Wyjeżdzając z osiedla podziwiałem manewry kierowcy escorta o numerze
rejestracyjnym jak powyżej, który - mając w poważaniu przepisy drogowe i
zwykły zdrowy rozsądek - za wszelką cenę chciał udowodnić, że wyjazd z naszej
drogi osiedlowej na ul. Wincentego, jest wyjazdem posiadającym pierwszeństwo
ponad wszelką wątpliwość. Nie wiem, czy owo beztroskie i niewątpliwie
stwarzające zagrożenie na ulicy zachowanie wynikało z głupoty, buty,
niewiedzy czy pośpiechu, ale na te dwa ostatnie na pewno da się coś zaradzić -
poczytać kodeks i/lub wychodzić do pracy 10 minut wcześniej. Nie jesteśmy
anonimowi - ani w internecie, ani zatrzaskując za sobą drzwi w samochodzie -
i warto pamiętać, że myślenie "nikt nie zauważy" lub "nikt nie dojdzie, kto
to" bywa bardzo zawodne. Pozdrawiając kierowcę owego escorta (mam nadzieję,
że to czytasz, drogi Sąsiedzie) zalecam ziółka na uspokojenie i więcej
pomyślunku na przyszłość. Nam wszytkim chciałem uświadomić, że nie jesteśmy
tu sami i nie jesteśmy anonimowi, więc czasem warto się zastanowić, zanim się
palnie jakąś głupotę. Dziękuję za uwagę

.