Dodaj do ulubionych

ochroniarz a sąsiad

28.07.09, 10:29
czytam sobie co jakiś czas nowy wątek o imprezach czy głośnym
zachowaniu (ostatnio o balkonową imprezę ktoś zagajał forumowicza w
dziwny sposób)i pojawia się w postach często opinia, że posłano
ochronę do uspokojenia imprezy

zanikają relacje społeczne i sąsiedzkie - zauwazyliście?

kiedyś jak była w bloku impreza i komuś się nie podobało to szedł do
sąsiada i rozmawiał, karcił, straszył, zależnie od odwagi i
wyobraźni, albo i sam wzywał policję

fakt, jakieś 10 lat temu moi sąsiedzi byli tak pijani, że nie bardzo
można było z nimi nawiązać kontaktu i przemęczyłem się do jakiejś 4
rano słuchając śpiewów i tupania... sad
ale pogadałem z nimi później i więcej aż takich baletów nie robili...

teraz mam sąsiadów co się głośno kłócą
poszedłem raz i na dłuższy czas był spokój - teraz widać emocje u
nich znowu zaczynają dominować... jak się rozkręcą, pójde pogadać
znowu smile

teraz jak widzę - wielu uważa, że najlepiej wysłac ochronę

i tak się zastanawiam - gdyby przyszła do mnie ochrona na imprezę,
to całkiem hipotetycznie (pewnie napadniecie na mmnie, ale właśnie
Wasza opinia mnie interesuje), co mnie interesuje jakiś koleś
przebrany za komandosa? kto to jest i co ma do powiedzenia?

jeśli przyjdzie sąsiad - to inna sprawa. jest szacunek do sąsiada,
relacje z sąsiadem są trwalsze, można porozmawiać, zrozumieć,
tłumaczyć, albo i się kłócić, w zależności od postury, relacji,
argumentów czy odwagi
z sąsiadem trzeba sobie układać relacje, bo sąsiad jest za ścianą na
dłuższy zwykle czas

ale ochroniarz? dziś jest, jutro nie ma

nie chodzi mi o to, że nie należy mieć szacunku dla kolegów
przebranych w czarne wdzianka; zastanawiam się tylko "co kogo
obchodzi pukający do drzwi ochroniarz?"

dlaczego niektórzy z Was nasyłają ochronę zamiast samemu porozmawiać?
strach?
lenistwo?
wygodnictwo?
czytałem tu kiedyś, że mieszkaniec zwrócił komuś uwagę i usłyszał
niemiłą odpowiedź - więc co: "raz ktoś mi naburczał i nie chcę być
oburczany ponownie"? a dlaczego?

ciekaw jestem Waszych opinii

z pozdrowieniami
Karaton
Obserwuj wątek
    • mar-zz Re: ochroniarz a sąsiad 28.07.09, 12:38
      wysyłanie ochrony to nic innego jak prosba do nich o perswazję ustna
      lub domofonowa u głosnych mieszkańców. Nie zawsze jest to sąsiad za
      sciana. Często gdzieś obok lubnaweyt w sąsiednim budynku. Tylko
      ochronarz ma szanse ustalić gdzie , zadzwonic, zwrócić uwage - bo
      jego zadaniem jest min zwracanie uwagi na łamanie zasad wspózycia
      ustalonych regulaminem. Innej osobie takie edrówki po klatkach czy
      budynkach raczej się nie udadzą. I wreszcie rozmowa. Po co i o czym
      miałbym rozmawiać z narąbanym towarzystwem? Ale skoro chcesz takich
      kontaktów spróbuj od faceta co to wiele tygodni parkuje w miejscu
      niedozwolonym. Pogadaj z nim. Nawiąż dobre relacje sąsiedzkie. Boisz
      się czy ci się nie chce a może jesteś wygodny?
    • robert7704 Re: ochroniarz a sąsiad 28.07.09, 16:00
      jakby przyszedł do mnie ochroniarz to bym się wstydził..... ale
      jakby przyszedł sąsiad to chciałbym ze WSTYDU zapaść się pod ziemię.

      Poczucie elementarnego WSTYDU zanika...u pijanego towarzystwa zanika
      niemal zupełnie. Na ZZ to doskonale widoczne. Niejeden socjolog
      miałby tu niezłą pożywkę dla swoich prac.
      A w drugą stronę ?? Proszę bardzo: walczyłem z didżejem około pół
      roku...zadział dopiero wniosek do sądu grodzkiego, w międzyczasie
      zmienił się najemca...niemal 2 lata normalności.
      później ten sam lokal został wynajęty po raz kolejny studenciakom -
      i znów jazda...były rozmowy takie i owakie, i spokojne i nerwowe,
      był dzielnicowy, były mandaty... skończyło się na karze
      administracyjnej dla włąścicielki lokalu - 500 złociszy...mało to
      czy dużo za totalną bezmyślność i brak reakcji?? z perspektywy czasu
      wiem, że to było stanowczo za mało i stanowczo zbyt późno.
      dalej ostatnia sobota - darcie japy do 1 AM. Poszedłem do klatki
      obok, namierzyłem lokal i poprosiłem o zakończenie imprezy.
      Zanim wróciłem do mieszkania żonka usłyszała "to tak się warszawka
      kur*** bawi?????" było to coś na kształt alkoholowego upojenia
      podszytego jakimiś kompleksem stolicy. W każdym razie interwencja
      pomogła.
      W tym temacie ochronę odpuściłem sobie już dawno, bo o ile Juwentus
      dawał sobie w takich sytuacjach radę i był pomocny i często działał
      sam z siebie to kolejne ekipy kompletnie sobie nie radziły.

      Ja nauczkę dla siebie samego wynoszę z tych doświadczeń jedną -
      JEDNA SZANSA - jak nie pomaga to ostracyzm i cześć.

      To przykre ale włażenie z buciorami w cudze życie staje się nagminne
      i bezwstydne.
      Pozdr
      RR
      • zzagnes3 Re: ochroniarz a sąsiad 28.07.09, 17:51
        wspólnota ustala regulaminładu i porzadku domowego. Jeśli ktos z
        mieszkanców / niekoniecznie członek wspólnoty / ma te ustalenia
        głęboko z tyłu, wówczas wspólnota / w jej imieniu zarząd / powinny
        takiego delikwenta okiełznać. To nie temat dla poszczególnych osób w
        ramach tzw / pożal sie Boze / lekkiej perswazji. Oczywiście mowa tu
        o działaniach wielokrotnych a nie jednostkowych. Wspólnota / zarząd/
        powinny do własciciela mieszkania gdzie zakłóca się cisze wystosować
        jednoznaczne w treści pismo. Jesli to nie pomaga wspólnota / zarząd/
        powinna wystapić do policji z powołaniem sie na art 51.1 KW z
        zaznaczeniem że jest to dziłanie zakazane, ze perswazja i prosby
        niepomagają itp. Chcę tu nadmienić że zgodnie z cytowanym tu art
        51KW ale par 2 jeśli zakłócanie ciszy jest pod wpływem alkoholu
        to sankcje są ostrzejsze. Izdebka w najlepszym razie, grzywna lub
        areszt w ostateczności mniej korzystnej. Ciekawe czyte nieruchawe
        zarzady co same ze soba rady sobie nie daja, cos robiły w takich
        sprawach? Dlatego namawiam raczej do wzywania policji niz straży
        miejskiej po to że jesli działanie okaże się recydywa policja będzie
        skuteczniejsza
    • przemek.c Re: ochroniarz a sąsiad 28.07.09, 19:19
      A co z ludźmi, którzy za nic mają wszelkie relacje sąsiedzkie? Na zwróconą uwagę
      odpowiadają obelgami lub szturmują z pięściami? Nie uważam się za cherlaka, ale
      nie zwykłem bić się z sąsiadami na korytarzu tylko dlatego, że rodzice nie
      wpoili im podstawowych zasad kultury...
      • sibeliuss Re: ochroniarz a sąsiad 28.07.09, 19:20
        Oni jeszcze żyją?
        • przemek.c Re: ochroniarz a sąsiad 29.07.09, 15:38
          sibeliuss napisał:

          > Oni jeszcze żyją?

          Żyją, chociaż szczęśliwie przestali być MOIM problemem.
      • mar-zz Re: ochroniarz a sąsiad 28.07.09, 19:56
        Tu potwierdza się moja teza: po co bawić się w wychowawcę innych ,
        jesli zle czynia / łamią regulamin czy zasady współzycia /. W
        Takim przypadku obowiazkiem administratora jest interweniowac.
        Ma w tej sprawie umocowanie zarzadu, jest osoba bezstronna w sprawie,
        stac go na perswazje itp. Ale nasi zarządcy wieja od takich spraw
        gdzie pieprz rosnie. Najlepsza dla nich rola to nadzorca
        sprzątających, jakieś konsultacje z konserwatorami i zamkniecie się
        w papierach. Powstaje więc spory obszar którym nikt się nie chce
        zajmowac .
        • yigael Re: ochroniarz a sąsiad 28.07.09, 23:35
          Mar, Agnes ...

          Tak. Pogadać każdy może. Zwłaszcza anonimowo. Tylko jak 1/3 waszego uciekającego
          zarządu B procesowała się z imprezowymi właścicielami i wzywała do nich policję
          w sile kilku radiowozów to tacy mądrale jak wy udzielali dobrych rad na forum i
          tkwili przy wizjerach. Żadnych świadków, żadnego poparcia, żadnego ostracyzmu,
          żadnej odwagi cywilnej.

          Z jednym wyjątkiem. Przemek w odróżnieniu od was nie napina się w internecie. Za
          to pójdzie dyskutować z awanturnikami do których potrzeba 6 policjantów. Nie
          lubi ale pójdzie. A potem nas wyzywacie od łamirączek.

          Czy któreś z was zgłosiło któremuś zarządowi uciążliwy lokal? Z podaniem
          nazwiska - bo o to pierwsze zapyta policja? Czy liczycie, że zarząd z 4 piętra 5
          klatki będzie słyszał, że wam na parterze 1 głośno tupią? Czy któreś z was
          musiało się zmierzyć w sądzie z pytaniem dlaczego skoro panu przeszkadzają
          imprezy 2 piętra pod panem - nie przeszkadzają one bezpośrednim sąsiadom? Wiecie
          gdzie sąd ma skargi na forum?

          Potraficie tylko narzekać i się mądrzyć.
          • zzagnes3 Re: ochroniarz a sąsiad 29.07.09, 01:14
            gdyby zarząd właściwie organizował własna pracę miałby od ochrony X
            notatek dotyczących imprezowego lokalu, w tym wezwań policji przez
            ochrone. Po tych notatkach zarzad sporzadziłby pismo do włąściciela
            lokalu a jeśli to nire pomaga poprosił w trybie normalnym policję o
            zajęcie się sprawą. I tak powinno sie to odbywać. Nie odbywa się bo
            nikogo nie interesuja notatki ochrony a ona sama takich notatek
            raczej nie robi bo nikt z nich nie korzysta.

            z awanturnikami się nie dyskutuje. Od tego jest policja czy straz
            miejska. Nie namawiaj do takich działań mieszkańców bo to nie ich
            rola. Mogą się wpakować w awanturę z karna odpowiedzialnością
            włącznie. Ani zarząd ani sąsiedzi niesformego awanturnika nie
            powinni uciszać.

            do poskramiania awanturników nie trzeba poparcia, odwagi czy
            wspierania zarządu. To nie dziki zachód. Zatem niech każdy robi co
            do niego nalezy.Nie popisujcie się odwaga bo nie taka jest wasza rola
            drodzy sąsiedzi. Czasy awantur w akademiku powinny wam już z głów
            wywietrzeć a dokładniej poskramianie takowych.
            • yigael Re: ochroniarz a sąsiad 29.07.09, 10:12
              Akademik powiadasz? Akademickie dywagacje to ty prowadzisz dokładnie tak jak
              napisałem. Mało wiesz o realnym życiu. Po prostu pieprzysz.

              Zarządy mają mnóstwo notatek, To potwierdza, że nic nie wiesz o pracy ochrony
              czy zarządów. Mamy mnóstwo notatek że pani spod 1115 przeszkadza imprezka pod
              1121. I możemy sobie nimi tyłek podetrzeć.

              Wezwanie policji przez ochronę? Do imprezki? Pytanie pierwsze kto wam /ochronie
              to zgłosił/. Nikt? Z balkonu nie lecą zapalone meble? Pouczenie albo mandat.
              Nieuzasadnione wezwanie. Pouczenie albo mandat. Zgadnij dla kogo?

              Wiesz ile razy policja odmawiała interwencji w sprawie imprez w lokalu o którym
              pisałem? Dla sądu notatki z interwencji policji to podstawa. Ochroniarzy nawet
              nie wzywa na świadków - anonimowe zgłoszenia do ochrony nie są dla sądu żadnym
              dowodem. Zgłoszenie opatrzone numerem lokalu nie jest nic warte, jeśli
              zgłaszający nie pofatyguje się do sądu złożyć zeznania jako świadek. Na ten
              lokal skarżyło się pół klatki w budynku B. Ochronie, administratorowi, na forum
              /poczytaj dawne wątki/. Domofon w ochronie się urywał. Zgadnij ile było
              podpisanych zgłoszeń? Ta sprawa zakończyła się w sądzie, zeznawali policjanci i
              zgadnij kto? Po dwukrotnym ukaraniu młodzi ludzie dorośli. Ale nam niesmak
              pozostał. Wiesz jak wyglądało przesłuchanie przez sąd byłego już wtedy /ale nie
              w chwili imprez/ zarządcy? Czy miał Pan zgłoszenia w sprawie tego lokalu? Liczne
              ! Mnóstwo! Nazwiska, daty. Same numery lokali? Państwo nazwisk nie chcieli
              podać? Nie było uprzednich zgłoszeń o zakłócaniu ciszy nocnej. Czy
              policja podejmowała uprzednio interwencje w tym lokalu? Nie podejmowała
              Widzisz w pierwszej sprawie była grzywna za jedną konkretną imprezkę, dopiero
              druga była skuteczna - ale jedyna dla niej podkładką była ta pierwsza.

              Tak wygląda realne życie w naszym kraju, a nie twoje akademickie dywagacje.
              Krótkie pytania.
              Wiesz jak się czuje ktoś zapytany przez policjanta: "I co tylko Panu
              przeszkadza? Przez 2 piętra? A innym nie?"
              Wiesz jak się czuje ktoś zapytany o to samo przed sądem? Bo może pan ma
              zaburzenia snu skoro nikomu innemu nie przeszkadza?

              Zrozum dziecko, że zarząd może działać w interesie właścicieli, o ile owi
              właściciele zgłoszą zarządowi, że ktoś ich interesy narusza i potwierdzą to
              przed właściwymi organami. Tak działa państwo prawa. W przeciwnym wypadku
              skonfliktowany z tobą zarząd mógłby bez problemu zorganizować ci grzywnę za
              nieistniejące ekscesy.

              I zrozum wreszcie ile warte są anonimowe skargi - dokładnie tyle ile wasze bicie
              piany na tym forum. Fakt 25 krotnego domofonowego zgłaszania ochronie zakłócenia
              spokoju, potwierdzony notatkami, w braku oficjalnego i podpisanego zgłoszenia
              problemu sąd kwituje krótkim:Nie było skarg Jeszcze jakieś lokale?

              I o takiej właśnie odwadze cywilnej tu piszemy. Jakoś nie przypominam sobie by
              ktoś za nią mnie czy Przemka ścigał. Zwłaszcza karnie. Odpowiedzialność karna
              groziłaby ci co najwyżej gdybyś w swoim stylu zaczęła "gdyby sądy i policja
              właściwie organizowały swoją pracę". Ale przecież jawnie czegoś takiego nie
              powiesz ani nie napiszesz. Będziesz malutka i nie wychylisz się ani o milimetr.
              Niech zarząd właściwie się zorganizuje i załatwi, ja nic nie podpiszę bo będę
              tego pana na schodach potem mijać?

              Chcesz pogadać o nieprawidłowej pracy zarządu? Super. Dzisiaj o 20 zarząd się
              zbiera. Przyjdź. Zapraszamy. Albo napisz swoje uwagi na e-kartotece.
              Odpowiedzialność karna ci za to nie grozi. Ale przecież nie przyjdziesz ani nie
              napiszesz.

              Miłego napinania przed klawiaturką i wspomnień z akademika życzę. To twój pułap
              i jego się trzymaj.
    • karaton Re: ochroniarz a sąsiad 29.07.09, 10:25
      no tak, zgadzam się że gdy awanturnicy są pijani to faktycznie nie
      ma czego u nich w trakcie imprezy za bardzo szukać, o czym sam się
      przekonałem
      ale pogadałem nastepnego dnia i może to coś dało...

      wątek wywołałem, bo już trochę mierzi mnnie to ciągłe narzekanie, że
      ktoś wózek zostawił na klatce i sąsiad pyta: "co na to zarząd?"

      rózna jest waga spraw - z pijanym bandytą się nie pogada, ale z
      sąsiadem czemu nie?

      btw. ciekawe ilu z Was (z nas smile ) zna swoich sąsiadów z piętra, o
      klatce nie wspominając
      tak sobie myślę, że anonimowość jak najbardziej sprzyja buractwu,
      choć oczywiście nie jest jedyną przyczyną

      całe to pisanie jest tu biciem piany, ale może forum czasem posłużyć
      do wymiany myśli - niekoniecznie "załatwiania" spraw, bo od tego
      według mnie bardziej jest forum na kartotece

      miłego dnia
      K
      • yigael Re: ochroniarz a sąsiad 29.07.09, 10:38
        Ależ "bicie piany" nie odnosiło się do Ciebie tylko do dwóch konkretnych osób. A
        z tym co piszesz generalnie się zgadzam.

        I wcale nie jest tu tak źle z tymi kontaktami międzyludzkimi jak można by
        wnioskować z lektury tego forum. Ja poznałem tu /często przez to właśnie forum/
        wielu dobrych znajomych i grupkę - nie waham się użyć tego słowa - przyjaciół.
        • magdakrass Re: ochroniarz a sąsiad 29.07.09, 11:34
          relacje z sasiadami to kwestia indywidualna i nie moze zastepować
          pracy zarządów czy administratorów. Relacje z sąsiadami nawet
          najlepsze to jedno a dbałośc o ład otoczenia to drugie. I o samych
          sasiadach: moi z naprzeciwka w ciagu roku zmieniali sie juz trzy
          razy. Nie sądze aby z obecnymi udało się nawiązać jakies relacje
          bo niebawem zmienia mieszkanie i wynajmą gdzie indziej
        • zzagnes3 Re: ochroniarz a sąsiad 29.07.09, 12:11
          - jeśli jak twierdzisz, notatkami ochrony mozna sobie tyłek podetrzeć
          wystawiasz sobie tym niezłe świadectwo. Ale to Twój problem

          -ochrona ma reagować bez wezwania na rzeczywiste przypadki łamania
          regulaminu porządku domowego oraz dotyczące tych spraw przepisy
          porządkowe. Reakcja ochrony ma polegać na zwroceniu uwagi łamiacych
          regulamin a jesli to będzie nieskuteczne na wezwaniu policji czy
          straży miejskiej. Następnie ochrona ma sporządzić z tzw zajścia
          stosowna notatke do zarządu / administratora /. Ci z kolei powinni
          zareagować pisemnie do własciciela lokalu. W przypadku recydywy
          zarząd / administrator / zgłasza udokumentowana skargę na policję
          To w skrócie bo tu są pewne drobne procedury ktore nalezy
          przestrzegać


          - policja nie może odmówić przyjęcia zgłoszenia w sprawie naruszenia
          przepisów KW. Ale nie mogę wykluczyć migania się od takiego
          zgłoszenia. Pozostaje telefon do oficera dyżurnego m st Warszawy
          albo do odpowiedniego wydziału w ratuszu nadzorującego Straż Miejska
          W skrajnym przypadku pozostaje skarga do prokuratury / powtarzam w
          skrajnym /

          - sprawa tzw sądowa powinna sie toczyć między stroami czyli policja
          / straża miejska / a sprawcami wykroczenia tudziez włascicielem
          mieszkania.Żadni świadkowie nie są konieczni jesli to tylko
          wykroczenie. Nie wprowadzaj zatem w błąd

          - zarząd może działac w interesie włascicieli o ile ci zgłoszą
          zarządowi problem - powiadasz. Ciekawa teoria. Skoro problemu nie
          zgłoszono, znaczy że problem nie istnieje?A jeśli zgłoszono z
          pominięciem procedury? Albo zgłoszono anonimowo?


          - daj spokój z rozmowami o pracy zarządu. Smieją się z was z tych
          zagadanych godzin i dni które to zagadania niewiele dały. Może już
          odejść od gadek na rzecz konkretów. Więc zamiast wałkować ciągle te
          same sprawy bezowocnie,proponuję przejść się wokół budynku i
          zobaczyć jak parkują na lewo auta, co z tym zniszczonym trawnikiem
          i stanem zieleni, moze warto się zastanowić dlaczego kilka latarn
          się nie świeci, może tez uda się dostrzec niedomykające się drzwi
          wejściowe, albo rdzewiejące balustrady albo też inne z sporej listy
          widocznych gołym okiem mankamentów i zaniedbań. Juz nie namawiam
          na spojrzenie w krunku działki D. A gdyby tak dobry humor dopisał to
          moze warto by przejść się po kilku klatkach, zobaczyc ile tam gratów
          jest składowanych, jaki stan czystości ścian? A gdyby ak zajrzeć na
          tarasy te przy wejsciu i te nad garażami?Wiem, ze to raczej mało
          prawdopodobne ale jestem osoba pozytywnie do świata i do ludzi .
          nastawiona i raczej optymiska więc może..... kto wie?





          • yigael Re: ochroniarz a sąsiad 29.07.09, 14:23
            Tja. Śmiej się dalej.

            Różnica między nami polega na tym, że ja przeszedłem skutecznie przez wszystkie
            procedury prawne o których ty tylko teoretycznie bredzisz.

            Telefon do dyżurnego? Amerykę odkryłaś? To zadzwoń! Zrób coś, zderz się z
            rzeczywistością.

            Raz jeszcze zapraszam: 20, dzisiaj, zapoznaj się z naszą pracą, problemami.
            Przyjdziesz prawda? Nie przepuścisz okazji? Czy może nadal będziesz bredzić co
            ci się wydaje.

            PS Spróbuj złożyć skuteczne zawiadomienie i doprowadzić do ukarania przez sąd
            grodzki za zakłócenie ciszy nocnej bez podania komu tę ciszę zakłócono i bez
            jego aktywnego udziału. Nie wprowadzaj się w błąd smile
            • zzagnes3 Re: ochroniarz a sąsiad 29.07.09, 19:49
              oczywiście zrozumiałes z mojego posty to co było Tobie wygodne. Ja
              nie o telefonie do dyżurnego lecz o procedurze jaka powinna tu
              obowiazywać w sprawach przeciwdziałania zakłócaniu ciszy przez
              ciągle te same osoby. W sprawach incydentalnych czyli telefonu do
              dyzurnego z prośbą o pomoc możesz ale nie musisz się tłumaczyć na
              ile tobie przeszkadza hałas. To nie rola policji ustalać zakres
              hałasu i ewentualnie dotkniętych tym osób. Rolą policji jest
              interweniować jeśli po przyjeżdzie stwierdzi rzeczywiście zakłócenie
              ciszy nocnej.To tak jakbyś zobaczył złodzieja włamującego się do
              sklepu ale zgłoszenia nie przyjęto bo powinien dzwonić poszkodowany
              czyli właściciel. Toz by to chore było...... Nie przyjdę bo nie lubię
              rozmów gówniarskich i takowych ocen jakie pozwalasz sobie pod moim
              adresem kierować.Po co mi taki dyskomfort...
              • yigael Re: ochroniarz a sąsiad 29.07.09, 22:20
                Nie przyjdziesz. Wiesz lepiej. Nie lubisz. Gówniarstwo.
                Co było do udowodnienia. Napinaj się dalej.
                • przemek.c Re: ochroniarz a sąsiad 29.07.09, 22:24
                  yigael napisał:

                  > Nie przyjdziesz. Wiesz lepiej. Nie lubisz. Gówniarstwo.
                  > Co było do udowodnienia. Napinaj się dalej.

                  UPRASZA SIĘ O NIE DOKARMIANIE TROLLI! suspicious
    • karaton Re: ochroniarz a sąsiad 31.07.09, 11:01
      heh, taką miałem wizję, że wywołam rozmowę trochę o obyczajach, a tu
      jak zwykle wątek zjechał w stronę warczenia (może i słusznego) i
      utyskiwania
      anyway miłego weekendu drodzy sąsiedzi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka