malomi
12.02.04, 18:36
Witajcie,
Trafiłam tu z forum eDziecko i chciałabym żeby wszystkie cierpiące mamy
znalazły tutaj swój kącik rozpaczy.Ja też straciłam dziecko, dokładnie 13
stycznia 2004 zabrali je z mojego brzuszka. Musiałam podjąć trudną decyzję o
usunięciu ciąży. Dzidziuś miał nieodwracalne wady wrodzone, tzw"
wytrzewinie", wszystkie oragny wewnętrzen miał na zewnątrz. Lekarze nie dali
mu żadnych szans. Mój organizam był na tyle silny że nie chciał "puścić" tej
ciąży. Podobno to był nieszczęśliwy los. Poronienie to tragedia, tragedią też
są chore dzieci które muszą być poronione. Jeżeli ktoś miał podobne przeżycia
dajcie znać. Co teraz robić, jakie badania żeby to się nie powtórzyło?
Opowiedźcie swoje historie, może nauczymy się czegoś od siebie nawzajem.
Całuje gorąco wszystkie mamy
Gosia i "Kropek-Aniołek"