Dodaj do ulubionych

Indie z roczniakiem

25.09.06, 14:28
Witam

W grudniu wybieramy sie do Indii na dwa miesiace z rocznym dzieckiem. Prosze
o rady, co powinnismy wziasc, a czego sie wstrzegac.
Moze ktoras mama byla na rownie egzotycznym wyjezdzie i zechce podzielic sie
doswiadczeniem i spostrzezeniami.
Obserwuj wątek
    • aniazm Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 14:43
      Rozumiem, że musicie tam wyjechać i nie da się inaczej, tak? Prawdę mówiąc, ja
      bym zrobiła wszystko, żeby nie jechać tam z dzieckiem. Ale jak się inaczej nie
      da, to proponuję się zgłosić do Instytutu chorób tropikalnych, czy jak to tam
      się nazywa i się wszystkiego dowiedzieć. No i oczywiście do pediatry, on wam
      powinien powiedzieć co i jak, a jak nie wie, to się dowiedzieć.

      A swoją drogą (ciekawość babskasmile) ) to po co tam jedziecie?

      pzdr.
    • demarta Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 14:46
      z tego co słyszałam, to problem z przestawieniem się na ichni jadłospis.....
      biegunki, rzygaczki, choróbska, trzeba by sie wcześniej zaszczepić, przygotować
      i to napewno nie na ostatnią chwilę, bo pewne szczepionki potrzebują ileś tam
      czasu żeby były skuteczne.
      • mynia_pynia Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 15:42
        Moja koleżanka była ostatnio w tamtych regionach.
        Idź dowiedz się jakie szczepionki są konieczne, są to jakieś egzotyczne choroby
        typu "czarna febra wink" "dur brzuszny", i zwyczajne "żółtaczki".
        Też coś o gorączce nilu słyszałam, ale nie wiem czy mi się coś nie pochrzaniło.
        Koleżanka zaczęła się szczepić już pół roku wcześniej, a przez miesiąc po
        szczepionkach miała konwulsje i przysłowiową "sraczkę" plus gorączkę.
        Ale przeżyła i szczepienia, i pobyt wink.
        Też była około 2 miesięcy wink, nie wiem czy to dobry pomyśl żeby dziecko
        zabierać i tak pamiętać wycieczki nie będzie, a po co narażać na śmierć.
        • oxygen100 Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 16:18
          ja w kwestii formalnej. Zolta. Febra jest zoltatongue_out hm... ja bym zaopatrzyla sie
          profilaktycznie w jakies leki na chorobytropikalne. Chinine arechin cy cos w
          tym rodzaju. W tamtejszym klimacie jest zupelnie inna flora bakteryjna ktora
          zasiedla przewod pokarmowy. Zanim wszytsko sie ustabilizuje a rzeczona flora
          wymieni niewykluczone ze Ciebie i dziecko czekaja sensacje zoladkowo-jelitowe
    • podyanty Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 16:02
      Niby wszystko dla ludzi ale ja bym sie dwa razy zastanowila zanim bym wcielila w zycie pomysl
      podrozowania po Indiach z rocznym dzieckiem.
      Rozumiem, ze nigdy tam nie bylas?
      Ja owszem, kilka razy, i wlasnie dlatego mysle, ze nie jest to dobry pomysl
    • mama.pysiaczka Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 17:39
      Jedziemy pozwiedzac, to chyba oczywiste. Nie da sie inaczej, bilety juz
      kupione, wiec wyjazd jest nieodwolalny.
      Do sanepidu dzwonilam, szczepionek dla tak malych dzieci nie ma. Bardziej
      zalezy mi na praktycznych poradach jak tam przetrwac, szczegolnie jesli chodzi
      o sprawy typowo dzieciece typu jedzenie, papmersy itp.
      • a-nulla Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 18:03
        Byłam w Indiach kilka razy, i kilka też w innych równie egzotycznych krajach,
        zawsze na luzie i bez planowania, i jestem daleka od tego, żeby się bać
        czegokolwiek na takich wyjazdach, ale uważam że do podróżowania z takim małym
        dzieckiem musicie się dobrze przygotować. Sama mam roczne dziecko i bardzo
        intensywnie się zastanawiałam, czy w tym roku gdzieś jechać do Azji, ale
        ostatecznie zdecydowaliśmy z mężem (lekarzem), że lepiej rok czy nawet dwa
        odpuścić, niż ryzykować.

        Prawda jest taka, że w Indiach jest superowo, ale pod względem higieny
        okropnie. To znaczy dorosłemu raczej nic się nie stanie (my notorycznie jemy
        potrawy przygotowywane na ulicy), ale z dzieckiem naprawdę musicie uważać. Woda
        tylko przegotowana (indyjska mineralna często bezpieczna nie jest), żadnych
        surowych owoców, chyba też żadnych podejrzanych potraw.. Chociaż do końca nie
        wiem, jakie są podejrzane, bo z mojego doświadczenia wynika, że ci, co jedzą w
        restauracjach dla turystów mają problemy żołądkowe, a ci, co w lokalnych
        knajpach - nie. Generalnie najbardziej trzeba uważać na biegunkę. U tak małego
        dziecka każdy dzień ostrej biegunki jest bardzo niebezpieczny. Jeśli chodzi o
        jakieś słoiczki dla maluszków czy pampersy, to nigdy ich w Indiach nie
        widziałam, ale też specjalnie nie szukałam - może gdzieś w większych miastach
        są?

        Koniecznie wieźcie porządną ochronę od słońca, coś na głowę, przewiewne ubranka
        z długim rękawem i nogawkami. I pomyślcie o jakimś nosidełku ze stelażem - bo
        wózka chyba nie bierzecie? I w sumie nie wiem, co jeszcze.

        A tak na pocieszenie to powiem, że widziałam w Indiach Europejczyków z chyba
        miesięcznym dzidziusiem, a słuszałam też o parze, która po ślubie ruszyła w
        świat i laska zaszła w ciąże w Iranie, urodziła w Indiach i pojechali dalejsmile

        Generalnie życzę powodzenia i bardzo też zazdroszczęsmile Dokąd jedziecie?

        Pozdrawiam!
        • mama.pysiaczka Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 18:23
          Wciaz mysle o wozku, ale chyba niebardzo sie da? Moze jakas parasolka, co o tym
          myslisz?
          Przylatujemy do Bombaju skad udamy sie do Goa, by troche powygrzewac sie na
          plazy. Potem jedziemy do Gujaratu i moze uda sie Rajasthan.
          • a-nulla Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 21:02
            Nie jestem przekonana, czy uda Wam się jeździć po indyjskich drogach wózkiem,
            ale może jakaś terenowa parasolka by wytrzymała? Może przynajmniej weźcie
            oprócz wózka taką chustę do noszenia dzidziusiów? My naszego roczniaka ciagle w
            chuście czasem nosimy.
          • majan2 Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 22:38
            Ja w indiach nie bylam, ale wiem od kolezanki ze wybraliscie dobry moment na
            pdoroznowe tazke ze wzgledu an choroby -bo nie jest starsznie goraca, ani
            strasznie mokro. Chyba warto przygotwowa cjakas dobrze przemyslana apteczke, a
            locizki z polski na 2 mieisace to chyba nie dasz rady?
          • adudi Re: Indie z roczniakiem 13.10.06, 14:31
            ja bym wziela wozek. sama jechalam do Egiptu, wprawdzie na 2 tyg. z dwulatka,
            ale mialam parasolke i dobrze... dziecko sie meczy. razem z nami w samolocie
            byly jeszcze 2 wozki. i nie koniecznie parasolki. 2 parasolki a jedna para
            miala zwykly, ale nie gondole.
            z tego co wiem, gondole mozna wziac, ale dobrze by bylo dowiedziec sie w
            liniach lotniczych.
        • magdasio Re: Indie ? a może inny kraj z roczniakiem 03.10.06, 22:00
          Hej a-nulla,
          wnioskuję że Ty podobnie jak ja podróżujesz czy podróżowałaś często,
          egzotycznie, daleko, spontanicznie. Ja mam roczną córeczkę i od czasu ciązy ( a
          znosiłam ją fatalnie - o wyjazdach nie było mowy ) wciąż myślę kiedy znowu
          będziemy mogli wyjechać. Na Wielkanoc nie wytrzymałam i pojechaliśmy z mała (
          miała wtedy 7 mcy )do Egiptu. Wszystkie liczne ostrzezenia i groźby okazały sie
          bezzasadne. Oczywiscie wode gotowałam a Ola jadła tylko jedzenie z "polskich"
          słoiczków. Teraz bardzo chciałabym wyjechać w listopadzie w rejony Azji np. do
          Tajlandii. I bardzo sie zastanawiam czy nie będę musiała odłożyć termin wyjazdu
          albo wyjechać samemu. Czy mogłabyś sie ze mną podzielic Waszymi opiniami i
          planami na najliższe wyjazdy w te rejony świata ? Do jakiego wieku dziecka
          chcecie poczekać ? który kraj móglby być najbezpieczniejszy ? Nie chodzi mi o
          super intensywne zwiedzanie, bardziej chodziłoby o ucieczke przed listopadowym
          chłodem i deszczem.
          Dzieki za odpowiedź
    • niusianiusia Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 18:52
      Przeżyłam rotawirusa i grypę jelitową u mojego synka. Miał 1.5 roku i 1.9 roku.
      Za kazdym razem, przy naszych ogromnych staraniach biegunka, oraz brak apetytu,
      to że nie chciał pić powodowało że momentalnie się odwadniał. Przy Rota,
      wystarczyła brzydka kupa kilka razy i 4 razy wymioty, zeby dziecko spędziło
      tydzień w szpitalu pod kropłówką i 4 tygodnie dochodziło potem do siebie. Dla
      mnie to co chcecie zrobić to obłęd. Małe dziecko, wszechobecny bród, dziecko
      biorace wszytko do buzi,wysoka temperatura, i gów...anie szpitale. U nas w
      ciągu dwóch godzin, po kilku torsjach, dziecko w stanie cieżkim odwiozłam do
      szpitala, chwilę wcześniej biegało... niefrasobliowśc rodziców mnie dobija...
      chyba nie mieliście jeszcze zadnych większych problemów z maluchem. Mam
      nadziję, ze macie mądrego pediatrę i Wam tego zabroni. Nie wspomnę tutaj o
      chorobach tropikalnych, amebie, na którą my nie jesteśmy odporni, a która moja
      ciotka i kuzykna leczyły przez kilka miesięcy po powrocie.....
    • pandora_ Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 19:28
      Z dzieckiem nie byłam nigdzie egzotycznie, ale generalnie jadac gdziekolwiek
      trzeba uwazac na choroby lokalne, endemiczne smile Tambylcy beda przyzwyczajeni, a
      Wasz wyjazd moze sie skonczyc biegunkami, wysypkami itp. Najlepiej poszukc na
      stronach portali podrozniczych, tam na pewno udziela Wam informacji, co
      przygotowac. Jezeli macie okazje - jedzcie - ale nastawcie sie te na to, ze
      bedziecie musieli, jak moi znajomi z Egiptu, zrywac sie po tygodniu. Dopadla
      ich klatwa faraona - dziecko (2 lata niecale) trzymało się rewelacyjnie, a mama
      i tata po przyjezdzie do Polski trafili do szpitala na ponad tydzien smile))
      Zycze milego wypoczywania oraz mnóstwa wrażeń. Acha, zapomniaąłm - w tym roku
      najdalej byliśmy w Bułgarii i mój mąż chorował miesiąc na jakiegoś żołądkowego
      wirusa. Więc to nie jest tak, że tylko egzotyka to koszmar i
      niebezpieczeństwo...
    • mama.pysiaczka Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 20:37
      Niusianiusia, rozczaruje cie. Moj pediatra jak najbardziej popiera nasz wyjazd,
      przy zachowaniu podstawowych zasad higieny. A problemow zdrowotnych z dzieckiem
      nigdy nie mielismy, nie mial nawet kataru.
      • kruszynka301 Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 20:58
        mamo-pysiaczka, co do chorób pokarmowych, to dziecko jest bardziej odporne od dorosłych (ma jeszcze nieukształtowaną florę bakteryjną). Jednak zapytaj się pediatry, jakie leki może Twoje dziecko zażywać - na florę bakteryjną moja córeczka (6 lat, zemstę dostała podczas 3-go pobytu, ja mam za każdym razem) dostała nifuroxazyd. Pamiętaj, że im szybciej dziecku podasz, tym szybciej miną wszelkie objawy - córeczka zachorowała o 3. w nocy, po 15 minutach przybył lekarz i podał lekarstwo - rano pojechaliśmy zwiedzać, córeczka była zdrowa.
        Dlatego bardzo ważne jest, abyś miała lek przy sobie.

        Mam pewne obawy co do zwiedzania z tak małym dzieckiem - do tej pory pamiętam, jak nosiłam uśpione dziecko po muzeum - średnia przyjemność. Zamiast wózka weźcie może nosidełko na plecy.
        • bozenka12 Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 21:21
          mamo.pysiaczka,mam wrazenie, ze odebralas rady niektorych dziewczyn troche
          inaczej niz powinnas. Wydaje mi sie, ze to co pisaly wynikalo bardziej z troski
          o malucha. Ja w indiach nie bylam, moj maz byl kilka razy. Tam naprawde warunki
          sa ekstremalnie inne do tych co znasz. Lekarz Ci mowil, ze wyjazd jest ok, pod
          warunkiem,ze bedziez przestrzegala podstawowych zasad higieny...nie obraz sie,
          ale sie z tym nie zgadzam. A to dlatego, ze podstawowe zasady higeny w Polsce
          sa zupelnie nie wystarczajace w Indiach. Tam mozna sie niezle rozchorowac
          kupujac wode w butelce. Serio. A tez jest prawda (wiem, ze tego jeszcze nie
          przezylas, bo Twoje dziecko nigdy nie bylo chore), ze zwykle rozwolnienie dla
          malucha moze sie skonczyc tragicznie. Szpitale tam sa dosc kiepskie. W sumie
          nie wiesz czym Cie zaraza w szpitalu. A wiesz mi, mam dwojke dzieci, juz nieco
          starszych. To ze dziecko nigdy to tej pory nie chorowalo, nie znaczyze nigdy
          nie zachoruje. Moj maly pierwszy raz powaznie zachorowal w wieku nieco ponad
          rok. Przyjechalam z nim pierwszy raz z wizyta do Polski. I niby Polska to
          krajwcale nie brudny, a jednak inne jedzenie, inna woda, no i maly dostal
          rozwolnienia i wymiotow.Po ladnych paru godzinach byl totalnie odwodniony. Moja
          mama zalatwila szpital. Takze nie denerwoj sie jak Ci dziewczyny odradzaja.
          Jest to naprawde ryzykowne i wiem, ze i tak pojedziesz, ale lepiej zebys
          wiedziala co Cie moze tam czekac
          Bozena
      • niusianiusia Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 21:20
        Do roku nie miałam absolutnie żadnych problemów zdrowotnych. Kiedy odstawiłam
        dziecko od piersi, to się zaczęły. Widząc jak szybko dziecko moze się odwodnić,
        bałabym się takiego wyjazdu.
    • mama.pysiaczka Re: Indie z roczniakiem 25.09.06, 21:40
      No wiec, karmie piersia i jeszcze dlugo zamierzam. Mam wiec nadzieje, ze to
      plus, poczatkowo chociaz, zabrane z Polski sloiczki (chociaz z tym moze byc
      problem, bo moje dziecko nigdy ich nie jadlo) uchronia malego przed "zemsta".
      Kruszynka301, dzieki za konstruktywne rady.
      • zojkaojka Re: nie konstruktywne ostrzezenie 25.09.06, 23:59
        moja cora tez byla calkiem zdrowa do 1,5 roku. A gdyby to co sie wowczas
        wydazylo mialo miejsce w Indiach juz by jej nie bylo.Super ze karmisz piersia
        bo to wiele wam ulatwi.Ale i tak ta podroz to radocha dla was a nie dla
        malucha.Dla niego to kupa niewygod i tyle.I jeszcze ryzyko.Sorki, ale troche
        to.....dziwne.Zwlaszcza jesli nie mozna dziecka zaszczepic.
      • niusianiusia Re: Indie z roczniakiem 26.09.06, 08:48
        A czy nie możecie dziecka zostawić w Polsce pod opieką babci albo kogoś z
        rodziny. Ono na prawdę wiele nie użyje na wyjździe. Wy też się namęczycie z
        nim.Co jeśli Towje dziecko odmówi ssania piersi, jak to było w naszym
        przypadku. Przyszedł ten dzień i synek już nie chciał cycusia. Nie było siły
        żeby go zmusić.?
        W wypadku choroby nie mozecie liczyc na choćby takie warunki jak macie w
        Polsce. Wszystko fajnie jak są wszyscy zdrowi. Nie mniej jesli dziecko by
        zachorowało, wierzcie mi, że w wypadku chorób pokarmowych to minuty mają wpływ
        na to czy dziecko przeżyje. Moje nie było ani ułomkiem, ani słabe, ani
        chorowite. Jeden wirus rota w normalnych temperaturach w Polsce i związane z
        tym biegunki ( wystarczyło kilka kupek) oraz torsje ( zwymiotował 4 razy) i
        dziecko nie było w stanie samodzielnie się poruszać. Kilka dni spędziliśmy w
        szpitalu, mimo natychmiastowej naszej reakcji i zawiezienia malucha do
        szpitala. Mam wrażenie, ze bardziej Ci zależy na byciu "trendy" rodzicem, niż
        na byciu odpowiedzialnym rodzicem. Mając swoje doswiadczenia z synkiem nie
        zdecydowałan się nawet na podróze do Grecji czy Włoch w tym roku. Pojechaliśmy
        nad morze do super dobrego pensjonatu. Dziecko załapło grypę jelitową. W dzień
        wyjazdu, musieliśmy jechać do lekarza. Dostaliśmy doraźne leki przeciwwymiotne.
        Znów był problem, jechać z Kołobrzegu do Warszawy, czy zostać bo moze się coś w
        drodze wydarzyć i gdzie my znajdziemy szpital. Wiedzieliśmy jak szybko maluch
        może się odwodnić. Po drodze cały czas toczyliśmy walke z synkiem, żeby pił.
        Dzięki lekom dowieźliśmy go w calkiem dobrym stanie. Od razu do piediatry,
        badania gazometrii i pozimu elektrolitów. Dziecko nie chciało nam pić
        elektrolitów. Dostaliśmy dwa dodatkowe skierowania na cito, na wszelki wypadek
        plus skierowanie do szpitala na wszelki wypadek. Po kojelnym dniu biegunek i 1-
        2 torsjach, przy naszej nieustannej walce, zeby wypiło elektrolity, jadło i
        piło, synek był nadal bardzo osłabiony. Pojechaliśmy do szpitala na kolejną
        gazometrię i pomiar elektrolitów. Okazałao się, że się wypłukał z elektrolitów
        na tyle, ze musiał zostać pod kroplówką.
        Wypuścili nas następnego dnia tym razem.Zasługą chyba było to, ze tak bardzo
        się staralismy , zeby się nieodwodnił. Potem jeszcze było kilka tygodni
        dochodzenia do siebie naszego synka. Ubytki w wadze, strasznie zmarniał, był
        bardzo osłabiony. Byliśmy w ciągłym kontakcie z lekarzem, szpitalem, w
        warunkach domowych, wyposażeni we wszystko co trzeba, szpital mamy 300 m od
        domu.
        Piszę ci to wszystko bo nie miałaś jeszcze doswiadczenia co to znaczy biegunka
        u dziecka w tym wieku. Wierz mi, minuty decydują o tym czy dziecko przeżyje.
        Osobiście uwielbiam orientalną kulturę i chętnie bym się wybrała na taką
        wycieczkę. Musze się zadowolić na razie tylko restauracjami z tamtejszą
        kuchnią. Przetestowałam ich wiele i nieestety w wiekszosci boję się jeść sama
        ze wzgledu na wszechobecny bród. Mówię tutaj o indyjskich restauracjach w
        Polsce prowadzonych przec Hindusów. Jeśli takie rzeczy się dzieją u nas pod
        okiem Sanepidu, to mogę sobie wyobrazić co się dzieje u nich. Częsc mojej
        rodziny mieszkała i pracowała w Indiach. Opowiesci o tym co widzili nie są
        zachęcajace do wizyty tam z małym dzieckiem.
      • monia145 Re: Indie z roczniakiem 26.09.06, 09:16
        Dokładnie- pomijajac sprawy zdrowotne, kwestia czerpania przyjmeności ze
        zwiedzania tego pięknego kraju z rocznym dzieckiem jest mocno niepewna.
        Gdybym miała taka mozliwośc nie zabrałabym roczniaka. I nawet nad swoim 6-
        latkiem tez bym sie zastanawiałasmile Ale co kto lubismile
    • wieczna-gosia Re: Indie z roczniakiem 26.09.06, 09:32
      Mamo pysiaczka- byla kiedys taka ksiazka wydawnictwa Pascal- podroze z dziecmi
      chyba. małgorzata ja napisala- Szewczyk chyba, kurcze ja swoja pozyczylam.

      Owoz małgorzata Szewczyk podrozowala z dziecmi po Indiach wlasnie i innych
      takich krajach- tam bylo sporo praktycznych informacji.

      W Indiach TEZ rodza sie dzieci- dziewczyny, naprawde nie przesadzajmy.

      Poza tym Marek Kaminski ma teraz projekt objechania swiata z wlasna corka, moze
      u niego na stronie cos sie dzieje?
        • zojkaojka Re: no i co z tego? 26.09.06, 09:44
          Co z tego ze Marek planuje? Faktem jest ze ryzyko istnieje i to spore.A dzieci
          owszem sie tam rodza , ale smiertelnosc jest nieco inna , a przeciez od matki
          dostaly przeciwciala na typowe tam choroby . Dla mnie to glupota i tyle .I nie
          przekona mnie nikt tekstami o takich ktorym sie udalo , bo jasne ze mozna miec
          fuksa lub pecha , ale nie testuje sie tego na roczniaku jesli nie jest to
          konieczne.
          • wieczna-gosia Re: no i co z tego? 26.09.06, 09:52
            zojka- mama pysiaczka nie pytala CZY pojechac, tylko JAK sobie poradzic. Podalam
            jej wiec miejsca gdzie moze poszukac odpowiedzi na to JAK sobie poradzic w Indiach.
            To ze to glupota dla ciebie, nie znaczy ze to w ogole jest glupota- niektorzy
            ludzie podrozoja z dziecmi. Skoro dzieci tam zyja- to znaczy ze mozna tam
            przezyc i z dzieckiem.

            A dla ciebie to gl;upota wiec ty nie pojedziesz. ja osobiscie bym pojechala-
            szczegolnei ze na 2 miesiace nie wyobrazam sobie zostawic dziecka.
      • monia145 Re: Indie z roczniakiem 26.09.06, 09:46
        Oczywiście, że w Indiach rodzą się dzieci- nawet całkiem dużo. W Azji, Indie to
        kraj z jednym z najwyższych współczynnikiem przyrostu naturalnego i największej
        gęstości zaludnienia. Jednak podejrzewam, że żadna z nas nie chciałaby tam
        urodzic swojego dziecka, a na pewno nie na głuchej prowincjismile
    • mama.pysiaczka Re: Indie z roczniakiem 26.09.06, 10:35
      Dziekuje za przydatne linki (edytkus, wieczna-gosia).
      Dziecka nie potrafie zostawic na dluzej niz 3 h,a co dopiero na 2 miesiace. Jak
      juz pisalam, to ssak ogromny i bez cycusia zyc nie moze, takze odstawieie od
      piersi narazie nie wchodzi w gre (sama bym niemniej to przezyla).
      Pisalam tez juz, ze podroz jest nieodwolalna, bo wsystko zaplanowane i bilety
      leza w szafce.
      A co dziecko zwiedzi? Mylsle, ze bedzie nie mniej szczesliwe niz my. Uwielbia,
      gdy cos sie dzieje, nowe otoczenie, czesto z nim wyjezdzam i wszedzie zabieram
      (tydzien temu byl z nami na weselu i bawil sie do 1). Jest bardzo zywy i
      kontaktowy, radosny, nie boi sie obcych. Wierze, ze bedzie mu sie podobalo.
    • lucerka Re: Indie z roczniakiem 26.09.06, 10:38
      Mamo.pysiaczka. Popieram Twoj wyjazd z dzieckiem do Indii. Wystarczy sie dobrze
      poinformowac i zabezpieczyc przed choroba. Nie ma rzeczy niemozliwych. Ja,
      gdybym tylko miala okazje -tez bym pojechala. Trzymam kciuki za Wasza podroz.
      Napisalam na priv.
    • maugosia1 Re: Indie z roczniakiem 27.09.06, 16:23
      Hej!
      Bylam z dwuletnim dzieckiem w Indiach, co prawda tylko przejazdem w drodze do
      Nepalu, ale sluze rada. Mamy duze doswiadczenie w podrozowaniu z dziecmi, owocem
      tego stal sie wlasnie poradnik, o ktorym wspominala wieczna gosia. Jesli moge w
      czyms pomoc - pisz tutaj lub na adres szumilasy@ o2.pl
      pozdrawiam
    • claris1 Re: Indie z roczniakiem 13.10.06, 12:36
      Jako matka 6 latka rozumiem doskonale, że chcesz dzielić swoje przeżycia z kimś
      najdroższym. Niebezpieczeństwa czyhają na każdym kroku. Odwaga nie ma jednak
      nic wspólnego z niefrasowbliwością czy ignorancją. Na pewno trzeba być
      świadomym zagrożeń i być na nie przygotowanym. To jedyny sposób żeby móc w
      pełni korzystać z podróży. Tak jak piszą inni warto pamiętać o panujących w
      tamtych regionach groźnych chorobach.
      Jeśli Twoje dziecko ma już chociaż trochę ponad rok to możesz je zaszczepić na
      wirusowe zapalenie wątroby A i B, pamiętając o sobie i o partnerze. Więcej na
      ten temat możesz znaleźć na www.szczepienia.pl. Jest też lek na malarię, który
      możesz podawać już takiemu dziecku (oczywiście musisz skonsultować to z
      pediatrą i dostać receptę), ale Malarone jest łatwy w użyciu, krócej się go
      stosuje i nie powoduje sensacji psychicznych!. O samej chorobie jest więcej na
      www.malaria.com.pl. Tam masz też możliwość zadania pytania bezpośrednio
      specjaliście, który odpowiada on-line.
      Ja byłam z moim synem w Tajlandi, gdzie są podobne zagrożenia zdrowotne.
      Rodzina strasznie mi suszyła głowę przed wyjazdem o te wszystkie leki,
      szczepienia itd. i cieszę się, że tego dopilnowałam, bo poza jakimiś drobnymi
      dolegliwościami żołądkowymi mieliśmy spokojny, udany pobyt.
      • mama.pysiaczka Re: Indie z roczniakiem 14.10.06, 22:02
        Synus bedzie mial niecaly roczek jak pojedziemy, wiec te szczepienia odpadaja.
        Jesli chodzi o leki antymalaryczne to sami nie zamierzamy sie nimi faszerowac,
        juz nie mowiac o dziecku. W Indiach jest chyba wieksze prawdopodobienstwo
        potracenia przez riksze niz zarazenie malaria.
        • maugosia1 Re: Indie z roczniakiem 15.10.06, 19:22
          "nie zamierzamy sie nimi faszerowac, juz nie mowiac o dziecku. W Indiach jest
          chyba wieksze prawdopodobienstwo potracenia przez riksze, niz zarazenie malaria."
          Skad masz takie informacje? Znam ludzi, ktorzy zarazili sie malaria w Indiach.
          Wzglednie bezpieczne sa rejony powyzej 2500-3000m, ale prawdopodobnie wiekszosc
          czasu spedzicie na nizinach. Na Waszym miejscu wybralabym sie do Poradni Chorob
          Tropikalnych (kiedys w Szpitalu na Wolskiej, jesli jestes z Warszawy). Poza tym
          sprawdz informacje na stronie www.who.int
          Zgodnie z moja wiedza w tym temacie malaria jest jednym z najwiekszych
          zdrowotnych problemow w Indiach. W 2004 roku na malarie zachorowalo prawie 2
          mln ludzi, z czego zmarlo ok. 1000. Najwiecej przypadkow odnotowano w pln-wsch
          Indiach, na obszarach zalesionych i na wybrzezu. Okolo 15 % zachorowan dotyczy
          miast - wbrew powszechnej opinii, ze malaria jest tylko problemem wsi. Nie chce
          Cie straszyc, po prostu nie bagatelizuj sprawy.
          Pozdrawiam
          PS Nie mozna porownywac Indii z Tajlandia.
    • weronka77 Re: Indie z roczniakiem 16.10.06, 09:18
      Dziewczyny-niech jedziewinkBóg z Nią a raczej z dzieckiemwink Wie co robi bo
      bardzo odpowiedzialną matką jest.POdjęła decyzję,której nie można już cofnąć no
      bo przecież bilety kupionewink))))Cokolwiek napiszemy i tak pojedzie a nasze
      rady możemy sobie odpuścić bo i tak ma je gdzieśwink Tyle.
      • ayelet Re: Indie z roczniakiem 16.10.06, 14:20
        Witaj,
        napewno odwiedż albo lekarza medycyny tropikalnej albo wojewódzką stację
        epidemiologiczną. Znajdziesz tam zestaw szczepień zalecanych, z tego co wiem w
        tej chwili konkretnie w Delhi jest sporo przypadków malarii, lepiej się
        zabezpieczyć.
        Wydaje mi się, że złym podejściem jest mówienie klamka zapadła, bo bilety
        kupione, naraziłabyś dziecko na niebezpieczeństwo, żeby nie stracić biletów mam
        nadzieję, że nie.
        Ja też byłam w Indiach i też uważam, że to absolutnie nie jest kraj dla małego
        dziecka i myślę, że po powrocie przyznasz dziewczynom rację.
    • a-nulla Re: Indie z roczniakiem 24.11.06, 19:53
      I co, jedziecie? Strasznie jestem ciekawa, jak się Wam uda ten wyjazd i czy
      roczniaczkowi się w Indiach spodoba. Ja wprawdzie się na taki krok nie porywam
      (my w tym roku też ruszamy do Azji, ale maluszka zostawiamy w domu), ale
      szczerze Wam życzę udanego wyjazdu! Napisz proszę, jak było - tutaj na formm
      albo na priv. Koniecznie! A w jakie rejony się wybieracie?
          • barbara231 przestrzegam !!! byłam tam z dzieckiem 18.01.07, 21:33
            Witaj
            mam nadzieje że niezapóżno pisze:
            ja mam meża Hindusa, mamy 2-letnie dziecko , mąż uparł sie żebśmy pojechali do
            indii i pojechaliśmy , dziecko miało 14miesięcy , pojechała też moja mama bo ja
            tak chciałam , poprostu niedałabym rady w tamtym klimacie i "higienie" bez
            pomocy, mójteść - dziedek dziecka jest lekarzem , ale ja i tak bałam sie tam
            jechać , zawsze wole chuchać niż dmuchać, bardzo przygotowałąm sie do tego
            wyjazdu , dziecko piło tam tylko przegotowaną wode mineralną , jadło słoiczki
            które wcześniej wysłaliśmy pocztą , piło mleko krtóre też przywieżliśmy z Polski
            ,do kąpieli używaliśmy substancji odkażającej
            po około 10 dnich pobytu dziecko zaczęło baaaardzo wymitować , pojechaliśmy
            więc do najlepszego lekarza pediatry w mieście (ocywiście po znajomości, bez
            kolejki), tam dziecko dostało zastrzyk przeciwwymiotny, moja mama zaczęła
            płakać , lekarz wydawał sie w porządku, jak wychodziliśmuy poprosił nas żebyśmy
            na chwile wrócili , powiedziałam mamie że da jej coś na uspokojenie , a on
            wyjął aparat i zrobił nam zdjęcie : mama opuchnięta od płaczu , ja z chorym
            dzieckiem na rękach , mąż i teść, ręce mi opadły.
            po powrocie do domu dziecko znowu zaczeło wymiotować , pojachaliśmy więc do
            szpitala (ta nazwa nie jest na miejscu), najlepszego prywatnego szpitala w
            mieście , tam dziecko dostało sraczki - zapach kału wstrętny , ja zaczęłam mieć
            odruch wymiotny, dwa razy załatwił sie tak i potem już nie, kał miał
            konsystencje galarety nigdy czegoś takiego niewidziałam - KOSZMAR!!! odór!!!
            dziecko dostało kroplówke + antybiotyk, cała noc spędziliśmy w szpitalu , w
            pojedyńczej sali : moja mama, ja , mąż , teść, i nasz przyjaciel (wielbiciel
            indii - też pojechał z nami) no i dzidzia. po podłodze biegały myszy .
            rano przyszedł lekarz , powiedział że już jest lepiej i wróciliśmy do domu ,
            dziecko cały czas z kroplówką , przez dwa dni udało sie jakoś że dzidzia
            nieodłączyła sobie tej kroplówki , ale w końcu ileż można , kroplówka
            zablokowała sie i teśćmusiał szybko wyjąć igłe z rączki dziecka żeby nie
            powstała skrzep który może zaszkodzić , dziecko zostało bez kroplówki , ale
            trzba był jakoś podać antybiotyk , przybył wiec do domu "specjalista" od
            robiania zastrzyków - chłop jest samoukiem! i zrobił to profesjonalnie , trzy
            dni z rzędu podał dziecku domięśniowo antybiotyk (teść wysiadł-bardzo bał sie
            swojemu wnukowi dawać zastrzyki), dziecko wyzdrowiało , my za 2-3 dni
            dostaliśmy strasznej sraczki i wymiotów ,nigdy tego niedoświadczyłam , ogromne
            wyczerpanieorganizmu,
            cóż ja nie maiłam wyboru bo mąż "kazał" nam tam jechać , straszne jest to że
            gdybyśmy tam niepojechali wbrew jego chęciom do dziś dnia miała by ciężką
            atmosfere w domu, cóż mamusia męża dopięłą swego-zobaczyła wnuka tylko za jaką
            cene!!!
            piszcie jak macie pytania to odpowiem
            BA

            • schade Re: przestrzegam !!! byłam tam z dzieckiem 05.03.07, 15:52
              Możę ty byłaś w innych warunkach niż autorka tego watku. A pozatym może za
              bardzo starałaś sie utzymywać dla dziecka sterylne warunki. Z jednej strony
              dawałaś mu słoiczki z polski (zamiast przyzwyczajać go do tamtej flory
              bakteryjnej) a z drugiej może nie zauważyłaś, że wziął do buzi coś z podłogi.
              Nie wiem może głupio piszę nigdy nie byłam w Indii.
              No ale to tak jest, jednemu się uda i będzie chwalił a drugiemu nie i będzie
              narzekał.
              Szczerze współczuję ci tego co przeżyłaś, to musiał być koszmar, nawet nie
              próbuję wyobrazić sobie tego co czułaś . Ale tak się zastanawiam. Dlaczego
              twoja teściowa nie chciała przyjechać do Polski żeby zobaczyć wnuka? Nie było
              by bezpieczniej dla dziecka i wogóle taniej?
              Czasem ciężko zrozumieć te babska.
    • mama.pysiaczka Re: Indie z roczniakiem 20.03.07, 23:00
      Witam

      Wrocilismy juz jakis czas temu. Wszystko odbylo sie bez wiekszych problemow.
      Trzeciego dnia po przylocie do Indii, maly dostal goraczki (pierwszy raz w
      swoim zyciu). Po podaniu leku obnizajacego temperature (polaczenie ibuprofenu z
      paracetamolem), goraczka juz nigdy nie wystapila. Tamtejszy lekarz wytlumaczyl
      nam, ze to uklad odpornosciowy walczy z nowymi, nieznanymi wirusami. A ja
      myslalam, ze to od przeciagu w rikszy, bo jechal z gola glowa.
      Do konca pobytu nie bylo juz zadnych niespodzianek. Podroz byla cudowna i
      niezapomniana.
      • pawel_zet Re: Indie z roczniakiem 21.03.07, 09:54
        Mimo wszystko uważam, że Wasze postępowanie było bardzo ryzykowne. Indie to do
        dzisiaj kraj o straszliwych podziałach społecznych (co prowadzi do tego, że
        wielu ludzi mieszka w brudnych slamsach, bez dostępu do bezpieczniej wody),
        niskiej higienie i wysokiej umieralności niemowląt. Do dzisiaj występują tam
        przypadki cholery i innych ciężkich chorób przewodu pokarmowego, chorób
        spokrewnionych z dżumą (ostatnia epidemia dżumy miała miejsce zaledwie 13 lat
        temu), nie mówiąc o takich drobiazgach jak malaria.
        Lubię egzotyczne podróże i mój dwulatek zwiedził już Egipt, Chiny, Malezję i
        Tajlandię, ale do Indii, Bangladeszu czy subsaharyjskiej Afryki wezmę go raczej
        w wieku lat nastu.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka