Dodaj do ulubionych

potrzebuję Was

24.03.11, 10:56
Witam Was, to mój pierwszy wpis ale nie pierwsza wizyta - od jakiegoś czasu czytam Wasze posty, które dają mi sporo wsparcia. Dzisiaj czuję, że czytanie już mi nie wystarcza, muszę się przedstawić.
Mam 7 letnią córeczkę z pierwszego małżeństwa, a od 2 i pół roku z moim partnerem staramy się o dzieciątko. Po 2 latach starań i badań wyszło na to, że mój partner nie może mieć dzieci - nie było łatwo pogodzić się z tą myślą, ale w końcu przyjęłam to do wiadomości. Odstawiłam folik, przestałam karmić ukochanego witaminami, przestałam wyliczać dni, zajęłam się pracą, poszłam na kurs graficzny - jednym słowem zupełnie odpuściłam.
Nie muszę Wam mówić jaką euforię wywołały dwie kreski na teście w połowie stycznia - CUD, prawdziwy CUD!
A później poszło lawinowo: moja córka zaczęła chorować: pogotowie - szpital zakaźny, po tygodniu znowu szpital tym razem dziecięcy - trzy tygodnie stresu, strachu o córkę i o dzieciątko. A przecież i pracować trzeba i dom posprzątać uncertain

W 10tc zaczęłam plamić, w 11 okazało się, że maleństwo obumarło w 6tc, szpital, łyżeczkowanie, ból.
Potrafimy sobie wytłumaczyć, że widać tak miało być: może płód miał ciężkie wady? Lepiej, że stało się to teraz niż za kilka miesięcy albo niż gdyby dziecko miało urodzić się chore. Wypłakałam się i myślałam, że już jest ok, że rozum zwyciężył serce. No niestety - serca zagłuszyć się nie da. Co rano gdy się budzę, pierwszą myślą jest że miałabym już brzuszek.
Lekarze mówią, że trzeba być dobrej myśli, że skoro mimo złych rokowań raz się udało to znaczy, że może znowu się udać. Tylko kiedy? Czekać 6 miesięcy ze staraniami, a później ile? Kolejne 2 lata?

Jest mi strasznie smutno, dziś są moje urodziny... sad

Pozdrawiam Was wszystkie i ściskam kciuki za Wasze powodzenie w staraniach.
Dziękuję, że przeczytałyście.
Ania
Mama Emilki i Aniołka
Obserwuj wątek
    • martomn Re: potrzebuję Was 24.03.11, 11:11
      Cześć
      Trudno ująć w słowa to co chcę powiedzieć ,ale doskonale czuję ten smutek,poroniłam w 9 t.c -
      Słowo poronienie dotychczas było dla mnie definicją ,ale gdy na ekranie zobaczyłam moją małą kropkę w 6 t.c byłam jak w innym wymiarze ,później niepokojące objawy tzn niski progeteron ,hcg bez wzrostu i ten paniczny lęk ,niestety 2.02 .11 miałam zabieg .Dziś mija drugi miesiąc ,a moję życie biegnie dalej .praca ,szkoła ,kolezanki zachodzą w ciąze ,ja im gratuluje itp, ale tego co tak naprawde czuje, nie wie nikt .2-go lutego zabrał mi ktoś cząstkę mnie i tak już zostanie.Dziennie rano budzę się z myślą ,że może będę w ciąży (nie mam dzieci ,a wiek też już słuszny )ale powiem ci jedno kobiety mają w sobie wiele siły i Tobie takiej życzę szczególnie W dniu Twoich urodzin .Życzę ci odwagi wschodzącego słońca,które codzień wschodzi i obdarza Nas ciepłem swych promieni.Słowa będzie dobrze ,nic tu nie znacza ,ale trzeba w to baaaaadzo wierzyć.Trzymam kciuki.Pozdr.
      • justyna8319 Re: potrzebuję Was 24.03.11, 11:39
        Doskonale rozumiem co czujesz.
        Ja poroniłam już 2 razy (nie mam dzieci tu na ziemi).
        Pierwszą ciążę straciłam 26 listopada 2008 - 7tc brak zarodka, ale i tak bolało baaardzo, umarła część mnie.
        Potem ponad 2 lata starań o kolejną ciążę. Niestety serduszko mojego maleństwa przestało bić. 4 lutego poroniłam w szpitalu - to był koniec 11 tc i koniec mnie samej.
        Po pierwszym poronieniu potrzebowałam miejsca, w którym mogłabym mojemu dziecku zapalić świeczkę - wybrałam grób mojej rodziny, kupiłam ładny, duży znicz z aniołami i tam maleństwu zapalam światełko. Być może będzie Ci łatwiej, jeśli też wymyślisz sobie takie symboliczne miejsce pamięci, mi to pomogło.
        Drugie dziecko udało nam się z mężem pochować, daliśmy małemu na imię Kubuś - teraz chodzę codziennie na jego grobik, zapalam mu znicze i rozmawiam z nim. Ból jest straszny, bo chciałam wybierać wózek a nie pomniczek, ale nic nie mogę niestety zrobić.
        Pozostała jednak gdzieś w głębi serca nadzieja, że kolejny raz się uda i moje dzieci tam u góry pomogą nam w tym...
        Tego samego życzę również Tobie i wszystkim pozostałym dziewczynom, które się starają o swoje szczęście tu na ziemi.
        Pisz kiedy tylko będziesz miała na to ochotę.
        • kahakasurdo Re: potrzebuję Was 24.03.11, 13:50
          Witaj Aniu..
          Dobrze, że nas znalazłaś, tu zawsze możesz się wygadać. Moja historia jest podobna do historii Justynki. Też 2 poronienia. Po pierwszym rok starań - byłam już bliska depresji, a w końcu się udało. Wierzyłam, że będzie dobrze, a tu w 10 tc krwawienie...Teraz trudno mi uwierzyć, że znowu może się udać, tym bardziej, że pojawiły się problemy...ginekologiczne uncertain Teraz jest dla Ciebie trudny czas, ale na pewno wkrótce poczujesz się troszkę lepiej. Pisz do nas, jeśli masz ochotę. Niestety trzeba to przetrwać. Pozdrawiam Cię serdecznie.
    • ewabaranek Re: potrzebuję Was 24.03.11, 14:20
      Droga Aniu,
      Ja też jestem niedawno po stracie, już drugiej, i też mam niedługo urodziny, te, przd którymi tak bardzo chciałam mieć już dziecko, trzydzieste....
      Dwa razy już miałam nadzieję, że się uda..
      a dziś najlepszym prezentem urodzinowym będzie dla mnie wynik histopatologiczny z brakiem zaśniadu..
      tylko tego pragnę...
      dziś znów śniło mi się, że miałam dziecko..
      one pojawiają się w moich snach, gdy jestem w ciąży i po stracie..
      chyba po to, żeby się nie poddawać..
      jestem uparta i mam zamiar walczyć o dzieci do skutku..
      właśnie tego sobie i Tobie z okazji urodzin gorąco życzę.
      i zapalam światełko
    • ania_mija Re: potrzebuję Was 24.03.11, 15:01
      Bardzo, bardzo dziękuję Wam z ciepłe słowa.
      Justynko, ja też zastanawiała się, czy mogłabym zapalać światełko dla naszego Aniołka, ale nie byłam pewna - pomogłaś mi podjąć decyzję, muszę tylko pomyśleć o odpowiednim miejscu.

      Jeszcze nie odebrałam wyniku hispat, nawet nie wiem czego mogę się w nim spodziewać (zakładam uparcie, że będzie dobry) Jeszcze nie wiem co to jest zaśniad i inne tajemniczo brzmiące skróty i nazwy badań - czytam Wasze posty i moja świadomość rośnie, chociaż czasem myślę, że wolałabym tego wszystkiego nie wiedzieć...

      Podziwiam Waszą siłę i wiarę, i również postaram się Was wspierać.
      Dużo pozytywnej energii dała mi lektura postów z wątku: :Zostałam mamą po poronieniu":
      forum.gazeta.pl/forum/w,11916,87151150,123415952,Re_zostalam_mama_po_poronieniu_II.html
      Poczytajcie, nie wolno tracić nadziei.

      Jeszcze raz dziękuję, będę się odzywała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka