pażdziernik zeszly rok...rozpacz....31,10tego roku dramat....w przecziągu jednego roku stracilam troje dzieci...ostatnia ciąza była bliżnacza , chlopcy Filipek i Fabianek pozostawili po sobie pustkę....mam dzieci ale już nigdy nie będę miala tych konkrętnych....zaczynam wątpić czy kiedy kolwiek jeszcze będzie mi dane utulić maleństwo....teraz jednak nie to mnie boli...boli tęsknota do maleństw....oczami wyobrażni ich widzialam,jak śpią obok mnie,jak ich karmię a teraz nie ma nic ....są łzy,ból nie do opisania,ogromna tęsknota...nie ma dnie i nie ma minuty bym o nich nie myślala....po pierwszym poronieniu jak zaszłam w ciąże ktoś mi powiedzial że BÓG WZIOŁ I BÓG DAŁ....mocno w to wierzyłam zwłaszcza kiedy się okazało że to bliżniaki...teraz jednak wiem że to jakiś chory dowcip ....jak można odebrać mtce troje dzieci...moje serce krwawi....już nie wierzę...moja wiara jak i jakaś cząstka mnie samej umarła razem z chłpocami

((((