witam,
jestem w 7 letnim zwiazku, studiujemy, marzymy o dziecku, ale jeszcze nie teraz.. gdyby sie jednak pojawilo byloby najwiekszym szczesciem...
jest jednak sytuacja w zyciu z ktora nie moge sobie poradzic.
bylam 2 lata temu bardzo chora, zazywalam silne leki. lekarz zapytal jak sie zabezpieczam, powiedzialam ze zazywam tabletki, nic nie wspomnial wiec uwazalam ze to dobry sposob...
nie dostalam miesiaczki, ale przez anemie zdarzalo mi sie to wczesniej, ale potem..
strasznie zaczelo bolec mnie podbrzusze, z bolu wymiotowalam..
poszlam do lazienki..
znalazlam tam " to" ... ja nie wiem co to..
sama sobie zaprzeczylam ze to nie poronienie, ze to nie mozliwe.. ze mam anemie, biore silne leki, zabezpieczam sie tabletkami, biore je regularnie..
strasznie to przezylam, nie poszlam do lekarza, nie wiem dlaczego, zapewne z glupoty..
minely 2 lata a ja nadal to przezywam..
choroba wrocila, zmienilam jednak lekarza, ktory zapytal mnie jak sie zabezpieczam i poinformowal ze z tymi lekami antynkoncepcja hormonalna nie dziala !!!
dlatego ta cala sytuacja we mnie odzyla..
zaluje ze nie poszlam do ginekologa bo mam wspaniałą lekarke..
dlatego teraz pytam Was.. czy to moglo byc poronienie ? cala ta sytuacja jest we mnie do dzis, nie moge sie z tym pogodzic, a nie wiem kogo spytac...
prosze,,, pomocy

(