karola247
07.08.07, 20:29
...ja jak wiele z was cieszylam sie z mezem na wiesc o dzidzi,
wybralismy imiona wydawalo sie ze wszystko przebiega ok. az do
05/08/07 ta date zapamietam to konca moich dni, zaczelo sie rano
poszlam sie zalatwic i na papierze zobaczylam brazowa kleista
wydzieline przejelam sie tym ale pocieszano mnie ze to nic
takiego, jeszcze tego samego dnia pojechalam do szpitala pobrali
krew wzieli mocz i wyslali do domu kazali sie zjawic nastepnego dnia
na scan(USG), w nocy dretwial mi brzuch i nogi piersi opadly czulam
ze cos aie stalo rano wychodzac do kliniki zaszlam do lazienki
wylecial mi skrzep ktorego zapakowalam w chusteczke, na miejscu
czekalo na mnie 2 lekarzy i polozna pokazalam im zawartosc
chusteczki powiedzieli ze to jeszcze o niczym zlym nie swiadczy
pojawila sie nadzieja ktora w 5 minut pozniej znikla,polozna nerwowo
penetrowala mi w macicy scanem po czym przestala zamyslenie lekarzy
i ich szepty ktorych kompletnie nie rozumialam, odwrocila sie do
mnie i powiedziala Karolina mam zle wiesci serduszko przestalo
pracowac rozplakalam sie lekarze wyszli ona mnie przytulila ja tulac
sie do niej patrzalam w monitor na moje malenstwo to bylo straszne
przezycie,pochwili kazala mi sie ubrac wychodzac cofnela sie by
wylaczyc monitor, wrocila ja wciaz plakalam nie moglam przestac
powiedziala ze mam wrocic do domu i czekac az wszystko samo sie
oczysci dodam ze to ma miejsce w anglii wrocilam koszmar zaczol sie
dzisiaj w nocy potworne bole z krzyza przeszywaly mnie na wylot
kazda wizyta w WC konczyla sie na niemilych widokach brazowych
skrzepow boje sie isc do lazienki zalatwic sie przezywam koszmar
brzuch boli, plecy rwa zadzwonilam rano powiedzialam ze chyba nie
dam rady dociagnac tego w ten naturalny sposub jutro rano ide i maja
zobaczyc ile sie oczyscilo i co dalej...
Naszej NIUNI juz nie ma z nami bylam w 11tci2d... teraz zal, pustka,
smutek jak po stracie kogos wyjatkowego...
WYRAZY WSPOLCZUCIA DLA WSZYSTKI TRACACYCH SWOJE MALENSTWA.