Też tak może macie? Ja totalnie cierpię na brak czasu. Marudzę że
sam, że chciałbym. Ale kiedy przychodzi mi się z kimś umówić,
spotkać, pogadać, pobyć... Ło ludzie. Nie ma jak, nie ma kiedy,
gimnastyka buzi i języka

W moim przypadku wynika to, m.inn.
zapewne, z beznadziejnej nieumiejętności planowania i gospodarowania
czasem. Myślę że już tak długo jestem sam i tak jestem tą moją
samotnością zaabsorbowany że zabiera mi ona wszystkie wolne chwile.
Chociaż próbuję, coraz częściej rezygnuję ze swoich obowiązków na
rzecz spotkań z innymi. Wiecie, myślę, dochodzę do takich wniosków
właśnie... jestem samotny z własnego wyboru. To nie jest tak, że
cały świat sprzeciwił się przeciwko mnie. To ja wybieram i decyduję
o rzeczywistości w jakiej się znajduję. To ja kieruję moim losem. A
że skręcam zawsze w złym kierunku... No ale to przecież ja skręcam.
Mam tak mało wiary w siebie...
Oj coś smęcę

Więc jak z tym czasem u Was ?