Gość: aga
IP: *.chello.pl
07.11.01, 01:56
--------------------------------------------------------------------------------
z onet pl.
Musiał wyjść...
Wtorkowy poranek rozpoczyna się dla wszystkich bardzo późno – wszyscy
mieszkańcy odpoczywają po kolejnym ciężkim dniu, wypełnionym zadaniami oraz
nominacjami...
Jedynie Irek nie może spać zbyt długo. Jak wcześniej zwierzył się innym
mieszkańcom – nie daje mu spokoju wydarzenie, które miało miejsce wieczorem w
niedzielę – a więc wyjście Bogusi. Jak się okazuje jest to dla niego tak silne
przeżycie, iż nie jest w stanie sobie z nim poradzić – pomimo licznych upomnień
Wielkiego Brata, wielokrotnie łamie regulamin gry w której bierze udział:
zasłania kamery usytuowane w poszczególnych pomieszczeniach Domu BB,
rozmontowuje zainstalowane tam mikrofony.
Jako że nie docierają do niego żadne prośby – ani to mieszkańców, ani też
Wielkiego Brata, ten ostatni zmuszony jest do podjęcia drastycznych kroków:
Irek otrzymuje polecenie opuszczenie Domu Wielkiego Brata ...
Po jego wyjściu wszyscy mieszkańcy pogrążają się w długotrwałym milczeniu. Z
pewnością nikt nie przypuszczał, iż po niedzielnym wyjściu Bogusi, już w dwa
dni później będą żegnać (i to w takich okolicznościach) kolejnego
współmieszkańca...
Aby poprawić sobie nieco humor, chłopcy postanawiają rozpalić w kominku ogień.
Wkrótce właśnie wokół kominka skupia się życie całego Domu. Marzena porusza
temat zwierząt wykorzystywanych w ekstremalnych warunkach do niesienia pomocy
ludziom...
Tymczasem okazuje się, iż życie w Domu BB nadal płynąć będzie utartym torem.
Jako, że obecny tydzień jest tygodniem gier – mieszkańcy otrzymują od Wielkiego
Brata kolejne zadanie. Muszą podzielić się na dwie grupy, a następnie zmierzyć
się ze sobą w grze „Monopol”. Zasady rozgrywki są identyczne jak te z ubiegłego
dnia... Wszyscy dzielą się na dwie grupy, a następnie wyłaniają spomiędzy
siebie dwóch „mistrzów gry”, którzy zmierzą się ze sobą w decydującym
pojedynku...
Nim jednak wszyscy zabiorą się do gry wpadają na pomysł, aby pozdrowić Bogusię,
która z pewnością będzie bardzo ucieszona z takiej niespodzianki. Tak więc
wszyscy gromadzą się przed kamerami i wspólnie śpiewają piosenkę specjalnie dla
sympatycznej szczecinianki...
Po zakończeniu wspólnych śpiewów zabierają się do gry... A że Monopol nie
należy do gier, które rozgrywa się w kilka minut – jeszcze długo w nocy salon
rozbrzmiewa głosami mieszkanców domagających się należnych im pieniędzy za
wejście do „własnego miasta” bądź też przejazd własną linią kolejową...