Dodaj do ulubionych

"Wesele" - odlototowy film

31.12.06, 01:15
Nie wiem jak was ale mnie ten film wcisnął w fotel, brawo dla Wojciecha
Smarzewskiego - wielkie kino. Świetna gra aktórów , znakomicie zrobiony film
nie mogę uwierzyc że jednak mozna zrobic takie kino w Polsce. Dla mnie
szóstka!!!!!!
Obserwuj wątek
    • frugo3 Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 01:27
      Oczywista literówka brawa dla Wojciecha sSmarzowskiego. Główna rola na osakra
      dla Mariana Dziędziela - kużwa jak on to zagrał dla mnie bomba.
      • henryczek-czewa Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 01:36
        zgadzam się. Film znakomity, widziałem już 5 raz, a to oznacza ze będzie on dla mnie kultowy jak np filmy Barei.
        Dziędziel znakomity, przed weselem jakośgo nie odnotowałem, świetny aktor, ale oczywiście pan Edmund też był boski:D

        da się zrobic w Polsce dobry film? Da. Szkoda tylko, że ten film to okrutna prawda o Polsce
        • thaures Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 01:43
          Film przejmujący, nie mogłam nawet na moment odejść od telewizora. Film o
          którym się myśli też po jego skończeniu. Mogę śmiało powiedzieć,że dla mnie to
          film roku.
          • bebiak Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 02:45
            Nieprzyzwoicie świetnie zrobiony i nieprzyzwoicie gorzki.
            Nie wiem dlaczego ktoś kiedyś mi mówił, że to komedia, gdzie się nieźle
            uśmiał..
            Płakać tu trzeba, płakać nad naszą rzeczywistością
    • wermut3 Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 05:48
      Dekadencja w czytej formie, lot koszący w wydaniu głownego bohatera, od
      poczatku wiadomo było żę sie to źle skończy, niesamowity film, mial coś z fimów
      wczesnego M. Formana. Perfekcja realizacyjna.
      • wislok1 Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 07:30
        Film jest dobrze zrobioną groteską, ostro przerysowany obraz Polski,
        główny bohater pije tyle, że powinien "paść" po 2 godzinach
        • arleta.czysz Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 09:40
          muszę kupić na DVD -bo nie wytrzymałam i zasnęłam:(
          • manstein6 Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 10:17
            " Dziadek nie pie.. tylko podpisuj ! " - Wiesiu Wojnar - Oto pomnik Polaka
            naszych czasów.
            Marian Dziędziel - Rola jego życia. Nieoficjalny Oskar od telewidzów. Film
            obejrzałem już trzeci raz i wiem, że obejrzę go po raz kolejny :-)
            • nefil Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 10:22
              Świetny film. Zastanawiam się tylko ile lat będziemy musieli czekać na nowy film
              Smorzewskiego? Miał być reżyserem drugiej części serialu Alternatywy 4, ale
              władze naszej pisowskiej telewizji zatrzymały realizację filmu.
              • stara.krupczatka Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 11:01
                z Alternatywy 4 to nie do końca tak- z b pewnych źródeł wiem,że nie chciano
                płacić aktorom za grę w serialu- mieli grać w imię idei:), nakręcono 2 odcinki
                a ich poziom był tak żenujący ,że reszta obsady zrezygnowała z udziału...
              • nie.ma.mocnych Re: "Wesele" - odlototowy film 01.01.07, 17:00
                > władze naszej pisowskiej telewizji zatrzymały realizację filmu.

                Nie wstyd ci takich idiotyzmow pisac juz na poczatku nowego roku? Kolejny
                wszystkowiedzacy debilna tym forum. Jednym slowem POpierdulka.
    • polski100 Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 11:07
      Wcale nie groteska. Prawda i już. Z boku to zawsze wygląda bardziej szokująco,
      ale taka jest prawda o nas.
      Szkoda że film był emitowany tak późno.
      Uważam, że był ŚWIETNY!
      • tomek9991 Hmm, jaka tam prawda o nas ? 31.12.06, 12:35
        Film jest polemiką z wizją wsi sielskiej-anielskiej.
        Z prawdą ma tyle wspólnego co z pokazywaniem miast jako siedliska rozpusty
    • esquire Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 11:09
      Film genialny, tym bardziej wiarygodny dla tych co byli na takim wiejskim weselu, może bez tylu przekrętów, ale z bijatyką, zatruciem i takim zalaniu osób, że każdy leży pod stołem.
      • fryderykkk Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 11:31
        film boski ogladalam go juz ktorys raz i na koncu slawetne " wszyscy
        wypierd..... koniec wesela WON!!" :)))))))))
    • vanity Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 11:59
      bardzo fajny film. z wielką przyjemnością go oglądałam. szkoda tylko że nasza francowata telewizja fajne filmy puszcza o północy a amerykański chłam i to powtórkowy w prime timie.
      • sto100 Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 12:01
        świetny, zwłaszcza jako realne przeciwieństwo narodowo-obyczajowego,
        wszechobecnego patosu.
    • menisk Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 12:04
      Naturalizm w 200 procentowym wydaniu. Dołujący, przejmujący obraz. Dla mnie
      najbardziej porażająca była scena awarii w męskim kiblu. To był odbiór nie
      tylko wzrokiem. Prawie czuło się nosem te chlustające, pulsujące ścieki.
    • willx Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 12:45
      Film fajny, ale jednak zbyt przerysowany. No bo bez przesady - ile niepowodzeń
      może się zdarzyć naraz. Tym bardziej, że ich prapoczątkiem, powodem z którego
      całe zło wynika jest idiotyczna opowiastka, że trzeba było przekupić pana
      młodego nowym Audi, żeby raczył się ożenić z tak ładną dziewczyną - co za
      totalna bzdura. Ojciec kupuje Audi TT za 1/3 ceny od obcego faceta i dziwi się,
      że jest kradzione - kolejna brednia. Nie mówiąc o tym, że wszyscy w wiosce
      wiedzą gdzie będzie szła autostrada, tylko właściciel gruntu nie wie. No jasne.
      To wszystko powoduje, że mnie film bardziej irytuje niż się podoba. No i taka
      ilość wódki powinna sprawić, że wszyscy umarliby w połowie filmu. Rozumiem, że
      fajnie jest się ponaśmiewać, rozumiem, że satyra rządzi się swoimi prawami, ale
      fajnie też by było trzymać się chociaż odrobinę rzeczywistości i jakichś
      podstaw prawdopodobieństwa.
      • gosiik Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 12:59
        Ale tego filmu nie można traktować tak dosłownie! Tu nie chodzi o to po ilu
        butelkach Wiesław pada, ale o to, że chlejemy na umór i bez umiaru. Ktoś
        wcześniej pisał, że to satyra na wieś. Jaką wieś? Na Polaków, na te mordy
        zarzygane, przekręty wszędzie i pazerność na kasę.
        • tamagenta Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 13:39
          Ja również z chęcią dopiszę się do tego wątku. Film oglądałam po raz drugi i po
          raz drugi powalił mnie na kolana. Świetna jest moim zdaniem tragikominczność
          filmu. Podczas oglądania można przysłowiowe boki zrywać ale gdy już lecą napisy
          pozostaje smutna refleksja nad rzeczywistością.
          • alexanderson Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 14:45
            A ja przyznam, że podczas tej "komedii" ani razu boków nie zrywałem i się nie
            zaśmiałem (no, może przy cytacie "Trza być w butach na weselu") - oglądałem
            oszołomiony, jakbym dostał kłonicą w głowę. Znakomite kino. Technicznie -
            majstersztyk. Całe nasze społeczeństwo może się w nim przejrzeć. "A to Polska
            właśnie..."
          • jedzoslaw Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 14:58
            Film w kilku miejscach jest faktycznie trochę nieprzekonujący, jak również
            pokazuje zbyt jednostronny obraz świata. Dotyczy to też sceny, gdy
            młody kamerzysta wskakuje z panną młodą do pociągu. Ale w filmie oczywiście
            chodzi przede wszystkim o manifestację, która ma poruszyć do myślenia: do
            myślenia nad stanem polskiego społeczeństwa- jego ideałów, dążeń i tradycji. Tu
            chodzi przede wszystkim o pokazanie całej patologii naszych czasów, zwłaszcza w
            środowisku, które dotychczas słynęło z wierności swojej etyce. Jednak powala
            mnie naturalizm gry aktorów i dbanie o detale, jak choćby migająca jarzeniówka w
            magazynie remizy, obskurny autobus weselny i obsługujące imprezę kucharki. Kto
            był choć raz na małomiasteczkowym albo wiejskim weselu ten na pewno widzi
            idealne odwzorowanie języka, zachowań i ogólnego klimatu. Są nawet nawiązania do
            znanych dzieł malarskich, jak choćby scena siedzącej przy stole młodej kobiety,
            która karmi dziecko (jest to dokładne przeniesienie na ekran znanego obrazu
            "Macierzyństwo" St. Wyspiańskiego), po czym ta piękna i czysta scena zostaje
            zbrukana przez przejście na pierwszym planie pijanego gościa imprezy z flaszką w
            ręku. Zresztą, nawet w magazynie remizy wisi na ścianie jeden ze znanych obrazów
            (jest to bodajże reprodukcja Grottgera). To, w połączeniu ze śpiewaną "Rotą"
            jest jednoznacznym wykazaniem stosunku współczesnych Polaków do Tradycji, zwł.
            romantycznej.
      • banzai123 Re: "Wesele" - odlototowy film 03.01.07, 16:04
        Wbrew pozorom ten film jest bardziej prawdziwy, niż Ci się wydaje :)

        > Film fajny, ale jednak zbyt przerysowany. No bo bez przesady - ile niepowodzeń
        > może się zdarzyć naraz.

        Bo to film. Gdyby filmy nie kumulowały zdarzeń tylko pokazywały przeciętną
        rzeczywistość, nikt by tego nie chciał oglądać.

        > Tym bardziej, że ich prapoczątkiem, powodem z którego
        > całe zło wynika jest idiotyczna opowiastka, że trzeba było przekupić pana
        > młodego nowym Audi, żeby raczył się ożenić z tak ładną dziewczyną - co za
        > totalna bzdura.

        Z dziewczyną, która kiedyś ubodła jego dumę, a teraz nosi "bękarta". Uwierz, że
        na wsi taki "bękart" to niemały dyshonor.

        Swoją drogą jedną z paranoi dobrze ujętych w filmie jest to, że wszyscy ogólnie
        są święci i cnotliwi, ale zabawy mają w okolicach jakiejś wyjątkowo wulgarnej
        pornografii.

        > Ojciec kupuje Audi TT za 1/3 ceny od obcego faceta i dziwi się,
        > że jest kradzione - kolejna brednia.

        1/3 ceny + ziemia, acz najawżniejsze: z rekomendacji i poprzez znajomego
        księdza. A ludzie jak mają okazję i niby wszystko jest ok, to nie szukają
        raczej dziury w całym. Ci oszukani na allegro to skąd niby się biorą?

        > Nie mówiąc o tym, że wszyscy w wiosce
        > wiedzą gdzie będzie szła autostrada, tylko właściciel gruntu nie wie.

        Nie wszyscy, tylko jeden policjant i mafia.

        > No i taka
        > ilość wódki powinna sprawić, że wszyscy umarliby w połowie filmu.

        Byłem na wiejskich weselach. Picie wyglądało mniej więcej tak właśnie, a jakoś
        wszyscy przeżyli :) Bo rzeczywiście był to kosmos - kiedy na pół godziny
        poszedłem się przewietrzyć, po powrocie towarzystwo ze stolika biegało z sali
        do sali i już nie było w stanie mnie rozpoznać.
    • paulinaa Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 17:36
      tez uwazam, ze swietny film tylko mogli go puścić troche wczesniej!
    • oxin Re: "Wesele" - odlototowy film 31.12.06, 21:10
      To chyba jedyny film wart zauważenie w ostatnich 2- latach. Nie mamy się co
      silić na kino amerykańskie, francuskie i czeskie - przecież mamy własny klimat.
      Mam w firmie praktykantkę - niemiecką studentkę. Chce poznawaźć polską kulturę
      i język i zastanawiając się jakie filmy jej polecić uznałam, że Wesele będzie
      najlepsze. Dziewczyna mieszka w dużym mieście, wynajmuje fajne mieszkanie, zna
      realia Rosji, więc ten film jej nie zaszokuje. Jest taki prawdziwy w pokazaniu
      nas - Polaków na prowincji.
      • kamillla7 a to... 01.01.07, 13:25
        oxin,to hcyba nie ejst najlepszy pomysl.nie chodzi mi o to ,by prezentowac
        obcokrajowcom odbrazowiony obraz naszej ojczyzny,ale po prostu ona nic nie
        zobaczy,ten film bedzie niezrozumialy dla nie -Polaka.bedzie tylko sprawna
        groteska,a jak juz wczesniej zauwazyliscie ten film to jednak tez glebsze
        poklady i nie chodzi o to ,by traktowac go doslownie. paradygmat romantyczny,te
        wszytskie roty,klasyka malarstwa,tu nie rzecz tylko w tym,by obsmiac.
        poza caloksztaltem fimu ktory jest zachwycajacy trzeba powiedziec o WSZYTSKICH
        AKTORACH.dzieciel oczywiscie genialny,ale zona jego .i.bielska,jej
        milosc,notariusz,policjanci-wszyscy sa genialni,kazdy epizod jest tak
        dopracowany i rzeczywiscty,jakgdyby gralo tu mase zdolnych amatorow typu
        h.golebiowski-edi.aktor jednych rol.a tu graja porfesjonalni aktorzy
        teatralni,weszli w te postaci ze az strach:)
    • dziedzicznacytadelafinansjery Odleciany raczej 04.01.07, 21:08
      Przyznam, że nie rozumienm aż takich zachwytów nad tym filmem. Owszem, sprawnie
      zrobiony, scenariusz niezły, taka bajeczka o tym, jak sobie wykształciuchy
      wyobrażają prowincję.

      Ale nie rozumiem czemu film zbudowany na mocno przerysowanych stereotypach bywa
      okreslany jako "mówiący prawdę" czy "całą prawdę" - w dodatku "o nas". Drodzy
      państwo - może ten film mówi całą prawdę "o was" - bo o mnie ani trochę - ani o
      moich znajomych - a mam ich paru i to nie tylko w świecie wielkomiejskim.

      A już zupełnie wrednym chwytem było wstawienie "Roty" - wszystko to usytuowało
      ten film gdzieś między panświnizmem Urbanowego "Nie" a tendencyjnością kabaretu
      Olgi Lipińskiej.

      Jeszcze zanim ten film obejrzałem nie rozumiałem jak może on być uważany za
      lepszy od "Mojego Nikifora". Teraz nie rozumiem tym bardziej, z drugiej jednak
      strony rozumiem czemu to "Nikifor" właśnie zrobił wielką kariere międzynarodową,
      a nie ta pretensjonalna produkcja.

      • jedzoslaw Re: Odleciany raczej 04.01.07, 22:40
        dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

        > Przyznam, że nie rozumienm aż takich zachwytów nad tym filmem. Owszem, sprawnie
        > zrobiony, scenariusz niezły, taka bajeczka o tym, jak sobie wykształciuchy
        > wyobrażają prowincję.

        Słucham ? "Wykształciuchy"? Proszę bez wciskania takiej nomenklatury do odbioru
        filmu. Już bardziej wsią wg "wykształciuchów" można by uznać emitowane swego
        czasu "Spotkania z balladą" (podobnie jak "Święta wojna" to Śląsk oczami
        wykształciuchów z Warszawy). Tutaj akurat życie na prowincji nie jest aż tak
        odległe od rzeczywistości. Owszem, to nieco przejaskrawiony obraz, ale ma tę
        wyższość nad innymi, że przynajmniej stara się być realistyczny, wręcz
        reportażowy. Tak się zresztą składa, że mieszkam w małym miasteczku i wiele mogę
        o tzw. prowincji powiedzieć. I wg mnie reżyser dobrze oddał klimat wiejskich
        wesel. Tylko, że doskonale oddany klimat wiejskich wesel to jedynie element
        większej całości. Widzę zresztą pewne podobieństwo do filmu "Śmierć
        dziecioroba", powstałego w 1991 roku, a więc w czasach gdy nikomu się jeszcze
        nie śniło o "łże -elitach" czy "wykształciuchach". Bogatego gospodarza zastąpił
        tam ubek, satyra była bardziej wytrawna, lecz wnioski narzucały się niemal te
        same.

        > A już zupełnie wrednym chwytem było wstawienie "Roty" - wszystko to usytuowało
        > ten film gdzieś między panświnizmem Urbanowego "Nie" a tendencyjnością kabaretu
        > Olgi Lipińskiej.

        Przepraszam, jakim chwytem? Wrednym? Czy nie rozumiesz Cytadelo, że ten chwyt
        służył właśnie obronie wartości, jakich "Rota" jest symbolem, a które zostały
        zbrukane? Zbrukane przez tych, którzy fałszywie się na nie powołują. Wznoszą
        ręce ku niebu, ostentacyjnie wyznają miłość do Boga i Ojczyzny, ale nie
        przeszkadza im to chlać do nieprzytomności, kraść, oszukiwać i zaliczać panienki
        po kątach. To po prostu wykaz sarmackich grzechów i chyba jeden z najbardziej
        oczywistych symboli. W tej warstwie interpretacyjnej- moralizatorskiej nie
        należy brać dosłownie zachowań bohaterów, tylko wyciągnąć wnioski ogólnospołeczne.
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Odleciany raczej 05.01.07, 20:06
          jedzoslaw napisał:

          > dziedzicznacytadelafinansjery napisał:
          >
          > > Przyznam, że nie rozumienm aż takich zachwytów nad tym filmem. Owszem, sp
          > rawnie
          > > zrobiony, scenariusz niezły, taka bajeczka o tym, jak sobie wykształciuch
          > y
          > > wyobrażają prowincję.
          >
          > Słucham ? "Wykształciuchy"? Proszę bez wciskania takiej nomenklatury do odbioru
          > filmu.

          Ano wykształciuchy. Jak wieś, to chlanie na umór, ksiądz robiący biznesy z mafią
          i zepsuty bigos. Wszyscy świnie. I w dodatku Rotę śpiewają - znaczy się o -
          durne, zakłamane Polaczki. To doskonale pasuje do stereotypu "słabo
          wykształconych mieszkańców małych miast i wsi", którzy nie głosują tak, jak by
          chciała Europa.

          Już bardziej wsią wg "wykształciuchów" można by uznać emitowane swego
          > czasu "Spotkania z balladą" (podobnie jak "Święta wojna" to Śląsk oczami
          > wykształciuchów z Warszawy).

          To jest jakaś kabaretowa tandeta, która nie uzurpuje sobie pokazywania "całej
          prawdy o Polakach".

          Tutaj akurat życie na prowincji nie jest aż tak
          > odległe od rzeczywistości. Owszem, to nieco przejaskrawiony obraz, ale ma tę
          > wyższość nad innymi, że przynajmniej stara się być realistyczny, wręcz
          > reportażowy.

          Nie myl środków artystycznego wyrazu z treścią filmu. "Realistyczny, wręcz
          reportażowy" był ów sławetny, propagandowy knot <oore'a o 11 września. Conie
          przeszkodziłol, ze był jednocześnie paranoicznie kłamliwy.

          Tak się zresztą składa, że mieszkam w małym miasteczku i wiele mog
          > ę
          > o tzw. prowincji powiedzieć. I wg mnie reżyser dobrze oddał klimat wiejskich
          > wesel.

          No na pewno się tam dużo pije. Ale czy panny młode są sprzedawane za kradzione
          samochody, żeby przykryć "tatusiem" bękraty? Takie realia widzisz na prowincji.

          Tylko, że doskonale oddany klimat wiejskich wesel to jedynie element
          > większej całości. No właśnie - wtłoczenia do jednej potrawy tylu ostrych i
          niesmacznych przypraw, że całość jest niejadalna.

          Widzę zresztą pewne podobieństwo do filmu "Śmierć
          > dziecioroba", powstałego w 1991 roku, a więc w czasach gdy nikomu się jeszcze
          > nie śniło o "łże -elitach" czy "wykształciuchach". Bogatego gospodarza zastąpił
          > tam ubek, satyra była bardziej wytrawna, lecz wnioski narzucały się niemal te
          > same.

          Tego nie widziałem - ale na pewno przedstawianie ludzi z prowincji jako
          zapijaczonego prymitywu miało miejsce już wcześniej i nie jest wynalazkiem
          Smarzowskiego.

          > > A już zupełnie wrednym chwytem było wstawienie "Roty" - wszystko to usytu
          > owało
          > > ten film gdzieś między panświnizmem Urbanowego "Nie" a tendencyjnością ka
          > baretu
          > > Olgi Lipińskiej.
          >
          > Przepraszam, jakim chwytem? Wrednym? Czy nie rozumiesz Cytadelo, że ten chwyt
          > służył właśnie obronie wartości, jakich "Rota" jest symbolem, a które zostały
          > zbrukane? Zbrukane przez tych, którzy fałszywie się na nie powołują.

          Któz się tam na ojczyznę powoływał z tej bandy pijaków i degeneratów? Nikt się
          nie powoływał, Rota była odśpiewana, żeby pokazać - o jakie te Polaczki są obłudne.

          Wznoszą
          > ręce ku niebu, ostentacyjnie wyznają miłość do Boga i Ojczyzny, ale nie
          > przeszkadza im to chlać do nieprzytomności, kraść, oszukiwać i zaliczać panienk
          > i
          > po kątach. To po prostu wykaz sarmackich grzechów i chyba jeden z najbardziej
          > oczywistych symboli.

          Jeszcze tylko brakowało ułana (czy husarza) z flagą i Kasztanką. Tandetny chwyt,
          jezeli chciał pokazać sarmackie wady (których absolutnie nie bronię) to mógł
          sięgnąć po inną symbolikę. To było tylko epatowanie niepotrzebną prowokacją -
          coś na kształt "Janek Wiśniewski padł" w wykonaniu ubeków - część gawiedzi to
          bardzo śmieszyło - i nie sądzę, żeby reżyser nie miał świadomości, wstawiajac tę
          smutną scenę.

          W tej warstwie interpretacyjnej- moralizatorskiej nie
          > należy brać dosłownie zachowań bohaterów, tylko wyciągnąć wnioski ogólnospołecz
          > ne.
          >

          Marksizmem to zalatuje. Trzeba patrzeć na człowieka i zaczynać od człowieka, a
          nie "ogólnospołecznie". Rezyser podszedł właśnie tak "ogólnospołecznie" i
          powstał filmik na jeden sezon. Gdyby podszedł do tematu od strony człowieka -
          film byłby zupełnie innego kalibru. A tak - dość płytki katalog stereotypów w
          atrakcyjnym opakowaniu - ale zawartość mizerna. Owszem, błyszcząca, ale marna.
          • jedzoslaw Re: Odleciany raczej 06.01.07, 03:23
            "Marksizmem to zalatuje". Dobre... Tobie się wszystko z jednym kojarzy.
            Chodzi mi tylko o to, że ten film jest przede wszystkim metaforą. Zgodzę się, że
            metaforą raczej płytką, wady filmu widać gołym okiem, ale wciskanie do niego
            polityki jest moim zdaniem śmieszne. Śpiewanie "Roty" to jest właśnie
            powoływanie się na pewne wartości i nie uważam wcale, że jej śpiewanie to rodzaj
            prowokacji: chwyt ten -chociaż prosty- miał wykazać nie tylko hipokryzję, ale i
            zderzyć to co wzniosłe i czyste z tym, co złe i prostackie. Mnie też ta "Rota"
            jakoś nie pasowała, bo już lepsze w tych okolicznościach byłoby chociażby "Boże
            coś Polskę"- jest to pieśń jakby bardziej "uniwersalna" i treściwa w tym
            przypadku. Nie widzę w tym prowokacji, a raczej nie do końca udany, chociaż
            prosty zabieg. I proszę, nie mów o naśmiewaniu się z obłudnych "Polaczków", co
            nie głosują "jak chciała Europa", bo wtedy brakuje już tylko zarzutu, że film
            powstał na zlecenie antypolskich euromasonów. Rodzaj antyreklamy eurosceptyków
            rzeczywiście miał swego czasu w mediach miejsce (pamiętam wydanie "Wiadomości" z
            2004 roku, gdzie o opinię o UE zapytano paru bezrobotnych meneli spotkanych na
            ulicy małego miasteczka pod Lublinem: mieli oni być oczywiście reprezentacją
            polskich eurosceptyków, a nie muszę już chyba mówić o poziomie stosowanych przez
            tych ludzi argumentów), ale łączenie tego z filmem jest dużym nadużyciem.
            Dalej, historia panny z dzieckiem, złodziejskie układy jej ojca i księdza,
            chlanie na umór i rozpusta to tylko pretekst do rozważań na stanem polskiego
            ducha. Nie ma w filmie żadnej sugestii, że TAK i TYLKO TAK wygląda życie na
            prowincji. To tylko jednostkowy przypadek, będący częścią konstrukcji filmu, z
            którego dopiero wnioski uniwersalne wyrastają. Godne pochwały zaś jest dbanie w
            tym wszystkim o drobiazgi (język, zachowania, scenografia). Mimo to film jest
            również i dla mnie zbyt jednostronny w ocenie sytuacji i bohaterów. Do tego
            ucieczka panny młodej z kamerzystą trąci kiczem, zaś zepsuty bigos przywodzi mi
            na myśl prostackie dowcipy gastryczne. "Wesele" to w ogóle mieszanka prostej
            symboliki, aluzji do klasyków i epatowania brzydotą. Jakiekolwiek porównywanie
            tego filmu z "Weselem" Wyspiańskiego (czy też jego ekranizacją w wykonaniu
            Wajdy), co sugerowano swego czasu (i co zasugerowano również ostatnio w głównym
            wydaniu "Wiadomości" w kontekście Roku Wyspiańskiego) jest zwykłym
            nieporozumieniem. Ale proponuję spojrzeć na ten film z przymrużeniem oka
            (zgodnie z afiszem: jak na film "o miłości do pieniędzy"). Można się wtedy
            nieźle bawić, chociaż wnioski i ogólny efekt są przygnębiające.
          • wislok1 Eee tam 06.01.07, 22:14
            Film jest groteską, nie należy traktować go dosłownie, ale jako alegorię
            tego co w Polsce najgorsze
            Gdyby nie było ostrych scen, to by nikogo nie zainteresował
            Ja akurat odebrałem Wojnara i jego kolesi jako dobrze przystosowanych do nowych
            czasów ex-komuchów
        • wislok1 Re: Odleciany raczej 06.01.07, 22:10
          Z Rotą na weselu się nigdy nie spotkałem, ale raz nawaleni jak biszkopty
          weselnicy śpiewali po 2 w nocy:
          Marsz, marsz Polonia, ty dzielny narodzie...
          • pepsic Re: Odleciany raczej 09.01.07, 21:34
            a może ktoś wie, czy i kiedy będzie powtórka, przegapiłam, a już dawno
            słyszałam,że to świetny film.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka