Gość: ewa
IP: *.iscnet.pl
09.01.05, 00:23
od 7 lat jestem z facetem ktory nigdy nie mogl sie zdecydowac czy kocha mnie
na tyle zeby sie ze mna ozenic czy miec ze mna dziecko. genseralnie uwazam
nasz zwiazek za udany ale jego brak zdecydowania doprowadzil w kocu do tego
ze postanowilam odejsc i za ktoryms razem mi sie to rzeczywiscie udalo. po
dwoch tygodniach jednak okazalo sie ze jestem w ciazy - co wedlug ginekologa
bylo cudem. i dla mnie jest do tej pory. zawsze marzylam o tym zeby byc
matka. ale macierzynstwo rownoznaczne bylo dla mnie z utworzeniem pelnej
rodziny - z tym ze moje dziecko bedzie mialo kochajacego ojca. moj chlopak
(lat 39) twierdzi ze nie jest jeszcze gotowy do malzenstwa.jestesmy razem ale
ta sytuacja budzi we mnie coraz wiesza zlosc na niego jego niezdecydowanie i
niepewnosc.brak mi poczucia bezpieczenstwa i mecza mnie te wszystkie
klamstwa - dlaczego nie bierzemy slubu(np. zagrozona ciaza) zastanawiam sie
czy on kiedykolwoiek podejmie taka decyzje jesli nie potrafi podjac jej po 7
latach?mysle o tym zeby odejsc - jestem niezalezna mam mieszkanie prace. ale
z drugiej strony kocham go jest mi z nim dobrze.
czy jest sens czekac?