lorenaaa
02.03.07, 17:06
Rozstalam sie ze swoim chlopakiem miesiac temu...dokladniej mowiac to ja
skonczylam ten zwiazek. Bylismy ze soba 10 miesiecy... Zrywajac z nim nie
bylam do konca pewna czy dobrze robe ale chcialam go w pewien sposob
przestraszyc, zobaczyc czy zalezy mu na mnie, czy bedzie "walczyl" o nasz
zwiazek! Powodem zerwania byla sytuacja, ktora miala miejsce juz nie pierwszy
raz wiec nie wytrzymalam! Myslalam jednak,ze bedzie chcial sie zmienic,ze
bedzie chcial naprawic to wszystko a on przystal na moja decyzje. Powiedzial
zebym sie nim nie przejmowala, ze stac mnie na lepszego chlopaka a z nim moge
byc w przyszlosci nieszczesliwa...
Co myslicie na ten temat?
Wydaje mi sie, ze takie postepowanie swiadczy o tym, ze za malo go
poznalam...On za to wie jaki jest naprawde ( ze ten problem moze sie
powtazac)i wycofal sie zeby nie brnac dalej w ten zwiazek. Moze zeby mnie znow
nie skrzywdzic?
Z jednej strony to szczere podejscie ale z drugiej strony jesli komus zalezy
na tej drugiej osobie to stara sie zmienic a nie z gory zaklada, ze mu sie nie
uda, ze sytuacja moze sie powtorzyc.
Z perspektywy czasu wydaje mi sie, ze dobrze sie stalo, ze lepiej rozstac sie
wczesniej niz pozniej(jesli pojawialy sie problemy)ale wszystko jedno dziwi
mnie takie podejscie...mowił, ze "kocha" a tak szybko "umył rece"...