Terroryzm

30.11.10, 19:40
Ostatnio uświadomiłem sobie, że jestem ignorantem, który nie zwraca uwagi na
ważne komunikaty skierowane do społeczeństwa. Otóż jeżdżąc nieregularnie
pociągami warszawskiego metra ignorowałem informację o żółtym telefonie i
przycisku alarmowym, głównie przez słuchawki na uszach, które skutecznie
zagłuszały ważny przekaz. Po przeanalizowaniu odezwy do narodu mój umysł
spłodził kilka scenariuszy:



1. Wsiada terrorysta. Widać to po jego nerwowych ruchach, spoconej twarzy,
fanatycznych oczach, z których kipi nienawiść do całego świata
chrześcijańskiego i kablach wystających z torby, które wchodzą pod jego
kurtkę. Jak nic zaraz dojdzie do tragedii. Zaraz...ŻÓŁTY TELEFON ! Przeciskam
się przez zatłoczony wagon do drzwi z nadzieją, że żółtym telefonem uratuję
wiele istnień ludzkich, a przede wszystkim jedno, najważniejsze: Swoje !
Otwierają się drzwi i…

Niestety plan bierze w łeb, bowiem następuje eksplozja. Ostatnią myślą mojej
odrywającej się głowy będzie niewątpliwie żółty telefon !

2. Wsiada terrorysta. Widać to po jego nerwowych ruchach, spoconej twarzy,
fanatycznych oczach, z których kipi nienawiść do całego świata
chrześcijańskiego i kablach wystających z torby, które wchodzą pod jego
kurtkę. Jak nic zaraz dojdzie do tragedii. Zaraz...PRZYCISK ALARMOWY w wagonie
! Przeciskam się przez zatłoczony wagon w poszukiwaniu wybawienia. Jest !
Wciskam z całej siły licząc, że w 10 sekund pojawią się komandosi i odstrzelą
głowę podłemu wahabicie, który chce nas wysłać do Wszechmogącego. Niestety,
zanim przybiegła Straż Metra razem z Policją trzy wagony przestały istnieć,
włącznie ze mną i przyciskiem alarmowym.

3. Wsiada terrorysta. Widać to po jego nerwowych ruchach, spoconej twarzy,
fanatycznych oczach, z których kipi nienawiść do całego świata
chrześcijańskiego. Wysiada na następnym przystanku zostawiając swój plecak
made In Afganistan ! Jak nic zaraz dojdzie do tragedii. I teraz mam dylemat:
skorzystać z żółtego telefonu, przycisku alarmowego, a może w przypływie
wielkiego heroizmu złapać plecak i wybiec z wagonu ratując tym samym wiele
istnień ludzkich, a samemu ginąc od śmiertelnego podmuchu ? Niestety, zanim
podejmuję decyzję 20 kg C4 z trzema torbami gwoździ robi ze mnie sito, resztki
mojego mózgu spływają po PRZYCISKU ALARMOWYM, a moja śledziona z jelitem
grubym zawisła na ŻÓŁTYM TELEFONIE...

Szanowna Dyrekcjo Warszawskiego Metra, jeśli jakiemuś terroryście uda się
wejść do wagonu z dużą ilością materiałów wybuchowych to zapewniam Szanowną
Dyrekcję, że nie pomoże nam Żółty, Czerwony tudzież Fioletowy Telefon jak
również Przycisk Alarmowy, nawet gdyby był pod każdym siedzeniem. Dlaczego ?

A – jeśli fanatyk zobaczy policjanta, Straż Metra – wysadzi się.

B – jeśli fanatyk zobaczy oddział szturmowy, który będzie chciał mu odstrzelić
łeb – wysadzi się.

C – jeśli fanatyk będzie miał cień wątpliwości, że coś/ktoś może przeszkodzić
mu w akcji – wysadzi się.

D – fanatyk wbrew pozorom nie jest debilem i nie wysadzi się po 15 minutach
jazdy pociągiem pod Kabatami, lecz niewątpliwie zrobi to jak najszybciej
wsiadając na najbardziej zatłoczonej stacji, o odpowiedniej godzinie, kiedy
jest największy szczyt.

Reasumując : mam gdzieś wasz żółty telefon i przycisk alarmowy.

Dziękuję z uwagę i życzę miłego dnia.
Pełna wersja