Dodaj do ulubionych

Ja nie chcę izby

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 09:13
Ja nie chcę izby.
Napisałem to żeby inwestorzy wiedzieli, że są w tym kraju normalni architekci.
Obserwuj wątek
      • Gość: Loan Re: Ja nie chcę izby IP: *.chello.pl 25.04.06, 14:50
        A jakie to " towarzystwo " trzyma szanowna Izba? Może chodzi o architektów,
        którzy kończyli studia , na ktorych uczono ich etyki zawodu ?
        Chcę jasno powiedzieć i to nie tylko w swoim imieniu ale w imieniu innych
        znanych mi architektów - nie interesuje mnie Izba , nie mam nic przeciwko
        takiemu tworowi
        który nikomu do szczęścia nie jest potrzebny, mój sprzeciw dotyczy wyłącznie
        przymusu należenia do Izby.
        Nieważny dyplom, uprawnienia , praktyka zawodowa - ważne zaświadczenie o
        przynależności do Izby. W Polsce wogóle przymus należenia do czegokolwiek bardzo
        źle się kojarzy, kiedyś był tylko SARP i kto chciał to należał i nikt nikogo do
        niczego nie zmuszał. A więc przymus " należenia", wysokie składki i żadnych
        korzyści dla szeregowych architektów, natomiast posady dla setek komisji
        badających nie wiadomo co i po co za nasze wymuszone pieniądze.
        Izba działa niejako w kompletnym oderwaniu od rzeczywistości. Są tak zajęci
        działaniem jako takim, że na nic innego czasu ani chęci nie mają .
        Oprócz tego ta arogancja, wynikająca z przeświadczenia , że architekt to zawód
        wybrany, to prawie misja...
        Jestem architektem od paru dziesiątków lat ale nigdy nie przyszło mi do głowy,
        że wykonuję " misję" . Wykonuję swój zawód najlepiej jak potrafię, mam wiele
        realizacji, ktore uważam za bardzo dobre, ale nic poza tym.
        I nie życzę sobie żeby ktoś mnie pouczał o etyce mojego zawodu i jeszcze brał za
        to moje ciężko zarobione pieniądze. Nie zamierzam też wdawać się w żadne
        polemiki na tym czy innym forum.

        • Gość: a.bc Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 15:32
          A mnie się wydaje,ze nalezenie do Izby to krok do przodu- taki papier jest
          potwierdzeniem tego,że ma sie doswiadczenie, jest certyfikatem danej osoby -
          zrobiłes praktykę, zdałes egzamin jesteś gotowy do tego aby swiadczyc usługi
          architektoniczne/ i nie mówię tu o sztuce architektury a o rzemiosle/
          Jest gwarancją dla Inwestora, ze jego projekt bedzie wykonywany zgodnie ze
          sztuką budowlaną.
          Hm moze sie myle ale etyka zawodowa ma jedną twarz i nie nalezy jej
          interpretowac na swoją korzyść.
          • Gość: architekt Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 16:30
            A dlaczego upierasz się, że ten "krok do produ" MUSZĄ robić razem z tobą wszyscy
            inni architekci?
            Pomyśl jakie niesłychane korzyści wypływałyby dla ciebie gdybyś ten "krok do
            przodu" zrobił sam (ewentualnie w asyście elitarnej , nielicznej grupki wybrańców):
            wszyscy inwestorzy patrzyliby na ciebie z podziwem i uznaniem, a na tych
            "bezkrocznych" z pogardą i w końcu tym "bezkrocznym" zrobiłoby się łyso!
      • andrzej.sawa Re: Ja nie chcę izby 25.04.06, 16:23
        Stary średniowieczny przymus cechowy.
        Czy ty naprawdę sączisz,że jakiekolwiek izby czy inne
        samorządy/adwokackie,architektoniczne..../przymusowe cokolwiek dają?To dlaczego
        członkowie tych organizacji są w więzieniach?Gdzie skuteczne dbanie o etykę?
              • Gość: architekt Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 17:39
                W feudaliźmie król, żeby umocnić swoją władzę, rozdawał swym najwierniejszym
                rycerzom wsie we władanie - wsie, które miały im zapewnić dochody. Rycerze
                prześcigali się w zbieraniu zasług i w lojalności dla króla, byleby tylko dostać
                jakąś wieś. Oczywiście nikt nie pytał chłopów pańszczyźnianych o zgodę, bo
                chłopi nie są od pytania ich o cokolwiek, tylko od przynoszenia dochodu.

                W III RP władca, żeby umocnić swoją władzę, rozdawał swym najwierniejszym
                sługusom grupy zawodowe we władanie - środowiska zawodowe, które miały im
                zapewnić dochody. Oczywiście nikt nie pytał przedstawicieli tych zawodów o
                zgodę, bo przedstawiciele zawodów nie są od pytania ich o cokolwiek, tylko od
                przynoszenia dochodu.
                  • a.bc Re: Ja nie chcę izby 25.04.06, 18:01
                    Kretyn , idiota etc etc typowe dla Polaków, od razu należy kogos obrzucic
                    obelgami
                    Ale ja sobie na to nie pozwolę, prosze sie liczyć ze słowami jestem KOBIETĄ
                    Szanowni Panowie Architekci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    A wracając do tematu Izby
                    Haha już widze ten ład i porzadek, który wprowadzicie swoimi cudownymi
                    pogladami.
                    A nie macie wrażenia ,ze Izba daje klientom jakakolwiek gwarancje, że w zamian
                    za uprawnienia projektanta otrzymaja pełnowartosciowy produkt. I w razie
                    jakichkolwiek komplikacji, będzie można wyciągnać stosowne konsekwencje
                    A może tego własnie sie boicie
                    • Gość: architekt Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 18:58
                      A może tak KONKRETNIE:
                      jakie właściwie "gwarancje" daje izba klientowi????

                      Izba architektów istnieje ponad 4 lata. Przez ten czas zrobiłem łącznie
                      kilkadziesiąt projektów rzeczy małych, średnich i sporych. Nikt nigdy z izby nie
                      zobaczył nawet skrawka wielkości znaczka pocztowego z tych projektów! Po prostu
                      pocztą przesyłałem 50 zł i pocztą dostawałem kwit, że mogę zanieść projekt do
                      urzędu. Dopiero w urzędzie sprawdzano projekt, a Urząd to nie izba! To całkiem
                      osobna instytucja, która istniała zawsze niezależnie od tego, czy była izba, czy
                      nie.

                      Ponawiam pytanie: Na czym polegają te rzekome "gwarancje" jakie daje izba
                      inwestorom???
                      Jedyne, co izba jest w stanie zagwarantować inwestorowi, to że wytrzasnę skądś
                      te 50 zł, żebym mógł mój projekt zanieść do Urzędu. I to JEDYNE co może izba
                      zagwarantować!

                      Przepraszam! Jest jeszcze druga rzecz, którą izba gwarantuje inwestorom.
                      Nie wiem jednak czy z tego powodu inwestorzy są zadowoleni... Chodzi o to, że
                      żeby "wyjść na swoje", staram się wyszarpnąć te 50 zł nie od kogo innego, tylko
                      od inwestora.
                      Izba gwarantuje więc inwestorom, że moje usługi będą droższe - przynajmniej o te
                      50 zł miesięcznie. Ponieważ na ostateczny kształt projektu składa się praca
                      kilku branżystów, a projektu raczej nie wykonuje się przez jeden miesiąc, tylko
                      kilka, więc inwestorzy muszą przez izbę wybulić minimum kilkaset zł więcej, niż
                      płaciliby gdyby izby nie było.
                      Czy mają coś w zamian? - Jakąś wyższą jakoś projektu?
                      Skądże! Przecież izba nawet nie wie co ja i inni branżyści projektują - i nie
                      widzi nawet (jak już pisałem) nawet fragmentu projektu wielkości znaczka pocztowego!
                      • Gość: a.bc Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 19:29
                        Izba daje np to
                        -Regulamin Honorariów Architekta
                        -Tabele określające wysokość honorarium
                        - Zasady Wyceny Prac Projektowych

                        Ja zdaje sobie sprawe,ze to do końca jest nie przestrzegane ale moze kiedys
                        będzie,Jakos niemieccy architekci tez maja swoja Izbe i o ile wiem od moich
                        znajomych chwala to sobie!A 50 zł na miesiac w skali prosperujacej firmy to
                        naprawdę mało!
                        To wszystko sa szczegóły, które można zmienić


                        - Sad dyscyplinarny- przeciez Izba ma prawo ukarać kogos, kto np złamał prawo
                        autorskie
                        Ja sobie nie zycze aby ktos ingerował w moje dzieło bez mojego pozwolenia!

                        Zawsze porównuję Izbę Architektów do Korporacji prawniczych
                        Gość, który ma do odzyskania pieniadze, nie pozwoli reprezentować swojej sprawy
                        świezo upieczonemu mgr prawa tylko pójdzie do prawnika z uprawnieniami.
                        To samo jest w architekturze, musi być instytucja która bedzie trzymała
                        wszystko w garsci/ja nie twierdze,ze Izba nie powinna sie zmieniac- powinna./
                        Zmieniajmy żeby nam było lepiej ale nie likwidujmy, bo to dopiero będzie miało
                        koszmarne konsekwencje.Przeraza mnie radykalizm waszych wypowiedzi "mnie to
                        nie odpowiada i od razu skończyć z tym definitywnie"

                        A tak naprawde przykre jest w polskiej architekturze to ,że wszystko rozbija
                        sie o pieniądze,nie ma zwyczaju płacenia za pracę architekta.
                        Może zamiast likwidowac Izbe zacznijmy zmieniac podejście społeczne do
                        architektów i tego co robią...
                          • a.bc Re: Ja nie chcę izby 25.04.06, 19:41
                            Zdecydowanie wole uporządkowany i zorganizowany świat- w realu
                            A moja głowa jest pełna wszystkiego ale to jest tylko moje...

                            ps a jak cos nie kosztuje to zawsze wydaje sie bezwartościowe.
                          • Gość: architekt Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 19:57
                            USA,
                            Kanada,
                            Australia,
                            Nowa Zelandia,
                            Wielka Brytania,
                            Irlandia,
                            Holandia,
                            Dania,
                            Szwecja,
                            Norwegia,
                            Finlandia,
                            Estonia...
                            Dlaczego te kraje mają taki duży dochód narodowy, tak prężnie i szybko się
                            rozwijają, że odczuwają BRAK architektów. Na czym polega ten dziwny zbieg
                            okoliczności, że w krajach tych nie ma żadnych PRZYMUSOWYCH izb? Dlaczego kraje
                            te nie są synonimejm przestrzennej brzydoty, a wręcz przeciwnie - takich
                            obiektów jak np. opera w Sydnej może im pozazdrościć reszta świata?

                            Naciągnięto ci klapki na oczy, jak koniowi, żeby ciągnął wóz i nie rozglądał się
                            na boki (czyli płacił potulnie składki).
                            Moja rada jest taka: Najpierw zrzuć klapki z oczu! Potem się rozejrzyj, potem
                            pomyśl, a potem DOBROWOLNIE wstąp do takiej organizacji, którą uznasz za
                            najlepiej broniącą twoich interesów.
                            Wtedy nie usłyszysz ode mnie słowa krytyki, bo postępował będę tak samo.
                            Dziś jest to niemożliwe, bo obaj MUSIMY należeć do jednej jedynie słusznej
                            organizacji, która niemiłosiernie doi z nas kasę. Tu kończy się między nami
                            podobieństwo.
                            Różnica polega na tym, że ja nie wychwalam naszego łańcucha.
                            • Gość: a.bc Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 23:38
                              1.Ale ja chce naleześć do Izby koniec i kropka, jest to moje jedyne i
                              niezmienne zdanie.
                              I jak zwykle rozmawiamy o niebie i chlebie.W Prl-u zle nie było izb, nastała
                              demokracja czego wynikiem jest powstanie Izby - też żle, bo to jest przymus
                              komunistyczny i tak w kółko.Tak naprawde to czego ty chcesz -wolności?
                              A nie masz wrażenia ,że jak puscimy tą wolnośc ot tak sobie to doprowadzimy ten
                              padół do anarchii. Jakies zasady muszą obowiazywać, bo bez tego nie da sie
                              normalnie funkcjonować, na zasadach opieraja sie zachodnie
                              demokracje!!!.Likwidacja takiej jednostki jak Izba nic nie zmieni w tym kraju.
                              A zreszta przepraszam - da Ci satysfakcję ale co dalej?
                              Jaki masz pomysł na to co ma nastac po Izbie? 50 nowych zgromadzeń klubu
                              architekta? Proszę masz okazję suie wykazać...
                              A poza tym nikt Cię nie zmusi abyś nalezał do Izby-naprawdę nie musisz, a jak
                              Ci sie to nie podoba to zacznij kształtować swój kraj- poproś sejm o zmiany!
                              Znajdujemy sie w demokratycznym państwie, wszystko jest mozliwe.

                              2. Np taka Irlandia to zamiast Izby ma Urzad, który daje kopniaka kazdemu
                              architektowi, który smie wychylic czubek nosa poza ich plan miejscowy.
                              Jak by tak było w Polsce to bys dopiero podniósł larum kiedy urzędnik usadziłby
                              twój projekt.
                              a z ta Estonia to chyba przesadziłeś...:)

                              • Gość: Doradzacz Re: miałem taki sen... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 23:49
                                że to ja...jestem izba. Sen był tak realny że zacząłem marzyć. Zamiast pracować
                                po nocach mógłbym za Wasze składki ustalać regulaminy, tworzyć cenniki a nawet
                                poddawać Kolegów pod mój osobisty , niezawisły i jedyny obiektywny jednoosobowy
                                sąd koleżeński.
                                Proszę więc Was drodzy forumowicze ...zagłosujcie na Doradzacza a a za
                                pieniądze ze składek zrobię wspaniałe przyjęcie na które nie omieszkam Was
                                zaprosić...pozdrawiam serdecznie
                              • Gość: architekt Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 22:24
                                ABC napisał powyżej: „...jak Ci się to nie podoba to zacznij kształtować swój
                                kraj – poproś Sejm o zmiany! Znajdujemy się w demokratycznym państwie, wszystko
                                jest możliwe.”

                                ABC! Jesteś wspaniała! Powinnaś nazywać się Ciocia Dobra Rada! Natychmiast po
                                Twoim poście zadzwoniłem do Sejmu - i oto efekty (jak szybko!):

                                Dowiedziałem się, że Klub Parlamentarny PiS złoży w najbliższym czasie projekt
                                nowelizacji Konstytucji, który ma dotyczyć właśnie nowelizacji art. 17.1 (tego
                                od zasad tworzenia i funkcjonowania samorządów).
                                Szef Klubu Przemysław Gosiewski poinformował ponadto, że jeszcze wcześniej od
                                głosowania nad nowelizacją art. 17 Konstytucji planowane jest głosowanie nad
                                nowymi ustawami dotyczącymi sposobu dopuszczania do zawodu (bez udziału
                                korporacji zawodowych) prawników, architektów i budowlańców oraz komorników.

                                Sejm składa się z 460 posłów, wybieranych w wyborach powszechnych, równych,
                                bezpośrednich i proporcjonalnych, w głosowaniu tajnym.
                                Do uchwalenia ustawy wystarczy bezwzględna większość głosów (czyli 231 głosów).
                                Do dokonania zmian w Konstytucji potrzeba ponad 2/3 głosów przy minimum 50%
                                obecności posłów (czyli przy pełnej sali 307 głosów).

                                Czekam z niecierpliwością na dalsze informacje w sprawie nowelizacji art. 17 –
                                no i na samo głosowanie!
                    • andrzej.sawa Re: Ja nie chcę izby 29.04.06, 16:59
                      Czy potrafisz Kobieto udowodnić,że nadregulacja jest korzystna dla Państwa i
                      gospodarki?
                      Ilu swoich członków nawróciły na uczciwą drogę przymusowe korporacje?
                      Czy mniej jest łobuzów w korporacjach przymusowych czy w środowiskach gdzie nie
                      ma przymusu przynależności?
                      Wiara w cuda jest dobra dla relijnych.Wiara w cudowne własności nadmiaru
                      przepisów jest dowodem braku inteligencji.
      • Gość: QQ Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 18:10
        Jeden post powyżej gość napisał, że „już niedługo będzie wybór...”
        To chyba dobrze, że będzie wybór?
        Inwestor nareszcie będzie mógł wybierać!
        Wybierze właśnie to, co jest mu akurat potrzebne, bo nikt nie wie od niego
        lepiej co jest mu potrzebne. A co do reszty (sprawdzenie zgodności posiadanych
        uprawnień z zakresem opracowania projektowego), to od tego są Urzędy Miasta
        Wydział Architektury.

        Inwestor będzie mógł nareszcie swobodnie wybierać – właśnie na tym polega DOBRO
        PUBLICZNE.
        Chyba nikt nie jest przeciwko DOBRU PUBLICZNEMU?

        Równoległe funkcjonowanie kilku NIEOBOWIĄZKOWYCH izb (a raczej stowarzyszeń)
        jest najlepszym gwarantem DOBRA PUBLICZNEGO.

        Natomiast monopol izbowy (jedna wszechogarniająca i narzucająca wszystkim swe
        warunki izba), z natury rzeczy działa WBREW dobru publicznemu.

          • Gość: architekt Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 18:24
            To inwestor nie ma oczu, żeby zobaczyć, że ktoś jest młody?
            To inwestor nie ma uszu, żeby usłyszeć kto cieszy się dobrą opinią?
            To inwestor nie ma języka, żeby zapytać o wcześniejsze realizacje?
            To inwestor nie ma własnego rozumu, żeby dokonać wyboru?
            Dlaczego uważasz, że inwestorzy to idioci?

            Gdybym był inwestorem, to szybko wyczułbym za kogo mnie (jako inwestora) uważasz
            i prędko zakończył bym rozmowę czymś w rodzaju: "To ja się jeszcze namyślę i
            oddzwonię!"
          • Gość: penar Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 18:40
            Gość portalu: a.bc napisał(a):
            Jaka masz gwarancje,że student po magisterce bez doświadczewnia zaprojektuje
            dobrze dom?

            Daj spokój. Nie jest to argumentacja na poziomie ( chyba (?)).
            Sama przynalezność do izby nie jest żadną gwarancją . No, może poza gwarancją
            posiadania OC zawodowego, z którego inwestor może ewentualnie skorzystać.

            Wszyscy np. Ci, którzy trzepią gotowce ( lub je tylko podpisują ) też są
            przecież członkami izby. I co ? Nic !
            Owszem, gdyby izba, była inną izbą ... i np. za produkowanie gotowców np.
            pozbywała się takich "pożal się boże" członków, to ...,
            albo gdyby np. ...itd.
            (...)
            Izba w obecnej formie, z obecnymi jej "decydentami", nie jest niczym innym, jak
            zwykłym kołchozem.
            Na szacunek, zaufanie, poważanie, itd. trzeba sobie zasłużyć, a obecna izba
            kompromitowała się, kompromituje się ... i zapewne ( niestety ) będzie się
            jeszcze kompromitowała .
            Gdyby rzeczywiście np. było kilka izb, albo przynależność nie była obowiązkowa,
            to zarówno architekci mieli by prawo wyboru ... A izby te być może też ... i
            np. nie przyjmowałyby wszystkich "jak leci", ale tylko ... itd.
            Tak, jak to np. z ( niektórymi ) klubami bywa.
            • Gość: architekt Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 19:06

              Z jakiej planety pochodzisz, abc?
              Musisz być przybyszem z jakiejś odległej planety, bo widzę, że kompletnie się
              nie orientujesz w naszych realiach!
              Inwestora nie obchodzi kwit z izby, tylko zatwierdzony projekt. Naprawdę nie
              wiesz jak wiele projektów robił kto inny, a podpisywał je kto inny, bo akurat
              miał kwit z izby? Taka usługa kosztuje u nas około 5 % wartości uzgodnionej z
              inwestorem, ale tematy są różne, stosunki między projektującym a „podpisywaczem”
              też są różne, więc nie twierdzę, że jest to cena sztywna i obowiązująca. Wśród
              „podpisywaczy” są również osoby z zarządu izb, ale one podpisują tylko grupce
              zaufanych znajomych.

              Twierdzenie, że powstanie dzięki izbie zjawiska „podpisywacza” w naszym kraju,
              to jakieś GWARANCJE dla inwestora mógł wymyśleć tylko Marsjanin!

              A może powstanie funkcji „kolejkowego stacza” za PeeReLu, to też była jakaś
              komunistyczna GWARANCJA, a nie choroba ustruju i tylko my – głupi obywatele –
              tego nie zrozumieliśmy?
              • Gość: abc Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 19:18
                Jestem z Polski:)
                I widze co sie dzieje, jak to technik budowlany strzela projekcik za
                projekcikiem,jeden lepszy od drugiego.
                Stary ja bym sie na twoim miejscu nie przyznawał,że ktos ci podpisuje projeklty.
                Pamiętasz co sie stało w Katowicach z hala. A dlaczego to sie stało,bo kolesie
                zaczeli kombinować. Jak to by było załatwione od poczatku do końca ZGODNIE Z
                PRAWEM - wszyscy by dzis żyli.
                I wiesz co Izba dla mnie to jest swojego rodzaju elita projektantów-
                wykształconych zgodnie z prawem.
                A Gwarancja nie jest wymysłem PRLU, w demokracji funkcjonuje również. A klient
                wydajac swoje ciężko zarobione pieniadze - MUSI MIEC GWARANCJĘ
                    • Gość: architekt Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 18:46
                      ABC, czym kierujesz się kiedy musisz iść do dentysty?
                      Sprawdzasz czy opłacił w terminie swoją izbową składkę za ostatni miesiąc?
                      99% ludzi przy wyborze dentysty kieruje się zupełnie czym innym i często nawet
                      nie wie, że dentyści mają jakąś izbę, a jeśli wiedzą, to mało ich to obchodzi.
                      Dentystów jednak obchodzi – bo wbrew własnej woli muszą utrzymywać tę izbę,
                      przez co ich zarobki uległy pomniejszeniu.

                      Pytasz mnie o „cudowny przepis”.
                      Ciągle nie rozumiesz! Przecież jeżeli dostrzegam niepotrzebność istnienia izb i
                      cynizm tych, którzy je zakładali, to znaczy, że już wymyśliłem przepis na „co
                      dalej”: NIEOBOWIĄZKOWA PRZYNALEŻNOŚĆ.
                          • andrzej.sawa Re: Ja nie chcę izby 27.04.06, 22:26
                            Jest to skutek nie zadawania podstawowych pytań.Zamiast pytać jaka izba,jaki
                            przymusowy samorząd, należałoby spytać po co przymus.Ale u nas lubi się
                            poprawiać,a nie robić porządnie.
                          • a.bc Re: Ja nie chcę izby 28.04.06, 10:15
                            Stary od a.bc i mojej duszy to sie odpierwiastkój:)
                            A twoją naiwnoscią jest to,ze w ogóle przez chwilke pomyślałeś o tym ze
                            ktokolwiek zmieni swoje poglady pod wpływem twoich uwag:)
                            Co chcesz grac koguta , który poprowadzi stadko- Stary spadaj
                            Wszyscy myślą,że co głupiutka, naiwna osóbka pisze - grubo sie mylicie ja wiem
                            czego chce, miałam ochote Cie troche popodpuszczać. Szczerze zawiodłam sie
                            kiepsko znasz realia:)Błyskotliwości ci też brakuje
                            A cała dyskusja ma na celu to aby pieniacz troche pomyslał!!!
                      • Gość: poiu Re: Ja nie chcę izby IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.06, 09:11
                        Jaka jest różnica pomiędzy obecną sytuacją, a tą przed powstaniem izby?
                        Wtedy do projektu trzeba było dołączyć kopie uprawnień. Teraz oprócz kopie
                        uptawnień musi być jeszcze zaświadczenie z izby (kosztujące 50 zł miesięcznie).
                        To jest jedyna różnica. Jeśli absolwent architektury chce samodzielnie
                        wykonywać swój zawód musi zdobyć uprawnienia - to się nie zmieniło - na
                        komisjach egzaminacyjnych wciąż są ci sami ludzie. Nasuwa się pytanie:
                        dlaczego nie wrócić do poprzedniego stanu?

                        hej
                        • Gość: architekt Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 20:59
                          Fascynuje mnie Twoja logika, abc.
                          Po co niby peniacz (ja) miałby „pomyśleć”?
                          Przecież jeżeli należenie do izby dało Ci poczucie należenia do „elity”, to
                          chyba w Twoim interesie jest żeby ta „elita” była faktycznie elitarna, czyli
                          nieliczna? W Twoim interesie jest więc żeby żadne „pieniacze” nie należały do izby.

                          Ja nie należę do izby już od ponad dwóch lat. Najpierw założyłem spółkę z
                          kolegą. To była spółka na wypożyczanie kwita izbowego, bo każdy z nas projektuje
                          osobno, Kiedy należałem do izby, to użyczałem koledze swojego kwita. Teraz
                          kolega użycza mi swojego. Kiedy zbliżał się termin, że ja znowu musiałem dla
                          odmiany wstąpić do „elitarnej” izby, to natrafiliśmy na analogiczną dwójkę,
                          która niezależnie od nas wpadła na ten sam pomysł. Jest nas więc teraz czworo i
                          rotacja „dyżurnego od kwitów” wydłużyła się. Gdyby każdy z naszej czwórki osobno
                          płacił na kwity, to każdy z nas by stracił – a tak zaoszczędziliśmy wszyscy na
                          komputer. A ci z „elity” w tym samym czasie stracili komputer.

                          Pieniacz nie „pomyślał” i zyskał.
                          „Elita” pomyślała i straciła.
                          Wolę nie należeć to takiej „elity”!
                          • andrzej.sawa Re: Ja nie chcę izby 28.04.06, 21:05
                            Temat warto intelektualnie rozszerzyć o zawody prawnicze i głupotę biurokratyczą.
                            Przecież to jest efekt wiary idiotów,że przepis uzdrowi sytuację,a formalny
                            nadzór zabezpieczy przed złą robotą.Tego samego typu działania zastosowano w
                            wypadku pośredników ubezpieczeniowych i najprawdopodobniej w wielu innych
                            przypadkach.W końcu z tych cechów stworzą Front Jedności Mini specjalności.
                            • Gość: architekt Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 21:29
                              Ciepło... ciepło...
                              Masz dobry zmysł obserwacyjny.

                              Natrafiłem w internecie na fragment protokołu z jakiejś dyskusji
                              przewodniczących wszystkich korporacji zawodowych, na której padła propozycja
                              utworzenia ciała reprezentacyjnego wszystkich izb. Skróót nazwy: W.Z.O.O.
                              Były tam również apele o to, żeby działacze izbowi koniecznie kandydowali do
                              Sejmu (żeby mieć wpływ na uchwalane ustawy i mogli trzymać rękę na pulsie), a
                              Stanisław Rymar zaproponował ni mniej ni więcej, żeby korporacje zawodowe
                              wytypowały swojego kandytata (wywodzącego się z tychże korporacji) na prezydenta RP!

                              Muszę jeszcze ten fragment protokołu przeanalizować, bo ciężko go umiejscowić w
                              czasie (to tylko niedatowany fragment jakiejś większej całości). Jak już się z
                              tym uporam, to planuję przekalkować te ciekawe urywki i zamieścić je na forum
                              dyskusyjnym architekci.pl ...
                                • Gość: architekt Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 00:01
                                  Nie. To jest koszmarna rzeczywistość.
                                  Już trochę wgryzłem się w ten tekst.
                                  Spotkanie wszystkich przywódców izbowych odbyło się na początku kwietnia 2004 r.
                                  i było chyba czymś w rodzaju "narady" przed debatą "Okrągego stołu", dotyczącą
                                  roli samorządów zawodowych w naszym kraju, której gospodarzem był prezydent
                                  Kwaśniewski.
                                  Właśnie "streszczam" ten tekst t.zn. wyrzucam z niego wszystko to co mało
                                  ciekawe, bo jest bardzo długi. Streszczenie zamieszczę na którymś forum. Spełnię
                                  tym samym życzenie Stanisława Rymara zawarte w jeg słowach tamże zamieszczonych:
                                  "Dla dobra wszystkich samorządów konieczne jest rozpowszechnienie dorobku
                                  intelektualnego tej debaty".

                                  Jeżeli się niecierpliwisz i chcesz przeczytać ten tekst w oryginale (a nie moje
                                  streszczenie, to wpisz kilka słów z tego cytatu do okienka wyszukiwarki. Powinno
                                  zadziałać.
      • Gość: architekt Re: a dlaczego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 19:47
        Nie wiem dlaczego ci z Ameryki wypisują coś na swoich wizytówkach.
        Może z tego samego powodu, z którego ja zamieszczam „number” moich uprawnień?
        Ale to przecież nie ma NIC wspólnego z izbą. Robiłem tak samo gdy izby nie było
        i będę robił tak samo gdy ją uczynią nieobowiązkową, albo w ogóle rozwiążą.
      • piotrnj Re: a dlaczego 29.04.06, 16:43
        Witam - to ja Rozbudowa - z nowym nickiem
        A Stanach nie wszyscy architekci naleza do AIA - tylko ci co chca.
        I po za ta "drobnostka" jest wiele innych mniejszych lub wiekszych roznic.
        "The American Institute of Architects (AIA) is the voice of the architectural
        profession, dedicated to serving its members, advancing their value, and
        improving the quality of the built environment."
        aia.org/join_categories
        Jakis czas temu mialem tu dyskusje na temat Izby, Cennika i Komuny.
        Po prostu trzeba sobie powiedziec jasno i wyraznie - przekonanie o swojej wiedzy
        i niewiedzy innych co jest jedynie slusznie dobre jest podstawowa cecha KOMUNY.
        I tyle.
        PiotrNJ
        • Gość: architekt Re: a dlaczego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.06, 14:49
          Fascynuje mnie Twoja logika, abc!
          Napisałaś (gdzieś na samym początku), że „etyka zawodowa ma jedną twarz...”
          Jedną?
          A izba architektów uchwaliła już DWIE zasady zawodu architekta!
          Jedne zasady zostały uchwalone w listopadzie 2002 r., a drugie w czerwcu 2005 r.
          Jedne zostały zaskarżone przez poznańskiego architekta Grzegorza Sadowskiego do
          Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, który to Urząd wszczął już w tej
          sprawie postępowanie (sprawa jest w toku), a drugie tak bardzo zaniepokoiły
          Ministra Infrastruktury, że w lipcu 2005 wysłał w tej sprawie specjalne pismo do
          Krajowej Rady Architektów, w którym uznał, że ta nowa Uchwała o Zasadach Etyki
          Zawodu Architekta (nowe ZEZA) też narusza obowiązujące prawo. Pismo zakończył
          stwierdzeniem:
          "W związku z wymienionym naruszeniem obowiązującego prawa stwierdzam zaistnienie
          podstaw do zaskarżenia wzmiankowanej Uchwały [nowe ZEZA] do sądu
          administracyjnego. W świetle powyższych Prezydium Krajowej Rady Izby Architektów
          powinno dokonać jej UCHYLENIA przed dniem wejścia w życie."

          Których więc zasad etyki zawodu architekta przestrzegasz, abc?
          Tych zaskarżonych do UOKiK, cz tych oprotestowanych przez Ministra?
          Która z „twarzy” etyki zawodowej, zaproponowanych przez izbę, jest tą „jedną
          twarzą”?
              • Gość: gosc Polska izba architektów to Koń Trojański IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.05.06, 11:51
                Uchwała o Etyce zawodu zabrania polskim architektom startowania w przetargach
                w którym jedynym kryterium jest cena. Takigo zakazau nie posiadają architekci w
                innych krajach. Obecnie w achodniej polsce wiekszość przetargów wygrywają
                niemieckie firmy projektowe. Prawdopodobnie taki zakaz dla poslskich
                architektów powstał w porozumnieniu z NAX, niemiecką jednostką izby architektów
                do eksportu architektów na wschód. W każdym razie wyszło na to,że my Polacy
                mamy mniejsze prawa w naszym kraju niż nasi koledzy z Europy. Powstanie izby
                przede wszytkim otworzyło rynek projektowy architektom z innych krajów. Gdyby
                nie izba to musieli by, przed złożeniem projektu w urzędzie nostryfikować swoje
                dyplomy. Nie wszystkie byłby uznawane, ponieważ w Polsce architektem ma prawo
                być osoba z wyższym wykształcenie i dyplomem a w Niemczech i i innych krajach
                nie. Młodzi ludzie wyjeżdżają z Polski ale za kilka lat gdy będą chcieli się
                usamodzielnic w pracy okaże się,że nie mogą być samodzielnymi projektantami
                ponieważ jako obywateli polskich obowiązywać ich będą polskie przepisy, czyli
                murzynowanie, egzaminy i przynależność do polskiej izby. USTAWA O IZBACH
                ARCHITEKTÓW została przygotowana przez zdrajców, ludzi, którzy działają na
                niekorzyść obywateli polskich.
                • Gość: larysa Re: Polska izba architektów to Koń Trojański IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.06, 12:41
                  izba powinna bronić architektów przed fiskusem i wymyśleć odpowiednie sposoby
                  albo posłużyć się gotowcami czerpiąc żywcem z innych grup zawodowych, może
                  architekta przenieść z grupy rzemieślników do twórców z wyższymi kosztami
                  tworzenia - może izba zaczęła by się zajmować architektami a nie ich klientami,
                  bo ci sami sobie poradzą. a jak by izba zaczęła działać w interesie architektów
                  i przestała się ośmieszać mówiąc swoim członkom /nie dosłownie/ co jest fe i
                  be - jak np. przetargi - to być może architekci byli by szczęśliwsi i nie
                  dążyli do spółek papierkowych...
                  nie wierzę jednak w to wszystko, ponieważ normalni architekci zajmują się pracą
                  zawodową i zwyczajnym robieniem kasy, co jest jak najbardziej naturalne i
                  prawidłowe, a reszta, która nie potrafi z pracy własnych umysłów wyżyć rwie się
                  do władzy i kwoty rekompensaty za utracone zarobki z tytułu wykonywania
                  działalności izbowej !!!
                      • Gość: architekt Re: Polska izba architektów to .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.06, 18:34
                        Ta teza to pułapka logiczna.
                        Zwykli członkowie korporacji zawodowych (choćby najbardziej zamkniętej i
                        ograniczonej) wcale nie mają kapuchy!Takie rzeczy sprawdzają się tylko w
                        przypadku istnienia jednej, góra dwóch izb.
                        W Polsce mamy ich 17 (albo 18?) oraz całą masę pół-izb i ćwierć-izb, które
                        działają bardzo podobnie do tych 17 korporacji zawodowych. Różnica praktycznie
                        polega na tym, że te pół-izby nie mają swojej ustawy.
                        Efekt jest taki, że mamy najwyższe w Europie bezrobocie i najbiedniejsze
                        społeczeństwo. Zwykli członkowie korporacji nie mają się więc na kim bogacić.
                        Jedyną grupą, która się bogaci są zatem działacze izbowi, którzy bogacą się nie
                        na zleceniodawcach spoza korporacji, tylko na własnych członkach.

                        Jakoś nie znam bogatych pielęgniarek, położnych, weterynarzy, inżynierów
                        sanitarnych itp.
                        Znam natomiast całą masę bezrobotnych pielęgniarek, położnych, weterynarzy,
                        inżynierów sanitarnych itp., którzy pobierają zasiłki dla bezrobotnych wypłacane
                        im z moich i inwestorów podatków.
                        • Gość: Gosc Re: Polska izba architektów to .. IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.05.06, 21:36
                          Masz ze wszech miar rację. Architektów w Polsce jest tak mało,że ludzie nie
                          odrózniają architekta od instalatora. Zdarza sie to nawet developerom. Znam
                          takiego, dla którego świetnym architektem jest drogowiec. Brak architekta
                          załatwia się podpisem, bardzo często urzędasa z ościennego miasta. Cen
                          inżynierów i techników nie przebije nawet student. Czym mniej architektów tym
                          wiecej podpisywaczy, gniotów i oszustwa. Takie zjawiska generują niskie ceny a
                          nie wysokie. Wysokie będą wtedy gdy architekt w Polsce będzie miał pozycję a tą
                          może wykształcić tylko zdrowa konkurencja między zdolnymi.
                          • andrzej.sawa Re: Polska izba architektów to .. 03.05.06, 01:31
                            Ostatnie zdanie celne.
                            System cechowy petryfikuje stan obecny,który jest zły,bo przecież wygląd naszych
                            miast i wsi świadczy o tym,że jest sporo "architektów",których można nazwać
                            tylko architekcikami.Skoro teraz nie jest dobrze,to znaczy,że należy zmienić
                            sporo.Może dalsze rozwijanie systemu cechowego jest tą głupotą,która przeszkodzi
                            w poprawie stanu obecnego.Wiara w moc papierka jest zadziwiająca,a po kilkunastu
                            latach odpoczynku od prl-owskiej bumagi to dość dziwne,że dalej papier jest
                            niemal święty.
      • Gość: QQ Polska i Irlandia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 12:25
        1. -----
        POLSKA i IRLANDIA.
        Myślę, że porównanie przemian w Polsce i Irlandii na przestrzeni ostatnich lat
        powinno być żelaznym rozdziałem wszystkich podręczników ekonomii.

        Na początku lat 90-tych oba te ubogie, zdewastowane i zapóźnione cywilizacyjnie
        kraje weszły na drogę reform, których charakter można sprowadzić do hasła: WOLNY
        RYNEK WOLNYCH LUDZI. Tego rodzaju reformy są zawsze na początku bardzo bolesne.
        Nie oferują „cudownych środków”. Oferują „pot i łzy”. Nieodmiennie przynoszą
        jednak pozytywne efekty, na co istnieją dziesiątki świadectw w postaci krajów o
        przodujących gospodarkach.

        Polskie reformy były odważne, gruntowne, wręcz rewolucyjne: z dniem 1 stycznia
        1989 r. wprowadzono w Polsce ustawą wolność prowadzenia działalności
        gospodarczej. Ograniczenie generalnej zasady wolności gospodarczej dotyczyło
        wąskiej, liczącej 7 (S-I-E-D-E-M) pozycji listy rodzajów działalności
        gospodarczej, w których przypadku konieczne miało być uzyskanie koncesji.
        Dotyczyło to 11 profesji.

        Reformy w Irlandii były analogiczne, choć nieco bardziej ostrożne.
        • Gość: QQ Re: Polska i Irlandia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 12:27
          2. -----
          Pozytywne efekty gospodarcze w Polsce przyszły nadspodziewanie szybko. Już po
          dwóch latach nasz kraj miał najwyższy przyrost gospodarczy w Europie. Wprawdzie
          lata świetlne dzieliły nas od „drugiej Japonii”, ale te zdumiewająco dobre
          wyniki skierowały uwagę wszystkich na nasz kraj i wkrótce prasa europejska i
          światowa zgodnym chórem okrzyknęła Polskę „tygrysem Europy”. Tytuł lidera
          gospodarczego bardzo szybko stał się nieaktualny. Władze prawie natychmiast
          zabrały się za „regulację” tej żywiołowo i tak efektywnie rozwijającej się
          gospodarki, wprowadzając coraz to nowe ograniczenia, koncesje, reglamentacje i
          opodatkowania. Po dwóch latach było już 90 zawodów do których w taki czy inny
          sposób reglamentowano dostęp. Gwoździem do trumny stał się niesławny art. 17,
          który „w ostatnim momencie” wciśnięto do uchwalanej w 1997 r. Konstytucji – co
          pozwoliło na utworzenie samorządów zawodowych bez konieczności przestrzegania
          praw człowieka w tym swobody działalności gospodarczej. Wykorzystując ten
          artykuł powstało już 18 korporacji zawodowych przymusowo zrzeszających 600 000
          ludzi. W dniu dzisiejszym mamy łącznie 132 ogólne profesje z reglamentowanym
          dostępem, co obejmuje ponad 320 (T-R-R-Z-Y-S-T-A D-W-A-D-Z-I-E-Ś-C-I-A)
          związanych z nimi zawodów (specjalności). Żaden kraj w Europie nie może się pod
          tym względem równać z Polską! Te 320 zawodów to rzesza ok. 10 mln. ludzi!
          Z „tygrysa Europy” staliśmy się krajem o najniższym dochodzie narodowym w
          przeliczeniu na głowę mieszkańca, z najwyższym bezrobociem i z przerażająco
          ogromniejącym długiem zagranicznym, który w dniu dzisiejszym jest KILKAKROTNIE
          wyższy od Gierkowskiego.
          • Gość: QQ Re: Polska i Irlandia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 12:31
            3. -----
            A co w Irlandii?
            Irlandia pozostała konsekwentna i nie wycofała się ze swoich reform.
            Dziś Irlandia to kraj o jednym z najwyższych dochodów narodowych (w przeliczeniu
            na głowę mieszkańca), a kilkanaście lat temu była krajem najbiedniejszym.
            Dziś Irlandia ma najniższe bezrobocie w Europie, a kilkanaście lat temu miała
            najwyższe.
            Dziś Irlandia przyjmuje setki tysięcy Polaków do pracy.
            To Irlandia nazywana jest dziś przez prasę europejską „tygrysem” - „celtyckim
            tygrysem”.
          • andrzej.sawa Re: Polska i Irlandia 03.05.06, 15:20
            Co do długu to nie pleć.Można to rozmaicie liczyć.Odnieś go np.do wartości
            eksportu i masz ciekawe wskażniki.Ale zostaw te czysto polityczne rozgrywki.
            W Państwie Polskim nastąpiło zjawisko inflacji prawa i nadregulacji.
            I to jest prawdziwy problem.
            Za komuny jak pojawiały się kłopoty to zbierało się plenum i ple,ple,ple
            uchwalało uchwałę.W niepodległej pojawił się znowu odruch papierkowy i kolejne
            coraz głupsze uregulowania.Powiem z innej branży.Ok.dwa lata temu uchwalono w
            "interesie" ubezpieczonych ustawę i co mamy - rekordowe zyski firm
            ubezpieczeniowych - z czyich pieniędzy.I co,ustawa w którą stronę działa?W czyim
            naprawdę interesie.
            Nadregulacja to Twój i nasz wróg.
    • Gość: archidream AiA czy MOIA albo Twoja.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.06, 10:51
      napisałam tu prowokacyjnie o AIA, ktos słusznie odpowiedział o co tam chodzi,
      mnie by tez chodziło o to samo mniej więcej, aby IZBA była organizacją do
      której przynależność nobilituje architekta, daje świadectwo jego "rzetelnym
      zainteresowaniem architekturą w słowach i czynach "
      ....może o to powinniśmy my architektki i -kci walczyć ? o taki "wygląd i treść
      izby", może warto pouczestniczyć w spotkaniach, zebraniach, porobić uwagi,
      popisać nie tylko na tym forum,, przepytywać i dopytywać....
      • Gość: xxl Re: Ja nie chcę izby IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.06, 13:22
        Gość portalu: pytanienaśniadanie napisał(a):

        > Anastazjo, na czym polega szkodliwość Izby dla społeczeństwa ? no i dla
        > architektów ?


        Dla społeczeństwa :
        Podobnie, jak w innych korporacjach .
        Np. na tym, że utrudnia - różnymi możliwymi sposobami - dostęp do zawodu osobom
        posiadającym odpowiednie wykształcenie ( dyplom wyższej uczelni itd.).
        Tylko mniej więcej co 8 (!!!) absolwent wydz.arch. zostaje w końcu jej
        członkiem !
        Jest to nie tylko szkodliwe, ale i karygodne !!!


        Dla architektów :
        Np. na tym, że muszą (!!!) oni ( obojętnie, czy chcą, czy nie ) ją utrzymywać i
        tych : darmozjadów, nierobów, nieuków, krętaczy, pasożytów, ... itd.
        • Gość: QQ Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 13:52
          Dostęp do prowadzenia działalności gospodarczej w niektórych branżach,
          zawodach lub
          wprowadzanie do obrotu niektórych towarów podlega w Polsce ciągłemu
          ogranicząniu. Kolejne zawodowe i branżowe grupy nacisku, chcąc ograniczyć
          konkurencję i sztucznie zwiększyć swoje osobiste korzyści próbuje monopolizować
          rynki poprzez ich reglamentację i odgórne regulacje tworzone przez korporacje
          zawodowe. Proces ograniczania swobody działalności gospodarczej postępuje, a
          lista ograniczeń wydłuża się. Nie tylko osłabia to konkurencję, ale sprawia, że
          efektywność funkcjonowania gospodarki obniża się a konsumenci zmuszeni są do
          korzystania z drogich usług wątpliwej, „uśrednionej” jakości.
          Dostęp do wykonywania wielu zawodów w Polsce jest ograniczony, a
          postępujący proces tworzenia kolejnych korporacji zawodowych nadmiernie
          utrudnia dostęp do wielu profesji młodym dobrze wykształconym osobom.
          Szacuje się, że takich zawodów jest ponad 130 (łącznie ze specjalizacjami
          ok. 400).
          W efekcie mamy to co mamy: ubogi kraj, zastraszające bezrobocie, ubogie
          społeczeństwo, znikomą ilość inwestycji. Dlatego architekci tak masowo uciekają
          za granicę.
          Oczywiście to nie izba architektów jest temu wszystkiemu winna, a w każdym razie
          nie sama. Winien jest SPOSÓB MYŚLENIA, w wyniku którego powstała między innymi
          ta izba.

          Jesteśmy przymuszani do opłacania izby. Alternatywą jest przejście na zasiłek
          dla bezrobotnych, który dodatkowo obciąża społeczeństwo. Jesteśmy więc
          przymuszani do finansowania tych, którzy ciągną gospodarkę Polski w dół – a więc
          jesteśmy przymuszani do działania na własną szkodę.
            • Gość: QQ Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 17:27
              Ten sposób myślenia to raczej CYNIZM i CWANIACTWO tych, którzy z rozbudowy i
              utrzymywania tego wyniszczającego kraj systemu odnoszą korzyści.

              Brudną i mokrą swą robotą
              przecież parają się nie po to,
              by takie odnieść stąd korzyści,
              że obłąkany świat się ziści. (...)
              Chcą przecie władzy nie dla śmichu,
              lecz dla bogactwa, dla przepychu,
              chcą mieć tytuły, forsę, włości
              i to dla siebie, nie ludzkości!

              GŁUPOTĄ jest natomiast wiara w głoszone przez cwaniaków i cyników hasła.

              My tutaj rządzim i my dzielim,
              Bez nas by wszystko diabli wzięli.

              (zacytowałem fragmenty poematu Janusza Szpotańskiego „Towarzysz Szmaciak”)
      • Gość: Anastazja Re: Ja nie chcę izby IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.05.06, 18:53
        1. Tworzenie patologii prawa - zmuszanie obywateli do przestrzegania uchwał,
        które nie są źródłem prawa zgodnie z Konstytucja RP.
        2. Uniemożliwienie prawa wykonywania zawodu tym, którzy wcześniej to prawo
        nabyli- ( patologia prawa -działanie prawa wstecz)
        3. Zmniejszenie liczby architeków do liczby, która stawia nas na ostatnim
        miejkscu w Europie a przez to marginalizacja zawodu.
        4. Utrudnienie polskim absolwentom podejmowanie zawodu w kraju i w całej
        Europie i w ten sposób otwarto rynek dla np Niemieckich architektów, którzy
        już po licencjatach mogą w Polsce projektować.
        5. Uniemożliwianie działaności polskim architektom poprzez zakaz startowania w
        przetargach, w których jedynym kryterium jest cena. Takiego zakazu nie
        posiadają pozostali Europejkczycy. Bywa,że w przetagu na duże obiekty starują
        wyłącznie Niemieckie firmy.
        6. Sprzyjanie korupcji, poprzez pozytywne opiniowanie projektów ustaw
        korupcjogennych ( częste zmiany Prawa Budowlanego). Opłacanie w ramach umów
        cywilno -prawnych urzędników przygotowujących ustawy i rozporządzenia
        korupcjogenne.
        7. Uciążliwości w uzyskiwaniu pozwoleń na budowę poprzez przymus dostarzcania
        zaświadzceń o przynależności do izby (de facto zaświdczeń o zapłaceniu składki)
        8. Wzrost kosztów wytworzenia dokumentacji poprzez wymuszenie haraczu za prawo
        wykonywania zawodu.
        9. Utrudnienie młodym ludziom startu w zawodzie a tym samym zrobienie z nich
        murzynów w Polsce i w całej Europie.
        10. Tworzenie państwa bezprawia - nagminne naruszanie dóbr osobistych
        architektów poprzez publiczne wywieszanie list członków, którzy nie opłacili
        składek.
        11. Stworzenie kasty podpisywaczy, a tym samym obniżanie cen za usługi
        projektowe- projekt zrobiony przez inzyniera i tylko podpisany przez architekta
        jest o wiele tańszy od tego, który wykonuje osobiście architet.
        12 Wobec powyższego obniżanie prestiżu zawodu.

        ŁAMANIE KONSTYTUCYJNYCH PRAW OBYWATELSKICH !!!!!!!!!!!

        Wystarczy czy mam więcej wymieniać?


        • Gość: Maja Re: Ja nie chcę izby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 20:01
          ONI z tego wszystkiego doskonale zdają sobie sprawę i mało ich to obchodzi.
          Tu chodzi o KASĘ.
          ONI nigdy nie zrezygnują z KASY.

          Nasz problem polega na tym, że argumentów przeciwko dyktatowi izb mamy aż w
          nadmiarze – nie mamy natomiast możliwości przeciwstawienia się temu dyktatowi.
          Listy do RPO? To już było. Po ostatnim wyroku Trybunału Konstytucyjnego w
          sprawie korporacji adwokackich wyraźnie widać jak wielka i mocna jest to sitwa.

          Może zapoczątkować jakiś komitet na rzecz poparcia dla idei wykreślenia z
          Konstytucji artykułu 17?
          Zwykłe zbieranie podpisów wśród zwykłych obywateli – bez względu na to czy
          należą do korporacji medycznych, czy budowlanych, czy nie należą (jeszcze) do
          żadnej...
          ???
          • Gość: Anastazja Re: Ja nie chcę izby IP: *.zgora.dialog.net.pl 08.05.06, 08:00
            Masz rację z tą kasą. Istnienie korporacji zagraża demokracji, ponieważ
            korporacje dysponują większymi pieniędzmi niż wszystkie partie polityczne w
            Polsce do kupy wzięte. Pieniądze te są poza kontrolą, nie podlegają żadnym
            przepisom poza własną komisją rewizyjną. Za takie pieniądze można wypromować
            każdego durnia na prezydenta, radnego lub posła. Jednym z ważnych elementów III
            Rzeszy był właśnie korporacjonizm. W historii korporacjonizm zawsze występował
            w systemach totalitarnych. W PRL nawet pisarze aby byc drukowani musieli
            należeć do ZLP i płacić gadzinowe. Niestety histora się powtarza a Polacy widać
            lubią wszelkie totalizmy i nie mają nic przeciwko aby płacić gadzinowe na
            miernoty i wspomagać ich plugastwo.
    • Gość: pytanienaśniadanie fachowcy niearchitekci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 18:12
      no dobra,szlag z izbą, ale.....jak niby zawalczyć o poziom architektury, jeśli
      dziełka budowlane będą produkować "uprawnieni niegdyś" technicy, inżynierowie,
      etc, naprawdę znam niejeden przykład koszmarka-architekturą tego w żaden sposób
      nazwać nie można a stało się, urzędnika zobowiązać do oceny i nie można i
      strach-to często ludzie z rozmaitych branż okołobudowlanych,
      na żywioł puścić? żywioły już szaleją....
      za mało architektów? no za mało i co z tego, niejeden inwestor czy developer
      postawi "bele co", byle papier dali
        • Gość: QQ Re: fachowcy niearchitekci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 18:57
          Wymyśliłeś ten problem, bo ten problem nie istnieje w rzeczywistości. A jeżeli
          istnieje, to w marginalnym zupełnie wymiarze.

          Każdy projektant ma jakieś uprawnienia. Te uprawnienia wyraźnie określają co
          dany projektant ma prawo projektować, a czego nie. Od sprawdzania zgodności
          zakresu projektu z uprawnieniami są urzędy. Zawsze tak było. Izba nic w tym
          względzie nie zmieniła. Gdyby nagle w cudowny sposób izby zniknęły, to też by
          się nic nie zmieniło.

          A koszmarki stawiają inwestorzy – nie projektanci. To inwestorzy wybierają
          projektanta i mają decydujący wpływ na kształt projektu.

          Mądry inwestor wybiera najlepszych projektantów i daje im duży obszar wolności,
          który sprzyja twórczości.
          Problemem jest więc jak zwiększyć ilość mądrych inwestorów, a nie jak zmniejszyć
          ilość projektantów.
          • Gość: xxl Re: fachowcy niearchitekci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 19:31
            Gość portalu: QQ napisał(a):
            Od sprawdzania zgodności zakresu projektu z uprawnieniami są urzędy.

            Tak teoretycznie !
            Niby tak, ale ... w urzędach najczęściej siedzą nie arch., ale inż.bud.!
            Jeżeli wpływa projekt wykonany tylko przez konstruktora = inż.bud. ( a nie
            przez arch. ) to bardzo delikatnie mówiąc "przymykają oni na to oko", bo
            zazwyczaj jest to projekt kolesia, itd. ... i zatwierdzają takie projekty,
            mimo że nie mogą oni tego robić !
            I co ? Kto im zabroni i kto im co zrobi ???
            Sitwy działają w urzędach takie, że się w głowie nie mieści ! - Zwłaszcza w
            mniejszych miejscowościach.
            Wytarczy zadzonić do takiego urzędu i zapytać o projektanta ,... a podadzą
            kilku ( kolesi ) i zazwyczaj nie są to architekci, ale np. konstruktorzy (
            inż.bud.), albo nawet od instalacji .
              • Gość: xxl Re: fachowcy niearchitekci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 21:02
                Gość portalu: QQ napisał(a):

                > Chorobę trzeba leczyć ale nie w myśl zasady, że najlepszym lekarstwem na
                > rzeżączkę jest syfilis.


                ;-)))
                Słusznie.
                ... Ale "lekarz" by się przydał .
                Kto ma nim być ?

                Z tego, co wiem niektóre okręgowe izby arch. wystapiły nawet do wszystkich
                starostw na swoim terenie z pismem w tej sprawie i zapytaniem typu " czy w pana
                starostwie są wydawane pozolenia na budowę jedynie wtedy, gdy projektanetem
                jest architekt ?"
                I co ?
                Po długim czekaniu ...
                ... Nie otrzymały ani jednej odpowiedzi (!!!)
                ... I nawet nie bardzo wiedzą, "co zrobić z tym fantem".
                Może jak pomyśla jeszcze pół roku, to ... np. napiszą do GUNB (?)
                Polska bezprawiem przecież stoi (...)
                • Gość: QQ Re: fachowcy niearchitekci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 21:28
                  Jak uleczyć sytuację w branży budowlanej?
                  Żeby uleczyć sytuację w branży budowlanej, trzeba uleczyć Polskę.
                  To, że nasz kraj jest bardzo chory widać gołym okiem. Żeby dojść do takiego
                  wniosku nie trzeba nawet czytać gazet ani oglądać telewizji.

                  Jak uleczyć Polskę?
                  1.) Przede wszystkim nie szkodzić.
                  2.) Nie szukać w sobie natchnienia na „zbawcę środowiska/kraju/świata” , nie
                  tworzyć nowych wizji udając, że się jest jakimś geniuszem w co najmniej kilku
                  dziedzinach na raz, że wymienię te pierwsze z brzegu: socjologia, ekonomika,
                  polityka itd...
                  Każdy jest tym czym jest. Ja jestem inżynierem. Natchnionym geniuszom w co
                  najmniej kilku dziedzinach na raz – dziękujemy.
                  3.) Przeciwstawiać się powtarzaniu błędów, które popełniły inne państwa.
                  Eksperymenty z oparciem ustroju państwa na korporacjonizmie ZAWSZE kończyły się
                  zapaścią gospodarczą – a było w świecie takich eksperymentów na przestrzeni
                  ostatnich 80 lat już kilkadziesiąt.
                  4.) Wspierać dążenia do korzystania ze SPRAWDZONYCH wzorów, które przyniosły
                  dobre efekty w innych krajach.
                  Dlaczego architektom w Irlandii nie spędza snu z powiek to, że jakiś instalator
                  zaprojektował jakąś komórkę? Dlaczego Irlandczycy sprowadzają architektów z
                  innych państw i (jak na razie) ciągle im mało?
            • Gość: Anastazja Re: fachowcy niearchitekci IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.05.06, 06:38
              W urzędach kwitnie nepotyzm i korupcja . W małych miastach najczęściej projekty
              robią sami urzędnicy a do pozwoleń na budowę dołączają zaświadczenie z izby
              architekta. W dużych miastach działają bardziej zorganizowane i wyrafinowane
              mafie urzędnicze. Izba jakoś ich nie zwalczała a wprost przeciwnie architektami
              miejskim są bardzo często założyciele izby. Izba powstała tuż przed wyborami
              samorządowymi i miała z nimi dużo wspólnego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka