Gość: Wicio
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.08.03, 02:04
W dużej części... Bo kilku rozsądnych się znajdzie.
Chodzi mi o to, że zbyt często "wizja" architekta (jedyna prawdziwa, oryginalna, wyjątkowa, kompleksowa, autorska, nie do ruszenia itd itp) jest niezwykle trudna do technicznego wykonania. A co za tym idzie - kosztowna. A gdyby taki architekt od siedmiu boleści logicznie pomyślał, albo nie daj boże coś policzył (a nie tylko ołowkiem machał po papierze), to okazałoby się, że można zrobić niemal tak samo, a znacznie prościej, szybciej, taniej, funkcjonalniej...
Wymyśli taki na przykład rozkład jednej kondygnacji. No fajnie jest. Potem usiądzie i wymyśli kondygnację kolejną. Ale nie przyjdzie już mu do głowy, że słupy trzymające całą konstrukcję powinny iść przez wszystykie kondygnacje w tymsamym mijscu, a nie z piętra na piętro w innym. No da się to zrobić, ale to bez sensu.
Poza tym architekci są niechlujni. Nabazgrze taki byle jak (nawet w AutoCadzie) i potem nie wiadomo czy słupy mają być równomiernie rozmieszczone wzdłóż fasady budynku na przykład, czy też każdy w innej odległości od sąsiada (zakres różnic 10 cm). I nie wiadomo wtedy czy to chora wizja artysty czy też niechlujstwo.
Architekt powinien być inżynierem, a nie tylko artystą.
I na koniec: myśleć panie i panowie architekci, myśleć! To nie boli.
P.S.
Nie mam nic wspólnego z branżą budowlaną. Nasłuchałem się tylko historii ze styku inżynier-architekt.