Dodaj do ulubionych

ile adaptacja ?

08.11.08, 19:25
ile kosztuje adaptacja planu domu wraz z drobnymi przeróbkami,chodzi mi o całą
dokumentacje którą trzeba złożyć do pozwolenia o budowe,nie chodzi mi o
dokładną cene tylko "mniej więcej"...pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: myszka Re: ile adaptacja ? IP: *.telgam.pl 23.11.08, 14:46
      Jeżeli "prawdziwy architekt" umywa od takiej adaptacji ręce,to któż inny ma
      jeszcze możliwośc zrobienia zrobienia przeróbek i naniesienia domu na
      działke....bo nie wierzę że tylko architektom jest to z "mocy państwa"
      dane.Obiło mi sie o uszy że po studiach budowlanych.np. nadzoru można takie cóś
      zrobić...pozdro
    • Gość: ar Re: ile adaptacja ? IP: *.chello.pl 23.11.08, 23:22
      Możesz mieć problem ze znalezieniem pseudoarchitekta, który podpisze się pod
      cudzym pseudoprojektem.
      Musisz szukać idioty, który się zgodzi na coś takiego i przejmie
      odpowiedzialność za to coś, co ty nazywasz projektem.

      Żaden w miarę pożądny architekt czegoś takiego nie zrobi za żadne pieniądze.
      Jest to zwykłe szmacenie się.
      • Gość: szymek Re: ile adaptacja ? IP: *.telgam.pl 24.11.08, 09:34
        a ja sie pytam kto buduje dokładnie według tych bazgrołów co są na projekcie?
        Jestem budowlańcem już przeszło 15 lat,mam małą firme..niejeden projekt
        widziałem i nie zdarzyło mi sie postawić cokolwiek wg. projektu - jest to po
        prostu niewykonalne...to co sie zgadza projektantowi na papierze niekoniecznie
        musi sie zgadzać na placu budowy,rozbierzności są nawet do 40 %.i nigdy a to
        przenigdy nie zdarzyło mi sie widzieć architekta na placu budowy,to nie piszcie
        panowie głópot o jakimś nadzorze nad projektem.Jesteście bandą niedołuków
        ...projekt projektem a budowlaniec i tak robi w racjonalny sposób
          • Gość: ja Re: ile adaptacja ? IP: *.acx.pl 24.11.08, 14:52
            Przecietnie kompletny projekt przecietnego domku kosztuje w granicach 6-8tys. Z tego praktycznie 60 proc. to zarobek architekta,ktora ma wykonac projekt architektoniczny (tzn. zaprojektowac uklad scian,pomieszczen,dobrac materialy)plus zagospodarowanie terenu. Pozostale 40 proc. przypada na projekt konstrukcji,instalacji i eletryki,ktore architekt zleca branżowcom - uprawnionemu konstruktorowi (20 proc.,instalatorowi (10 proc) i elektrykowi (10 proc.). A teraz szanowni Panstwo niech ocenia czy 60 proc. z 7 tys. (4,2 tys) to uczciwa cena za cos dobranie materialow i sporzadzenie ukladu pomieszczen? Czy przecietny uzytkownik domu moze sie czuc bezpiecznie w budynku,ktory posiada zaprojektowana konstrukcje (nośność ścian,stropów,dachu,podciągów,słupów i wielu innych) przez najtanszego konstruktora? Bo tak to sie przeciez odbywa - im tanszy konstruktor tym wiecej przytnie architekt. Odpowiedzcie sobie teraz powaznie drodzy panstwo czy własne bezpieczenstwo oceniacie na 15-20 proc?:)
            • Gość: Bart Re: ile adaptacja ? IP: *.icpnet.pl 24.11.08, 18:03
              A czy szanowny kolega koordynował kiedyś proces projektowy w
              praktyce, czy przeczytał tylko sugerowany w cenniku podział kwot i
              się wypowiada?

              1. Architektura wg tego cennika to nie 60, a 50%, pozostałe 10% to
              koordynacja. Może się jej podjąć architekt, a może też umowę z
              inwestorem na pełny projekt podpisać konstruktor albo instalator,
              tylko z praktyki wynika, że zwykle się nie odważy.

              2. Jak patrzysz na gotową, dopracowaną koncepcję to "układ
              pomieszczeń" i "dobranie materiałów" może i wydają Ci się proste
              pojęciowo (pewnie zapis rozgrywki szachowej Kasparowa też-w końcu
              zasady prawie każdy zna). Ale ile wcześniej pracy wymagało dojście
              do zadowalającego rozwiązania to kto nie projektował nie wie.

              3. Przestańce w końcu gadać o tej odpowiedzialności za
              bezpieczeństwo konstrukcji. Jaki ułamek promila budów kończy się
              zawaleniem? Problem przeważnie jest dokładnie odwrotny, taniemu
              konstruktorowi nie będzie się chciało nawet robić obliczeń tylko
              konstrukcję zwyczajnie... PRZEWYMIARUJE! On ma to w pompie i śpi
              spokojnie, a klient zapłaci kilka razy tyle za dodatkową stal i
              drewno co za porządny projekt.

              A bezpieczeństwo to także bezpieczeństwo p.poż, właściwa fizyka
              budowli, bezpiecznie zaprojektowane detale i (tak!) materiały
              wykończeniowe.

              Więc jeśli ktoś nie prowadził projektu wielobranżowego i nie zna
              zakresu obowiązków poszczególnych uczestników to niech nie pisze
              banialuk.
              pozdrawiam!
              • Gość: Olaf Re: ile adaptacja ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.08, 19:28
                > 3. Przestańce w końcu gadać o tej odpowiedzialności za
                > bezpieczeństwo konstrukcji. Jaki ułamek promila budów kończy się
                > zawaleniem?

                Skoro się nie walą to znaczy, że konstruktor nie jest potrzebny, czy że dobrze
                wykonał swoją pracę? Bo nie bardzo rozumiem o co chodzi.
                Poza tym dlaczego ktokolwiek ma przestać gadać o odpowiedzialności za
                bezpieczeństwo konstrukcji? Bezpieczeństwo konstrukcji jest najważniejsze.
                Brzydki budynek nikogo jeszcze nie zabił, ale walący się tak.
                • Gość: odpowiedz Re: ile adaptacja ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.08, 12:54
                  Konstruktor moze 'przewymiarowac' konstrukcje albo ja 'odchudzic'. W piewrwszym
                  przypadku nie napracuje sie, konstrukcja bedzie stabilna, ale straci na tym
                  klient,bo wyda wiecej na materialy budowlane. W drugim przypadku konstruktor
                  musi bardziej pomyslec, wyliczyc jak zuzyc mniej materialow przy jednoczesnej
                  stabilnosci konstrukcji.Ma wiecej pracy a klient oszczedzi na materialach.Caly
                  dowcip polega na tym,zeby za bardzo jej nie 'odchudzil',bo wtedy budynek sie zawali.
        • Gość: arc8 Re: ile adaptacja ? IP: 85.128.109.* 25.11.08, 20:32
          Gość portalu: szymek napisał(a):

          > a ja sie pytam kto buduje dokładnie według tych bazgrołów co są na projekcie?
          i nie zdarzyło mi sie postawić cokolwiek wg. projektu - jest to po
          > prostu niewykonalne..

          przenigdy nie zdarzyło mi sie widzieć architekta na placu budowy




          O twojej pseudointeligencji świadczy twoja ortografia.
          Wiesz jak się pisze głUpot ?

          Najwidoczniej z takimi samymi architektami miałeś dotychczas do czynienia jakim
          sam jesteś "fachowcem".
          99 % takich samych pseudo fachowców architektów jest na tym forum.

          Przeczytaj sobie np. to :
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25&w=39271506&a=39380417
          i np. to :
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=156&w=57181134&a=57244255
          Chociaż i tak zapewne niewiele z tego zrozumiesz.
          Niestety
          :(

          Wiesz, są architekci i "architekci",
          podobnie jest np. z budowlańcami.
    • Gość: temp To samo pytanie - ile adaptacja ? IP: 160.213.122.* 24.11.08, 22:33
      Tez mnie to interesuje, ale oczywiscie dyskusja zeszla na inny temat, bo to
      takie polski, aby sie powyzywac. Moze niech wypowiedza sie inwestorzy ktorzy to
      zrobili (czyt. dla nich to zrobiono), a dyskusje nad wyzszoscia indywidualnych
      projektow nad katalogowymi i architektoniczno-konstrukcyjne moze warto przeniesc
      na inny watek.

      Tak wiec do tych co zmienili projekt katalogowy. Ile to kosztuje ???
    • jezior23 Re: ile adaptacja ? 25.11.08, 13:13
      W mojej okolicy adaptacja projektu typowego kosztuje w granicach 1200-1500 zł.
      Nie rozumiem czemu ktoś się tak oburza adaptacja - normalna rzecz. Nie każdego
      stać na projekty indywidualne za 6-8 tys. zł. Projekt zamówiony z internetu +
      adaptacja wyniesie więc w granicach 3-3,5 tys zł to sporo taniej. Jednak ciężko
      znaleźć taki który spełni w 100 % wymagania inwestora a osoba robiąca adaptację
      ma ograniczone możliwości zmian w projekcie..
      Ja nie jestem architektem, skończyłem budownictwo i projektując domy sam robię
      architekturę i konstrukcję a czasem bywa że i sanitarkę. Niestety zgodnie z
      obowiązującym rozporządzeniem uprawnienia mogę mieć tylko do projektowania w
      zabudowie zagrodowej.
      Dlatego przy każdym projekcie muszę jeszcze wybulić 10 % dla architekta za
      (niby) sprawdzenie i pieczątkę że on to projektował a ja tylko opracowałem to co
      jaśnie pan architekt wymyślił. Dlatego rozporządzenie musi się zmienić tak aby
      również konstruktorzy mieli możliwość sporządzenia kompletnej dokumentacji
      projektowej a nie tylko jedną z branż jak jest obecnie.
      Inwestor powinien mieć możliwość wyboru czy woli dom zaprojektowany przez
      nawiedzonego architekta który swoimi genialnymi pomysłami wpędzi go w ogromne
      koszty? A może lepiej wybrać inżyniera który zrobi projekt przemyślany pod
      względem konstrukcyjnym? O układzie pomieszczeń i ogólnym wyglądzie itak
      decyduje inwestor a projektant czuwa nad tym żeby projekt spełniał wszelkie
      przepisy.
      W ten sposób byłoby więcej projektantów, klient miałby w czym wybierać a i ceny
      projektów napewno by się nieco obniżyły bo architekci nie mieliby monopolu na
      wszelkie projekty jak jest obecnie.
      • stokrotka.35 Re: ile adaptacja ? 25.11.08, 13:44
        Bardzo mi sie podoba pana wypowiedź,mi właśnie robi adaptacje pewnien pan po
        studiach budowlanych,umówiliśmy sie na kwote 1 tys. zł...długo szukałam aż w
        końcu znalazłam.Architekci zrzeszeni w pracowniach śpiewali sobie ok.2 - 4 tyś
        za to samo co robi mi ten miły pan.
        Tu chodzi przedewszystkim by przebrnąć przez te całe gąszcza przepisów i
        otrzymać w końcu ten papierek który pozwala na rozpoczęcie budowy,a w praktyce
        to projekt swoją drogą a budowa swoją,zawsze nanosi sie w trakcie jakieś
        zmiany,to co np. podoba sie teraz to za rok nie będzie.
        Wracając do adaptacji to za ten tysiąc będę miała wydłużenie garażu,zmiana
        położenia ścian,doprojektowanie dwóch balkonów,w tym jeden w miejscu
        jaskółki,przeniesienie kotłowni i dorysowanie 3 drzwi ( nowych ) i oczywiście
        przy balkonach trzeba nanieść drzwi balkonowe.Pan już był u mnie na
        działce,porobiliśmy pomiary,wstępnie naniósł domek na działkę i mYślę że
        wszystko będzie OK....a to czy dom będzie solidny to zależy przedewszystkim od
        fachowości ekip budowlanych....

        LUDZIE NIE DAJMY SIE WYKORZYSTYWAĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!1
        • Gość: arc8 Re: ile adaptacja ? IP: 85.128.109.* 25.11.08, 20:55
          stokrotka.35 napisała:
          mi właśnie robi adaptacje pewnien pan po
          > studiach budowlanych


          To masz ( a właściwie możesz mieć ) pecha.
          Jeżeli ten Twój "fachowiec" nie ma uprawnień do projektowania w specjalności
          ARCHITEKTONICZNEJ, to nie ma prawa dokonywać tzw. adaptacji.
          Jego ta "adaptacja" jest tyle samo warta, co adaptacja np. sprzątaczki.

          A jeżeli ewentualnie otrzymasz ( jakimś cudem ) pozwolenie na budowę, to będzie
          ono nieważne z mocy prawa ( art.156 par.2 i 7 Kpa), ponieważ tzw."adaptacji"
          dokonała Ci osoba nieuprawniona.
          Upraszczając i krótko mówiąc będzie to nic innego jak zwykła samowola budowlana.
          Wiesz, co to znaczy i z czym się to wiąże ?
          ... z rozbiórką ( wybudowanego ) budynku + innymi konsekwencjami.

          :/
      • lstiti Re: ile adaptacja ? 25.11.08, 19:19
        Dlatego rozporządzenie musi się zmienić tak aby
        > również konstruktorzy mieli możliwość sporządzenia kompletnej dokumentacji
        > projektowej a nie tylko jedną z branż jak jest obecnie.

        Nie licz na żadne zmiany. Izba inżynierów działa niemrawo, a izba architektów
        będzie bronić obecnych przepisów jak niepodległości.
        Szybciej i łatwiej były bo chyba ukończyć architekturę i zrobić uprawnienia.
        • jezior23 Re: ile adaptacja ? 25.11.08, 19:42
          Ukończenie architektury nie jest jednak takie łatwe, poza tym praktycznie nie ma
          mowy o tym żeby architekturę skończyć zaocznie.. Chyba że na uczelniach
          prywatnych.. Ale mimo wszystko uważam podobnie jak Ty że w tej materii raczej w
          najbliższym czasie nic się nie zmieni. Piszę raczej bo za zmianą prawa
          budowlanego na pewno pójdą również zmiany w niektórych rozporządzeniach.
          Jednak izby inżynierów nie po to frajersko pozwoliły na pozbawienie możliwości
          projektowania architektonicznego młodych inżynierów, żeby teraz walczyć o
          przywrócenie stanu poprzedniego.
          Coraz mniej będzie takich panów budowlańców jak ten który koleżance teraz
          adaptację projektu zrobi za 1000 zł, ponieważ już od ponad 10 lat młodzi mają
          zablokowaną możliwość robienia takich uprawnień. Jeszcze trochę czasu minie i
          zgodnie z obecnym stanem prawnym na rynku projektowania dzielić i rządzić będą
          architekci którzy wcale lepiej ani szybciej tej adaptacji nie zrobią tyle że
          wezmą 2/3 razy wyższą stawkę za tą samą robotę.. Stracą na tym wszyscy tylko
          architekt będzie syty.. Wkońcu dojdzie do tego że będzie trzeba takiego prosić
          żeby łaskawie zajął się naszym projektem bo gościu będzie miał zleceń do wyboru
          do koloru. A stawki za projekty będą stale rosnąć bo przy tej samej liczbie
          klientów liczba osób uprawnionych do projektowania systematycznie będzie
          spadać.. Ja mimo wszystko zamierzam na tym rynku się utrzymać i radzić sobie z
          takimi uprawnieniami na jakie prawo mi pozwala, a w razie gdyby urzędy nie
          honorowały moich uprawnień zapłacę tą pańszczyznę architektowi za "sprawdzenie"
          projektu i podpis.
      • Gość: Bart Re: ile adaptacja ? IP: *.icpnet.pl 25.11.08, 22:38
        A ja jestem architektem, i czasami sam jestem zmuszony zrobić
        konstrukcję.

        Ale robię to tylko dla klientów typu Pani Stokrotka, których ambicja
        związana z projektowanym domem kończy się na uzyskaniu "papierka".
        Zdaję sobie przy tym sprawę, że jest to konstrukcja zrobiona z
        typowych elementów po najniższej linii oporu, bo bardziej złożonych
        schematów konstrukcyjnych rozwiązywać się nie podejmę.
        Nietrudno sobie chyba wyobrazić, że podobnie będzie z branżą
        architektoniczną projektowaną przez konstruktora, wiadomo, są
        klienci j.w., których to zadowoli, ale przykre, jeśli sam projektant
        nie zdaje sobie sprawy, że profesjonalizm to to nie jest.

        No patrząc na nasz swojski ład przestrzenny naprawdę jeszcze tylko
        tego do szczęścia brakuje, żeby uprawnienia projektowe szerzej
        rozdawać.
        Przejedź się gościu do Skandynawii i popatrz na tamtejszy porządek w
        zabudowie. Tam nasz zawód architekt jest rozdzielony na dwa albo
        trzy różne.

        Pozwólmy profesjonalistom działać w swoich profesjach, a myślę, że
        każdy na tym zyska.
        (bo ktoś kto się cieszy z żelazka z marketu za 20 zł może się
        wkrótce przekonać, że jednak stracił)

        pozdrawiam!
        • lstiti Re: ile adaptacja ? 25.11.08, 23:26
          > Nietrudno sobie chyba wyobrazić, że podobnie będzie z branżą
          > architektoniczną projektowaną przez konstruktora

          Pewnie masz rację. Więc skoro Ty się podejmujesz prostej konstrukcji, to
          dlaczego konstruktor nie mógłby podjąć się prostej architektury w postaci
          jakiegoś domku?

          > No patrząc na nasz swojski ład przestrzenny naprawdę jeszcze tylko
          > tego do szczęścia brakuje, żeby uprawnienia projektowe szerzej
          > rozdawać.

          Architektom z pewnością się to nie podoba bo konkurencja wzrośnie. A cały ład
          przestrzenny i tak jest dziełem wielu architektów, dzięki którym powstają małe,
          różowe domki z kolumienkami i lwami przed wejściem.
          • Gość: Bart Re: ile adaptacja ? IP: *.icpnet.pl 26.11.08, 08:30
            Ale każdego klienta staram się uświadomić, że projektowanie nie
            kończy się na pozwoleniu, że można zrobić projekt wykonawczy a
            później wnętrz i wtedy więcej rzeczy będzie z góry przemyślane i
            skoordynowane (i wówczas mam możliwość zająć się swoimi sprawami a
            konstrukcję zlecić konstruktorowi).
            Wielu klientów się przekonuje i wielką satysfakcją jest, jeśli
            widząc efekt stwierdzają, że było warto.

            Jeśli jednak ktoś nadal upiera się, że interesuje go niezbędne
            minimum do pozwolenia na budowę i zamierza wydać minimum na projekt,
            to pewnie jak każdy, kalkuluję czy za tą cenę opłaca mi się
            przygotować "zwykłego schabowego", a na konstruktora nie wystarcza.

            Ale przynajmniej nie wciskam biednym ludziom, jak Pan Jezior23, że
            moi koledzy projektanci z inną profesją to złodzieje i nic lepszego
            nie wymyślą.

            Różowe domki z kolumienkami to w 95% realizacje z gotowców, a lwy
            przed wejściem pojawiają się, bo zaprojektowania małej architektury
            i otoczenia mieszkańcom nikt nie zaproponował.
            • Gość: ja Re: ile adaptacja ? IP: *.acx.pl 26.11.08, 10:19
              Najlepiej byloby gdyby sam inwestor mial mozliwosc wyboru. To on powinien decydowac i decyduje czy chce prosty dom czy bardziej wymyslny. W przypadku umozliwienia wykonywania projektow prostych domow konstruktorom taki wlasnie prosty dom z powodzeniem moglby wykonac konstruktor,ale i architekt. Z kolei jesli stac go i ma wieksze wymagania,z pewnoscia projekt zleci architektowi. Nie widze w tym nic zlego. Jesli ktos twierdzi,ze wplynie to na obnizenie jakości architektury to jest w błedzie,bo obecnie kształt i forma jaka projektuja architekci w przypadku domow zalezy w 100 proc. od grubosci portfela inwestora. Wystarczy spojrzeć co powstaje obecnie w przypadku domow,w 90 paru proc. jest to wlasnie nieskomplikowana architektura.

              • Gość: Bart Re: ile adaptacja ? IP: *.icpnet.pl 26.11.08, 14:28
                >Najlepiej byloby gdyby sam inwestor mial mozliwosc wyboru. To on
                >powinien decydowac i decyduje czy chce prosty dom czy bardziej
                >wymyslny.

                A znasz takie pojęcie jak "czysty rzut" albo "czyste rozwiązania"?
                Właśnie niedopracowany projekt będzie posiadał zakamarki, dzwne
                minięcia dachów itd.
                Tymczasem porządnie zrobiony plan pomieszczeń będzie na pierwszy
                rzut oka wyglądał jak pare kresek, między którymi jednak jakimś
                cudem wszystkie powierzchnie są takie jak klient sobie życzył. No i
                dzięki temu sama konstrukcja okaże się prostsza i tańsza!

                Ale laik nie zauważy na pierwszy rzut oka ile pracy i prób wymagało
                dojście do takiego rozwiązania. Również konstruktor może nie
                przywiązać do tego większej wagi, bo kształcił się w kierunku
                myślenia trochę innymi kategoriami - dlatego ma inny zawód.

                Panie i Panowie, nie stopień komplikacji świadczy o jakości, a
                często wręcz przeciwnie. Za prosty blat stołu możemy zapłacić 10x
                więcejniż za pokrzywiony.
                • Gość: ja Re: ile adaptacja ? IP: *.acx.pl 26.11.08, 15:41
                  > A znasz takie pojęcie jak "czysty rzut" albo "czyste rozwiązania"?
                  > Właśnie niedopracowany projekt będzie posiadał zakamarki, dzwne
                  > minięcia dachów itd.
                  > Tymczasem porządnie zrobiony plan pomieszczeń będzie na pierwszy
                  > rzut oka wyglądał jak pare kresek, między którymi jednak jakimś
                  > cudem wszystkie powierzchnie są takie jak klient sobie życzył. No i
                  > dzięki temu sama konstrukcja okaże się prostsza i tańsza!

                  Wyobraz sobie drogi Barcie,ze wiem czym sa czyste rozwiazania. Czesto dostajac projekty arch. mam spore watpliwosci czy architekci wiedza na czym tam czystosc polega. A czy wiesz co to jest czystosc układu statycznego? O tym czy konstrukcja bedzie tania czy droga decyduje w duzej mierze konstruktor,bo do prostego domu mozna zaprojektowac tania i prosta konstrukcje. Z kolei do nieprzemyslanego czy wymyslnego projektu architektonicznego zaprojektowac mozna konstrukcje idąc po łebkach i znacznie ja przewymiarowac co rzutuje na pozniejsze koszty,ew. wiecej zaplacic na etapie projektu konstrukcyjnego i zaprojektowac bardziej optymalna i jednoczesnie niezawodna konstrukcje. Wyobraz sobie,ze ta wiedza spokojnie wystarcza konstruktorom na zaprojektowanie ukladu pomieszczen. Ten układ pomieszczen to nie wiedza tajemna dla konstruktora, a mam wrazenie,ze usilujesz wylansowac ja wrecz do pozycji boskiej.
                  Zastanow sie zanim kolejny raz spytasz czy cos ktos wie,bo jak widac wy architekci macie spore mniemanie o sobie. Sęk w tym,ze konstruktorzy posiadaja wiedze nt. pracy konstrukcji,niezawodnosci,optymalizacji itp,ktorej wy architekci nie posiadacie a tym samym macie znikomy wpływ na obiekt z punktu widzenia ekonomii. Dodam,ze wiedza nt. warunkow jakim powinny odpowiadac budynki,przepisy p.poż., ktora sie szczycie nalezy raczej do tzw. pseudotechnicznej wiedzy,ktora przecietny laik moze zdobyc bez problemu w googlach czytajac rozporzadzenie. To samo odnosnie fizyki budowli - termika przegrod,sprawy wilgotnosciowe,sprawy zwiazane z akustyką obiektow to nie tylko domena architektow. Radzę odrobinę pokory.
                  Dlaczego nie napiszesz wprost,ze chodzi o rynek domkow,nowa konkurencje i pieniadze wokół tej tematyki? Przyjmij do wiadomosci,ze czasy kiedy architekt byl jednoczesnie projektantem i budowniczym etc etc juz dawno sie skonczyly. Na dzien dzisiejszy wiedze ktora posiadaja architekci posiadaja rowniez inzynierowie budownictwa - konstruktorzy i z powodzeniem moga wykonywac projekty np. domów (niestety nie w Polsce,bo tu jest ZAKAZ:).
          • Gość: lil Re: ile adaptacja ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.08, 11:57
            lstiti napisał:
            > Pewnie masz rację. Więc skoro Ty się podejmujesz prostej
            konstrukcji, to dlaczego konstruktor nie mógłby podjąć się prostej
            architektury w postaci jakiegoś domku?

            To ja jeszcze dodam, dlaczego konstruktor nie może podpisać
            np.projektu hali tylko architekt? Jakie pojęcie o elementach
            stalowych ma architekt?

            Jeśli chodzi o projektowanie domów przez architektów...Trudno jest
            się architektom pogodzić, że obecnie to inwestor tak naprawdę
            projektuje dom dla siebie. Coraz więcej osób jest świadoma tego jak
            ma wyglądać ich dom, czy to jest projekt z katalogu czy indywidualny
            nie ma znaczenia- to zależy od własnych potrzeb i zasobności
            portfela. Coraz więcej osób przychodzi z gotowym szkicem, jeśli chcą
            by zasugerować ew.jakieś zmiany, to je dostają, ale zrezygnują jeśli
            architekt będzie narzucał im własne wizje, a do tego wciskał projekt
            wnętrz. Cenię twórcze pomysły architekta, ale w przypadku projektu
            domu jednorodzinnego konstruktor też by się sprawdził. Tak jak
            sprawdza się przy projektowaniu hali stalowej, a architekt podpisuje
            dokumentację w ciemno.
        • stokrotka.35 Re: ile adaptacja ? 26.11.08, 10:41
          Pewnie powinnam sie troszke obrazić za powyższą wypowiedź,ale w sumie jestem
          nawet dumna z tego że nie dałam sie "wydoić" żadnemu ARCHITEKTOWI...poważnie.
          Ja sobie nie wyobrażam by ktoś mi projektował dom i urządzał według jakijś
          własnych wizji,bo tak jest z niby indywidualnymi projektami,to są
          przedewszystkim intencje projektanta by sie zrealizować,za inwestora pieniążki
          ma sie rozumieć.
          Ja wybrałam sobie projekt,który mi mniej - więcej odpowiadał,umówiłam sie z
          moim miłym panem co do przeróbek.Sama zdecydowałam gdzie na działce ma sie
          znaleść moja chatynka,także co do stron świata jestem pewna.
          Sama sobie urządzę to moje gniazdko,wara wszystkim od narzucania mi swoich
          rozwiązań.TO MÓJ DOM BĘDZIE,WYPIELĘGNOWANY MOJĄ RĘKĄ , A NIE MUZEUM,GDZIE KTOŚ
          MI POUSTAWIA WSZYSTKO, I O ZGROZO WPŁYNIE NA DOBÓR CAŁEJ WYKOŃCZENIÓWKI,,,,,,
          • Gość: Bart Re: ile adaptacja ? IP: *.icpnet.pl 26.11.08, 12:28
            A ja na przykład sobie wyobrażam, żeby lekarz zaproponował mi
            terapię zgodnie ze swoją wizją. I nie mam nic przeciwko, jeśli przy
            tym wyniki wykorzysta do swojej pracy doktorskiej.
            Oczywiście liczę się z tym, że to tylko omylny człowiek. Ale myślę,
            że efekt będzie lepszy, niż przy zastosowaniu ziółek babuni.

            Śmiem sądzić, że podobnie może być z wyborem firanek teściowej
            zamiast projektu wnętrz.
            • stokrotka.35 Re: ile adaptacja ? 26.11.08, 12:43
              Porównywanie swojej pracy do zawodu lekarza,to delikatnie mówiąc lekka przesada.
              Też wielką głupotą jest mówienie o domu ( ale oczywiście tylko tym indywidualnie
              zaprojektowanym) jak o garniturze uszytym na miarę potrzeb rodziny.
              Ludzie...udaje sie wam sie jeszcze nabrać na te puste slogamy kogokolwiek ?
              Małe post scriptum dla Ciebie...jestem lekarzem ogólnym
              • Gość: Bart Re: ile adaptacja ? IP: *.icpnet.pl 26.11.08, 13:01
                No to trafiłem ;-)

                No i przynajmniej nie twierdzę, że znam się na Twoim zawodzie lepiej
                od Ciebie (ktoś tu wspominał o skromności)

                A ja lubie takie porównanie i nie wiem dlaczego miałoby być nie na
                miejscu:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=156&w=83535169&a=84669539
                pozdrawiam!
                • stokrotka.35 Re: ile adaptacja ? 26.11.08, 13:18
                  Dowcip dobry,ale to tylko dowcip.
                  A co do tegoż garniturku szytego na ....itd. to zważ że garniturki sie co jakiś
                  czas zmienia ( noooo...niektórzy w "ślubnym" przechodzą całe życie i do trumny
                  mają) bo i waga sie zmienia,i moda i wiele okoliczności.Tak jest i z tym domkiem
                  "niby" szytym na miare,w miarę upływu życia domowników może przybyć,ubyć...może
                  teściowej dwudniowa wizyta przedłuży sie na kilka lat...nigdy nie da rade sie
                  "uszyć" domku na miarę z przewidywaniem jak sytuacja będzie wyglądała za kilka
                  lat.To jest niewykonalne.A wy za przeproszeniem wciskacie ludziom dom na całe
                  życie zaprojektowany na miarę rodziny...to jakiś ogromny bezsens....
                  • Gość: Bart Re: ile adaptacja ? IP: *.icpnet.pl 27.11.08, 14:08
                    Ale ja nigdy nie twierdziłem, że domy są na całe życie, a wręcz
                    przeciwnie.
                    To że w Polsce często są wynika głównie z 2 rzeczy:
                    - sprzedaż domu czy mieszkania i kupno podobnego to koszt rzędu
                    kilkunastu % wartości (podatek, notariusz, pośrednictwo itd)
                    - w naszej mentalności tkwi przekonanie, że dom musi być murowany z
                    cegły i żelbetu gr. 25cm i w ogóle pancerny pod każdym względem.

                    Gdybym zaproponował klientowi lekki dom szkieletowy lub
                    prefabrykowany za połowę ceny normalnego usłyszałbym pewnie "panie,
                    nie będę mieszkał w baraku". A przecież jakość przestrzeni i
                    właściwości użytkowe mogłyby być równie dobre, uwierałaby chyba
                    tylko świadomość, co sąsiedzi powiedzą.

                    Skandynawowie czy Amerykanie jakoś nie mają z tym problemu, pomimo
                    swoich zarobków.
                    A jak zestawimy nasze zarobki z tym w czym mieszkamy, to wychodzi na
                    to, że przeciętny człowiek połowę wypracowanych w życiu pieniędzy
                    lokuje w dom. Więc siłą rzeczy musi być na całe życie.

                    Nasuwa się pytanie, czy sposób wydania zarobku połowy życia lepiej
                    powierzyć profesjonalnemu biuru projektowemu (z architektem,
                    konstruktorem, instalatorem, doradcą d/s energooszczędności itd) czy
                    miłemu panu, który doradzi za 1000zł.
                    Ale o tym już było w poprzednim odcinku ;)

                    pozdrawiam!
        • jezior23 do Bart 27.11.08, 17:22
          Panie Bart nie rób pan z siebie wielkiego profesjonalisty bo umiesz pan
          projektować domki jednorodzinne. Ja ludziom kitu nie wciskam chyba raczej pan.
          Nie opowiadaj pan ludziom bajek bo jak ktoś zna temat, to pańskie posty i
          przedstawione w nich argumenty są po prostu żenujące.
          Ja np. specjalizuję się głównie w domach z bala, wcześniej takie domy miałem
          okazję sam budować i uważam swoje projekty za w pełni profesjonalne (podobnie
          uważają wykonawcy i chwalą moje projekty).
          Może to pana zdziwi ale z moich projektów zadowoleni są zarówno inwestorzy, jak
          i wykonawcy. Projekty spełniają zarówno wymagania inwestora jak i istniejące
          przepisy, a do tego są przemyślane i opracowane przez osobę która budowała już
          takie domy i wie o nich dużo więcej niż jakiś nawiedzony architekt.
          Nie czaruj pan tu ładem przestrzennym i pojęciem „czystego rzutu”. To istniejące
          przepisy i inwestor ma więcej do powiedzenia odnośnie położenia domu na działce
          a nie pan. Jakie zakamarki i dziwne minięcia dachów ma pan na myśli? Co pan
          uważa że tylko architekt potrafi zrobić przekrój i patrząc na rzut ma
          świadomość wysokości w każdym punkcie pomieszczenia? Stawiał pan kiedyś
          konstrukcję dachową? Ja nie raz i uwierz lub nie ale rozrysuję więźbę dachową
          nie gorzej niż pan..
          Uważa pan że dom szkieletowy wyniesie połowę ceny podobnego standardowego domu?
          I tak pan wytłumaczy klientowi? To słabo pan się widzę orientuje w rozkładzie
          kosztów inwestycji. Może od razu dopisze pan w aneksie do umowy, że w razie
          gdyby jednak koszty okazały się wyższe niż te 50 % to pan pokryje różnicę?
          Inżynier jest osobą bardziej związaną z budową, lepiej czuje konstrukcje,
          rozumie proces inwestycyjny, a jeśli jeszcze posiada zdolności do projektowania
          architektonicznego to powinien mieć możliwość zdobycia odpowiednich uprawnień.

          Zwykli ludzie powinni mieć możliwość wyboru czy wolą projekt sporządzony przez
          architekta czy inżyniera. Myślę że w przypadku domów z bala inwestor byłby
          bardziej zadowolony z opracowanego przeze mnie projektu niż z pana.
          Jednak sprawiedliowość i logika nie zawsze idą w parze ze uregulowaniami
          prawnymi. Już dziś 70 % inżynierów z uprawnieniami jest powyżej 46 roku życia.
          Dlatego niedopuszczanie młodych inżynierów do zdobywania uprawnień doprowadzi do
          sytuacji jakiej życzy sobie pan Bart, czyli do tego że każdy projekt nawet
          budynku gospodarczego będzie musiał projektować architekt.
          Zadowoleni z tego będą tylko i wyłącznie architekci którzy wykorzystując monopol
          na wszelkie projekty będą trzepać taką kasę że to się w pale nie mieści. A
          inwestor nie dość że zapłaci grube tysiące za projekt będzie dzięki genialnym
          wizjom architekta wpędzony w ogromne koszty. Ale to nic przecież projekt będzie
          idealnie wkomponowany w ład przestrzenny (przynajmniej wg architekta) i będzie
          spełniał takie potrzeby klienta, że ten nawet nie będzie on ich świadomy.
          Ja jestem zdania, że o wyglądzie, układzie pomieszczeń usytuowaniu budynku na
          działce powinien decydować głównie inwestor a projektant ma zadbać o stronę
          techniczną, konstrukcyjną i prawną projektu. Po ukończeniu budownictwa, odbyciu
          odpowiedniej praktyki gro inżynierów spokojnie sobie z tym poradzi.
      • Gość: szymek Re: stokrotka wydojona z rozumu IP: *.telgam.pl 26.11.08, 18:40
        Drogi RANDAPIE,to że ktoś nie myśli tak jak architekt to wcale nie znaczy że
        jest odmóżdżony ...jak dotąd prawo polskie nie zabranie mieć własnego gustu (
        niekoniecznie twojego),prawo polskie nie zabrania budować z gotowców,prawo
        polskie nie zabrania adaptacji jakiegoś budynku,,,,,to czego wy architekci sie
        czepiacie?...Jak nie wiadomo o co chodzi,to chodzi o pieniądze,o wasze pieniądze
        które to byście mogli zarobić gdyby lud był ciemny i pozwalał sie wam manipulowac
    • Gość: randap Re: ile adaptacja ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 08:50
      a jednak Szymku lekko mijasz się z prawdą, jak w każdym fachu
      potrzebna jest wiedza, profesjonalizm w działaniu i doświadczenie,
      lekarz zbada wzrok i przepisze szkła, natomiast Ty jako klient
      będziesz chciał zapłacić jak najmniej za jak najlepszy towar i tu
      zaczyna się moje działanie.....pojmujesz ?
      • Gość: ja Re: ile adaptacja ? IP: *.acx.pl 27.11.08, 09:13
        > a jednak Szymku lekko mijasz się z prawdą, jak w każdym fachu
        > potrzebna jest wiedza, profesjonalizm w działaniu i doświadczenie,
        > lekarz zbada wzrok i przepisze szkła, natomiast Ty jako klient
        > będziesz chciał zapłacić jak najmniej za jak najlepszy towar i tu
        > zaczyna się moje działanie.....pojmujesz ?

        Czyt. czyli zlecam wykonanie np. projektu konstrukcji jak najmnniejszym kosztem
        - bo przeciez jako architekt musze na czyms zarobic. Skutek jest taki,ze
        niestety budowa kosztuje pozniej duzo wiecej:)
    • Gość: randap z mojej półki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 12:15
      jako optyk tłumaczę ludziom różnice między soczewkami produkowanymi
      przez różne firmy, ich zalety, mówię o trwałości, jakości, o tym
      kiedy warto zainwestowac w droższe, kiedy zrobic szkła progresywne ,
      nie kombinuję bo to nieetyczne, daję mozliwość wyboru - klient
      decyduje....jak chce wyglądać jak własna matka w okularkach z
      przeceny - wolno mu, ale odradzam oszczedności na zdrowiu
      • jezior23 do Barta 27.11.08, 18:23
        Panie Bart nie rób pan z siebie wielkiego profesjonalisty bo umiesz pan
        projektować domki jednorodzinne. Ja ludziom kitu nie wciskam chyba raczej pan.
        Nie opowiadaj pan ludziom bajek bo jak ktoś zna temat, to pańskie posty i
        przedstawione w nich argumenty są po prostu żenujące.
        Ja np. specjalizuję się głównie w domach z bala, wcześniej takie domy miałem
        okazję sam budować i uważam swoje projekty za w pełni profesjonalne.
        Może to pana zdziwi ale z moich projektów zadowoleni są zarówno inwestorzy, jak
        i wykonawcy. Projekty spełniają zarówno wymagania inwestora jak i istniejące
        przepisy, a do tego są przemyślane i opracowane przez osobę która budowała już
        takie domy i wie o nich dużo więcej niż jakiś nawiedzony architekt.
        Nie czaruj pan tu ładem przestrzennym i pojęciem „czystego rzutu”. To istniejące
        przepisy i inwestor ma więcej do powiedzenia odnośnie położenia domu na działce
        a nie pan. Jakie zakamarki i dziwne minięcia dachów ma pan na myśli? Co pan
        uważa że tylko architekt potrafi zrobić przekrój i patrząc na rzut ma
        świadomość wysokości w każdym punkcie pomieszczenia? Stawiał pan kiedyś
        konstrukcję dachową? Ja nie raz i uwierz lub nie ale rozrysuję więźbę dachową
        nie gorzej niż pan..
        Uważa pan że dom szkieletowy wyniesie połowę ceny podobnego standardowego domu?
        I tak pan wytłumaczy klientowi? To słabo pan się widzę orientuje w rozkładzie
        kosztów inwestycji. Może od razu dopisze pan w aneksie do umowy, że w razie
        gdyby jednak koszty okazały się wyższe niż te 50 % to pan pokryje różnicę?
        Inżynier jest osobą bardziej związaną z budową, lepiej czuje konstrukcje,
        rozumie proces inwestycyjny, a jeśli jeszcze posiada zdolności do projektowania
        architektonicznego to powinien mieć możliwość zdobycia odpowiednich uprawnień.

        Zwykli ludzie powinni mieć możliwość wyboru czy wolą projekt sporządzony przez
        architekta czy inżyniera. Myślę że w przypadku domów z bala inwestor byłby
        bardziej zadowolony z opracowanego przeze mnie projektu niż z pana.
        Jednak sprawiedliowość i logika nie zawsze idą w parze ze uregulowaniami
        prawnymi. Już dziś 70 % inżynierów z uprawnieniami jest powyżej 46 roku życia.
        Dlatego niedopuszczanie młodych inżynierów do zdobywania uprawnień doprowadzi do
        sytuacji jakiej życzy sobie pan Bart, czyli do tego że każdy projekt nawet
        budynku gospodarczego będzie musiał projektować architekt.
        Zadowoleni z tego będą tylko i wyłącznie architekci którzy wykorzystując monopol
        na wszelkie projekty będą trzepać taką kasę że to się w pale nie mieści. A
        inwestor nie dość że zapłaci grube tysiące za projekt będzie dzięki genialnym
        wizjom architekta wpędzony w ogromne koszty. Ale to nic przecież projekt będzie
        idealnie wkomponowany w ład przestrzenny (przynajmniej wg architekta) i będzie
        spełniał takie potrzeby klienta, że nawet on sam nie będzie ich świadomy:)
        Ja jestem zdania, że o wyglądzie, układzie pomieszczeń usytuowaniu budynku na
        działce powinien decydować głównie inwestor a projektant ma zadbać o stronę
        techniczną, konstrukcyjną i prawną projektu. Po ukończeniu budownictwa, odbyciu
        odpowiedniej praktyki gro inżynierów spokojnie sobie z tym poradzi.
          • Gość: Bart Re: do Barta IP: *.icpnet.pl 28.11.08, 09:32
            Bez obaw, mądrych ludzi, którzy twierdzą, że na wszystkim znają się
            lepiej od innych mamy w Polsce dostatek ;-)

            Zatem chyba na tym pora zakończyć tą walkę z wiatrakami.

            PS. Przypominam, że to forum
            "architektura". Nie pamiętam kiedy tutaj jakaś dyskusja o
            architekturze czy ciekawych projektach była toczona i ciekawy jestem
            do czego by się sprowadziła.
        • Gość: Bart do Jeziora IP: *.icpnet.pl 28.11.08, 09:26
          Jesteś specjalistą od domów z bali - świetnie, bardzo to szanuję i
          nie kwestionuje. I rozrysujesz więźbę lepiej niż ja, bo to element
          konstrukcji.
          Ale jak mówisz, że jeden konstruktor sam wszystko zrobi najlepiej, a
          projektanci innych branż to niepotrzebne koszty to przepraszam, ale -
          chyba sam siedzisz Pan jedynie w domkach.

          W cywilizowanych krajach branżyści współpracują ze sobą już od
          koncepcji projektu, każdy przedstawia swój optymalny punkt widzenia
          i ma szansę wyjść z tego coś lepszego, co funkcjonuje pod każdym
          względem. Bo chyba przyznasz, że mamy trochę inne spojrzenie na
          projekt i obszary, które trzeba w nim dopracować?

          A już najśmieszniejsze są argumenty "przecież wiem co mi się podoba
          to po co komuś za to płacić". Od "wiedzieć co się podoba"
          i "decydować" do "zrobić" jeszcze daleka droga. Równie dobrze możesz
          stwierdzić "przecież wiem jakie ujęcia zdjęć lubię, to po co mi
          zawodowy fotograf". A jednak jakoś lepiej wychodzą (jeśli trafi się
          na fachowca oczywiście).

          TAK, dokładnie jak Pan pisze - byćmoże architekt spełni potrzeby
          klienta, o których ten nie ma nawet pojęcia - to chyba byłby powód
          zadowolenia dla obu stron, prawda?

          Oj chyba kompleks "nie dostałem się na architekturę więc poszedłem
          na budownictwo" jest mocniejszy niż sądziłem. Sorry, ale na forum
          listów w których architekci obrażają konstruktorów jest jakoś 10x
          mniej.
          • Gość: ja Re: do Jeziora IP: *.acx.pl 28.11.08, 10:49
            > Ale jak mówisz, że jeden konstruktor sam wszystko zrobi najlepiej, a
            > projektanci innych branż to niepotrzebne koszty to przepraszam, ale -
            > chyba sam siedzisz Pan jedynie w domkach.
            Facet nie przekręcaj i nie manipuluj. Gosc wyraznie napisal,ze zrobi sam architekture i konstrukcje. Niemozliwe? Nt. instalacji i zwiazanych z nimi projektow nic sie nie wypowiadal.

            > Oj chyba kompleks "nie dostałem się na architekturę więc poszedłem
            > na budownictwo" jest mocniejszy niż sądziłem. Sorry, ale na forum
            > listów w których architekci obrażają konstruktorów jest jakoś 10x
            > mniej.
            To nie kompleks jak piszesz a wk#@# bo czlowiek konczacy studia budownictwo - konstrukcje w trakcie studiow podobnie jak studenci architektury wykonuje kompletne projekty - od projektu architektonicznego,konstrukcje po projekt instalacji. Nagle pojawia sie kilku cwaniaczkow,rzuca haslo,zrobmy monopol na projektowanie architektoniczne i przeforsujmy to w ustawie. Sprobuj wczuc sie w sytuacje.
            Analizujac studia architektura czy budownictwo - duzo trudniej skonczyc konstrukcje. Opinia nie tyle moja co studentow architektury, budownictwa i architektury jednoczesnie.
            PS. Facet i nie pisz mi za chwile - nic prostszego zatem wystarczy skonczyc architekture - tylko po co? Żeby sprawy techniczne,ktore ogarniam na duzo wyzszym poziomie niz architekt musial przerabiac jeszcze raz?
            • Gość: Bart Re: do Jeziora IP: *.icpnet.pl 28.11.08, 11:34
              >Nagle pojawia sie kilku cwaniaczkow,rzuca haslo,zrobmy monopol na
              >projektowanie architektoniczne i przeforsujmy to w ustawie. Sprobuj
              >wczuc sie w sytuacje.

              No naprawdę nie wiem co za "cwaniaczki" wpadły na pomysł, żeby
              branżą architektura zajmowali się architekci. Przecież to
              niedorzeczność jakaś wręcz ;-)

              Oj, ale rośnie zamożność społeczeństwa, a z nią także potrzeby i już
              nie będzie, że dom może być byle jaki byle był. Choć w Polsce
              jeszcze daleka droga (m in. dzięki temu, że za PRL uprawnienia do
              projektowania arch. rozdawane były z rozmachem).
              • Gość: ja Re: do Jeziora IP: *.acx.pl 28.11.08, 11:51
                > No naprawdę nie wiem co za "cwaniaczki" wpadły na pomysł, żeby
                > branżą architektura zajmowali się architekci. Przecież to
                > niedorzeczność jakaś wręcz ;-)
                Widzisz twoja glowka tego nie moze ogarnac,ale w wielu krajach na zachod od
                Polski projekt architektury z powodzeniem i zgodnie z prawem wykonuja
                konstruktorzy:) Niemozliwe? A jednak:)
                W Polsce nawet projekt hali stalowej,ktora w calosci,poza instalacjami
                projektuje konstruktor wymaga podpisu architekta. Niemozliwe? A jednak:)

                > Oj, ale rośnie zamożność społeczeństwa, a z nią także potrzeby i już
                > nie będzie, że dom może być byle jaki byle był. Choć w Polsce
                > jeszcze daleka droga (m in. dzięki temu, że za PRL uprawnienia do
                > projektowania arch. rozdawane były z rozmachem

                Nie bardzo rozumiem co ma zamoznosc spoleczenstwa do umozliwienia wykonywania
                projektow arch. przez konstruktorow?:) Wprowadzenie ich na ten rynek zgodnie z
                prawem wprowadzi zdrowa konkurencje. To czy ktos chce projekt arch. wykonany
                przez architekta to jego wlasne zyczenie - stać cie,wiec bierz architekta.
                Chcesz cos prostszego wez konstruktora.
          • jezior23 Re: do Jeziora 28.11.08, 12:08
            Bart nie przeinaczaj moich słów. Uważam, że wszystkie branże są ważne i ta
            cywilizacja o której piszesz opierająca się na współpracy między branżystami już
            dawno do Polski dotarła. Oczywiście architekci też są potrzebni przy niektórych
            projektach ale nie przy WSZYSTKICH! Nie mam żadnych kompleksów odnośnie studiów
            - jestem dumny że ukończyłem właśnie budownictwo. Jak widzisz zwykli ludzie -
            inwestorzy wypowiadają się, że woleliby gdyby ich dom zaprojektował właśnie
            inżynier - budowlaniec, który ma szerszą wiedzę i nieco inne spojrzenie na
            budowę niż architekt.. Dlatego po odbyciu odpowiedniej praktyki i zdaniu
            egzaminu inżynierowie powinni dostawać nieco szersze uprawnienia
            architektoniczne niż tylko do zabudowy zagrodowej. Tak jest obecnie dzięki
            nawiedzonym architektom, którzy gadką szmatką o ładzie przestrzennym,
            nadludzkich zdolnościach architektów itp doprowadzają do sytuacji, że za pare
            lat będą mieli monopol na wszelkie projekty. I jeszcze osobom jak np ja, którzy
            dokładnie znają temat i mają na koncie już mnóstwo opracowanych projektów
            wmawiają bzdury, że tak ma być bo nie poradzę sobie z uzgodnieniem koncepcji z
            klientem.. Albo, że wmawiam klientowi, że tu jest za duża rozpiętość i ma być
            słup na środku sypialni - i bez dyskusji? Kolejna bzdura. W ten sposób nie
            miałbym tylu zadowolonych klientów ilu mam.. Powiem więcej to moja zaleta, że
            zauważę, że tam powinien być słup i od razu powiem to inwestorowi i poszukamy
            innego rozwiązania, aby jednocześnie było tak jak inwestor sobie życzy a zarazem
            prawidłowo pod względem konstrukcyjnym.
            A pan co w takiej sytuacji zrobi? Nawet pan na to nie wpadnie, że tam powinien
            być słup. Inwestor zaakceptuje koncepcje a pan przekaże projekt do konstruktora,
            który od razu powie, że w tym miejscu należy strop podeprzeć, żeby nie
            przekroczyć ugięcia. I co wtedy? Powie pan konstruktorowi, że już koncepcja
            zaakceptowana przez inwestora i żeby zrobić bez słupa najwyżej dobrać mocniejsze
            belki? I wszystko gra, klient ma co chciał, zapłaci za projekt a później na
            budowie będzie klął konstruktora co on tu za belki dał, że na specjalne
            zamówienie z drugiego końca polski trzeba je sprowadzać i kupę kasy za nie zabulić?
            Sam na miejscu inwestora wolałbym, żeby mój dom zaprojektował budowlaniec, który
            zrobi odrazu konstrukcję, wszystko będzie przemyślane i korzystne pod względem
            ekonomicznym, a odnośnie wyglądu elewacji, układu pomieszczeń i rozwiązań
            wewnątrz obiektu wolałbym jako inwestor decydować sam.
            Nie dziwię się, że panowie architekci nie dopuszczają takich poglądów do swojej
            wiadomości i głoszą herezje, że do każdego projektu potrzebny jest architekt..
            Poprostu mając monopol na wszelkie projekty będą mieli kupę hajsu i będą
            przebierać w zleceniach. Kto by tak nie chciał? A jak już usłyszą, że jakiś
            inżynier robi adaptację za 1000 zł to dostają białej gorączki i wylewają jad na
            forum, że taki projekt do niczego się nie nadaje bo tylko architekt może to
            poprawnie zrobić.. A tak naprawdę doskonale zdają sobie sprawę, że inżynierowie
            budownictwa, też doskonale sobie z tym poradzą, tylko już między sobą się
            dogadali na stawki za adaptacje projektów typowych w granicach 3000 zł.
            W moim mieście niektórzy architekci są wręcz na mnie obrażeni, że zamiast robić
            im branżę konstrukcyjną, sam robię też architekturę i tym samym odbieram
            potencjalnych klientów. Tylko akurat oni nie twierdzą, że się na tym nie znam,
            bo wcześniej pracowałem u jednego z nich i doskonale wiedzą jak wyglądają moje
            projekty i że jeżeli chodzi o domki jednorodzinne a w szczególności domy z bala
            nie zrobili by ich wcale lepiej.
    • Gość: architektniedlamas Re: ile adaptacja ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 09:53
      większość konstruktorów ( a może wszyscy ?)nie przejawia ochoty do
      dyskusji z klientami, dla nich to strata czasu, wiedzą ile czasu
      poświęca się na deliberacje o tym czy słup w sypialni 40 m2
      klientowi szkodzi czy nie,ile czasu idzie na koncepcje, etc, wola
      dostać temat omówiony przez architekta, a jak są zmiany w projekcie
      chcieliby większej zapłaty , człowiek od bali prawdopodobnie nie
      dopuszca nawet do próby duskusji, mówi klientowi ze tak ma być bo
      będzie lepiej i taniej ( moze jest ???? ) i klient albo sie decyduje
      albo wio
      • Gość: ja Re: ile adaptacja ? IP: *.acx.pl 28.11.08, 10:59
        Czlowieku prawo w tym kraju nie dopuszcza do tego,zeby konstruktor mogl wykonywac projekty architektoniczne. Ustalenia nt. koncepcji odbywaja sie wlasnie na tym etapie. Gdybys laskawie odstapil od monopolu i pozwolil innym znajacym sie na rzeczy wykonywac projekty arch. wowczas i konstruktor moglby bezposrednio rozmawiac o rozwiazaniach.

        > dostać temat omówiony przez architekta, a jak są zmiany w projekcie
        > chcieliby większej zapłaty , człowiek od bali prawdopodobnie nie

        Czlowieku czy pracujesz za darmo, czy za pieniadze? Jesli zmiany w projekcie wymagaja dodatkowej pracy konstruktora,dodatkowej analizy pod katem nosnosci obiektu to nikt tego nie bedzie robil za darmo i dodatkowo nadstawial karku w razie awarii. To wlasnie problem architektow,ze nie rozumieja pracy konstrukcji,projektuja czesto rzeczy ktore sie kupy nie trzymaja,a pozniej jest wielkie halo,bo trzeba placic konstruktorowi. Daj zaprojektowac projekt arch. konstruktorowi to inwestor zaoszczedzi otrzymujac najbardziej optymalne i niezawodne rozwiazanie,bedace porozumieniem pomiedzy jego "chceniem" a mozliwosciami ekonomiczno-technicznymi. Tak bardzo boicie sie konkurencji?
      • Gość: szymek Re: sprawa nie w konkurencji IP: *.telgam.pl 28.11.08, 12:53
        Dokładnie...tak samo jak projetkanci mody nie są dla normalnych ludzi tylko
        projektują ciuszki na wybieg i później te szmatki do niczego sie nie nadają,nikt
        o zdrowych zmysłach ich nie założy...tak samo jest z architektami,nikt o
        zdrowych zmysłach nie będzie mieszkał w ich niekiedy szalonych wizjach
        architektonicznych,
        dom to nie muzeum
        dom jest do mieszkania
        w domu mam sie czuć dobrze
        a czy mi sie będzie dobrze mieszkać to nie zależy od tego jak
        schody,sklepiania,ścianki mi ktoś poprzestawia,
        Realizujcie sie zawodowo stwarzając cudaśnie pomniki,jakieś molochy ze szkła czy
        coś podobnego,,,,,,ale jedna prośba pozwólcie panowie architekci decydować innym
        bardziej bardziej może doświadczonym ludziom w budownictwie o tym jak dany "mały
        domek" ma wyglądać....
        • Gość: portalus Re: sprawa nie w konkurencji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.08, 13:52
          Dokładnie. Znam architekta, który w domkach ludziom proponuje kominy ścięte pod
          kątem dachu, bo taką ma wizję.. Cuduje z balkonami, lukarnami, tworzy mostki
          cieplne.. Potem wykonawcy odpowiednio wyższe stawki sobie życzą za budowę
          takiego cudu architektury a i w eksploatacji drożej wychodzi taki może ciekawy i
          niespotykany ale nie do końca przemyślany projekt..
    • Gość: szymek Re: ile adaptacja ? IP: *.telgam.pl 29.11.08, 18:26
      Wracając do pytania stokrotki,ja za swoją adaptacje 2 lata temu zapłaciłem 1200
      zł + 1600 za gotowca...i nic nie było spartaczone,chałupka jak marzenie,a na
      drobne zmiany wynikłe w trakcie budowy wyraził zgode kierownik budowy
      JEDNYM SŁOWEM
      Wilk syty i owca cała

      • m.dawid Re: ile adaptacja ? 29.11.08, 21:32
        Teraz jest zastój na rynku - więcte ceny może odobinę pójdą w dół.
        Znajomi architekci mówią, że pierwszy raz od jakiś 4 lat nie mają
        zleceń poplanowanych na pół roku do przodu..
      • stokrotka.35 Re: ile adaptacja ? 02.12.08, 10:17
        właśnie....ja za plan gotowy zapłaciłam dokładnie 1550 zł ( to było 3 lata
        temu),teraz mam robioną adaptacje za 1000 zł.
        Widziałam ten dom wybudowany przez jednego gościa,który podobnie go pozmieniał
        jak ja to będę robić ,na te zmiany do podstawowego planu wyraził zgode autor
        projektu.( nieodpłatnie)
        Kominy są tam gdzie powinny,drzwi,okna także ....i mi sie podoba ( co chyba jest
        najważniejsze )więc nie wiem czemu tak na te gotowe plany warczą architekci,jak
        zaprojektował to prawdopodobnie jeden z nich
      • stokrotka.35 Re: stokrotka rosła polna 05.12.08, 18:51
        Ależ kochany, na poziomie panie architekcie...architektura to nie tylko wzniosłe
        idee w bryle.
        Architektura to także i może przede wszystkim nanoszenie kresek,kreseczek w
        plany, projekty by można było z tego budować.to nanoszanie przeróbek,adaptowanie
        planów,,,et cetera.
        Ileż człowiecze w ciągu życia dostaniesz zleceń na miarę marzeń..może jedno a
        może wcale.
        To tak jak z zawodem lekarza,leczy sie pospolite choróbska a najczęsciej omijają
        człowieka skomplikowane operacje,odkrywanie nowych chorób,nowych metod leczenia.
        Marzenia niestety weryfikuje życie.
        I czy ja sie mam prawo obrażać,gdy przeziębienie wyleczy sąsiadka jakimś naparem
        ,lub nalewką babciną.
        i powiem ci że niekiedy te metody naszych babć są lepsze od nowoczesnych.
        A ty ocenisz ludzi którzy nie dają sie naciągnąc na wydanie dużych pieniędzy na
        coś co mogą zrobić taniej i również dobrze...i zwłaszcza że to jest zgodnie z
        prawem....że są przaśni siermiężni.
        To jest dopiero żenujące.
        Wracaj do tej swojej wielkiej architektury...bo my maluczcy wolimy mniej
        wielkich,a bardziej normalnych
        życzę powodzenia
        cogito ergo sum
        • jezior23 Re: stokrotka rosła polna 06.12.08, 00:30
          "I czy ja sie mam prawo obrażać,gdy przeziębienie wyleczy sąsiadka jakimś
          naparem,lub nalewką babciną."
          Genialny tekst:) Znakomicie podsumowuje tą dyskusję. Pan architekt..mas niech
          się może tak nie denerwuje, że na jego forum poruszane są też niewygodne dla
          niego tematy. Może lepiej niech się zajmie projektowaniem skomplikowanych,
          nietuzinkowych projektów, kreuje nowe trendy, projektuje naprawdę ciekawe,
          większe obiekty. Stadiony, hotele, aquaparki, hale widowiskowe, teatry, szkoły,
          centra handlowe, restauracje, kościoły, ratusze, budynki urzędowe, rewaloryzacje
          zabytków.. nie chce mi się dalej wyliczać.. Naprawdę ma szerokie pole do popisu
          i pokazania jakim jest kozakiem po architekturze a projektami i adaptacjami
          domków jednorodzinnych, czy np projektami hal przemysłowych, obiektów o
          nieskomplikowanej architekturze niech już może sobie d.. nie zawraca.
          Po co ma marnować swój talent na takie błahostki. Inżynierowie sobie poradzą w
          takich tematach a i w kieszeniach inwestorów trochę grosza zostanie;)
    • Gość: architektniedlamas ależ o co chodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.08, 11:18
      architektura to praca z klientem i poszukiwanie dobrych dla niego
      rozwiązań ( a mogą być prostsze niż sądzicie, hi hi hi ),
      poszukiwanie dobrych proporcji w powierzchniach, bryle, kosztach,
      wielkości działki.....oraz stawianie mnóstwa kreseczek z tej okazji,
      cały czas drodzy interlokutorzy pochłania was jakaś fałszywa myśl i
      ułuda, ze architekci chcą komuś wcisnąć dziwo jakie, a to całkiem
      odwrotnie, _brawo, niech autostrady budują chłopi a leczą znachorzy,
      jeśli was to satysfakcjonuje ????????
      • Gość: xmen Re: ależ o co chodzi IP: *.aster.pl 08.12.08, 20:47
        dygresja

        nikt nie dziwi się, że obraz jest drogi każdy wierzy w to że autor-artysta
        wydarł z siebie część duszy aby stworzyć obraz
        wszyscy uważają, że architekci są od "kresek" że nie znają się na konstrukcji i
        że każdy może być architektem i mówią za co on chce tyle kasy

        architektura to coś więcej niż kreski, każdy architekt zna się na konstrukcji
        inaczej nie mółby projektować

        a jak wam się nie podoba to co piszę to zapraszam na wydział architektury,
        zostańcie architektami i twórzcie i słuchajcie takich jak wy

        pozdro
        • jezior23 Re: ależ o co chodzi 08.12.08, 22:29
          Nie o to chodzi kolego. Chodzi o to, że przy niektórych projektach tym
          "artystą" może równie dobrze być inżynier budownictwa. A to, że taka możliwość
          została zarezerwowana tylko i wyłącznie dla architektów z uprawnieniami bez
          ograniczeń to jakieś ogromne nieporozumienie. Czy rzeczywiście tylko architekt z
          uprawnieniami bez ograniczeń potrafi zaprojektować dom jednorodzinny spełniający
          potrzeby inwestora i wszelkie wymogi prawne, czy np zrobić adaptację? A mgr inż.
          budownictwa nawet po latach praktyki sobie nie poradzi? Dzięki temu dojdzie do
          tego, że byle garaż będzie musiał projektować architekt z uprawnieniami bez
          ograniczeń..
          Osobiście szanuję dobrych architektów i jestem zdania, że osoby tak wyśmienicie
          wykształcone, z tak poważnymi uprawnieniami powinny projektować jednak trochę
          ambitniejsze obiekty.. Każdy człowiek powinien mieć możliwość wyboru projektanta
          swojego domu. Jak widać są ludzie którzy woleliby, żeby ich dom zaprojektował
          budowlaniec niż architekt.
          • Gość: Bart Re: ależ o co chodzi IP: *.icpnet.pl 09.12.08, 10:30
            A widzę jakoś pomijany jest temat, że równocześnie absolwentom
            architektury zdobywającym obecnie uprawnienia odebrano możliwość
            projektowania prostych konstrukcji.
            Czyli jeśli w/w garaż zdarzy się projektować architektowi, to nie
            będzie on mógł sam zaprojektować prostego stropu gęstożebrowego i
            wieńca, tylko będzie musiał to zlecić wyśmienicie wykształconemu
            konstruktorowi z uprawnieniami.

            Tak więc panowie konstruktorzy, nie martwcie się tak o swój zarobek,
            bo nic w przyrodzie nie ginie, a zmiany w uprawnieniach, które tak
            przeklinacie są symetryczne.

            pozdrawiam!
            • jezior23 Re: ależ o co chodzi 09.12.08, 11:40
              Zmiany w uprawnieniach są symetryczne?
              Radzę się zapoznać z rozporządzeniem. Obecnie architekt może uzyskać uprawnienia
              budowlane w specjalności konstrukcyjno-budowlanej w ograniczonym zakresie
              uprawniające do projektowania obiektu budowlanego lub kierowania robotami
              budowlanymi związanymi z obiektem budowlanym o kubaturze do 1.000 m3 oraz:
              1) o wysokości do 12 m nad poziomem terenu, do 3 kondygnacji nadziemnych i o
              wysokości kondygnacji do 4,8 m;
              2) posadowionego na głębokości do 3 m poniżej poziomu terenu, bezpośrednio
              na stabilnym gruncie nośnym;
              3) przy rozpiętości elementów konstrukcyjnych do 6 m i wysięgu wsporników do
              2 m;
              4) niezawierającego elementów wstępnie sprężanych na budowie;
              5) niewymagającego uwzględniania wpływu eksploatacji górniczej.

              Więc jak widzisz masz możliwość z takimi uprawnieniami zaprojektować konstrukcję
              nawet dość dużego budynku.

              Natomiast mgr inżynier budownictwa może uzyskać uprawnienia budowlane w
              specjalności architektonicznej w ograniczonym zakresie uprawniające do
              projektowania obiektu budowlanego lub kierowania robotami budowlanymi związanymi
              z obiektem budowlanym w odniesieniu do jego architektury, o kubaturze do 1.000
              m3 na terenie zabudowy zagrodowej.

              Na terenie zabudowy zagrodowej, czyli głównie na terenach wiejskich w rodzinnych
              gospodarstwach rolnych.. To dla ciebie jest symetryczne? To powoduje, że nikt
              takich uprawnień teraz nie robi, bo kto przy zdrowych zmysłach będzie
              zapierdzielał 2 lata na praktyce + rok na budowie?

              W ogóle ja nie kumam jak ktoś może mieć uprawnienia do zaprojektowania domu,
              albo zrobienia adaptacji na terenie zabudowy zagrodowej a na innej działce już
              nie bo tam już obowiązuje np zabudowa jednorodzinna.. Znaczy co? Inżynierowie
              budownictwa się nie znają na architekturze to niech projektują sobie w zabudowie
              zagrodowej? Bo zwierzęta hodowlane i rolnicy też się nie znają i tam nie będą
              takie koślawe budynki nikogo kuły w oczy?
              Jest to absurd prawny, który niemal w 100 % wyeliminował inż. budownictwa z
              projektowania architektonicznego więc nie pisz mi tu o symetrii.


            • Gość: ja Re: ależ o co chodzi IP: *.acx.pl 09.12.08, 15:36
              > Tak więc panowie konstruktorzy, nie martwcie się tak o swój zarobek,
              > bo nic w przyrodzie nie ginie, a zmiany w uprawnieniach, które tak
              > przeklinacie są symetryczne.

              O symetrii mozna by mowic,gdyby w stosunku do architektow, w kontekscie
              uprawnien konstrukcyjnych, wprowadzono zapis: zabudowa zagrodowa.
            • Gość: ja Re: ależ o co chodzi IP: *.acx.pl 11.12.08, 21:03
              > A widzę jakoś pomijany jest temat, że równocześnie absolwentom
              > architektury zdobywającym obecnie uprawnienia odebrano możliwość
              > projektowania prostych konstrukcji.

              Oto jak architekt rozumie slowo SYMETRIA:)
              Fragment propozycji zmian dot. uprawnien do projektowania:
              "6. Uprawnienia do projektowania w specjalnosci architektonicznej uprawniaja także do
              sporzadzania projektów rozwiazan konstrukcyjno-budowlanych w zakresie obiektów budowlanych
              o powszechnie znanych rozwiazaniach konstrukcyjnych i schematach technicznych, z
              wyłaczeniem konstrukcji fundamentów głebokich i trudniejszych konstrukcji statycznie
              niewyznaczalnych oraz kierowania robotami budowlanymi zwiazanymi z obiektem budowlanym
              w odniesieniu do architektury obiektu."

              Jednoczesnie autor proponowanych zmian w PB domaga sie likwidacji projektowych uprawnien architektonicznych w zakresie ograniczonym. W skrocie konstruktor nie bedzie mogl wykonac zadnego projektu architektonicznego - nawet w zabudowie zagrodowej.
        • kolega_murzynka Re: ależ o co chodzi 09.12.08, 08:51
          > architektura to coś więcej niż kreski, każdy architekt zna się na konstrukcji
          > inaczej nie mółby projektować
          To "znanie się" architektow na konstrukcji sprowadza sie do znania podstawowych
          elementow - jest płyta,jest słup,wspornik,ściana,belka. Tyle to wie przecietny
          laik,ktory chodzi po ulicy i nie trzeba byc architektem zeby to wiedziec.
          Od projektowania konstrukcji jest konstruktor (mgr inż. budownictwa),ktory nie
          tyle wie,że sa takie elementy j.w. co posiada wiedzę nt. pracy i nośności tych
          elementów pod różnym obciążeniem. Potrafi wszelakie problemy fizyczne,ktore
          wynikają z projektu sprowadzić do modelu matematycznego sporządzając obliczenia
          statyczne (czasem dynamiczne).
          Architekt nie ma o tym bladego pojęcia. Oczywiscie sa tacy ktorzy twierdzą,ze
          maja bo np. znaja wzór 1/8*gl^2 - ale tego nie będę komentował :))
          Architekt rysuje np. dom na podstawie wymyslonej przez siebie koncepcji a
          konstruktor projektuje w nim wszystkie elementy,które stanowia o nośności -
          dach,ściany,słupy,stropy,fundamenty.

    • Gość: proarchitektura a to mnie ucieszyło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.08, 16:16
      ucieszyło mnie niezmiernie stwierdzenie o rolnikach i zwierzętach
      hodowlanych co się mogą na koślawe produkcje inzynierskie
      napatrzeć !!!! i może im się nie podobać !!!!
      super, dzięki :))))) czyli zakładasz potrzebę kształcenia w
      dziedzinie estetyki, postrzegania piękna, poszukiwania kompozycji,
      cieszę się, bo o to własnie chodzi w mojem fachu architekta ( m.in)
      • Gość: antyarchitekt Re: a to mnie ucieszyło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.08, 18:45
        Budownictwo to nie konkurs piękności. Od wyglądu ważniejsza jest konstrukcja,
        rozwiązania użytkowe, technologiczne a piękno i poszukiwanie kompozycji powinny
        być mniej istotne. O gustach przecież podobno się nie dyskutuje bo każdy ma
        swój. I to, że architekt coś zaprojektuje i uzna to za niebywale piękną budowlę,
        to nie znaczy, że każdemu to się będzie podobać. Nawet innemu architektowi może
        się to wcale nie spodobać. Nie trzeba skończyć architektury aby mieć zdolność
        postrzegania piękna i poczucie estetyki. Pozostawienie na polu projektowania
        tylko architektów to pomyłka. W cywilizowanych europejskich krajach tak nie jest
        ale w Polsce oczywiście musi być inaczej..
        • Gość: ja Re: a to mnie ucieszyło IP: *.acx.pl 09.12.08, 22:19
          Ale polscy architekci wiedza lepiej od ciebie i chociaz nie wiem jak bys im
          udowadnial,ze sa w bledzie to ustawicznie jak mantrę beda glosic ze sa
          niezastapieni. A sprawa wszak prosta jest - chodzi tylko i wylacznie o PIENIADZE:)
          Na zachodzie jest zupelnie inna sytuacja dot. projektowania - tam konstruktorzy
          moga projektowac. W kraju o nazwie polanda nie mogą :) Co bawi - wystarczy nabyc
          zagraniczne uprawnienia do projektowania architektury (mozliwe takze do zdobycia
          przez konstruktorow) przyjechac do PL i owe zagraniczne zdobyte uprawnienia beda
          honorowane:)
          • Gość: ttt Re: a to mnie ucieszyło IP: 77.223.215.* 10.12.08, 00:17
            To ja możne się na chwile wtrącę tylko. Nie widzę jako architekt najmniejszego
            problemu w tym, żeby konstruktorzy mieli uprawnienia do projektowanie
            niewielkich obiektów, ale... Ale architektura to nie tylko konstrukcja, to także
            funkcja i forma. Gdyby konstruktorzy chcieli się na chwile pochylić nad forma i
            funkcja obiektu, a nie traktowali go tylko jako zbiór elementów konstrukcyjnych
            nie byłoby żadnego problemu. Problem w tym, ze większość konstruktorów nie widzi
            takiej potrzeby w ogóle. Nie twierdze, ze wszyscy bo historia zna doskonałych
            konstruktorów, którzy stworzyli prawdziwe działa architektury, ale są to
            jednostki, które traktowały architekturę jako coś więcej niż stos cegieł, a
            konstrukcje traktowali również jako element estetyki. Każde uogólnienia są
            krzywdzące dla większości i tak samo twierdzenie, ze konstruktor nie może a
            priori zaprojektować dobrego domu jest taką samą bzdurą jak stwierdzenie, ze
            architekci nie ogarniają konstrukcji. Osobiście nie powierzyłbym projektu
            konstr. większego budynku człowiekowi z kilkuletnim doświadczeniem, podobnie
            architekt z doświadczeniem jest zupełnie innym architektem niż absolwent
            architektury. Dlatego też m.in. powstała instytucja uprawnień, żeby chronić
            inwestorów przed brakiem doświadczenia. Czy konstruktor powinien moc adaptować
            projekty gotowe? Oczywiście, że tak. Domek zaprojektować też może. Ale niech to
            robi odpowiedzialnie, niech zastanowi się poza konstrukcją także nad formą i
            funkcją. Pytanie jest czy ma do tego odpowiednia wiedzę po wydziale budownictwa,
            czy czuje proporcje, czy jest w stanie dobrać kolorystykę, czy zestawić faktury
            materiałów, czy zastanowi się nad współzależnościami wszystkich funkcji, czy
            będzie miał świadomość jak przestrzeń będzie wpływać na użytkownika teraz i w
            przyszłości. Niestety doświadczenia w tym względzie są w Polsce fatalne,
            wystarczy się rozejrzeć i zobaczyć jakie efekty przyniosły lata projektowania
            techników, powielania projektów, samowolnych przeróbek, dobudówek, dostawek
            domów itp. W Polsce przestrzeń jest do tego stopnia zdegradowana, ze ludziom
            nawet do głowy nie przychodzi, ze ich dom może wyglądać lepiej, że może im
            lepiej służyć, być wygodniejszy, zapewniać relaks, bezpieczeństwo, łatwość i
            ekonomie użytkowania. I że nie wiąże się to tylko i wyłącznie ze zwiększaniem
            kosztów, ale przede wszystkim z refleksja na temat tego domu w ścisłym
            powiązaniu z jego użytkownikami. I mogę zapewnić wszystkich tu czytających
            konstruktorów i niekonstruktorów, że nie chodzi tu o pieniądze. Projektowanie
            domków przy dzisiejszych cenach nie jest opłacalne, dla kogoś kto ma
            jakiekolwiek inne zlecenia i chętnie przekażą architekci ten rynek budowlańcom,
            jeżeli tylko pojawi się iskra nadziei, że ci będą projektować budynki a nie
            tylko stawiać ściany, stropy i montować w nich drzwi i okna, bo grunt żeby
            budynek się nie zawalił. Pozdrawiam i przepraszam za przydługi wywód.
            ttt

            • Gość: aaa Re: a to mnie ucieszyło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.08, 11:04
              Przychodzi inwestor do architekta:
              -chcę obiekt usługowy, tu ma być antresola, tu recepcja, tu sala
              konferencyjna...
              Architekt wstaje i mówi:
              -to niech sobie pan sam projektuje!

              Przychodzi inwestor do budowlańca:
              -chcę dom 9x10, tu salon, tu kuchnia, tu sypialnia, wjazd z tej
              strony, taras z tamtej
              Budowlaniec na to:
              -chce pan skorzystać z usług architekta?
              -nie, ja koncepcję mam w głowie co do centymetra.
                • jezior23 Re: a to mnie ucieszyło 10.12.08, 13:26
                  Przychodzi klient do komisu, ogląda auta, niektóre są niezłe, dobrze wyposażone,
                  na miarę jego kieszeni, mają ledwie 3 latka i niewielki przebieg, naprawdę
                  niezłe okazje. Wybrał się tam z mechanikiem, który miał czuwać nad tym, żeby
                  klient nie kupił jakiegoś rzęcha pod względem technicznym, po wypadku itp. Po
                  oględzinach kilku aut klient znalazł swój wymarzony od dawna model chciałby
                  tylko wstawić jakieś alumki, xenony i będzie luks. Dokładnie wie czego chce.
                  Idzie więc do właściciela uregulować transakcję a ten się go pyta:
                  "a pan mieszka na wsi czy w mieście?" - odpowiedź brzmi w mieście.. "aha to nie
                  mogę go ot tak panu sprzedać, skoro ten samochód ma jeździć głównie po mieście
                  potrzebna jest zgoda właściciela któregoś z salonów samochodowych"..
                  Gościu dzwoni po tego właściciela a ten przyjeżdża i mówi, że ten samochód mu
                  się nie podoba i nic tu alumki ani xenony nie dadzą.
                  Na temat stanu auta, silnika, zawieszenia, stanu lakieru nie może za wiele
                  powiedzieć bo słabo się na ten temat zna, ale nie wyraża zgody na zakup tego
                  samochodu do miasta bo wg niego nie jest ładny, ma brzydki kolor, w środku mało
                  bajerów itp. Proponuje inny samochód z komisu, pod warunkiem, że się go
                  przemaluje na inny kolor, doczepi spojler, zrobi się z niego kabriolet, no i
                  kierownicę przestawi na drugą stronę bo to "anglik". Daje też klientowi do
                  wyboru inną opcję, czyli zakup samochodu u siebie w salonie, tylko kilkukrotnie
                  droższego, albo ściągnięcie auta specjalnie na zamówienie co wiąże się z jeszcze
                  większym kosztem.

                  Takie porównania można wymyślać w obie strony. Kolega który sugeruje, że
                  inwestor przychodzi i mówi, że ma być tak, tak i tak i bez dyskusji to chyba nie
                  miał do czynienia z projektowaniem a dokładniej z fazą jaka jest koncepcja.
                  Każdy inwestor, który chce projekt domu ma coś w głowie i problem polega na tym,
                  żeby to wychwycić i na tej bazie stworzyć koncepcję, skorygować życzenia klienta
                  pod względem prawnym, technicznym, użytkowym, w razie problemów poszukać innych
                  rozwiązań itp. itd.. Dobra koncepcja to wg mnie nawet 40% projektu. Często
                  więcej czasu zajmuje opracowanie koncepcji niż później na jej bazie projektu
                  architektonicznego.

                  Jeśli inwestor sobie życzy żeby mu zaprojektować dom w taki a nie inny sposób to
                  nie karze mu się wynosić, tylko trzeba mu to narysować, pokazać i grzecznie
                  wytłumaczyć dlaczego lepiej tak nie robić, jakie będą minusy takiego rozwiązania
                  itd. To jemu ma się projekt podobać a nie panu architektowi. To bzdura, że
                  architekt lepiej wie, jaki ma być dany dom niż rodzina która będzie tam mieszkać
                  i nie negujcie tego bo nikt normalny wam nie uwierzy w takie bajki, że tylko jak
                  się architekturę ukończyło ma się dobry gust i zna swoje potrzeby.

                  Prawda jest taka, że świeżo upieczony absolwent architektury ma blade pojęcie o
                  prawdziwym projektowaniu. Na studiach nawet najlepszych życia nie nauczą.
                  Dopiero jak się zacznie pracować, zaprojektuje samodzielnie kilkadziesiąt
                  budynków, ale nie tylko stawiając kreseczki wg szkicu swojego szefa, tylko
                  bezpośrednio kontaktując się z inwestorem, koordynując branże, kompletując całą
                  dokumentację do pozwolenia, dopiero wtedy będzie miał pojęcie o prawdziwym
                  projektowaniu. Po samych studiach to się gucio zna na takich sprawach.. Studia
                  to jest może 10 % tego co potem się rzeczywiście robi więc po zdobyciu
                  odpowiedniej praktyki i budowlańcy powinni mieć możliwość projektowania nieco
                  szerszego niż sama branża konstrukcyjna i architektura do 1000m3 w ZABUDOWIE
                  ZAGRODOWEJ.
                  • Gość: aaa Re: a to mnie ucieszyło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.08, 11:25
                    jezior23 napisał:

                    Każdy inwestor, który chce projekt domu ma coś w głowie i problem
                    polega na tym,żeby to wychwycić i na tej bazie stworzyć koncepcję,
                    skorygować życzenia klienta pod względem prawnym, technicznym,
                    użytkowym, w razie problemów poszukać innych rozwiązań itp. itd..
                    Dobra koncepcja to wg mnie nawet 40% projektu. Często
                    więcej czasu zajmuje opracowanie koncepcji niż później na jej bazie
                    projektu architektonicznego.


                    Czy gdzieś jest napisane, że relacja projektant-inwestor omija fazę
                    koncepcji? Inwestor ma wgłowie plan, ja robię wstępną koncepcję i
                    minie trochę czasu zanim koncepcja stanie się ostateczna.
                    Ty generalizujesz, ja przytaczam przypadki z życia. Przypadek z
                    urażonym architektem też realny, ponieważ są jeszcze tacy, którzy
                    nie potrafią dopuścić pomysłów inwestora. Jeśli Ty nie spotkałeś
                    takich projektantów/inwestorów to nie oznacza, że takich ludzi nie
                    ma, a takie przypadki to bzdury.
                    Ja niestety jestem na początku drogi projektanta i przypadki
                    inwestorów, którzy chcą domy takie jak u sąsiada( chociaż nie byli w
                    środku) nie należą do rzadkości.

                    pozdrawiam
                    • Gość: Scofield Re: a to mnie ucieszyło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.08, 12:02
                      To inwestor powinien mieć decydujący głos, jeśli chodzi o wygląd swojego domu i
                      układ pomieszczeń a nie architekt. A wiesz dlaczego? Bo to klient ma być
                      zadowolony a nie ty. Jakbyś poszedł do fryzjera skrócić włosy, a on by ci zrobił
                      irokeza i naopowiadał, że tak będzie lepiej, taka moda itp. byłbyś zadowolony?
                      Nie sądzę.
                      • Gość: aaa Re: a to mnie ucieszyło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.08, 12:14
                        Gość portalu: Scofield napisał(a):


                        I ma decydujący głos. Gdybyś przeczytał ze zrozumieniem,
                        wiedziałbyś, że znam przypadki narzucania pomysłu przez architekta.
                        I ja się z takim podejściem nie zgadzam. Jeżeli więc to inwestor ma
                        decydujący głos, projekt domu jednorodzinnego może zaprojektować
                        budowlaniec...to a'propos meritum sprawy.
    • proarchitektura Re: ile adaptacja ? 12.12.08, 16:36
      ja nie muszę się zmieniać-podmieniać, bom nie kameleon, a
      podejrzewam ze jak ktos pisze z sieci biurowej to mu wyskakuje
      jakies ogólne hasło IP,
      wypadam -bo sie fajny weekend zapowiada , bez klientów, bez roboty,
      bez dyskusji do niczego nie prowadzących, zacznę tyrać od
      poniedziałku
      • stokrotka.35 Re: ile adaptacja ? 15.12.08, 08:38

        > ja nie muszę się zmieniać-podmieniać, bom nie kameleon, a
        > podejrzewam ze jak ktos pisze z sieci biurowej to mu wyskakuje ......
        I KTOŚ TO ZDEMASKOWAŁ - sam pan posty pisze i zdziwiony jest że ktoś to
        zauważa,zwłaszcza że wszystkie z tego IP są w podobnym stylu.
        i JESZCZE NA KOLEGÓW Z BIURA ZWALA,fajne to biuro macie,gdzie zamiast robotą
        zajmujecie sie przeglądaniem forów,ot i cała to jest ciężka praca architekta
        Jak po weekendzie bez uciążliwych klientów?
        ....
        • proarchitektura droga stokrotko 15.12.08, 09:39
          jako współwłaściciel biura mogę sobie żeglować po sieci jak chcę,za
          to często pracuję w weekendy ( ostatni wolny ), do późna w nocy i
          jak tylko potrzeba, za pracę projektową płacę zatrudnionym ludziom a
          żeby zapłacić muszę wynegocjować w miarę godziwe ceny wynikające z
          całego szeregu warunków- nie zanudzę Cię i nie wymienię - przecież i
          tak się nie zgodziesz Stokrotko,
          nie interesuje mnie co Ty Stokrotko robisz, irytujące jest że
          większość ludzi na tym forum zupełnie nie dyskutuje o architekturze,
          zapewne i ja daruję sobie te odwiedziny, myślę też, że moderatorzy
          zarzucają tu swoje 3 grosze bo jak sie pogotuje to "forum zyje " ,
          otóż nie żyje - ono jest martwe tak jak podejście wielu ludzi to
          zagadnienia
          • jezior23 Re: droga stokrotko 15.12.08, 10:41
            To dobrze że już się panu "współwłaścicielowi" znudziło pisanie bo jak zapewne
            zauważył jego argumenty nie trafiają zupełnie do nikogo.. Dlatego użył sowich
            architektonicznych super-zdolności i wykreował magicznego przyjaciela, który
            poparł jego opinie:) Niestety dyskutował również z inżynierami, którzy musieli
            prędzej czy później go rozpracować:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka