Dodaj do ulubionych

przegrane 30-latki

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 13:47
mam 29 lat. 3 lata temu rozstałam się z kimś cholernie dla mnie ważnym. chcę
budować życie od nowa i .... nie da się. Wokół mnie pustka. W pracy- albo
kobitki, albo zajęci, a firma niewielka, więc rotacji zero :) Każdy zajęty
swoimi sprawami. Kilka razy próbowałam kogoś poznać przez net, ale zdarzały
mi się same okazy typu: poszukiwacze naiwnych samotnych spragnionych czułości
kobiet (na szczęście mam za sobą kilka związków z facretami i znam ten
niektóre bajery), trzydziestoletni facet zupełnie bezradny życiowo, albo
taki, który idzie obok kobiety z rękami w kieszeniach i nie potrafi
poprowadzić choć jako tako interesującej rozmowy.
Dałam sobie spokój.

Mam prośbę. Może odezwie się jakaś kobieta w moim wieku, która tez poźno
poznała faceta i opisze mi swoją historię. wtedy łatwiej mi będzie uwierzyć,
że jeszcze nie wszystko stracone. Bo ja już przestaje wierzyć, że 30-latka,
wykształcona, zadbana i podobno miła i atrakcyjna, może jeszcze kogoś
normalnego znależć. Bo już o zakochaniu się, to nawet nie śmiem marzyć.
Obserwuj wątek
    • zdzichu-nr1 Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 13:54
      Szczerze współczuję. Niestety wiele układów zawodowych zamyka człowieka w
      małym 'zaklętym kręgu' tych samych nieciekawych ludzi. Mam nadzieję że Panie Ci
      doradzą, bo 30stek tu naprawdę sporo!
      • Gość: rusałka Re: 30-latki pełne możliwości:-) pzdr IP: *.pl / *.one.pl 18.02.04, 14:11
        a masz rownie wyksztalcone, samotne i atrakcyjne przyjaciolki? duzo jest
        takich, szczególnie w wiekszych miastach. Pytam, bo "w grupie" zawsze raźniej,
        jest z kim pogadac, wyjsc do miasta itd.
        Nie nazywaj się "przegraną"!! i nie szukaj rozpaczliwie "kogogolwiek, kto by
        się nadawał". jestem troszke mlodsza od ciebie, ale mam za sobą kilka związkow
        i kilka dosc dlugich okresów "singlowania". I nauczyłam sie, ze to COŚ
        przydarza się dopiero wtedy, gdy już przestajesz czekac i szukać, luzujesz,
        zaczynasz zajmowac sie swoimi sprawami, nie myślec o chłopie dzien i noc...
        Te sprawy biegną swoim torem. znajdz przyjazną dusze i NIE CZEKAJ. zajmuj sie
        tym co cie interesuje, nie zamykaj sie, nie rob nic wbrew sobie.
        Swiat sie zmienia. 30 letnia kobieta-singiel to ktoś zupełnie inny niż 20 lat
        temu.
        Działaj, a dobrze będzie! i zakochasz się, to trafić może każdego bez względu
        na okoliczności. czego z całego serca Ci zycze:)
        pzdr
        • Gość: małgosiamałgosia Re: 30-latki pełne możliwości:-) pzdr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:28
          dzięki, dzięki

          wyjścia z przyjaciółkami nie przyniosły żadnego efekty.
          Święta prawda z tym nieczekaniem. Wmawiam sonbie, że mi nie zależy (co wcale
          nie jest prawdą ;)
          • bubster Re: 30-latki pełne możliwości:-) pzdr 18.02.04, 21:35
            hmm
            jestem młodsza
            ale mam parę spostrzeżeń
            moja koleżanka poznała faceta przez internet - do dziś są szczęśliwą parą
            z tym, że zanim sie spotkali to długo ze sobą "ircowali"

            jest dużo kobiet w Twoim położeniu, wiec głowa do góry - nie jesteś w tym sama!

            co do supermarketu - raz jeden facet próbował mnie zaprosić na kawę, właśnie
            obok supermarketu tuż przy wejściu....
            (pisze próbował bo sie nie zgodziłam - ale facet był całkiem przystojny,
            wydawał się kulturalny i na poziomie)

            co do pracy - moja koleżanka poznała swojego obecnego w pracy... jest z innego
            działu i robili razem projekt
            inna poznała faceta na wyjeździe integracyjnym

            okazji jest dużo
            wyjdź do ludzi, spotykaj sie z nimi - kiedyś wreszcie przyprowadzą fajnego
            kolegę :-)
    • Gość: beata Re: przegrane 30-latki IP: *.koszalin.meganet.pl 18.02.04, 13:56
      trudna sprawa:)ja mam 34lata, po 14 odeszłam od męża i corkę w wieku 12lat,
      mało że niewielu "tych wolnych" to jeszcze z pzrejściami kobiecie trudniej.
      nie traćmy nadziei, może spotkamy go w drodze na pzrystanek albo w supermarkecie
      • Gość: małgosiamałgosia Re: przegrane 30-latki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:32
        no co Ty, jesteś szcześciara, że masz córę :)
        To wielki atut. W oczach wielu panów także. To świadczy o tym, że jesteś
        dzielna.
        ja myślę, ze kobieta z dzieckiem jest cieplej odbierana niż stara panna. Bo
        samotna bez dziecka ma większe szanse na zdziwaczenie, niestety.
        jak znajdziesz kogoś godnego Twoich uczuć, to on pokocha nie tylko Ciebie, ale
        też Twoje dziecko :)
        A z tym przystankiem czy supermarketem - chciałabym, żeby takie rzeczy się
        zdarzały :)
        Ale jakos nie mam odwagi uśmiechnąc się pierwsza do kogoś (tym bardziej, że
        jestem krótkowidzem) :)
        • Gość: Jeru Re: przegrane 30-latki IP: 195.245.217.* 18.02.04, 17:58
          > A z tym przystankiem czy supermarketem - chciałabym, żeby takie rzeczy się
          > zdarzały :)

          Szczerze wątpię, czy jakikolwiek mężczyzna nie będący z natury "myśliwym"
          zaczepi kobietę na ulicy.
    • kokieteryjna Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 14:04
      Malgosiu, jesli okazja nie przychodzi pod dom, pora wyjsc jej poszukac. Radze
      przede wszystkim urlop - inny region badz inny kraj. Im dalej tym lepiej. Sama
      jako samotna 25 latka czesto podrozuje i wierz mi, mozna spotkac mase ciekawych
      ludzi. Owszem, amatorzy szybkiego sexu tez sie znajda, ale czasem trafi sie
      prawdziwa perelka. Net zapomnij. Rzadko kiedy mozna spotkac na tych serwisach
      randkowych ciekawego, atrakcyjnego i inteligentnego, do tego wolnego faceta.
      Takze jesli nie oderwiesz sie od codziennej rzeczywistosci, moze zaprzepascisz
      zyciowa szanse.
      • Gość: małgosiamałgosia Re: przegrane 30-latki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:35
        myślałam o tym. Chyba jestem tchórzem i leniwcem, bo trochę się boje póścic w
        samotna podróż. ale skoro nie boi sie 25-latka, to musze sie nad tym jeszcze
        raz zastanowić.
    • meresanch Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 14:14
      jest szansa
      w wieku 28 lat wyszłam za mąz za poznanego w necie faceta i jestemy juz
      małżenstwem 4 lata i wygladamy jakbysmy slub brali wczoraj (ale jest on ode
      mnie młodszy)
      wiec nie trac nadzieji
      a wiem jak trudno wyjsc do ludzi w tej codziennej gonitwie

      moze zajecie sie wolontariatem ci pomoze
      • Gość: małgosiamałgosia Re: przegrane 30-latki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:37
        Meresanch, przyznaj się jak go poznałaś :) Chyba nie na randkach? A co do
        młodszych, to zauważyłam, że sa mniej zepsuci i zdziwaczali starsi (nie chce
        nikogo obrażać, tak samo pewnie jest z kobietkami)
    • harriet_makepeace Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 14:15
      ale dlaczego przegrane 30-tki? naprawde uwazasz ze jestes przegrana w zyciu bo
      nie spotkalas nowego faceta? Mam 27 lat. Moj 4 letni zwiazek zakonczyl sie 3
      miesiace temu - ale on nie byl dobry, wiec poczulam wreszcie ulge ze juz tego
      faceta obok mnie nie ma. Ja akurat zaczelam poznawac ludzi przez net, ale
      szukalam bardziej nowych znajomych, przyjaciol, a nie faceta. No i sie spotykam
      z chlopakiem w moim wieku, czulym, inteligentnym, wolnym i opiekunczym, z
      ktorym poki co jest mi swietnie, spedzamy razem mnostwo czasu. Ale nie mysle co
      bedzie za rok, planuje czas na tydzien dwa na przod. ciesze sie chwila obecna.
      moze mi sie pofarcilo a moze nie - to sie okaze, ale wiem jedno, teraz jestem
      szczesliwa.
      • Gość: małgosiamałgosia Re: przegrane 30-latki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:40
        no ja też uważam koniec mojego związku za błogosławieństwo, bo gdyby to trwało
        dłużej wykończyłabym sie nerwowo albo zapłakała na smierć. Bardzo chcę poznawac
        nowych ludzi. Może wzięlam się za nieodpowiednie portale. Poradź coś :)
        • bubster Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 21:37
          tak mi sie wydaje że dobre są fora "normalne" tzn nie z tematem przewodnim
          randki itp

          często ludzie z forum organizują spotkania ze sobą
        • harriet_makepeace Re: przegrane 30-latki 19.02.04, 10:06
          ja znalazlam przez randki w GW. ale posluchaj - moze i post miriammiriam jest
          troche brytalny, ale ma ona sporo racji. wydajesz sie strasznie nastawiona na
          zaspokojenie swojej potrzeby bycia w zwiazku. nie mowisz nic o tym co mozesz
          zaoferowac i czego oczekujesz od potencjalnego partnera. to nie jest zbyt
          rozwojowa postawa... czy ty jestes szczeliwa sama ze soba? nie boj sie zycia
          bardzo cie prosze, po co tracisz czas czekajac nie wiadomo na co? ok czasem
          bedziesz zmeczona i nie bedzie ci sie nic chcialo - to zrob sobie przerwe na
          ogladanie telewizji i wcinanie chipsow, ale potem zbiez sie w sobie i zrob cos
          nowego, innego.
          pozdrawiam:)
    • Gość: Dorota Re: przegrane 30-latki IP: *.lunar.com.pl / *.lunar.com.pl 18.02.04, 14:24
      Ja mam 31 lat dwa lata temu rozstalam sie z mężem i co? Puste mieszkanie, wiele
      spotkań z internetu i dalej sama. Jestem optymistką ale mój optymist słabnie
      liczyłam na znajomości z internetu ale nic z tego.
      Skąd jesteś? chodzi mi o miasto jak można spytać?
      pozdrawiam
      • infomed Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 14:32
        pierwszy raz mam okazje usłyszec opinie kobietki w podobnej sytuacji, a juz
        myslałam, ze ze mną cos nie tak, troszke samotnosci i te dziwne znajomosci z
        netu:)
      • Gość: małgosiamałgosia do Doroty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:42
        ja małgosiamałgoscia Kraków
        Jeżeli szczęśliwym zbiegiem okoliczności Ty też Kraków, to chętnie Cie poznam :)
        • Gość: DOROTA Re: do Małgosimałgosi IP: *.lunar.com.pl / *.lunar.com.pl 19.02.04, 12:08
          Szkoda ja Gdańsk.
          A może ktoś jest z Trójmiasta i ma podobne przejscia co ja
          pozdrawiam
    • Gość: B. Re: przegrane 30-latki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 14:48
      Hej. Zycie sprawia nam niespodzianki. Byla u mnie imprezka, komp wlaczony
      20h/dobe, na gg wlaczyl sie facet, z dziewczynami zaczalysmy z nim rozmawiac
      bez ladu i skladu bo juz po kilku butelkach. Jak przejrzalam archiwum to
      postanowilam wybrac sie z chlopakiem na kawe zeby go przeprosic za wypisywane
      bzdury. Dzis mieszkamy razem i planujemy przyszlosc. A dzialo sie to wszystko
      jak mialam 28 lat. Glowa do gory, zyciem rzadzi przypadek.
      • an_ni [...] 18.02.04, 14:55
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: B. Re: przegrane 30-latki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 14:59
          Autorka watku pytala sie czy 30-latka moze jeszcze kogos spotkac i prosila o
          historie z optymistycznym zakonczeniem, nie twierdze ze kazdy facet z netu
          bedzie wspanialym czlowiekiem.
        • Gość: Aguirre_Gniew_Boży [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 15:38
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: małgosiamałgosia Re: przegrane 30-latki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:45
          na takich też trafiłam :) na szczęście wyczułam ich szybko
      • Gość: małgosiamałgosia Re: przegrane 30-latki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:44
        No właśbie B, cała moja nadzieja w przypadku, bo planowe poszukiwania na razie
        bardzo mnie zawodzą. zreszta przypadek jest bardziej romantyczny i w ogóle
    • niuniek6 Mysle ze twoje obawy dzialaja przeciwko tobie. 18.02.04, 14:56
      No a co ci najbardziej przeszkadza w znalezieniu kogos??:

      > ale zdarzały
      > mi się same okazy typu: poszukiwacze naiwnych samotnych spragnionych czułości
      > kobiet (na szczęście mam za sobą kilka związków z facretami i znam ten
      > niektóre bajery)

      no wlasnie. Faceci tacy sa... ci ktorzy maja jakas tam wartosc i sa jej
      swiadomi, maja wiele doswiadczec z kobietami i znaja je. Chetnie to tez
      wykorzystuja ale... to wcale nie zanczy ze wszyscy podrywacze chca cie tylko
      przezuc i wypluc. Wielu poprostu jeszcze nie znalazlo tej swojej drugiej
      polowkia mozesz nia byc wlasnie ty. I to ze mialas zle doswiadczenia nie znaczy
      ze nie da sie trafic na "bajeranta" na cale zycie. Inna tez jest grupa tych
      ktorzy podrywaja tak ze od razu widac ze chodzi im o seks. W tej grupie tez
      jest wielu takich ktorzy ... poprostu inaczej nie umieja i bo nie maja
      wypracowanych lepszych technik. A gdy juz im sie "uda" to... potem pokazuja
      swoje o wiele lepsze prawdziwe wnetrze i okazuje sie ze sa calkiem do zycia.
      Tak wiec jesli nie chcesz koniecznie nudziarza, ani bezradnego zyciowo to
      niestety czeka cie kilka plytkich romansow, ale nie boj sie ich ... bo wsrod
      tych "bajerantow" i "nastawionych na sex" znajdziesz swojego ksiecia - bo tacy
      sa ogolnie faceci. No chyba ze nie bedziesz sie dala "podejsc" nikomu
      przepelniona obawami.
      Tak wiec... ryzykuj i tylko jedno co to dbaj o swoja opinie czyli nie pokazuj
      sie z kims za bardzo zanim nie bedzie widokow na przyszlosc. Tak zeby ciagle
      cie z kim innym nie widywano.


      • Gość: małgosiamałgosia niuniek6 bingo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:55
        Kurcze, to moja najnowsza ideologia. Dokładnie to, co napisałeś. Bałam sie
        tylko, czy sie nie pocieszam i nie naciągam faktów. No bo nie da się ukryć, że
        milej spędzic wieczór z bajerantem niz z nudziarzem.
        a ryzyko trzeba ponieść - nie ma wyjścia.
        Inna sprawa, że to daje doświadczenie - taka galeria typów męskich.
        Mi sie tych bajerantów kilku trafiła. Niestety, wszystkim chodziło o
        podbudowanie swojej wartości poprzez łatwą zdobycz. Kiedy ofiara okazywała się
        za trudna - odchodzili :)

        No i co za pragmatyzm z tym pokazywaniem się non stop z innym. To prawda.
        dziwnie to wygląda, więc nie chcę, żeby ktoś mnie odprowadzał. dzięki. To było
        sensowne :)
      • Gość: Jeru Re: Mysle ze twoje obawy dzialaja przeciwko tobie IP: 195.245.217.* 18.02.04, 18:02
        > bo wsrod
        > tych "bajerantow" i "nastawionych na sex" znajdziesz swojego ksiecia

        A kto powiedział, że wśród "nudziarzy" nie znajdzie?
        Nawet nie wiesz, jak niektórzy się potrafią zmienić; z czasem nabierają
        śmiałości, pewności siebie i proszę, oto Twój książę. Albo i nie :D
    • madalenka25 Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 15:06
      nie czuje sie przegraną 30stką..wręcz przeciwnie, kiedy skończyłam 30 lat
      nabrałam pewności siebie i dystansu do życia,dzis mam odchowane dziecko, w
      miare ustawiona sytuacje zawodową i super faceta.. i musze Ci powiedziec że
      poznałam go na wp poprzez ogłoszenia.. czuje że zyje.. mój serdeczny Przyjaciel
      (ma 65 lat) powiedział i że kobieta trzydziestoletnia to esencja seksu i
      kobiecości i że to zbyt piękny wiek by go marnować na użalaniu się nad sobą..
      wyjdź do ludzi.. Szczęsliwa 31 latka
      • Gość: KR$ No....to rzeczywiscie sukces... IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 18.02.04, 15:19
        Znalazlas faceta w wieku twojego ojca, i mniej wiecej za 10 lat zostaniesz
        znowu sama...


        Hmmm
        • staua Re: No....to rzeczywiscie sukces... 18.02.04, 16:49
          Ona nie napisala, ze Serdeczny Przyjaciel i jej facet to ta sama osoba...
        • madalenka25 Re: No....to rzeczywiscie sukces... 19.02.04, 06:45
          bardzo śmieszne.. mój Mężczyzna ma 33lata a mój serdeczny Przyjaciel 65..
          proponuje dobrze czytać.. no chyba że uważasz że przyjaźń damsko męska nie jest
          możliwa..
      • Gość: Dorota Re: przegrane 30-latki IP: *.lunar.com.pl / *.lunar.com.pl 18.02.04, 15:22
        Prawdą jest to co napisałaś ... że kobieta trzydziestoletnia to esencja seksu i
        kobiecości i że to zbyt piękny wiek-to jest 100 procentowa prawda: po swoich
        doświadczeniach, małżeństwie wiem czego chce w życiu czego oczekuje od faceta-
        tylko czemu tak cholernie ciężko jest fajnego kogoś spotkać?? Jestem silną
        kobietą nie załamałam się jak mąż wyprowadził sie po roku małżeństwa
        zostawiając mnie z kredytem mieszkaniowym na głowie i tekstem na
        dowidzenia "dasz sobie rade". Oczywiście daje ale e jak któryś z kolei raz
        dostajesz po tyłku to w końcu Twój optymistyczne spojrzenie troszke ulega
        zmianie. Jest jeszcze jedna ważna kwestia - dzieci które bardzo bym chciała
        miec a niestety zegar bioloiczny tyka coraz szybciej.
        30-latka
        • tees1 wspaniale 30-latki ! 19.02.04, 12:59
          Zgadza sie, 30-latki to ideal kobiety, po prostu dorosly czlowiek, a przy
          tym "esencja seksu i kobiecości".
          Owszem, jest sprawa dzieci - tu nie nalezy zwlekac. Ale dzieci tylko dodaja
          szczescia.
          Gdzie sie spotkac? Hm, moze na kursie francuskiego? albo na studium grafiki
          szwedzkiej? Powaznie mowie - w miejscach gdzie bywaja tacy jakich szukasz, a
          nie ma takich jacy Cie nie interesuja.
      • Gość: małgosiamałgosia Re: przegrane 30-latki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:49
        no dobrze Magdalenko, łatwo mówić: wyjdź do ludzi. Ale jak to robić? Iść do
        pabu i siedzieć przy barze? Na discoteki jestem za stara i mogę tam co najwyżej
        poznać 20latka w dresie :)
        Studenckie kluby tez juz w moim wieku odpadają. Zostaje tylko portale
        randkowe...
        • bubster Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 21:40
          wyjdź do ludzi Tobie znajomych, urządź u siebie impreze itd
          chodź do koleżanek, z nimi do baru itp.
        • Gość: dolores Re: przegrane 30-latki IP: *.enterpol.pl 19.02.04, 12:00
          dokladnie tak!! idz do pubu sama zamow drinka pogadaj z barmanem( w koncu od
          tego sa:) moja znajoma poznala tak przede wszystkimnowe grono znajomych a po
          jakims czasie z tych nowych znajomosci wyklula sie milosc. pierwsze razy sa
          najgorsze potem niebedziesz juz zwracac uwagi czy ktos sie dziwi samotnej
          kobiecie przy barze.
          powodzenia
    • Gość: ona Re: przegrane 30-latki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 15:25
      nic na siłe moja droga jak ma przyjsc samo przyjdzie wokól jest wielu
      interesujacych facetów ale pewnie zwracasz uwagę na wygląd zewnetrzny więc nie
      zauważasz prawdziwych mężczyzn tych nieśmiałych skrytych wrażliwych rozglądnij
      się dookoła napewno go zobatrzysz
      • Gość: Dorota Re: przegrane 30-latki IP: *.lunar.com.pl / *.lunar.com.pl 18.02.04, 15:34
        Zwracam na wygląd zewnetrzny - ale w sensie dbałości o siebie, a nie
        napakowanego gościa. Poprostu nie lubie facetów którzy nie dbaja o siebie.
        Rozglądam się i czekam na wione a w tedy...może go znajde
      • Gość: Aguirre_Gniew_Boży Re: przegrane 30-latki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 15:42
        Jesli do wieku 30 lat i ponad panie nie potrafią znaleźć lub utrzymać przy
        sobie faceta to znaczy,że mają jakiś poważny feler.Zastanówcie się lepiej
        co w was takiego jest,że nikt nie ma ochoty z wami być zamiast głupio
        pocieszać jedna stara panna drugą,że może kiedyś zaświeci słońce i nadejdzie
        wreszcie ten man odpowiedni.
        • Gość: Rybka Wanda Re: przegrane 30-latki IP: *.cirrus.com.pl / *.cirrus.com.pl 18.02.04, 15:49
          Eeeee, mądrusia (a może mądruś), a ty masz kogoś do kochania? Jak ktoś może
          wytrzymać z taką cyniczną osobą?
          • glonik Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 17:12
            on kocha samego siebie, ale chyba bez wzajemności, bo za dużo czasu
            przed monitorem spędza (na Forum Kobieta, zresztą) ;)
        • appiana Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 16:46
          Gość portalu: Aguirre_Gniew_Boży napisał(a):

          > Jesli do wieku 30 lat i ponad panie nie potrafią znaleźć lub utrzymać przy
          > sobie faceta to znaczy,że mają jakiś poważny
          feler.
          Feler to masz Ty - w głowie oczywiście. Aż żal patrzeć jak wylewasz swoje
          kompleksy i zatajone żale na forum.
        • Gość: amaliafado do aguirre IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.02.04, 22:45
          Brrr...Ale z ciebie paskudna kreaturra. Można rzec, czy aby nie jesteś
          podstawiony, albo raczej opuszczony i sponiewierany, przez tą, która wiedziała
          czego nie chce.
      • Gość: małgosiamałgosia Re: przegrane 30-latki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:57
        no gdzie ja mam się rozejrzeć? w pracy, jak pisałam, wszystko zajęte. Nieśmiali
        i wrażliwie też siedzą w domach,nie włóczą się po knajpach...
        • julla Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 17:06
          W sumie to niełatwo jest znaleźć kogoś z kim miałoby się wielką ochotę spędzić
          resztę życia. Niektórzy maja to szczęście, że szybko znajdują swoją miłość,
          niektórzy długo czekają a niektórym wcale nie jest to dane... Nie ma żadnego
          cudownego sposobu na znalezienie, to musi być 'bingo'.
          Załapać się na pierwszego lepszego z brzegu faceta to każda głupia potrafi, sęk
          w tym, że potem kawałek życia trzeba się męczyć z jakimś niekochanym i coraz
          bardziej uprzykrzonym gościem i dalej się tęskni za miłością, a może wtedy
          jeszcze bardziej
          • Gość: małgosiamałgosia Re: przegrane 30-latki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 17:54
            nooo właśnie. Nie problem znaleźć kogoś, tylko Kogoś. Jak się juz cos zdarzy,
            to jakieś mdłe.... To smutne
    • miriammiriam Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 16:18
      faktycznie jeteś przegrana z takim podejściem do zycia.....
      gdybys nie szukała kandytata na męża, tylko kogos do przyjenego spędzania czasu
      przez jakis czas to bys znalazła
      naprawde współlokator jest taki niezbedny?
      nigdzie nie jest powiedziane, ze wszyscy maja zyc w parach
    • appiana Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 16:57
      Moja dobra znajoma poznała sowjego męża w wieku 31 lat o ile mnie pamięć nie
      myli. A poznali się zupełnie standardowo- w pociągu relacji Warszawa- Poznań.
      Tak więc głowa do góry Małgosiu- masz dopiero 29 lat, a czasy, gdy kobieta w
      tym wieku niemężata była skazana na samotność do końca już dawno minęły. Nie
      myśl stereotypami, a będzie dobrze. :)
      • Gość: małgosiamałgosia Dzięki Appiana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 17:00
        na takie słowa właśnie czekalam :)
        • Gość: Spa Re: Dzięki Appiana IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.02.04, 17:14
          W wieku lat 31 zakończyłam całkiem fajny, długotrwały, ale dogasający związek.
          Chwilę byłam sama. Poznałam dwóch facetów przez netowe Randki GW. Obydwaj byli
          mniej więcej w moim wieku, trochę nieśmiali, ale zaradni życiowo, pracujący,
          mający nieco szalone (ale nie chłopięco-dziecięce) zainteresowania... itd.
          Generalnie - mam o nich bardzo dobre zdanie. Nie wiem jak u nich, ale pode mną
          ziemia nie zadrżała, więc dałam sobie spokój. Ale poznałabym ich z czystym
          sumieniem z koleżanką!
          Sama poświęciłam się hobby - nowym i starym - i tym samym jestem potwierdzeniem
          tezy, że do osób zadowolonych z życia inni ludzie ciągną, by trochę się w tym
          cieple ogrzać... Niespodziewanie odezwał się ktoś, z kim współpracowałam
          kiedyś - po prostu dostałam niesamowicie sympatyczną kartkę świąteczną. Równie
          sympatycznie odpowiedziałam. Otworzyliśmy się na siebie i tak oto od roku
          jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie!!!
          Trzymam kciuki!
          • Gość: małgosiamałgosia Dzięki Spa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 17:52
            Dzięki dzięki. To kolejana dawka wiary w lepsze jutro :)

            milo czytać szczęśliwą kobietę. Życzę Ci, żebyś była tak szczęśliwa do końca
            życia
            • Gość: agnie Re: Dzięki Spa IP: 195.37.16.* 18.02.04, 18:33
              Ja myslalam tak jak Ty. Rozstalam sie w wieku 29 lat, po 8 latach zwiazku.
              Nie podobalo mi sie bycie samej. Bylam otwarta, spotykala sie z panami, a nawet
              rozpoczelam, jak mi sie wydawalo wtedy, zwiazki, ale chyba za szybko chcialam z
              kims byc. Wszystko sie rozlatywalo. Po okolo dwoch latach takich "prob"
              postanowilam nie dac sie wciagnac w zaden uklad dopoki nie bede pewna, ze obie
              strony maja nadzieje, ze zwiazek bedzie trwac. Przez poltora roku bylam sama -
              bez zadnych randek. Ale nie ma co sie oszukiwac, zawsze sie ma oczy otwarte...
              Az poznalam mojego obecnego - w necie, oboje szukalismy na lokalnej stronie
              partnerow na kurs tanca.
              Jest swietnie. Mam 33 lata, od pol roku jestesmy razem.

              pozdrawiam
              • Gość: małgosiamałgosia Re: Dzięki Spa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 18:40
                to świetne, czyli jednak przypadek. Fajna jest Wasza historia :)
                • Gość: Spa Re: Dzięki Spa IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.02.04, 18:53
                  Pewnie Tobie też się tak przydarzy - jak? -> ni stąd ni zowąd!!!!!!
                  • Gość: agnie Re: Dzięki Spa IP: 195.37.16.* 18.02.04, 18:58
                    Tylko oczy otwarte trzeba miec (ale Ty chyba masz...)
                    I dwie rady, ktore mozna polaczyc w praktyce (moze panie sie ze mna nie
                    zgodza...)
                    trzebe dawac szanse i jednoczesnie wiedziec ze jest sie fantastyczna kobieta!

                    Pewnosc siebie dziala na mezczyzn bardzo pozytywnie!

                    • Gość: .................. Re: Dzięki Spa IP: *.dialup.sprint-canada.net 18.02.04, 19:08
                      Pewnosc siebie pomaga jedynie danej osobie, a na mezczyzn zbytnio
                      nie dziala, przynajmniej na mnie. Bycie zas kobieta, tj. taka jaka
                      sie jest, w wielu przypadkach (kiedy kobieta sie podoba oczywiscie)
                      dziala nawet wiecej niz pozytywnie. Zaskoczyla troche mnie wypowiedz
                      autorki. W zakochanie sie ponowne nie wierzy??????? Po co wiec to
                      szukanie faceta? Pewnie po to, zeby z czasem dowiedzial sie prawdy
                      o niej, rozczarowal i byl tym kolejnym nieszczesliwym. Z takim
                      podejsciem do zycia, ja proponowalbym bardziej wstapienie np. do
                      klasztoru. Tam tez mozna znalezc przyjazne dusze.
                      • Gość: agnie Re: Dzięki Spa IP: 195.37.16.* 18.02.04, 19:24
                        Dla bycia taka jaka sie jest potrzebna jest pewnosc siebie. Nie arogancja a
                        czucie sie dobrze w swojej wlasnej skorze. To dziala. Chcialbys miec kobiete
                        ktora nie czuje sie dobrze z tym czym sama jest?
                        Ale to tylko dyskusja o slowach, inaczej rozumielismy "pewnosc siebie".
                        A co do zakochania, to to ze czasem czlowiek cos neguje, znaczy ze boi sie
                        przyznac ze tego pragnie. I znow potrzebna jest pewnosc siebie.

                        A w ogole to jest watek o dobrej nadziei, wiec z tym klasztorem to ani przypial
                        ni przylatal wyskoczyles...
                        • Gość: .................. Re: Dzięki Spa IP: *.dialup.sprint-canada.net 18.02.04, 20:00
                          Z tym klasztorem przyjmij to raczej lekko, jako czesciowy zart.
                          Widzisz, facet przyjmuje kobiete taka jaka ona jest. Masz racje z
                          ta pewnoscia siebie. Tu sie czesciowo zgadzamy, ale nie do konca.
                          Raz jeszcze powtorze to co ja i Ty napisalismy. Pewnosc siebie,
                          pomaga kobiecie byc soba w wielu przypadkach, ale nie zawsze. Np.
                          pewnosc siebie ma prostytutka niejedna, kochajaca swoj zawod,
                          przekonana (pewna) ze czyni dobrze, ale w wielu przypadkach ona
                          "soba" nie jest bo zataja ten swoj zawod (np. przed rodzicami, czasem
                          nowopoznanym bogatszym facetem w ktorym widzi cos wiecej niz korzysc
                          z zaplaty za usluge itp). Czasem jest tak, ze ta pewnosc siebie nie
                          jest uzewnetrzniona. Poprostu kobieta ja chowa przed facetem, bo nie
                          zawsze pewnosc siebie jest w dobrym wydaniu. Bycie zas soba, tzn.
                          umiec powiedziec wszystko co sie szczerze mysli, robi czy chce sie
                          robic w przyszlosci. Poprostu potrafic odkryc szczerze swoja dusze.
                          Mysle ze mnie zrozumialas.
                          • Gość: hoxton Re: Dzięki Spa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 21:43
                            Małgosiu, ja w ogóle nie rozumiem tej granicy trzydziestu lat! To tak jakby
                            równo z trzydziestymi urodzinami kobieta zmieniała się w pooraną zmarszczkami
                            staruszkę, a na jej czole pojawiał się złowrogi napis:"Trzymać się z daleka.
                            Desperatka Stara Panna". Nic bardziej mylnego. Popatrz sobie na różne
                            trzydziestoletnie kobiety, przeciez wiele z nich nie wygląda gorzej niż
                            dwudziestolatki, a mogą być o wiele bardziej atrakcyjne przez swoje
                            doświadczenie i mądrość życiową (którą można nabyć jedynie z czasem). Zresztą
                            mam wrażenie, że obecne czasy mają ten ogromny plus, że granica wieku ogromnie
                            się przesunęła. Obecna trzydziestolatka, to jak dawna dwudziestolatka. Zegar
                            biologiczny tyka, ale również z tym nie przesadzajmy, ileż jest dziewczyn
                            rodzących swoje pierwsze dziecko po trzydziestce. I to zdrowe dziecko!
                            Także głowa do góry, jestem pewna, że w najmniej oczekiwanym momencie spotkasz
                            kogoś super.
                            PS. mam 29 lat, poł roku temu poznałam faceta, w grudniu wzięliśmy ślub. I
                            nigdy już nie chciałabym być młodsza, bo życie dopiero się zaczyna (po
                            trzydziestce)
                    • Gość: Jeru Re: Dzięki Spa IP: 195.245.217.* 19.02.04, 17:55
                      > Pewnosc siebie dziala na mezczyzn bardzo pozytywnie!

                      Ktoś już o tym pisał, ja się chętnie dołączę: nie na wszystkich. Wiedzą o tym,
                      że "jest się fantastyczną kobietą" zrazisz i machos (bo za trudno wskoczyć do
                      wyra), i tych szukających bratniej duszy (bo mężczyźni, którzy mają się za
                      fantastycznych, zazwyczaj jej nie potrzebują). Najlepszy jest złoty środek. Bez
                      posypywania głowy popiołem, ale i bez akceptowania się w całości - bo to drugie
                      zatrąca o autoerotyzm. Jak pisała Szymborska, "pantera akceptuje siebie bez
                      zastrzeżeń" i tak dalej.
    • Gość: Gosia Re: przegrane 30-latki IP: 195.136.126.* 18.02.04, 21:57
      Oj, Małgosiu! Ja jestem starsza od Ciebie, mam 36l. i od 6 lat jestem
      szczęśliwą mężatką. Tak jak Ty nie wierzyłam w to że spotkam kogoś, kto wart
      będzie mojego patrzenia i dopóki wyglądałam nikt ciekawy nie pojawiał się na
      horyzoncie. Aż dałam sobie spokój, przestałam wyglądać na tego jedynego i ...
      wtedy się pojawił.. ON kochany, czuły, ten jedny .. i wiedziałam, że istnieje
      przeznaczenie ! Życzę Ci abyś też doczekała się - nie czekając!!!
    • rzulw Re: przegrane 30-latki 18.02.04, 22:11
      przestań szukać....to od razu się znajdzie
      • Gość: .................. Re: przegrane 30-latki IP: *.dialup.sprint-canada.net 18.02.04, 22:19
        Byc moze Ty rzulw trafiles w sedno. Jezeli faktycznie kobieta szuka
        i znachodzi (na raz ma sie rozumiec), to wtedy zaden facet nie wie,
        czyja ona tak naprawde jest.
        • julla Re: przegrane 30-latki 19.02.04, 00:43
          Rzadko rozumiem o czym piszesz, ale tym razem przeszedłeś sam siebie:))
          Od paru minut staram się wniknąć w sens twego posta i ni w ząb...
          • Gość: .................. Re: przegrane 30-latki IP: *.dialup.sprint-canada.net 19.02.04, 00:52
            Moze przestan czytac.
            • julla Re: przegrane 30-latki 19.02.04, 00:57
              Chyba to najlepszy sposób, chyba szyfrujesz:)
              • julla Re: przegrane 30-latki 19.02.04, 01:00
                może tylko jeszcze powiedz co oznacza słowo 'znachodzi' bo choć językiem
                polskim posługuję się biegle, to pierwsze słyszę...
      • Gość: Amaliafado Re: przegrane 30-latki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.02.04, 22:34
        No,właśnie, ja nie szukam bo już znalazłam, a mam wrażenie, że mogłabym jeszcze
        znaleźć kilku, może brak ci pewności siebie, wiary w to, że to możliwe, zacznij
        wychodzić, zapisz się na jakieś studia zaoczne, jest bardzo dużo fajnych
        mądrych i dobrych chłopaków mężczyzn, którzy są w podobnej sytuacji jak twoja.
    • Gość: Darkman a co ja mam powiedziec !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 22:31
      Tez mam 30 lat , jestem sam , do tego juz jako wdowiec.
      Stracilem zone i dziecko w wypadku samochodowym, moja zona byla nieostrozna za
      kierownica , jednego dnia stracilem wszystko , myslalem ...... kiedy zadzwonil
      telefon do miejsca w ktorym pracowalem , wszystko stracilem jednego dnia ,
      nadal jestem samotny i nie potrafie juz myslec o sobie , chyba tak juz zostanie.
      Teraz mam juz tylko prace.
      • Gość: amaliafado Re: a co ja mam powiedziec !!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.02.04, 22:37
        To straszne, bardzo moja przyjaciółka straciła w ten głupi sposób też
        wyjątkowego człowieka już myślałam, że się nie wyciągnie, ale teraz ma swoją
        drugą młodość i miłość i życzę wszystkim tego samego.
    • malinka48 Re: przegrane 30-latki 19.02.04, 07:56
      Gosia tylko z odzysku:))))
    • kaszmirowa Re: przegrane 30-latki 19.02.04, 10:59
      Zapewniam Cię Małgosiu, że samotność to nie banicja, a czasy w których żyjemy
      nie karzą samotników podatkiem lub płonącym stosem. Owszem pokutuje opinia, że
      lepiej być rozwódką niż starą panną (tak powiedziała pewna leciwa matrona
      robiąc znak krzyża)... Kariera społeczna jaką jest zamążpójście jest wątpliwą,
      szczególnie kiedy stanowi desperacki krok przed "staropanieństwem". Jest tym
      bardziej niepewną, kiedy partner okazuje się być obcym człowiekiem. To dopiero
      jest przegrane życie... Nie będę przekonywać jaki wiek jest dla kobiety
      najlepszy. Jako 31-latka wierzę, że wszystko co najlepsze mam przed sobą...
      Ps. Wirtualna rzeczywistość ściąga przeróżnej maści ludzi, od samotników przez
      erołowców po ciężkie przypadki "złożone psychicznie". Nie znaczy, że nie
      znajdziesz tu kogoś wartego uwagi. Trzeba jednak być realistką. Hasło: przyjaźń
      czasem wystrasza:) Pozdrowienia z Krowodrzy:)
    • Gość: Magda Re: przegrane 30-latki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.04, 14:57
      Gosiu, nie rozumiem jednego dlaczego 30 latka jest za stara na dyskoteki ?. Ja
      mam 28 lat i regularnie raz w miesiacu chodze na dyskoteki z kolezankami (jest
      to nasz babski wieczor) Ja i 1 z kolezanek jestesmy w stalych zwiazkach a 2
      pozostale wolne wszystkie mamy po 28 lat i bawimy sie tam swietnie. Byl okres w
      moim zyciu, jeszcze pół roku temu, ze rozstalam sie z moim partnerem, bo
      zapragnełam wspólnego mieszkania (po 4 latach znajomisci) i po woli chcialabym
      zalozyc rodzine, to go przestraszylo i rozstalismy sie. Przez kilka dni czulam
      sie przegrana, ale pomogly mi kolezanki, a szczególnie jedna ktora w wieku 30
      lat poznala chlopaka na dyskotece, wymienili nr telefonow i niczego po sobie
      nie oczekiwali, przez 3 miesiace pisali tylko sms w koncu umowili sie i dzis
      juz mieszkaja razem i planuja slub. Wtedy stwierdzilam, ze ja tez mam szanse na
      normaly zwiazek i normalne zycie i przestalam plakac w poduszke.
      Powodzenia
      • onionka Re: przegrane 30-latki 19.02.04, 16:05
        Przeczytalam Twoj post jako ciekawostke.
        Sama mam 40 lat, pelnoletnie dziecko i milosc swego zycia.
        Za soba malzenstwo, lata bycia sama i doswiadczenia ktorychych nie zaluje.
        Jestem i czuje sie samodzielna.Kidy spotkalam JEGO czulam podniecenie i cos na
        ksztalt obietnicy.
        Moj swiat i moje zycie sie zmienilo dimetralnie. Warto bylo.
        Kiedy sie poznalismy mialam 38 lat, dzielilo nas 1800 km i morze problemow.
        To z NIM zow moglam chodzic po gorach, spac pod namiotem, blakac sie po
        bezdrozach. Jest uosobieniem moich dziewczecych wyobrazen. Nie wiedzialam, ze
        tacy faceci istnieja w rzeczywistosci. Maja psica i dzieciatko zaaprobowaly
        jego istnienie i to jet znaczace.
        30-tke mam dawno za soba i dopiero teraz czuje, ze zyje. Glowa do gory
        • miziamizia Re: przegrane 30-latki 19.02.04, 21:17
          onionko, przepraszam, 40 lat wydaje mi się totalną emeryturą...fajnie więc
          wiedzieć, że to może nie tak. 30 była i jest dla wielu znajomych, w tym
          facetów, przerażająca. ja akurat jestem szczęśliwcem jeśli chodzi o związki,
          nie mieliśmy 21 lat jak zamieszkałam z facetem i cały czas po (10 latach
          małżeństwa)jest pięknie, ale znam co najmniej 2 trzydziestodwulatki, którym
          absolutnie nic nie brakuje i są same. i to nie tak, jak przeczytałam wyżej,
          pomiędzy związkami, ale od lat same. nie rozumiem tego, myślę, że wszystko
          zależy od przypadku....a tak nawiasem mówiąc, ja też mam takie dziwne uczucie,
          że to szukanie i kolejne związki mnie w ogóle ominęły a za parę lat koniec
          młodości! aha, nasz 35letni sąsiad, uroda, kariera, sensowny charakter
          mieszkanie etc też ma podobne kłopoty ze znalezieniem swojej na zawsze
          kobiety...jego związki rozpadają się a on powoli też chciałby hmmm ożenić się.
    • Gość: zuzka323 Re: przegrane 30-latki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.04, 21:26
      witaj,
      po pierwsze - wcale nie jesteś przegrana (wybrałaś po prostu święty spokój:)))
      po drugie - więcej optymizmu
      po trzecie - dinozaury co prawda wiginęły ale może jakim mężczyzna (*w
      dosłownym tłumaczeniu)odawży się ujawnić:)))

      pzdr.Ciepło Zuza
      • Gość: mm Re: przegrane 30-latki IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.02.04, 23:57
        a po czwarte wszystko się zmieni jak już przeżyjesz ten tranzyt Saturna do jego
        urodzeniowej pozycji. Powodzenia.
    • robberta Re: przegrane 30-latki 20.02.04, 08:02
      Witam
      Mam 30 lat, jestem mężatką. Ale chyba moge coś napisać ? ;)
      Muszę przyznać, że teraz jest dla mnie najfajniejszy okres jak do tej pory. W
      każdej dziedzinie. Wiem czego chce. Dostrzegam różnicę w patrzeniu na świat
      teraz a 10 lat temu. Mimo że jestem meżatką, obecnie mam ogrome powodzenie u
      meżczyzn, co mnie dziwi, nie wiem dlaczego. Wydaje mi się że gdybym nie miała
      męża znalazłabym kogoś. W ostatnim czasie poznaję naprawdę wielu meżczyzn, choć
      przyznam głównie dzięki pracy. Jakieś szkolenia, wyjazdy służbowe, wycieczki na
      które jeżdżę, organizowane przez mój zakład pracy. Jeśli chodzi o seks, to
      potwierdzam że w tym wieku ma się świadomość swoich potrzeb, a to powoduje że
      seks staje się wyjątkowy.
      Ale gdybym nie miała męża do tej pory być może tak jak ty miałabym problem bo:
      z wiekiem rosną wymagania. Jak się samemu coś osiągnie, poszukuje się partnera
      na swoim poziomie. Może nawet nie do końca świadomie.
      Mam koleżankę, po 30-tce, atrakcyjna ale samotna. Byliśmy razem na wycieczce. I
      zaobserwowałam, że: ten facet jej nie pasuje bo za dużo pije, ten nie bo
      przecież obtańcowuje wszystkie kobiety, ten nie bo ciągle wychodzi palić, ten
      nie bo jakiś dziki i nic nie mówi, itd. Nie zależy jej żeby z takim nawet
      nieinteresującym na pierwszy rzut oka, zagadać. A przecież może okazać się
      fajnym człowiekiem.
      I jeszcze coś. Ja też jestem krótkowidzem i wiesz, jak zaczęłam pracę, żeby nie
      wyjść na gburowatą to się uśmiechałam do wszystkich, czy kogoś znałam czy nie.
      Było wiele śmiesznych sytuacji czasami, ale zawsze pozytywnych.
      Powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka