stary.dziadyga
01.11.12, 10:16
Jak się zapatrujecie na to co oczywiste, nieuniknione…dla niektórych przerażające dla innych wyzwalające wydarzenie?
Jak się czujecie nie myśl, że kiedyś, może jutro Was już nie będzie, że już nigdy nie przytulicie swoich ukochanych osób, nie zobaczycie uśmiechu swojego dziecka, nie zjecie mielonego, nie skoczycie ze spadochronem już nigdy.
Mnie śmierć nie przeraża, wiem że ona nastąpi i tyle, nie myślę o tym, bo w sumie jaki to ma sens. Z drugiej jednak strony jak pomyśle że to wszystko co mam mogło by się skończyć za minutę, ogarnia mnie jednak strach.
Mój partner bardzo boi się śmierci, to jest jego największy strach, wręcz paranoja. Wiem że stara się to kontrolować, ukrywać, ale wiem że ten strach bardzo mocno w nim siedzi. Wczoraj udało nam się porozmawiać o tym. Obydwoje doskonale zdajemy sobie sprawę, że ten strach siedzi „tylko” w głowie, a jednak wiem, że jego ta myśl paraliżuje i ma realny wpływ na jego, co za paradoks, życie.
Jakie są Wasze sposoby na nie przejmowanie się nieuniknionym? A może ktoś z Was próbował oszukać śmierć?