Dodaj do ulubionych

Miłość jak z bajki i rozczarowanie

31.10.25, 20:50
Chciałabym podzielić się swoją historią i tym samym poszukać wsparcia na forum, ponieważ znajduję się w sytuacji dla mnie trudnej i niezrozumiałej.
Poznaliśmy się 1,5 roku temu przez internet.Oboje po 40, wolni, bez zobowiązań.On Polak, mieszka za granicą.W Polsce żyje jego mama.
Gdy wszystko się zaczęło, od razu był to skok na głęboką wodę.Najpierw dzwonił do mnie codziennie po kilka razy, widzieliśmy się na wideo.Nie było dnia bez kontaktu.
Jego częste urlopy przyczyniły się do tego, że równie często przyjeżdżał i spędzaliśmy ze sobą dużo czasu.Jak nie na wyjazdach tak też u moich rodziców i jego mamy.Potem chyba poczułam, że wszystko dzieje się w nadzwyczajnie szybkim tempie.Od razu przeżyłam dużą ilość emocji i zwrotów akcji.

Spotykam się z mężczyzną, który uchyla mi nieba- wyprzedza moje pragnienia,zanim pomyślę już mam.

Gdzie się nie odwróciłam było tak pełno miłości i zaangażowania, że czasami czułam się tym tempem przytłoczona.
Mimo wszystko wierzyłam i ufałam, że tak ma być, tym bardziej że poznałam inteligentnego, otwartego i wydawało mi się, że dobrego czlowieka, przy którym niczego mi nie brakowało.
Dosłownie nosił mnie na rękach, pomagał, troszczył się o mnie i zabiegał każdego dnia.Skradł moje serce i jak powiedział, pokochał podobnie jak ja jego.
Spędziliśmy ze sobą dużo czasu zarówno w Polsce jak i ja u niego za granicą.
Niedawno wróciłam od niego po 2 tygodniowym pobycie, rozczarowana jego zachowaniem.
Ja osobiście nie jestem osobą, która czepia się drobiazgów i nie robię problemu z byle czego.
Jestem raczej ugodowa i wolę stosować  dyplomację niż stawać na ostrzu noża.
Tym bardziej otwarcie mówię o swoich uczuciach.
Rozumiem, że z czasem etap zauroczenia mija, motyle odlatują i zaczyna się budowanie więzi emocjonalnej.
Wiem o sobie, że od początku traktowałam swojego partnera z szacunkiem, ale sama często musiałam chodzić wokół niego na palcach i obchodzić się delikatnie oraz uważać na to, co mówię by go nie urazić.

Niestety w przeciwieństwie do mnie, pojawiły się u niego pewne aspekty, które mnie bardzo dotknęły.
Może przytoczę kilka przykładów jego zachowań by jak najrzetelniej przedstawić sytuację.
Jest bardzo delikatny jak na silnego ciałem i duchem mężczyznę i wrażliwy na dźwięki przez co przeszkadza mu wszelki hałas.Od kilku lat ma szumy uszne spowodowane stresem i wypaleniem zawodowym w poprzedniej pracy.
Jednak z tym daje sobie radę, ale często mi o tym przypomina.
Poza tym gdy idziemy spać, prosi abym wyłączyła na noc dzwonek w swoim telefonie i położyła go ekranem do dołu by jego światło mu nie przeszkadzało.
Rolety w sypialni muszą być zasłonięte na noc by było całkowicie ciemno.
Gdy zdarzy się, że wstanę w nocy by pójść do łazienki, muszę robić to po ciemku i uważać bym się chociaż nie uderzyła.
Twierdzi, że nie wytrzyma mojego wychodzenia.
Czasem zwraca uwagę na to, jak się ubieram.Sugeruje mi noszenie dżinsów,za  którymi nie przepadam, ale dla niego taki styl wyraźnie się podoba.
Jest perfekcjonistą, ja również lubię porządek, ale nie jestem chora na jego punkcie, a jego pedantyzm bardzo mi się udzielił.Po gotowaniu od razu muszę posprzątać, bo inaczej zrobić to za mnie już w trakcie moich prac w kuchni.
Czuję się jak w laboratorium, nie w mieszkaniu.Na wszystko zwraca uwagę, patrzy mi na ręce gdy coś robię, a ja czuję się skrępowana i boję się do czegokolwiek dotknąć.
Potrafi otworzyć wszystkie okna nie mówiąc mi o tym i zrobić przeciąg na tyle aby nawet odbiło się to na moim zdrowiu.
Ma swoje przyzwyczajenia kulinarne, ja swoje, ale oboje gustujemy w wielu tych samych rzeczach.Niestety najlepiej aby on przygotował wszystko po swojemu i wtedy jest zadowolony.
Z zamiłowania dosyć szybko prowadzi samochód.Gdy wyjeżdżamy w trasę proszę go o powolniejszą jazdę w trosce o bezpieczeństwo i przypominając o odpowiedzialności za mnie.
Jednak nic sobie z tego nie robi, a ja siedzę i drżę bo nic nie mogę.
Wszystkich krytykuje za jazdę, czuje się królem autostrady i najlepszym w tym, co robi.

Gdy byliśmy u jego mamy, zasugerował mi abym po prysznicu posprzątała, co bardzo mnie oburzyło.Ogólnie bardzo nadskakuje swojej mamie i robi wszystko dla jej wygody.
Prawie wszystkie nasze wspólne pobyty w Polsce wiązały się z mamą.Niewiele czasu spędzaliśmy sam na sam.
Na co dzień wykonuje pracę umysłową na zmiany, żyje w stresie, ma problemy ze snem i powoli odbija się to na jego zdrowiu.Nieraz mowił o zmianie pracy, bo jego życie prywatne jest mu ważniejsze.Ale to były tylko słowa.Gdy zasugerowałam mu by może coś z tym zrobił, odpowiedział, że na razie sobie radzi.Ale jego praca niestety odciska piętno na naszym związku, ponieważ po dyżurach jest ledwo przytomny, zestresowany i nie ma na nic ochoty.Staram się być wyrozumiała i wspierać go we wszystkim,ale najbardziej bolesne stało się dla mnie jego zobojętnienie.Kiedyś czułam, że jesteśmy razem, teraz czuję się po prostu samotnie będąc obok niego.
Gdy kładziemy się spać włącza tv i jednocześnie trzyma telefon w ręku.
Na pocieszenie weźmie mnie za rękę i tyle.
Czuję się okropnie, niepotrzebna, nieatrakcyjna.O współżyciu ostatnio nie ma mowy, a gdy rozmawiam z nim o tym, denerwuje się na mnie twierdząc że robię mu presję.Leżę obok swojego partnera, który jeszcze niedawno obsypywał mnie komplementami i nie mogę być przytulona jak kobieta przez mężczyznę jakby mu wszystko przeszło.
Zawsze rozmawiałam z nim o swoich uczuciach, czy wątpliwościach i nigdy pod żadnym względem nie wywierałam na nim presji.Byłam cierpliwa i spokojnie czekałam na jego ruch.
Na początku zbombardował mnie miłością, wyznał, że mnie kocha, a teraz jakby został pozbawiony uczuć.
Kilka dni temu powiedział mi, że przecież robi mi wycieczki, czasem coś kupi a ja chcę jeszcze więcej.Odpowiedziałam mu, że zna mnie na tyle by wiedzieć, że dla mnie w życiu najważniejsza jest miłość, żaden status materialny i nic co jest z nim związane.Jestem mu wdzięczna za wszystko czym mnie obdarzył i co pokazał.

Rozmawiałam z nim o życiu intymnym, o okazywaniu sobie miłości i o tym co mnie boli, a w odpowiedzi usłyszałam, że nie może mi tego dać.
Polały mi się łzy i usłyszałam od niego:"Nie chcę mieć takiej baby".Wszystko we mnie pękło.Jest zimny i obojętny.Jest inny, czy pokazał jaki jest naprawdę?
Czuję się jak piesek u jego nogi, potrzebna tylko do towarzystwa, robienia zakupów, spacerów czy zwiedzania.
Pamiętam gdy na początku naszej relacji powiedział,abym po prostu była i się nie zmieniała.
Tak pozostało do dziś.Nadal go kocham i jest mi bardzo przykro, bo nie wiem kim on tak naprawdę jest.Gdy 3 dni temu, wieczorem odbyła się ta nasza rozmowa, zdenerwował się na mnie i wyszedł do kolegi, po czym wrócił lekko pijany.
Ja akceptowałam u niego w zasadzie większość cech, ponieważ objawił mi się jako ten, który ma to czego potrzebuję u mężczyzny.
Może była to jedynie moja iluzja, nie wiem.
Ale poczułam się przy nim jak w bajce.
Stresujący tryb życia, w wolnych chwilach  ( po każdych dyżurach)spotkanie z kolegami i zawsze picie alkoholu, w domu dużo tv i zaglądanie do telefonu-to wszystko zaczęło mnie przerastać.Byłam niezwykle wyrozumiała dla jego potrzeby przestrzeni czekając na swój moment.
Jednak nie mam już siły, czuję się przy nim samotna i lekceważona.
Wcześniej rozmawialiśmy o tym by żyć razem, bylam gotowa przeprowadzić się do niego, miał mi pomóc znaleźć pracę, ale teraz naśmiewa się ze mnie, z moich uczuć.
Połączyło nas wiele, podobne podejście do życia, pasje i sposób spędzania czasu, ale odniosłam wrażenie,że on chce być ze mną, ale tylko na jego warunkach.
Jest wrażliwy na punkcie krytyki, a zwrócenie mu nawet delikatnej uwagi powoduje dziwne zachowanie.
Kiedyś powiedział mi, że nikt nie będzie mowi mu co ma robić.
Po powrocie do Polski napisał tylko, czy bezpiecznie dotarłam do domu i od dwóch dni nie dzwoni.
Do tej pory było tak, że gdy mu coś we mnie nie pasowało, obrażał się, to po pewnym czasie się odzywał i ja dalej łykałam haczyk, wierzyłam w jego miłość.
Obserwuj wątek
    • obrotowy Temu Panu juz dziekujemy 31.10.25, 22:44
      to tyle.

      egoizm wieloletniego kavalera.
    • eagle.eagle Re: Miłość jak z bajki i rozczarowanie 01.11.25, 04:30
      Długie. Chyba po prostu nie pasujecie do siebie.
      On ma swoje zwyczaje z którymi jest mu dobrze, i facet ma do tego prawo. A ty masz prawo z nim nie być.
      A miłość? To że się kocha kogoś nie oznacza że to wszytko się samo ułoży. On naprawdę może Cię kochać, ale swoją miłością a nie twoją. Jak wyżej, w związku się jest bo się tego samemu chce.
      • eagle.eagle Re: Miłość jak z bajki i rozczarowanie 01.11.25, 04:36
        Trochę doczytałam .

        > Rozmawiałam z nim o życiu intymnym, o okazywaniu sobie miłości i o tym co mnie boli, a w odpowiedzi usłyszałam, że nie może mi tego dać.
        Polały mi się łzy i usłyszałam od niego:"Nie chcę mieć takiej baby".Wszystko we mnie pękło.Jest zimny i obojętny.Jest inny, czy pokazał jaki jest naprawdę?>


        A już całkowicie nie rozumiem co ty z nim robisz po czymś takim :

        " ale teraz naśmiewa się ze mnie, z moich uczuć.".

        Chcesz mu udowodnić że nie jesteś sobą, że jesteś mocna, silna, nie kobieca, bez uczuć ?
        No to mu to pokaż i po prostu przestań się z nim spotykać, komunikować.
    • bernadetta-pijaczka Re: Miłość jak z bajki i rozczarowanie 01.11.25, 10:01
      Nie wiedziałaś, że randkowanie a życie pod jednym dachem, to dwie różne rzeczy? Tak wygląda życie.
    • okruchlodu Re: Miłość jak z bajki i rozczarowanie 01.11.25, 13:20
      Podsumowując na początku 'love bombing' a później wycofanie, chęć kontroli i karanie. Słabo to wygląda. Myślę, że dobrze że się nie odzywa bo masz dzięki temu czas na przemyślenia i podjęcie decyzji 'co dalej'.

      Facet ewidentnie ma problem z brakiem dojrzałości emocjonalnej. I to niepokoiło by mnie najbardziej. Problemy, różnica zdań i oczekiwań pojawiają się w każdym związku. Pytanie jak ludzie na to reagują, czy dążą do dialogu, zrozumienia czy tylko przerzucają się oskarżeniami. Te ucieczki w alkohol też są niepokojące.

      Jesli chodzi o jego nawyki to mogą one wynikać z faktu, że od wielu lat żyje sam i ma wypracowane pewne schematy a przy tym jest perfekcjonistą co wzmacnia dodatkowo tę potrzebę kontroli. Stres może potęgować zachowania. Może też być sygnałem poważniejszy zaburzen. Może OCD? Może spektrum (to też tłumaczyłoby niedojrzałość emocjonalną) a może cechy narcystyczne (to tłumaczy brak empatii). Facet dla swojego dobra i dobra potencjalnej relacji powinien udać się do psychologa i ewentualnie na terapię lub dalszą diagnostykę. To wszystko jednak nie zwalnia go z odpowiedzialności za swoje zachowanie względem Ciebie. Czy jest szansa, że on się zmieni? To on musiałby podjąć decyzję, ze chce a następnie włożyć w to dużo energii.
      • obrotowy odwieczne kobiece marzenie.... 01.11.25, 14:07
        okruchlodu napisała:
        Czy jest szansa , że on się zmieni?


        odwieczne kobiece marzenie.... - "on po slubie sie zmieni"...


        PS. - to sie czasem zdarza. - tyle , ze przewaznie na gorsze.
      • julia8201 Re: Miłość jak z bajki i rozczarowanie 01.11.25, 14:40
        okruchlodu napisała:

        > Podsumowując na początku 'love bombing' a później wycofanie, chęć kontroli i ka
        > ranie. Słabo to wygląda. Myślę, że dobrze że się nie odzywa bo masz dzięki temu
        > czas na przemyślenia i podjęcie decyzji 'co dalej'.
        >
        > Facet ewidentnie ma problem z brakiem dojrzałości emocjonalnej. I to niepokoiło
        > by mnie najbardziej. Problemy, różnica zdań i oczekiwań pojawiają się w każdym
        > związku. Pytanie jak ludzie na to reagują, czy dążą do dialogu, zrozumienia cz
        > y tylko przerzucają się oskarżeniami. Te ucieczki w alkohol też są niepokojące.
        >
        > Jesli chodzi o jego nawyki to mogą one wynikać z faktu, że od wielu lat żyje sa
        > m i ma wypracowane pewne schematy a przy tym jest perfekcjonistą co wzmacnia do
        > datkowo tę potrzebę kontroli. Stres może potęgować zachowania. Może też być syg
        > nałem poważniejszy zaburzen. Może OCD? Może spektrum (to też tłumaczyłoby niedo
        > jrzałość emocjonalną) a może cechy narcystyczne (to tłumaczy brak empatii). Fac
        > et dla swojego dobra i dobra potencjalnej relacji powinien udać się do psycholo
        > ga i ewentualnie na terapię lub dalszą diagnostykę. To wszystko jednak nie zwal
        > nia go z odpowiedzialności za swoje zachowanie względem Ciebie. Czy jest szansa
        > , że on się zmieni? To on musiałby podjąć decyzję, ze chce a następnie włożyć w
        > to dużo energii.

        Kierując się empatią i głębokim zrozumieniem dla partnera być może ominęłam czerwone flagi wchłaniając jak gąbka jego dziwne rodzaje zachowań.
        Rozumiem, że życie w pojedynkę znacznie różni się od od życia z partnerem pod jednym dachem, ale on ma za sobą kilka związków krótszych i dłuższych.
        Zanim się poznaliśmy od roku był sam.
        Wcześniej podejmował leczenie z powodu wypalenia zawodowego, w wyniku stresu pojawiły się u niego szumy uszne, ale ogolnie to chodziłam przy nim na palcach i nie mogłam powiedzieć czegoś głośniej, bo twierdził że krzyczę, co nie było prawdą.
        Poza tym przez cztery lata nie utrzymywał kontaktu z mamą, bo porównała go do jego ojca, który zmarł bardzo dawno(rodzice byli po rozwodzie) i nigdy nie zapytałam go dlaczego.
        Jest towarzyski i właśnie w towarzystwie zachowuje się inaczej.
        Ale grono jego przyjaciół to jedynie ludzie nadużywający alkoholu lub po rozwodach.
        W rodzinie jest podobnie.
        Nikt nie jest w trwałym związku.
        Nie wiem, czy ten fakt na niego wpływa.
        Jego emocjonalna dostępność i zdolność do partnerstwa są ograniczone.
        Poczułam, że ma silną potrzebę dominacji i patrzenia mi na ręce jakby przejawiał brak zaufania.
        Ja natomiast wzięłam za wszystko odpowiedzialność gotowa dawać z siebie jak najwięcej.


        • okruchlodu Re: Miłość jak z bajki i rozczarowanie 03.11.25, 20:35
          > Kierując się empatią i głębokim zrozumieniem dla partnera być może ominęłam cze
          > rwone flagi wchłaniając jak gąbka jego dziwne rodzaje zachowań.

          Czerwone flagi, czerwonymi flagami ale nie możesz mieć do siebie pretensji. Ciężko jest przewidzieć, że będzie źle, gdy jest dobrze.

          > Rozumiem, że życie w pojedynkę znacznie różni się od od życia z partnerem pod j
          > ednym dachem, ale on ma za sobą kilka związków krótszych i dłuższych.
          > Zanim się poznaliśmy od roku był sam.
          > Wcześniej podejmował leczenie z powodu wypalenia zawodowego, w wyniku stresu po
          > jawiły się u niego szumy uszne, ale ogolnie to chodziłam przy nim na palcach i
          > nie mogłam powiedzieć czegoś głośniej, bo twierdził że krzyczę, co nie było pr
          > awdą.
          > Poza tym przez cztery lata nie utrzymywał kontaktu z mamą, bo porównała go do j
          > ego ojca, który zmarł bardzo dawno(rodzice byli po rozwodzie) i nigdy nie zapyt
          > ałam go dlaczego.

          > Ja natomiast wzięłam za wszystko odpowiedzialność gotowa dawać z siebie jak naj
          > więcej.

          On może mieć jakieś problemy, może traumy z dzieciństwa, może jakieś zaburzania...Tylko, że Ty nie jesteś i nie powinnaś być jego terapeutką. Nie możesz brać na siebie odpowiedzialności za jego problemy. Możesz co najwyżej go w tym wspierać ale to on musiałby mieć taką potrzebę. Na ten moment raczej tego nie widać...

          > Jest towarzyski i właśnie w towarzystwie zachowuje się inaczej.
          > Ale grono jego przyjaciół to jedynie ludzie nadużywający alkoholu lub po rozwod
          > ach.

          Niepokojące jest to, że wybiera osoby pijące bo to przecież nie jest przypadek. Jest mu w tym gronie dobrze, ma poczucie akceptacji, nikt nie ocenia jego picia. Łatwiej jest mu zachować luźną postawę, jest fajny.

          W takim gronie nie ma jednak miejsca na przepracowanie emocji, wspierania przy rozwiązywaniu problemów. Tylko ucieczka w alkohol, w chwilowe poczucie luzu i zapomnienia.
          Do tego mogą dochodzić jakieś anty kobiece nakręcanie w stylu 'po co ci taka marudna baba'. 'Nie bądź frajerem'. Tego typu znajomi potrafią bardzo ciągnąć w dół, znasz ich?

          Przy
          > Jego emocjonalna dostępność i zdolność do partnerstwa są ograniczone.
          > Poczułam, że ma silną potrzebę dominacji i patrzenia mi na ręce jakby przejawia
          > ł brak zaufania.

          Trwanie w takiej relacji może być bardzo wyczerpujące. Bez jego autorefleksji, chęci zmiany i zaangażowania w pracę nad sobą czeka Cię równia pochyła. Możesz być empatyczna, ale nie naprawisz relacji za dwoje...

          Odzywał się?
          • julia8201 Re: Miłość jak z bajki i rozczarowanie 03.11.25, 23:20
            Dziękuję bardzo za wsparcie.
            Tak, odezwał się do mnie trzy dni temu i była to emocjonująca, ale stonowana rozmowa.Oznajmiłam mu, że jeśli ma do mnie zastrzeżenia, niech znajdzie kogoś, kto będzie mu odpowiadał.Odniosłam wrażenie, że coś go poruszyło, bo teraz dzwoni każdego dnia.Rozmawiamy jedynie o spędzonym dniu, o samopoczuciu i tyle.Jestem już zmęczona i wyczerpana bo włożyłam w tę relację dużo serca rozumiejąc go i wspierając, a przy tym zapominając o sobie.Byłam z nim, nie przeciwko niemu, wdzięczna za te dobre chwile od strony materialnej również.
            Jeśli potrzebuje czasu dla siebie, jeśli musi się zatrzymać i nabrać dystansu, ja nie będę stawać mu na drodze.Szanuję to.
            Jeśli przyjdzie czas na rozmowę, to nie po to by uporczywie wracać do dawnych schematów, przerzucać się winą, lecz po to by zrozumieć własne potrzeby.
            Związałam się z inteligentnym, przystojnym mężczyzną, który w pewien sposób potrafi być dobry i posiada wiele cech, których zawsze szukałam i pożądałam.Coś jednak powoduje jego emocjonalny dystans.Nie otwiera się przede mną do końca, a ja nie potrafię zgadnąć.Był sam ponad rok, ja 2,5 roku i wiem, że każdy ma wypracowane pewne nawyki życia w pojedynkę,ale tutaj leży kwestia kompromisu zwłaszcza, że on to życie zaczyna dzielić z drugą osobą.
            Weszłam na głęboką wodę i nie popłynę już więcej tylko na jego warunkach.
            Nie dzwonię, nie piszę, zaczęłam traktować to wszystko na luzie.
            Jeśli przyjdzie czas na głębszą rozmowę, nie zapomnę już o własnych potrzebach i jasno wyznaczę granicę jeśli on jest w stanie coś zmienić.


    • stasi1 Re: Miłość jak z bajki i rozczarowanie 01.11.25, 17:06
      Ale w swoim mieszkaniu nie potrafisz chodzić po ciemku? Facet który chce gotowac i sprzątać to prawdziwy skarb
    • permet Re: Miłość jak z bajki i rozczarowanie 01.11.25, 18:33
      zastanow sie nad jedna kwestia. poltora roku "bombardowal cie miloscia", pokazywal jak bardzo mu zalezy, otaczal opieka, organizowal atrakcje, i wszystko to dla ciebie. a ty w tym czasie tylko bralas, to co ci oferowal? co dawalas jemu?
      byc moze masz juz odpowiedz. jezeli nie dostawal od ciebie tego samego, najzwyczajniej odpuscil juz ten "związek". ma dosc, jest tym zmeczony.

      nie rozumiem tez jakim jego zachowaniem jestes rozczarowana. wszystko co opisalas to chyba jego naturalny sposob bycia, ktory znasz od poltora roku, nie od dwoch tygodni. teraz to zaczelo ci przeszkadzac?

      problemy z intymnoscia? nic dziwnego, bo kto trzyma telewizor w sypialni..
    • aga.doris Re: Miłość jak z bajki i rozczarowanie 08.11.25, 21:46

      Kluczowe cechy i zachowania narcyza w związku:

      Brak empatii i skupienie na sobie:
      Narcyz nie potrafi zrozumieć lub uszanować potrzeb i uczuć partnera, stawiając swoje potrzeby na pierwszym miejscu.

      Idealizacja i dewaluacja:
      Początkowo narcyz może idealizować partnera ("love bombing"), ale później zaczyna go krytykować i umniejszać, co prowadzi do chaosu w relacji.
      Manipulacja i kontrola:
      Stosuje techniki takie jak szantaż emocjonalny i gaslighting (zniekształcanie rzeczywistości, by partner zwątpił w siebie), aby utrzymać kontrolę.
      Nadmierna krytyka:
      Krytykowanie, wyśmiewanie, a nawet poniżanie mogą stać się normą, zwłaszcza gdy partner nie spełnia oczekiwań.
      Unikanie odpowiedzialności:
      Narcyz unika przyznawania się do błędów, obwiniając za wszystko partnera lub zaprzeczając faktom.
      Izolowanie od innych:
      Może dążyć do odizolowania partnera od rodziny i przyjaciół, aby zwiększyć swoją kontrolę nad nim.
      Niezrównoważona relacja:
      Związek nie jest oparty na równowadze, a partner często czuje, że "chodzi na paluszkach", bojąc się zranienia.
      Brak szacunku dla granic:
      Próby stawiania granic są ignorowane lub spotykają się z gniewem i próbą manipulacji, abyś poczuł się winny.
      Odczuwanie chaosu i niepewności:
      Częste poczucie winy, lęku i zagubienia jest częstym skutkiem takiej relacji.

      Jeśli tak wygląda wasz związek to wiej czym prędzej, bo on się nie zmieni, a ciebie zniszczy.
      • j-k nie nudz. 08.11.25, 21:52
        krytykantom - to sie mowi:

        "Panu juz dziekujemy"
      • j-k nie nudz. 08.11.25, 23:44
        krytykantom - to sie mowi:

        "Panu juz dziekujemy"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka