giuliana
29.09.06, 22:39
Znacie to pojęcie? Mnie się tak właśnie wydaje,że jestem za dobra-wyrzekłam
sie pracy,dbam o dzieci,obiad codziennie na stole,sniadanie i kolacja też pod
nos.Nie narzekam na tryb zycia.Tepa nie jestem, na każdy temat mozna ze mną
pogadac,zajmuję sie zyciem od A do Z.Mąż zajmuje się pracą.Nawet
tesciową,która nie zawsze była dla mnie miła i życzliwa potrafię lepiej
pocieszyć w chorobie, niż kochany syn.Czuję się jak w potrzasku:(Po co się
starać dla kogoś kto ma to w dupie i woli wypowiedzi pani Beger niż moje?Tak
po prostu chciałam się wyżalić...