Dodaj do ulubionych

Trudna miłość

31.03.03, 13:01
Z Jackiem znamy się od 4 lat. Od 2 lat jesteśmy parą
(Jacek - 26 l, ja 24). Bardzo się kochamy. Poznaliśmy
się na studiach. Jacek jest osobą niepełnosprawną, gdy
miał 16 lat skoczył z pomostu do wody. Od tamtej pory
porusza sią na wózku inwalidzkim. Jacek to wspaniały
chłopak, niejeden sprawny człowiek mogłby pozazdrościć
mu energii, optymizmu, ambicji i poczucia humoru. Nigdy
nie robił ze swojego wózka problemu i chociaż w naszym
kraju niepełnosprawni nie mają lekko, on jest
samodzielny i pełen wiary w życie :) Zakochaliśmy się
w sobie jak wariaci, niepełnosprawność Jacka nigdy mi
nie ciążyła. Pewnie, że czasami nie jest łatwo, ale mamy
takie same problemy jak wszyscy. No, może poza jednym
problemem: moi rodzice nie potrafią zaakceptować
naszego związku. Napiszę wprost, co już nie raz od nich
usłyszałam: "co to za życie z kaleką", "nie tak
wyobrażaliśmy sobie przyszego zięcia", "nie wiesz w co
się pakujesz", "dziewczyno, nie marnuj sobie życia" :(((
Mam wrażenie, że rodzice na początku traktowali nasz
związek, że tak powiem... z przymrużeniem oka. Chyba
liczyli, że ich córeczka szybko się znudzi zabawą w
(cytuję) "siostrę miłosierdzia". Tymczasem wbrew
wszystkim nasza miłość z każdym dniem staje się
coraz silniejsza. Tylko ta zadra w sercu, że rodzice tak
traktują Jacka... Klika miesięcy temu wyprowadziłam się
z domu, atmosfera była okropna. Zamieszkaliśmy razem w
wynajętym mieszkaniu. Rodzice wpadli w furię, ale nawet
nas raz odwiedzili. Trzy miesiące temu zaręczyliśmy się.
Rodzice totalnie obojętni. Wyciszyli się, myślałam, że
może coś się zmieni na lepsze. Skromny ślub
zaplanowaliśmy na wrzesień... I tu się rozpętała burza
:( Wczoraj podczas obiadu, na który nas zaprosili (po 3
mies.) poinformowaliśmy ich o planowanym ślubie... Stało
się coś strasznego... trudno o tym pisać...
Jacek wie od początku, że nie jest akceptowany, jednak o
wielu przykrych uwagach moich rodziców nigdy mu nie
powiedziałam. Myślałam, jakoś się ułoży... Po
wczorajszych przejściach już wiem, że nic się nie ułoży.
Mój ojciec wprost powiedział do Jacka: "jeżeli kochasz
moją córkę, to daj jej święty spokój, nie niszcz jej
życia swoim kalectwem". Ostateczny cios i ból... :(((
Zamówliśmy taksówkę , zostawiliśmy niedojedzony objad na
stole... Płakałam cały wieczór. Może dotarło do mnie w
końcu jakimi ludźmi są moi rodzice? Tylko na pokaz,
pieniądze, pozycja. Żadnych uczuć... Co mam zrobić? Czy
próbować ich jeszcze przekonać, czy...?
Pomóżcie. Igutek
Obserwuj wątek
    • Gość: ava Re: Trudna miłość IP: 212.160.117.* 31.03.03, 13:11
      Szczrze współczuję sytuacji. Ale nie dziw się im, że się martwią o Ciebie a
      pewnie bardziej o to jak sobie dacie radę w życiu. Zdrowym i pełnosprwanym
      jest tak trudno, a wam na starcie waszego życia dochodzi jeszcze jedna
      trudność. Mam tylko ogromną nadzieję,że wiesz co robisz. Sorry, ale jak sobie
      przypomnę ile miałam w głowie jak byłam w Twoim wieku (to strach pomyśleć).
      Moja rada. Nie spieszcie się ze ślubem pomieszkajcie razem przez kilka dobrych
      miesięcy. To da Wam obraz tego, czy codzienne szare życie z takimi przeszkodami
      nie powali was na kolana i czy potraficie sobie dać z tym wszystkim radę.
      Wspólne mieszkanie z kimś daje naprawdę inną perspektywę.
      • capa_negra Igutek 31.03.03, 13:33
        Życzę ci szczęścia i wytrwałości, równiez podziwiam.

        Nie wiem czy mi by starczyło odwagi na taki trudny związek, tym bardziej że
        bliskim otoczeniu zanałam taka parę , która juz parą nie jest.
        W zasadzie poszło o proste rzeczy - że ona chce tańczyć , a on nie może
        że chce pochodzic po górach... itp.
        Ona nie potrafiła zrezygnować przynajmniej z części przyjemności dla niego, on
        nie potrafił pozwolic jej na przynajmniej część z nich - błedne koło

        Ale tak jak zaznaczyłam - wiele szczęścia wam zycze
        • igutek Re: Igutek 31.03.03, 13:47
          capa_negra napisała:

          > Ale tak jak zaznaczyłam - wiele szczęścia wam zycze

          Dziękuję wszystkim za wsparcie... Czuję się kiepsko:(
          Trudno zrozumieć mi rodziców, jedno jest pewne: nie
          wyobrażam sobie życia bez Jacka, doskonale się
          uzupełniamy. Banalny przykład: on - doskonały matematyk,
          ja - kompletna ignorantka cyferek, więc rachunki, PIT-y i
          inne słupki są na jego głowie. I robi to z wielką ochotą.
          A ja z ochotą podaję mu puszkę z górnej półki w
          hipermarkecie... Uzupełniamy się. Dzięki niemu zaczęłam
          patrzeć na świat inaczej, jego optymizm dodaje mi
          skrzydeł. Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, np.
          uprawia sport (a mnie trudno się zmobilizować do poarnnej
          gimanstyki) itp. Pracuje, jest informatykiem. Cenionym
          fachowcem i miłym kolegą. Jacek to mój promyk słońca,
          tylko dlaczego rodzice tego nie widzą? Przecież radzi
          sobie lepeij niż niejeden sprawny...

          • looos Re: Igutek 31.03.03, 13:55
            Czyż nie odpowiedziałas sama sobie w liscie wyzej :)

            Nie pozwól zeby inni decydowali za ciebie, nawet jesli są
            to rodzice. Kochasz go i to sie liczy. Problemów w zyciu
            wszyscy mają mnóstwo i jakos sobie dajemy z nimi rade,
            wlasnie dzieki temu ze sie uzupełniamy wzajemnie.

            Pozdrawiam i mam nadzieje ze twoi rodzice zrozumieją
            kiedys ze to twoje zycie i twoje wybory, a oni mogą
            protestować, ale niech robią to między sobą i po cichu...

            L.
            ps. wszystko sie ułoży :)
          • vika411 Re: Igutek 31.03.03, 14:01
            igutek napisała:

            > capa_negra napisała:
            >
            > > Ale tak jak zaznaczyłam - wiele szczęścia wam zycze
            >
            > Dziękuję wszystkim za wsparcie... Czuję się kiepsko:(
            > Trudno zrozumieć mi rodziców, jedno jest pewne: nie
            > wyobrażam sobie życia bez Jacka, doskonale się
            > uzupełniamy. Banalny przykład: on - doskonały matematyk,
            > ja - kompletna ignorantka cyferek, więc rachunki, PIT-y i
            > inne słupki są na jego głowie. I robi to z wielką ochotą.
            > A ja z ochotą podaję mu puszkę z górnej półki w
            > hipermarkecie... Uzupełniamy się. Dzięki niemu zaczęłam
            > patrzeć na świat inaczej, jego optymizm dodaje mi
            > skrzydeł. Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, np.
            > uprawia sport (a mnie trudno się zmobilizować do poarnnej
            > gimanstyki) itp. Pracuje, jest informatykiem. Cenionym
            > fachowcem i miłym kolegą. Jacek to mój promyk słońca,
            > tylko dlaczego rodzice tego nie widzą? Przecież radzi
            > sobie lepeij niż niejeden sprawny...
            >
            I jeszcze dlugo tego nie zrozumieja,smiem twierdzic!Miej to w
            nosie.najwazniejsi jestescie Wy.Mimo,ze twoimi rodzicami kieruje troska o Twoje
            dobro nie maja prawa nie dawac wam szansy.oni swoje zyie przezyli.Wy macie
            swoje i przezyjcie je po swojemu.kiedys moze zrozumieja jkie glupstwo zrobili
            na tym pozalowania godnym obiedzie.zycze wam tego z calego serca.A na razie
            odwagi dziewczyno.Musisz im stawic czola i sie sprzeciwic.Inaczej bedziesz
            nieszczesliwa bo ulegajac im zrezygnujesz z tego czego Ty chcesz.Nie zawsze
            rodzice,chcby najbardziej troskliwi maja racje.
            na twoim miejscu,na pewno z bolem(bo przeciw rodzicom) ,ale zdecydowanie i
            murem stanelabym po stronie chlopaka i bronilabym tej milosci.
    • foremka Re: Trudna miłość 31.03.03, 13:12

      Mogę ci pomóc tylko przez zrozumienie twojej trudnej sytuacji. Chyba nie
      pozostaje ci nic innego jak realizować to co razem ze swoim chłopakiem
      zaplanowaliści i dać rodzicom czas na zaakceptowanie waszej decyzji. Rodzicom
      na ogół trudno uwierzyć że ich dzieci sa już dorosłe i same podejmują decyzji
      dotyczące ich własnego życia. Myślę że rodzice nie będą chcieli was stracić i
      po pewnym czasie wszystko będzie dobrze między wami. Zyczę dużo szczęścia i
      wytrwałości.Pozdrawiam ciebie i twojego chłopaka.
    • farsa Re: Trudna miłość 31.03.03, 13:15
      w moim otoczeniu zaistniała onegdaj paralelna sytuacja. ona - zdrowa. on -
      chłopak na wózku po pechowym skoku spadochronowym. podobne perturbacje z
      rodzicami. pobrali się cztery lata temu wbrew rodzicom i światu. są szczęsliwi.
      piotr jest cudownym mężem, wspaniałym człowiekiem. mają swoje problemy na miarę
      swojego małżeństwa - ani większe, ani mniejsze. ojciec dziewczyny dość szybko
      zmienił zdanie, twierdząc, że gdyby miał drugą córkę, wydałby ją bez mrugnięcia
      okiem za kogos takiego, jak piotr.
    • vika411 Rany Boskie!!!!!!!!!!!! 31.03.03, 13:18
      Musisz wybrac dziecko miedzy miloscia do rodzicow a do Niego.Trudny to wybor.z
      jednej strony wez pod uwage strach rodzicow o Twoja przyszlosc,ciezar jaki
      sobie bierzesz na barki na cale zycie,czy go udzwigniesz...
      z drugiej jesli z Jacka i Waszych uczuc zrezygnujesz i uciekniesz od nich
      mozesz sobie tego nigdy nie wybaczyc.
      Jesli kochasz Go naprawde,jesli sie nie obawiasz trudow zycia z inwalida8a
      trzeba na to wielkiego serca,sil i odwagi)-nie rezygnuj.
      To Twoje zycie wiec nie pozwol aby ktos decydowal za Ciebie.
      mam kuzyna.W wieku 19 lat wyskoczyl z pociagu i stracil lewa noge.kilka
      miesiecy wczesniej zerwal z dziewczyna dla innej,ktora go porzucila natychmiast
      po wypadku i to wlasnie w taki okrutny sposob:"po co mi zycie z kaleka".
      poprzednia dziewczyna wrocila do niego.Dzis sa malzenstwem udanym i szczesliwym
      od 25 lat.Kuzyn ,mimo kalectwa potrafil zapewnic luksusowy byt rodzinie.Zycie
      przaezyli tak jakby byl pelnosprawny.A sam chcial od tej milosci uciec.dzisiaj
      wie,ze litowal sie sam nad soba.
      Biorac ich przypadek pod uwage i wszystkie ich perypetie od siebie napisze Ci
      krotko:Wszystkiego najleprzego na nowej drodze zycia.
      Co z tego,ze nielatwej.Miejmy nadzieje-SZCZESLIWEJ:-)
      A rodzice moze zmadrzeja kiedys.Jesli nie to straca corke a moze i wnuki i
      ziecia.Powiedz im o tym...niech sie zastanowia co robia.
    • kij-anka Re: Trudna miłość 31.03.03, 14:20
      Gratuluję!!!
      Za wtrwałość, bo mimo że Twoi rodzice od początku nie akceptowali Jacka, a
      ostatno pokazali, że nie są za Wami :(( to Ty nie poddałaś się i walczysz o
      swoją MIŁOŚĆ ;))
      Wg mnie oni powinni cię cieszyć Twoim szczęściem. Twoim szczęściem, które
      znalazłaś u boku Jacka.
      Może jeszcze trochę pokręcą nasem, ponarzekają (z troski o Ciebie?), aż w końcu
      dostrzegą w Nim to co i Ty widzisz i jakoś to się ułoży - choć z pewnością
      łatwo nie będzie dojść do zgody.

      Życzę dużo szczęścia i miłości ;))
    • Gość: Milek Jak bedzie? IP: *.abo.wanadoo.fr 31.03.03, 14:42
      Najzabawniejsze jest to, ze NIKT nie moze Ci powiedziec,
      jak bedzie. Kalectwo fizyczne to tylko jedna z cech, jaka
      moze posiadac czlowiek, i nie ma na jakosc zycia w parze
      jakiegos szczegolnego wplywu, ktory moglby zapewnic
      gwarancje typu: bedziesz nieszczesliwa - bo to inwalida,
      lub tez - bedziesz szczesliwa, bo Twoj inwalida bedzie
      CI do konca zycia wdzieczny itd. Znam srodowisko inwalidow
      od dziecka. Znam dobrze, naprawde. Inwalida to tez czlowiek,
      taki sam, jak kazdy inny, tylko czasem 'sprawny inaczej'.
      Ni wiecej, ni mniej.
      Moze Wam wyjsc, a moze rownie dobrze nie wyjsc, tak samo
      dokladnie, jak w kazdej parze ludzi pozornie zdrowych (nie
      ma ludzi 'zdrowych', sa tylko 'niedobadani...')
      I to musisz brac pod uwage.

      A jak chodzi o postawe rodzicow?
      COz, oczywiscie niewlasciwa.
      Jestes dorosla, podejmujesz wlasne decyzje i ponosisz za nie
      odpowiedzialnosc. Rodzice maja prawo Ci doradzac, ale nie maja
      prawa wymuszac na Tobie zadnych decyzji. Bo tak naprawde oni przeciez
      probuja to zrobic - stosujac emocjonalny szantaz.
      Innymi slowy - jesli jestes szczesliwa w tym zwiazku i myslisz,
      ze to milosc na zycie - rob, co uwazasz za sluszne.
      Rodzicom warto na spokojnie podziekowac za ich porady, poinformowac
      o decyzji, jaka podjelas i o fakcie, ze zadnym naciskom sie nie
      poddasz. Oraz na przyklad, ze masz nadzieje, iz kiedys i oni
      zaakceptuja Twoj wybor i pokochaja najblizszego Ci mezczyzne jak syna.
      Mozna dodac, ze ich kochasz, ale kiedys w zyciu trzeba opuscic rodzicow
      i zaczac zycie na wlasny rachunek i to wlasnie czynisz. NIe jest Ci
      przy tym obojetne, czy oni pochwalaja Twoje decyzje, czy nie, bo cenisz,
      szanujesz, kochasz itd wlasnych rodzicow, ale zarazem - wlasnie dlatego,
      ze tak jest - nie bedziesz ich obciazac decyzjami, ktore naleza do Ciebie,
      oraz ich konsekwencjami. Bo jesli teraz np. go zostawisz, jak sobie tego
      zycza, i bedziesz potem cale zycie nieszczesliwa, to oni beda wszystkiemu
      winni. Lepiej zatem dla nich, bys o dowolne konsekwencje wlasnych decyzji
      winila tylko siebie... ITD, itp.
      Mysle tylko, ze taka rozmowe trzeba prowadzic na spokojnie, normalnym glosem.
      Jesli zacznie sie awantura, nalezy rozmowe natychmiast przerwac.
      Zycze sukcesu!
      m
    • male.serduszko Re: Trudna miłość 31.03.03, 14:46
      Igutek trzymajcie się cieplutko :) Jest ci przykro, masz
      uzasadniony żal do rodziców, ale uwierz, że wszystko się
      ułoży! Może gdy rodzice zobaczą, jak wspaniałym i
      odpowiedzialnym mężem jest Jacek, zrozumieją swój błąd...
      Życzę wytrwałości i uśmiechów :)))
    • tessa13 Re: Trudna miłość 31.03.03, 14:49
      Hallo,

      takich rodziców nie przekonasz!!!

      Owszem, rozumiem w pewnym sensie ich zdanie "chcemy dla córki optymum", ale nie
      oni z Jackiem żyją, tylko Ty; więc skąd oni mają wiedzieć, że może to właśnie
      ON jest dla Ciebie optymum.

      Ja w wieku 18 lat także miałam zamiar wyjść za "kalekę" (Tom nie jeździł na
      wózku tylko miał po wypadku z wysokim napięciem straszne poparzenia oraz
      sztywną rękę). Wprawdzie moja mama w pierwszej chwili nie patrzyła na moje
      plany z zachwyceniem, ale po kilku dniach zadzwoniła z mniej więcej tymi
      słowami: "Dziewczyno, Ty jesteś dorosła i chyba wiesz co robisz.. Jeżeli
      myślisz, że to jest właśnie ten, OK... Układaj sobie tak życie, jak Ty uważasz
      za stosowne..." Między nami: ten związek się po kilku latach rozwalił się, bo
      studiowaliśmy 10.000 km od siebie, itd., itd. Tego przez pięć lat nie wytrzyma
      żadny związek, ale jesteśmy do dzić zaprzyjaźnieni.

      Jeśli chcecie się pobrać, to niestety musisz być też przygotowana na to, że
      rodzice na ślub nie przyjdą... Ale na ślub nie powinien i tak nie przychodzić
      nikt, kto Wam dobrze nie życzy...

      Ja w każdym razie życzę wam mocnych nerwów.

      Serdecznie pozdrawiam

      Tessa
    • Gość: małgosia Re: Trudna miłość IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 31.03.03, 14:55
      Wiesz, znam kilka przypadków, kiedy rodzice bądź teściowie autentycznie
      zaszczuli związek. Strasznie trudno dać sobie z tym radę, bo przecież nikt nie
      chce radykalnie zerwać ko ntaktów z rodzicami. Ale Twoja miłość jest dobra i
      myślę, że nie możesz się poddać. Wiem, ze łatwo się mówi, ale miłość naprawde
      jest tego warta
      • vika411 Re: Trudna miłość 31.03.03, 15:11
        Gość portalu: małgosia napisał(a):

        > Wiesz, znam kilka przypadków, kiedy rodzice bądź teściowie autentycznie
        > zaszczuli związek. Strasznie trudno dać sobie z tym radę, bo przecież nikt
        nie
        > chce radykalnie zerwać ko ntaktów z rodzicami. Ale Twoja miłość jest dobra i
        > myślę, że nie możesz się poddać. Wiem, ze łatwo się mówi, ale miłość naprawde
        > jest tego warta
        Sama jestem matka dwoch doroslych synow.Jeden z nich chce sie zenic.Pisze o tym
        w swoim watku"Dziewczyna mojego syna".Ona jest sierota od urodzenia i jest z
        domu dziecka.To zdaniem niektorych czlonkow rodziny tez rodzaj inwalidztwa i
        powod do dyskusji.Malo mnie przez to szlag nie trafil na cala nasza rodzinke ,w
        tym moja matke,ktora wydziwia najwiecej.Zatkalam im brudne geby.Nawrzeszczalam
        na nich,ze sa banda skretynialych ,zwapnialych,sklerotycznych ramoli i niech
        prostuja wlasne zyciorysy a nie ukladaja cudze.Poglo.Zamkneli sie bo jak to w
        zyciu:z czesto bardziej blahych powodow mieli problemy zyciowe.Mlodzi maja
        prawo do wlasnego zycia i decydowania o nim samodzielnie o czym starsze
        generacje zapominaja na starosc.Rola dobrych rodzicow doroslych dzieci ma sie
        opierac na wyrozumialym doradzaniu o ile tego doradzania dzieci chca a nie na
        apodyktycznym egzekwowaniu swoich rodzicielskich praw czy tez ambicji.jesli
        rodzice doroslych dzieci to robia-dzieci maja prawo ich nie posluchac i juz.
        • tessa13 Amen! 31.03.03, 15:29
          Huhu Mika,

          w tym sensie jesteś bardzo podobna do mojej mamy... Według mojej mamy zadaniem
          rodziców dorosłych dzieci jest

          1. neutralnie doradzić (= rób swoje, ale rób na spokojnie),
          2. wspólnie zrekapitulować (= dwa tygodnie temu mówiłaś to czy to),
          3. no i w końcu powiedzieć "Ty i tak zrobisz, co chcesz - do tego należą także
          Twoje własne błędy, jak nie wyjdzie - moje drzwi są zawsze otwarte..."

          Moja młodsza siostra i ja dziękujemy na kolanach za taką mamę, która zresztą w
          międzyczasie także nas o radę pyta... ;-)

          Pozdrawiam

          Tessa
    • reindeer Re: Trudna miłość 31.03.03, 15:55
      nie daj sie i walcz o swoją miłość. a rodzice z czasem być moze się przekonają.
      nie mogą przeciez przeżyć zycia za ciebie.
      trzymam kciuki za Was i życze szczęścia:))

      pozdrawiam ciepło:))
      reniferek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka