tralalumpek
20.08.03, 08:48
Byłam w ostatni weekend w Polsce, włóczyłam się po krakowskim Rynku i
okolicach. Uwielbiam wdychać Kraków. Jest jednak coś co mi przeszkadza -
obsługa w kafejkach, tudzież innych "jadłopiciodajniach".
Zaczęliśmy się nawet z mężem zastanawiać czy gdybyśmy nie mówili po polsku
to obsługa by sie poprawiła?
Wstrętne naburmuszone młode kelnerki z łapanki, komentujące wszystko.
Pyskate, nie mające pojęcia o obsłudze klienta. Nie zdające sobie sprawy, że
na napiwek się pracuje a nie dostaje z urzędu. Najczęściej panienki są tak
ubrane, że wyglądaja jak oferta towarzyska a nie kelnerki. Panowie, no cóż
panowie kelnerzy też nie byli lepsi. Nie chcę tu podawać konkretnych
przykładów, nie chodzi o wyliczanie grzechów. Zastanawia mnie natomiast skąd
sie takie COŚ jako obsługa bierze!