Dodaj do ulubionych

kelnerzy z łapanki

20.08.03, 08:48
Byłam w ostatni weekend w Polsce, włóczyłam się po krakowskim Rynku i
okolicach. Uwielbiam wdychać Kraków. Jest jednak coś co mi przeszkadza -
obsługa w kafejkach, tudzież innych "jadłopiciodajniach".
Zaczęliśmy się nawet z mężem zastanawiać czy gdybyśmy nie mówili po polsku
to obsługa by sie poprawiła?
Wstrętne naburmuszone młode kelnerki z łapanki, komentujące wszystko.
Pyskate, nie mające pojęcia o obsłudze klienta. Nie zdające sobie sprawy, że
na napiwek się pracuje a nie dostaje z urzędu. Najczęściej panienki są tak
ubrane, że wyglądaja jak oferta towarzyska a nie kelnerki. Panowie, no cóż
panowie kelnerzy też nie byli lepsi. Nie chcę tu podawać konkretnych
przykładów, nie chodzi o wyliczanie grzechów. Zastanawia mnie natomiast skąd
sie takie COŚ jako obsługa bierze!
Obserwuj wątek
    • Gość: Anton Re: kelnerzy z łapanki IP: *.acn.waw.pl 20.08.03, 09:38
      A ja ostatnio byłem w Poznaniu i też wróciłem z kiepskimi wrażeniami po
      obsłudze w knajpie. W końcu kiedyś się przełamię i pójdę do kierownika. A co!

      Tymczasem nie zostawiłem żadnego napiwku, co radzę i innym źle obsłużonym.
      Kelnerzy żyją prawie wyłącznie z napiwków i bez nich dostaną zdrowo po
      kieszeni. Może to ich czegoś nauczy.

      Poza tym to wakacje - to są pewnie pannice z Wyższej Szkoły Biznesu i Ekologii
      czy czegoś takiego, z przerostem mniemania o sobie i traktują podawanie gościom
      piwa jako dopust Boży, który muszą jakoś przełknąć zanim rozpoczną Wielką
      Karierę.
      • Gość: mo Re: kelnerzy z łapanki IP: 212.244.69.* 20.08.03, 10:42
        Ja doswiadczyłam kelenrów z łapanki w warszawskiej Cafe Brama (inny kelner
        podal karty, inny przyjał zamówienia a zamiast zapytania czy chcielbysmy cos
        jeszcze przyniesiono nam rachunek - mielismy ochote na kawę) i w jednej z
        restauracji na Starówce.
        Az niemilo...
    • tralalumpek Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 12:57
      widzę,że nie jestem osamotniona w spostrzeżeniach
      ciekawa jestem co na to ci, którzy tak właśnie pracują
      pomysł z niedofinansowywaniem kiepskiej obsługi znajduje jako całkiem dobry
    • amidala Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 13:51
      Polecam ci lekture, założyłam wątek parę miesięcy temu. Nie bardzo umiem
      wklejać, ale tak to było. Oczywiście, dałam się wpuścić w jakiegoś oszołoma,
      ale jego reakcje były dla mnie szokujące - beznadziejni kelnerzy biorą się
      stąd, że są źle opłacani, więc to nie wina kelnerów, tylko szefów. Jak będziemy
      dawać napiwki, to będą lepsi kelnerzy??? Paranoja.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=287&w=3637804&a=3637804&v=2&strona=0
      • rose2 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 14:08
        W Polsce nie jest tak zle. Najgorzej jest w Szwajcarii, bo tam napiwki sa
        wliczone do rachunku, wiec kelner ma to za przeproszeniem w duuu...Mieszkalam
        tam poltora roku i zawsze z knajpy wychodzilam niezadowolona z obslugi. Tu
        gdzie teraz mieszkam jest lepiej, ale tez daleko od tego co mozna spotkac na
        przyklad w USA (jedna z niewielu rzeczy, ktore lubie w USA to obsluga w
        knajpach).
        A w Polsce to tak jest, ze napiwki sa mizerne bo i ceny w knajpach sa czasem
        niskie (w porownaniu z tzw "zachodem") lub tez ceny sa zbyt wysokie i na
        napiwek juz nie wystarcza. Poza tym prawie nikt z moich znajomych nie daje
        napiwkow (nie wiem dlaczego, moze dlatego ze sa niezadowoleni). Nie zmienia to
        jednak faktu, ze tak samo jak sa niemili kelnerzy tak i sa upierdliwi klienci,
        a my Polacy nie mamy jeszcze we krwi "klient nasz pan" (tak jak w USA
        przykladowo).
        • tralalumpek Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 14:40
          rose2 napisała:

          .....
          > A w Polsce to tak jest, ze napiwki sa mizerne bo i ceny w knajpach sa czasem
          > niskie (w porownaniu z tzw "zachodem") lub tez ceny sa zbyt wysokie i na
          > napiwek juz nie wystarcza. Poza tym prawie nikt z moich znajomych nie daje
          > napiwkow (nie wiem dlaczego, moze dlatego ze sa niezadowoleni). Nie zmienia
          to
          > jednak faktu, ze tak samo jak sa niemili kelnerzy tak i sa upierdliwi
          klienci,
          > a my Polacy nie mamy jeszcze we krwi "klient nasz pan" (tak jak w USA
          > przykladowo).
          >



          wiesz, ja mam taką małą alergię na argumenty w stylu "w ameryce to ..."
          ja żyję w Europie i porównuje do Europy i widzę, że obsługa w Polsce jest
          fatalna. Bierze się to prawdopodobnie stąd, że Polacy to butny naród i
          ostatnie dziesięciolecia urawniłowki trochę zachwiały relacje społeczne
          • rose2 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 14:51
            a Ty wiesz, ze ja w Stanach nie mieszkam i nie zamierzam, co nie zmienia faktu,
            ze obsluga tam jest bardzo dobra, szczegolnie w knajpach. A Ty sama z tego co
            pamietam to mieszkasz w Austrii i dobrze wiesz jak to jest z checia pojscia do
            knajpy w niedziele na przyklad, lub jak zechcesz cos zjesc gdy lokal zamykaja
            za powiedzmy pol godziny, figa z makiem nic nie dostaniesz. Ogolnie kraje
            germanskie sa bardzo oschle i nie plec mi bajek bo tu mieszkam i wiem dobrze
            jak jest i po knajpach chodze nagminnie.
            W Polsce duzo sie zmienilo na lepsze, ale jest jeszcze duzo rzeczy do
            zrobienia. Polecam wroclawski rynek, szczegolnie wloska restauracje La Scala
            jesli dobrze pamietam nazwe, obsluga wysmienita.
            • tralalumpek Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 15:00
              rose2 napisała:

              A Ty sama z tego co
              > pamietam to mieszkasz w Austrii i dobrze wiesz jak to jest z checia pojscia
              do
              > knajpy w niedziele na przyklad, lub jak zechcesz cos zjesc gdy lokal
              zamykaja
              > za powiedzmy pol godziny, figa z makiem nic nie dostaniesz. Ogolnie kraje
              > germanskie sa bardzo oschle i nie plec mi bajek bo tu mieszkam i wiem dobrze
              > jak jest i po knajpach chodze nagminnie.

              nie mam takich wrażeń z austrii jak ty
              bardzo często jadam w restauracjach, i służbowo i prywatnie,
              bywam i w drogich , ekskluzywnych i mniej ekskluzywnach lokalach ale takich
              wspomnień jak ostatnio w polsce nazbierałam, nie mam
              • rose2 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 15:11
                W niedziele 3/4 knajp jest zamknietych oraz 99% sklepow, takze szanse sa marne.
                W ekskluzywnych knajpach przed zamknieciem z usmiechem na twarzy wyprosza cie i
                ogolnie jest uprzejmie tylko, ze to nie wszystko. No bo jak mozna wyprosic
                klienta????? W tanszych knajpach w miejscach tzw buisnessu w porze lunchu jak
                nie zamowisz zestawu obowiazkowego to bedziesz czekac pol godziny lub wiecej na
                jedzonko. A probowalas kiedys wymienic np kotleta bo byl przypalony?
                Powodzenia... Jest to ze tak powiem inny przyklad zlej obslugi.
                • tralalumpek Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 15:32
                  rose2 napisała:

                  > W niedziele 3/4 knajp jest zamknietych oraz 99% sklepow, takze szanse sa
                  marne.

                  nie zauwżłam, a w zasadszie to bzdura to co piszesz jeżeli chodzi o knajpki
                  natomiast jeżeli chodzi o sklepy to cieszę się, że są pozamykane sklepy w
                  niedzielę. kłuje mnie w oczy polska mania robienia niedzielnych wycieczek do
                  supermarketów



                  >
                  > W ekskluzywnych knajpach przed zamknieciem z usmiechem na twarzy wyprosza
                  cie i
                  >
                  > ogolnie jest uprzejmie tylko, ze to nie wszystko. No bo jak mozna wyprosic
                  > klienta????? W tanszych knajpach w miejscach tzw buisnessu w porze lunchu
                  jak
                  > nie zamowisz zestawu obowiazkowego to bedziesz czekac pol godziny lub wiecej
                  na
                  >
                  > jedzonko. A probowalas kiedys wymienic np kotleta bo byl przypalony?
                  > Powodzenia... Jest to ze tak powiem inny przyklad zlej obslugi.


                  a to już totalne bzdury wypisujesz
                  normalnym chyba jest, że wszędzie obowiązują godziny pracy, w lokalach też
                  ja nie wiem w jakim ty się świecie obracałaś na zachodzie, ja nie mam takich
                  doświadczeń, jeżeli mi coś nie pasuje to zwsze mogę wymienić
                  • rose2 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 15:53
                    nie zauwazylas??? To przejdz sie w niedziele i policz ile restauracji na
                    Mariahilferstr jest otwatrych w niedziele, jak ze znajomymi chcielismy cos
                    zjesc na obiad to dlugo szukalismy.
                    Jasne sa godziny otwarcia, ale czasem moze sie cos tam przedluzyc, czyz nie.
                    Wpadlas w kierat funkcjonowania systemu tzn zakladasz, ze po godzinie xx nie
                    chodzi sie do restauracji. To typowe pranie mozgu, ze tak powiem. Sklepy
                    powinny byc otwarte w niedziele lub dluzej w sobote (we Francji do 20, a w
                    niedziele sa zamkniete), bo czasem wracam z delegacji w sobote i jak wypadnie
                    po 17 to klapa...Ale przeciez wszyscy dzialaja i zyja wedlug wczesniej
                    zaplanowango schematu, nie ma ze tak powiem przypadkow i wypadkow (och jakie to
                    typowe dla germanskich krajow). Powiem jeszcze dodatkowo, ze jak mi sie zepsul
                    telewizor na gwarancji (wazy 70kg) to mi kazali go przyniesc do sklepu, a jak
                    grzecznie wytlumaczylam, ze nie dam rady to mnie chcieli skasowac 30 euro za
                    transport, chcieli ale sie nie dalam, naskarzylam gdzie trzeba.
                    Sama wiesz, ze dyskusja na temat dluzszego otwarcia sklepow trwa i jaka jest
                    koscia niezgody w Austrii.
                    A z wymiana kotleta to jest tak, ze go wymienia, ale ile sie nagadaja pod nosem
                    (szczegolnie jak starszy kelner). Po czym podadza ci nowy talerz, hmm podadza,
                    podrzuca raczej. Oczywiscie to nie jest jakas tam regula, ale sie zdarza tak
                    jak i zdarza sie w Polsce.
                    No a godziny otwarcia bankow ha ha ale to juz osobna historia.
                    • diab.lica Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 16:08
                      >Sklepy
                      >powinny byc otwarte w niedziele lub dluzej w sobote (we Francji do 20, a w
                      >niedziele sa zamkniete), bo czasem wracam z delegacji w sobote i jak wypadnie
                      >po 17 to klapa...

                      najbardziej humorystyczne uzasadnienie potrzeby dluzszego otwarcia sklepow
                      jakie kiedykolwiek czytalam.
                      tak, tak, sklepy powinny byc otwarte dluzej bo rose2 czasem wraca z delegacji
                      w sobote.
                      • rose2 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 16:26
                        oj diablico jak zwykle masz jakies problemy ze zrozumieniem. Wiesz znam ludzi
                        tutaj i tego typu opinia nie jest wylacznie moja, widze ze nie warto przytaczac
                        przykladow, bo sa one zazwyczaj nadinterpretowane.
                        • diab.lica Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 16:37
                          rozyczko, przeczytalam co napisalas i zabrzmialo to zabawnie.
                          zapomnialam dodac pod koniec postu :-)
                          zadna nadinterpretacja, raczej doslowne odczytanie twoich slow.
                          a problem godzin otwarcia sklepow wisi mi i powiewa.
                          pozdrowionka.
                          • rose2 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 16:42
                            wydaje mi sie, ze w Twoim przypadku nastepuje przeklamanie w prawej polkuli
                            mozgu, zglos sie do lekarza (ale uwazaj w Polsce trzeba zaplacic lapowke, bo
                            inaczej mozg ci calkowicie usuna przez pomylke)
                            • rose2 Re: dodatkowo 20.08.03, 16:55
                              chcialam zauwazyc, ze sklepy sa dla ludzi a nie na odwrot, takze jakby nie
                              patrzec powinno byc jak najlepiej dla klienta, a moze sie myle

                              Widze, ze populista jestes, jednostka sie nie liczy hmmm
                              • dorotka1970 Re: dodatkowo 20.08.03, 17:03
                                rose2 napisała:

                                > chcialam zauwazyc, ze sklepy sa dla ludzi a nie na odwrot, takze jakby nie
                                > patrzec powinno byc jak najlepiej dla klienta, a moze sie myle
                                >
                                > Widze, ze populista jestes, jednostka sie nie liczy hmmm

                                A pani, ktora musi pracowac w supermakecie w Polsce w niedziele za marne
                                grosze, to dla ciebie nie "jednostka", ktora powinna sie liczyc? Hmmm...

                                --------
                                Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                                • rose2 Re: dodatkowo 20.08.03, 17:24
                                  teraz to juz nie kumam przed chwila pisaliscie, ze was nie obchodzi ile kelner
                                  zaabia ma byc mily i juz piatek swiatek i niedziela, a tu nagle ni z gruszki ni
                                  z pietruszki mowa o biednej sprzedawczyni w Polsce, cos sie mieszacie za
                                  bardzo, a wiec rybki czy akwarium?????
                                  • dorotka1970 Re: dodatkowo 20.08.03, 17:51
                                    rose2 napisała:

                                    > teraz to juz nie kumam przed chwila pisaliscie, ze was nie obchodzi ile
                                    kelner
                                    > zaabia ma byc mily i juz piatek swiatek i niedziela, a tu nagle ni z gruszki
                                    ni
                                    >
                                    > z pietruszki mowa o biednej sprzedawczyni w Polsce, cos sie mieszacie za
                                    > bardzo, a wiec rybki czy akwarium?????

                                    To bylo tylko pytanie sprowokowane twoim stwierdzeniem o populizmie i braku
                                    zainteresowania jednostka. Moze ty sama sie zdecyduj, czy jednostka dla ciebie
                                    wazna czy nie?...
                                    Tak postulujesz otwarcie sklepow w niedziele, na przykladzie Polski, a z
                                    drugiej strony zal ci kelnerow?
                                    To chyba u ciebie cos nie tak z konsekwencja pogladow...

                                    --------
                                    Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                                    • rose2 Re: dodatkowo 20.08.03, 17:56
                                      jasne ze postuluje, bo zakladam taka jedna rzecz o ktorej moze nie pomyslalas.
                                      Zakladam, ze gdyby byly naprawde normowane godziny pracy tak jak w Austrii
                                      przykladowo, to wowczas otwarcie sklepu dodatkowo w niedziele, stworzylo by
                                      nowe miejsce pracy dla kogos kto byl bezrobotny. Piekna idea prawda, raczej nie
                                      populistyczna?
                                      • dorotka1970 Re: dodatkowo 20.08.03, 18:08
                                        rose2 napisała:

                                        > jasne ze postuluje, bo zakladam taka jedna rzecz o ktorej moze nie
                                        pomyslalas.
                                        > Zakladam, ze gdyby byly naprawde normowane godziny pracy tak jak w Austrii
                                        > przykladowo, to wowczas otwarcie sklepu dodatkowo w niedziele, stworzylo by
                                        > nowe miejsce pracy dla kogos kto byl bezrobotny. Piekna idea prawda, raczej
                                        > nie populistyczna?

                                        -
                                        • rose2 Re: dodatkowo 20.08.03, 18:33
                                          W Polsce na pewno moglaby stracic, w Austrii malo prawdopodobne, w Niemczech
                                          niemozliwe. A dodatkowy utarg z niedzieli to przepraszam bardzo jest co?
                            • diab.lica Re: kelnerzy z łapanki 21.08.03, 12:33
                              rozyczko, rozyczko
                              przeczytalam twoje posty w tym watku i stwierdzam, ze brakuje ci poczucia
                              humoru i dystansu do samej siebie. nie skieruje cie do lekarza, bo to
                              nieuleczalne.
            • Gość: Anton Re: kelnerzy z łapanki IP: *.acn.waw.pl 20.08.03, 15:01
              rose2 napisała:

              > Polecam wroclawski rynek, szczegolnie wloska restauracje La Scala
              > jesli dobrze pamietam nazwe, obsluga wysmienita.

              Hm coś w tym jest. W warszawskim hotelu Hyatt też jest włoska restauracja i
              obsługa też niezła. Trochę czasem sobie nie radzi, ale widać, że ma dobre
              chęci - i to jest ważne.
              • rose2 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 15:16
                z wroclawskich knajpek lubie tez Dwor Polski i zaraz obok Lwowska, w zasadzie
                to nie pamietam abym byla kiedys niezadowolona z obslugi na Rynku. Wloska
                kawiarenka w Galerii jest super (tloczno czasem, bo lody wysmienite). Obok tez
                jest kawiarnia, super kawka i dobre ciasteczka, jak mi przyniesli nie to
                ciastko co zamowilam, to wymienili bez szemrania (ze niby juz ukrojone...).
        • dorotka1970 Rose2 - gdzie w Szwajcarii bylas?... 20.08.03, 15:39
          Mieszkam tu od prawie roku, a wczesniej bylam w kazdy weekend przez pare
          miesiecy i poniewaz nie mielismy jeszcze mieszkania jadalismy tylko w
          restauracjach - i ekskluzywnych i dobrych i tanszych. Prawie nigdzie nie
          spotkalam sie ze zla obsluga, a usmiech nigdy nie jest wymuszony. Zawsze,
          jesli nam cos nie pasowalo - czy wino czy kotlet, kelner bez gadania lecial do
          kuchni. Bardzo rzadko serwis jest wliczony od razu do rachunku.
          Jedyne z czym sie zgadzam to to, ze na pol godziny przed zamknieciem
          przeprosza cie, ze kuchnia juz nie dziala. Ale tak samo jest i w Luksemburgu i
          w Niemczech i wielu knajpach we Wloszech np., a ja szczerze mowiac nie widze w
          tym nic strasznego. Rzadko kiedy chodze do restauracji o 22:00. To niezdrowo
          :-)
          Natomiast co do polskich kelnerow i zwlaszcza kelnerek mam dokladnie takie
          same zastrzezenia jak autorka watku. I tak samo jak w przypadku pielegniarek,
          lekarzy, urzednikow, nauczycieli i wszystkich innych zawodow nie uznaje
          wytlumaczenia "bo mi malo placa". Nikt nikomu nie kaze wykonywac tego czy
          innego zawodu, a jesli juz podejmuja sie tej pracy to nalezaloby ja wykonywac
          tak jak nalezy. Sama bylam kelnerka jak dorabialam po szkole, wiem, ze czasem
          to trudna i wyczerpujaca praca, ale nie wyobrazam sobie takiego zachowania. A
          napiwek jest DODATKOWA zaplata za umozliwienie spedzenia mile czasu i dobra
          obsluge i nigdy go nie daje, jesli mi sie obsluga nie podobala. W druga strone
          to nie dziala, bo napiwek daje sie PO a nie PRZED obsluga.

          Co mnie zastanawia, to fakt, ze w dobrych knajpach w Polsce bardzo trudno
          dostac prace - czytalam niedawno artykul na ten temat. Przy takiej konkurencji
          nalezaloby oczekiwac czegos wrecz przeciwnego. Ale coz, pewnie kolejny
          polski "fenomen" :-)

          Gorsze wspomnienia "gastronomiczne" jak do tej pory mam tylko z Francji,
          szczegolnie z Paryza. I to niezaleznie, czy sie mowi dobrze po francusku czy
          nie. Raz moja znajoma Amerykanka zamowila butelke wina do kolacji, a kelnerka
          spytala, czy na pewno ja na to wino stac! No comments...

          Pozdrawiam,
          Dorotka
          --------
          Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
          • rose2 Re: Rose2 - gdzie w Szwajcarii bylas?... 20.08.03, 16:01
            Mieszkalam w Zurichu i tyle powiem ze od jakis 5 lat obsluga w Szwajcarii jest
            wliczona w ceny posilkow i drinkow, przynajmniej w kantonie Zurich, czy Luzern,
            lub Vaud. Przyjrzyj sie co masz napisane na rachunku, jak dostaniesz taki z
            kasy fiskalnej, bo na recznie wypisanym nie dojdziesz. Zazwyczaj w menu jest
            tez napisane takimi malutkimi literkami :o)))))
            Ze wszystkich jakie zaliczylam najbardziej podobala mi sie japonska, prowadzona
            przez japonczykow. Moze dlatego nie miala nic wspolnego ze Szwajcaria.
            • dorotka1970 Re: Rose2 - gdzie w Szwajcarii bylas?... 20.08.03, 16:10
              To fajnie, bo ja akurat mieszkam w Luzernie, a i w Zurichu zdarza nam sie
              bywac, bo mamy tam troche znajomych :-)
              Zawsze sprawdzam czy serwis jest wliczony, bo w dobrych restauracjach w Polsce
              zdarzylo mi sie to widziec - w wys. 10%. W Szwajcarii jak na razie - nie.

              A tak poza tym, to z twoich wypowiedzi wynika, ze jestes w tej czesci swiata
              raczej nieszczesliwa - a to sklepy, a to restauracje, a to banki, a to jeszcze
              cos... Moze powinnas wrocic do kraju?... Albo zmienic na jeszcze inny?... To
              nie zlosliwie, tylko uderzyla mnie twoja wyjatkowa gorycz dzisiaj i tak sie
              zastanawiam w czym problem...
              Mnie sie tu podoba. Wole nawet zbytni lad i szacunek dla pracy niz poslkie
              piekielko "wszystko-mi-sie-nalezy, ale sam nic nie bede robil".

              Pozdrawiam,
              Dorotka
              --------
              Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
              • rose2 Re: Rose2 - gdzie w Szwajcarii bylas?... 20.08.03, 16:23
                widzisz dorotka po pierwsze nie jestem nieszczesliwa, po drugie zapytaj
                jakiegos dobrze rozgarnietego szwajcara o ten serwis to prawdy sie dowiesz,
                mozesz zreszta informacje znalesc w bylejakim przewodniku. W zurichu jak juz
                napisalam wczesniej jest to napisane w menu (ze ceny zawieraja VAT i service)
                naprawde poczytaj. Nie mowie, ze Polska jest idealna ani tez nie mowie ze
                zachod jest pieklem. Kazdy kraj ma w sobie to cos, ale szczerze mowiac gdy ma
                sie pieniadze to niedogodnosci latwiej mozna zniesc, jakby nie patrzec.
                W sumie w Luzernie to masz farta bo mozna smieci wyrzucac w normalnych workach,
                a nie takich specjalnych jak w Zurichu.
                • dorotka1970 nie tylko o kelnerach... 20.08.03, 16:35
                  rose2 napisała:

                  > widzisz dorotka po pierwsze nie jestem nieszczesliwa, po drugie zapytaj
                  > jakiegos dobrze rozgarnietego szwajcara o ten serwis to prawdy sie dowiesz,
                  > mozesz zreszta informacje znalesc w bylejakim przewodniku. W zurichu jak juz
                  > napisalam wczesniej jest to napisane w menu (ze ceny zawieraja VAT i
                  > service) naprawde poczytaj.
                  -
                  • rose2 Re: nie tylko o kelnerach... 20.08.03, 16:52
                    No widzisz ja worki tez bardzo lubilam, byl tylko jeden problem, mieszkalam w
                    malym miasteczku pod Zurichem (w zasadzie to nie bylo widac granicy, dla mnie
                    to byl Zurich), ale worki na smieci byly inne (fioletowe, a w Zurichu
                    niebieskie). Tak sie skladalo ze pracowalam w Zurichu i tam robilam zakupy,
                    niestety workow kupic nie moglam, bo moje byly inne. Takze jak trzeba bylo
                    dlugo siedziec w pracy a na weekend jechalo sie na wycieczke to niestety ale
                    nici z kupna workow.
                    A do restauracji nie chodzi sie aby milo spedzic czas, do restauracji chodzi
                    sie aby dobrze zjesc (bez potrzeby pichcenia samemu). Jedzonko ma byc smaczne i
                    to jest najwazniejsze, a humor kelnera mi zwisa i powiewa (bardziej obawiam sie
                    zlego humoru kucharza). Dla milego spedzenia czasu chodze do kina lub pubu lub
                    na koncert.
                    • dorotka1970 Re: nie tylko o kelnerach... 20.08.03, 17:02
                      rose2 napisała:

                      > No widzisz ja worki tez bardzo lubilam, byl tylko jeden problem, mieszkalam
                      w
                      > malym miasteczku pod Zurichem (w zasadzie to nie bylo widac granicy, dla
                      mnie
                      > to byl Zurich), ale worki na smieci byly inne (fioletowe, a w Zurichu
                      > niebieskie). Tak sie skladalo ze pracowalam w Zurichu i tam robilam zakupy,
                      > niestety workow kupic nie moglam, bo moje byly inne. Takze jak trzeba bylo
                      > dlugo siedziec w pracy a na weekend jechalo sie na wycieczke to niestety ale
                      > nici z kupna workow.
                      -
                      • kurczak1976 Re: Co do workow w CH 20.08.03, 17:14
                        Ja jeszcze co do tych workow. Narzekanie na brak mozliwosci zakupu worka
                        wydaje mi sie troche dziwne bo przeciez mozna tych worow kupic wiecej za
                        jednym razem i potem ich przez dlugi czas uzywac. Nie wierze ze w ciagu roku
                        nie masz czasu raz wyjsc do sklepu zeby kupic worek, a jesli masz problem to
                        popros sasiadke.

                        Co do zakupow sprzetu na gwarancji (oczywiscie jesli masz na mysli naprawe
                        sprzetu) to akurat w Szwajcarii zalatwia sie to bez najmniejszych problemow.
                        Nikt tu nie wydziwia, ze cos zepsulo sie z twojej winy tylko rzecz zabieraja i
                        po tygodniu lub maksimum dwoch rzecz wraca naprawiona albo nowa.

                        Popieram tez Dorote w sprawie wyjscia do restauracji. Ja tez wychodze zeby
                        spedzic milo czas a nie zeby sie za przeproszeniem nazrec. I nie spotkalam sie
                        nigdy z niemila obsuga. Moze ludzie tutaj sa troche zamknieci i powsciagliwi
                        ale napewno nie sa nieuprzejmi. Kazdy swoja prace szanuje chocby to bylo nawet
                        bycie kelnerem i wykonuje ja z pelnym profesjonalizmem.
                        • rose2 Re: Co do workow w CH 20.08.03, 17:22
                          historia z gwarancja dotyczyla innego kraju
                        • rose2 Re: Co do workow w CH 20.08.03, 17:30
                          zadam pytanie:
                          Restauracja nr 1, jedzenie wysmienite, fajna muzyczka, przytulnie, tylko kelner
                          jakis taki nie w sosie, do tego slamazarny i pomylil zamowienie.

                          Restauracja nr 2, jedzenie beznadziejne, fajna muzyczka, przytulnie, kelner
                          profesjonalista,

                          Do ktorej restauracji pojdziesz poraz drugi???
                          • kwik Re: Co do workow w CH 20.08.03, 17:33
                            do zadnej z nich.

                            wybieram opcje nr 3
                            :)
                            • rose2 Re: Co do workow w CH 20.08.03, 17:49
                              No widzisz kwik, nie bylo opcji nr 3, znow masz jakies zwwwidyyy
                              • kwik Re: Co do workow w CH 20.08.03, 17:55
                                jesli sie chce, to sie zobaczy, znajdzie itp. (opcje nr 3:)
                                pozdrawiam
                                • rose2 Re: Co do workow w CH 20.08.03, 17:57
                                  widzisz opcje nr 3 bo nie chcesz odpowiedziec na moje pytanie, raczej tania
                                  wymowka.
                                  • kwik Re: Co do workow w CH 20.08.03, 18:00
                                    nie oceniaj z szybkoscia karabinu:)
                                    nie pojde do 1, nie pojde do 2
                                    pojde do 3
                                    lub ugotuje sama.
                                    • rose2 Re: Co do workow w CH 20.08.03, 18:05
                                      a jak nie masz z czego ugotowac i nie ma nr 3 to co?
                                      • kwik Re: Co do workow w CH 20.08.03, 18:12
                                        uuu, teraz dopiero bedzie wybor. dasz rade? :)
                                        1) rozpoczynam glodowke protestacyjna
                                        2) zbieram jagody i grzyby w lesie
                                        3) zamawiam pizze
                                        4) dobrzy znajomi zapraszaja na kolacje
                                        5) zrywam bezpanskie mirabelki


                                        a na serio: rose, milego wieczora (z dobrym jedzeniem i sprawna obsluga,
                                        cokolwiek mialoby to znaczyc :) no nie udalo mi sie na serio do konca..:))
                                        • rose2 Re: Co do workow w CH 20.08.03, 18:37
                                          tak sie sklada, ze nie potrafisz odpowiedziec na proste pytanie, tworzysz tzw
                                          wodolejstwo. To typowy wynik polskiej edukacji :o) dlatego w rozwiazywaniu
                                          testow i w logicznym wyciaganiu wnioskow jestesmy raczej mierni, bo przeciez
                                          mozna zawsze dorobic wlasna historyjke, moze jestes poeta?
                                          • dorotka1970 Re: Co do workow w CH 20.08.03, 18:59
                                            rose2 napisała:

                                            > tak sie sklada, ze nie potrafisz odpowiedziec na proste pytanie, tworzysz
                                            tzw
                                            > wodolejstwo. To typowy wynik polskiej edukacji :o) dlatego w rozwiazywaniu
                                            > testow i w logicznym wyciaganiu wnioskow jestesmy raczej mierni, bo przeciez
                                            > mozna zawsze dorobic wlasna historyjke, moze jestes poeta?

                                            Ty juz sie tak zaplatalas, ze sama nie wiesz, o co ci chodzilo.

                                            Na przykladzie twojego pytania zadam ci takie:
                                            - jezeli jeden lekarz wypisze ci recepte, ale nie na ten lek co trzeba, a
                                            drugi wypisze dobry lek, ale nie na te chorobe, na ktora zapadlas - to ktorego
                                            lekarza wybierasz? Przypominam ci, ze trzeciej opcji nie ma!
                                            Baw sie dobrze :-)

                                            BTW, co to ma wspolnego z logika to juz sama sie zastanow...

                                            --------
                                            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                                            • rose2 Re: Co do workow w CH 20.08.03, 19:07
                                              dorotka1970 napisała:

                                              > rose2 napisała:
                                              >
                                              > > tak sie sklada, ze nie potrafisz odpowiedziec na proste pytanie, tworzysz
                                              > tzw
                                              > > wodolejstwo. To typowy wynik polskiej edukacji :o) dlatego w rozwiazywaniu
                                              >
                                              > > testow i w logicznym wyciaganiu wnioskow jestesmy raczej mierni, bo przeci
                                              > ez
                                              > > mozna zawsze dorobic wlasna historyjke, moze jestes poeta?
                                              >
                                              > Ty juz sie tak zaplatalas, ze sama nie wiesz, o co ci chodzilo.
                                              >
                                              > Na przykladzie twojego pytania zadam ci takie:
                                              > - jezeli jeden lekarz wypisze ci recepte, ale nie na ten lek co trzeba, a
                                              > drugi wypisze dobry lek, ale nie na te chorobe, na ktora zapadlas - to
                                              ktorego
                                              > lekarza wybierasz? Przypominam ci, ze trzeciej opcji nie ma!
                                              > Baw sie dobrze :-)
                                              >

                                              Haahaa najpierw sie zastanow zanim cos piszesz, dobrze?

                                              Pierwsze pytanie = drugie pytanie, w pierwszym pytaniu jak i w drugim lek nie
                                              byl dobry na moja chorobe. W pierwszym pytaniu pominelas fakt choroby.
                                              Nie ma logiki, nie ma wyboru.

                                              Moze jakis kurs z zasad logiki???
                                              • dorotka1970 Re: Co do workow w CH 21.08.03, 09:12
                                                Oczywiscie, ze pytanie jest bez sensu. Tak samo jak twoje - do ktorej
                                                restauracji pojde po raz drugi. Nikt przy zdrowych zmyslach nie pojdzie drugi
                                                raz, zeby zaplacic za to, co mu sie nie podobalo (poza toba moze).
                                                Moze jakis kurs z zasad logiki? :-)
                                                Tworzenie sytuacji bez wyjscia to jak widze twoja specjalnosc :-)
                                                --------
                                                Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                                                • kwik Re: Co do workow w CH 21.08.03, 09:36
                                                  > Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat


                                                  :) pozdrawiam i gratuluje (mam nadzieje, ze bedzie lubil swiat:)
                                                  • dorotka1970 Re: Co do workow w CH 21.08.03, 09:38
                                                    Dzieki :-)
                                                    Na pewno bedzie lubil, juz ja sie o to postaram! :-)

                                                    --------
                                                    Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                                          • kwik Re: Co do workow w CH 21.08.03, 10:11
                                            tak,tak, jestem poeta i nie robie zakupow w tesco o 3 w nocy. leje za to wode.
                                            na swoj ogrodek. pieknie rosnie.

                                            innym pozostaje wynajecie ogrodnika. ich wybor :)
                          • dorotka1970 Re: Co do workow w CH 20.08.03, 17:54
                            rose2 napisała:

                            > zadam pytanie:
                            > Restauracja nr 1, jedzenie wysmienite, fajna muzyczka, przytulnie, tylko
                            kelner
                            >
                            > jakis taki nie w sosie, do tego slamazarny i pomylil zamowienie.
                            >
                            > Restauracja nr 2, jedzenie beznadziejne, fajna muzyczka, przytulnie, kelner
                            > profesjonalista,
                            >
                            > Do ktorej restauracji pojdziesz poraz drugi???

                            Do zadnej. Sa jeszcze takie, w ktorych i menu wysmienite i obsluga swietna :-)
                            Naprawde jest w czym wybierac w Szwajcarii, i wcale nie musi byc najdrozsza :-)
                            --------
                            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                            • rose2 Re: Co do workow w CH 20.08.03, 18:04
                              Pojawilo sie slowo wybor, a wybor w pytaniu jest jasny nr 1 nr 2 albo nie
                              chodze wogole do restauracji, pytanie jest proste i nie dotyczy Szwajcarii ani
                              zadnego innego kraju, nie nalezy wciagac do tego innych opcji, poraz kolejny
                              proba wymigania sie.
                              • kwik Re: Co do workow w CH 20.08.03, 18:05
                                alez skad. wybor mozna odrzucic:)

                                • dorotka1970 Re: Co do workow w CH 20.08.03, 18:12
                                  kwik napisała:

                                  > alez skad. wybor mozna odrzucic:)

                                  No widzisz, wedlug Rose nie mozna, bo to tez wybor. A ona sie uparla, ze nie
                                  masz wyboru :-)

                                  A jezeli juz zadnej innej restauracji nie ma, nie mam nic w domu do jedzenia
                                  to zostaje jeszcze "take away" albo stacja benzynowa.
                                  Chcialabym wiedziec czemu Rose tworzy nierealne sytuacje i kaze nam sie
                                  decydowac tylko na przez siebie zaakceptowane opcje :-)

                                  --------
                                  Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                                  • kwik Re: Co do workow w CH 20.08.03, 18:13
                                    masz wybor (szybko udac sie do ulubionej restauracji:). co niniejszym czynie.
                                    pozdrawiam
                      • kurczak1976 Do Dorotki 20.08.03, 17:16
                        Czesc Dorotka

                        Wyslalam Ci kiedys maila, tylko nie wiem czy doszedl, bo ta poczta wogole nie
                        dziala. Napisz czy go dostalas!
                        Pozdrowienia Kurczak-Lablador z CH
                        • dorotka1970 Re: Do Dorotki 20.08.03, 17:55
                          O matko, sorki :-) Dostalam! Tylko nie jestem przyzwyczyjona zagladac do tej
                          skrzynki. Najpozniej jutro ci skrobne odp z hotmaila.

                          Pozdroofka :-)
                          Dorotka
                          --------
                          Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                      • rose2 Re: nie tylko o kelnerach... 20.08.03, 17:19
                        dorotka1970 napisała:

                        > -
                        • dorotka1970 Re: nie tylko o kelnerach... 20.08.03, 18:04
                          rose2 napisała:

                          > No widzisz, wlasnie ze w kazdy weekend jak nie prywatnie to sluzbowo, mam
                          taki tryb zycia i co na to poradze. Dodatkowo na zapas kupowac nie moge, bo
                          moze w ciagu miesiaca bede musiala sie wyprowadzic i co zrobie z workami bede
                          szukac chetnych :o)
                          >
                          -
                          • rose2 Re: nie tylko o kelnerach... 20.08.03, 18:30
                            dorotka1970 napisała:


                            > -
                            • dorotka1970 Re: nie tylko o kelnerach... 20.08.03, 18:56
                              rose2 napisała:

                              > Z sasiadami na pienku nie mialam, bo
                              > nie bylo okazji do widywania sie, niestety ale w szwajcarii mieszka sie
                              > raczej anonimowo. Chodzisz w odwiedziny do sasiadow szwajcarow i prosisz ich
                              > o zakupy...hi hi sorry ale nie wierze :o)))
                              -
                              • rose2 Re: nie tylko o kelnerach... 20.08.03, 19:18
                                Sama sobie zaprzeczasz, nie mam juz sily.
                                Jesli siedzisz w domu to masz czas pogadac z sasiadka, nieprawdaz? Jesli
                                widujesz sasiada przypadkowo raz na miesiac, to sprawa ma sie troche inaczej.
                                • dorotka1970 Re: nie tylko o kelnerach... 21.08.03, 09:17
                                  rose2 napisała:

                                  > Sama sobie zaprzeczasz, nie mam juz sily.
                                  > Jesli siedzisz w domu to masz czas pogadac z sasiadka, nieprawdaz? Jesli
                                  > widujesz sasiada przypadkowo raz na miesiac, to sprawa ma sie troche inaczej.
                                  >
                                  Tak, szczegolnie moge z nia pogadac jesli nie znam jezyka :-))
                                  Wyobraz sobie, ze moj maz pracuje, do pozna, a jakos znalezlismy czas, zeby
                                  sie do sasiadow wybrac na chwilke w tej sprawie :-)
                                  Jak juz mowilam, ty wolisz sobie stwarzac problemy, a ja szukam rozwiazan i
                                  jakos zawsze mi sie udaje :-))
                                  Poza tym sasiadka tez pracuje, wiec nawet gdybym ja siedziala w domu, to
                                  niekoniecznie by mi to pomoglo. Ty masz chyba generalnie lekko ograniczona
                                  wyobraznie i rzadko widzisz wszystkie opcje :-)

                                  --------
                                  Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                              • tralalumpek Dorotko!! 21.08.03, 08:28
                                proponuje ci oszczedzac nerwy, z racji ze jestes w ciazy.
                                ta twoja dyskusja z rose prowadzi do nikad, zyjecie w 2 roznych swiatach,
                                ktore sie w zadnym punkcie nie schodza
                                twoje (dla mnie bardzo madre i logiczne tlumaczenia) kompletnie do rose nie
                                docieraja, wydaje nmi sie ze momentami sprzecza sie zeby sie sprzeczac, tak
                                dla idei
                                • dorotka1970 Re: Dorotko!! 21.08.03, 09:23
                                  tralalumpek napisała:

                                  > proponuje ci oszczedzac nerwy, z racji ze jestes w ciazy.
                                  > ta twoja dyskusja z rose prowadzi do nikad, zyjecie w 2 roznych swiatach,
                                  > ktore sie w zadnym punkcie nie schodza
                                  > twoje (dla mnie bardzo madre i logiczne tlumaczenia) kompletnie do rose nie
                                  > docieraja, wydaje nmi sie ze momentami sprzecza sie zeby sie sprzeczac, tak
                                  > dla idei

                                  Dziekuje ci Tralalumku za dobre slowo :-)
                                  Moze to tak wyglada, ze sie denerwuje, ale jest wrecz przeciwnie. Ja sie
                                  dobrze bawie :-)), dopoki nie lataja epitety, ale Rose taka chyba nie jest.
                                  Pewnie niedlugo mi sie znudzi i pogadam o czym innym :-) Troche mi tu czasem
                                  brakuje polskiego...
                                  Jeszcze nie udalo mi sie Rose przekonac, zeby spojrzala na swiat z szerszej
                                  perspektywy, ale moze ten typ tak ma :-)

                                  Pozdroofka,
                                  Dorotka
                                  --------
                                  Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                                • rose2 Re: Dorotko!! 21.08.03, 11:43
                                  Mysla, ze zbyt emocjonalnie podchodzisz do forum. Nie denerwuj sie bo zlosc
                                  pieknosci szkodzi. A wymiana zdan jest bardzo potrzebna w zyciu. Nawet jesli
                                  nie znajdzie sie porozumienia.
                  • bergo1 Re: nie tylko o kelnerach... 20.08.03, 16:58
                    Ja tylko napisze a propos workow na smieci.
                    Moja mama mieszka w Zakopanem i tam jak ktos przed domem nie ma postawionego pojemnika na smieci ( z braku miejsc czy w celu unikniecia wrzucania smieci przez turystow ) kupuje sie specjalne worki, ktor wystawia sie rano w dniu wywozu smieci. :-))
                    Uwazam to za bardzo madre rozwiazanie. Oplacam wywozke przy zakupie worka, a wystawiam go jak jest pelny.

                    w Norwegi a propos godziny otwarcia resauracji, sklepow i bankow rowniez sa fatalne. Dobrze ze w moim miescie jeden malutki spozywczy sklep jest otwarty w niedziele ( miasto drugie co do wielkosci w kraju )
                • rose2 Re: PS 20.08.03, 16:40
                  A mialas okazje popracowac w CH? Jestes tam rok i nic nie zauwazylas, nadal
                  sielanka? A moze siedzisz w domu i jak narazie znasz ten kraj z perspektywy
                  turysty. Zalatwialas cos na wlasna reke, czy wszystko przez firme meza? Jakies
                  wieksze zakupy w postaci sprzetu na gwarancji?
                  Musze Cie rozczarowac ale nie wszystko jest idealne. Mnie gorycz nie
                  przepelnia, wrecz przeciwnie. A do wyzej wymienionych przykladow podchodze z
                  przymruzeniem oka. Denerwuje mnie natomiast krytyka tego jak to sie zyje w
                  Polsce i jak to kelnerki sa bee a wszedzie indziej jest cacy, przeciez to
                  nieprawda.
                  • dorotka1970 Re: PS 20.08.03, 17:13
                    rose2 napisała:

                    > A mialas okazje popracowac w CH? Jestes tam rok i nic nie zauwazylas, nadal
                    > sielanka? A moze siedzisz w domu i jak narazie znasz ten kraj z perspektywy
                    > turysty. Zalatwialas cos na wlasna reke, czy wszystko przez firme meza?
                    > Jakies wieksze zakupy w postaci sprzetu na gwarancji?
                    > Musze Cie rozczarowac ale nie wszystko jest idealne.
                    -
                    • rose2 Re: PS 20.08.03, 17:46
                      > -
                      • dorotka1970 Re: PS 20.08.03, 18:27
                        rose2 napisała:

                        > Ano ma to wspolnego, ze jak pracujesz to przywiazujesz wage do tego aby
                        > zakupy trwaly jak najkrocej, mozna je bylo zrobic wieczorem i w jednym
                        > miejscu. Jesli sie nie pracuje to wowczas po sklepach mozna chodzic do woli.
                        > Niektore rzeczy uwieraja jesli ma sie malo czasu. Wowczas moze tak byc, ze
                        > restauracja nie jest luksusem czy przyjemnoscia tylko rzecza codzienna, nie
                        > ze wzgledu na lenistwo ale z powodu pustej lodowki i zamknietych sklepow po
                        > 18.
                        -
                        • rose2 Re: PS 20.08.03, 19:01
                          dorotka1970 napisała:

                          > rose2 napisała:
                          >
                          > > Ano ma to wspolnego, ze jak pracujesz to przywiazujesz wage do tego aby
                          > > zakupy trwaly jak najkrocej, mozna je bylo zrobic wieczorem i w jednym
                          > > miejscu. Jesli sie nie pracuje to wowczas po sklepach mozna chodzic do wol
                          > i.
                          > > Niektore rzeczy uwieraja jesli ma sie malo czasu. Wowczas moze tak byc, ze
                          >
                          > > restauracja nie jest luksusem czy przyjemnoscia tylko rzecza codzienna, ni
                          > e
                          > > ze wzgledu na lenistwo ale z powodu pustej lodowki i zamknietych sklepow p
                          > o
                          > > 18.
                          > -
                          • kurczak1976 DO ROSE2 21.08.03, 09:50
                            rose2 napisała:


                            > A czy ja sobie nie radze, jasne ze sobie radze, ale byloby latwiej gdyby
                            > sklepy byly otwarte dluzej, lub w weekend. Jeden szczegol mniej do
                            planowania,
                            > nieprawdaz. Nie powiem w szwajcarii bylo lepiej bo sklepy byly otwarte do 20
                            > czasem do 21 tutaj 19 to max, godzina roznicy to duzo. Na lunch mam jakies
                            pol
                            > godziny i nie ma sklepu w zasiegu reki, metrem jechac nie bede, samochodu
                            nie
                            > mam, ale nawet jesli to wciaz sa korki, a potem co mi radzisz zrobic z
                            zakupami
                            >
                            > w upale, moge dac do lodowki ale powrot do domu zajmuje mi jakies 40 minut,
                            to
                            > jest raczej niezdrowe. Nie znaczy to oczywiscie, ze przymieram glodem.


                            > Darujcie sobie
                            > teorie zapasow, bo za kilka dni moge byc w USA i wszystko mi sie pops
                            > uje.



                            > Z przyjaciolmi to jest tak, ze oni tez pracuja i tez narzekaja, tylko ze oni
                            > jeszcze maja rodziny, babcie czy ciocie, sorry ale ja ich prosic o zakupy
                            nie
                            > bede. Wieksza czesc przyjaciol jest w Polsce wiec tez odpada. Nie sugeruj mi
                            > jakis dziwnych rozwiazan bo ich nie potrzebuje, naprawde. Caly czas mowie o
                            > ulatwianiu zycia, nie o skomplikowanych akcjach wciagania babci kolegi w
                            zakupy


                            Rose stalas sie slawna. Przetlumaczylam to Szwajcarom i oni sobie to nawet
                            wydrukowali i zabrali do pracy.
                            Jeszcze nigdy nie spotkali sie z tak dluga lista problemow czlowieka chcacego
                            zrobic zakupy.
                            Mysle ze to nawet na warunki polskie jest wyjatkowe.

                            Czekamy z niecierpliwoscia na kolejny odcinek!
                            Pozdrowienia

                            A jeszcze jedno, ktos z nich zaproponowal, ze zawsze mozesz zglosic problem do
                            wladz lokalnych bo tutaj sie tak robi. Tylko, ze potem doszlismy do wnosku, ze
                            to tez zwiazane jest napewno z wieloma kolejnymi problemami, no bo trzebaby
                            kupic papier do drukarki, wydrukowac, nastepnie zaniesc do urzedu ale one tez
                            w dzikich godzinach otwarte. Zostaje jeszcze poczta no ale pewnie jest za
                            daleko od twojego domu a ty samochodu nie masz, metrem nie jezdzisz wiec nie
                            wspominamy nawet o rowerze. Skaplikowane uklady sasiedzkie tez utrudniaja
                            wyslanie takowego listu tak ze przepadlo.
                            My niestety mieszkamy zbyt daleko Zurichu wiec tez na nasza pomoc tez nie
                            mozesz liczyc.

                            Jeszcze raz pozdrowionka ;O)Byla to bardzo ciekawa dyskusja!
                            • dorotka1970 Hi hi :-) 21.08.03, 09:54
                              Kurczak, jestes super! :-)
                              Tylko nie wiem, czy nie bedziesz musiala jakis dywidend wyplacac Rose za prawa
                              autorskie :-)
                              Oooops, moze nie trzeba bylo mowic glosno... :-)

                              Pozdroofka,
                              Dorotka
                              --------
                              Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                              • rose2 Re: Kurczak! 21.08.03, 10:02
                                Bardzo sie ciesze, ze tak Cie bawia moje posty, fajne masz hobby nie ma co.
                                A tak na marginesie, ten kto zyje w danym kieracie nie moze sobie wyobrazic
                                zmiany i to sie nazywa brakiem elastycznosci. Nie zale sie z tego powodu i
                                szczegolnie nie Tobie, pisze o tym bo moze niektore rzeczy mozna zmienic, jako
                                ze nic nie jest perfekcyjne, nawet Szwajcarskie zegarki.
                                • dorotka1970 Re: Kurczak! 21.08.03, 10:24
                                  rose2 napisała:

                                  > A tak na marginesie, ten kto zyje w danym kieracie nie moze sobie wyobrazic
                                  > zmiany i to sie nazywa brakiem elastycznosci.

                                  To o sobie napisalas, prawda? :-) Ciesze sie, ze przynajmniej to dostrzegasz.
                                  (Wspominalam juz, ze jestem optymistka?)

                                  Pozdrawiam,
                                  Dorotka
                                  --------
                                  Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                                  • rose2 Re: Kurczak! 21.08.03, 10:32
                                    To ze mi nie pasowalo to czy tamto, nie znaczy ze sie do tego nie dostosowalam,
                                    kolezanko. Jest wiele, rzeczy ktore nam nie pasuja i mozna byloby zmienic to
                                    czy tamto. No ale Tobie wszystko pasuje, nawet jesli ktos cie jawnie oszukuje
                                    (bez nawiazanie do workow na smieci). Ogladalas moze Co mi zrobisz jak mnie
                                    zlapiesz, Barei? Tam byl taki monolog robotnika o dojazdach do pracy.
                                    • dorotka1970 Re: Kurczak! 21.08.03, 10:36
                                      rose2 napisała:

                                      > No ale Tobie wszystko pasuje, nawet jesli ktos cie jawnie oszukuje
                                      > (bez nawiazanie do workow na smieci).

                                      -
                                      • rose2 Re: Kurczak! 21.08.03, 11:01
                                        Widzisz dla mnie oszukiwaniem jest jesli zaplacilas powiedzmy 2000 za telewizor
                                        i on sie popsul po 3 miesiacach, idziesz do sklepu a oni chca 30 za transport (
                                        w jedna strone). Potem okazuje sie, ze nie trzeba placic tych 30, jak sie
                                        naskarzy gdzie trzeba. Sama do tego doszlam, bo tubylcy twierdzili, ze to
                                        normalne hi hi. Nieprawda, wcale nie bylo normalne, to byla jwna proba
                                        oszustwa. Nie wszystko zloto co sie swieci, ze tak powiem. Lykanie jak pelikan
                                        pewnych regul (abstrakcyjnych) nie oznacza wcale optymizmu. A mnie optymizm
                                        przepelnia bo wierze, ze w Polsce kiedys bedzie lepiej, ze ludzie zrozumieja co
                                        oznacza obsluga nie jest wliczona w rachunek. Pamietam kiedys jechalam
                                        pociagiem do Niemiec, na terenie Polski prawie wszyscy wywalali papiery przez
                                        okno, na terenie niemiec juz nie. Dlaczego? Dlaczego niektorym przeszkadzaja
                                        krotkie spodniczki kelnerek w Polsce, a nie przeszkadza im slamazarna obsluga w
                                        austriackich knajpach (nie wszystkich). Nie zgodze sie, ze jeden wypad do
                                        krakowa i zniesmaczenie tralalumpka jest powodem do tego typu porownan.
                                        • tralalumpek Re: Rose 21.08.03, 11:19
                                          rose2 napisała:

                                          .... Dlaczego? Dlaczego niektorym przeszkadzaja
                                          > krotkie spodniczki kelnerek w Polsce, a nie przeszkadza im slamazarna
                                          obsluga w
                                          >
                                          > austriackich knajpach (nie wszystkich). Nie zgodze sie, ze jeden wypad do
                                          > krakowa i zniesmaczenie tralalumpka jest powodem do tego typu porownan.


                                          czys ty sie dziewcze niedospalo czy niedokopulowalo
                                          porzepraszam ale mam powoli dosc twojego czepiania sie mnie bezsensownego
                                          • rose2 Re: Rose 21.08.03, 11:47
                                            Wstrętne naburmuszone młode kelnerki z łapanki, komentujące wszystko.
                                            Pyskate, nie mające pojęcia o obsłudze klienta. Nie zdające sobie sprawy, że
                                            na napiwek się pracuje a nie dostaje z urzędu. Najczęściej panienki są tak
                                            ubrane, że wyglądaja jak oferta towarzyska a nie kelnerki.

                                            Tak mam zwwwidyyy...
                                            Ludzie nie odwiedzajcie krakowa bo tam sodoma i gomora
                                    • kurczak1976 Re: Kurczak! 21.08.03, 11:03
                                      Sluchaj Rose, to spoleczenstwo funkcjonuje tak przez dziesiatki lat i jak
                                      widac efekty sa godne pozazdroszczenia.
                                      Przeciez nikt tutaj nie bedzie zmienial godzin otwarcia sklepow bo Polacy nie
                                      moga zdazyc zrobic zakupow!

                                      A poza tym co z osobami ktore musialyby siedziec w tym sklepie do wieczora i w
                                      niedziele?!
                                      Wyobraz sobie , ze tracisz swoja prace i pozostaje Ci cos takiego - zapieprzac
                                      do sklepu w nocy i weekend bo ktos nie mogl sobie zrobic wczesniej zakupow.
                                      Do tego doszlo w naszym kraju i jest to bardzo przykre i uciazliwe dla ludzi
                                      pracujacych wlasnie w ten sposob.
                                      • rose2 Re: Kurczak! 21.08.03, 11:18
                                        Blad! Nie chce aby zmienono godziny otwarcia dla mnie, chce aby je zmieniono
                                        dla tych co pracuja do pozna i musza zawsze planowac zakupy. Bo tak to juz
                                        jest, ze musisz wyjsc z pracy o odpowiedniej porze aby cos kupic. Czesto jest
                                        tak, ze na pol godziny przed zamknieciem czesc warzyw juz jest spakowana i
                                        wyniesiona ze sklepu. Szwajcar, ktory ma zone niepracujaca, badz pomoc domowa
                                        ma to w dupie, bo sam zakupow i tak nie robi. Z tych wszystkich co sie tak
                                        ubawili moim postem, ktory sam robi zakupy? Zapytaj. A ci ktorzy mieszkaja
                                        blisko granicy z Francja jezdza tam na sobotnio wieczorne zakupy. Jak bardziej
                                        komfortowo mozna sobie popracowac do pozna gdy wiesz ze masz sklep po drodze do
                                        domu, ktory zawsze jest otwarty. Ilosc dupereli o ktorych musisz pamietac
                                        bo...jest w niektorych krajach przerazajaca, nie oznacza to ze nie mozna zyc.
                                        Musi siedziec do pozna w sklepie, hmm ale chyba nie jako wolontariusz?

                                        Na czym Szwajcaria najwiecej zarabia? Na bankach prawda? Jak funkcjonuje system
                                        bankowy w CH? Bez zarzutu, no wlasnie. Sklepy sa dla ludzi a nie na odwrot.
              • penelopa.pitstop Re: Rose2 - gdzie w Szwajcarii bylas?... 09.09.03, 10:35
                dorotka1970 napisała:

                > To fajnie, bo ja akurat mieszkam w Luzernie, a i w Zurichu zdarza nam sie
                Dziewczyny a jak udalo Wam sie przeniesc do Szwajcari? Zakladam, ze jestescie
                tam legalnie. Chcialabym tam wyemigrowac ale tak na powaznie. Wychodzenie za
                maz za Szwajcara odpada.
                Angielski juz znam, teraz trenuje francuski i niemiecki.
                Bardzo odpowiada mi sposob bycia i zycia Szwajcarow a doprowadza mnie do szalu
                nasz kraj. I nie chodzi mi o migracje zarobkowa tylko o przeniesienie sie tam
                na stale i normalne spokojne zycie.

                Penelopa.
                • kurczak1976 Re: Rose2 - gdzie w Szwajcarii bylas?... 09.09.03, 10:43
                  Droga Penelopko

                  Jedno pytanie: Skad wiesz jaki jest sposob zycia Szwajcarow? Czy bylas tu juz
                  na jakis czas, zeby ten specyficzny narod poznac?
                  Jesli tak to cofam pytanie a jesli nie to powiem Ci tylko tyle ze mozesz sie
                  rozczarowac!
                  Jesli chodzi o legalny pobyt i prace to w tym kraju akurat jest akurat dosc
                  ciezko. I jeszcze jedno z mojego doswiadczenia wynika ze angielski sie tu na
                  niewiele zdaje no chyba ze zajmujesz wysokie stanowisko w biznesie lub
                  pracujesz w nauce. Moze sie myle ale pewnie dziewczyny sie tu tez wypowiedza
                  to bedziesz miala lepszy obraz.
                  Mozesz tez skorzystac z forum "Szwajcaria" tam udzielaja naprawde rzeczowych
                  informacji.
    • harald.brenner Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 14:13
      w polsce wszyscy wszystko robia z laski. problem w tym iz zarabia sie tutaj
      grosze a ceny i oplaty sa juz na poziomie europejskim. nie wymagaj wiec od
      dziewczyny, ktora dostaje 250 dolarow miesiecznie za kelnerstwo, aby pracowala
      tak jak jej kolezanka na zachodzie.
      a propos zachodu to mieszkam tu od lat i nie zauwazylem jakiejs wybitnej
      kultury wsrod kelnerow.
      • Gość: siedem kalsyfikacja lokali IP: 213.216.66.* 20.08.03, 14:20
        wersja uproszczona

        klasa c)
        te o ktorych piszecie

        klasa b)
        usmiech na twarzy kulturka, och i ę

        klasa a)
        usmiech na twarzy kulturka, och i ę
        ale dodatkowo usmiech jest szczery*

        wystepowanie klasy b) - rzadko
        wystepowanie kalsy a) - kilka w Polsce


        *-trzeba byc naprawde bywalcem zeby rozroznic zachowanie kelnerstwa miedzy
        eleganckim wymuszonym a eleganckim eleganckim [choc tak miedzy nami to drugie
        tez jest wymuszone tyle ze niedostrzegalnie]

        5040

      • tralalumpek Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 14:46
        harald.brenner napisał:

        > w polsce wszyscy wszystko robia z laski. problem w tym iz zarabia sie tutaj
        > grosze a ceny i oplaty sa juz na poziomie europejskim. nie wymagaj wiec od
        > dziewczyny, ktora dostaje 250 dolarow miesiecznie za kelnerstwo, aby
        pracowala
        > tak jak jej kolezanka na zachodzie.
        > a propos zachodu to mieszkam tu od lat i nie zauwazylem jakiejs wybitnej
        > kultury wsrod kelnerow.


        harald.brenner napisał:

        > w polsce wszyscy wszystko robia z laski. problem w tym iz zarabia sie tutaj
        > grosze a ceny i oplaty sa juz na poziomie europejskim. nie wymagaj wiec od
        > dziewczyny, ktora dostaje 250 dolarow miesiecznie za kelnerstwo, aby
        pracowala
        > tak jak jej kolezanka na zachodzie.
        > a propos zachodu to mieszkam tu od lat i nie zauwazylem jakiejs wybitnej
        > kultury wsrod kelnerow.


        a propos zachodu, gdzie mieszkam od lat, to zauważyłam znaczne różnice
        o nich też napisałam
        zasadnicza różnica polega na tym, że na tym że kelner należy do grupy zawodów
        która się nazywa "usługi" czyli usługuje innym, za co ci mu płacą i tu zaczyna
        się problem w Polsce. Bardzo ładnie to ujął Anton
    • lolyta Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 15:31
      Obsluga na krakowskim Rynku to wyzysk czlowieka przez czlowieka, w tym wypadku
      - studentow pierwszego roku przez wlascicieli, pracujacych po 12 godzin za 2-3
      zlote na godzine, z prawem do wypicia jednej kawy w ciagu dnia na koszt firmy,
      oczywiscie zero ubezpieczenia i umowy (nie wspominajac o plastrach na nogi
      pokryte pecherzami). Zalozenie jest takie, ze dorobia sobie napiwkami, ale
      takie zalozenie to jest fajne np. w USA gdzie napiwek powinien wynosic
      przynajmniej 15% rachunku i jak sie go nie zostawi to wlasciwie tak, jakby sie
      wyszlo bez placenia. W Polsce nie ma tradycji dawania napiwku, niektorzy daja,
      niektorzy nie, obsluga nie moze zalozyc z gory ze go dostanie nawet jesli
      zatanczy przed klientem na rzesach. Chociaz oczywiscie wlasciciel zaklada ze
      moze gowno placic bo wlasnie te napiwki maja niby byc zarobkiem kelnera. Do
      tego ceny sa skalkulowane tak ze piwo kosztuje tyle co taki kelner zarabia
      przez dwie godziny i jak ktos sie urwie bez placenia to kelner musi oczywiscie
      pokryc straty z wlasnej kieszeni. Sprobuj byc w takiej sytuacji usmiechnieta i
      uprzejma non stop.
      • wiedzma_ple_ple Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 15:49

        Nie no bez przesady, jesli się ktoś decyduje pracowac jako kelner/kelnerka to
        przyjmuje wady i zalety tego zawodu. Nie mam ochoty znosić fochów i humorów
        kelnerki która jest wściekła że jej ktoś zwiał, ktos nie zapłacił czy że
        zarabia tyle ile zarabia. Ja jej/jego nie zmuszam. A jak idę do knajpy to życzę
        sobie być obsłuzona mile i bez fochów - bo łaski mi nie robią że mi podają
        jedzenie czy picie - ja za to płacę. Bez przesady. Zwykle zostawiam napiwek ale
        fakt faktem ostatnio w paru miejscach z premedytacją nie zostawiliśmy z
        przyjaciółmi ani grosza, obsługa była fatalna - rozkojarzona, podano nam co
        innego niż zamawialiśmy, nie można się było doprosić rachunku a jak w końcu się
        zjawił i rachunek to z dopisaną potrawą której nie zamawialiśmy. No to sorry -
        jeszcze napiwek? Jak się komuś nie podoba zawód kelnera/kelnerki, nie znosi
        ludzi a "podawanie" mu ubliża to niech szuka pracy jako prezes - a
        nie "fuczy" ;) na klientów.
        • diab.lica Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 16:02
          skoro mamy kelnerow ktorzy moga byc chamscy bo malo zarabiaja to juz nie
          dziwota ze mamy:
          1) lekarzy, ktorzy biora lapowki (w koncu malo zarabiaja)
          2) pielegniarki burczace na pacjentow
          3) nuczycieli bez "powolania"
          4) niesprawna policje (w koncu komu by sie chcialo za przestepacami latac za
          takie pienadze)
          itd.
          • kwik Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 16:13
            pewien pan obiecywal wszystkim po stowie. na glowe. to jego wina

            :)

            • diab.lica Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 16:20
              > pewien pan obiecywal wszystkim po stowie. na glowe. to jego wina

              a ja slyszalam ze to wszytsko przez cyklistow :)

              • kwik Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 16:22
                wszystko za wyjatkiem stowy.
          • rose2 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 16:14
            Moze nie tak. To ze kelnerzy sa chamscy jest raczej rzadkoscia, jak dla mnie.
            Nie spotkalam juz dawno "pani z Cepelii" z filmu Mis: "jem przeciez". Zgodze
            sie natomiast ze w Polsce jest wielu ludzi niezadowolonych z zycia i pracy. Nie
            jest to ich wina tak do konca, bo wiekszosc z nich nie ma wyboru. Studenta nikt
            nie zatrudni na stanowisko prezesa, a wszelakie prace sezonowe w Polsce to
            wyzysk. Wielu stara sie wyjechac na truskawki do niemiec czy francji, bo placa
            lepiej. Czy to nie jest smieszne ze za zbieranie owocow placi sie lepiej niz za
            ciezka prace w knajpie gdzie trzeba pracowac czesto w weekendy i po nocach.
            Rozumiem tych ludzi ale ich nie usprawiedliwiam, bo nie lubie chamstwa.
            Cieszcie sie laski ze macie wybor aby nie byc kelnerkami, gdzie szef kaze
            ubierac mini i stringi aby przyciagnac wiecej klientow :o)))do tego biegac za
            dresiazami gdy nie zaplaca rachunku. A na koniec ktos na necie obrzuci was
            epitetami.
        • Gość: lolyta Re: kelnerzy z łapanki IP: *.mia.bellsouth.net 20.08.03, 17:42
          Wiesz co, ja sie akurat z chamska obsluga w Krakowie nigdy nie spotkalam, a
          spedzilam tam nie upojny weekend tylko kilkadziesiat lat. A co do tej "decyzji
          o zawodzie": to nie sa ludzie ktorzy sobie wymarzyli ze beda kelnerami. To sa
          ludzie ktorzy wlasnie zdali mature, dostali sie (lub nie) na studia, chca
          zalapac ta pierwsza w zyciu prace a ZADNEJ INNEJ PRACY NIE DOSTANA NA SEZON.
          Uwaga o tym ze jak ktos nie chce byc kelnerem to moze byc prezesem jest w tej
          sytuacji absurdalna.
          • dorotka1970 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 18:32
            Gość portalu: lolyta napisał(a):

            > A co do tej "decyzji
            > o zawodzie": to nie sa ludzie ktorzy sobie wymarzyli ze beda kelnerami. To
            sa
            > ludzie ktorzy wlasnie zdali mature, dostali sie (lub nie) na studia, chca
            > zalapac ta pierwsza w zyciu prace a ZADNEJ INNEJ PRACY NIE DOSTANA NA
            SEZON.
            -
            • rose2 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 19:12
              Podstawowym bledem jest zakladanie, ze jesli w danym dniu kelner mial "zly
              dzien" to znaczy, ze olewa prace. To tak jak by stwierdzic ze jestes oziebla
              gdy raz powiedzialas mezowi nie w sypialni.
            • gero1 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 19:17
              jeśli chodzi o ustawowy zakaz zamykania sklepów, to sprawa jest prosta, jak
              sądze. Chodzi o wyrównanie szans, czyli o te same warunki konkurencji. Duży
              sklep mógłby zatrudnić ludzi i sprzedawać na okrągło. Mały sklep nie,
              właściciel musi też spać. Wobec tego duży może małego wykończyć poprzez dłuższy
              czas otwarcia. A tak oba są otwarte w tych samych godzinach i jest równa
              konkurencja. A miejsca pracy są chyba ważniejsze, niż to czy ktoś wracając z
              delegacji zdąży się nażreć czy też nie.
              • rose2 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 19:24
                nazrec to sie mozesz ty.
                Jest tez cos takiego jak rozwoj, a co za tym idzie przemiany i moze wlasnie
                dlatego juz wkrotce nie bedzie malego sklepikarstwa, tylko duze centra
                handlowe. Wowczas bedziesz musial sie przezucic na cos innego, to jest
                prawdziwy kapitalizm, a nie jakies tam dyrdymalki. Kiedys nie bylo Tesco i
                innych "marketow", teraz sa i to sie nazywa przemiana.
                • gero1 Re: kelnerzy z łapanki 20.08.03, 19:33
                  o w dupę nie wiedziałem że kapitalizm przynosi zagładę małym sklepom a troche
                  latek zycia w kapitalizmie mam za sobą. Może by ich tych sklepikarzy jakos
                  ostrzec, aby się w porę przebranżowili zanim nadejdzie ich holokaust.
          • wiedzma_ple_ple Re: kelnerzy z łapanki 21.08.03, 09:25

            Stanowiska "Prezesa" było naturalnie przejaskrawieniem - wiesz bardzo często
            ludziom po maturze, studentom, którzy jeszcze nigdy nie pracowali wydaje się że
            sa już taaaacy wspaniali i tak ponad wszystkich innych że ze startu należy im
            się posada za dużą kasę na odpowiedzialnym stanowisku. Nie ma tak dobrze. Nie
            jest znowu tak że w ogóle nie mają wyboru - mają podstawowy albo ida do pracy i
            traktują ją poważnie albo niech nie biorą sie za nią wcale. Jest różnica między
            kimś kto dopiero wprawia się w zawód i popełnia błędy - myślę że większość
            ludzi takie "potknięcia" wybaczy ale inną sprawą jest gdy ktoś łaskę robi że w
            ogóle pracuje. Nie podoba się? To jest na to miejsce 50 innych osób które będą
            bardzo zadowolone z możliwości takiej pracy. Szczególnie w usługach. Z drugiej
            strony myślę sobie że właściciele knajp/reatauracji przy takiej konkurencji nie
            pozwalają sobie na zatrudnianie na dłużej personelu na który są skargi.
            • rose2 Re: Specjalnie dla Dorotki 21.08.03, 10:07
              Nie chce byc zlosliwa ale ni moge sie powstrzymac. Powiem Ci tak dziolcha
              czytaj wiecej informacji na temat kraju w ktorym mieszkasz. To moze cos tam
              zaoszczedzisz, no chyba ze ty napiwkiem nazywasz zaokraglenie 98.5 do 100 hi hi

              Living and working in Switzerland, a survival handbook, David Hampshire 6th
              edition 1997


              Strona 337

              Tipping
              In swiss hotels and restaurants, a service charged of 15 per cent is included
              in all bills and tipping (Tirinkgeld, pourboire) has officially been abolished.
              In most major cities and towns, including Basle, Berne, Geneva, and Zurich, a
              15% service charge is included in Taxi hire costs. A service charge is always
              included in the price of hairdressing. NO tipping is generally the rule,
              although there are a few exceptions, notably railway and hotel porters, wash
              and cloakroom attendants, and garage petrol pump attendants e.g. when they
              clean your windscreen or check your oil. People do of cource, reward good
              service and if you intend to become a regular customer it often pays to sweeten
              the staf. Large tips are however considered ostentatious and in bad taste
              (exept by the receipient, who will be your friend for life).

              Nie zdziwie sie jesli twoi szwajcarscy przyjaciele robia sobie niewinne zarciki
              na temat twej rozrzutnosci.
              • dorotka1970 Re: Specjalnie dla Dorotki 21.08.03, 10:32
                rose2 napisała:

                > Nie chce byc zlosliwa ale ni moge sie powstrzymac. Powiem Ci tak dziolcha
                > czytaj wiecej informacji na temat kraju w ktorym mieszkasz. To moze cos tam
                > zaoszczedzisz, no chyba ze ty napiwkiem nazywasz zaokraglenie 98.5 do 100 hi
                hi
                -
                • rose2 Re: Specjalnie dla Dorotki 21.08.03, 10:47
                  Jesli nie rozumesz co oznacza *male* to Twoj problem (ostatnie zdanie
                  pominelas) do tego wczoraj uparcie twierdzilas, ze nie wszedzie obsluga jest
                  wliczona, a ja twierdze ze wszedzie jest wliczona, nie zmieniaj tematu. Te 15%
                  zostalo oficjalnie wliczone w ceny *wszedzie* a jesli placisz dodoatkowe 10% to
                  razem jest 25%, no ale ja teraz jestem skapa hi hi, ktos Cie rowno *ozyna* a ty
                  jestes z tego dumna. Zdanie ktore przytoczylas odnosi sie zaokraglanie z 98.5
                  do 100 i to jest ze tak powiem to cos. A 15% ze 100 to jest 15 to tak w razie
                  gdyby sie okazalo, ze przysypialas na matematyce (jak i na logice).
                  • kurczak1976 Re: Specjalnie dla Dorotki 21.08.03, 11:21
                    Sluchaj Rose specjalnie dla Ciebie przeprowadzilam wywiad wsrod Szwajcarow czy
                    napiwki wliczane sa w cene czy nie. Jak sie okazalo nikt tu o czyms takim nie
                    slyszal, no ale Ty pewnie wiesz lepiej niz ludzie, ktorzy zyja tu od wielu
                    pokolen.

                    Jesli chodzi o logiczne myslenie, to pierwsza osoba ktora wykazuje jego brak
                    jestes TY sama ale nikt do tej pory nie byl na tyle nieuprzejmy zeby Ci to
                    wprost powiedziec. Skoro jednak wyjezdzasz z takim tekstami jak do Doroty czy
                    Tarampulka to Tobie tez musi sie oberwac.

                    Teraz nie dziwie sie juz dlaczego nie mozesz poprosic nikogo o pomoc w
                    zakupach. Zwyczajnie nikt Cie nie lubi, bo tylko kasasz na prawo i lewo bez
                    jakiegokolwiek szacunku dla innych osob czy odmiennych pogladow. Nie wiem
                    dlaczego jestes taka zgorzkniala i przepelniona nienawiscia. Mam tylko
                    nadzieje, ze ja w swoim zyciu do takiego stanu nie dojde!
                    • kurczak1976 Re: Do Tralalumpek 21.08.03, 11:25
                      Sorrki w poprzednim poscie przekrecilam twojego nicka ;O) Ale mam nadzieje, ze
                      wybaczysz bo pisalam w slusznej sprawie!
                      • tralalumpek Re: Do Tralalumpek 21.08.03, 11:30
                        kurczak1976 napisała:

                        > Sorrki w poprzednim poscie przekrecilam twojego nicka ;O) Ale mam nadzieje,
                        ze
                        > wybaczysz bo pisalam w slusznej sprawie!


                        alez, az tak prozna nie jestem
                        pozdrawiam cieplutko
                    • rose2 Re: Specjalnie dla Dorotki 21.08.03, 11:38
                      A moze ty jestes w Szwajcarii pod Warszawa jak Kramer z Vabanku? Widzisz znam
                      wielu szwajcarow i oni jakos wszyscy o tym wiedzieli. Jaki jest wynik tej
                      dyskusji, zaden. Wszyscy zaokraglaja rachunki o pare frankow, ale to nie jest
                      oplata za obsluge, tylko ze tak powiem twoj gest. Zastanow sie najpierw co
                      oznacza obsluga. Czy placisz pokojowce w hotelu za posprzatanie pokoju? Widzisz
                      w niektorych krajach jest wyraznie wymagane aby zostawiac drobne dla
                      pokojowek , bo obsluga nie jest wliczona w cene pokoju (co nie oznacza, ze w
                      danym hotelu nie ma pokojowek). Jesli tego zrobisz tos burak, jesli jednak
                      placisz za cos co juz jest wliczone tos naiwniak. Powodzenia zycze.
            • Gość: Anton Kelnerzy na dłużej IP: *.acn.waw.pl 21.08.03, 10:08
              wiedzma_ple_ple napisała:
              > myślę sobie że właściciele knajp/reatauracji przy takiej konkurencji nie
              > pozwalają sobie na zatrudnianie na dłużej personelu na który są skargi.

              Z tego co wiem, właściciele knajp w ogóle nie pozwalają sobie na zatrudnianie
              kelnerstwa na dłużej, bo się towrzystwo zbytnio wprawia w kelnersko-
              złodziejskim fachu: dolewanie klienteli własnej flachy, dopisywanie,
              odpisywanie i różne takie chwyty. Kiedy się w tym dany personel zbytnio wprawi,
              trzeba robić płodozmian.

              I to powoduje, że w dającej się przewidzieć przyszłości nie dorobimy się
              porządny, z lekka siwiejących kelnerów, co to pełen profesjonalizm, szyk i
              elegancja, ale jak im kto podpadnie to na zapleczu plują do zupy... Niestety...
              Tylko niewydarzone młokosy...
              • rose2 Re: Kelnerzy na dłużej 21.08.03, 10:20
                Gdy wlasciciel knajpy zatrudnia kelnera -ke za 400 zl miesiecznie i mu mowi, ze
                obsluga nie jest wliczona (dlatego tylko 400zl) i co dostanie to jest jego,
                taki uklad jest w miare ok. W miare pisze bo klienci zadko kiedy daja napiwek,
                taki jaki powinien byc czyli w 10 do 15% rachunku (mowie o Polsce). Bo na
                przyklad taki tralalumpek jest zly bo kelnerka miala mini spodniczke, widac jej
                bylo majtki (notabene to mogl byc pomysl szefa na przyciaganie klientow) i maz
                jej sie zagapil w mloda pupe, do tego biedna zamiast 10 piw mogla uniesc tylko
                dwa, no i po napiwku :o)))
                • tralalumpek Re: Kelnerzy na dłużej 21.08.03, 10:48
                  rose2 napisała:

                  ...Bo na
                  > przyklad taki tralalumpek jest zly bo kelnerka miala mini spodniczke, widac
                  jej
                  >
                  > bylo majtki (notabene to mogl byc pomysl szefa na przyciaganie klientow) i
                  maz
                  > jej sie zagapil w mloda pupe, do tego biedna zamiast 10 piw mogla uniesc
                  tylko
                  > dwa, no i po napiwku :o)))


                  rzecz w tym rose, ze ja nie podawalam przykladow obslugi mnie w Polsce. twoje
                  uwagi zlosliwe na moj temat sa kiepska forma zaczepüki badz rewanzu za moje
                  zdanie wyzej do Dorotki. Wykaz sie troche wyzszym poziomem dyskusji bo rzucasz
                  sie po tym poscie jak ryba po plazy
                  • rose2 Re: Kelnerzy na dłużej 21.08.03, 11:27
                    Oj a co napisalas w swym pierwszym poscie. Ja naiwna myslalam, ze to ty bylas w
                    Krakowie, przepraszam, ze nie zrozumialam :o))). Jesli obsluzono Cie dobrze to
                    w czym masz problem? Widzisz bo bajki jakies piszesz, historyjki z palca
                    wyssane, moze mialas PMS albo okres?
                    Wszystkie kafejki w krakowie powinny zwolnic personel, to otwarty apel,
                    naprawde :o)))
                    A postu ktory napisalas do dorotki nie czytalam, ale zaraz to zrobie.
    • dorotka1970 Rose przyhamuj moze czy cus... 21.08.03, 11:45
      Pisalam, ze bawi mnie dyskusja z toba.
      Zaczelas jednak jadem ociekac (nie tylko do mnie) i zrobilo sie nieprzyjemnie,
      wiec czas to zakonczyc.
      Tak przy okazji, to teksty o PMS-ie do tej pory slyszalam tylko od wyjatkowo
      wrednych facetow, majacych kompleksy wobec kobiet. Jestes pierwsza kobieta
      jaka widze, ktora w ten sposob chce dogryzc innej kobiecie... Nie ma czego
      gratulowac niestety.

      Pozdrawiam mimo wszystko, bo przy takim nastawieniu do swiata mozesz nabawic
      sie paru przykrych chorob o podlozu psycho-somatycznym.
      Dorotka
      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
      • rose2 Re: Rose przyhamuj moze czy cus... 21.08.03, 12:05
        Fakt istnienia PMSu jest stwierdzony i dowiedziony, sama go mam. Nie mam
        zamiaru ubolewac nad soba bo jestem kobieta i mam PMS czy okres i nie jest to
        dla mnie zadne usprawiedliwienie. Ale to juz temat na osobny watek.

        A zla obsluga nie jest tak powszechna w Polsce. Jest rowniez rozpowszechniona w
        innych krajach. Ludzie sa ludzmi i maja czasem zle dni, czasem zdarzaja sie
        chamy ale to juz ich problem. Jak mnie zdenerwuje chamska odzywka to zamiast na
        forum ide do jego/jej szefa.
        A niemcy, ci z poludnia, czesto bekaja przy stole, natomiast chinczycy czy
        japonczyscy mlaskaja i siorbia bardzo glosno, czy w zwiazku z tym sa chamami?
        Kazdy kraj ma swoje plusy czy minusy, uslugi w Polsce moga kulec, bo smiem
        twierdzic, ze w komunie nikt o to nie dbal. Widze, ze duzo sie zmienilo na
        lepsze i bedzie lepiej potrzeba tylko czasu.
        • dorotka1970 Jeszcze odpowiem 21.08.03, 12:33
          rose2 napisała:

          > Fakt istnienia PMSu jest stwierdzony i dowiedziony, sama go mam. Nie mam
          > zamiaru ubolewac nad soba bo jestem kobieta i mam PMS czy okres i nie jest
          > to dla mnie zadne usprawiedliwienie. Ale to juz temat na osobny watek.
          -
          • rose2 Re: Jeszcze odpowiem 21.08.03, 12:42

            > -
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka