Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie

22.03.08, 22:18
Wczoraj napisalm tu wątek. Dziękuje za taki odzew i wszystkie wpisy
Jednak musze napisac sprostowanie bo duzo z Was pisze zebym odeszła,
zostawila go itp. Tak jakby to był moj chlopak czy mąż a tu chodzi o
to ze nie moge "odejść" bo ... to moj ojciec :( Tak, to on mnie
uderzył po tym jak rzucilam jego rzeczy na podloge chcąć wyjąć łożko
polowe dla mamy (ubrania lezały na nim), która nie miala gdzie spać
(bo z nim nie chce-miedzy nimi nie jest dobrze) I wtedy on podszedl
do mnie i kazal mi podnieśc te rzeczy wiec zapytalam sie gdzie mam
je wziąc i polozyc skoro to nie jest ich miejsce i juz tak dlugo go
prosimy zeby to posprzątal ? a on swoje "Podnieś te ubrania !!!
Podnieś te ubrania !!! " wiec ja znowu zapytalam sie "Gdzie !?!?" i
wtedy mnie uderzył w twarz ! A ja, jakby cos we mnie wstapilo
rzuciłam sie na niego z pięściami i pazurami i zaczelismy sie
szarpać i wtedy tak dostalam w twarz (w nos) ze tylko krew sieknęła
i ciemno mi sie zrobilo przed oczami :((( Mama przybiegla wziela
mnie do lazienki i plakala widzac co sie stalo. Ja wiem to brzmi jak
jakas patologia ale wbrew pozorom mam normalną rodzine zyje w
cywilizowanych warunkach oboje mają prace itp. Teraz sie nie
odzywamy do siebie, mnie caly dzien boli ten nos i tył głowy i mam
zawroty Czuje sie tak podle :( Wiem ze nie powinnam sie na niego
rzucac ale czlowiek w furii nie panuje nad tym poza tym to on mnie
uderzyl jako pierwszy - zreszta nie pierwszy raz. Nie wiem co robic
ale mam spieprzone świeta :( Rety......az mi głupio :( Wybaczcie
    • bertrada Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 22.03.08, 22:25
      Przemoc to przemoc. Nieważne kto jest sprawcą a kto ofiarą. Myślę,że
      powinnaś zgłosić się na obdukcję i zawiadomić prokuraturę. I jak
      najszybciej razem z matką rozstać się z nim. Pozostawienie agresora
      bez konsekwencji tylko go rozzuchwali. Jak tak dalej pójdzie to was
      w końcu pozabija.
      • wyzuta Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 23.03.08, 17:02
        trollowanie??
    • iberia.pl Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 22.03.08, 22:31
      julitaa20 napisała:

      > mnie caly dzien boli ten nos i tył głowy i mam
      > zawroty

      idz do lekarza!!! mozesz miec wstrzas mozgu!
      A tak poza tym to wspolczuje, wiem co pisze bo...
    • jakub_234 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 22.03.08, 22:35
      ^^ wiesz...furia to cos nad czym nie panujemy. Ojciec nie powinien
      wykorzystywac przewagi, nad toba i nie bedzie mogl moim zdaniem sie
      tlumaczyc, ze go zaatakowalas. Cos o tym wiem.
      Ja sobie kiedys dalem bardzo wejsc ojcu na glowe. Bylem znacznie od
      niego mniejszy i slabszy. Aczkowiek latka mijaly i mijaly...A on
      dalej traktowal mnie jak gowno. Wreszcie...Bahhh...furia, i ojciec
      wyladowal w szpitalu. Jestem mezczyzna i postawilem mu sie.
      Aczkowiek kobieta w furii wydaje mi sie bardziej niebezpieczna.
      Teraz tatko wie, zeby nie przeginac palki, a ja nie mam powodow do
      wpadania w szal. Teraz jest dobrze, aczkowiek nie zapomne nigdy...
      Mam tylko nadzieje, ze czas jakos Tobie pomoze, bo to nic
      przyjemnego.
      • julitaa20 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 22.03.08, 22:42
        Tak sie bałam ze na mnie naskoczycie ze oskarżycie ....a tu ...nie
        spodziewalam sie takich reakcji - Wiecie ja bardzo kocham ojca Wiele
        mu zawdzieczam i źle sie czuje z faktem zaistniałym wczoraj. Mama
        stanela po mojej stronie choc mi, kiedy byłysmy juz same,
        powiedziala, że w głowie jej sie nie mieści jak mozna podnieść ręke
        na ojca :( Choc u nas ojciec w rodzinie nie ma autorytetu, jako
        glowa rodziny to moja mama zawsze o wszystko walczyla to jej
        zalezalo - Jemu nie, całe zycie tylko by spał Wraca z pracy zje cos
        i od razu idzie spać . Ma wszystko gdzieś. On uwaza ze nie musi
        sprzątac nie musi nic robic bo ma od tego cytuje " 3 baby" czyli
        moją mame ,mnie i moją siostre. Przez takie jego teksty zaczynam
        nienawidzic facetow i postrzegac ich jako szowinistów. On nie
        szanuje mojej mamy, nie docenia ile robi i dla niego i dla domu dla
        całej rodziny Źle mi tak życ ale nie umiem juz tego zmienic Ostatnio
        z siostrą doszlysmy do wniosku ze lepiej byloby gdyby sie rozeszli,
        wzieli rozwód - ale to nie wychodzi w gre bo moja mama jest wierzaca
        i nie uznaje rozwodów. Ojciec nie podnosi ręki czesto i bez powodu
        nie pije ani nic Po prostu czasem uderzy ... nie wiem :(
        mozliwe ze mam wstrząs mozgu bo bardzo mnie boli ale teraz świeta,
        kto mnie przyjmie :( odeslą do domu i tyle nie wiem ...... moze mi
        sie nie pogorszy
        • bertrada Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 22.03.08, 22:55
          Ojciec nie podnosi ręki czesto i bez powodu
          > nie pije ani nic Po prostu czasem uderzy ... nie wiem :(

          Nie ma takiego powodu, który usprawiedliwiałby przemoc fizyczną
          wobec słabszych. Rozpuściłyście chama i tyle. Zgłoście to na
          policję. Posiedzi 48h w areszcie podczas świąt to może nabierze
          rozumu.

          > mozliwe ze mam wstrząs mozgu bo bardzo mnie boli ale teraz świeta,
          > kto mnie przyjmie :( odeslą do domu i tyle nie wiem ...... moze mi
          > sie nie pogorszy

          Na pogotowiu przyjmują w każdy dzień i o każdej porze.
        • angazetka Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 23.03.08, 15:07
          > Mama
          > stanela po mojej stronie choc mi, kiedy byłysmy juz same,
          > powiedziala, że w głowie jej sie nie mieści jak mozna podnieść
          ręke na ojca :(

          A mieści się jej się w głowie, że ojciec może dać córce najpierw w
          twarz, a potem z pięści w nos? To zwiewaj z tego domu. Twoja matka
          wybrała takie życie, Ty nie musisz.
        • lost_island Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 23.03.08, 22:12
          Skoro tak jest i tak was traktuje, to za co ty go kochasz??? Za to, ze cie
          spłodził???
        • fifi.only Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 23.03.08, 22:29
          przykro mi, ze Cię coś takiego spotkało, ale najpierw piszesz, ze
          kochasz ojca i że wiele mu zawdzięczasz, a następnie, że ojciec nic
          nie robi, nie jest autorytetem, spi i siedzi na kanapie- czegoś tu
          nie rozumiem. A Ile masz lat?
    • sorrento_8 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 22.03.08, 22:38
      Poczytaj sobie tutaj, jest m.in. poradnia mailowa i działaj

      www.niebieskalinia.pl/pages.php?assign=online
      • pamana Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 22.03.08, 23:34
        Nie czytalam poprzedniego watku ale od ojca tym bardziej mozesz odejsc,to ze cie
        utrzymywal to jego zafajdany obowiazek ,nie wiemile masz lat.

        Nie wiem jak mozliwe jest aby szarpac sie ,bic i uwazac ze jest ok ,zdarzylo sie.

        przemoc to przemoc.

        Nie wiem ile w tym twojej winy i jak jest i bylo w domu ale dorosli rozmawiaja
        lub sie rozstaja .tyle.
        p.
    • naprawdetrzezwy Pobicie zgłasza się policji 22.03.08, 23:43
      a nie na forum.
      • kasiaaaa24 Re: Pobicie zgłasza się policji 23.03.08, 14:33
        Wiem, że to Twój ojciec, ale też uważam, że powinnaś zgłosić sprawę
        na policji. Tym bardziej, że Twoja mama na pewno stanęła by po
        Twojej stronie. Jakie ma prawo to robić? To naprawdę przykre i
        współczuję.
    • kozica111 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 23.03.08, 14:06
      Ty postąpiłaś niewłaściwie i on tez.On zrobił ci większa krzywdę niż ty jemu bo
      jest silniejszy, ale winni jesteście obydwoje tak samo, rzuciłaś sie na niego z
      rękami, co byłoby gdybyś akurat w ręku trzymała nożyczki? Człowiek w afekcie
      jest nie przewidywalny.
      Ciekawa jestem czy Ci wszyscy co radzą Ci iść na policje tak samo by odpowiadali
      na post o treści" Mój ojciec jest w szpitalu, nie chciał sprzątnąć ubrań i
      wsadziłam mu kose w brzuch...sto razy mu mówiłyśmy żeby sprzątał a on nic".
      Zostałabys uznana za osobe niezrownowazona emocjonalnie, a tak naprawde
      sytauacja jest wcale nie tak rozna z jedyna roznica ze nie udało Ci sie mu
      zrobić krzywdy a jemu Tobie tak.
      Jezeli cos zwieksza jego wine to tylko to ze jako osoba dorosła, doswiadczona
      powinien latwiej opanowac emocje.
      Policja tak...ale idzcie obydwoje Ty złoz doniesienie na ojca a on na Ciebie.To
      co Ty zrobiłaś też ma znamiona pobicia.

      A tak juz zupelnie powaznie - macie smutne swieta, powinniscie sie nawazajem
      przeprosić.Ty jego a On ciebie obydwoje nagrabiliście.
      • tracer81 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 23.03.08, 14:29
        Z samego faktu, że jesteś kobietą, masz tylko 50% siły fizycznej mężczyzny. Po cholerę się rzucasz na faceta, skoro jesteś od niego zdecydowanie słabsza.
      • brak.polskich.liter Pogielo Cie?! 23.03.08, 14:43
        Widze, ze tradycyjnie walnelas, jak - nie przymierzajac - chory w kubel.
        Wedlug Ciebie agresor i ofiara, ktora odpowiedziala przemoca na atak, sa tak
        samo winni? Bardzo interesujace.

        > powinniscie sie nawazajem
        > przeprosić.Ty jego a On ciebie obydwoje nagrabiliście.

        Obrzydliwe, to co napisalas. Naprawde obrzydliwe i chore.
        • kozica111 Re: Pogielo Cie?! 23.03.08, 15:07
          "
          > Widze, ze tradycyjnie walnelas, jak - nie przymierzajac - chory w kubel.
          > Wedlug Ciebie agresor i ofiara, ktora odpowiedziala przemoca na atak, sa tak
          > samo winni? Bardzo interesujace. "

          Zapoznaj sie dokładnie z watkiem; i odpowiedz kto byl agresorem a kto ofiara, to
          Julita zaatakowała, rzucila sie na ojca z piesciami i pazurami /jak sama
          opisala/ a on w odpowiedzi na ATAK... tak wlasnie atak uderzyl ja.

          Kto jest ofiara a kto agresorem?

          Atakujesz człowieka na ulicy ale przeliczyles/łas siły i dostajesz łomot....i
          wychodzi na to ze jestes ofiarą...bo dostales/as flange w nos...no coz.
          • brak.polskich.liter Uwaga, czytamy glosno 23.03.08, 15:20
            Cytat z poczatku watku (podkreslenia moje):

            "Tak, to _on_mnie_uderzył_po_tym_jak_rzucilam_jego_rzeczy_na_podloge_ chcąć
            wyjąć łożko polowe dla mamy (ubrania lezały na nim), która nie miala gdzie spać
            (bo z nim nie chce-miedzy nimi nie jest dobrze) I wtedy on podszedl
            do mnie i kazal mi podnieśc te rzeczy wiec zapytalam sie gdzie mam
            je wziąc i polozyc skoro to nie jest ich miejsce i juz tak dlugo go
            prosimy zeby to posprzątal ? a on swoje "Podnieś te ubrania !!!
            Podnieś te ubrania !!! " wiec ja znowu zapytalam sie "Gdzie !?!?" i
            _wtedy_mnie_uderzył_w_twarz_ !"

            > Zapoznaj sie dokładnie z watkiem; i odpowiedz kto byl agresorem a kto ofiara

            Zapoznalam sie juz wczesniej. A teraz mam propozycje, abys Ty, z laski swojej,
            uczynila to samo - tj. przeczytala tekst Julity ZE ZROZUMIENIEM. I dopiero
            wowczas ustosunkowala sie do w.wym.

            Chyba, ze wedlug Ciebie klotnia o bzdet (rzucenie rzeczy na podloge, zbyt slona
            zupe, zbyt cieple piwo nie wyjete z lodowki na czas, etc) upowaznia i
            usprawiedliwia agresje fizyczna. Jesli tak, to daruj, ale nie chce mi sie z Toba
            gadac, jak to kiedys pieknie ujal Bogus L.
            • kozica111 Re: Uwaga, czytamy glosno 23.03.08, 16:14
              Ok, faktycznie nie doczytałam fragmentu ze uderzył ja pierwszy tym bardziej ze z
              1 wątku wynikało ze wywiązała sie szarpanina, na skutek czego została
              uderzona.Szarpanina sugeruje akcje obu stron, no ale doprecyzowała.

              Co do Twojej 2 części wypowiedzi, jak pisze od początku nic a tym bardzie
              kłótnia o bzdet nie usprawiedliwia przemocy szczegolnie fizycznej.
              Podkreślam jednak caly czas, bo Wy jakbyście słuchały jednym uchem akcja była
              dwustronna, on bił ja a ona jego.On nie mial prawa jej uderzyc ale ona tez nie
              powinna a to zrobiła.


              Inna kwestia, czy ktos zastanawial sie nad motywami?
              Czy uwazacie ze wybuch agresji ojca był bez powodu?
              Jest u siebie w domu, tak on jest u siebie a nie ona, to jego dom a nie jej a
              jego wlasna corka instruuje go co do porzadku.Zapewne wywiazala sie ostra
              pyskowka i emocje poniosly obie strony.

              Jeszcze raz powtarzam nie mial prawa jej uderzyc, powinien ja wystawic za drzwi
              skoro nie podobaja jej sie zwyczaje panujace w jego domu.

              Bardzo łatwo i szybko oceniacie innych; ojciec ktory uderzyl corke to kat i
              psychopata, natomiast corka obrazajaca ojca we wlasnym domu i rzucajaca sie na
              niego z piesciami to ofiara.

              Kazdy ma prawo do własnej oceny sytuacji, ale jak mowi sie; zeby wiedziec trzeba
              byc i widziec.
              Dlatego ja probowalam postawic pewne hipotezy nie zakladajac ad hoc ze winna
              jest jedna strona a druga to biedna ofiara.

              Jak bylo naprawdę wie tylko Julita, ani ja ani wy, czasem jednak przy ocenie
              takich sytuacji potrzebna jest duza bezstronnosc a nie uleganie emocjom i
              identyfikowanie sie z "domniemana ofiarą".
              • bertrada Re: Uwaga, czytamy glosno 23.03.08, 22:35
                Miałam już nie odpowiadać na ten wątek, ale dopiero teraz zobaczyłam
                jeszcze jeden kwiatek:
                > Jest u siebie w domu, tak on jest u siebie a nie ona, to jego dom
                a nie jej a ...
                > Jeszcze raz powtarzam nie mial prawa jej uderzyc, powinien ja
                wystawic za drzwi
                > skoro nie podobaja jej sie zwyczaje panujace w jego domu.

                To nie jest jego dom tylko ich wspólny dom! To nie on tam ustala
                zasady, tylko ustalają je wszyscy domownicy! Każdy ma prawo każdemu
                zwrócić uwagę i domagać się godnych warunków do życia (tzn porządku
                i spokoju w pomieszczeniu, gdzie wszyscy przebywają na codzień)!
                Nikt nikogo nie ma prawa wyrzucać z jego własnego domu! Eksmisję
                może zarządzić tylko i wyłącznie sąd! Takie jest prawo!

              • stasi1 nie miał racji nawet się kłócić 24.03.08, 09:01
                W końcu julita pytała się gdzie ma położyć te jego rzeczy, a pewnie
                jakby to łóżko już wyjeła to te rzeczy by wylądowały z powrotem na
                tym jego łóżku
              • disa kozica czy Ty jestes zdrowa psychicznie?? 24.03.08, 11:31
                bo to co piszesz to jakis belkot pseudoYntelektualny

                To zdanie to APOGEUM debilizmu jakie w tym tygodniu przeczytalam GRATULUJE ograniczenia umyslowego "Jest u siebie w domu, tak on jest u siebie a nie ona, to jego dom a nie jej a jego wlasna corka instruuje go co do porzadku"
                • kozica111 Re: kozica czy Ty jestes zdrowa psychicznie?? 24.03.08, 13:50
                  Droga Diso,
                  Szanuje to co napisałaś bo przemawia przez Ciebie mimo wszystko dosc zdrowa
                  solidarność z uderzona dziewczyną.
                  Problem polega na tym ze Ty jesteś idealistka a ja realistka która od kilku lat
                  pomaga osobom takim ja "Julita".
                  Piękne myśli, słowa i skrajne rozwiazania ktore baaardzo rzadko wychodza na
                  dobre ofiarom konfliktów.
                  Nie sztuka jest zachecenie dziewczyny do drastycznych /choc byc moze prawnie
                  uzasadnionych posuniec/, sztuka jest siegniecie mysla i wyobraznia ciut dalej,
                  do jej dalszego zycia, relacji z rodzicami, szansa skonczenia studiow i
                  usamodzielnienia sie.
                  W przypadku podjecia takich krokow nalezy zalozyc takze porazke w dochodzeniu do
                  swoich praw i ja z perspektywy wlasnych doswiadczen w tej mierze moge powiedziec
                  ze szanse Julity na udowodnienie przemocy i wywalczenie dalszego obowiazku
                  alimentacyjnego sa nikle.
                  czym innym sa pobozne zyczenia a czym innym prawdziwe zycie.
                  Caly czas nie odrozniace dwoch spraw; czym innym jest moj osobisty stosunek do
                  sprawy /ktorego tu nie ujawniam bo nie bylam swiadkiem zdazenia/ a czym innym
                  relna szansa na osiagniecie satysfakcjonujacego rozwiazani sytuacji,
                  satysfakconujacego dla Julity.
                  Ja jej nie bede radzic tego co Wy.Z prostej przyczyny, nie moge wziac na siebie
                  odpowiedzialnosci za jej dalszy los, nie wezme jej do siebie do domu, nie bede
                  sponsorowac jej szkoły nie bede jej utrzymywać.
                  Jezeli jej dajceie dobre rady siegnijcie mysla dalej, dalej poza wasze rozowe
                  pokoje, pelne portfele, wspierajacych, zrownowazonych rodzicow.
                  Tak wyciagnijcie reke, ale tak na serio...

                  Disa spała u Ciebie kiedys pobita kobieta? U mnie tak.
                  Wstawałaś w nocy do wymiotujacego ze strachu dziecka ktore było przypalane fajka
                  bo sikało do łózka? Bo ja wstawałam ...
                  Siedziałas poł nocy by znależć azyl dla kobiety ktora pijak wyrzucił z domu z
                  trojka dzieci? Bo ja siedziałam.
                  O czym my rozmawiamy Kochana, nie zycze Ci takich doswiadczeń, ale zycze wiecej
                  obiektywizmu i uwaznego obserwowania swiata, bo poza problemem zakupow jest na
                  nim tak wiele innych spraw ze az głowa mała.
                  • disa Re: kozica czy Ty jestes zdrowa psychicznie?? 24.03.08, 14:54
                    Tak Ty jestes realista... realistka ktora szerzy "dom jest mezczyzny, moze on robic w nim wszystko i karygodne jest zwracanie mu uwagi"

                    Nie jestem Matką Teresą żeby pomagać wszystkim -mam swoje życie i swoją pracę, ale kila razy moje Kolezanki byly w traumatycznej sytuacji i bezproblemowo dalo sie to rozwiazac.

                    Zprawnego punktu widzenia nie powinno byc problemow z uzyskaniem pieniedzy jesli Julita sie uczy, ale ludziom zazwyczaj nie chce sie walczyc o swoje i wychodza z zalozenia "nie uda sie"

                    zdaje sobie sprawe, ze wiekszosc ludzi znosi malo godne warunki zycia (znecanie sie fizyczne i psychiczne) bo wychodza z zalozenia "mimo wszystko mam dom i co jesc" Tchórzostwo i tyle... najlepiej to siedziec i biadolic..
                    Chyba sobie nawet nie zdajesz sprawy ILE jest mlodych ludzi ktorzy wyprowadzaja sie z domu Rodzinnego nie majac NIC.
                    I daja rade z utrzymaniem sie, koncza studia, kursy i maja pozniej fajna prace. Wystarczy chciec, ale czesto sie to nie kalkuluje bo lepiej jest byc zbitym raz na miesiac niz isc na swoje
                    • kozica111 Re: kozica czy Ty jestes zdrowa psychicznie?? 25.03.08, 23:10
                      "Tak Ty jestes realista... realistka ktora szerzy "dom jest mezczyzny, moze on r
                      > obic w nim wszystko i karygodne jest zwracanie mu uwagi"

                      Dom jest tego kto jest jego prawnym wlascicielem lub uzytkownikiem i choćbyśmy
                      nie wiem jak sie spinali "z prawem sie nie dystkutuje".Wlascicielem moze byc
                      mezczyzna lub kobieta, plec ma wtorne znaczenie, w Polsce najczesciej jako
                      glowny uzytkownik wskazany jest mezczyzna.

                      "Nie jestem Matką Teresą żeby pomagać wszystkim -mam swoje życie i swoją pracę,
                      > ale kila razy moje Kolezanki byly w traumatycznej sytuacji i bezproblemowo dalo
                      > sie to rozwiazac. '

                      I dobrze, jednak "kilka" nie oznacza "zawsze".Udzielajac odpowiedzialnej rady
                      nalezy przyjac kazdy scenariusz nie tylko ten pozytywny.

                      "Zprawnego punktu widzenia nie powinno byc problemow z uzyskaniem pieniedzy jesl
                      > i Julita sie uczy, ale ludziom zazwyczaj nie chce sie walczyc o swoje i wychodz
                      > a z zalozenia "nie uda sie"

                      Zawsze warto walczyc, ale podejmujac walke nalezy takze liczyc sie z porazka i
                      miec plan "B". Czy Julita ma plan "B"?
                      Nie jestes Matka Teresa, ja tez nie, dlatego napisałam ze jej nie wezme do
                      siebie jak ojciec odetnie jej środki...A tak sie moze zdarzyć, co wtedy? Dobra
                      rada...ale dobra dla kogo, czy napewno dla Julity?

                      Co do prawnych szans na uzyskanie alimentow; wiele kwestii; po 1 czy nawet
                      jezeli dostanie alimenty to beda tej wysokosci co faktyczne obecne łożenie na
                      jej utrzymanie? Moze beda duzo mniejsze? Moze starcza na mieszkanie, ale czy
                      wystarcza na jedzenie, nauke i cala reszte?
                      Czy wogole je dostanie? Moze nie bedzie wstanie dowieść ze nie moze sama sie
                      utrzymywac? Wtedy zostaje z niczym.


                      > "zdaje sobie sprawe, ze wiekszosc ludzi znosi malo godne warunki zycia (znecanie
                      > sie fizyczne i psychiczne) bo wychodza z zalozenia "mimo wszystko mam dom i co
                      > jesc" Tchórzostwo i tyle... najlepiej to siedziec i biadolic.."

                      Zdajesz sobie sprawe...miło...nie ma jak empatia.Ale co innego wiedziec ze ktos
                      dostal po glowie, nie ma co jesc, nie ma na leki dla goraczkujacego dziecka a co
                      innego samemu wyc jak masz ropien pod zebem a nie stac Cie na dentyste a
                      kolejka do "panstwowego" jest na 2 miesiace.No coz zawsze zostaje ostry dyżur a
                      noz pomoga jak nie przywiozą "powypadkowego".

                      "Chyba sobie nawet nie zdajesz sprawy ILE jest mlodych ludzi ktorzy wyprowadzaja
                      > sie z domu Rodzinnego nie majac NIC.

                      Zdaje sobie lepiej niz ktokolwiek z was.Tylko zapomnialas o jednym.O szczesciu.O
                      szczesciu ze na swojej drodze poznali kogos kto wyciagnal reke, zyczliwie
                      spojrzal i sposrod 100-tki wybral ich do pracy...O szczesciu ze udało im sie
                      znalezc tanie mieszkanie, o szczesciu ze nie byli chorzy i nie potrzebowali
                      lekow, oszczesciu ze nie maja cukrzycy i regularne jedzenie bylo malo istotne, o
                      szcesciu ze mieli kumpele w miescie ktora pozwolila im nocowac u siebie przez
                      miesiac....Tylko wiesz, nie wszyscy maja szczescie.

                      "I daja rade z utrzymaniem sie, koncza studia, kursy i maja pozniej fajna prace.
                      > Wystarczy chciec, ale czesto sie to nie kalkuluje bo lepiej jest byc zbitym ra
                      > z na miesiac niz isc na swoje
                      >

                      Musze Cie rozczarowac - nie wystarczy chcieć.
          • liselle Re: Pogielo Cie?! 24.03.08, 01:52
            No ale to przecież jej ojciec najpierw uderzył ją w twarz, a potem dopiero ona
            rzucila się z pięściami.
      • disa Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 11:25
        czlowieku wez sie ogarnij bo takich glupot to ja juz dawno nie czytalam...
        moze ma mu jeszcze kwiaty kupic i obiad ugotowac?

        co za ograniczony umysl
    • brak.polskich.liter Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 23.03.08, 14:34
      Przeczytaj moj komentarz do Twojego poprzedniego watku.
      To, czy pobil Cie ojciec, partner, czy dresiarz na ulicy, jest bez znaczenia.
      Krotko - awantura i rzucenie rzeczy na podloge nie usprawiedliwiaja pobicia.

      > Mama przybiegla wziela
      > mnie do lazienki i plakala widzac co sie stalo.

      No, to sie kobieta nie popisala.
      Telefon na policje, zgloszenie przestepstwa i pojscie z Toba do lekarza - to
      powinna byla zrobic. Tymczasem nie zrobila nic, zeby Ci pomoc.

      > wbrew pozorom mam normalną rodzine zyje w
      > cywilizowanych warunkach oboje mają prace itp.

      To mit, ze przemoc zdarza sie wylacznie w menelskich, zalkoholizowanych rodzinach.
      Idz do lekarza, dziewczyno, jesli nie bylas do tej pory. Mozesz miec zlamany
      nos, wstrzas mozgu i cholera wie, co jeszcze. Poza tym, dobrze by bylo, gdyby
      powstal jakis dokument, chociazby historia leczenia z pobicia, bo na obdukcje,
      jak znam zycie, pewnie sie nie zglosisz. Widzisz, przemoc ma to do siebie, ze
      narasta, notka o pobiciu (nawet, jesli zdecydujesz sie nie zglaszac organiom
      scigania) moze Ci sie bardzo przydac, jesli - czego nie zycze - incydent sie
      powtorzy i tatus zdecyduje sie lutnac, bo krzywo postawisz krzeslo albo nie
      wykonasz jego polecenia w trybie natychmiatowym.

      Btw - czy Twoja matka jest inwalidka pozbawiona rak, ze akurat Ty musialas
      wyciagac dla niej lozko? Mam wrazenie, ze Twoja rodzina jednak nie jest - wbrew
      temu, co piszesz - "normalna". Nierozwiazany, narastajacy konflikt miedzy
      rodzicami, przemoc fizyczna i werbalna, postawa unikajaca jednego z rodzicow,
      etc, to nie sa zachowania normalne.
    • nekomimimode ;/ 23.03.08, 14:34
      chyba coś kręcisz. z takich poważnych spraw nie robi się zgrywów
      pamiętaj!
      • nekomimimode Re: ;/ 23.03.08, 14:36
        jak się mylę to wybacz ale takie mam wrażenie
      • brak.polskich.liter Re: ;/ 23.03.08, 14:59
        Moze i autorka nas wkreca, ale IMO niekoniecznie.
        Nawet, jesli wkreca, dla wielu osob problem przemocy domowej jest realny jak
        cholera. Widzialam (jak chyba wiekszosc) takie przypadki w realu, w tym dwa z
        bliska i jakos mi nie do smiechu.
        • kozica111 Re: ;/ 23.03.08, 15:12
          "Nawet, jesli wkreca, dla wielu osob problem przemocy domowej jest realny jak
          > cholera. Widzialam (jak chyba wiekszosc) takie przypadki w realu, w tym dwa z
          > bliska i jakos mi nie do smiechu."

          Dlatego zakłoca to obiektywizm twojej oceny.Prawdopodobnie w sprawach ktore
          znasz wystepowała faktyczna przemoc ze strony mezczyzny.

          Widziałaś kilka, ja setki i patrze na to inaczej.Nie kazdy przypadek jest taki
          sam.Dziewczyna zaatakowała ojca, powinien ja wziąć za kark i odstawic za drzwi,
          nie powinien bić, ale jak widze ze nie widzicie calego kontekstu sprawy i jej
          nieuzasadnionej agresji i ataku furii to zastanawiam sie czy wy czytacie ze
          zrozumieniem.
      • bertrada Re: ;/ 23.03.08, 15:21
        > chyba coś kręcisz. z takich poważnych spraw nie robi się zgrywów

        Też mi się tak wydaje. Co więcej, mam wrażenie, że kozica111 i
        julitaa20 to ta sama osoba, albo dwie osoby (o dyskusyjnej płci i
        wieku) uprawiające wspólny trolling. Od pojawienia się pierwszego
        ich wpisu, zdążyły już skłócić pół FK. A szkoda, bo temat poważny i
        sensowne nagłośnienie tej problematyki mogłoby komuś pomóc a tak to
        zrobiły się z tego bezsensowne i bezużyteczne słowne przepychanki.
        • kozica111 Re: ;/ 23.03.08, 16:23
          Też mi się tak wydaje. Co więcej, mam wrażenie, że kozica111 i
          julitaa20 to ta sama osoba, albo dwie osoby (o dyskusyjnej płci i
          wieku) uprawiające wspólny trolling. Od pojawienia się pierwszego
          ich wpisu, zdążyły już skłócić pół FK. A szkoda, bo temat poważny i
          sensowne nagłośnienie tej problematyki mogłoby komuś pomóc a tak to
          zrobiły się z tego bezsensowne i bezużyteczne słowne przepychanki."

          Zle ci sie wydaje.Nie znam tej osoby, mozliwe ze temat jest podpucha choc nie
          sadze bo znam wiele takich przypadkow i nie sa rzadkie.
          Temat jest kontrowersyjny ale nie chodzi o to by wszyscy mieli takie samo
          zdanie, chyba ze chodzi o wzajemne słodzenie....

          Nie zauwazyłam zeby ktos sie skłocił, raczej pojawiaja sie wpisy podchodzace
          roznie do sprawy i na tym polega dyskusja.

          Nie rozumiemy sie dlatego ze ja wam mowie o pewnym zjawisku na podstawie wielu
          przypadkow ktore znam, a wy oceniacie emocjonalnie majac wyrywek informacji
          przedstawiony prze Julite.

          Ponadto dopisujecie do moich wypowiedzi intencje ktorych nie mam; ja pisze ze
          czesto konfliktowi winne sa obie strony oraz ze ofiara moze byc agresorem i na
          odwrot a wy w kolo Macieju ze on nie mial prawa.Wiec ja znow ze nie mial ale
          sprawa nie musi byc tak prosta jak sie wydaje...
          Nie dogadamy sie, chyba ze kilka lat popracujecie w środowiskach zagrożonych
          przemocą i wtedy czarne przestanie byc czarne a biale biale i zrobi sie po
          prostu szare.
          • julitaa20 Re: wiec ... 24.03.08, 00:35
            Nie jestem zadnym trollem a uwierzcie wolalabym byc Niestety
            wszystko co napisalam to prawda Nie jestem jednak w stanie pojśc na
            policje i naskarżyć na wlasnego ojca Po prostu nie i koniec a mam
            23 ......lata ......wlasciwie za 2 tygodnie skoncze
            • nekomimimode Re: wiec ... 24.03.08, 08:13
              jeśli to prawda, to jesteś w stanie, wiem co mówię. masz 23 lata-
              możesz już samodzielnie stanąć na nogi, w tym przypadku też wiem co
              mówię
            • mamagapka Re: wiec ... 24.03.08, 09:29
              wyprowadż się z domu. to jedyne wyjście. tylko nie wstawiaj teraz
              tekstów że matki z nim nie możesz zostawić- sama wybrała takie życie.
              dam sobie rękę uciąć że nie pierwszy raz cię uderzył.
              nie idziesz na policję- przynajmniej zrób obdukcję.
      • murya Re: ;/ 24.03.08, 07:22
        Tez uwazam,ze to podpucha.Utworzyc watek i zapomniec o podaniu najwazniejszej
        informacji - ze chodzi o ojca.Potem wypowiedziec sie dopiero po przeczytaniu
        wszystkich wypowiedzi...strasznie naciagane to wszystko.
    • kozica111 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 10:31
      Ok, dziewczyny wzrusza mnie wasze dobre serce i chec wspierania Julity i mowie
      to poważnie.Dobrze ze tyle osób przejęło sie jej sytuacja.
      Ja swego czasu tez byłam taka zakrecona idealistka ale zycie weryfikuje pewne
      poglady.
      Po 1 to nie jest tak ze Julita jest u siebie w domu, ona napewno jest tam
      zameldowana ale to nie jest jej dom, to dom jej ojca, ewentualnie jest tu
      wspolwlasnosc z matka.Biorac pod uwage nasze polskie zwyczaje zapewne to ojciec
      jest glownym uzytkownikiem a jako taki ma pierwszenstwo w podejmowaniu decyzji
      dotyczacych domu.
      Druga kwestia, kto oplaca koszty utrzymania mieszkania? Jezeli Julita sie
      dokłada np; placi czynsz ma prawo przynajnmniej moralne by wspoldecydowac,
      jezeli nie placi a jest na utrzymaniu rodzicow jej prawo gwałtownie maleje.
      Zrobmy teraz symulacje; Julita składa doniesienie, ma obdukcje...Co robi ojciec,
      poniewaz tez został uderzony, podrapany czy cos tam innego składa tak samo
      doniesienie /Julita jest pełnoletnie wiec odpowiada jak osoba dorosła/.Teraz
      pojawia sie kwestia kto kogo zaatakowal pierwszy, kto atakowal a kto sie
      bronił.Cos takiego jest bardzo ciezko udowodnic.Jezeli ojciec ma slady ataku
      Julity i tez uzyska obdukcje sprawa sie komplikuje.
      Nastepna kwestia, policja moze sprawdzic czy pan byl notowany, czy byly
      wczesniej zgloszenia dotyczace maltretowania rodziny, jezeli tak jego sytuacja
      sie pogarsza, jezeli nie zeznanaia Julity staja sie mniej wiarygodne.
      Matka....zapewne bedzie proszona o zlozenie zeznan, moze odmowic bo to sa osoby
      najblizsze.Pytanie co zrobi i co powie.Jestem bardziej niz pewna ze nie oskarzy
      nikogo.

      I jak to dalej widzicie? Julita ma 23 lata, prawdopodobnie nie jest samodzielna
      finansowo bo gdyby byla dawno nie mieszkalaby z rodzicami.Sprawa
      najprawdopodobniej zostanie umorzona bo okolicznosci sa mocno niejasne.Rodzina
      zostaje w stanie kompletnego sklocenia wewnetrzenego.Ojciec nigdy nie wybaczy
      jej doniesienia a to oznacza ze on nie ma juz corki a ona ojca.Matka jest posrodku.
      Julita tak naprawde zostaje sama, jesli ma szczescie udaje jej sie samodzielnie
      funkcjonowac ...ale jesli ma pecha?
      Czy Julita sie uczy? jesli tak obowiazek alimentacyjny trwa do 26 roku zycia.Ale
      moze ona sie nie uczy?
      Moze pracuje w warzywniaku lub innym miejscu gdzie jest slabo oplacana, wtedy
      rodzice nie maja obowiazku na nia lozyc bo jest dorosla.Co wiecej naturalnym
      jest ze powinna dolozyc sie do zycia w mieszkaniu w ktorym uwaza ze ma prawo
      decydowac i rzucac ciuchami ojca.
      Pomyslcie....jestescie samodzielne , zarabiacie i co w wieku 23 lat mieszkacie z
      ojcem ktory was dreczy? malo prawdopodobne.Wiec albo chce bo nie jest tak zle
      jak wam sie wydaje...albo musi.

      Dorosly czlowiek, majacy prawo decydowac to nie ten co skonczyl 18 lat ale ten
      co jest samodzielny, samodzielny na tyle by zyc bez pomocy rodzicow, poki ona
      jest od nich zalezna oni ustanawiaja prawo.

      I to nie tak, ze ojciec w zwiazku z tym mial prawo ja uderzyc, bo nie miał, ale
      mial prawo polozyc ubrania gdzie chcial i jej nic do tego.jezeli jej zasady nie
      odpowiadaja niech sie wyprowadzi, jezeli nie moze badz nie chce musi je uszanowac.
      I chocbyscie nie wiem jak sie spinaly nic wiecej w tej kwestii nie poradzicie.
      Dorosłośc to samodecydowanie, siedzisz na garnuszku to przyjmij zasady tego kto
      cie utrzymuje.Dlatego zawsze trabie o samodzielnosci i niezaleznosci kobiet.A
      wasze dobre rady sa dobre, tylko ktora z was wezmie kontakt do Julity i da jej
      dach nad głową, zapewni jedzenie i utrzymanie? Jezeli sa chetne proponuje
      napisac i złozyć jej taka oferte.To bedzie fair, bo dobrymi intencjami to jest
      pieklo wybrukowane.
      • julitaa20 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 10:47
        Właśnie...kozica Ty mówisz tak jak myśli moj ojciec Ze skoro mnie
        utrzymują to powinnam wszystko robic , prać sprzatac itp. Mnie
        denerwuje to ze całe życie to matka wszystko robila a jemu ciezko
        sprzatnąc choc jeden pokoj w którym tylko on urzeduje.
        Co do mnie, to studiuje w innym mieście na Uniwersytecie (bardzo
        znanym i cenionym w całej Polsce) a za mieszkanie tam płaca mi
        rodzice
        :/
        • lilith.b Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 11:13
          Moim zdaniem jesteście małą patologią. Ojciec jest sprawcą przemocy fizycznej a
          przede wszystkim psychicznej. żyjecie wszyscy w przekonaniu, że musicie byc od
          niego zalezne i jemu podporządkowane. Zdaje Ci się, że nie powinnaś z taką
          niczego robić, bo ...jakiś bzdurny autorytet ojca i wdzięczność za jego zasługi
          dla rodziny.
          W rodzinach z róznymi problemami zwykle pojawia się psychiczna zależność od kata
          - osoby stosującej przemoc. Ofiary często tłumaczą i uważają za konieczne
          wybaczenie oprawcy. To taki typowy schemat rodzin z przeróżnymi problemami.
          Z tego co piszesz, wszystko to u Ciebie istnieje.
          BZDURĄ ale to kompletną bzdura jest to, że powinnaś się zgadzać z fanaberiami
          ojca, dlatego że cię utrzymuje. Żadna przemoc nie może być tolerowana i nie może
          być wynagradzana przekupstwem i sponsoringiem. NIE MIAŁ ojciec PRAWA na Ciebie
          podnieść ręki, a Ty jak się otrząśniesz, mam nadzieję, że pójdziesz po obdukcję
          i staniesz na wysokości zadania i uniezależnisz się od wpływu ojca.
          To, że ktoś cię wychował i utrzymuję nie tłumaczy i nie daje mu przyzwolenia na
          takie traktowanie.
          Moim zdaniem ojciec jeśli wcześniej nie uderzył nikogo z was, to stosował
          przemoc psychiczną podpartą własnym autorytetem, sposób Twojej argumentacji
          utwierdza mnie w przekonaniu, że macie problem w rodzinie i od Ciebie zależy czy
          coś z tym zrobisz, czy ulegniesz wpływowi ojca.



          julitaa20 napisała:

          > Właśnie...kozica Ty mówisz tak jak myśli moj ojciec Ze skoro mnie
          > utrzymują to powinnam wszystko robic , prać sprzatac itp. Mnie
          > denerwuje to ze całe życie to matka wszystko robila a jemu ciezko
          > sprzatnąc choc jeden pokoj w którym tylko on urzeduje.
          > Co do mnie, to studiuje w innym mieście na Uniwersytecie (bardzo
          > znanym i cenionym w całej Polsce) a za mieszkanie tam płaca mi
          > rodzice
          > :/
        • kozica111 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 12:18
          "

          Właśnie...kozica Ty mówisz tak jak myśli moj ojciec Ze skoro mnie
          utrzymują to powinnam wszystko robic , prać sprzatac itp"

          Julitko, bo ja doskonale wiem jak on mysli, twoja historia nie jest odoosobniona.

          Jezeli on Cie utrzymuje powinnas miec wklad w funkcjonowanie domu.Czy wymagaja
          zbyt wiele od Ciebie? Jezeli tak, ustalcie reguły funkcjonowania.Co dziwnego w
          tym by sprzatac i prac w domu w ktorym sie mieszka? On pracuje bys miala co
          jesc, za co sie uczyć, a Ty nie masz juz 10 lat by zadac wszystkiego za free,
          jestes dorosła kobietą.
          Nie za bardzo rozumiem jak 23-latka moze miec pretensje ze rodzina wymaga by
          wsparla dom swoja praca? czy twoja mam i ojciec maja tylko sprzatac, prac i
          finansowo utrzymywac dom? Skad ten pomysł?
          jezeli czujesz ze wymagaja za wiele bo np; obowiazki koliduja z twoja nauka to
          powinniscie ustalić reguły, ale na spokojnie.

          "Mnie
          > denerwuje to ze całe życie to matka wszystko robila a jemu ciezko
          > sprzatnąc choc jeden pokoj w którym tylko on urzeduje."

          Nie załatwiaj spraw za mame i nie wychowuj ojca, to nic nie da, a rodzi problem
          ktory stal sie twoim udzialem.
          Ja sama probowalm wplynac na mojego tate, ale mama mi grzecznie za to
          podziękowała, sami sobie ustalili reguły a ty sie nie wtrącaj.

          "Co do mnie, to studiuje w innym mieście na Uniwersytecie (bardzo
          > znanym i cenionym w całej Polsce) a za mieszkanie tam płaca mi
          > rodzice
          > :/"

          Wiec jesteś od nich zależna, to miło z ich strony ze nie masz na glowie
          samodzielnego utrzymywania sie, nawet nie wiesz jak wiele osob w twoim wieku
          pracuje i samodzielnie musi wiązać koniec z końcem.
          Ja w twoim wieku juz pracowałam, sama zarabiałam na większość potrzeb, mimo iz
          kończyłam bardzo ciężkie studia.


          Twoj tata nie powinien Cie uderzyć, mozesz podjac kroki prawne ale jesli to
          zrobisz to zrob to z pelna swiadomoscią konsekwencji jakie sie z tym wiazą.
          Jakos nie widze wielu chetnych dziewczyn ktore oferuja Ci w tej sytuacji
          wsparcie finansowe i dach nad glową..Bo łatwo jest mowic ale z problemem
          zostaniesz sama.

          Konczysz studia, postaraj sie usamodzielnić, znaleźć prace i wynająć
          samodzielnie mieszkanie.Nie licz ze znajdziesz faceta z kasa i mieszkaniem ktory
          rozwiaze twoje problemy.Poprostu z jednego toksycznego ukladu wladujesz sie w
          nastepny i za pare lat bedziesz pisac ze mąż ktory Cie utrzymuje i z ktorym
          mieszkasz W JEGO mieszkaniu uderzył Cie bo wywalilas jego skarpety za okno.
          Badz samodzielna.Pamietaj : kto kase ma ten pana gra.
        • bertrada Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 12:40
          Starzy cię utrzymują, bo to ich psi obowiązek a nie łaska pańska!
          Jak sobie ktoś spłodzi dziecko to ma obowiązek utrzymywać je dopóki
          się nie usamodzielni -BEZWARUNKOWO. Górna granica wieku nie jest
          określona. Jakby ojciec nie chciał cię utrzymywać to masz prawo
          wystąpić o alimenty. Przemoc ekonomiczna (czyli myślenie, że skoro
          ja cię utrzymuję to ty jesteś moim psem i masz robić co ci każę) też
          jest przestępstwem. Nie słuchaj głupich pseudoporad i biegnij na
          policję, bo następnym razem was pozabija. Jak nie wierzysz to
          poszukaj w internecie obiektywnych stron o przemocy w rodzinie.
          • kozica111 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 13:17
            "

            Starzy cię utrzymują, bo to ich psi obowiązek a nie łaska pańska!
            Jak sobie ktoś spłodzi dziecko to ma obowiązek utrzymywać je dopóki
            się nie usamodzielni -BEZWARUNKOWO."

            Ech Bertrada, zanim zaczniesz snuć złote myśli zapoznaj sie z kodeksem Rodzinnym
            i Opiekuńczym oraz z orzecznictwem sądów, bo mimo dobrych intencji dziewczynie
            krzywdę zrobisz.

            Cyt;
            Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie
            jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku
            dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania. Oznacza to
            m .in., że na dziecko trzeba płacić alimenty nawet gdy już jest pełnoletnie ale
            np. jeszcze się uczy (oczywiście dziecko nie ma prawa tu nadużywać swego prawa
            np. poprzez tzw. "wieczne studia"). Trzeba też pamiętać, że obowiązek płacenia
            alimentów może utrzymać się nawet do śmierci dziecka, gdy nigdy się nie
            usamodzielni (np. na skutek choroby) albo gdy straci zdolność swego utrzymania
            (np. na skutek jakiegoś wypadku).

            Innym słowy oznacza to że jezeli sie uczy to do wieku 26 lat istnieje obowiązek
            alimentacyjny, ale warunkowy, czyli jeśli ojciec wykaże ze np; Julita ma
            możliwości utrzymania sie a tego po prostu z wygody nie chce jego obowiązek wygasa.
            Jedyna "szansa" Julity byłaby tu choroba lub kalectwo.
            W chwili obecnej jej prawa alimentacyjne tez sa watpliwe, jezeli uczy sie
            zaocznie lub wieczorowo albo nawet dziennie ale ma malo godzin ojciec moze
            dochodzic zwolnienia z obowiazku alimentacyjnego i znam takie przypadki.

            "Jakby ojciec nie chciał cię utrzymywać to masz prawo
            > wystąpić o alimenty"

            Ma prawo, ciezar dowodu ze jej sie naleza spoczywa na niej.
            I sad nie patrzy na to czy tatus ma duzo kasy a ona malo ale na to czy
            obiektywnie przy istnieniu checi moglaby sama sie utrzymac.

            "Przemoc ekonomiczna (czyli myślenie, że skoro
            > ja cię utrzymuję to ty jesteś moim psem i masz robić co ci każę) też
            > jest przestępstwem. "

            Prosze o paragraf.Niewolnictwo dawno sie skonczyło.

            "Nie słuchaj głupich pseudoporad i biegnij na
            > policję, bo następnym razem was pozabija. Jak nie wierzysz to
            > poszukaj w internecie obiektywnych stron o przemocy w rodzinie."

            Po co zaraz szukać, ja mysle ze Ty zaproś ja do siebie.Popłacisz za jej studia,
            posprzątasz jej i upierzesz.Na koniec pokornie zniesiesz to ze twoje majtki i
            rajstopy wyfrunęły za okno bo Julita nie znosi brudnych ciuchów na pralce.

            Strasznie malo wiesz o zyciu Bertrada, tak jak powiedzialam masz dobre intencje
            ale gadasz jak potłuczona.


          • nekomimimode Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 13:18
            do 25 roku życia rodzice mają obowiązek łożyć na swoje kształcące
            się dziecko
            • lilith.b Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 13:41
              nekomimimode napisała:

              > do 25 roku życia rodzice mają obowiązek łożyć na swoje kształcące
              > się dziecko
              I ja dorzucę swoje 3 grosze. Mnie ojciec musiał bulić alimenty do czasu aż
              skończyłam studia, nikt się mnie nie pytał czemu pracy nie podejmuję - nie chce
              mi się czy chora jestem.
              Komornik też mu takiej opcji nie podsunął, więc chyba coś w tym jest, że rodzice
              muszą łożyć na utrzymanie dziecka uczącego się na studiach dziennych do ich
              ukończenia, lub do ukończenia (chyba) 26 roku życia.
              • kozica111 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 14:09
                Tak, do 26 dziewczyny.
                Twoj tata płacił bo nie założył sprawy i chwała mu za to.
                Jakby założył i udowodnił ze masz możliwość łożyć na siebie sama byłoby gorzej.
                Studia dzienne sa bardzo roznie kwalifikowane w zaleznosci od okolicznosci.
                Jezeli ktos studiuje medycyne ma szanse udowodnic ze sa to tak absorbujace
                studia iz nie ma szans sam sie utrzymac.Jezeli sa to studia typu socjologia i na
                4-5 roku jest kilka lub kilkanaście godzin zajęć sprawa jest trudniejsza, mimo
                dziennego toku.
                Nie ma różowo.
                • lilith.b Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 14:40
                  kozica111 napisała:

                  > Tak, do 26 dziewczyny.

                  A to dla chłopaka jest inny wiek? Jeśli tak, to dlaczego? I jaki to wiek?
                  z góry dzięki;)
                  • kozica111 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 25.03.08, 21:55
                    "> Tak, do 26 dziewczyny."

                    Tu nie ma myślnika ; "Tak, do 26 - dziewczyny".

                    "Dziewczyny" były w sensie zwrotu to kilku dziewczyn/kobiet które napisały powyżej.

                    "A to dla chłopaka jest inny wiek? Jeśli tak, to dlaczego? I jaki to wiek?
                    > z góry dzięki;)

                    Nie dla chłopaka a właściwie mężczyzny nie jest inny, Twoja interpretacja
                    wskazuje jedynie na to ze usłyszałaś co chciałaś usłyszeć.
                • brak.polskich.liter Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 18:33
                  kozica111 napisała:

                  > Tak, do 26 dziewczyny.

                  Jak zwykle pindolisz od rzeczy.

                  Zanim, po raz kolejny, zreszta, udowodnisz, ze nie masz pojecia, o czym piszesz,
                  proponuje zaznajomic sie z trescia KRiO. Szczegolnie polecam dzial III
                  ("Obowiazek alimentacyjny").
                  • arioso1 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 20:24
                    Mama przybiegla wziela
                    mnie do lazienki i plakala widzac co sie stalo. Ja wiem to brzmi jak
                    jakas patologia ale wbrew pozorom mam normalną rodzine zyje w
                    cywilizowanych warunkach oboje mają prace itp. Teraz sie nie

                    wiesz co zal mi takiego podejścia- to ze nie jesteście złodziejami
                    narkomanami nie znaczy ze nie jesteście patologią. sa rózne
                    patologie ta sytuacja to zachowanie JEST PATOLOGICZNE a ty
                    usprawiedliwiasz ojca ,bo to tylko twój ojciec, potem bedzie maz ,i
                    tak dalej- a moze ty poprostu lubisz jak cie chłop napiernicza po
                    twarzy co?zastanów sie bo nikt ani ojciec ani maz ani ktokolwiek
                    nie ma prawa cie tknąc nawet jak zasł€zyłaś. i zadne wyjaśnienia nie
                    maja znaczenia
                  • kozica111 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 21:48
                    "Jak zwykle pindolisz od rzeczy.
                    >
                    > Zanim, po raz kolejny, zreszta, udowodnisz, ze nie masz pojecia, o czym piszesz
                    > ,
                    > proponuje zaznajomic sie z trescia KRiO. Szczegolnie polecam dzial III
                    > ("Obowiazek alimentacyjny")."

                    Twoja dyskusja ze mna od samego poczatku sprowadza sie do tekstu:"Jestes głupia,
                    nie masz racji"
                    Coz mozna i tak, jak ktos nie ma rzeczowych argumentow uzywa wlasnie takiej taktyki.
                    Kodeks doskonale znam bo na nim pracuje, znam takze orzecnictwo.
                    Proponuje bys Ty dokładnie przeczytła cały dział a oprocz tego naprawdę warto
                    zapoznac sie z ORZECZNICTWEM dotyczacym tego tematu, wtedy moze nasza dyskusja
                    bedzie miala jakis sens.

                    Pozdrawiam, zycze milego wieczoru i proponuje troche refleksji w temacie
                    odpowiedzialnosci za wlasne słowa, sądy i wiecej dojrzałości.
                    • lilith.b Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 23:49
                      Ale Kozico proszę możesz odpowiedzieć na moje powyższe pytanie? Intryguje mnie
                      to bardzo.
                      • brak.polskich.liter Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 23:57
                        lilith.b napisała:

                        > Ale Kozico proszę możesz odpowiedzieć na moje powyższe pytanie? Intryguje mnie
                        > to bardzo.

                        No, wlasnie... Tez mnie to, kurka, zaintrygowalo.
    • disa Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 11:23
      "w głowie jej sie nie mieści jak mozna podnieść ręke
      na ojca "
      ale miesci sie w glowie, ze na córke można?

      hipokryzja

      nie wolno uzywac przemocy wzgledem innych
      i hierarchia rodzinna nie daje przyzwolenia bo ojciec/matka to bic moze NIE MOZE
    • ryfkaa Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 24.03.08, 18:13
      a mnie ulżyło że nie pobił Cię Twój facet...
    • modliszka24 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 25.03.08, 09:41
      kiedys miedzy mna a moim ojcem tez dochodzilo do takich scen az w koncu musialo
      sie cos stac tragicznego ze do niego dopiero doszlo to co tak naprawde mi robil
      poszedl sie leczyc i teraz jest juz spokoj
      • joandm Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 25.03.08, 20:52
        Rany czytam sobie ten wątek i aż się we mnie gotuje.Sama mieszkam z rodzicami,z
        ojcem który od kilkunastu lat wyżywa się na mnie tylko psychicznie,fizycznie już
        się boi i to nie dlatego ,że go uderzyłam.Mieszkam z rodzicami i ze swoim
        dzieckiem,ponieważ nie byłabym w stanie utrzymac się z pensji w wysokości 800 zł
        sama z dzieckiem.I nie mówcie ,że jestem niedojrzała czy mało samodzielna ,bo
        chyba nie znacie życia.Poza tym gdybym nawet odeszła ,to wtedy najwięcej
        ucierpiałaby mama i nie mówcie ,że powinna się rozwieśc,bo ciężko odejśc po 35
        latach
        • flemingi Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 25.03.08, 21:09
          Ciężko, bo krępują Was zewnętrzne (np. finansowe) i wewnętrzne ograniczenia (np.
          lęk). Zależy kto co wybiera, czy wierzy, że sobie poradzi.. Ludzie przywykają do
          cierpienia i stają sie apatyczni, bezradni, nie wierzą, że może być inaczej.
          Jesteście tego przykładem... :(
          • joandm Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 25.03.08, 21:15
            Nie powiem ,że nie próbowałam sobie radzic,wierzyłam ,że sobie poradzę ,ale gdy
            nie ma na chleb to duma idzie do kieszeni...niestety i wracasz
            • kozica111 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 25.03.08, 22:16
              "joandm napisała:

              > Nie powiem ,że nie próbowałam sobie radzic,wierzyłam ,że sobie poradzę ,ale gdy
              > nie ma na chleb to duma idzie do kieszeni...niestety i wracasz "

              Słuchaj Joandm...ja juz sie poddałam/Od samego poczatku watku probowałam
              uswiadomić dziewczynom, ze mimo ich niewatpliwie dobrych intencji i slusznemu
              oburzeniu samo zlozenie doniesienia nie stanowi rozwiazania problemu.Zawsze
              pojawia sie jakies "potem".Kiedy opadnie oburzenie otoczenia człowiek zostaje
              tak na prawde sam.Sam musi zmierzyc sie z rzeczywistoscia ktora wbrew wlasnemu
              interesowi wykreował.
              Gdybym miala choc cień gwarancji ze Julita bedzie miala sie na kim oprzec, ze
              ktos pomoze jej finansowo i pocieszy w trudnych chwilach mowialbym inaczej.Ale
              ja niestety znam inne scenariusze.W chwili obecnej nie poradzi sobie sama, a
              sprawy o alimentacje /przy zalozeniu ze zakonczylaby sie sukcesem/ nie zawsze
              szybko sa rozpatrywane...
              Kto zapalaci za jej mieszkanie, kto da jej kase na zycie?
              Te dziewczyny ktore jej radzą zlozyc doniesienie na ojca? Nie, raczej tego nie
              zrobią.Rada nic nie kosztuje, szczegolnie ta netowa, a życie jest tylko albo aż
              zyciem.
              Tak na prawdę nie doradziła jej chyba żadna osoba ktora byla w sytaucji
              analogicznej.Ja w sumie tez nie bylam ale wiem z opowiadań jak wyglada ciag
              dalszy takich historii dlatego nie "zagrzewam" jej do walki.
              Chciałam jej obiektywnie i sensownie doradzić, ale w zasadzie dochodze do
              wniosku ze to taka walka z wiatrakami bo po 1 ona sama musi zdecydować, a po
              drugie nie znajduje to zrozumienia osob postronnych ktore - poniewaz same nie
              doswiadczyły podobnych sytuacji maja problem by zrozumieć w czym tak na prawde
              tkwi zagrożenie.I chyba nie chce mi sie dalej prowadzić szermierki
              słownej.Pozostaje mi zyczyc Julicie by ułozyła sobie sensownie relacje z rodzina
              a całej reszcie by nigdy z roli "swiadka" nie zmieniła roli na role
              "uczestnika".Pozdrawiam.
              • lilith.b Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 25.03.08, 23:21
                kozica111 napisała:


                > Te dziewczyny ktore jej radzą zlozyc doniesienie na ojca? Nie, raczej tego nie
                > zrobią.Rada nic nie kosztuje, szczegolnie ta netowa, a życie jest tylko albo aż
                > zyciem.
                > Tak na prawdę nie doradziła jej chyba żadna osoba ktora byla w sytaucji
                > analogicznej.

                Ja byłam w podobnej. Kiedyś ojczym się na mnie wydarł i pozarpał mnie to mu oddałam - a że miałam noge w gipsie to ucierpiał...
                Innym razem poszłam na pogotowie z mamą, zrobiłysmy obdukcję i był dowód przy sprawie rozwodowej. Po tym jak ojczym zobaczył świstek z pogotowia się opanował nieco i nawet przez chwilę było fajnie w domu...
                Ale to była sytuacja podobna, bo mama była po mojej stronie.

                W tej sytuacji to albo wóz albo przewóz...od Julity zależy czy wybierze kasę czy godność i dorosłość.


                Ja w sumie tez nie bylam ale wiem z opowiadań jak wyglada ciag
                > dalszy takich historii dlatego nie "zagrzewam" jej do walki.
                > Chciałam jej obiektywnie i sensownie doradzić, ale w zasadzie dochodze do
                > wniosku ze to taka walka z wiatrakami bo po 1 ona sama musi zdecydować, a po
                > drugie nie znajduje to zrozumienia osob postronnych ktore - poniewaz same nie
                > doswiadczyły podobnych sytuacji maja problem by zrozumieć w czym tak na prawde
                > tkwi zagrożenie.I chyba nie chce mi sie dalej prowadzić szermierki
                > słownej.Pozostaje mi zyczyc Julicie by ułozyła sobie sensownie relacje z rodzin
                > a
                > a całej reszcie by nigdy z roli "swiadka" nie zmieniła roli na role
                > "uczestnika".Pozdrawiam.
                • kozica111 Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 25.03.08, 23:49
                  "Ja byłam w podobnej. Kiedyś ojczym się na mnie wydarł i pozarpał mnie to mu od
                  > dałam - a że miałam noge w gipsie to ucierpiał...
                  > Innym razem poszłam na pogotowie z mamą, zrobiłysmy obdukcję i był dowód przy s
                  > prawie rozwodowej. Po tym jak ojczym zobaczył świstek z pogotowia się opanował
                  > nieco i nawet przez chwilę było fajnie w domu...
                  > Ale to była sytuacja podobna, bo mama była po mojej stronie."

                  Po 1 mialas wsparcie w mamie, po 2 to byl ojczym a nie ojciec, po 3 twoja mama
                  byla zdecydowana na definitywne rozstanie- a jak wynika z postu J jej mama wrecz
                  przeciwnie.

                  "W tej sytuacji to albo wóz albo przewóz...od Julity zależy czy wybierze kasę cz
                  > y godność i dorosłość"

                  W tym problem J nie jest raczej gotowa samodzielnie stanowic o swoim losie,
                  pisze ze rodzice oplacaja jej mieszkanie i ma pretensje ze każą jej sprzatac, to
                  raczej nie swiadczy o dojrzalosci.
                  Co wiecej ona nawet nie dala najmniejszego sygnalu ze szuka drogi wyjscia poza
                  zraportowaniem tego co sie stalo.
                  Wierzysz ze cos zrobi?
                  Ze spakuje walizki i powie ojcu zeby sie "bujal" i pojdzie pracowac do Mc Donaldsa?
                  Bo ja w to nie wierze i w tym kontekscie byla moja odpowiedź.
                  Osoby ktore dojrzaly do szybkiego ciecia nie szukaja raczej rady na forum...same
                  wiedza co maja robić.A wpuszczać "dziecko" w kanał to nie jest ok.
                  • lilith.b Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 26.03.08, 09:44
                    kozica111 napisała:


                    > Po 1 mialas wsparcie w mamie, po 2 to byl ojczym a nie ojciec,

                    Co to ma do rzeczy ojciec czy ojczym? Facet pełniący rolę ojca w domu.

                    po 3 twoja mama
                    > byla zdecydowana na definitywne rozstanie-

                    Czy była wtedy zdecydowana nie wiem, na pewno miała haka na niego w razie czego, którego potem użyła.

                    a jak wynika z postu J jej mama wrec
                    > z
                    > przeciwnie.
                    >
                    > "W tej sytuacji to albo wóz albo przewóz...od Julity zależy czy wybierze kasę c
                    > z
                    > > y godność i dorosłość"
                    >
                    > W tym problem J nie jest raczej gotowa samodzielnie stanowic o swoim losie,
                    > pisze ze rodzice oplacaja jej mieszkanie i ma pretensje ze każą jej sprzatac, t
                    > o
                    > raczej nie swiadczy o dojrzalosci.

                    Tu się zgodzę, ale tak jak napisałam wyżej jest to rodzina z problemem, który Julita usilnie stara się zatrzeć. Moim zdaniem można u nich mówić o uzaleznieniu psychicznym od "kata" rodzinnego i dlatego się na to jej najbliżsi zgadzają i jeszcze tłumaczą go.


                    > Co wiecej ona nawet nie dala najmniejszego sygnalu ze szuka drogi wyjscia poza
                    > zraportowaniem tego co sie stalo.
                    > Wierzysz ze cos zrobi?
                    > Ze spakuje walizki i powie ojcu zeby sie "bujal" i pojdzie pracowac do Mc Donal
                    > dsa?
                    > Bo ja w to nie wierze i w tym kontekscie byla moja odpowiedź.
                    > Osoby ktore dojrzaly do szybkiego ciecia nie szukaja raczej rady na forum...sam
                    > e
                    > wiedza co maja robić.A wpuszczać "dziecko" w kanał to nie jest ok.

                    I tu znów powiem. Czym innym jest jej faktyczna (nie)dorosłość i (nie)umiejętność radzenia sobie samej. A czym innym zamęt emocjonalny jaki ma w rodzinie,który wpływa na jej niechęć wyprowadzenia się z domu (tu trzeba do psychologów, bo ja dokładniej tego nie wytłumaczę).
              • joandm Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 26.03.08, 06:25
                Kozico i właśnie o to w tym wszystkim chodzi,że tak naprawdę zostajesz sama i
                musisz się zmierzyć z całym bałaganem jaki jeden człowiek narobił w Twoim
                życiu,ja jeszcze mam mamę z którą w jakiś sposób się"wspieramy".Najgorsze jest
                to ,że nam nikt nie wierzy,że mój ojciec jest taki ,wszyscy wokół uważają go za
                wspaniałego człowieka.,więc już nawet przestałam mówić jaki jest naprawdę.Gdyby
                nie syn to pewnie byłoby mi łatwiej odejść.Dobrze,że mogę chociaż na forum się
                wyżalić,bo na co dzień muszę być twarda i nie mam komu się wypłakać...
        • nekomimimode Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 26.03.08, 09:54
          joandm napisała:

          > Rany czytam sobie ten wątek i aż się we mnie gotuje.Sama mieszkam
          z rodzicami,z
          > ojcem który od kilkunastu lat wyżywa się na mnie tylko
          psychicznie,fizycznie ju
          > ż
          > się boi i to nie dlatego ,że go uderzyłam.Mieszkam z rodzicami i
          ze swoim
          > dzieckiem,ponieważ nie byłabym w stanie utrzymac się z pensji w
          wysokości 800 z
          > ł
          > sama z dzieckiem.I nie mówcie ,że jestem niedojrzała czy mało
          samodzielna ,bo
          > chyba nie znacie życia.Poza tym gdybym nawet odeszła ,to wtedy
          najwięcej
          > ucierpiałaby mama i nie mówcie ,że powinna się rozwieśc,bo ciężko
          odejśc po 35
          > latach

          a alimenty? nie możesz o nie wystąpić? ojciec dziecka ma obowiązek
          płacić.
          • joandm Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 26.03.08, 10:23
            Mam alimenty oczywiście,ale tak śmieszną sumę,że aż wstyd się przyznać ile,nie
            będę tu roztrząsać jak przebiegała sprawa z alimentami,bo mnie krew
            zalewa,niestety sędzina była po stronie byłego męża.A właśnie niedawno złożyłam
            pozew o podniesienie alimentów i zobaczymy co z tego wyjdzie.Znalazłam dodatkową
            pracę,ale też to nie jest powodem do odejścia z domu rodzinnego,bo mama w czasie
            mojej nieobecności się nim zajmuje,Rany czemu życie nie jest mniej skomplikowane??
            • bertrada Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 26.03.08, 11:24
              Skoro dalej pasiemy trolle i ciągniemy ten wątek w nieskończoność,
              to mam jeszcze jedną radę. Skoro nic się nie da zrobić, ponieważ pan
              i władca jest nietykalną świętą krową, ma po swojej stronie sądy,
              przewagę ekonomiczną, społeczną i fizyczną to pozostaje tylko
              wyciągnąć kobiecą broń ostateczną -MOBBING. Też jest nielegalny ale
              ekstremalnie trudno go udowodnić jak jest sprytnie prowadzony.
              Wyrachowane psychiczne tortury w postaci złośliwych uwag,
              komentarzy, drwin, roztrząsania tygodniami najmniejszych potknięć,
              traktowania go jak powietrze wtedy gdy coś chce, ignorowania jego
              potrzeb itp. powinny go w krótkim czasie doprowadzić do takiego
              stanu, że albo sam się wyprowadzi albo trafi na przymusowe leczenie.
              Jak nie jesteście w stanie same tego zrobić to skorzystajcie z
              pomocy teściowej ;P Mamusie takie sprawy załatwiają od ręki, można
              poczytać w wątkach o teściowych ;D
    • camel_3d Re: Uderzył mnie ... :(((- sprostowanie 26.03.08, 11:09
      no coz..nie powinnas rzucac jego rzeczy na ziemie. ostatcznie, nie chcilabys
      pewnie zeby on twoje rzucal prawda?

      nie napisze, ze zasluzylas, bo na pewno nie, ale ludzie sa rozni..a twoj ojciej
      pokazal ci po prostu ze nie masz prawa traktowac go jak kolegi. tyle ze chyba
      nie tedy droga.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja