julitaa20
22.03.08, 22:18
Wczoraj napisalm tu wątek. Dziękuje za taki odzew i wszystkie wpisy
Jednak musze napisac sprostowanie bo duzo z Was pisze zebym odeszła,
zostawila go itp. Tak jakby to był moj chlopak czy mąż a tu chodzi o
to ze nie moge "odejść" bo ... to moj ojciec :( Tak, to on mnie
uderzył po tym jak rzucilam jego rzeczy na podloge chcąć wyjąć łożko
polowe dla mamy (ubrania lezały na nim), która nie miala gdzie spać
(bo z nim nie chce-miedzy nimi nie jest dobrze) I wtedy on podszedl
do mnie i kazal mi podnieśc te rzeczy wiec zapytalam sie gdzie mam
je wziąc i polozyc skoro to nie jest ich miejsce i juz tak dlugo go
prosimy zeby to posprzątal ? a on swoje "Podnieś te ubrania !!!
Podnieś te ubrania !!! " wiec ja znowu zapytalam sie "Gdzie !?!?" i
wtedy mnie uderzył w twarz ! A ja, jakby cos we mnie wstapilo
rzuciłam sie na niego z pięściami i pazurami i zaczelismy sie
szarpać i wtedy tak dostalam w twarz (w nos) ze tylko krew sieknęła
i ciemno mi sie zrobilo przed oczami :((( Mama przybiegla wziela
mnie do lazienki i plakala widzac co sie stalo. Ja wiem to brzmi jak
jakas patologia ale wbrew pozorom mam normalną rodzine zyje w
cywilizowanych warunkach oboje mają prace itp. Teraz sie nie
odzywamy do siebie, mnie caly dzien boli ten nos i tył głowy i mam
zawroty Czuje sie tak podle :( Wiem ze nie powinnam sie na niego
rzucac ale czlowiek w furii nie panuje nad tym poza tym to on mnie
uderzyl jako pierwszy - zreszta nie pierwszy raz. Nie wiem co robic
ale mam spieprzone świeta :( Rety......az mi głupio :( Wybaczcie