03.10.03, 16:43
W innym watku Justyna napisała:
"To było elitarne liceum (z pierwszej dziesiątki w kraju) a nie wiejska
zawodówka gdzie co trzecia panna chodzi lub kończy ją z brzuchem."
Forum dotyczyło aborcji, ale nie w tym rzecz.

Czy jesli ktos mieszka we wsi, albo w malym miasteczku, ktorego nazwy
wiekszosc Polakow nigdy nie slyszala, to znaczy ze jest gorszy? To znaczy, ze
jest holota i mozna go traktowac jak kogos nizszej kategorii? To znaczy, ze
nie ma pojecia co to jest antykoncepcja i nie umie o siebie zadbac? To
znaczy, ze jest ciemniakiem?

Duzo sie mowi o tolerancji. Podejrzewam, ze wiekszosc z Was, z autorka
przytoczonej wypowiedzi lacznie, uwaza sie za wielce tolerancyjnych ludzi.
Ale jak mozna mowic o tolerancji, bedac troglodyta, traktujacym z gory ludzi
majacych mniej szczescia w zyciu i mniej pieniedzy?!

Skonczylam najlepsze liceum, jakie bylo w okolicy. Jestem z tego dumna, mimo,
ze bylo ono zaledwie 16 w wojewodztwie dolnoslaskim...
Obserwuj wątek
    • mike_mike Re: elita?! 03.10.03, 16:46
      malenka napisała:

      > W innym watku Justyna napisała:
      > "To było elitarne liceum (z pierwszej dziesiątki w kraju) a nie wiejska
      > zawodówka gdzie co trzecia panna chodzi lub kończy ją z brzuchem."
      > Forum dotyczyło aborcji, ale nie w tym rzecz.
      >
      > Czy jesli ktos mieszka we wsi, albo w malym miasteczku, ktorego nazwy
      > wiekszosc Polakow nigdy nie slyszala, to znaczy ze jest gorszy? To znaczy, ze
      > jest holota i mozna go traktowac jak kogos nizszej kategorii? To znaczy, ze
      > nie ma pojecia co to jest antykoncepcja i nie umie o siebie zadbac? To
      > znaczy, ze jest ciemniakiem?

      Nie, nie znaczy. Wyluzuj.
      • Gość: Justyna Re: elita?! IP: *.acn.waw.pl 03.10.03, 16:55
        Nie chciałam, żeby to tak odebrano. Elitarne to znaczy takie do którego było
        wielu kandydatów, dość wysoki poziom ( z mojej klasy po pierwszej klasie ubyło
        5 osób bo nie dawały sobie rady) i z którego to liceum większość uczniów
        dostała się na studia dzienne. Do tego liceum chodziły zarówno dzieci osób z
        pierwszych stron gazet (wówczas) jak i z b. skromnych rodzin, warunkiem
        utrzymania się były zdolności a nie kasa rodziców. W technikum do którego
        chodziła moja koleżanka trzy dziewczyny kończyły klasę maturalną w ciąży i co
        roku mieli takie przypadki. W mojej szkole taka osoba spotkałaby się raczej z
        pogardliwym współczuciem bo wszyscy byli nastawieni na kontynuowanie nauki a
        nie wczesne zakładanie rodziny. Inna atmosfera po prostu.
        • mike_mike Re: elita?! 03.10.03, 16:57
          Gość portalu: Justyna napisał(a):

          > Nie chciałam, żeby to tak odebrano. Elitarne to znaczy takie do którego było
          > wielu kandydatów, dość wysoki poziom ( z mojej klasy po pierwszej klasie
          ubyło
          > 5 osób bo nie dawały sobie rady) i z którego to liceum większość uczniów
          > dostała się na studia dzienne. Do tego liceum chodziły zarówno dzieci osób z
          > pierwszych stron gazet (wówczas) jak i z b. skromnych rodzin, warunkiem
          > utrzymania się były zdolności a nie kasa rodziców. W technikum do którego
          > chodziła moja koleżanka trzy dziewczyny kończyły klasę maturalną w ciąży i co
          > roku mieli takie przypadki. W mojej szkole taka osoba spotkałaby się raczej z
          > pogardliwym współczuciem bo wszyscy byli nastawieni na kontynuowanie nauki a
          > nie wczesne zakładanie rodziny. Inna atmosfera po prostu.

          Chodziłem do elitarnego liceum - narkomani, pijaki - przede wszystkim dzieciaki
          o znanych nazwiskach....
        • raszefka Re: elita?! 04.10.03, 13:15
          Gość portalu: Justyna napisał(a):

          W mojej szkole taka osoba spotkałaby się raczej z
          > pogardliwym współczuciem bo wszyscy byli nastawieni na kontynuowanie nauki a
          > nie wczesne zakładanie rodziny

          Elitarnośc Twojej szkoły kończyła się chyba na dużej liczbie
          kandydatów. "Pogardliwe współczucie"? Sugerujesz, że nad osobą wcześnie
          zakładającą rodzinę należy się litować?
          Nawiasem mówiąc, dziecko może utrudnia podjęcie dalszej nauki,ale nie
          przekreśla takiej możliwości.
          • Gość: Ju Re: elita?! IP: *.qub.ac.uk / *.qub.ac.uk 04.10.03, 13:57
            Oczywiscie, ze nalezy sie litowac. Dlatego ze najczesciej tego typu start w
            dorosle zycie konczy sie szostka rozwrzeszczanych bachorow, mezem pijakiem i
            zyciem za 500 pln miesiecznie jakiejs renty. Czy to nie jest godne litosci???
            • raszefka Re: elita?! 04.10.03, 14:13
              Godny współczucia jest Twoj stosunek do innych ludzi.

              Czy taki start zakończy się stworzeniem patologicznej rodziny, zależy bardziej
              od środowiska, w jakim dziewczyna żyje, niż od wieku, w jakim zaszła w ciążę.
              • Gość: Ju Re: elita?! IP: *.qub.ac.uk / *.qub.ac.uk 04.10.03, 14:43
                Nie jest mi przykro z powodu mojego stosunku do ludzi, wiec nie ma mi czego
                wspolczuc.
                No, chyba tego, ze twoim zdaniem pojde do piekla;)))
                Co ja poradze na to, ze wiekszosc ludzi rodzi sie niezbyt madra.
                6 dzieci i 500 pln to nie jest az taki margines. Trzeba tylko pojechac na
                prowincje z wysokim bezrobociem.
                • raszefka Re: elita?! 04.10.03, 14:56
                  Gość portalu: Ju napisał(a):

                  > Nie jest mi przykro z powodu mojego stosunku do ludzi, wiec nie ma mi czego
                  > wspolczuc.

                  Tym bardziej właśnie należy.

                  > No, chyba tego, ze twoim zdaniem pojde do piekla;)))

                  Uważasz, że jesteś bardzo zabawna? Nie jestem Sędzią, nie wiem, co z Tobą
                  będzie kiedyś tam. Ale wiesz, Twój stosunek do ludzi może się na Tobie zemścić
                  jeszcze w tym życiu, zanim się przekonasz, że pracujemy na wieczne ...Ale
                  sobie popłynęłam w zaświaty :)))

                  > Co ja poradze na to, ze wiekszosc ludzi rodzi sie niezbyt madra.
                  > 6 dzieci i 500 pln to nie jest az taki margines. Trzeba tylko pojechac na
                  > prowincje z wysokim bezrobociem.

                  Przczytaj jeszcze raz post Reni
                  • Gość: Ju Re: elita?! IP: *.qub.ac.uk / *.qub.ac.uk 04.10.03, 15:26
                    Czytalam post reni i wlasnie sie z nim nie zgadzam, co chyba widac po moim
                    poscie. Nie nalezy sie wspolczucie takim zatwardzialym grzesznikom jak ja, tym
                    bardziej, ze moja postawa odbic sie na mnie moze w sposob jeno pozytywny - nie
                    mam zludzen co do ludzi, nie przezywam rozczarowan i nie zamartwiam sie ich
                    tragediami. Zbyt wiele juz widzialam takich osob o samarytanskich
                    sklonnosciach, ktore litowaly sie nad kazdym dostrzezonym nieszczesciem...
                    tylko ze wzrok ich, wytezony, by szukac cierpiacych i potrzebujacych, nie
                    ogarnial wlasnego podworka, a w tym samym czasie maz, zona, kochanek czy
                    dziecko zdychali z rozpaczy. Juz naprawde wole starac sie o swoich bliskich,
                    niz o jakies brzuchate panny z dzieckiem, o ktorych zapewne owa Justyna
                    napisala czysta prawde, ktora kole w oczy milosierne samarytanki.
                    • raszefka Re: elita?! 04.10.03, 15:30
                      Nie zrozumiemy sie wobec tego
                      Nie mam juz nic do dodania, baw się dobrze
                      • Gość: Ju Re: elita?! IP: *.qub.ac.uk / *.qub.ac.uk 04.10.03, 15:51
                        Bawie sie swietnie, zapewniam
                        :)))
            • Gość: renia tu sie z Toba nie zgodze Justyno IP: *.ath.spark.net.gr 04.10.03, 14:20
              Taki start w dorosle zycie najczesciej konczy sie tym, ze sie ma tylko jedno
              dziecko, ewentualnie drugie po latach, bardzo przemyslane. I normalne zycie,
              normalne pieniadze, czesto tez wyzsze wyksztalcenie i niezle warunki
              materialne. Po latach zatrze sie roznica miedzy Toba, a kolezanka z
              analogicznej szkoly, ktora urodzila, bo zaszla przypadkiem w wieku 18 lat.
              Znam bardzo duzo dziewczyn, ktore wpadly w okolicach matury i zadna nie wpadla
              po raz drugi. Niektore maja drugie dziecko, wiekszosc jednak, prawdopodobnie z
              powodu traumy z czasow pierwszej trudnej ciazy (spolecznie trudnej), nie ma
              drugiego dziecka i od wpadki uwaza baaaaardzo baaaardzo zeby juz wiecej nigdy
              nie wpasc. To o czym piszesz (przyslowiowa szostka dzieci, 500 zl na miesiac i
              maz pijak) to nie sa dziewczyny, ktore wpadly w okolicach matury, tylko
              margines spoleczny, ktory ledwo czyta, od najmlodszych lat sie , mowiac
              ogolnie, "szlaja", z klasyczna wpadka licealistki nie ma nic wspolnego.
        • Gość: lolyta Re: elita?! IP: *.mia.bellsouth.net 04.10.03, 18:16
          Gość portalu: Justyna napisał(a):

          Elitarne to znaczy takie ...(...)... W mojej szkole taka osoba spotkałaby się
          raczej z
          > pogardliwym współczuciem bo wszyscy byli nastawieni na kontynuowanie nauki a
          > nie wczesne zakładanie rodziny.

          Zajebiste. Po prostu zajebiste. No to juz teraz wiemy co to znaczy elitarne.
          Inna atmosfera po prostu.

          Acha, tez konczylam niezle liceum. Wypuscilo na swiat m. in. jednego zdobywce i
          jednego kandydata do Oscara. W mojej klasie trzy dziewczyny zdawaly mature z
          dziecmi na reku.
          • sagan2 Lolyta!!! 06.10.03, 10:01
            Gość portalu: lolyta napisał(a):


            > Acha, tez konczylam niezle liceum. Wypuscilo na swiat
            > m. in. jednego zdobywce i jednego kandydata do Oscara.

            czy kondydat nie mial przypadkiem inicjalow BG i byl
            rocznik 76 (tzn urodzony ;)???
    • vaporetto Re: elita?! 04.10.03, 13:07
      Znaczy .Dla Justyny, która tym samym daje najlepszy dowód na to,co sobą
      reprezentuje.
    • Gość: renia Szczerze IP: *.ath.spark.net.gr 04.10.03, 13:43
      Uwazam, ze Justyna, jaka by nie byla nieprzyjemna w obyciu, obcesowa i
      gruboskorna, pisze prawde. Dziewczyny, ktore zdaja mature z brzuchem, albo juz
      z wózkiem spotykaja sie wlasnie z pogardliwym wspolczuciem i to nie tylko w
      elitarnych liceach. Generalnie kazda dziewczyna, ktora wpada w wieku lat nastu
      z czyms takim sie spotyka. To co pisze Raszewka czy Vaporetto, to owszem est
      bardzo poprawne politycznie, ale nijak sie ma do rzeczywistosci. Bo niby z
      czym innym spotykaja sie takie dziewczyny? Z podziwem i szacunkiem? Nie
      zartujmy.
      • raszefka Re: Szczerze 04.10.03, 13:51
        Reniu, ja wiem, z czym się te dziewczyny spotykają. Ale czy na to właśnie
        zasłużyły? Czy jestem z jakiegoś powodu lepsza i bardziej wartościowa od
        koleżanki z podstawówki, która wprawdzie nie skończyła studiów, jak ja, ale za
        to ma dzieci w wieku szkolnym? Gdzieś mam poprawność polityczną, Reniu. To po
        prostu nie po chrześcijańsku jest!
        • Gość: renia Re: Szczerze IP: *.ath.spark.net.gr 04.10.03, 14:12
          Raszefko, problem w tym, ze Justyna szczerze i bez ogrodek napisala z czym
          spotkalaby sie dziewczyna z brzuchem w jej szkole. Z pogardliwym wspolczuciem
          (bardzo trafne okreslenie trzeba przyznac, bo ani nie jest to pelna pogarda li
          tylko, ani szczerze wspolczucie, tylko wlasnie taka zatruta mieszanka)
          spotykaja sie praktycznie wsyzstkie dziewczyny w takiej sytuacji w kazdej
          szkole, lacznie z zawodowka ostatniego szczebla. Nie oznacza to wcale, ze z
          tym powinny sie spotykac. Ale tak po prostu jest, w takim swiecie zyjemy. Nie
          ma to nic wspolnego z elitarnoscia, czy nie, szkoly. A nie po chrzescijansku
          jest wiekszosc rzeczy na tym swiecie. Powiedzialabym, ze jakies 95% tego
          cywilizowanego g...wna, w ktorym zyjemy, urzadzone jest nie po chrzescijansku.
          • raszefka Re: Szczerze 04.10.03, 14:20
            Problem jest również w tym, że i dla samej Justyny, jak mi się zdaje, to
            pogardliwe współczucie jest normalne i słuszne. Tylko kimże ja jestem, żeby
            Justynę wychowywać? Mam nadzieję, że kiedyś z tego wyrośnie.

            Przecież tez widzę, że świat zły jest i niesprawiedliwy. Ale kiedy mogę głośno
            zawołać "tak się nie godzi!" to mogę prawda? Naiwnie wierzę, że to choć troszkę
            pomoże i będzie ciut ciut lepiej

            Pozdrawiam
            • Gość: renia Re: Szczerze IP: *.ath.spark.net.gr 04.10.03, 14:27
              raszefka napisała:

              > Problem jest również w tym, że i dla samej Justyny, jak mi się zdaje, to
              > pogardliwe współczucie jest normalne i słuszne. Tylko kimże ja jestem, żeby
              > Justynę wychowywać? Mam nadzieję, że kiedyś z tego wyrośnie.
              >
              > Przecież tez widzę, że świat zły jest i niesprawiedliwy. Ale kiedy mogę
              głośno
              > zawołać "tak się nie godzi!" to mogę prawda? Naiwnie wierzę, że to choć
              troszkę
              >
              > pomoże i będzie ciut ciut lepiej


              Raszefko, ton, w jakim wypowiada sie Justyna, przebijajaca przez jej posty
              pogarda dla innych, pycha i zarozumialstwo to zupelnie inna para kaloszy. I
              masz racje, jesli o to idzie, to jest to osoba odrazajaca. Spotkalam sie juz z
              jej wypowiedziami w jakims innym watku, w ktorym pisze, ze pozbycie sie
              zarodka przynioslo jej tylko ulge i ani cienia watpliwisci czy niepokoju
              sumienia. Nie rozumiem kogos takiego i juz, ale tez nie wierze, ze moglabym
              cokolwiek zmienic w jej sposobie myslenia. Chcialam tylko oddac sprawiedliwosc
              faktom - to z pogardliwym wspolczuciem to prawda, brutalna, ale prawda.
              Wszelkie apele, ze to nie po chrzescijansku, ze to sie nie godzi, ze wcale nie
              jestesmy lepsi bo my nie urodzilismy tak wczesnie, na nic sie nie zdadza. W
              spoleczenstwie smierci (a takim ejst nasze spoleczenstwo) ktos, kto nie usuwa
              niechcianej ciazy, ktos kto nie zapanowal nad sytuacja, ktos, kto odstaje od
              normy, ktorej klasyczna repreentantka jest Justyna, ten jest gorszy i godny
              politowania. Fajnie, ze sa jeszcze tacy ludzie jak Ty, ktorzy sie nie poddaja
              i wolaja glosem wolajacego na pustyni. Ja zrezygnowalam, chociaz tez buntuje
              sie przeciwko takiemu stanowi rzeczy, ale juz nie mowie o tym glosno, nie ma
              sensu.
              >
              > Pozdrawiam
            • Gość: Justyna Re: Szczerze IP: *.acn.waw.pl 04.10.03, 17:53
              Och jakie święte jesteście. Już widzę jak zachwycacie się koleżanką córki,
              która maturę zdaje z brzuchem, że taka dzielna i nie poszła na łatwiznę a potem
              modlicie się, żeby córeczka z tym gościem co ją odprowadza przypadkiem nie
              wpadła jak ta mała Iksińskich. Urocza hipokryzja. Czytałam ostatnio parę takich
              wzruszających reportaży o matkach nastolatkach, jak rówieśnicy i nauczyciele
              pomagają, jak cieszą się czekając z nimi na dzidziusia itd. Ciekawe natomiast
              czy ktoś chciałby dla własnej córki czy siostry takiego losu. Śmiem wątpić.
              • raszefka Re: Szczerze 04.10.03, 18:10
                Dziewczyno, nie zrozumiałaś. Być może byłoby dokładnie tak jak to widzisz - nie
                wiem, nie mam jeszcze dzieci. Ale czym innym jest pomóc komuś, kto już JEST w
                ciąży, a czym innym starać się ciąży uniknąć.
          • Gość: lolyta Re: Szczerze IP: *.mia.bellsouth.net 04.10.03, 18:20
            Reniu, problem nie w tym, ze Justyna napisala prawde. Problem w tym, ze ona
            najwidoczniej uwaza, ze to jest W PORZADKU.
            • Gość: Justyna Re: Szczerze IP: *.acn.waw.pl 04.10.03, 20:06
              Nie uważam, że to w porządku. Byłabym przeciwna (jako np. matka, nauczycielka,
              osoba z dyrekcji szkoły czy kuratorium) usuwaniu dziewczyny w ciąży ze szkoły,
              szykanowaniu jej, przekonywaniu żeby przeniosła się do wieczorówki. Jestem za
              tym, żeby szkoła poszła takiej osobie na rękę w kwestii np. terminów zaliczeń
              materiału, opuszczonych z powodów zdrowotnych godzin itp. Z drugiej strony
              szkoła nie powinna w jakiś spoób promować tak wczesnego macieżyństwa (powinna
              zająć postawę: pomagamy ale to wyjątkowa a nie normalna sytuacja). Szkoła nie
              jest miejscem dla matek z dziećmi, klasy to nie żłobek, wyjątkowo tak ale nie
              róbcie normy z patologii.
              • Gość: Klara Re: Szczerze IP: 2.5.STABLE* / *.waw.cdp.pl 04.10.03, 20:27
                jak widac, twoja elitarna szkola nic tobie nie dala..myslisz jakimis
                stereotypami, nie mowiac juz o tym,ze zadnego w tobie uczucia ematii, czy
                chociaz odrobiny zrozumienia... kazdy popelnia bledy, mlode matki, ktore mialy
                wpadke chyba wiedza o tym najlepiej...i takie ocenianie ich, jak twoje ni jest
                dla nich pomocne..tylko chamskie..od kiedy w elitarnych szkolach ucza
                chamstwa????????
              • Gość: renata Justyna pociagne jeszcze temat IP: *.ath.spark.net.gr 04.10.03, 21:37
                Pociagne temat bo mnie rozbrajasz. Z jednej strony piszesz, ze jestes za tym,
                zeby jakos pomagac dziewczynom, ktore zachodza w przypadkowe ciaze - bardzo
                szlachetnie. Dalej jednak piszesz, ze ma to sie odbywac nie jako norma, ze
                trzeba tej pomocy udzielac w sposob ograniczony, zeby nie robic z patologii
                normy. Czyli co? Przyjac jakis limit? Trzem pierwszym dziewczynom pomagac, a
                nastepne juz szykanowac? czy trzy pierwsze wspierac a reszte wysylac na
                przymusowe aborcje? Jestes kompletnie niekonsekwentna, albo ja nie rozumiem o
                co Ci chodzi. Poza tym uwazasz, ze po prostu najcudowniejszym sposobem na
                poradzenie sobie z takim problemem jest usuniecie ciazy, tak jak Ty to
                zrobilas, bo szkola to nie jest miejsce dla mlodych matek. Skoro tak uwazasz,
                to moim zdaniem powinnas pojsc nieco dalej i rozszerzyc ten mądry skadinad
                poglad i przyjac zasade, ze szkola to nie jest miejsce dla dziewczyn
                wspolzyjacych z chlopakami. Ale widze ograniczasz swoja "madrosc zyciowa" do
                tego, co Ci jest wygodne i to juz jest cwaniactwo, a nie elita. Elitarnosc to
                wlasnie jest umiejetnosc poukladania tak swojego zycia madrze, a nie tak jak
                to zrobilas Ty, bo uwazam, ze nie jest niczym madrym zachodzic w niechciana
                ciaze, a potem w imie elitarnosci ja usuwac, coby nie spotkac sie z
                pogardliwym wspolczuciem i nie zmarnowac sobie kariery. No bo jak? elita i
                dziecko w drodze na maturze?
              • Gość: renia I jeszcze wkurzajace pytanko do Justyny IP: *.ath.spark.net.gr 04.10.03, 21:44
                Mianowicie w innym watku powiedzialas, ze to co usunelas, to nie byl czlowiek
                i ze nie bez powodu medycyna to "cos" co sie poczyna nazywa roznie wroznych
                etapach rezwoju "tegoz" - zygota, zarodek, plod. Zauwaz, ze pozniej medycyna
                mowi tez o noworodku, niemowleciu, malym dziecku, dziecku w wieku
                przedszkolnym, mlodziencu, itd itd az do starca. Teraz to pytanie. Odkad
                dokad, wg Ciebie te okreslenia, o ktorych wspominasz mozna zastapic
                okresleniem dosc ogolnym "czlowiek"? I na jakiej podstawie tak uwazasz, rzecz
                jasna :))) Wdzieczna bede za odpowiedz. Renia.
                • Gość: Justyna Re: I jeszcze wkurzajace pytanko do Justyny IP: *.acn.waw.pl 04.10.03, 22:04
                  Odpowiadając na pytanie dotyczące człowieczeństwa napiszę tylko, że dla mnie
                  człowiekiem płód staje się gdy jest zdolny do przeżycia poza organizmem matki
                  przy pomocy medycyny (więc np. pięciomiesięczy wcześniak tak, ale
                  ośmiotygodniowy zarodek nie) i od kiedy ma wykształcony system nerwowy z
                  mózgiem włącznie. Wcześniej jest potencjalnym człowiekiem tzn. będzie nim jeśli
                  wszystko pójdzie dobrze z jego rozwojem (to uproszczenie więc nie czepiaj się
                  kwestii dzieci z wrodzonymi wadami bo one bezwzględnie też są ludźmi).Nie
                  przekonasz mnie, że usuwając 6-tygodniową ciążę zabiłam człowieka więc nie ma
                  sensu dyskutować na ten temat.
                  W kwestii szkoły: nie jestem niekonsekwentna, szkoła powinna umożliwić
                  dziewczynie naukę ale nie promować wczesnego macieżyństwa, bo to tragedia dla
                  nastolatki i zmiana całkowita planów życiowych.Co do limitów, sama wiesz, że
                  nigdzie o tym nawet nie wspomniałam i uważam Twoje sugestie za złośliwą bzdurę
                  ale czy wyobrażasz sobie lekcje w normalnej klasie w której 5 czy 10 dziewczyn
                  bawi niemowlaki, bo ja niespecjalnie. Jeśli chodzi o elitarność to użyłam tego
                  słowa rozumiejąc pod nim wysoki poziom, wielu kandydatów i b. duże szanse na
                  studia dzienne po maturze. Nie wiem czy wcześniej lub później nie chodziła do
                  mojej szkoły dziewczyna w ciąży, bo przebywałam w niej 4 lata a nie prawie 100.
                  Być może taki przypadek był a może dziewczyny rezygnowały z nauki lub
                  rozwiązywały problem podobnie jak ja.
                  • Gość: Klara Re: I jeszcze wkurzajace pytanko do Justyny IP: 2.5.STABLE* / *.pl 04.10.03, 22:36
                    jasby piorun..usuwasz dziecko, popierasz to jakimis wedlug mie bezsensownymi
                    teoriami, a smiesz oceniac te kobiety, ktore maja odwage urodzic dziecko...???
                    pojscie na latwizne to jest najprostsza z drog.ale wcale nienajlepsza.
                  • Gość: renia Re: I jeszcze wkurzajace pytanko do Justyny IP: *.ath.spark.net.gr 04.10.03, 22:36
                    Gość portalu: Justyna napisał(a):

                    > Odpowiadając na pytanie dotyczące człowieczeństwa napiszę tylko, że dla mnie
                    > człowiekiem płód staje się gdy jest zdolny do przeżycia poza organizmem
                    matki


                    A czy sa jakies medyczne czy naukowe podstawy do uznania Twojego pogladu za
                    prawdziwy?


                    Nie
                    > przekonasz mnie, że usuwając 6-tygodniową ciążę zabiłam człowieka więc nie
                    ma
                    > sensu dyskutować na ten temat.

                    Rowniez nie mam zamiaru, do niczego Cie przekonywac. Po prostu tak sobie
                    zapytalam, bo nie wiem dlaczego plod to wg Ciebie juz czlowiek, a zarodek to
                    nie czlowiek , dlaczego ten sam organizm zywy, kiedy ma ponad piec miesiecy
                    czlowiekiem jest, a ponizej pieciu nie jest. Moim zdaniem nie ma mozliwosci
                    stwierdzic z cala pewnoscia, ze zarodek niezdolny do przezycia poza org matki
                    to nie jest czlowiek. Byc moze jest to po prostu czlowiek niezdolny do
                    przezycia poza org matki. I w zasadzie mam taka pewnosc, ze jest to taki
                    wlasnie czlowiek. Mozna powiedziec, ze ten org matki to taki super sprzet,
                    lepszy od sprzetu medycznego, podobnie jak mozg ludzki to taki super komputer
                    lepszy od najlepszego komputera wymyslonego przez czlowieka.

                    W kawestii zas szkoly, to czy mozesz mi wyjasnic, co to jest "promowanie
                    wczesnego macierzynstwa" i czy ktos w tym lub innych watkach mowil o czyms
                    takim? Wiadomo, ze nikt nie mowi, ze najlepiej jest rodzic dzieci przed
                    matura, ale Twoja postawa - totalnej pogardy dla osob, ktore decyduja sie na
                    cos takiego jest nie do przyjecia. I prosilabym Cie jednak o ustosunkowanie
                    sie do tej Twojej niekonsekwencji (upieram sie, ze jest to niekonsekwencja),
                    ze uwazasz, ze szkola to nie jest miejsce dla mlodych matek, a rownoczesnie
                    uprawaisz seks i zachodzis w ciaze bedac uczennica. Czy to jest
                    odpowiedzialne, konsekwentne, powazne traktowanie zarowno szkoly jak i
                    wlasnego zycia i wlasnych pogladow??
                    • Gość: Justyna Re: Renia nudzisz IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 00:02
                      Czy gdziekolwiek napisałam, że jestem dumna ze swojego wyczynu sprzed ponad 10
                      lat? Dla mnie było to najlepsze rozwiązanie co nie oznacza, że polecam je
                      wszystkim. Wyjaśniałam swoje powody w poprzednim wątku. Seks nie kojarzy mi się
                      wyłącznie z prokreacją, zabezpieczałam się i - jak również wspominałam
                      wcześniej - nie chciałam przez resztę życia cierpieć z powodu skutków pękniętej
                      gumy. Uprawiając seks byłam pełnoletnia i robiłam to dobrowolnie to, że akurat
                      byłam wówczas uczennicą (zamiast np. pracować w polu po podstawówce) nie ma nic
                      do rzeczy.
                      • tapati pytanie do Justyny.. 05.10.03, 01:07
                        Justyno!! czy moge zadac tobie jedno pytanie?? bo iwdzisz, ja nei moge pojac
                        jedej kwestii.. to co robisz to twoja sprawa, nei chce cie osadzac, mam swoje
                        zdanie na ten temat, ale ono pewnei cie nei interesuje..ja sie tyko
                        zastanawiam..czytam twoe posty, tu i na innym watku..mowisz wszedzie,ze nie
                        zalujesz tego co zrobilas..ok. tylko czy takie okreslanie tego dziecka, ktore
                        wtedy bylo w tobie ( ja nowotwor, zlepek komorek , potencjalny czlowiek) jest
                        tylko jakims uspokajaniem siebie, tlumaczeniem..czy faktycznie, twoja opinia
                        na temat tego, kiedy plod jest czlowiekiem..??? czy jesli teraz bylabys w
                        ciazy i z jakis powodow utracilabys dziecko, ktore jest w twoim brzuchu
                        przypuscmy 3 tygodnie wcale by cie to nie obeszlo??? bylabys nadal
                        szczesliwa?? czy tlumaczylabys sobie,ze to nei byl czlowiek, tylko zlepek
                        komorek??
                        • Gość: Justyna Re: pytanie do Justyny.. IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 01:22
                          Odpowiadam z coraz większym znużeniem. Gdybym była teraz w oczekiwanej,
                          upragnionej ciąży (a planuję za jakiś czas) i poroniła byłoby to dla mnie
                          bardzo przykrym, tragicznym doświadczeniem. W innej sytuacji byłam 10 lat temu.
                          Niedawno czytałam wypowiedź dziewczyny, która poroniła chyba w 2 czy 3 miesiącu
                          ciąży, przeżywała to ale napisałam, że jedyne co ją pociesza to fakt, że o
                          wiele bardziej przeżywałaby śmierć dziecka już narodzonego, gdyby np. wkrótce
                          po porodzie zmarło z powodu jakiejś wady. Nie potraficie uwierzyć, że inny
                          stosunek ma się do ciąży niechcianej a inny do takiej na którą się czeka? Jeśli
                          czekasz na dziecko to od początku jakoś je nazywasz, myślisz o nim, wyobrażasz
                          sobie (przynajmniej tak miały moje kumpele), śledzisz jego ruchy (nawet jeśli
                          ich jeszcze nie ma). Jeśli ciąża kojarzyła mi się wówczas wyłącznie z życiowym
                          koszmarem to istota, która we mnie rosła była anonimowym zlepkiem komórek.
                          • tapati Re: pytanie do Justyny.. 05.10.03, 01:25
                            czyli to czy dziecko jest czlowiekiem decyduje u ciebie tylko fakt czy jest
                            chcane czy nie???
                            • Gość: Justyna Re: pytanie do Justyny.. IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 01:41
                              Ok. widzę, że nie zrozumiałaś więc napiszę prościej. To czy ciąża jest chciana
                              czy nie decyduje u mnie i piszę tylko o sobie, o tym czy zarodek i
                              parotygodniowy płód potrzegam jako dziecko. Nie jest jeszcze ani dzieckiem ani
                              człowiekiem, co - przy oczekiwanej ciąży - nie przeszkadza myśleć o nim jak o
                              dziecku.
                              • tapati Re: pytanie do Justyny.. 05.10.03, 01:43
                                myslec jak o dziecku, czyli jest dzieckiem
                                • Gość: melmire Re: pytanie do Justyny.. IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 05.10.03, 01:46
                                  Nie jest, nie jest. Mozna myslec o mezczyznie jako o kochanku i nigdy go nawet
                                  nie dotknac. Dziecko jest niajako "finalem" ciazy. Co nie znaczy ze zygota
                                  jest juz dzieckiem.
                                  • tapati Re: pytanie do Justyny.. 05.10.03, 01:51
                                    powiem szczerze, ze takie stwierdzenia sa dla mnie bolesne i przerazajace.
                                    kobieta jest w ciazy po to,aby urodzic. jelsi sie o kims mysli jak o kochanku,
                                    to wcale to sila woli swej nie doprowadzi do tego,ze nim bedzie.. niestety
                                    myslenie magiczne nie dziala. ale jesli jest w ciazy do wiadomo,ze jest czyjas
                                    mama, bo celem ciazy jest wlasnie to.
                                    • Gość: melmire Re: pytanie do Justyny.. IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 05.10.03, 11:26
                                      Cele ciazy jest bycie mama. Po porodzie. Nie mow mi ze jest sie mama w trzy
                                      dni po zaplodnieniu.
                                      • tapati Re: pytanie do Justyny.. 05.10.03, 11:32
                                        a kim??? przechowalna zygoty, zlepka komorek ???
                                        • Gość: melmire Re: pytanie do Justyny.. IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 05.10.03, 11:41
                                          Oczywiscie. Na tym etapie to sie nazywa bodajze zygota. A kim sie jest noszac
                                          w sobie potencjalne dziecko - soba, jak zwykle.
                                          • raszefka Re: pytanie do Justyny.. 05.10.03, 11:44
                                            Piszasz, jakby po urodzeniu kobieta stawała się kimś innym :))))
                                          • tapati Re: pytanie do Justyny.. 05.10.03, 11:45
                                            to nei jest odpowiedz.. kim sie jest wg Ciebie wtedy jesli nie mama???
                                            • Gość: melmire Re: pytanie do Justyny.. IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 05.10.03, 13:40
                                              Kobieta w ciazy :)
                                              • tapati ;) 05.10.03, 13:54
                                                a moze kobieta z zygota??:)
                                                • Gość: melmire Re: ;) IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 05.10.03, 13:59
                                                  Na pewno nie kobieta z dzieckiem :)
                                                  • tapati Re: ;) 05.10.03, 14:01
                                                    ale kobieta, w ktorej rozwija sie dziecko
                                                  • Gość: melmire Re: ;) IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 05.10.03, 19:39
                                                    W ktorej albo sie rozwnie albo nie :)
                                                  • tapati Re: ;) 05.10.03, 21:27
                                                    raczej rozwinie..niby czemu ma się nei rozwinac??
                                                  • Gość: melmire Re: ;) IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 05.10.03, 21:54
                                                    Podobno jedna ciaza na dwie jest usuwana przez organizm we wczesnym stadium z
                                                    powodow wad genetycznych.Nigdy nie slyszalas o poronieniach? O dzieciach
                                                    martwo urodzonych?
                                                  • tapati Re: ;) 06.10.03, 00:31
                                                    slyszalam o poronieniach, dzieciach(???? dzieciach a nie zlepkach komórek??
                                                    kiedy wiec dziecko to dziecko??) martwych w lonach matki itd.. ale watpie,aby
                                                    kobieta w ciazy zakladala najgorszy z mozliwych rozwiazan..raczej mylsi
                                                    pozytywnie.
                                                  • Gość: melmire Re: ;) IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 06.10.03, 07:09
                                                    Co nie znaczy ze najgorsze sie nie zdarza. A kiedy nastepuje poronienie zlepka
                                                    komorek, to zazwyczaj nawet "matka" o tym nie wie.
                                                  • tapati Re: ;) 06.10.03, 10:46
                                                    zdarza sie, ale nie tak czest,zeby to uznac za norme..nie lsyszalam o tych
                                                    poronienieach w jednym przypadku na dwa, ale za to slyszalam,ze sa kobiety,
                                                    ktore wiedza,ze rozwiaja sie w nich dziecko , mimo,ze to niespelna poczatek
                                                    ciazy
                                                  • Gość: melmire Re: ;) IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 06.10.03, 18:04
                                                    Sa i takie ktore sie dowiaduja od lekarza w 6 miesiacu :)
                                                  • l2m Re: ;) 06.10.03, 19:16
                                                    tapati napisała:

                                                    > zdarza sie, ale nie tak czest,zeby to uznac za norme..nie lsyszalam o tych
                                                    > poronienieach w jednym przypadku na dwa, ale za to slyszalam,ze sa kobiety,
                                                    > ktore wiedza,ze rozwiaja sie w nich dziecko , mimo,ze to niespelna poczatek
                                                    > ciazy

                                                    Jako fachowiec, mogę powiedzieć:

                                                    1) Poronienia w ciągu pierwszych tygodni ciąży są bardzo częstym i pospolitym
                                                    zjawiskiem, częstotliwiść jest nawet wyższa, niż 1:2. Powodem tych poronień są
                                                    ciężkie wady genetyczne (brak autosomy itp). Tapati, nie neguję przez to Twego
                                                    stwierdzenia, że kobieta może wiedzieć od samego początku, że jest matką, kilka
                                                    kobiet mi opowiadało, że z nimi tak właśnie było. Ale to nie jest reguła.

                                                    2) Zygota, zarodek, płód, noworodek, dziecko, nastolatek, osoba dorosła,
                                                    starzec - to wszystko są stadia ontogenezy (czyli rozwoju indywidualnego)
                                                    _człowieka_. Justyno, mozesz nużyć się tą wypowiedzią dowolnie, to nic nie
                                                    zmieni w faktycznym stanie rzeczy. Płód, niezależnie od tego, jak Ty czy ktoś
                                                    inny go postrzega, to nie żadny "zlepek komótek", tylko właśnie że człowiek. A
                                                    fale mózgowe płodu można spostrzegać już bodajże w _trzecim tygodniu_ ciąży (co
                                                    nie znaczy, że wcześniej to nie człowiek).
                                                  • tapati Re: ;) 06.10.03, 21:33
                                                    Ja moja wypowiedzia nie zaprzeczalam temu,ze poronienia tak czesto sie nie
                                                    zdarzaja. Naprawde o tym nei slyszalam i jest to dla mnie przerazajace. Ciesze
                                                    sie natomiast z tego, ze ktos obiektywnie, jak mysle, zaprzeczyl takiemu
                                                    traktowaniu dzieci nienarodzonych.
                                                  • Gość: melmire Re: ;) IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 06.10.03, 22:17
                                                    Proponuje ogolna zrzutke na badania nad budowa sztucznej macicy, to by
                                                    rozwiazalo wszystkie problemy. Jestem gotowa zadeklarowac 10% moich przyszlych
                                                    dochodow, kto da wiecej?
                                                  • tapati Re: ;) 07.10.03, 00:49
                                                    no..hmm..jesli potrzebujesz to sobie buduj..choc nie wiem po co..
                                                  • Gość: melmire Re: ;) IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 07.10.03, 07:38
                                                    Zeby "dzieci nienarodzone" nie byly usuwane. Myslalam ze kto jak kto ale ty
                                                    mnei poprzesz!
                                                  • tapati Re: ;) 07.10.03, 16:40
                                                    wiesz..ja bym najbardziej chiala, aby kobiety, czlowiek z krwi i kosci trzymal
                                                    dziecko w swoim brzuszku, bo uwazam, ze naturalnosc najlepiej nam sluzy..wiec
                                                    nie popieram.
                                                  • Gość: melmire Re: ;) IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 07.10.03, 17:54
                                                    Aha, a kobietom ktorym grozi utrata zycia, zdrowia albo pracy z powodu ciazy,
                                                    co im powiesz? Chodzi ci tylko o zmuszenie kobiet do donoszenia ciaz ?
                                                  • tapati Re: ;) 07.10.03, 19:12
                                                    hmmm... chyba dokonalas lekkiej nadinterpretacji..nie napisalam nigdzie,ze
                                                    chce, aby kobieta donisila ciaze za wszelka cene. nie napisalam tez, ze jestem
                                                    przeciw aborcji..jedyne czego nie moge zdzierzyc, to fakt naywania przez
                                                    Justyne dziecka zlepkiem komorek, zygota, nowotworem itd..
                                                  • Gość: melmire Re: ;) IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 07.10.03, 19:21
                                                    Z nowotworem to i ja sie nie zgadzam :)
                                                    A pomysl ze sztuczna macica uwazam za swietny - koniec aborcji, wszystkie
                                                    bezdzietne pary dostaja po dziecku albo i po parce, zyc nie umierac.
                                                    Ale i tak najlepiej zachodzic tylko w chciane i planowane ciaze :)
                                                  • tapati Re: ;) 07.10.03, 19:28
                                                    zgadzam sie z tym,z e najlepiej zachodzic w ciaze zaplanowane.
                                                    jednak nie moge sie pogodzic z traktowaniem dziecka na tyle pzredmiotowo, ze
                                                    by dawac po jedym albo parcebezdzietnym, lub tez usuwac, tylko dlatego,ze jest
                                                    nie chciane.. to wygodnictwo. najbardzuej to bym chciala, zeby kazdy kochal
                                                    swoje dziecko zawsze, a nie tylko wtedy kiedy ono utrafilo w dobry moment
                                                    zycia rodzicow.
                                                  • Gość: melmire Re: ;) IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 07.10.03, 20:33
                                                    Problem w tym ze nie kazdy potrafi kochac, a zmusic sie nikogo nie da. We
                                                    Francji istnieje mozliwosc , szeroko znana i uznawana, rodzenia pod tzw.
                                                    ikesm, czyli bez podawania nazwiska(chociaz namawiaja matki do zostawienia
                                                    jakiegos sladu) i zostawiania dziecka w szpitalu, tak ze po trzech miesiacach
                                                    jest od reki adoptowane, bo i tu rodziny czekaja. Ale u nas albo uznano taka
                                                    kobiete za wyrodna matke (vide: serial "pierwszy krzyk") albo, w swietle
                                                    ostatnich wydarzen, za dzieciobojczynie. Nie mowiac o tym ze kobiety w ciazy
                                                    sa pierwsze na liscie do zwolnienia, a bezrobocie szaleje.
                                                    W wielu sytuacjach dziecko nie jest przeszkoda w zaplanowanym wyjezdzie na
                                                    Majorke, ale przez sam fakt swojego pojawienia rujnuje cale zycie. To jest
                                                    straszne, ale prawdziwe.
                                                    Bylam kiedys w sytacji podobnej do Justyny - na szczescie bez ciazy,ale za to
                                                    z podejrzeniami 3-ego stopnia. Gdybym byla wtedy w ciazy - usunela bym ja. Nie
                                                    mialabym dziecku nic do zaoferowania - ani warunkow materialnych, ani milosci.
                                                    Urodzic z poczucia obowiazku i oddac do przytulku ( bo to wspaniale instytucje
                                                    nie zasluguja na miano domu dziecka)? Nie bylabym w stanie podolac ciazy, to
                                                    brzmi okropnie, ale zrobilabym wszytko - od skakania z szafy (a nuz sie uda)
                                                    po trucie sie.
                                                    Dla tych ktorzy powiedza ze bylam za szczeniara wobec tego zeby podejmowac
                                                    wspolzycie ,nawet z zabezpieczeniem- macie racje. Ale nie nalezy kumulowac
                                                    bledow.
                                                    W chwili obecnej nadal nie mam dziecku do zaofiarowania dobrych warunkow do
                                                    zycia, ani miejsca, ani pieniedzy, ani czasu -ale doroslam do tego zeby je
                                                    kochac. Albo oddalabym do adopcji, albo zatrzymala (na szczescie ma sie te 9
                                                    miesiecy do namyslu, a potem jeszcze 3 na zmiane decyzji), ale raczej nie
                                                    usunelabym. Do tego doroslam, dojrzalam czy jak to zwac. Nikt nie bylby w
                                                    stanie mnie do tego zmusic. Dlatego nie jestem w stanie myslec o zmuszeniu do
                                                    tego innych kobiet, ktore czesto "ryzykuja" wiecej niz ja pewnie kiedykolwiek
                                                    bede.
                                                  • tapati Re: ;) 07.10.03, 22:25
                                                    szcerze mowiac nei wiem kogo bardziej chcesz przekonac - siebie czy mnie. to
                                                    jakie sa czasy, kazdy wie..co nei zmienia fakty, ze czasy zawsze byly ciezkie.
                                                    aborcje, czy zabijanie nawet zywych dzieci bylo zawsze obecne..sto czy
                                                    dwiescie lat temu..jednak jesli ktos chce dokonac aborcji niech chociaz ma ta
                                                    odwage i nazwie rzecy po imieniu. ze zabil. pozabawil zycia czlowieka.
                                                  • Gość: melmire Re: ;) IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 07.10.03, 22:36
                                                    Dla mnie kilka/kilkanascie/kilkadziesiat komorek to nie jest "gotowy"
                                                    czlowiek, nic na to nie poradze. Ale jezeli ci zalezy - tak, zabilabym.
                                                  • tapati Re: ;) 07.10.03, 22:40
                                                    przykre to jest ogromnie.
                                                  • Gość: melmire Re: ;) IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 08.10.03, 07:05
                                                    Przykre ale prawdziwe.
                                                  • tapati Re: ;) 08.10.03, 15:51
                                                    co uwazam za jeszcze bardziej przykre. zegnam.
                  • losiu4 Re: I jeszcze wkurzajace pytanko do Justyny 08.10.03, 10:52
                    Gość portalu: Justyna napisał(a):

                    > Odpowiadając na pytanie dotyczące człowieczeństwa napiszę tylko, że dla mnie
                    > człowiekiem płód staje się gdy jest zdolny do przeżycia poza organizmem matki
                    > przy pomocy medycyny (więc np. pięciomiesięczy wcześniak tak, ale
                    > ośmiotygodniowy zarodek nie)

                    kilkadziesiąt lat temu nie było inkubatorów i wczesniaki nie miały szans na przeżycie. Nie były ludźmi? A jeśli ktoś wynajdzie sztuczną macicę, to co
                    wtedy? Chcesz wprowadzić pełzającą w czasie definicję człowieczeństwa?

                    > i od kiedy ma wykształcony system nerwowy z
                    > mózgiem włącznie.

                    a co z tymi urodzonymi i mającymi niewykształcony układ nerwowy? (np zanik części rdzenia kręgowego)
                    > Wcześniej jest potencjalnym człowiekiem tzn. będzie nim jeśli
                    >
                    > wszystko pójdzie dobrze z jego rozwojem (to uproszczenie więc nie czepiaj się
                    > kwestii dzieci z wrodzonymi wadami bo one bezwzględnie też są ludźmi).

                    a czemu są ludźmi, skoro nie mają wykształconego układu nerwowego

                    Pozdrawiam

                    Losiu
    • malenka Re: elita?! 04.10.03, 13:46
      Gość portalu: Justyna napisał(a):

      >W technikum do którego
      > chodziła moja koleżanka trzy dziewczyny kończyły klasę maturalną w ciąży i co
      > roku mieli takie przypadki. W mojej szkole taka osoba spotkałaby się raczej z
      > pogardliwym współczuciem bo wszyscy byli nastawieni na kontynuowanie nauki a
      > nie wczesne zakładanie rodziny.

      Powiedz mi zatem jakim cudem w moim "wiejskim" liceum z mojego rocznika i
      zrocznikow o rok starszych i o rok mlodszych ZADNA dziewczyna nie zaszła w
      ciaze?
      • Gość: Justyna Re: elita?! IP: *.acn.waw.pl 04.10.03, 13:57
        Jesteś pewna? Znałaś wszystkie? Może któraś zaszła w ciążę tylko po cichu
        usunęła. Bardziej prawdziwe byłoby gdybyś napisała, że do twojego liceum nie
        chodziła żadna dziewczyna w ciąży, taka która w trakcie nauki albo zaraz po
        maturze urodziła dziecko. W Polsce wykonuje się rocznie przynajmniej
        kilkadziesiąt tysięcy skrobanek i poddają im się chyba nie tylko kobiety
        powyżej 20 roku życia. Napisałam prawdę, w mojej szkole panna w ciąży
        spotkałaby się przynajmniej z ironicznymi uśmieszkami i politowaniem za to, że
        spaprała sobie młodość. Czym innym jest świadome podjęcie decyzji, że chce się
        mieć dziecko w wieku lat 18 czy 19 i staranie się o poczęcie wspólnie z
        partnerem, czym innym sytuacja gdy nastolatka wbrew swojej woli, z powodu
        wpadki znajduje się w takiej sytuacji. Piszecie tak jakby wczesne macierzyństwo
        było powodem do dumy: nie jest, zwłaszcza niezbyt chciane.
      • niedzwiedziczka Re: elita?! 05.10.03, 19:32
        Malenka - Justyna wie lepiej. W "wiejskich" liceach zachodzi się w ciążę i już.
        W tych elitarnych to się nie zdarza, tylko czasem, któraś, jak ona, się wyskrobie.
        Justyna jest po prostu żałosna z tym swoim poczuciem wyższości i "elitarności".
        Ale cóż zrobić, takie indywidua też się zdarzają.
    • Gość: renia Re: elita?! IP: *.ath.spark.net.gr 06.10.03, 23:03
      Nie przemawia do mnie zupelnie gadanie o zygocie, zlepku komorek i
      potencjalnosci zarodka, ktory moze ale nie musi rozwinac sie w czlowieka.
      Gdyby to bylo takie proste i zarodek na 100% nie bylby czlowiekiem to nie
      byloby zadnego dylematu moralnego, a przeciez wszyscy lacznie z tymi co gadaja
      o zlepku komorek, powiedza tez, ze aborcja to tylko mniejsze zlo, ze to jedna
      z najtrudniejszych decyzji, jakie podejmuje kobieta, ze najlepiej zapobiegac
      ciazy niz ja usuwac. Zastanawiam sie dlaczego zatem. PRzeciez jesli dla kogos
      aborcja mialaby wage gatunkowa rowna przyslowiowemu wyrwaniu zeba, czy tym
      bardziej usunieciu zlosliwej narosli, to nie byloby tego gadania o tym
      wszystkim, ze to takie mniejsze zlo, trudna decyzja i ze nikomu sie nie zyczy,
      zeby musial stawac przed taka deyzja. Mysle, ze po prsotu kobiety takie jak
      Melmire, po rpostu maja jakis opor przed nazwaniem rzeczy po imieniu - aborcja
      to zabijanie, inna rzecza jest to, czy kobieta powinna miec prawo czy tez nie,
      usunac dziecko, ktorego nie chce. Co do prawnego regulowania tej kwestii nie
      mam do konca klarownego pomyslu, ale o tym, ze gadanie o zlepku komorek to po
      prostu unikanie nazwania rzeczy po imieniu , tego jestem po prostu pewna.
      Pozdrawiam.
      • Gość: melmire Re: elita?! IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 07.10.03, 07:58
        A mi to przypomina rozwazania na etyce? Od kiedy czlowiek ma dusze? Od
        poczecia! Aha, a jesli zygota podzieli sie na dwie, to dusza tez sie podzieli,
        czy tez jedno z blizniat nie bedzie mialo duszy?
        Oczywiscie ze aborcja jest mniejszym zlem, sama pewnie nigdy nie podjalabym
        takiej decyzji - ale w przypadku jakiegos b.b.b.duzego konfliktu interesow
        miedzy mna a "dzieckiem" wygralabym ja. I naprawde, w pierwszym miesiacu ciazy
        (niechcianej) cizeko byloby mi toto uznac za czlowieka.Co innego ciaza
        chciana, to tez nie jest dla mnie czlowiek , ale pewnie moja wyobraznia
        pracowala usilnie nad obrazem np. malej w blond loczkach mowiacej "mama" (a
        jak znam moje szczescie to bylby facet, brunet, i w dodatku niemowa).
        Widzialabym przyszlosc (jedna z ewentualnych) a nie rzeczywistosc. Co nie
        znaczy ze z lekkim sercem przyjelabym utrate chcianej ciazy - ciezko sie traci
        marzenia. A juz najbardziej wspolczuje kobietom ktore musza ze wzgledow
        medycznych podjac decyzje albo zatrzymania bardzo zawansowanej ciazy, albo
        donoszenia jej z mysla ze szanse ze dziecko przezyje jest jak 1 do 1000000.
        • Gość: renia Re: elita?! IP: *.ath.spark.net.gr 07.10.03, 10:28
          Ale Melmire powiedz dlaczego w ogole usuniecie jakiegos zlepka komorek jest
          zlem. Toz to tylko zlepek, toto, jakas smieszna zygota. Co to za zlo wziac
          takie cos i to usunac, skoro rosnie w tobie i ci zagraza. Glownie Twojej
          karierze i planom, ale przeciez zagraza. Wiec co to za zlo takie "cóś" wziąć i
          usunąć, az piszesz, ze pewnie sama nie wiesz czy bys to zrobila. Jak dla mnie
          to nie widze logiki w Twoim rozumowaniu. Dlatego powiedz mi prosze, co w
          usunieciu takiego czegos jest zlem.

          A jesli chodzi o wyglad - pierwszy raz zobaczylam swoje dziecie gdy mialo 27
          mm dlugosci. Skladalo sie glownie z glowy i takich malych dzyndzelkow, ktore
          teraz sa rekami i nogami. I bardzo niepodobne bylo do siebie teraz. A jak je
          zobaczylam, to potem nieswiadomie rysowalam je takie wlasnie - "wielka" glowa
          (srednicy 2,5 cm, te male wyrostki, ktore mialy byc konczynami i jedno wielkie
          oko, bo widzialam ja z profilu na tym usg. I tak wlasnie jak widzialam tak
          sobie ja wyobrazalam. Potem gdy zrobilam kolejne usg miala juz ponad 6 cm i
          bardzo sie zmienila - bylam zaskoczona, ze wyglada calkiem inaczej niz
          wczesniej i znow wyobrazalam ja sobie tak ja widzialam. Do nastepnego usg. Nie
          potrafilam zas wyobrazic sobie ani jej twarzy, ani tych loczkow, ani
          tego "mamo". Na biezaco co widzialam na usg to zostawalo mi w pamieci, chociaz
          z poczatku wcale nie bylo podobne do urodzonego juz czlowieka z loczkami. A
          jednak zanim jeszcze zrobilam test (bylam z tych kobiet co wiedza na 100%, ze
          sa w ciazy bez zadnego testu jeszcze), to od razu bylo to moje dziecko, a nie
          zlepek, potencjalnie mogocy zamienic sie (w ktorym momencie wg Ciebie) w
          dziecko. Pozdrawiam.
          • Gość: melmire Re: elita?! IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 07.10.03, 17:57
            Nie usunelabm "zlepa" bo aktualnie chce miec dziecko. Gdybym go miec nie
            chciala , albo nie mogla, to usuniecie nie sprawiloby mi wiekszego klopotu. A
            co do prywatych odczuc - kazdy ma prawo odczuwac inaczej. Ja odczuwam tak jak
            odczuwam, i nie zanosi sie zeby to mialo sie zmienic.
    • mamalgosia Re: elita?! 07.10.03, 12:59
      Do mnie akurat ten post nie jest, bo nie jestem tolerancyjna, ale odzywam się
      mimo wszystko.
      Nie uważam, żeby małomiasteczkowe lub wręcz wiejskie szkoły były gorsze.
      Oczywiście poziom nauczania w zawodówce Ii to bez względu na to, czy kończy się
      ją bez czy z brzuchem) jest niższy niż w miejskim liceum, ale to chyba jasne?
      Uczę w szkole i widzę jedno: dzieci wiejskie i małomiasteczkowe są
      solidniejsze, bardziej pracowite, więcej im się chce i mniej pyskują.
      • raszefka Ot do Mamałgosi 07.10.03, 14:18
        mamalgosia napisała:

        > Do mnie akurat ten post nie jest, bo nie jestem tolerancyjna, ale odzywam się
        > mimo wszystko.

        Cenię Cię za to, że nie wycierasz sobie buzi, za przeproszeniem, wszechobecną
        pseudotolerancją :))))
    • sunday Elyta, elyta... /nt 07.10.03, 13:49
    • miriamele Elita :DDDDDDDDD 07.10.03, 23:08
      "To było elitarne liceum (z pierwszej dziesiątki w kraju)"

      Ale elitarne liceum i uczniowie uważający siebie za przyszłą elitę, którzy jako
      jedyną metodę zapobiegania ciąży uznają prezerwatywę.Jednym słowem - nie elita -
      tylko Ciemnogród w niczym nie lepszy od wyśmiewanej młodzieży z
      prowincjonalnych szkół. A jak gumka zawiedzie to ciążę usunąć - aborcja jako
      lekarstwo na bezmyślność. Niestety lekarstwo nie podziałało i bezmyślność
      pozostała...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka