Gość: Marlena
IP: *.dial.proxad.net
01.01.04, 03:40
od kilku lat przezywam taki dziwny stan, melancholie, w sylwestrowa noc. tak
bym chciala miec swojego wymarzonego mezczyzne i bawic sie z nim na jakims
super wieczorze, czy balu, a tu nic, caly czas z kolezankami, ksiecia nie ma
i ja czuje sie samotna.. nowy rok jest dla mnie trudna noca, bo uswiadamiam
sobie, jak jestem samotna, mimo kolezanek i znajomych. to straszne. mam lzy w
oczach, jest mi tak smutno, wrocilam z wieczoru w dyskotece, ale teraz jestem
sama w domu i jutro rano tez bede sama, az nie spotkam sie z kolezanka. tak
bardzo brakuje mi mojego THE ONE. niedawno slonczylam 27 lat. moj panienski
stan, przalotne milostki i kochankowie mnie wykanczaja. jestem okropnie
samotna.
w zasadzie moze sie wydac bez sensu takie pisanie i wylewanie sie na forum,
ale troche mi to pomoglo. jesli ktos poswiecil mi troche czasu na
przeczytanie moich smutkow, dziekuje.