p_l1
26.09.06, 14:49
O Ś W I A D C Z E N I E
Zrezygnowałem z ubiegania się o urząd prezydenta Piotrkowa. Zanim ogłosiłem w
kwietniu zamiar kandydowania, spotkałem się z tzw. dobrymi radami ze strony
tzw. dobrych przyjaciół, ażebym dał sobie spokój z takimi planami. Kiedy
zaczęła się organizować Obywatelska Grupa Inicjatywna, skupiająca
bezpartyjnych i apolitycznych mieszkańców, którzy zamierzali ze mną iść do
wyborów, to również na te osoby wywierano różne naciski, często skuteczne. Po
publicznej deklaracji o starcie niezależnej formacji w wyborach nasiliły się
prośby, a nawet groźby. Przez wiele miesięcy nikt następny oficjalnie się nie
deklarował, za to energia ze strony partii, od lewa do prawa, wydawana była
na zniechęcenie mnie do kandydowania. Doszło do chwytów poniżej pasa.
Atmosfera polityczna w kraju i w mieście jest zła, a ja na kopanie się z
końmi nie mam ani chęci ani zdrowia.
Jako urodzony tu, wieloletni dziennikarz, kandydat niezależny, znający
problematykę miasta od podszewki – miałem szansę choć w części uaktywnić te
60 procent mieszkańców z różnych przyczyn nie biorących udziału w wyborach.
Zwykli ludzie gotowi byli mi udzielić silnego poparcia. Przepraszam zatem
tych, których oczekiwania zawiodłem i zarazem dziękuję im za zaufanie.
To oczywiste, że pójdę do lokalu wyborczego. I zagłosuję na kandydatów
zgłoszonych przez komitet wyborczy Regionalnej Izby Gospodarczej, nie
związanych z żadną opcją polityczną. Współpracowałem z piotrkowskimi
przedsiębiorcami i nic nie odwiedzie mnie od twierdzenia, że jest to jedyna
grupa ludzi sensownie myślących o potrzebach piotrkowian i o dynamicznym,
perspektywicznym rozwoju miasta, a nie tylko o swych stołkach i o
klajstrowaniu dziur akurat tam, gdzie one się utworzą.
To inteligentni i uczciwi obywatele, nie skupieni tylko na mnożeniu własnych
fortun, ale według najlepszych przedwojennych wzorców, poświęcający honorowo
swój czas i pieniądze dla – jakby to nie zabrzmiało górnolotnie – dobra
ogólnego. Myślący o Piotrkowie jako o miejscu, w którym żyć i pracować będą
ich dzieci, ale potrafiący również otaczać swym mecenatem ważkie dziedziny
życia – a także – pochylić się nad losem pojedynczego człowieka. To takie
nazwiska, jak Zbigniew Wilk, Witold Maćkowiak, Włodzimierz Podstawa, Waldemar
Kelm, Tomasz Kaczmarek, Włodzimierz Motyka, Paweł Załoga i wielu innych. Nie
politycy, nie zgrane karty, ale ludzie postępu i konkretnego czynu.
Wiem, że przedsiębiorcy potrafią i chcą wpływać na budownictwo mieszkaniowe i
inwestycje, na tworzenie miejsc pracy, na estetyzacje miasta i ulgi w
podatkach, na rozwijanie sportu i kultury. Są fachowcami od konstruowania
budżetu. Nie ma innej sensownej alternatywy dla naszego miasta.
Rodzinę, przyjaciół, kolegów, znajomych, sąsiadów i setki życzliwych mi osób,
proszę o zagłosowanie na listę wystawioną przez Regionalną Izbę Gospodarczą.
Aż do dnia wyborów będę namawiał do takiego właśnie kroku, na tyle mogę i
chcę być aktywny w tej kampanii. Tekstu tego oświadczenia – wyjaśniam
podejrzliwym – z nikim nie uzgadniałem: to moja suwerenna decyzja.
Naprawdę może być w tym mieście inaczej, czyli lepiej! Dlatego ja stawiam na
listę Regionalnej Izby Gospodarczej.
PAWEŁ LARECKI