Gość: Corsican
IP: *.acn.waw.pl
19.02.02, 14:07
Mam problem: wczoraj na jakims wyboju spadla mi tylna tablica rejestracyjna. Nadrobilem 20
kilometrow wracając, żeby jej poszukać. Nie znalazłem, a przez cały czas, gdy spotkałem na drodze
policję, byłem sledzony i wyprzedzany: sprawdzali, czy mam z przodu, ale o dziwo nie zatrzymywali.
Do rzeczy: myslałem, że to w sumie nie problem, bo pójdę do wydziału komunikacji i skieruja mnie
gdzies, gdzie można dorobić brakującą tablicę. Dowiedziałem się jednak od znajomego, że podobno
trzeba dostać NOWY komplet tablic, nową naklejke na szybę, wyrobić nowy dowód rejestracyjny i
jeszcze robić aneks do umowy ubezpieczenia, żeby zgadzały sie numery! Czy to prawda????!!!! Jesli
tak, to jest to jakas potworna paranoja! Chcesz załatwić kogos na 200zł i wyrwać mu wiele godzin z
życiorysu na latanie po urzędach, zerwij mu jedną tablicę!
Co się stanie, jesli jednak tego nie zrobię i będę jeździć na jednej: można za to dostać mandat?
Zawsze przecież mogę udawać, że zauważyłem to dopiero, jak mi miski pokazały... A czy można z tyłu
doczepić kawałek białego plastiku i dopisać grubym flamastrem numer? Co robić?!