laura_21
03.01.05, 21:39
W lipcu 2004r usunełam ciąze....bylam przerazona, wpaść z chłopakiem z kórym
sie bylo zaledwie 2 miesiące, to był dla mnie koszmar! moje plany legły w
gruzach i ciągle sobie powtarzałam usunę i odejdę od mojego partnera zaczne
nowe zycie i bedzie juz wszytsko ok....w koncu moja mama pracuje w szpitalu ,
ma znajomości i pomoze!Dzień przed egzekucją poszlam z nią do umówionego
lekarza, dla niego to normalka widac robi to bardzo często...kazał kupic
jakąs prezerwatywę do zrobienia usg dopochwowego , chcial mieć pewnosc co do
zywotnosci dziecka bo,jezeli okazalo by sie martwe mógłby to zrobic
legalnie...Bezpardonowo pokazał mi serce dziekca i w ogóle całą jeo postac,
zdrętwialam , obudziło sie sumienie w koncu zaczełam akceptowac...w koncu
poczułam milosc do tego dziecka, kiedy juz wyszłam z pokoju powiedzialam
matce ,ze jednak chcialabym urodzic ....zaraz szybko mi to wybila z głowy,
mialam burzę myśli w głowie, bylam na granicy , gdyby wtedy ktos podal mi
reke....(do tej pory nie wybaczylam sobie!) W dzień zabiegu mój chłopak ,
przyjechał do mnie i powiedział ,że uszanuje moją decyzje,ze i tak nie ma
warunków na urodzenie ,ze ja strace przez to prace ,a z jego pensji nie
wyzyjemy ...chyba to do mnie przemówiło ostatecznie(choć do tej pory sie
zastanawiam...)Zaproponował,że mnie podwiezie i obydwoje czekali z moją matką
aż wyjde po zabiegu.Na drugi dzień poszlam do pracy jak gdyby nic sie nie
stalo...widziąc młode matki lub kobiety ciezarne-bardzo cierpialam....Mialam
odejść od niego , zakonczyć z nim znajomość , ale balam sie samotności... Moj
stan psychiczny nie pozwolil na to ,żebym pracowala -sama odeszlam z pracy ,
przezywalam koszmar , wstydzilam sie ...Teraz jest zupełnie inaczej –kocham
go i nie potrafie sobie wybaczyć tego co kiedyś zrobiłam , nie mam pracy nie
mam nic, ale za to mam wystraczajaco duzo czasu żeby się zadręczac ……..nie
mam już sił! Piszę o tym bo tak mi lepiej bo chce się tym z kimś podzielić
nic poza tym ………