Po poronieniu zrobiłam kilka badań, w tym w kierunku chlamydii trachomatis (z
krwi). Wyszedł mi wynik dodatki w klasie IgM (mój wynik = 15,2, wg normy
laboratoryjnej wynik dodatki jest powyżej 11) i brak przeciwciał w klasie IgG,
co świadczyłoby o świeżym zakażeniu.
Potwierdził to mój ginekolog, natomiast troszkę zdziwiły mnie jego zalecenia.
Powiedział że chlamydii się nie leczy, że jeśli już - to lekami
przeciwnowotworowymi, które są ogromnie szkodliwe, więc nie ma sensu. Żebym
powtórzyła badanie za 6 tygodni, powinny pojawić się przeciwciała IgG, a to
znaczy, że organizm potrafi się bronić - podobna sytuacja jak przy
toksoplazmozie, cytomegalii, itp.
Tymczasem i w sieci, i na naszym forum w archiwalnych wątkach czytałam, że
chlamydie się leczy - jak najbardziej - antybiotykami, że nieleczona chlamydia
może spowodować poważne problemy, nawet kłopoty z donoszeniem ciąży.
Zgłupiałam
Dziewczyny, jeśli miałyście podobny problem, proszę podzielcie się
doświadczeniami. Megisa, pamiętam, że pisałaś, że chlamydioza była wykryta u
Twojego Męża i że macie ją leczyć - jakie leczenie pani doktor Wam zaleciła?
Dzięki z góry za wszystkie informacje.