Dodaj do ulubionych

do zastanawiających się...-moja historia

08.12.07, 23:07
Pierwszy raz piszę, choć od jakiegoś czasu tu zaglądam. Postanowiłam odnieść się do niektórych listów, mówiących o tym, że dziecko wiele utrudnia, że blokuje karierę, studia itd. W ciążę zaszłam w wakacje, po pierwszym roku studiów. Mój, wtedy jeszcze chłopak, też studiował. Oboje pochodzimy z niewielkiego miasta, studiowaliśmy dziennie w innym większym mieście. Nie myśleliśmy o usunięciu, ja podchodziłam do ciąży raczej na zasadzie, że jakoś tam będzie, cieszyłam się. Chłopak był w pierwszych tygodniach powiedzmy, że w szoku i przerażony. Ale jakoś pogodził się z tą myślą, choć były między nami wtedy problemy. Lecz nie o tym chcę powiedzieć. Rodzice też byli zaskoczeni. Ale okazało się, że ciąża to nie koniec świata, a raczej nowy i jak dla mnie chyba najlepszy rozdział. Nie było w sumie żadnych większych problemów. Trzeba było tylko mądrze wszystko zorganizować. Studia dokończyłam jak najbardziej dziennie, na III, IV I V roku ze stypendium naukowym. Oczywiście nieoceniona była wówczas pomoc rodziców. Jak my wyjeżdżaliśmy na studia (zwykle od poniedziałku do czwartku, czasami jak się dało jakieś zajęcia przesunąć, to na krócej) z dzieckiem zostawali właśnie oni. Trochę trzeba było pokombinować, żeby to zgrać, ale wszystko da się zrobić, jeśli tylko się chce. Czasami coś, co w obecnej chwili wydaje się niemożliwe, wręcz nierealne, nagle staje się możliwe. Nawet nie wiemy jak wiele różnych wyjść można znaleźć z każdej sytuacji. Dziecko mi w studiach praktycznie nic nie przeszkodziło. Jedynym minusem, o którym chyba mogę powiedzieć teraz, z perspektywy czasu, że okazał się plusem, był urlop dziekański na rok, bo po porodzie chciałam zostać z małym. Ale dziadkowie, po pierwszym szoku, też robili wszystko żeby tylko zgrać opiekę. Nawet nie było mowy o moim przejściu na studia zaoczne. Studia więc skończyłam, pracę magisterską obroniłam bez problemów. Niedługo po skończeniu studiów znalazłam pracę, już w moim mieście. Dziecko miało 3 latka. Mogło iść do przedszkola. Cieszyłam się, że mam już odchowaną pociechę, bo koleżanki, które razem ze mną kończyły studia, właśnie powychodziły za mąż i zastanawiały się, czy może teraz mieć dziecko, a potem praca, czy teraz szukać pracy i odłożyć decyzję o macierzyństwie te kilka lat. I okazało się nagle, że niemal wszystkie mi zazdroszczą, że ja już mam dziecko, że odchowane, że nie muszę teraz wybierać, co pierwsze i ważniejsze: praca, czy dziecko. A wybór w tych czasach jest trudny, między rozsądkiem, a instynktem i uczuciami. Ja pracuję od tamtej pory, tzn. od czasu zakończenia studiów cały czas, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że dziecko mi w niczym nie przeszkodziło, owszem zmieniło moje życie, ale nigdy na gorsze. Zmieniło po prostu moje życie na inne. Byłam młoda, miałam 22 lata, jak urodziłam. Ale to nie oznaczało wcale izolacji od znajomych, czy ciągłego siedzenia w domu. Jeśli miałam ochotę wyjść ze znajomymi, to zwykle robiłam to, wystarczy poprosić kogoś o pomoc. Dziecko zmienia tylko dotychczasowy rytm życia, zmieniają się priorytety, ale nic więcej, życie nie staje się gorsze, tylko inne. Teraz mój „mały” ma już 8 lat. I z perspektywy czasu dziękuję Bogu, że pojawiło się ono wtedy. To najlepsza rzecz, jaka mnie w życiu spotkała. Także dziewczyny, głowa do góry. Z każdej trudnej sytuacji jest jakieś dobre wyjście. Dodam jeszcze tylko jedną swoją myśl. Zastanawiając się nad usunięciem dziecka, zapytajcie, choćby tu na forum, matki, które kiedyś miały ten sam dylemat, ale podjęły dobrą decyzję, czy którakolwiek z nich żałuje, że urodziła to dziecka. Zapewniam, że każda z nich powie to samo, co ja; że to jest teraz najważniejsza dla nich istotka i wstydzą się pewnie swoich dawnych rozterek.
Obserwuj wątek
    • charlotte_de_corday Re: do zastanawiających się...-moja historia 09.12.07, 15:07
      No tak, wszystko pięknie, droga koleżanko, historia niczym z bajki,
      tylko zapomniałaś chyba o jednym. To nie ty wychowałaś to dziecko,
      zrobili to za Ciebie rodzice. Żadna w tym Twoja zasługa. Tak
      naprawdę to niewiele musiałaś dla dziecka poświęcić i nie było mowy
      o jakimś szczególnym przewartościowaniu priorytetów.
      Nie mówię tego po to, by Ci dogryźć, po prostu nie lubię
      przekłamywania rzeczywistości.
      Jeżeli już jakaś dziewczyna ma zdecydować się na podjęcie trudu
      macierzyństwa, to należy uczciwie przedstawić jej wszystkie jego
      jasne i ciemne strony.
      Tak gładko jak u Ciebie może być tylko wtedy, gdy dziewczyna ma
      pełne wsparcie ze strony rodziny i to ona chce przejąć na siebie
      cały ten trud wychowania dziecka.
      I jeszcze jedno - rodzina ta nie może być toksyczna.
      Żeby potem dziewczyna nie musiała walczyć z własną matką o swoje
      dziecko.
      Ja tam mojej matce dziecka bym nie dała. Wystarczyło mi to, jak
      rywalizowała o uczucia piesków, które rzekomo miały być moje.

      Ja akurat nie żałuję, że przerwałam ciążę. Przykro mi, ale tak
      właśnie czuję. Dzięki temu kończę teraz studia (za pół roku obrona),
      mam fajną pracę, powoli, bo powoli ale robię karierę. Ba, nawet
      samochodu się dorobiłam. Nie chcę przez to powiedzieć, że sprzedałam
      dziecko za Micrę, bo to by było bezduszne, mówię tylko, jak to
      wygląda. I mam dużą szansę na wzięcie kredytu na własne mieszkanie.
      Tego wszystkiego by nie było, gdybym wtedy urodziła.

      To tak tylko dla przeciwwagi.
    • kobietkabrunetka Re: do zastanawiających się...-moja historia 09.12.07, 19:17
      Ja wiem, że mi się akurat udało, że miałam to szczęście, że rodzice mi pomogli. Też miałam wybór i mogłam iść nazwijmy to na łatwiznę. Mogłam usunąć i nie było by wtedy wcale problemu. A problemy tez oczywiscie u mnie były, i mniejsze i większe, bo życie nie jest słodkie i nie rozpieszcza. Ale co więcej bym osiągnęła usuwając ciążę, niż osiągnęłam??? Miałabym pewnie dokładnie to samo, co mam, no oczywiście oprócz dziecka i wyrzutów sumienia. W moim poście chciałam raczej powiedzieć, że często dziecko wcale nie okazuje się przeszkodą w skończeniu szkoły, czy studiów, choć tak na początku się na pewno wydaje. Ja przez całą ciążę byłam przekonana, że będziemy mieszkać z dzieckim w akademiku lub wynajętym małym mieszkanku. Dopiero później udało się tak wszystko dograć, że nie było konieczne zabieranie małego ze sobą. Trzeba przede wszystkim umieć zorganizować dobrze czas i nauczyć się prosić innych o pomoc wtedy, kiedy jest ona potrzebna. Dla przykładu podam przykład koleżanki, która mieszkała obok w pokoju w akademiku. Pierwsze dziecko na II roku, drugie dziecko na IV roku, oboje studenci dzienni. Razem z dziećmi mieszkali w akademiku do końca studiów, bo nie mogli liczyc na pomoc rodziców. Oboje ukończyli studia, również z niezłymi wynikami, z tego co wiem niedługo potem zaczęli pracować, dzieci poszły już do przedszkola. I również w ich przypadku najważniejsza była organizacja. Starali się tak ułożyć zajęcia, by jak najmniej im się pokrywały. Ale zawsze z pomocą przychodziły im koleżanki z roku lub z akademika. Chyba żadna im nie odmówiła pomocy, gdy tylko miała chwilę wolną, ale trzeba umieć prosic o tą pomoc! I moje pytanie: co więcej oni osiągnęliby usuwając jedną lub dwie ciąże? Byłoby wygodniej, lżej, zabawniej itd. I tu jest przede wszystkim wybór: wygodnictwo, czy urodzenie dziecka. Wiadomo, że może być ciężko, ale to chyba normalne, że życie nie polega na samej zabawie.
      • aleczka26 Re: do zastanawiających się...-moja historia 10.12.07, 11:07
        jak ktos bardzo chce to potrafi!
        • kizdam47 Re: do zastanawiających się...-moja historia 10.12.07, 19:41
          gorzej, gdy rodzina czy znajomi nie chcą pomóc, nawet gdy o to
          prosisz.

          Czy myślisz kobietko, że wszyscy rodzice czy teściowie są tacy jak
          Twoi? Że czują się zobowiązani do opieki nad wnukiem, nawet gdy już
          nie pracują? Otóż nie. Po prostu często stwierdzają, ze swoje dzieci
          juz odchowali i mają dosyć, a wnuki najlepiej oglądać na zdjęciach.

          Ciesze się,że urodziłaś i że tak Ci się ułożyło, ale nie każdy ma
          tak komfortową sytuację.

          pzdr, m.
          • kasikback Re: do zastanawiających się...-moja historia 11.12.07, 00:09
            Prawie od urodzenia dziecka czytam to forum i niestety do konca nie
            moge zgodzic sie z kobietka. To bardzo subiketywne odczucia.

            Bardzo splycilas sowje odczucia, bo tych 8 latach. Ja mam je
            swiezsze i nigdy bym nie smiala po tym doswidczeniu stwierdzic, ze
            urodzenie jest w kazdej sytuacji slusznym wyjsciem. Kizdam ma tu
            racje: wieskzosc rodzicow mlodych dziewczyn 'swoje dzieci' juz
            odchowalo' i basta!. 'Ty sobie narobilas, ty radz'..

            Masz zatarte wspomnienia i jak sama ujelas 'bez pomocy rodzicow by
            sie nie dalo. Nie skonczylabys tych studiow..
            • kasikback Re: do zastanawiających się...-moja historia 11.12.07, 00:20
              a wlasciwie to nic nie chcialam powiedziec
              juz sie tu nie odezwe
            • wzr1 Re: do zastanawiających się...-moja historia 11.12.07, 17:56
              > Bardzo splycilas sowje odczucia,

              Mówi się, że zmęczenie mija szybko, z prerspektywy czasu to samo
              widzi się zupełnie inaczej.

              > Ja mam je
              > swiezsze i nigdy bym nie smiala po tym doswidczeniu stwierdzic, ze
              > urodzenie jest w kazdej sytuacji slusznym wyjsciem
              A czy masz wspomnienia odoby mającej morderstwo na sumieniu?

              > Kizdam ma tu
              > racje: wieskzosc rodzicow mlodych dziewczyn 'swoje dzieci' juz
              > odchowalo' i basta!. 'Ty sobie narobilas, ty radz'

              Nie wiem co uprawnia was do pisania że większość rodziców. Może to
              zależy od środowiska, może rodzice młodych dziewczyn mają na
              sumieniu morderstwo i dla tego nie cieszą ich wnuki i nie chcą
              pomagać. Wszak tyle lat było im wtłaczane że szkoda życia dla dzieci.

              > Masz zatarte wspomnienia i jak sama ujelas 'bez pomocy rodzicow by
              > sie nie dalo. Nie skonczylabys tych studiow..
              A czy studia to pępek świata?

              W tej historii jedno jest oczywiste że pogodzenie macierzństwa z
              nauką nie jest może łatwe ale jest pewne,że nikt nie zajmie miejsca
              które zwolniło sie na rok z powodu opieki nad niemowlęciem. W pracy
              zawodowej może przyjść ktoś inny powiedzmy lepiej odpowidający
              kierownictwu, na studiach nie ma tego niebezbieczeństwa
              • mamaanieli kilka refleksji 11.12.07, 19:11
                1. pogodzenie dziecka i studiów zawsze prawie wymaga pomocy osób
                trzecich. ale co jest zdrożnego od przyjmowania pomocy od bliskich?
                co za absurd: lepiej jest zabić dziecko, czy z pomocą ludzi
                bliskich, których to dziecko również będzie ubogacać, wychować je?
                2. owszem, nie każda dziewczyna ma super rodziców, którzy pomogą. z
                doświadczenia i obserwacji jednak wiem, że takich właśnie - jest
                większość. mimo wszystko. ci co zostawiają córkę na pastwę losu, to
                margines.
                3. wiele dziewczyn pisze/mówi: "muszę dokonać aborcji, bo rodzice
                mnie zabiją i nie pomogą". nawet im o ciąży nie mówią. nawet nie
                próbują. wynika to z autentycznego strachu, czy innych pobudek? a
                może po prostu w ten sposób kamuflują wygodnictwo i "spychają"
                odpowidzialność na "niedobrych starych"...
                4. pisanie o Mikrze jako o szczycie szczęścia i spełnienia, mnie
                przeraża... o, przepraszam. szczytem spełnienia jest kredyt na
                mieszkanie. koszmar.
                • charlotte_de_corday Re: kilka refleksji 11.12.07, 19:42
                  > 4. pisanie o Mikrze jako o szczycie szczęścia i spełnienia, mnie
                  > przeraża... o, przepraszam. szczytem spełnienia jest kredyt na
                  > mieszkanie. koszmar.

                  Tja... i to mówi osoba, której mąż pewnie zbudował albo kupił
                  śliczny domek na przedmieściach. I która pojęcia nie ma, jak to jest
                  kiedy się jest zagrożonym bezdomnością. Kiedy człowiek nie ma dokąd
                  pójść i nikogo to nie obchodzi. Kiedy przegląda śmietnik w
                  poszukiwaniu czegoś do jedzenia i jest tak głodny, że nie ma siły
                  funkcjonować.

                  Taak, jednak prawdą jest, że syty nigdy nie zrozumie głodnego.
                  A Micra pisze się przez csmile
                  • mamaanieli Re: kilka refleksji 11.12.07, 21:19
                    to mówi osoba, która całe życie bardzo ciężko pracowała i pracuje.
                    która doświadczyła życia w warunkach BARDZO skromnych, choć
                    rzeczywiście - do bezdomności było mi daleko. to mówi osoba, która
                    ma męża - mądrego człowieka, który do wszystkiego co ma, doszedł
                    cholernie ciężką pracą. Ale gdyby miał wybrać Mikrę czy dziecko,
                    wybrałby człowieka. wielokrotnie wybierał wyjścia trudniejsze,
                    niewygodne, ale zgodne z sumieniem.
                    A, jeśli chodzi o Mikrę - specjalizowałam się z...kultury języka.
                    więc szanowna Szarlotto, nie wytykaj mi spolszczeń, do których mam
                    słabość.
                    • fra_mauro Re: kilka refleksji 11.12.07, 22:33
                      Wybor i system wartosci szarlotty pozostawiam bez komentarza. Moze
                      dlatego,ze nie powinna do niej przemawiac taka "frajerka" jak ja,
                      ktora w obliczu niespodziewanego bezrobocia i dwojki starszych
                      dzieci, wybiera zycie trzeciego + niejasna perspektywe zawodowa na
                      najblizsze miesiace. Nie bedzie u mnie w najblizszym czasie ani
                      Micry, ani mikry,za to na pewno 28 lat splacania kredytu
                      mieszkaniowego.
                      Ale nie o sobie chcialam mowic. Historia kobietki to przyklad, ze
                      BYWA pozytywne rozwiazanie problemu, co nie znaczy,ze zawsze tak
                      jest. Ale na pewno nie przekonalaby sie o tym, gdyby juz na samym
                      poczatku zalozyla,ze sie nie uda.
                  • twoj_aniol_stroz Re: kilka refleksji 12.12.07, 08:29
                    Jestem bardzo często w domu samotnej matki i tam są osoby wyłącznie
                    bezdomne, poranine psychicznie, z ogromną traumą w życiu. Wiesz
                    czego one sie tam uczą przede wszystkim? Tego, że w życiu zawsze
                    znajdą się osoby, które wyciągną pomocną dłoń, które bezinteresownie
                    zrobią zakupy, dadzą dach nad głową, pomogą uporać się z biurokracją
                    i sądami. Jest tylko jeden warunek, żeby kobieta w potrzebie dostała
                    tę pomoc. Wszystkie one wyciągnęły rękę i poprosiły o pomoc. Nikt
                    nikogo nie uszczęśliwia na siłę, potrzebujesz pomocy to musisz o nią
                    poprosić, musisz przyjść i powiedzieć, że nie masz co jesć, a wtedy
                    na pewno dostaniesz, bo ludzie mają dobre serca i pomagają innym.
                • kizdam47 Re: kilka refleksji 12.12.07, 08:22
                  Ja nie twierdzę, że większość rodziców nie chce pomagać w wychowaniu
                  wnuków. Ja zaoferowaną pomoc przyjęłabym z całą pewnością, ale sęk w
                  tym , że nikt mi jej nie proponował. Po prostu z opieką nad moim
                  trzecim dzieckiem zostałam sama jak palec. Zostaliśmy z mężem
                  dokładniej. Moja mama jest alkoholiczką, której niejednokrotnie w
                  razie konieczności chciałam zostawic Michałka na godzinę czy dwie,
                  ale z reguły uprzedzała mnie telefonem, że jednak nie przyjdzie
                  bo "źle się czuje" (czytaj: upiła się).
                  Teściowa natomiast przez póltora roku twierdziła, ze bola ją plecy,
                  co nie przeszkadza jej od kilku miesięcy zajmować się 7-miesięczna
                  wnuczką.
                  Tak to wygląda, a opisywane przez niektórych zabieranie wnuków na
                  noc czy inne formy pomocy ze strony dziadków brzmią dla mnie jak
                  jakaś bajka.
                  Opisałam, jak to wygląda w moim przypadku. Nie miałam na celu w
                  żadnym razie nakłaniania do zaniechania trudów macierzyństwa,
                  przecież mnie znacie. Jest pomoc ze strony rodziny czy jej nie ma,
                  jestem za życiem, kobietka dokonała słusznego wyboru, a ja nie. Tyle
                  na ten temat.
      • annnnia Re: do zastanawiających się...-moja historia 29.12.07, 21:46
        a, widzisz - mozna miec i zabawe, i dzieci - we wlasciwym czasie.
        Wygodnictwo nie jest zle.
        Ja "wpadkowa" ciaze tez usunelam, nacieszylam sie swobodnym zyciem i pozniej
        nacieszylam podwojnym rodzicielstwem (ciagle ciesze, mimo ze chlopaki
        charakterki maja po upartej mamusi wink
        Usuniecie niechcianej ciazy nie musi powodowac wyrzutow sumienia.
        Mam fajne dzieciaki, i mam wspomnenia "szalonej mlodosci" ktorej by nie bylo
        jakbym nie usunela pierwszej ciazy, i mam perspektywe spokojnej starosci w
        gronie rodziny, ktorej by nie bylo jakbym nie usunela drugiej ciazy.
        Twoja historia jest ladna, ale nie dasz kazdej dziewczynie w podobnej sytuacji
        gwarancji ze jej tez sie ulozy.
    • klara.30 Re: do zastanawiających się...-moja historia 12.12.07, 14:31
      Czytajac twego posta pomyslalam,ze robisz niedzwiedzia przysluge
      dziewczynom,ktore sa niezdecydowane.Zgadzam sie z Charlotte,to jest
      jak bajka.Wiele dziewczyn nie moze nawet marzyc o takiej pomocy jaka
      ty otrzymalas.Prawda jest,to nie ty z mezem wychowywalas corke,tylko
      twoi rodzice.
      Tez urodzilam dziecko bedac panna.Moja rodzina katolicka na
      wiadomosc o ciazy,zaproponowala mi aborcje.Powiedzialam,ze nigdy w
      zyciu.Wykrzyczalam im to.Postanowili,ze mi pomoga,ale musze rozstac
      sie z ojcem dziecka.On wtedy nie pracowal,nie mial
      mieszkania.Chcialam tego dziecka i musialam wybrac.Sama bym sobie
      nie poradzila.Wybralam dziecko.Otrzymalam od rodziny naprawde
      olbrzymia pomoc,ale nie bylo nic za darmo.Zdarzalo sie,ze jak cos mi
      sie nie podobalo i mowilam o tym,slyszalam to wynos sie z domu.Nie
      bede opisywac przykladow,generalnie bylo dobrze,ale wtedy kiedy na
      wszystko sie zgadzalam.
      Przez kilka lat bylam uzalezniona od ich pomocy.Ojcu dziecka nie
      pozwolilam widywac malej.Nie chcialam awantur z rodzina.Trwalo to
      wlasnie kilka lat.Moje dziecko wychowywalo sie bez ojca.Fakt mialo
      dziadka,wujkow,ale ojca nie bylo jak dorastala.Strasznie tego
      zaluje,ale wtedy naprawde nic nie moglam zrobic.Nawet alimentow na
      dziecko nie mialam,tak zadecydowali rodzice.
      Po 6 latach spotkalam sie z ojcem dziecka.Wtedy pierwszy raz je
      zobaczyl.Wszyscy to bardzo przezylismy.I od tamtej pory jestesmy
      razem.Moj partner z nieodpowiedzialnego mlodzika stal sie
      mezczyzna,dla ktorego ja i corka jestesmy najwazniejsze.Ciezko
      pracuje,zarabia dobrze,ale moi rodzice i tak do konca nie moga go
      zaakceptowac.Do mnie pod jego adresem wysuwaja tak absurdalne
      zarzuty,ze widze iz co by on nie zrobil wszystko i tak jest zle.Z
      tego powodu ograniczylam kontakty z nimi,nie sa tak czeste jak
      kiedys.
      On ma zal,ze wtedy nie otrzymal szansy.Mi tez jest
      ciezko.Stracilismy tyle lat.
      Teraz maja pretensje,ze nie chodzimy w niedziele do kosciola.Oni
      nawet w tygodniu tam lataja.To jest obluda i hipokryzja.Do dzis
      potrafia powiedziec,ze mieszkanie mam dzieki nim.To prawda dali mi
      na cale wyposazenie mieszkania,ale kupilam je za wlasne
      pieniadze.Oni tylko mi doradzali,wspomagali.Dziekowalam im juz
      wieloktotnie,ale oni chca bym byla im wdzieczna do konca
      zycia.Wiem,ze najbardziej by sie ucieszyli,zebym znowu byla sama z
      dzieckiem.Bo widza,ze teraz moja wlasna rodzina jest najwazniejsza.
      Reasumujac nigdy nie zalowalam,ze mam dziecko.Ale nie mozna
      pisac,jak autorka watku,ze wszystko ulozy sie jak w bajce.Wszystko
      ma swoja cene.Nie jestem za aborcja,ale i nie potepiam kobiet,ktore
      to zrobily.W tym danym momencie zycia zapewne nie mialy wsparcia,nie
      widzialy innej mozliwosci.
      Pozdrawiam
      • twoj_aniol_stroz Re: do zastanawiających się...-moja historia 12.12.07, 15:49
        Klara,
        Napisałaś, że nie jesteś za aborcją i że nie potępiasz tych, które
        jej dokonały. Znakomita większość z nas tu na forum też ma dokładnie
        taki stosunek do kobiety jak Ty. Nigdy nie odważyłabym się do
        kogokolwiek powiedzieć, że go potępiam, nam po prostu nie wolno tego
        robić. Natomiast czymś zupełnie innym jest namawianie kobiety
        stojącej przed decyzją, żeby ją jeszcze raz przemyślała. Problem
        leży w tym, że oprócz tego forum NIKT więcej nie chce kobiecie
        pokazać wszystkich skutków aborcji.
        A jeśłi chodzi o Twoich rodziców, to są bardzo nieszczęśliwi ludzie,
        oni muszą mieć kogoś od siebie zależnego, kim będą dyrygować, kogo
        będą udeptywać po to tylko, żeby poczuć się choć przez chwilę
        lepiej. I bardzo dobrze, że jesteś z tatą córeczki, bardzo dobrze,
        że nie pozwoliłaś się udeptać, że ich od siebie odseparowałaś. Wiem
        doskonale co znaczy mieć rodziców, którzy dołują, którzy wmawiają Ci
        jak bardzo jesteś słaba. Najtrudniej jest stanąć w prawdzie i
        uświadomić sobie, że ci, których powinniśmy kochać, którzy powinni
        chcieć dla nas jak najlepiej, tak naprawdę nas krzywdzą. Sama to
        przeżyłam i nadal przeżywam (niestety moja praca jest związana z
        rodzicami), choć teraz umiem już powiedzieć "nie", umiem już
        popatrzeć z boku na całą sytuację i wyleczyłam się z patrzenia na
        wszystko pod kątem odpowiedzi na pytanie "co powiedzą rodzice".
        Jeśli chcesz pogadać napisz na priv, możemy porozmawiać o radościach
        i kłopotach w byciu rodzicem, możemy pogadać o Bogu i księżach
        (obiecuję nie tłumaczyć Ci, że ksiądz ma zawsze rację smile)), bo nie
        zawsze tak jest). Trzymajcie się cieplutko i głowa do góry, będzie
        dobrze smile)
        --
        Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
        ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
      • skp110 Re: do zastanawiających się...-moja historia 15.12.07, 16:42
        > Nie jestem za aborcja,ale i nie potepiam kobiet,ktore
        > to zrobily.W tym danym momencie zycia zapewne nie mialy
        > wsparcia,nie widzialy innej mozliwosci.

        Nie potępiając zabójstwa już stajesz po stronie zbrodni.
        Faktycznie wielokrotnie zdarza się że bliscy nie chcą udzielić
        wsparcia ale kobieta która nie stara się sama szukać pomocy też nie
        jest bez winy, jednak kto naprawdę chce znaleść wsparcie i niezbędne
        środki otrzyma je.

        > Moj partner z nieodpowiedzialnego mlodzika stal sie
        > mezczyzna,dla ktorego ja i corka jestesmy najwazniejsze.Ciezko
        > pracuje,zarabia dobrze,ale moi rodzice i tak do konca nie moga go
        > zaakceptowac
        A czy napewno nie mają podstaw do braku akceptacji, może oprócz
        obwitości środków finansowych jest przyczyną że nie dokońca kroczysz
        dobrą drogą. Słowo partner często jest używane zamiast konkuben aby
        mówić w łagodny sposób o patologii. Może jednak ten człowiek nie
        chce do końca być odpowiedzialny.

        > On ma zal,ze wtedy nie otrzymal szansy.Mi tez jest
        > ciezko.Stracilismy tyle lat.
        Czy na pewno te lata były stracone ? Czy faktycznie byłaś
        odseparowana aby nie można było do ciebie zadzwonic i zapytac się o
        losy dziecka, czy przesłać pieniądze na jego utrzymania.

        > Teraz maja pretensje,ze nie chodzimy w niedziele do kosciola
        Wcale się nie zdziwię, ze inspiratorem tej postawy jest ojciec twego
        dziecka, i czego sie dziwić rodzicom
        • kizdam47 Re: do zastanawiających się...-moja historia 15.12.07, 18:16
          ale pierdzielenie, no słów szkoda. Kolejny przedstawciciel bandy
          nwiedzonych pomyleńców.
          • mamaanieli spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie;) 15.12.07, 18:43

            • skp110 Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 16.12.07, 23:19
              mamaanieli coś mi się wydaje że jesteś w błędzie bo szybko się może
              podjęło decyzje o zabiciu, ale zapomnieć się o tym szybko nie da, bo
              ta decyzja nie może nigdy uzyskać usprawiedliwienia
              • mamaanieli Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 17.12.07, 08:24
                słuchaj trollu! przeczytaj sobie najpierw to forum. od deski do
                deski. a potem się odzywaj. o ile oczywiście czytasz ze
                zrozumieniem, bo mam wątpliwości. a jeśli już przeczytasz i
                zaczniesz pisać, to pisz logiczniej. o ile potrafisz oczywiście.
                • skp110 Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 17.12.07, 20:03
                  > słuchaj trollu! przeczytaj sobie najpierw to forum. od deski do
                  > deski. a potem się odzywaj. o ile oczywiście czytasz ze
                  > zrozumieniem, bo mam wątpliwości. a jeśli już przeczytasz i
                  > zaczniesz pisać, to pisz logiczniej. o ile potrafisz oczywiście.

                  Czyli co szybko przyszło i szybko ma odejść, bo to wypowiedzi Kizdam
                  a tym bardziej twojej trudno to zrozumieć
                  I napewno lepiej być tzw trollem niż morderczynią
                  • twoj_aniol_stroz Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 17.12.07, 21:37
                    > I napewno lepiej być tzw trollem niż morderczynią

                    Oj nie byłabym taka na 100% pewna. Faktem jest, że wszystkie z
                    naszej społeczności mają na sumieniu ciężki grzech: jedne
                    zdecydowały o zabiciu własnego dziecka, inne pozwoliły na taki
                    grzech, jeszcze inne nie dość mocno i jednoznacznie broniły życia,
                    kolejne nieraz zwątpiły w dobroć Boga, w Jego istnienie, jeszcze
                    inne były cięzko zachwycone swoją mądrością, a to pycha przecież.
                    Fakt, kazdy z nas grzeszy, każda z nas ma coś na sumieniu, bo taki
                    jest człowiek. A waga tego grzechu? To już nie nam decydować, to nie
                    my będziemy oceniać, która z nas jest najczarniejszą owieczką. Być
                    może właśnie ja, bo zżera mnie pycha i przeświadczenie o własnej
                    dobroci. Ty nic nie możesz sobie zarzucić, prawda? A już na pewno
                    nie takie cięzkie przewinienia. Tylko czy na pewno? Czy jesteś na
                    100% pewna, że Twoje słowa rzucane jak kamienie nie trafiły
                    przypadkiem kogoś za mocno, czy przypadkiem ten ktoś nie upadł i nie
                    został dobity przez kolejny kamień rzucony właśnie przez Ciebie? Tak
                    łatwo jest napisać "morderczyni", tak łatwo poczuć się lepiej na tle
                    słabszych, tych właśnie upadających. Tylko, czy Jezus tego właśnie
                    uczył? Czy o to właśnie chodziło Bogu kiedy mówił: "miłuj bliźniego,
                    jak siebie samego". Zbliża się czas kiedy wszyscy powinniśmy być dla
                    siebie dobrzy, a tu co? "Morderczyni". No bardzo pięknie i jak
                    bardzo ciepło i z miłością! Wiesz, dlaczego Bóg narodził się wśród
                    zwierząt? Po to, żebyśmy umieli patrzeć na KAŻDEGO człowieka z
                    miłością. Po to, żebyśmy absolutnie w każdym człowieku widzieli
                    Boga, także w tym bezdomnym, który śpi na ulicy, także w tej
                    śmierdzącej, starej kobiecie, która zawraca nam głowę, w każdym bez
                    wyjątku. Bóg dla nikogo nie robił wyjątków, z każdym rozmawiał, do
                    każdego przychodził. Jest taka piękna piosenka:
                    On szedł w spiekocie dnia i w szarym pyle dróg
                    A idąc uczył kochać i przebaczać
                    On z celnikami jadł, On nie znał kto to wróg
                    Pochylał się nad tymi, którzy płaczą
                    Mój Mistrzu, przede mną droga, ktorą muszę przebyć tak jak Ty
                    Mój Mistrzu, wokoło ludzie, których kochać trzeba tak jak Ty
                    Mój Mistrzu, niełatwo cudzy ciężar wziąć w ramiona tak jak Ty
                    Mój Mistrzu, poniosę wszystko jeśli będziesz ze mną zawsze Ty

                    Kiedyś mi bardzo pomogła, mam ogromną nadzieję, że pomoże także
                    Tobie, pomoże Ci być lepszym człowiekiem. Naprawdę z całego serca Ci
                    tego życzę.
                    • mamaanieli obawiam się Anioł, że nie zrozumie... 18.12.07, 11:43

                      • twoj_aniol_stroz Re: obawiam się Anioł, że nie zrozumie... 18.12.07, 18:02
                        smile)) Ja jestem optymistką, taką do bólu, niepoprawną i
                        niereformowalną smile))
                        Wiem, że to jest tak, że na razie to co mówimy jest jak grochem o
                        scianę, ale kiedyś w życiu takie słowa wracają jak niechciana
                        mantra, tak się tłuką gdzieś na tyle głowy i nie dają spokoju, aż w
                        końcu zestawione jeszcze z innymi słowami dają pożadany rezultat smile)
                        No i na to właśnie optymistycznie mam nadzieję smile
                    • skp110 Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 18.12.07, 23:11
                      > Fakt, kazdy z nas grzeszy, każda z nas ma coś na sumieniu, bo taki
                      > jest człowiek
                      zgadzam się 100% prawdy

                      > która z nas jest najczarniejszą owieczką. Być
                      > może właśnie ja, bo zżera mnie pycha i przeświadczenie o własnej
                      > dobroci
                      Akurat myśli o swojej dobroci nie przychodzą mi do głowy

                      > Tak
                      > łatwo jest napisać "morderczyni
                      Nie jest łatwo pisać choćby przez pamięć o zabitych, ale fakty są
                      jakie są.

                      > Tak łatwo jest napisać "morderczyni",
                      > tak łatwo poczuć się lepiej

                      Trudno czuć się dobrze czytając o tylu zabitych. Nie sposób też
                      zarzucać cokolwiek kobiecie która zrozumiawszy swój błąd, swoim
                      osobistym przykładem, przestrzegając innych staje zawsze po stronie
                      życia. Problem w tym że często można przeczytać że niby zabijanie
                      jest złem ale zabijać można. W zasadzie źle że zabijają ale niech
                      zabiją i niech to będzie powszechna postawa.
                      Takie oszukiwanie samego siebie, że nie zrobiło źle. Tak mówić o
                      problemie aby nie powiedzieć dobitnie że powzięło się w przeszłości
                      złą decyzję.

                      > Tylko, czy Jezus tego właśnie uczył?
                      > Czy o to właśnie chodziło Bogu kiedy mówił: "miłuj bliźniego,
                      > jak siebie samego". Zbliża się czas kiedy wszyscy powinniśmy być
                      > dla siebie dobrzy, a tu co
                      A tu nie sposób nie zauważyć że bardo chętnie powołuje się na Boże
                      miłosierdzie, a o takim przymiocie Boga jak sprawiedliwość chce się
                      zapomnieć. Prawdę że jest Boża kara ze złe czyny chce się całkowicie
                      zdyskredytować.
                      Nadmierne powoływanie się na Boże Miłosierdzie może świadczyć o
                      odrzuceniu Boga. Człowiek niech robi co mu pasuje a Bóg musi
                      wybaczyć. Człowiek z piedestału chce rozkazywać Bogu co jak ma
                      oceniać.
                      Te słowa na tym forum zostaną bardzo źle odebrane ale anioł stróż
                      może o tym pomyśleć.

                      A czy dowiem się co szybko przyszło?





                      • twoj_aniol_stroz Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 21.12.07, 08:39
                        > > która z nas jest najczarniejszą owieczką. Być
                        > > może właśnie ja, bo zżera mnie pycha i przeświadczenie o własnej
                        > > dobroci
                        > Akurat myśli o swojej dobroci nie przychodzą mi do głowy

                        Ja nie pisałam o Tobie, pisałam o sobie, o swoich myślach. I nie
                        pisałam tego po to, żebyś Ty mnie oceniła, tylko, żebyś zrozumiała,
                        że niekoniecznie te, które zabiły są najgorsze, bo wcale tak nie
                        jest.

                        > > Tak
                        > > łatwo jest napisać "morderczyni
                        > Nie jest łatwo pisać choćby przez pamięć o zabitych, ale fakty są
                        > jakie są.

                        Pamiętasz spotkanie Jezusa z kobietą cudzołożną? Oboje doskonale
                        wiedzieli co ona zrobiła, ale Jezus spytał tylko: "Kobieto, gdzież
                        oni są? Nikt cię nie potępił?" Zobacz, nie powiedział nawet jednego
                        słowa, żeby jej "uświadomić" zło jej postępowania, nazwać po imieniu
                        to zło, nie "rąbnął" kazania na temat grzechu i kar czekających
                        grzesznika. NIC. Powiedział tylko: "I Ja cię nie potępiam. Idź i nie
                        grzesz więcej"

                        > życia. Problem w tym że często można przeczytać że niby zabijanie
                        > jest złem ale zabijać można. W zasadzie źle że zabijają ale niech
                        > zabiją i niech to będzie powszechna postawa.

                        A możesz przytoczyć jakąś wypowiedź z tego forum? Przytocz wypowiedź
                        kobiety, która cierpi po aborcji i która jednocześnie namawia inne
                        do aborcji.

                        > A tu nie sposób nie zauważyć że bardo chętnie powołuje się na Boże
                        > miłosierdzie, a o takim przymiocie Boga jak sprawiedliwość chce
                        się
                        > zapomnieć. Prawdę że jest Boża kara ze złe czyny chce się
                        całkowicie
                        > zdyskredytować.

                        "Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi" Maria Simma - to książka,
                        która wyjaśni Ci kto tak naprawdę będzie sądził po śmierci. Bóg,
                        który jest Miłością chce naszego dobra, chce tylko naszego
                        szczęścia, On nas doskonale zna, zna każdą naszą myśl, każde
                        działanie, wszystko cokolwiek zamierzamy zrobić. Widzi też naszą
                        walkę ze słabościami, widzi nasze upadki. On nas kocha takimi jacy
                        jesteśmy i wcale nie chce naszego cierpienia. Bóg nie chce
                        niewolnika, który ze strachu przed karą będzie postępował dobrze.
                        Jemu zalezy na wolnym człowieku, ktory z miłości do Niego stanie się
                        dobry. Nie istnieje coś takiego jak "kara boża" - to jest bzdura na
                        kiju wbijana do głów pod dyktando szatana właśnie po to, żeby
                        człowiek się bał, żeby znienawidził Boga za cierpienie, za choroby i
                        ból, żeby Mu nie ufał, żeby się dręczył - tak właśnie jak kobiety
                        przychodzące tutaj - one właśnie nie umieją uwierzyć w to, że Bóg je
                        nadal kocha, że czeka na nie z otwartymi ramionami - właśnie dzięki
                        takim jak Ty one popadają w rozpacz, widzą w Bogu surowego sędziego,
                        który tylko czeka, żeby sieknąć batem. TO NIEPRAWDA !!! Bóg taki nie
                        jest, przeczytaj tę książkę i zmienisz swoje zdanie o Bogu,
                        zobaczysz co tak naprawdę jest dla Niego ważne.

                        > Nadmierne powoływanie się na Boże Miłosierdzie może świadczyć o
                        > odrzuceniu Boga. Człowiek niech robi co mu pasuje a Bóg musi
                        > wybaczyć. Człowiek z piedestału chce rozkazywać Bogu co jak ma
                        > oceniać.

                        To nie Bóg wybacza, to my musimy sami sobie wybaczyć i to jest dużo
                        trudniejsze do zrobienia. To jest tak jak ze wspaniałym
                        przyjacielem. Cieszymy się, że go mamy, aż tu nagle coś
                        przeskrobiemy, bardzo zranimy tego przyjaciela. Potem przychodzi
                        otrzeźwienie i konieczność przeproszenia, przychodzimy i
                        przepraszamy, a ten przyjaciel mówi nam: "Wiem, że tak było, ale ja
                        nadal bardzo cię kocham, przyjmuję twoje przeprosiny, wybaczam,
                        bądźmy nadal dobrymi przyjaciółmi" No i teraz co my czujemy? Ano
                        wstyd nam, jakoś ciężko wejść z powrotem w tę zażyłość co na
                        początku. potrzebujemy trochę czasu, trochę własnego poświęcenia,
                        właśnego umartwienia, żeby sobie wybaczyć, żeby sobie pozwolić na
                        przyjśćie z powrotem. To właśnie jest czyściec, to nasze dobrowolne
                        zmaganie się ze sobą po to, żebyśmy we własnych oczach zasłużyli na
                        radość z powrotu do przyjaciela. Bóg nas tam wcale nie chce widzieć,
                        bo po co Mu nasze cierpienie, po co Mu nasz ból. Jemu to naprawdę
                        nie jest do szczęścia potrzebne. To cierpienie jest potrzebne nam
                        byśmy umieli przyjąć ogromną miłość Boga do nas, by nas t miłość nie
                        przytłoczyła i nie spaliła, bo ogrom dobra też jest ciężko przyjąć,
                        do tego trzeba się przygotować.

                        > Te słowa na tym forum zostaną bardzo źle odebrane ale anioł stróż
                        > może o tym pomyśleć.

                        Wbrew pozorom sporo myślę i właśnie z tego przemyśliwania wyniknęły
                        powyższe wnioski. Naprawdę życzę Ci z całego serca aby Bóg był dla
                        Ciebie kochającym tatą, abyś ufała Bogu i się Go nie bała, aby Twoje
                        życie było pełne dobra, pełne miłości do drugiego człowieka, do
                        każdego człowieka.
                        • skp110 Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 24.12.07, 20:57
                          > Pamiętasz spotkanie Jezusa z kobietą cudzołożną? Oboje doskonale
                          > wiedzieli co ona zrobiła, ale Jezus spytał tylko: "Kobieto, gdzież
                          > oni są? Nikt cię nie potępił?" Zobacz, nie powiedział nawet
                          jednego
                          > słowa, żeby jej "uświadomić" zło jej postępowania, nazwać po
                          imieniu
                          > to zło, nie "rąbnął" kazania na temat grzechu i kar czekających
                          > grzesznika. NIC. Powiedział tylko: "I Ja cię nie potępiam. Idź i
                          nie
                          > grzesz więcej"

                          słowa idź i nie grzesz więcej były jednak rodzajem bardzo krótkiego
                          kazania i wezwania do zmiany sposobu życia.
                          A jest w Ewangelii opis spotkania z inna kobieta której Jezus nazwał
                          rzecz po imieniu, czyli przypomniał że nie żyje z mężem.

                          > Bóg nie chce
                          > niewolnika, który ze strachu przed karą będzie postępował dobrze.
                          > Jemu zalezy na wolnym człowieku, który z miłości do Niego stanie
                          > się dobry
                          Ale Bóg nie jest chłopcem na posyłki do spełniania zachcianek
                          człowieka i nie człowiek będzie mu dyktował co jest dobre a co złe
                          (choć człowiek tego bardzo pragnie), a niestety ten tok myślenia
                          jest coraz powszechniejszy.

                          > Wbrew pozorom sporo myślę i właśnie z tego przemyśliwania
                          > wyniknęły powyższe wnioski.
                          A skąd pewność że wnioski są słuszne, może popełniasz taki sam błąd
                          jak współcześni rodzice pozwalający na wszystko swoim małym
                          dzieciom?

                          Radosnych świąt Bożego Narodzenia
                          • twoj_aniol_stroz Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 24.12.07, 21:28
                            > słowa idź i nie grzesz więcej były jednak rodzajem bardzo
                            krótkiego
                            > kazania i wezwania do zmiany sposobu życia.

                            A skąd Ty wyciągasz wniosek, że kobiety tu piszące nie zmieiają
                            swojego życia? Juz raz prosiłam o zacytowanie wypowiedzi choć jednej
                            z kobiet po aborcji, która polecałaby tę metodę innym.

                            > A jest w Ewangelii opis spotkania z inna kobieta której Jezus
                            nazwał
                            > rzecz po imieniu, czyli przypomniał że nie żyje z mężem.

                            Rozumiem, że czujesz się na siłach stanąć na równi z Jezusem i także
                            wytykać każdemu grzesznikowi jego błędy. Nie sądzisz, że to lekka
                            przesada? Tym różnisz się od Jezusa, że Ty także jesteś
                            grzesznikiem. On nie grzesząc miał pełne prawo stawać ponad ludźmi,
                            wytykać i ganić, ale jakoś tego nie robił, więc jakim prawem Ty
                            uwazasz się za tego, któremu wolno?

                            > Ale Bóg nie jest chłopcem na posyłki do spełniania zachcianek
                            > człowieka i nie człowiek będzie mu dyktował co jest dobre a co złe
                            > (choć człowiek tego bardzo pragnie), a niestety ten tok myślenia
                            > jest coraz powszechniejszy.

                            A o jakich zachciankach Ty mówisz? Możesz przytoczyć przykłady
                            takiego dyktowania Bogu co ma robić, bo ja jakoś nie zauważyłam?

                            > A skąd pewność że wnioski są słuszne, może popełniasz taki sam
                            błąd
                            > jak współcześni rodzice pozwalający na wszystko swoim małym
                            > dzieciom?

                            Akurat jestem rodzicem, który ma niewiele wspólnego z bezstresowym
                            wychowaniem dzieci, wymagam od siebie dużo, więc także stawiam
                            wymagania moim dzieciom, nauczycielom w szkole i przedszkolu oraz
                            ludziom na mojej drodze. Zawsze staję po stronie życia (nie tylko tu
                            na forum, ale w realu także), natomiast w odróżnieniu od Ciebie
                            potrafię rozgraniczyć czyn od osoby, umiem dojrzeć ból i cierpienie
                            tam, gdzie Ty widzisz tylko niegodziwość postępku.

                            > Radosnych świąt Bożego Narodzenia

                            Pozwól, że ja także złożę Ci życzenia aby Bóg pokazał Ci dobro w
                            kazdym człowieku, aby to co z wierzchu nie przesłaniało Ci tego co
                            kryje się gdzieś głęboko w środku, aby Twoja ocena drugiej osoby,
                            jej postępowania rozpoczynała się od wiary, że ten człowiek może
                            stać się lepszy, jeśli Ty choć trochę pomożesz, pokażesz swoją
                            miłość i troskę.
                            • skp110 Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 28.12.07, 22:49
                              > A skąd Ty wyciągasz wniosek, że kobiety tu piszące nie zmieiają
                              > swojego życia? Juz raz prosiłam o zacytowanie wypowiedzi choć
                              > jednej z kobiet po aborcji, która polecałaby tę metodę innym.

                              Proszę sobie przeczytać np wypowiedzi Autorki: era206 takie jak
                              "Po calej
                              sprawie zaczelam pomagac kobietom, kobietom w trudnej sytuacjiPrzez
                              swoje ciaze przeszly ze mna tysice kobiet. Bylam 'swiadkiem'
                              wielu poronien. Pomagam i bede pomagac, w kraju gdzie o zabieg jest
                              trudno, gdzie kwitnie i paczkuje podziemna aborcja i rodzi sie 'na
                              sile'. Nie zagladaj na to forum. Ono oslabia. Dewotki, reflecje na
                              teramt nienarodzonych dzieci, obsesje, uzaleznienie od interentu i
                              przyzwanie w nieskonczonsc swojej aborcji.."
                              Ilość takich wypowiedzi kiedyś była wieksza, zwłaszczaw czsie gdy w
                              sejmie dominowali czerwoni, ale jakoś zostały przegonione

                              > A o jakich zachciankach Ty mówisz? Możesz przytoczyć przykłady
                              > takiego dyktowania Bogu co ma robić, bo ja jakoś nie zauważyłam?

                              Poczytaj prasę dla młodzieży z wywiadami tzw artystów na tematy o
                              życiu w konkubenacie,wypowiedzi feministek o możliwości zabijania
                              nienarodzonych, o ślubach do pedałów itd. Na tym forum wprost nie są
                              może formowane takie postulaty, ale widać ich wpływ na sposób
                              myślenia wielu osób

                              > Zawsze staję po stronie życia (nie tylko
                              > tu na forum, ale w realu także)
                              Gratulacje
                              • twoj_aniol_stroz Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 29.12.07, 11:39
                                > Proszę sobie przeczytać np wypowiedzi Autorki: era206 takie jak
                                > "Po calej
                                > sprawie zaczelam pomagac kobietom, kobietom w trudnej
                                sytuacjiPrzez
                                > swoje ciaze przeszly ze mna tysice kobiet. Bylam 'swiadkiem'
                                > wielu poronien. Pomagam i bede pomagac, w kraju gdzie o zabieg
                                jest
                                > trudno, gdzie kwitnie i paczkuje podziemna aborcja i rodzi sie 'na
                                > sile'. Nie zagladaj na to forum. Ono oslabia. Dewotki, reflecje na
                                > teramt nienarodzonych dzieci, obsesje, uzaleznienie od interentu i
                                > przyzwanie w nieskonczonsc swojej aborcji.."

                                No to odpowiedz Erze, a nie innej kobiecie, która akurat nie ma nic
                                wspólnego z teoriami takiej Ery.

                                > Ilość takich wypowiedzi kiedyś była wieksza, zwłaszczaw czsie gdy
                                w
                                > sejmie dominowali czerwoni, ale jakoś zostały przegonione

                                No to skoro zostały przegonione, to nie widzę powodu, żeby nadal z
                                nimi walczyć.

                                > Poczytaj prasę dla młodzieży z wywiadami tzw artystów na tematy o
                                > życiu w konkubenacie,wypowiedzi feministek o możliwości zabijania
                                > nienarodzonych, o ślubach do pedałów itd. Na tym forum wprost nie

                                > może formowane takie postulaty, ale widać ich wpływ na sposób
                                > myślenia wielu osób

                                To forum jest dedykowane kobietom po aborcji lub stojącym przed
                                decyzją o urodzeniu dziecka i nie są tu dyskutowane problemy wolnych
                                związków, małżeństw homoseksualnych itp problemy, więc dyskusja o
                                nich jest bez sensu. A co do wpływu na myślenie innych ludzi, to
                                znów oceniasz. Naucz się nie oceniać ludzi, ale pomagać im rozwiązać
                                konkretny problem i nie doszukuj się problemów tak, gdzie ich nie ma.
                      • nati1011 Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 21.12.07, 10:15
                        skp110 możesz podać swój wiek i płeć? Nie ograniczy to chyba twojej
                        anonimowości w sieci? Bo ja zaczynam mieć wątpliwości czy to
                        przypadkliem nie jest wzr1 pod innym nickiem. Przynajmniej styl
                        wypowiedzi identyczny.


                        Chcesz rzeczy nazywac po imieniu? Prosze bardzo.
                        To forum nie jest miejscem, gdzie przeświadczeni o swojej własnej
                        świetości ludzie mogą podbudowywać swoje ego pocieszając się, że są
                        ludzie którzy ich zdaniem popełnili gorsze zbrodnie. Przecież przy
                        takiej dzieciobójczyni, to moje własne świństwa i podłości sa takie
                        niewinne i małoznaczące. Wiele osób pewnie się kiedyś zdziwi, gdy
                        zostanie wyprzedonych w drodze do Nieba przez tych
                        wszystkich "zbrodniarzy". których dziś z taką lubością potępia.
                        Gorzej, gdy takie samo potępienie, jakiego dziś nieszczędzą na
                        ziemi, spotka ich podczas Sądu. Postawa, którą dziś reprezentujesz
                        na tym forum została określona w Piśmie świętym jako faryzeim. To o
                        nich Jezus mówił: plemie szatańskie. I do nich też odnosil grzech
                        przeciwko Duchowi Świętemu. To ludzie tak przeświadczeni o swojej
                        świętości, że już nawet Boga nie potrzebują.

                        > Nie jest łatwo pisać choćby przez pamięć o zabitych, ale fakty są
                        > jakie są.
                        >
                        > > Tak łatwo jest napisać "morderczyni",
                        > > tak łatwo poczuć się lepiej
                        >
                        > Trudno czuć się dobrze czytając o tylu zabitych.

                        A co TY konkretnie zrobiłaś?eś by ocalić choć jedno dziecko?
                        Myślisz, że to co robisz teraz służy czemukolwiek? A może to właśnie
                        ty masz na sumieniu śmierć jakiegoś dziecka? Może nie zauważyłaś, że
                        w pobliżu ktoś bardzo potrzebował ciepłego słowa, kórego od ciebie
                        nie usłyszał? Wszyscy jestęsmy winni aborcjom, które się dokonują na
                        świecie. może często bardziej niż te nieszczęsne matki, któe poddają
                        się aborcji. One mają prawo być w szoku na wieść o ciąży, ale my to
                        robimy na codzień, na zimno i z premedytacją. Także ty. Więc może
                        pora przestac spać tak spokojnie?

                        • skp110 Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 24.12.07, 20:41
                          Moje oczekiwania co do ostrego ataku się sprawdziły. Zdziwiło mnie
                          tylko, że przyszło z tej strony.
                          Nati1011 zamiast gubić się w domysłach na temat osób piszących na
                          tym forum czytaj uważnie.
                          Wyraźnie było napisane, że niestety nie mogę zarzucić sobie świętości
                          stąd nie rozumie tak ostrego ataku. Co do faryzeizmu z tego co
                          pamiętam oznacza skrupulatne przestrzeganie mało znaczący przepisów
                          praw a zapominanie o istocie sprawy. Zabijanie nienarodzonych nie
                          jest rzeczą blacha. To aborcja była jednym z głównych powodów, że
                          Jan Paweł II nazwał zachód cywilizacja śmierci.
                          Dlatego należy się przeciwstawiać tej mentalności bardo ostro. Ktoś
                          na tym forum napisał, że szczególnie dużo cierpią kobiety które
                          wyjechały na zachód i uległy tamtejszej mentalności a teraz ciężko
                          jest im żyć. Niestety przy takim praniu mózgów jakie tam doznają
                          (nazwanie sprawy po imieniu podobno nie jest tam możliwe, tak jak
                          otwarte stanięcie po stronie nienarodzonego dziecka) dużo łatwiej
                          jest im popełnić błąd. Dlatego uważam ze należy mówić jasno i
                          wyraźnie, że zbrodnia jest zbrodnia
                          • nati1011 Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 25.12.07, 11:46
                            Co do faryzeizmu z tego co
                            > pamiętam oznacza skrupulatne przestrzeganie mało znaczący
                            przepisów
                            > praw a zapominanie o istocie sprawy

                            To niewiele pamiętasz, co mnie zresztą nie dziwi - faryzeizm ma
                            wiele twarzy. Jest nim również potępianie innych w imieniu Boga. Ale
                            odnosząc twoją definicję do walki z aborcją - tu wcale nie życie
                            dzieci jest najważniejsze. Walka z aborcją to walka o ocalenie
                            kobiet, któe się jej poddają i osób które się do niej przyczyniają.

                            Styl wypowiedzi jaki prezentujesz ty czy wzr1 i paru innych
                            powodował jeszcze parę lat temu, że obserwując dyskusje nt aborcji
                            zastanawiałam się po kórej ja właściwie jestem stronie? Mimo iż
                            nigdy, w żadnej postaci nie popierałam aborcji. Po prostu obserwując
                            ten potok jadu i wzajemnej nienawiści płynący równo - zarówno ze
                            strony zwolenników jak i przeciwników aborcji - nie potrafiłam
                            postawić się obok którejkolwiek ze stron. Skoro znasz nauczanie
                            papieskie, to wiesz tez, że mówił by zło dobrem zwyciężac. Papiez
                            może sobie pozwolić na ostre słowa, ale my mamy przede wszsytkim
                            ofiarowac naszym bliźnim miłość i wsparcie a nie nazywać ich
                            mordercami. Dopóki nie pozbędziesz sie nienawiści w stosunku do
                            kobiet, które dokonują aborcji nigdy nie zdołasz im pomóc. Najpierw
                            musisz pokochać te kobiety. Czy potrafisz podać rękę kobiecie, która
                            dokonała może 10 aborcji? Czy też odwrócisz się z obrzydzeniem?

                            Nie masz prawa do takich wypowiedzi na tym forum. Tu nikt nie
                            popiera aborcji i nie zachęca do niej. Jest tu natomiast masę
                            wspaniałych, ciężko doświadczonych kobiet, które robią wszystko, by
                            ich dramat nie dotknał juz nikogo więcej. Czasem im się udaje.
                            Czasem nie - także dlatego, że ktoś czyta lub słyszy wypowiedzi
                            podobne do twoich i od razu czuje się odrzucony. Czy naprawdę
                            wierzysz, że jeśli spotkasz kobietę, która myśli o aborcji i
                            nazwiesz ją na początku morderczynią, to ona wogóle zechce z tobą
                            porozmawiać? Wątpię. A ile razy w pracy lub wśród znajomych maiałaś
                            odwagę opowiedzieć się za życiem? Sprzeciwić się szykanom wobec
                            kobiet wielodzietnych? Czy bez szemrania weźmiesz dyżur za
                            koleżankę, która wzięła opiekę na chore dzieck? Czy przepuszczasz
                            kobietę w ciąży w kolejce do kasy? Czy pomagasz matce wnieść wózek
                            do autobusu? Czy wiesz, kto w twojej okolicy potrzebuje pomocy
                            materialnej? Komu może trzeba zrobić zakupy przed świętami? Czy na
                            pewno odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi TAK? Może więc jednak
                            najpierw trzeba zacząć od siebie, a nie od wychowywania innych.
                            Najważniejszym kazaniem Jezusa była Jego własna śmierć, a nie słowa
                            głoszone do tłumów.

                            Czy mogę jednak prosić o odpowiedź ile masz lat i czy jesteś kobieta
                            czy mężczyzną? Łatwiej nam będzie rozmawiać.
                            • mamaanieli Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 25.12.07, 12:14
                              facet. wykształcenie góra średnie. mała miejscowość.
                              • mamaanieli Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 25.12.07, 13:58
                                dodam: w wieku raczej... młodym.
                                opcja druga: pensjonarka z niewielkiego miasteczka zachłyśnięta
                                ideą. ale to mniej prawdopodobne.
                                • szklanka_wody Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 25.12.07, 21:45
                                  gdy czytam takie wątki to wracają wspomnienia. Mam straszny żal do
                                  mojej matki oraz mojej teściowej, które oferowały pomoc przy
                                  dziecku, gdy tymczasem ja miałam skończyć szkołę. Miało być pięknie,
                                  a poprostu zostałam w domu i jestem zwykłą kurą domową, bez kasy,
                                  wykształcenia, perspektyw życiowych... Pomoc otrzymałam od teściowej
                                  przez pierwszy piesiąc życia dziecka, prawie nauczyła mnie kąpać
                                  dziecko, przewijać, mogłam wypocząć i odespać. A teraz wszyscy mają
                                  mnie w dupie a ja mam ich i mam wielka nadzięję że będę miała okazję
                                  się im odpłacić.

                                  Przepraszam smile
                                  Ale aż lżej
                                  • mamaanieli Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 26.12.07, 11:02
                                    przykro mi szklanko, naprawdę. wiesz, dzieci rosną. gdy będizesz
                                    chciała NA PEWNO będziesz mogła z czasem skończyć studia. teraqz
                                    ludzie studiują zaocznie, nawet w późnym wieku. nie jesteś "zwykłą
                                    kurą domową". jesteś mądrą kobietą, dasz sobie radę. nie wiem co ci
                                    pisać, bo i mnie wkurzyła postawa twojej rodziny!!! skąd jestes??
                                    • szklanka_wody Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 26.12.07, 12:34
                                      nie chodzi mi o nic tylko o to że złożonych obietnic się dotrzymuje,
                                      nie rzuca się słów na wiatr. Wtedy gdy byłam w ciąży dużo obiecywały
                                      a potem zapomniały. Gdyby nie robiły mi złudnych nadzieji, nie
                                      miałabym o nic pretensji.
                                      Jestem z małopolski, okolice oświęcimia.
                                      • mamaanieli Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 26.12.07, 13:11
                                        masz rację. obiecanki cacanki po prostu bolą...

                                        wiesz co, z doświadczenia wiem, że najlepiej liczyć na siebie. z
                                        doświadczenia tez wiem, że dzieci rosnąsmile poza tym - choc to zabrzmi
                                        może głupio, jeśli się bardzo chce, można dużo. nie poddawaj się i
                                        nie rezygnuj z ambicji i marzeń. przy trójce dzieci pracuję
                                        zawodowo, niedawno płakałam w poduche ze jestem kurą domowąsmile no,
                                        teraz od tygodnia nie pracuję, bo czwarte (termin na koniec lutego)
                                        od nadmiaru obowiazków, cos sie pcha na światwink nie jest mi łatwo -
                                        mama jest daleko, teściowa jest stara i niezbyt umie pomóc.
                                        potrzebna LOGISTYKA i siła woli. bo siła fizyczna to za malo. czasem
                                        jej brak... nie znam okolic oświęcimia. ale nie ma tam w okolicy
                                        jakichś wyższych szkół? na pewno są. Chociaż sprawdź kierunki,
                                        czesne, itp. jeśli dziecko jest małe, możesz czekać, ale... PRÓBUJ,
                                        nic nie tracisz. pozdrawiam bardzo ciepło.
                                        • szklanka_wody Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 27.12.07, 12:28
                                          z pewnością będę próbowała pokombinować za rok, wtedy gdy mała
                                          zacznie chodzić do przedszkola. Nie rezygnuje ze swych marzeń,
                                          spełnienie ich to tylko kwestia czasu smile
                                          • szklanka_wody dziękuję 27.12.07, 12:29
                                            mamaanieli dziękuję za zainteresowanie smile
                                            • mamaanieli Re: dziękuję 27.12.07, 17:13
                                              nie ma za cosmile jeszcze jedno: pomyśl o wizycie u dobrego psychologa.
                                              gdy miałam jedno dziecko, nawet o tym nie wiedząc, wpadłam w
                                              depresję. wydawało mi się, że jestem nikim, że nic dobrego mnie w
                                              życiu nie czeka itd. to była po prostu depresja. mając dzieci można
                                              robić wiele. a mając jedno, dwuletnie dziecko, to w ogóle można góry
                                              przenosićsmile) tylko trzeba w to uwierzyć. a dobry psycholog na prawdę
                                              może pomóć. czasem wystarczy jedna, dwie mądre rozmowy. gdybyś
                                              chciała pogaadac, pisz na priw. a.
                                              • szklanka_wody Re: dziękuję 27.12.07, 20:56
                                                mając dzieci można
                                                > robić wiele. a mając jedno, dwuletnie dziecko, to w ogóle można
                                                góry
                                                > przenosićsmile)

                                                tzn co np mogłabym robić?
                                                • nati1011 Re: dziękuję 28.12.07, 09:25
                                                  ja np celeowo zasłam w 2 ciążę, żeby móc w spokoju zdobyć licencję
                                                  zarządcy. Jak mały skończył 2 lata - poszłam na uzupełniające studia
                                                  dzienne. Poszłabym rok wcześniej, ale przszkodził mi mój stan
                                                  zdrowia. Ale cały czas pracuję w domu. Zrobiłam licencję po to , by
                                                  nie musić pracować po 12 godzin dziennie poza domem. Miałam dośc
                                                  etatu w pracy. Załozyłam swoją firmę. I nie mam już wyrzutów
                                                  sumienia, że zostawiam chore dziecko z opiekunką.

                                                  Jak zaszłam w 1 ciażę, to nie mogłam się doczekać, keidy uwolnię się
                                                  od dziecka i wrócę do pracy. Siedzenie w domu było dla mnie
                                                  koszmarem. PRzed drugim dzieckiem - z premedytacją - zaplanowałam 3
                                                  letni urlop wychowawczy. Chciałam sobie dać czas na zbudowanie firmy
                                                  lub ew powót do pracy, gdyby nie wyszło. Cóż - tez nie mogę sobie
                                                  pozwolić na rezygnację z pracy całkowicie. choć, gdyby istniała taka
                                                  możliwość z przyjemnością zajęłabym się domem i działanością
                                                  niekomercyjną.

                                                  nie napiszę, że jest całkiem łatwo. Nas męczą przede wszsytkim
                                                  choroby. Nie tylko dzieci, ale tez mój stan zdrowia pozostawia wiele
                                                  do życzenia. Czasem przez wiele tygodni cieżko wrócić na spokojny
                                                  tryb pracy. Ale dziś jest wiele różnych możłiwości, jakich nie był
                                                  10 lat wcześniej. Jest masę projektów europejskich, można skończyć
                                                  studia lub ciekawe kursy korzsytając z dopłat Unii europejskiej.
                                                  Popytaj w urzędzie pracy, czy gminy. Możesz też skorzystac z różnych
                                                  dopłat do własnej działalności. to tez nie jest takie trudne.
                                                  Wieszość małych firm w polsce zakładają i z powodzeniem prowadzą
                                                  właśnie kobiety. To nie musi być od razu fabryka smile)) może jakieś
                                                  drobne usługi na początek. Zastanó się co lubisz robić, co najlepiej
                                                  potrafisz, albo co chciałabyś umieć. Pamiętaj, że masz tesz do
                                                  dyspozycji internet, kóry stwarza naprawdę duże możliwośći - np
                                                  pracy lub nauki w domu. Teraz nawet studia można kończyć przez
                                                  internet.

                                                  Na pewno dasz radę. Drzemie w tobie ogromny potencjał. Musisz tylko
                                                  pozwolić mu wyjść na swiat smile))
                                              • szklanka_wody Re: dziękuję 27.12.07, 20:58
                                                po porodzie cierpiałam z powodu depresji poporodowej, przed ciążą
                                                również cierpiałam na depresję spowodowaną śmiercią bliskich mi osób-
                                                ojca i dziadka. Jakoś się dzwignęłam, ale łatwo nie było. Teraz
                                                chyba nie jest mi potrzebna wizyta u specjalisty.
                                                • mamaanieli Re: dziękuję 27.12.07, 21:36
                                                  to nie chodzi o jakąś długą i wielką terapię. po prostu ważna jest
                                                  rozmowa z kimś w miarę kompetentnym, kto może Ci pokazać ile jest
                                                  fajnego w Tobie, jakie masz predyspozycje, itp. są też
                                                  specjalni "trenerzy" zawodowi czy osobowości - tak to się chyba
                                                  nazywa. w każdym razie taki typek potrafi ustawić karierę zawodową w
                                                  oparciu o zdolności, możliwości, aspiracje.
                                                  wiesz teraz jest sporo możliwości pracy nawet w domu. są różne
                                                  instytucje, które pomagają młodym matkom w rozpoczęciu kariery
                                                  zawodowej. istnieje telepraca (wklikaj w google, tu nie chodzi o
                                                  telemarketingwink, są fundusze wspierajace inicjatywy kobiet.
                                                  co mogłabyś jeszcze robić (wyłączając na razie pracę zawodową)?
                                                  oczywiście szkolić się i podnosić kwalifikacje metodą "domową".
                                                  czyli języki obce. jeśli nawet znasz, to poznaj lepiej. jeśli znasz
                                                  perfekcyjnie, weź sie za drugi język. a jeśli nie znasz - zacznij od
                                                  początkuwink
                                                  ja sobie obiecałam, że nadchodzący macierzyński poświęcę na
                                                  angielski (moją cholerną piętę achillesową)... tylko, że będę miała
                                                  4 dziecismile ale dzieci mnie nie mogą "tłumaczyć"wink pozdrawiam bardzo
                                                  ciepło.
                                                  ps. to, że się podniosłaś z depresji świadczy, że jesteś silną
                                                  kobietą!!! wykorzystaj to!!!
                                                  • szklanka_wody Re: dziękuję 28.12.07, 11:35
                                                    mam świetny pomysł na mini biznes ale zapał juz mniejszy. Boje się
                                                    troche że: nie wyjdzie, że zainwestuje i stracę, że jednak się nie
                                                    nadaję.
                                                  • mamaanieli Re: dziękuję 28.12.07, 11:50
                                                    wniosek: potrzebny ci ktoś, kto mądrze doradzi. czyli to, co
                                                    mówiłam. jeśli jest świetny pomysł, to 75 proc. sukcesusmile
                                                    przestań "siebać", bo "siebanie" nic dobrego nie tworzy. zacznij
                                                    działać!!!
                                                  • nati1011 Re: dziękuję 28.12.07, 12:53
                                                    Nie ma co się bać.

                                                    Jako osoba bezrobotna - bo chyba taki jest twój status możesz dostać
                                                    bezzwrotną pożyczkę, czyli pieniądze na uruchomienie biznesu - z
                                                    urzędu pracy. Mój szfagier dostał 16 tysięcy na wypożyczalnię kaset.
                                                    Wyremontował za to lokal i zrobił zatowarowanie. Nie włożył ani 1
                                                    swojej złotówki. Wystarczy? Dodatkowo możesz skorzystać z funduszy
                                                    na aktywizację kobiet - zwłaszcza tych po uwracających po
                                                    wychowawczym. Poszukaj trochę w internecie, na pewno znajdziesz coś
                                                    blisko siebie. Zacznij w urzędzie pracy, urzędzie gminy li
                                                    wojewódzkim. Potem prześwietl różne inkubatory przedsiębiorczości. O
                                                    tym mało się mówi, ale naprawdę z Unii płyna do nas bardzo duże
                                                    pieniądze, na taką aktywizację. Może jeszcze okaże się, że mieszkasz
                                                    w gminie, kóra ma np wyższe bezrobocie, czy mnijszy stopień
                                                    uprzemysłowienia, to te pieniądze moga być jeszcze większe.

                                                    W dodatku jako początkujący przedsiębiorca kożystasz z ulgi w ZUS i
                                                    płacisz tylko ok 270 zł miesięcznie. W tym prawie 200 zł to
                                                    zdrowotne, które w razie małych dochodów odzyskasz w rocznym
                                                    rozliczeniu.

                                                    Uwierz w siebie - naprawdę warto. Dasz radę. Tylko zacznij. Najpeiej
                                                    od razu smile))
                                                  • szklanka_wody Re: dziękuję 28.12.07, 13:04
                                                    postanowiłam sobie działać od nowego roku, ale szczerze
                                                    powiedziawszy nie wiem jak to będzie. Dziękuję za pomysły.
                                                  • nati1011 Re: dziękuję 28.12.07, 14:55
                                                    dobrze będzie. Tylko zacznij. A jak będziesz mieć pytania, to pisz,
                                                    dużo nas tu, każda ma różne doświadczenia, czasem coś się wydaje
                                                    trudne, a rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki.

                                                    Tak jak napisała mamaanieli pomysł to już 75% sukcesu. Reszte da sie
                                                    ogarnąć.

                                                    powodzenia

                                                    Czekamy za tydzień na pierwsze wiadomości smile))
                            • skp110 Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 28.12.07, 23:24
                              > Nie masz prawa do takich wypowiedzi na tym forum. Tu nikt nie
                              > popiera aborcji i nie zachęca do niej.
                              Ponieważ są tu osoby kóre popierają zabijanie i takie co co zrobiły
                              i nie żałują dlatego myślę że ja też mam prwo do pisania co myślę.

                              > Czy naprawdę
                              > wierzysz, że jeśli spotkasz kobietę, która myśli o aborcji i
                              > nazwiesz ją na początku morderczynią, to ona wogóle zechce z tobą
                              > porozmawiać?
                              Wierzą że kobiety które za nim zostały matkami mają jasne wyrobiony
                              pogląd że dziecko ma prawo do życia, nie pomyślą nawet o tym żeby
                              przerwać życie swego dziecka, to samo dotyczy mężczyzny, jak wie że
                              tzw aborcja to narmalne zabójstwo, nie zostawi samych matki i
                              dziecka. Być może dla kobiet które mają namoncone w głowie trzeba
                              posługiwać się innymi argumentami.

                              > porozmawiać? Wątpię. A ile razy w pracy lub wśród znajomych
                              > maiałaś
                              > odwagę opowiedzieć się za życiem? Sprzeciwić się szykanom wobec
                              > kobiet wielodzietnych? Czy bez szemrania weźmiesz dyżur za
                              > koleżankę, która wzięła opiekę na chore dzieck? Czy przepuszczasz
                              > kobietę w ciąży w kolejce do kasy? Czy pomagasz matce wnieść wózek
                              > do autobusu? Czy wiesz, kto w twojej okolicy potrzebuje pomocy
                              > materialnej? Komu może trzeba zrobić zakupy przed świętami? Czy na
                              > pewno odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi TAK?

                              Na większość pytań ze spokojnym sumieniem mogę odpowiedzieć tak,
                              oczywiście poza braniem dyżurów za koleżankę bo w pracy nie ma
                              dyżurów

                              > Czy mogę jednak prosić o odpowiedź ile masz lat i czy jesteś
                              > kobieta czy mężczyzną? Łatwiej nam będzie rozmawiać.
                              Niekoniecznie łatwiej, zaraz zaczęły by się uwagi że w młodym wieku
                              to się życia nie zna, albo że teraz to inne czasy jak kiedyś i nie
                              można młodzieży pouczać.




                              • mamaanieli Re: spoko kizdam. szybko przyszło, szybko pójdzie 29.12.07, 12:49
                                święty młodzianek wszedł na forum... a nie troll. chylę starczego
                                czoławink
                                a jednak dziecko życzę ci mądrości życiowej. która częstokroć wiąże
                                się nie z wiekiem, ale z doświadczeniami...
                                • mamaanieli do świętego młodzianka 29.12.07, 12:58
                                  i gdybyś jeszcze mógł określić która z obecnych osób na forum
                                  dokonała aborcji, a która nie żałuje... to by było nawet ciekawe i
                                  zabawne.
                                  i jeszcze jedno. kiedy ostatnio rozmawiałeś młodzianku z dziewczyną,
                                  stojącą przed wyborem? postarałeś sie do takiej dotrzeć? czy
                                  wspomogłeś dom samotnej matki?
                                  dla twojej informacji: na tym forum jest mnósto ludzi znanych ze
                                  środowisk pro - life. aż byś się zdziwił, kto się kryje pod jakim
                                  nickiem. znam te osoby: to ludzie, którzy na co dzień czynnie
                                  pomagają, a na forum... nikogo nie potępiają.
                                  a pętaki właśnie tak robią.
                                  • skp110 Re: do świętego młodzianka 30.12.07, 20:36
                                    Faktycznie zabawne (gdyby nie było to tragiczne w swym najgłębszym
                                    sensie), bo takie same prośby kierowały dwie osoby (chyba nati1011 i
                                    anioł stróż) a w ostatnich dniach mocno są zaangażowane w dyskusję z
                                    panią która chwali się dwójka zabitych dzieci (proszę poczytać wątek
                                    "do dziewczyn myslacych o aborcji i tych po")

                                    > czy
                                    > wspomogłeś dom samotnej matki?
                                    Zasmucę cię mocno, ale ostatni przelew na pomoc samotnym matka był w
                                    listopadzie

                                    Serdecznie dziękuję za odmłodzenie
                                    • twoj_aniol_stroz Re: do świętego młodzianka 30.12.07, 21:51
                                      Nie jestem w stanie odpowiadać za to kto wchodzi na to forum, ale
                                      zarówno osoby, które cieszą się z dokonanej aborcji, jak również
                                      takie, które kazdą z kobiet po aborcji odsadzają od czci i wiary, są
                                      dla mnie na dokładnie takim samym poziomie tylko na dwóch biegunach.
                                      Czy Ty za nic nie możesz pojąć, że każdy post to kompletnie inna
                                      osoba, która ma uczucia, ma problemy i przychdzi tu po to, żeby o
                                      tym porozmawiać. Akurat przytoczony przez Ciebie przykład jest
                                      dowodem na to, że jednak stali uczestnicy tego forum bronią życia,
                                      bronią dzieci nienarodzonych, ale jednocześnie bronią godności
                                      kobiet, które dokonały aborcji, a teraz muszą sobie jakoś poradzić z
                                      wyrzutem sumienia. Naprawdę trudno to zrozumieć, że nie można
                                      wrzucać do jednego worka kobiety zadowolonej z likwidacji problemu i
                                      kobiet, które przychodzą tu ze swoimi swiadectwami, z bólem i
                                      cierpieniem?
                                      • skp110 Re: do świętego młodzianka 31.12.07, 00:08
                                        > Nie jestem w stanie odpowiadać za to kto wchodzi na to forum
                                        Przecież to oczywiste.

                                        > Czy Ty za nic nie możesz pojąć, że każdy post to kompletnie inna
                                        > osoba, która ma uczucia, ma problemy i przychdzi tu po to, żeby o
                                        > tym porozmawiać. Akurat przytoczony przez Ciebie przykład jest
                                        > dowodem na to, że jednak stali uczestnicy tego forum bronią życia,
                                        > bronią dzieci nienarodzonych, ale jednocześnie bronią godności
                                        > kobiet, które dokonały aborcji, a teraz muszą sobie jakoś poradzić
                                        > z wyrzutem sumienia
                                        Akurat nie każda kobieta ma wyrzuty sumienia czego wspomniany wątek
                                        jest przykładem. Ale aniołku jak chcesz się czuć lepszą od innych
                                        przyjmując postawę strusia, czyli nie chcąc zobaczyć co się wokół
                                        dzieje proszę bardzo. Czuj się lepszą i uważaj swoje metody za
                                        jedynie słuszne, czasem możesz jeszcze pomyśleć jakie szkodliwe może
                                        być oddziaływanie osób ze wspomnianego tematu gdy pracując z młodymi
                                        dziewczynami będą upowszechniać swoją "drogę życiową"
                                        • nati1011 Re: do świętego młodzianka 31.12.07, 09:15
                                          czasem możesz jeszcze pomyśleć jakie szkodliwe może
                                          > być oddziaływanie osób ze wspomnianego tematu gdy pracując z
                                          młodymi
                                          > dziewczynami będą upowszechniać swoją "drogę życiową"


                                          doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Tak samo jak z innych bardzo
                                          złych rzeczy, jakie dzieją się na świecie. Niestety nikt nie jest w
                                          stanie pokonać całego zła. Trzeba się skupić na tych rzeczach, które
                                          możemy zrobić. I to robimy - min tutaj.

                                          Ciekawa jestem co wg ciebie należałoby zrobić z osobami głoszacymi
                                          takie poglądy? Okaleczyć, rozstrzelać? W Stanach ruchy pro life
                                          przez wiele lat prowadziły wręcz zbrojną walkę z przemysłem
                                          aborcyjnym. Nic to nie dało. Efekty zaczęła przynosić dopiero praca
                                          od podstaw. Kształtowanie właściwej postawy moralnej i systemu
                                          wartości. Tu jest jednak potrzebna ścicła współpraca z rodzicami,
                                          szkołą, kościołem.
                                          • mamaanieli Re: do świętego młodzianka 31.12.07, 10:12
                                            słuchaj, święty młodzianku (staryszku, czy innej maści człowieku).
                                            nie bardzo wiem już o co ci chodzi. jak przypuszczam, sam tego tez
                                            nie wiesz. najpierw naskoczyłeś na stałe forumowiczki, że... są
                                            prawie proaborcyjne.
                                            potem nie umiałeś udzielić sensownych odpowiedzi na parę prostych
                                            pytań.
                                            wyszło na to, że jakiegoś trolla ze spaczoną moralnością, i
                                            pewnikiem mocno nieszczęśliwego, stawiasz na równi z ludźmi, którzy
                                            działają tu od lat. i dzięki którym po forum biega wiele ocalonych
                                            dzieci. (o czym pewnie nie wiesz, bo czytanie ze zrozumieniem nie
                                            jest twoją mocną stroną).

                                            nie znoszę chamstwa i taniej demagogii. więc skończ z tym
                                            dogryzaniem, szydzeniem i pseudointelektualnymi wywodami (skierowaną
                                            obojętnie do kogo). jeśli chcesz POMAGAĆ, to zostań. pewnie się
                                            przydasz. Jeśli nadal chcesz PSUĆ i wprowadzać atmosferę absurdu,
                                            to... spadaj. powiem grzeczniej: to znajdź sobie inne miejsce na
                                            głoszenie chamskich i infantylnych zarazem kazań. pod świętymi
                                            pozorami. wiesz, właśnie ludzie tacy jak ty robią "łatkę"
                                            środowiskom pro - life: że rozhisteryzowani wariaci z szabelką.

                                            dziewczyny są w stosunku do ciebie bardzo grzeczne i milusie. a ty
                                            to wykorzystujesz. to nie jest miejsce dla potępiaczy, tylko dla
                                            ludzi którzy chcą pomagać. a nie pomaga się rzucając kamieniem.

                                            na to forum wchodzilo mnóstwo dziewczyn "tuż przed zabiegiem".
                                            zdeklarowanych, zapewniających że jutro czy pojutrze idą na zabieg.
                                            gdybyśmy wrzeszczały, tak jak ty, na pewno by poszły. bo to nie jest
                                            mądra perswazja. wiele dzieci udało się uratować i ty nie będziesz
                                            tego psuł swoim zachowaniem!!!

                                            uważaj, żeby swoim postępowaniem szkodzić i nie mieć Kogoś
                                            na "świętym" sumieniu!
                                            • skp110 Re: do świętego młodzianka 02.01.08, 00:08
                                              > wiesz, właśnie ludzie tacy jak ty robią "łatkę"
                                              > środowiskom pro - life: że rozhisteryzowani wariaci z szabelką.

                                              Wiem że są zaangażowane wielkie siły aby poszeżyć cywilizację śmierci
                                              Jak nie będzie osób które bedą stanowczo mówić na ten temat to znajdą sobie
                                              następnego przeciwnika (np takiego co nie mówi że aborcja to postęp) aby go
                                              wyeliminować.

                                              > wyszło na to, że jakiegoś trolla ze spaczoną moralnością, i
                                              > pewnikiem mocno nieszczęśliwego, stawiasz na równi z ludźmi, którzy
                                              > działają tu od lat.
                                              Dziwne wnioski, bo co innego zwrócenie uwagi na ewentualne błędy w przyjętej
                                              strategii (niechęć nazwania zabójstwa po imieniu ) a co innego powiedzenie komuś
                                              w oczy że jest morderczynia (jeśli to zrobił).

                                              > słuchaj, innej maści człowieku).
                                              Dziękuję za awans na człowieka
                                              • mamaanieli Re: do świętego młodzianka 02.01.08, 09:05
                                                jednak się nie zrozumiemy. treść to jedno, forma to drugie.
                                                • skp110 Re: do świętego młodzianka 05.01.08, 13:18
                                                  Dla niektórych forma ważniejsza od treści.
                                                  To nie do ciebie osobiście ale często można to zauważyć że słucha
                                                  się chętnie tych co mówią ładnie " na okrągło" choć logiki w
                                                  wypowiedzi nie ma żadnej
                                                  • mamaanieli Re: do świętego młodzianka 05.01.08, 20:59
                                                    gorzej, gdy logiki nie ma i w tych bardziej "kwadratowych"
                                                    wypowiedziach. to oczywiście tez nie do Ciebie.
                                                    forma nie jest ważniejsza niż treść. ale forma to
                                                    rodzaj "opakowania".
                                                    w imię "wnętrza" nawet piękny prezent można opakować w śmierdzący
                                                    papier toaletowy. tylko kto go bez obrzydzenia i wiadomego
                                                    nastawienia otworzy??
                                                    poza tym "forma" świadczy o rozmówcy. wszystko można powiedzieć i
                                                    bez owijania w... toaletowy.
                                                  • skp110 Re: do świętego młodzianka 14.01.08, 22:29
                                                    > gorzej, gdy logiki nie ma i w tych bardziej "kwadratowych"
                                                    > wypowiedziach. to oczywiście tez nie do Ciebie.
                                                    > forma nie jest ważniejsza niż treść. ale forma to
                                                    > rodzaj "opakowania".
                                                    > w imię "wnętrza" nawet piękny prezent można opakować w śmierdzący
                                                    > papier toaletowy. tylko kto go bez obrzydzenia i wiadomego
                                                    > nastawienia otworzy??
                                                    To jest naprawdę problem gdy opakowanie jest najważniejsze

                                                    > poza tym "forma" świadczy o rozmówcy. wszystko można powiedzieć i
                                                    > bez owijania w... toaletowy.
                                                    Najlepiej mówić bez żadnego owijania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka