Dodaj do ulubionych

ja nie oddałam...

12.07.05, 16:20
Był 1996 rok lato, ja miałam 22 lata i właśnie pożegnałam swojego chłopaka ,
mojego nauczyciela angielskiego, który wracał w swoje rodzinne strony na
wyspę.
Pożegnałam go z żalem ale bez rozpaczy choc nie mialam pewnosci czy
wróci....i oczywiście nie wrócił po tym co mu napisałam. Zrobiłam USG
dowiedziałam się że jestem w 8 tygodniu ciąży........nie nie płakałam na
początku i po prostu spędziłam resztę wakacji zgodnie z wcześniejszym planem
mając nadzieję że jeżdżąc na rowerze i pływając pod żaglem strace to dziecko.
Nie straciłam
myślałam bardzo długo o różnych rozwiązaniach bo wiedziałam że będę całkiem
sama, o tym by oddać też.......
usłyszłam bicie serca, zobaczyłam ledwie widoczne rączki i nóżki i pomyślałam
że ja mam dwie całkiem duże rączki, które sobie muszą poradzić
skończyłam studia poszłam do pracy i poznałam swojego męża
Jesteśmy prawie 6 lat po ślubie, w zeszłym roku mój mąż przysposobił moją
córkę, która ma lat 8 i jedynym moim bólem w sercu jest prawda której Wika
nie zna.........prawda o jej pochodzeniu
Obserwuj wątek
          • kasiapfk Re: Smagliszko ! 22.07.05, 21:11
            Nie masz bladego pojęcia o jawności adopcji.
            To, że rodzicie nie opowiadają światu o tym, że ich dziecko jest adoptowane, to
            nie znaczy,że nie móią o tym dziecku. Nie wiem skąd masz takie przekonania
            rodem ze średniowiecza, ale dziewczyno, uzupełnij edukację się a potem wypisuj
            takie dyrdymały!
            Teraz żadem świadomy swoich umiejętności rodzicielskich rodzic nie będzie
            ukrywał faktu adopcji przed dzieckiem. Bo i po co? Przecież jak dziecko zechce
            odnaleźc swoje korzenie biologiczne to nie oznacza, że sobie pójdzie i
            przepadnie te kilkanaście czy dwadzieścia lat wspólego zycia!

            Wiecie co, śmiać mi się chce jak czytam takie bujdy.
            Spotykamy się regularnie wraz z ok. 10 rodzinami adopcyjnymi ( w tym również
            mieszanymi) i nikt z nas nie mówi o adopcji bo to tak oczywiste,ze nasze
            dzieciaki to wiedzą, jak słońce smile
            A my w radosnym rechocie i skwierczeniu grilla opowiadaliśmy sobie
            wystarczająco głośny by słyszeli nas wszyscy sąsiedzi za płotem, o przebojach z
            ośrodkiem, sądami itp.

            I to mają byc tajemnice?????????
              • kasiapfk Re: kasiu 23.07.05, 07:18
                No co ty, kochana gdzież bym śmiała!!1 hihihi

                Faktycznie w temacie było REsmirkmagliszko, to opciągnęłam hihihi ale wyszłooooooo.
                UWAGA UWAGA mój post był do Smagliszki!!!!!

            • smagliszka Re: Smagliszko ! 05.08.05, 16:56
              Nie wiem skąd masz takie przekonania
              > rodem ze średniowiecza, ale dziewczyno, uzupełnij edukację się a potem
              wypisuj
              > takie dyrdymały!

              No przepraszam jesli kogos urazilam, moje "przekonania rodem ze sredniowiecza"
              wziely sie zapewne stąd że przede mną ukrywano fakt że zostalam adoptowana
              przez paręnaście lat uncertain

              Ale możliwe ze uzywajac slowa "wiekszosc" moglam kogos urazic-przepraszam.

              Niemniej jednak sądzę ze niepotrzebnie tak naskoczyliscie na autorke watku-
              szukala wsparcia i moim zdaniem to dobre miejsce.
              pzdr
        • deser_t Re: ja nie oddałam... 25.07.05, 10:00
          smagliszka napisała:

          > A niby jakie forum jest odpowiedniejsze??? Tutaj większość rodziców ma przed
          > swoimi dziecmi podobne tajemnice.


          Moment, wydawało mi się, że to forum ADOPCJA. Autorka postu dziecka nie oddała
          do adopcji, żadnego też nie adoptowała, więc...

          Moim zdaniem ten post to nie na to forum.
              • mowawe zbyt szybko wysłałam :) 25.07.05, 13:50
                nie bardzo podoba mi sie ton Twojego postu, wpadasz tutaj, w tylko sobie znanym
                celu uzewnętrzniasz się i nerwowo reagujesz na posty skierowane do Ciebie
                wygadałaś się, przedstawiłaś się w korzystnym swietle, że nie jesteś taka zła,
                okturna i oddająca dzieci, ok - niektórzy Cie poczytali ale na tym skończmy !
                Oczekujesz dyskusji, pochwały czy jeszcze czegoś innego ?
                • toja61 Re: zbyt szybko wysłałam :) 25.07.05, 14:39
                  ciekawe - to Ty ustalasz zasady na tym forum?
                  jeśli ja jestem nerwowa to co powiesz o sobie.....
                  jesli nie podoba Ci się coś w moim poście to nie czytaj
                  od Ciebie nie oczekuję absolutnie niczego
                  • mowawe chyba byłam zbyt łagodna 25.07.05, 15:04
                    Nie nie ustalam, ale wszystkich nas obowiązują zasady netykiety i kultura
                    osobista.
                    Nie wiem skąd domniemania o mojej nerwowości, ja nie syczę jadem, zwróciłam
                    tylko uwagę i to łagodnie.
                    Twoja postawa pryzpomina 5 letnie obrażone dziecko : nie chcesz nie czytaj !
                    Jednak chyba chciałaś się wybielić
                    Może bark Ci kogoś do wygadania ?
                    Napisz do Kasi smile)
                    • toja61 Re: chyba byłam zbyt łagodna 26.07.05, 11:21
                      Nie mam bladego pojęcia dlaczego to ja stałam się Twoim celem i jak
                      przeczytałam o moich jadach i innych przypadłościach złosliwościach to
                      właściwie nie wiem czy płakać czy się śmiać........zresztą to nie żadnego
                      znaczenia
                      O co chodzi z tym wybielaniem ? Masz wizje jakieś czy co? Ja nie musze przed
                      nikim robić wrażenia lepszej niż jestem w rzeczywistości i nawet się nie staram
                      A jeśli chodzi o wygadanie się to móiwąc delikatnie trochę nie ta forma i kolor
                      No to tyle na koniec - mam nadzieję że szybko nie znajdziesz kolejnej ofiary
                      Zaraz a Tobie przypadkiem nie brakuje kogos do strofowania i wprowadzania
                      etykiety?
                      • mowawe Prosciej nie potrafię :) 26.07.05, 19:05
                        Wiesz ja po prostu nie wiem czy Ty jesteś głupia czy taką z siebie robisz ?
                        Nie jesteś żadnym moim celem, po prostu pojawiasz się i piszesz post, że
                        ukrywasz przed swoim dzieckiem jego tożsamosć, jego pochodzenie. Piszesz to na
                        forum adopcja - ktoś zwraca Ci uwagę, że to nie te forum. Bo tu dzielimy się
                        swoimi troskami i zmartwieniami, a nie tym, że ukrywamy przed dzieckiem jego
                        historię. Histerycznie tytułujesz swój post : ja nie oddałam" - to po co to
                        piszesz, żeby Cię pochwalić ? Ja po prostu pytam o cel ? Nie rozumiesz
                        pytania ? Trudno Ci na nie odpowiedzieć ? Jeśli tak to po prostu to napisz !
                        Jeśli nie to po prostu to nazwij ! A Ty tworzysz zdania zupełnie niepotrzebne
                        krążące wokół mojej osoby. Odpyskowałaś więc zwróciłam Ci grzecznie uwagę.

                        Nie mam wizji tylko po coś te posty tu piszesz nie ? Po co tytułujesz go : ja
                        nie oddałam ? Po to żeby poprawic sobie samoocenę ? Po to żeby wybielić się, że
                        ukrywasz tożsamosć dziecka ? Czegoś chyba po takim poście oczekujesz ?

                        Nie rób z siebie ofiary, nie wypada grać na cudzych emocjach, chyba, że znó
                        zależy Ci na wywołaniu współczucia.
                        Jeśli nie potrafisz podać racjonalnych argumentów a tylko kążyc wokół swojej
                        osoby to po prostu ignoruj moje posty i nie odpowiadaj.

                        Jak jeszcze nie rozumiesz to chodzi mi o dwie sprawy
                        1) normalne ( rozumeim przez to kulturalne)zachowanie na forum
                        2) poznanie celu Twojego postu
                        • toja61 Re: Prosciej nie potrafię :) 27.07.05, 11:56
                          napisałam pokrótce swoją historię aby po prostu się nią podzielić, uważałam i
                          nadal uważam że było to dobre forum. Moja córka jest tylko połowicznie
                          adoptowana ale jednak jest.
                          Jedna moja odpowiedż spowadowala lawinę słow na które chyba niezasługuję.
                          Czy nie jest troską i zmartwieniem powiedzenie dziecku prawdy takiej prawdy?
                          Może dla Ciebie nie............ja nie krzyczę a ty zrobiłaś mi pisemną
                          awanturę, mowiłaś coś o etykiecie i kulturze?
                          Przyjmij zatem że jestem głupia
                          bye
                          • kasiapfk Re: Prosciej nie potrafię :) 27.07.05, 16:30
                            To ja, zeby zakończyć pyskówki, wrócę do tematu.
                            Ja widzę tak sprawy:
                            1) napsałaś posta, że nie oddałaś dziecka do adopcji...( no własnie nie wiem
                            czemu tak dramatycznie zatytułowałaś go. Wystarczyłoby: Mój mąż adoptował moją
                            córkę...)
                            2) masz problem, bo dziecko nie wie, że mąż nie jest jej ojcem biologicznym i
                            to cię męczy (czy tak?)
                            3) myślisz, że należy córce to powiedzieć (czy tak?)
                            4) chcesz abysmy się jakoś do problemu odniosły?

                            Bo ja niestety zrozumiałam twojego posta jako, nie tyle chęć wybielenia się, a
                            raczej oczekiwanie na "pochwały bo jednak nie oddałam dziecka" a potem "tak jak
                            wy mam tajemnice przed moim dzieckiem" - co oczywiście wyszło z postu
                            Smagliszki, więc nie do końca to twój tekst. A z pierwszego postu nijak nie
                            wywnioskowałam, że chcesz małej powiedzieć. Tylko tyle, że ona nie zna do końca
                            prawdy. I tyle.

                            no to wywnętrzyłam się.
                            pozdro paniom smile
                            K.
                            • toja61 Re: Prosciej nie potrafię :) 28.07.05, 13:19
                              No taaaaak , właściwie powinnam odpowiedzieć 3 x tak!!
                              Ale na serio to może tytuł niezbyt był zgrabny i udany bo mój pierwszy i tak
                              się jakoś napisał ale i historia w wielkim skrócie i nie dońca jasna.
                              chyba jestem za "zielona" żeby tak tak wszystko ładnie i zgrabnie ująć. I nie
                              wiem czy potrafię słowami określić wszystkie emocje i uczucia zwiaązane z tym
                              kłopotem zwłaszcza że ma podwójne dno. Mój mąż uważa że nie powinnam o tym
                              mówić Córce i w ogóle jest temu przeciwny a ja jestem wewnętrznie przekonana o
                              tym że nie należy jej okłamywać bo taka tajemnica jest jak kłamstwo i żle się z
                              tym czuję. Ok to tyle. Jeśli ktos ma jakiś pomysł jak to zrobić i kiedy? Bo
                              może z taką widomością należy zaczekać? To proszę niech podpowie
                              • kasiapfk Re: Prosciej nie potrafię :) 28.07.05, 16:14
                                Zrozumiałam,że małą ma prawie 10 lat. To dużooo. Jak na poweidzenie prawdy.
                                Ponieważ jednak jestem zadelkarowaną zwolenniczką prawdy, powiedziałabym
                                małej "porzy okazji". Zaczęłabym, że czasem sa dzieci, których rodzice
                                biologiczni nie wychowują.
                                Może dobrze by było gdybyś skontaktowała się z jakimś psychologiem, który ma
                                doświadczenia z rodzinami adopcyjnymi ukrywającymi fakt adopcji
                                Inna rzecz jak Wy się odnosicie do adopcji i dzieci adopcyjnych w ogóle. Jeśli
                                ją potępiacie choćby kiwajac z politowaniem głową nad historiami jak to
                                adoptowany chłopiek zamordował rodziców a oni tacy dobrzy, to jest ryzyko,że
                                mała dowiadując się,ze tata jest tata adopcyjnym będzie żle o sobie mysleć.
                                To trudna sprawa.
                                A może być tak,że mała zapewniana o miłości tatusia smile)))))))))))) poukłada
                                sobie to jakoś w głowinie smile))))))))
                                czego życzę.
                                • toja61 Re: Prosciej nie potrafię :) 29.07.05, 17:09
                                  Dzięki za dobre słowo, moja córcia ma 8,5 roku i nigdy nie ogląda takich
                                  drastycznych hstorii bo to raczej nie dla niej ale z różnymi sytuacjami
                                  rodzinnymi się styka i je rozumie, nie są dla niej szokujące szczególnie że mój
                                  mąż ma synka z poprzedniego zwiąku tak więc ona styka się z taką sytuacją na co
                                  dzień.
                                  Jeszcze raz dzięki mam nadzieję że znajdę w sobie doścć odwagi by jej powiedzieć
                • kasiapfk Re: zbyt szybko wysłałam :) 25.07.05, 14:42
                  Proponuję też czytać ze zrozumieniem.
                  Zwłaszcza zakres tematyczny tego forum.
                  Zawsze można założyć własne prywatne pt: "Matki ukrywajace prawdę przed
                  dziećmi..." brzmi miedialnie i na pewno będzie spore zainteresowanie.
    • bestiaaa Re: ja nie oddałam... 27.07.05, 17:31
      Dziewczyny!Przepraszam,że się wtrącę,ale wydaje mi się,że autorka postu nie
      miała nic złego na myśli.Może tytuł niefortunny,ale tekst do zrozumienia.
      Toja61 weszła na forum adopcyjne,bo miała nadzieję znależć rozwiązanie sprawy.
      Bo czyż nie uczestnicy tegoż forum stykają się z tym problemem?Czy nikt nie
      myśli,co jest lepsze dla dziecka?Wiem,posypie się lawina słów,ale takie są moje
      odczucia.Jesteśmy przed decyzją adopcji i dziś wiem,że prawda mimo wszystko.Ale
      nie wszyscy tak myślą.I tu jest dobre miejsce do tego,aby przedstawić swoje
      argumenty ZA.
      Agnieszka
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka