Dodaj do ulubionych

powrót do białegostoku

11.02.05, 14:50
to w zasadzie do wszystkich, co gdzieś się przenieśli.
- czy myślicie o powrocie do rodzinnej miejscowości?
- jak często?
- jak oceniacie szanse na wprowadzenie tego w życie?
Obserwuj wątek
    • ralston Re: powrót do białegostoku 11.02.05, 15:08
      Myśl taka cały czas gdzieś wokół mnie krąży. Gdyby stworzyły się możliwości
      znalezienia satysfakcjonującej pracy to bym się pewnie przeniósł, bo bardzo
      dobrze się czuję w Białymstoku. No i byłoby bliżej rodziny.
      Sznase na realizację? Widzę raczej w ciemnych barwach...
    • julia-lilo Re: powrót do białegostoku 12.02.05, 06:30
      a ja nie mysle o powrocie, tylko o odwiedzinach...gdyby drastycznie zmienila
      sie sytuacja w Polsce to bym wrocila....
      Bialystok jest fajnym miastem dla studentow...mialam tam piekne chwile ...
      super ludzie, wkurzajace mpki :) ale to jest wlasnie Bialystok....
      Polana na akademickiej :) karaoke :) puby... tysiace ludzi wieczorem na
      ulicach .. fajnie tam jest. fajnie byloby wrocic z mysla ze sie jest tylko na
      wakacjach .
      Pozdrawiam
      • anka1 Re: powrót do białegostoku 14.02.05, 15:44
        tez bym wrocila do swojego rodzinnego miasta gdybym prace w nim dostala ...
        • oka4 Re: powrót do białegostoku 23.02.05, 05:31
          To Ty, Aniu, nie z Bialegostoku?
          Czy moze z Bialegostoku tylko teraz gdzie indziej mieszkasz?
          • anka1 Re: powrót do białegostoku 23.02.05, 14:06
            do Bialegostoku przybylam z powodu pracy. ale tesknie do miejsca z ktorego
            przybylam ...
        • oka4 Re: powrót do białegostoku 23.02.05, 05:33
          Gdyby realia byly inne, wrocilabym natychmiast.(praca, rodzina)
          Niestety na razie wracac moge tylko myslami...
          • kalsew Re: powrót do białegostoku 23.02.05, 14:04
            Ja wyjechalam na studia do stolycy, ale wiedzac, ze to taczej miejscie nie dla
            mnie. No i potwierdziło się, mimo niesamowitych ludzi, których spotkałam. Ale
            teraz okazuje się, że wyląduję jeszcze dalej, we Wrocławiu. I serce mi
            ściska...Jak sobie myślę o piwie w Odeonie, lub koktajlu w Martinie, o
            możliwości powrotu spacerem z imprezy...Ale przede wszystkim ludzie i miejsca.
            Jak tylko mam chandrę, to wystarczy wyjść do centrum i od razu kogoś spotkam.
            Niestety, w Białymstoku nie mogę pracować tak jak w innych wiekszych miastach, a
            nie dojrzałam do decyzji zakładania własnego biznesu.
            I mimo całej miłości i uwielbienia dla tego miasta (nawet mimo licznych
            kościołów:))nie przewiduję na razie powrotu. Za to odwiedzam najczęściej jak
            tylko mogę:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka