gwiezdny.zalogowany
03.10.03, 15:33
No właśnie. W końcu się zmusiłem! Lubicie wizyty u stomatologów? Borowanko
wiertarą (na wysokich obrotach, tak, że aż mózg się metalizuje),
przedmuchiwanko zimnym powietrzem, szlifowanko takim czymś z chropowatą
końcówką (na wolnych obrotach) no i ten odsysacz śliny... Postanowiłem dać
się na żywca, bez znieczulenia i myślałem w połowie, że odgryzę jej tą
wiertarę... Mało nie zszedłem...
A na koniec usłyszałem, że to preludium do tego co mnie czeka za tydzień...
Sadystka, nie?
O pardon, tak naprawdę to na koniec usłyszałem: "sto osiemdziesiąt złotych".
Za dwa zęby. W Białymstoku to chyba taniej wyjdzie, co? Nawet z biletami PKP
chyba? Kto ostatnio przeżywał to co dzisiaj ja?