kol.3
27.11.11, 08:46
Moja kuzynka (mocno starsza osoba) jest posiadaczką równie starego i na dodatek dość tandetnie zbudowanego domu na działce na wsi. Dom stoi w zacienionym miejscu, kuzynka okien otwierać nie lubi (wietrzy tylko przez otwarte drzwi) i i wyhodowała sobie grzyb, wilgoć, pleśń i nie wiem co tam jeszcze. Ściany całe są w czarnych lub szarych łatach, tynk leci. Kuzynka chce malować ściany i wiejski majster doradził jej, aby najpierw te ściany odgrzybić a potem obłożyć styropianem od środka, to grzyba widać nie będzie. Osobiście wątpię w sens takiego odgrzybiania, bo trzeba by je zacząć od piwnic i poprawienia izolacji od podłoża. Sens finansowy tej operacji też jest wątpliwy, bo dom to rudera. Bardzo proszę o opinię.