Dodaj do ulubionych

czy zawsze podpisujecie umowę przed remontem?

01.06.04, 23:15
i czy zdarzyło się, że dostajecie dokładny kosztorys (no, mniej więcej) prac?
Zdaję sobie sprawę, że w sumie różnie może być, ale... przecież powierzchnia się nie zmieni i JAKOŚ to można obliczyć.
Wszyscy, których się pytam o remont, mówią 'nie sądziłem/am, że to tyle będzie kosztowało', a ja na zbyt duże niespodzianki nie mogę sobie pozwolić.
Obserwuj wątek
    • vampi_r Re: czy zawsze podpisujecie umowę przed remontem? 02.06.04, 12:45
      Podpisanie umowy przed remontem i sporządzenie dokładnego kosztorysu, to
      powinna byc norma.
      Ale ja myslę, że na palcach jednej ręki bedzie można policzyć firmy, które tak
      postępują.

      Polska norma to własnie wyrolowanie klienta na koniec.
      Np. fachowiec mówi, ze liczy sobie za malowanie 5 zł /m2. OK, tyle, ze na
      koniec dowiesz się, że 5 zł to było netto, dochodzi więc 7% VAT, poza tym 5 zł
      to za jednokrotne malowanie, a u ciebie trzeba było malowac 2 razy (zwykle
      maluje się 2 razy), a poza tym 5 zł to cena za malowanie białą farbą, a u
      ciebie był kolorek, a za kolorek to już 7 zł.
      Poza tym ścianę najpierw malarz musiał naszykowac - przetrzeć, zaszpachlowac,
      umyć, a za to liczy dodatkowe 3 zł z metra.
      No i liczył ktos 5 zł/m2 a tu faktycznie wyszło 20 zł. Czyli 4 razy drożej.

      Takkkk... to norma naszych fachmanów.

      Podpisywać więc umowy przed i prosić o kosztotysy. Jeśli jakaś firma nie chce
      tego zronbić, to jej z miejsca podziękować.
      • amused.to.death Re: czy zawsze podpisujecie umowę przed remontem? 03.06.04, 17:23
        > Polska norma to własnie wyrolowanie klienta na koniec.

        No właśnie tego się boję, bo niektórzy znajomi mają takie przykre doświadczenia. Nikt z nich nie dostał kosztorysu przed.
        Rozmawiałam z jednym 'fachowcem' który dał mi jakiś swój częściowy cennik i powiedział 'to pani sobie policzy'. Nie policzę sobie bo primo: nie znam się, secundo: co z tego jak on mi później powie, że ja to sobie źle policzyłam. Więc panu podziękowałam. A kosztorys mieć muszę, bo na remont biorę kredyt, a bank żąda kosztorysu. Właśnie usiłuję się umówić z kolejnym fachowcem... eh...
        • naprawy Re: czy zawsze podpisujecie umowę przed remontem? 03.06.04, 18:03
          amused.to.death napisała:

          > > Polska norma to własnie wyrolowanie klienta na koniec.
          >
          > No właśnie tego się boję, bo niektórzy znajomi mają takie przykre
          doświadczenia
          > . Nikt z nich nie dostał kosztorysu przed.
          > Rozmawiałam z jednym 'fachowcem' który dał mi jakiś swój częściowy cennik i
          po
          > wiedział 'to pani sobie policzy'. Nie policzę sobie bo primo: nie znam się,
          sec
          > undo: co z tego jak on mi później powie, że ja to sobie źle policzyłam. Więc
          pa
          > nu podziękowałam. A kosztorys mieć muszę, bo na remont biorę kredyt, a bank
          żąd
          > a kosztorysu. Właśnie usiłuję się umówić z kolejnym fachowcem... eh...
          >

          Zapewniam Ciebie ,że każda firma wykona dla Ciebie kosztorys jaki tylko
          będziesz chciała i na ile będziesz chciała. Tylko to kosztuje !!!!
          O tym to Ty już masz przekonanie chociażby po przykładach do których sięgasz
          tak utyskując, a wniosek z tego taki, że nikt się nie dał nabrać babie
          na ten numer!!!
          he he he ! : "proszę mi przedstawić kosztorys bo ja musze wiedzieć i odpowiem
          jutro w grudniu po południu "

          • vampi_r Re: czy zawsze podpisujecie umowę przed remontem? 03.06.04, 19:12
            Zupełnie nie wiem, jak można coś liczyć za zrobienie kosztorysu.
            Toz to powinien być psi obowiązek firmy, która wynajmuje sie do remontu.
            Owszem - Pan Zenek złota raczka, którego bierzemy do naprawienia kranu, nie
            będzie nam robił kosztorysu.
            Ale poważna firma? Zwłaszcza gdy robi się generalny remont?

            Nieraz koszt takiego remontu przekracza 20 tys. To niemal cena samochodu.
            A oni łachę robią, że prosimy ich wpierw o kosztorys?

            Czas najwyższy przyjąc jakies normy i tych wszystkich "fachowców" od Usterek
            odstawić na bocznicę. Ale do tego potrzebna jest świadomośc społeczna
            • vampi_r PS. Amused 03.06.04, 19:13
              Czy jesteś może fanką Rogera Watersa?
              • amused.to.death Re: PS. Amused 03.06.04, 21:59
                > Czy jesteś może fanką Rogera Watersa?

                ehh.. stare dzieje w zasadzie - rzadko teraz wracam do Watersa.
                Ale 'Amused to death' to moja ulubiona płyta:))) Utwór chyba też:)))
          • amused.to.death pseudo-fachowcom mówimy NIE 03.06.04, 21:57
            > a wniosek z tego taki, że nikt się nie dał nabrać babie na ten numer!!!

            'panom' z takim podejściem do klienta od razu mówię nie. I cały czas zastanawiam się kiedy tym pseudo-fachowcom przyjdzie do głowy, że oni mi nie robią łaski i nie muszę ich całować po rękach, że łaskawie zechcą do mnie przyjść i zrobić remont.

            Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie 30 tys. które planuję wydać na remont to bardzo dużo - i dlatego chce wiedzieć czy starczy to na kuchnię i łazienkę, czy może jeszcze pokój i korytarz, a może jeszcze jeden pokój (- tak, tak, wiem, że się rozpędziłam, ale..:)) Nie mogę sobie pozwolić na to, żeby usłyszeć później jakąś z sufitu wziętą sumę. Dla mnie to jest poważny wydatek i muszę się do niego przygotować. Żeby później nie czytać na rachunku rzeczy w stylu 'demontaż lustra - 20 zł' (chodziło o odręcenie dwóch śrubek).

            Zastanawiam się też, kiedy tym fachowcom przyjdzie do głowy, że jednak warto dobrze pracować? Ja już niby miałam ekipę, ale najpierw wzięli ją moi znajomi - rezultat: znajomi wściekli, a ja szukam drugiej ekipy.

            Jakieś dwie godziny temu był u mnie pan, który będzie robił mi kuchnię. Miałam jego namiary od znajomych, którzy mieli jego numer od znajomych, którzy też mieli jego numer od znajomych. Wszystkim facet robił meble kuchenne i szafy wnękowe - wszyscy zadowoleni, wszyscy go polecają. I co nie warto się starać?

            A jakieś pół godziny temu w końcu udało mi się dodzwonić do kolejnego pana od remontu. Gorąco polecanego przez moją znajomą, która po trzech dniach przyglądania się jego pracy wyjechała na wakacje, a po powrocie (po mniej więcej miesiącu).... nie miała żadnych zastrzeżeń. Kosztorys dał jej przed. I nie było żadnych problemów z rozliczaniem się.

            Kiedy się za to wszystko zabierałam, myślałam, że będzie łatwiej. Wydawało mi się, że mam tam jakąś sumę pieniędzy - pójdę do sklepu, tam mi doradzą. Wezmę ekipę, zrobią, zapłacę, posprzątam i będę mieszkać. A co teraz? Czytam, szukam, pytam znajomych, przygotowuję się bo okazało się, że na fachowość fachowców to jakoś trudno liczyć.
            • Gość: hania Re: pseudo-fachowcom mówimy NIE IP: *.debacom.pl 03.06.04, 22:31
              lepiej wiedziec na czym sie stoi
            • aletka1 Re: pseudo-fachowcom mówimy NIE 04.06.04, 10:48
              Czesc!!
              ja dopiero jestem przed takimi dylematami, w twoim poscie wyczytalam ze masz
              juz pana do zrobienia kuchni (polecanego juz przez paru twoich znajych i
              znajomych "Krolika"). Czy mogabys podac namiary na tego pana? Bo to chyba nie
              tajemnica.
              moj e-mail m_kaleta@o2.pl
              Bede bardzo wdzieczna, pozdrawiam
              Aletka
              • amused.to.death Re: pseudo-fachowcom mówimy NIE 04.06.04, 12:27
                hm... Alteka, ja jestem z Poznania:))
            • naprawy Re: 1-uczyć się 2-uczyć się 3-uczyć się... 04.06.04, 11:09
              amused.to.death napisała:

              > > a wniosek z tego taki, że nikt się nie dał nabrać babie na ten numer!!!

              a dlaczego ?

              Bo jeżeli ktoś nie ma w głowie to przynajmniej powinien do książek zaglądać !

              Wysterczy sobie kupić:

              www.ksiegarnia.murator.pl/product_info.php?products_id=1204&

              www.ksiegarnia.murator.pl/product_info.php?products_id=1204&
              www.ksiegarnia.murator.pl/product_info.php?products_id=812&
              www.ksiegarnia.murator.pl/product_info.php?products_id=1204&
              www.ksiegarnia.murator.pl/product_info.php?products_id=1204&

              • amused.to.death Re: 1-uczyć się 2-uczyć się 3-uczyć się... 04.06.04, 12:42
                > Bo jeżeli ktoś nie ma w głowie to przynajmniej powinien do książek zaglądać !
                >
                > Wysterczy sobie kupić

                Widzisz, co do biblioteczki domowej, to zbieram zupełnie inne pozycje.
                Do książek zaglądam, ale dla mnie to paranoja.
                Idę do banku po kredyt, to odpowiadają na wszystkie moje pytania, bo jestem ich klientem.
                Chodzę na prywatne zajęcia z języka - nauczyciel wyjaśnia mi wszystkie wątpliwości i skupia się na tym co dla mnie najważniejsze.
                Idę prywatnie do lekarza - jest miły, odpowiada na pytania.
                etc.
                Przychodzi pan od remontu, mówi, że liczyć mam sobie sama, a na pytanie_o_coś_tam odpowiada 'pani... pani to się nie zna....'

                To jest normalne?
                Poza tym gdybym się znała, to zamiast jechać na wakacje siedziałaby robiąc sobie sama remont.
                • vampi_r Re: 1-uczyć się 2-uczyć się 3-uczyć się... 04.06.04, 13:44
                  amused.to.death napisała:

                  > > Bo jeżeli ktoś nie ma w głowie to przynajmniej powinien do książek zagląda
                  > ć !
                  > >
                  > > Wysterczy sobie kupić
                  >
                  > Widzisz, co do biblioteczki domowej, to zbieram zupełnie inne pozycje.
                  > Do książek zaglądam, ale dla mnie to paranoja.
                  > Idę do banku po kredyt, to odpowiadają na wszystkie moje pytania, bo jestem
                  ich
                  > klientem.
                  > Chodzę na prywatne zajęcia z języka - nauczyciel wyjaśnia mi wszystkie
                  wątpliwo
                  > ści i skupia się na tym co dla mnie najważniejsze.
                  > Idę prywatnie do lekarza - jest miły, odpowiada na pytania.
                  > etc.
                  > Przychodzi pan od remontu, mówi, że liczyć mam sobie sama, a na
                  pytanie_o_coś_t
                  > am odpowiada 'pani... pani to się nie zna....'
                  >
                  > To jest normalne?
                  > Poza tym gdybym się znała, to zamiast jechać na wakacje siedziałaby robiąc
                  sobi
                  > e sama remont.
                  >

                  Masz całkowitą rację Amused.
                  Idąc na operację wyrostka, nie musze wpierw czytac poradnika "Jak się zaszyć".
                  Ci którzy mają jakies pojęcie o remontach (a własnie Naprawy ma, podobnie jak
                  Aankaa - hmmm... coś podejrzewam...), nieraz myśla, że kazdy powinien miec.
                  A to nie tak.
            • Gość: bob budowniczy:) Re: pseudo-fachowcom mówimy NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 11:21
              amused.to.death napisała:
              >
              > Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie 30 tys. które planuję wydać na remont to
              > bardzo dużo - i dlatego chce wiedzieć czy starczy to na kuchnię i łazienkę, czy
              > może jeszcze pokój i korytarz, a może jeszcze jeden pokój (- tak, tak, wiem, ż
              > e się rozpędziłam, ale..:)) Nie mogę sobie pozwolić na to, żeby usłyszeć późnie
              > j jakąś z sufitu wziętą sumę. Dla mnie to jest poważny wydatek i muszę się do n
              > iego przygotować. Żeby później nie czytać na rachunku rzeczy w stylu 'demontaż
              > lustra - 20 zł' (chodziło o odręcenie dwóch śrubek).

              Powiem tak: od 5 lat prowadzę firmę remontowo-budowlaną. Przez ten okres 1(JEDNA) osoba podpisała ze mną umowe o remont, nikt poza tym nawet o coś takiego nie pytał. Przed pracą robie ludziom skrócony kosztorys prac, pytając się czy interesuje ich wersja maksymalnie rozbudowana, przygotowująca ich na najgorsze, choć niekoniecznie wykonywane czynności (i tak nie ze wszystkimi niewidocznymi przy oglądaniu niespodziankami) czy też taka w której będą wyszczególnione tylko te pozycje o których wiem że na 100% będą do zrobienia. Dziewięćdziesiąt parę procent ludzi prosi o tę drugą wersję, łudząc się że to wystarczy bo przecież na oko jest prosto, łatwo i bez niespodzianek. Dopiero później wychodzą takie fakty jak to że instalacja jest w takim stanie że trzyma się na rdzy (jak to -przecież dwa lata temu wymieniali?) czy też to że ścianka trzyma się kupy tylko dlatego że składa sie z cegły, zaprawy i płytek i po zbiciu płytek chwieje się jak pijany marynarz:) zas instalacja elektryczna jest w takim stanie że sypie się w palcach. Są to po prostu rzeczy których nie mozna przewidziec i obie strony powinny zdawac sobie sprawe z możliwości ich wystapienia

              Żeby później nie czytać na rachunku rzeczy w stylu 'demontaż
              > lustra - 20 zł' (chodziło o odręcenie dwóch śrubek).

              - widzisz to też jest część pracy i podobnie jak montaż zajmuje czas i nie ma powodu żeby to robić za darmo.
              • amused.to.death Re: pseudo-fachowcom mówimy NIE 04.06.04, 12:53
                Widzisz, moja sytuacja jest trochę inna: bo ja będę robić w łazience i kuchni WSZYSTKO. Zaczynając od wymiany wszystkich rur, całej instalacji elekt,czesciowo burzenia scian...
                Nie oczekuję, że ktoś zrobi mi kosztorys z dokładnością co do złotówki, zdaję sobie sprawę, że wielu rzeczy nie da się obliczyć, ale... ja mówię już o dość dużych kwotach i... (suprise, suprise)różnica rzędu np. 10 tysięcy w jedną czy drugą stronę to dosyć duża różnica.
                • Gość: bob budowniczy:) Re: pseudo-fachowcom mówimy NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 12:58
                  no trochę to juz jest:)
              • vampi_r Bob budowniczy. 04.06.04, 14:03
                Gość portalu: bob budowniczy:) napisał(a):

                > Żeby później nie czytać na rachunku rzeczy w stylu 'demontaż
                > > lustra - 20 zł' (chodziło o odręcenie dwóch śrubek).
                >
                > - widzisz to też jest część pracy i podobnie jak montaż zajmuje czas i nie
                ma
                > powodu żeby to robić za darmo.
                >

                Bob, jesteś rozsądnym człowiekiem i z tego, o piszesz, to całkiem niezłym
                fachowcem.
                Ale te 20 zł za zdjęcie lustra, to lekka przesada. Jak bierze się za remont 10-
                20 tys, to to zdjęcie lustra można zrobic juz gratis.
                Bo tak, można jeszcze osobno doliczac:
                - wejście po schodach
                - wniesienie drabiny
                - wejście na drabinę
                - umaczanie wałka w farbie
                itp.
                • Gość: Bob budowniczy:) Re: Bob budowniczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 14:31
                  nie wnikam w to czy 20 zl za demontaz to duzo czy malo, chodzi mi o sam fakt zdziwienia ze taka pozycja moze sie znaleźć w wyszczególnieniu robót.

                  Równie dobrze mozna do Twojej listy doliczyc wyniesienie i wywiezienie gruzu, dowóz materiałów itp rzeczy o których, przynajmniej ja, nie wspominam ludziom. Zresztą podobnie jest z materiałami których zużyta ilość (np w przypadku łazienki) jest znikoma - farba na 2 m2 sufitu, farba alkidowa do grzejnika - nie uzasadnia zakupu całych opakowń - po prostu przywoże to z własnego skladziku nie licząc tego (zresztą sa to materiały które ludzie daja po remoncie mówiac: Panie a na co mi to, Pan to gdzies wykorzysta
                  Tak więc widzisz że Twoja listę za co płacić/nie płacić mozna rozciągać w obie strony:)
                  • vampi_r Re: Bob budowniczy. 04.06.04, 16:31
                    Można rozciągać w różne strony.
                    Tyle, ze mi chodzi o to, że jak zamawiam firmę i mówię im: "Chcę zrobić
                    generalny remont łazienki i kuchni (wymiana kabli, gałązek lokalowych, glazury
                    i terakoty), ile to będzie kosztowało. Glazurę i terakotę już mam, reszta wasza"
                    To oczekuję, że dostanę kosztorys typu:
                    - wymiana kabli......... cena (z podziałem na koszt materiałów i robocizny)
                    - wymiana rur wodno-kan....cena (j.w.)
                    - skuwanie starej glazury i terakoty....... cena
                    - kładzenie glazuty i terakoty........ cena (w tym kleje tyle, listwy tyle,
                    fuga ileś).
                    - malowanie....... cena (w tym farba tyle)

                    To tak mniej więcej.
                    A nie chcę potem zobaczyć na fakturze dodatkowej pozycji osobno płatnej np.
                    - zdjęcie lustra
                    - zdjęcie umywalki
                    - odkręcenie baterii
                    - wynoszenie gruzu
                    - itp.
                    Bo wiadomo, że łazienkę przed remontem trzeba naszykowac, a jak skuje się starą
                    glazurę, to trzeba to wynieśc. I te czynności powinny byc juz zawarte w ogólnej
                    cenie, a nie nagle znaleźć się osobno, dodatkowo.
                    • Gość: 37 ski Re: Bob budowniczy. IP: *.autocom.pl 04.06.04, 19:15
                      To tak mniej więcej.
                      A nie chcę potem zobaczyć na fakturze dodatkowej pozycji osobno płatnej np.
                      - zdjęcie lustra
                      - zdjęcie umywalki
                      - odkręcenie baterii
                      - wynoszenie gruzu
                      - itp.
                      Bo wiadomo, że łazienkę przed remontem trzeba naszykowac, a jak skuje się starą
                      glazurę, to trzeba to wynieśc. I te czynności powinny byc juz zawarte w ogólnej
                      cenie, a nie nagle znaleźć się osobno, dodatkowo.

                      Od wielu lat prowadzę firmę i wielokrotnie wykonuję kosztorysy dla klientów
                      indywidualnych i na sto napisanych 80 procent kończy się odmową. Klient nawet
                      nie raczy oddzwonić i przedyskutować poszczególne pozycje. Rozumiem to - jest
                      to ryzyko firmy. Jeżeli prace typu wywóz gruzu lub skucie glazury wliczałbym do
                      ceny m2 podnosiłoby to cenę usługi i klient odrzuciłby taką ofertę kosztorysową
                      bo byłbym wg niego drogi. Częstą praktyką jest podawanie przez konkurencję cen
                      niskich, a później doliczanie czynności dodatkowych. Ale klient przeważnie
                      patrzy na cenę - później narzekając na fachowców. Każda czynność wymaga
                      umiejętności i tylko pracownik dobrze wyszkolony i odpowiednio opłacany ma
                      motywację aby swoją pracę wykonywać żetelnie i fachowo. Aby ten warunek był
                      spełniony prace muszą być odpowiednio opłacane, a klienci powinni być bardziej
                      wymagający aby "niby" fachowcą odechciało się kombinować. Jeżeli parę razy
                      będzie poprawiał swoją źle wykonaną pracę to może się nauczy szanować klienta.
                      Osobiście wymagam dużo od swoich pracowników i odpowiednio ich wynagradzam za
                      ich dobrą robotę. Odpowiednio wyceniam swoje prace aby później nie kombinować
                      jak tu zaoszczędzić kosztwm klienta - lepiej nie wykonywać prac niż zepsuć
                      wizerunek firmy. Wychodzę z założenia, że jeżeli ja jestem zadowolony z
                      wykonanej pracy swojej firmy klient nie powinien być zawiedziony. Ja też
                      czasami jestem odbiorcą usług innych firm i wiem jakie można napotkać problemy.
                      Pozdrawiam !
                      • vampi_r Re: Bob budowniczy. 04.06.04, 19:39
                        Wiesz, ja ci powiem, Ski - wiadomo, że klienta trzeba jakoś zdobyć i podanie
                        ceny nieco zanizonej to taki własnie lep na muchy.
                        Każdy w kapitaliźmie tak robi, to taki swoisty marketing.

                        Rzecz jedak w tym, by nie kantowac klienta typu (jak podałem przykład) 5 zł za
                        pomalowanie m2 powierzchni, a potem wychodzi 20 zł.

                        Obserwując rynek firm remontowych dochodzimy jednak do wniosku, ze napradę
                        dobrych w Polsce jest niewiele (no może twoja i Boba). Jak klienta nie
                        okantujesz i zrobisz mu dobrze i rzetelnie, to nawet jakbyś miał ceny wyzsze o
                        te parę złotych niż konkurencja, to i tak ciebie będą wszyscy brać. Gro zleceń
                        zapewne dostajesz, bo ktoś, komu robiłes poleciłe cie komuś, a ten ktoś, komus
                        itd.

                        Mam kumpla, który prowadzi warsztat samochodowy. Po 10 latach działalności
                        zdobył se takie rzesze stałych klientów, że ludzie przejeżdżają i 50
                        kilometrów, by tylko w jego warsztacie auto było naprawiane. A bo właśnie robi
                        dobrze, sprawnie, miło i kulturalnie (nie rzuca przecinkami), klientowi
                        cierpliwie wytłumaczy, porozmawia, zazartuje, poczęstuje kawą, jak samochód
                        musi zostać na dłu zej, to podwiezie klienta swoim samochodem do przystanku
                        autobusowego itp.itd. Do tego kazdy klient widzi powieszony na ścianie jego
                        dyplom Politechniki.
                        No i ceny ma o 20% wzsze, niz w sąsiednim warsztacie. Mimo to, wszyscy walą do
                        mojego kolegi, bo w sasiednim warsztacie syf, brud i zawsze pijany gościu.
                  • Gość: Biedron Re: Bob budowniczy. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 05.06.04, 20:02
                    Wlasnie szukam ekipy do generalnego remontu mieszkania,ok.62mkw,zerwanie
                    podłóg, skucie glazury, terakoty, nowe ścianki działowe, nowe gl/ter., panele,
                    zburzenie ściany między WC a łazienką itd, itp.
                    Oczywiście decyzję uzależniam od wiarygodnego kosztorysu. Jeśli Bob lub Ski
                    jest zianteresowany proszę o kontakt: agakony@aster.pl
    • Gość: zz_nowy Re: czy zawsze podpisujecie umowę przed remontem? IP: 193.178.143.* 08.06.04, 17:25
      nie podpisałem umowy ale był kosztorys o dokładności aptekarskiej, od którego
      na grosz ekipa nie odstąpiła. Było ok. Przesłuchałem 9 ekip i tylko ta jedna
      przygotowała tak rewelacyjny kosztorys i tak rzeczowo podeszła do sprawy.
      • Gość: Biedron Re: czy zawsze podpisujecie umowę przed remontem? IP: 62.233.167.* 09.06.04, 11:53
        nie podzieliłbyś się namiarami na tą ekipę?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka