papaya_cat
09.02.15, 21:27
Spółdzielnia zaskoczyła mieszkańców bloku. Bez pytania kogokolwiek na początku grudnia podpisano umowę i parę dni później rozpoczęto wymianę instalacji elektrycznej. Najpierw w piwnicach, potem na klatkach schodowych.
Nikt nie przyznaje się, by się kiedyś uskarżał na poprzednią instalację. Była względnie nowa - około 25 lat. W wielu budynkach w Warszawie, które mają nawet 80 lat, nikt nigdy nie wymieniał instalacji i dalej wszystko - tj. przewody i ich izolacja - jest w porządku. W moim mieszkaniu, na starych przewodach, napięcie w gniazdku zmieniało się od około 224V rano, później około 220V do zmierzchu i spadało do około 216 V wieczorem, a po północy znowu się podnosiło. Po wymianie kabli jest dokładnie tak samo. Instalacja wewnątrz mieszkań nie ma być przerabiana.
Podobno wymiana kabli i remont klatek ma kosztować NAS kilkaset tysięcy. Władze spółdzielni nie chcą podać powodów tej akcji, ale my mamy być obciążeni. Czy to wynika z jakichś ogólnopolskich wytycznych?