pom
22.09.06, 00:22
Czy osoba pilnująca robotników, zajmujaca się budową, remontem w czasie gdy
inwestor nie może, nie ma czasu, nie zna się na sztuce, miałaby wzięcie na
rynku oferując takie właśnie usługi?
W dobie przeróżnych maści fachowców i ich organicznej skłonności partolenia
roboty taka osoba mialaby co robic i nie umarłaby z głodu. Tak mi sie wydaje.
Co o tym sądzicie?