06.09.07, 10:39
Za wymianę filtrów osmozy pan zażyczył sobie ponad 250 PLN. Drogo, ale na
szczęście nie musiałem kupować nowej membrany (chyba tak to nazwał), bo byłoby
to kolejne 300-500 PLN. Przy okazji trochę przerobił całą instalację (bo ponoć
niefachowo posiadała aż dwa, a nie jeden zbiornik) i oświadczył, że wszystko
będzie działać jutro. Drugi, wyłączony właśnie zbiornik i tak jest zepsuty,
więc mogę go wyrzucić.

Oczywiście ani jutro, ani dwa, ani nawet trzy dni później nic nie było w
porządku. Woda owszem ciekła z kraniku, ale tak, że szklankę musiałbym
napełniać przez 10 minut.
- Aaa... to i ten drugi zbiornik ma pan zepsuty - ucieszył się po drugiej
stronie telefonu fachowiec - to będzie jeszcze jakieś 260 złotych...
To co mu w tym momencie powiedziałem nie nadaje się do powtórzenia. Generalnie
podważyłem jego fachowość, oświadczyłem, że taki numer ze mną nie przejdzie i
kazałem mu przyjechać i przywrócić wszystko do stanu sprzed tej jego
nieszczęsnej interwencji. Druga seria mocnych słów wyrwała mi się, gdy ów
specjalista zaoferował, owszem, przyjazd, ale za dodatkowe 30 PLN! Cóż za
bezczelność.
- No dobra, zrobię to panu gratis, bo chcę mieć spokój... - wydusił wreszcie z
siebie głosem męczennika.
- …ale i tak to nie będzie działać... - dodał pod nosem, likwidując te swoje
przeróbki.

I tu niespodzianka. Zbiorniki chyba rzeczywiście są zepsute, ale podłączone
razem jakoś tłoczą tę wodę, tak jak to robiły wcześniej! A mój fachowiec, nie
dość że spartaczył robotę a zarobił, to jeszcze niezadowolony... Kto to
widział, żeby taki klient dziwak jak ja, zamiast grzecznie płacić, czepiał
się, nie dając spokoju człowiekowi pracy.

PS. Firmę "Teresa i Wiesław Stańczak" z Mokotowskiej 3 w Warszawie, dla
własnego dobra omijaj z daleka, drogi Czytelniku.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka