Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Zapłacimy za oszczędności w budżetówce

    IP: 85.219.202.* 10.11.10, 11:03
    Phi! Taki Computerland (teraz część Sygnity) zwalniał onegdaj okresowo 10% załogi i dawał sobie radę. W budżetówce "nie da się". Trzeba zatrudniać nowych - jak to wyliczył dr. Rybiński, podwyżka VAtu zostanie skonsumowana na zatrudnianie nowych biurokratów.
    Poza tym autor "goni w piętkę". Wpierw twierdzi, że zwolnienia czy zamrożenie płac zdemotywuje budżetówkę. Akapit dalej pisze, że efektywności już od dawna nie ma. Jak zwolnienia czy zamrożenie płac może wpłynąć negatywnie na coś czego już od dawna nie ma?
    Obserwuj wątek
      • Gość: x bez rewolucji nie da rady tego zmienic IP: *.chello.pl 10.11.10, 11:08
        wojna domowa
        pracujacy kontra pasozytujacy
        • Gość: gość Re: bez rewolucji nie da rady tego zmienic IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.11.10, 15:19
          "Bo ci, słabo zmotywowani i niezadowoleni ze swojej pracy, będą ją wykonywać słabiej, wolniej."

          Wypie...c na bruk, zatrudnic w ich miejsca bezrobotnych

          "Wyobraźmy sobie młodego człowieka, który idzie do pracy w administracji. Jest dobrze wykształcony, zna języki obce, techniki pracy biurowej. "

          Smierdzacy len bez ambicji z mentalnoscia czy sie stoi, czy sie lezy swoje sie nalezy, po h...a mu jezyki obce w polskiej budzetowce?

          "Gdzie tu jakakolwiek motywacja?"

          Wypierdlic kilku na bruk, a jak zaczna zebrac pod dawnym miejscem pracy i sie wieszac na drzewach w parku to ich kolegow to juz bardzo zmotywuje.

          "To jak oszczędzać w budżetówce?"

          Zlikwidowac to kurestwo raz na zawsze, wszystkim co trzeba moga programy komputerowe zarzadzac w pelni automatycznie.

          "Ktoś, kto czuje się pokrzywdzony przez pracodawcę, nie będzie wydajny."

          Nieeeee... tylko lenie sa niewydajne, jak nie dostana batem po plecach przez kapo-majstra jak to ma miejsce w kapitalizmie i nie zyja w wiesznym strachu, czy beda jeszcze mieli prace jutro.

          WON Z SOCJALIZMEM! ZLIKWIDOWAC JEJ OSTATNI BASTION W BUDZETOWCE I POLITYCE!



          • Gość: zeus Re: bez rewolucji nie da rady tego zmienic IP: *.mofnet.gov.pl 10.11.10, 15:35
            ależ słowotwórstwo ,pewnie jesteś bezrobotny i żal ci cztery litery ściska ,że to nie ty jesteś na państwowj posadzie . Ale zapraszam cię do urzędu (skarbowego) zobaczymy jak znasz przepisy nawet te najprostrze i kogo poprosisz o pomoc , no kogo tego paskudnego urzędnika a on ci powinien powiedzieć " nieznajomość prawa nie jest tłumaczeniem" i wtedy wara ci opadnie i to on będzie miał rację anie ty ,poprostu będziesz mały pikuś. MIlego dnia.
            • hooligan1414 najprostRZe? a to ciekawe 10.11.10, 15:51
              jeśli przepisy skarbowe znasz podobnie jak ortografię - zaczynam się bać. Zrozum, ty nikomu nie pomagasz, nikogo nie ratujesz - jesteś trybikiem tego goownianego systemu, małym, ale równie mocno uwalanym kałem. OK - przyjmijmy, ze przepisy są proste, że śladem Bismarckowski Prus każdy przepis może zrozumieć i prawidłowo zinterpretować sierżant z wojska. W takim systemie nie ma już żadnego uzadanienia dla waszego istnienia. Więc tak naprawdę wy chcecie, by było skomplikwoane i niezrozumiałe - bez tego poszedł byś na zieloną trawkę, bo nie wierzę, ze jakikolwiek pracodawca z resztkami mózgu pod kopułą zatrudniłby cię choćby do grabienia liści
              • Gość: mas Re: najprostRZe? a to ciekawe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 20:48
                A kogo Ty ratujesz, komu pomagasz (jak sie domyśłam) prywatny przedsiębiorco, czy kim tam jesteś...Chyba swojej rodzinie...
                • hooligan1414 Re: najprostRZe? a to ciekawe 10.11.10, 20:55
                  przedstawicielu wolnego zawodu chciałes powiedzieć - nikogo nie ratuję. ale i nikomu nie przeszkadzam (chyba tylko konkurencji :) NIKT nie płaci z mego powodu wysokich podatków, to nie z mego powodu to państwo się zadłuża. nadążasz?
                  • Gość: felxd Re: najprostRZe? a to ciekawe IP: *.adsl.inetia.pl 11.11.10, 09:55
                    Za BIsmarca może i przepisy były proste, ale kto ich nie przestrzegał, długo nie pożył. A tak na marginesie, to masz własny kawałek drogi wybudowany przez siebie, kawałek Policjanta, a jak Cię zaleje woda, to pozew przeciwko komu będziesz chciał składać. Ot Polska, solidarnościowa mentalność Kalego. Ciekawe, jak by tobie zabronili robić tego, co robisz i zostawili bez kasiorki. Do kogo to szanowny hooliganie1414 się udasz. A nie daj Boże dopadły Cię raczek nieboraczek lub Hivik. Ani jednego, ani drugiego Ci nie życzę. Najgorzej jak o pracu urzędników zabierają głos, Ci którzy nie bardzo wiedzą po co Ci urzędnicy i w czyim imieniu działają. To nie są prywatni przedsiębiorcy działający na własny użytek, tylko zatrudnienie przez Skarb Państwa lub samorząd. Mają pracować na ich rzecz, a nie na rzecz jednego, niezadowolonego obywatela. Czy prywatny pracodawca pozwoliłby sobie, aby jego pracownik pracował na rze3cz konkurenci? Chyba nie. A tu prawie wszyscy chcą, aby urzędnicy pracowali na ich rzecz, a najlepiej, żeby ich nie było. Może ich nie być, o ile wszyscy będą przestrzegać obowiązującego prawa, a to już abstrakcja. Urzędnicy byli, są i będą. Jednakże słusznie się pisze o ich poziomie merytorycznym czy organizacji oraz kiepskim wynagrodzeniu. Ale to wyborcy decydują o tym, kto rządzi społeczeństwem, a rządzący do pracy zatrudniają Rosoło podobnych, którzy z kolei załatwiają pracę dla następnych Rosołów. Zawsze mnie śmieszy, jak uczeni w piśmie piszą, że urzędnik musi znać języki i jak skończy uczelnię, to już wszystko umie. W Polsce jak na razie językiem urzędowym jest język polski. Tak więc potrzeba znajomości innego języka dla urzędnika nie mającego kontaktu z instytucjami innych krajów jest zbyteczne i przez swoją nawet 30 letnią pracę nie będzie mu potrzebna. Co do umiejętności, to musi zacząć a administracji obowiązywać pragmatyka kadrowa, wtedy będą właściwe oceny pracy i awanse pionowe. Jak mi ktoś wytłumaczy po co są są w administracji konkursy na każde stanowisko, to postawię mu skrzynkę brendy. Chyba tylko po ta, żeby zatrudniać swoich Rosołów. A gdzie prawidłowa praktyka kadrowa w awansowaniu najlepszych. Itd. W Polsce największą krzywdę pracy urzędniczej robią rządzący oraz wielu polityków chcąc przypodobać się wyborcą. Zapominają oni jednak, że to oni są tymi pracodawcami urzędników, którzy mają działać w ich imieniu. Skora chcą zwalniać urzędników, to niech również siebie zwolnią.
                    • hooligan1414 garść świątecznej demagogii :)) 11.11.10, 10:14
                      "Za BIsmarca może i przepisy były proste, ale kto ich nie przestrzegał, długo nie pożył" - ot - złota myśl z pamiętnika debila - rozumiem, że u Bismarcka jak ktos ukradł bułkę ze sklepu (nie przestrzegał przepisu) to długo nie pożył. w Polsce jak będziesz biegał z naładowaną giwerą po ulicy to też długo nie pożyjesz. Manipulacja, do tego nieudolna. Poza tym widzisz, nie jestem przeciwko budżetówce jako takiej - byłbym idiotą, gdybym był. Jestem przeciwko budżetówce a`la III RP. I te gadki - większość tych kawałków dróg została zbudowana za tow. Edwarda. Poza tym płacę na nie niemałe podatki w paliwie. Nigdy nie zalała mnie woda, ponieważ sam dbam o jakość sieci wodnej w mym domu. Policji nie potrzebuję - mam 34 lata i nigdy nie wykręcałem numeru 997 - tak sobie potrafię zorganizować życie - poza tym jestem oficerem rezerwy WP - świetnie posługuję sie bronią. Niech mi dadzą normalne pozwolenie, to obronię się sam - 10 razy skuteczniej, 100 razy taniej. nie pieprz mi tu o raczku - gdyby nie służba zdrowia Królestwa Belgii i rodzina za granicą to bym tu nie pisał - polska jakoś nie była w stanie się wywiązać. Poza tym z racji zawodu mam niemal codzienny kontakt z urzędasami róznej specjalności i szczebla. Tak więc nie do mnie z takimi głodnymi kawałkami - 80% waszej "pracy" to obsługa was samych ewentualnie innych biurfonsów, tylko w swym zapamiętaniu tego nie dostrzegacie. Prawo Parkinsona - mówi to panu coś?
            • Gość: Vega Re: bez rewolucji nie da rady tego zmienic IP: 94.42.115.* 10.11.10, 21:00
              Gość portalu: zeus napisał(a):
              Ale zapraszam cię do urzędu (skarboweg
              > o) zobaczymy jak znasz przepisy nawet te najprostrze i kogo poprosisz o pomoc ,
              > no kogo tego paskudnego urzędnika a on ci powinien powiedzieć " nieznajomość p
              > rawa nie jest tłumaczeniem"
              No i niestety mówi. Przepisów nie zna, rzuca ustawą, a jak się zapytasz o konkretny punkt, to już kończy się rozmowa. Nie twierdze, może gdzieś są tacy co znają te przepisy, potrafią zapisać informację czy nie zgubić dokumentu. Może są. Tyle, że nie w urzędach gdzie ja załatwiam sprawy. Ja mam do czynienia z osobami, które niesłychanie sumiennie szukają sposobu aby uzasadnić po co w urzędzie siedzą.
            • Gość: Klop Re: bez rewolucji nie da rady tego zmienic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 23:35
              Najlepiej tworzyc trudne, zawiłe i skomplikowane prawo aby potem się na tym znać. ktoś zostaje najlepszymi doradcami podatkowymi, adwokatami itp? Ci co wcześniej tworzyli te wszystkie regulacje itp. System moze być prosty i tani ale za duzo osob z tego żyje.
              np. może nie być ZUS tylko same urzedy skarbowe - wszystko oparte na inteligentnym systemie IT. Czemu informatyka w prywatnych firmach się tak rozwija np. ogrom aplikacji biz na iphona. Z jakiego softu na urządzenia mobilne korzysta administacja? ja np. ipada na ktorym ktos by sie podpisywal nie widzialem a moglby dzieki temu powstac dokument ze zdjeciem oraz podpisem...
          • Gość: byly urzedas gosc ... sam bym tego lepiej nie ujął IP: *.chello.pl 10.11.10, 16:39
            no moze wiecej kurw, pizd i ch...ow do tekstu bym ewentualnie wrzucil

          • Gość: xxx Re: bez rewolucji nie da rady tego zmienic IP: *.toya.net.pl 10.11.10, 18:39
            Gość portalu: gość napisał(a):

            > Wypie...c na bruk,
            > nalezy, po h...a mu
            > Wypierdlic kilku na bruk
            > Zlikwidowac to kurestwo

            wracaj człowieku do bramy sączyć winko, z chamami jak ty się nie dyskutuje
      • Gość: Gucio Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: 157.158.48.* 10.11.10, 11:20
        Co ma na myśli autor mówiąc budżetówka? Administrację? Jakiego szczebla? Szkolnictwo? Naukę i szkolnictwo wyższe? Część służby zdrowia? Może coś innego lub wszystko naraz?

        Czy nie szkoda czasu (chyba i kosztów) na tak dyletanckie teksty?
      • alik-w-plomieniach Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce 10.11.10, 11:27
        Przez dwa lata pracy w budżetówce dostałem 1, słownie jedną podwyżkę, o 100, słownie sto złotych, tylko dlatego, że inaczej dostawałbym mniej niż płaca minimalna.
        Thank you very, k...a, much.
        • Gość: miś Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.11.10, 13:11
          A myślisz ze gdzie indziej to ile byś dostał?
          Przez ostatnie dwa lata raczej nic albo zniżka.
        • Gość: ja_wójt Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: *.as.kn.pl 10.11.10, 23:09
          Widzisz Alik - wydaje mi się, że problemem nie jest to, że w budżetówce zarabiają za dużo - bo raczej jest odwrotnie, tylko, że tak samo albo gorzej jest w sektorze prywatnym.
          Problemem jest natomiast wydajność i jakość pracy - praca 'na godziny', brak rozliczania za efekty, notoryczna chorowitość etc. Często nie z winy samych urzędników zresztą tylko ich 'managerów' ...
      • Gość: vendettav konkurencja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.10, 11:51
        pozwolić na powstanie prywatnych urzędów
        • beatrix13 b.niskie zarobki w adm. publ., wysokie w samorządz 11.11.10, 00:09
          ie,
          poza tym prawda to,że kolesiowie mają na tych samych stanowiskach 2 x więcej, bo dostają górną granice widełek
      • Gość: petent Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: 195.160.253.* 10.11.10, 13:16
        "Gdyby wprowadzić motywacyjny system wynagrodzeń, który działa z powodzeniem w prywatnych przedsiębiorstwach, zarabialiby ci, którzy pracują najlepiej" i tu podstawowe pytanie czy ci którzy pracują najlepiej czy ci którzy są oceniani najlepiej - czyli znajomi od dziesięcioleci.
        • Gość: poki Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: *.chello.pl 10.11.10, 21:16
          Oczywiście kryterium oceny zmotywowania zostanie odpowiednio dobrane.
          Znajomi dostaną ogrom spraw prostych, których rozwiązanie obejmuje jedno pismo i zostało "przetarte" przez nie-znajomych albo sprawy, które od razu mogą odłożyć do akt.
          "Ciekawsze" sprawy dostaną nie-znajomi.

          Liczba załatwionych spraw pozwoli "obiektywnie" stwierdzić kto jest bardziej zmotywowany. I tak na pięciu nierobów znajomych zostanie jeden nie-znajomy, bo trzeba pzrecież zostawić kogoś na kogo można zrzucać ciekawsze sprawy :)
      • andy-1950 Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce 10.11.10, 13:43
        Najbardziej skostniałe struktury są w Urzędach Celnich i Izbach Celnych-tam jest wprost nie do pomyślenia.Koleśiostwo,kolesiostwoi jeszcze raz kolesiostwo.Kierownictwo o siebie bardzo dba reszta na wschód,a umiejętności kolesiów irodzin kolesiów conajmniej podstawówka i to nie wiadomo czy pełna .Czy raąd nie widzi albo nie chce widzieć co się dzieje ,może mają tam też swój udział.
      • Gość: data Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: 62.108.176.* 10.11.10, 14:10
        Zgadzam się z reścią art w 99 %. Nie zgadzam się tylko ze stwierdzeniem, że urzędnik dobrze wykwalifikowany to taki, który zna języki obce. Nie w każdym urzędzie i na każdym stanowisku są one przydatne. Językiem urzędowym w Polsce jest język Polski. Większość klientów urzędów (poza Warszawą a szczególnie urzędani centralnymi) to Polacy, którzy mają problemy ze zrozumieniem zapisów aktów prawnych. Urzędnik dobrze wykwalifikowany, to taki, który umie uzasadnić w sposób zrozumiały dla każdego obywatela, nie koniecznie tego dobrze wykształconego, swoją decyzję; udzielić wyczerpującej porady w zakresie załatwianych przez siebie spraw, załatwiać sprawy szybko i prawidłowo.
      • hooligan1414 ot, kapitalizm. tylko kto będzię robił u kapitalis 10.11.10, 14:28
        ty? Problem polskiej budżetówki to jej totalny przrost. Jesli napiszę, że powinni zwalniać w szkolnictwie wyższym zaraz mnie zaplują, że mówię herezje. Że w Polsce nakłady i tak małe. Owszem - tylko spójrzcie przez inną optykę - w jednym z uniwersytetów medycznych, z którymi mam kontakt tylko w tzw. dziale promocji zatrudnionych jest coś z 10 osób. Ich pracę z powodzeniem mogłyby wykonać 2, też bez zbytniego przemęczenia. A tak 8 wypłat, 8 biurek, 8 komputerów (do przeglądania pudelka w większości) etc. Na jednym z uniwerków jest katedra języków wschodniosłowaniańskich - pracownikóe naukowych więcej niż studentów. Byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie było żałosne.
        • Gość: Lenin Re: ot, kapitalizm. tylko kto będzię robił u kapi IP: *.um.warszawa.pl 10.11.10, 15:31
          A w SAP Polska ilu jest inżynierów a ilu handlowców ? Sprawdź, odpowiedź jest szokująca. A to przecież "kapiatlista". Wdrażałem ostatnio kilka systemów "z górnej półki" największych koncernów z branży IT, inżynierów "wymiotło", produkty się sypią a handlowcy "czarują" póki mogą. Takie czasy.
          • hooligan1414 nie mylmy odwagi z odważnikiem 10.11.10, 15:46
            żeby utrzymac te posadki to banduckie państwo zadłuża się jak dzikie i sprzedaje resztki ojcowizny, mówiąc słowami min. Grada "zarobiliśmy".
        • Gość: Student Re: ot, kapitalizm. tylko kto będzię robił u kapi IP: *.witnet.pl 10.11.10, 17:11
          Bardzo trafne spostrzeżenie, ale ci co powini nie widzą tego.
      • Gość: Urzędnik Bareja na Wawel IP: *.um.warszawa.pl 10.11.10, 15:27
        A czym różni się biurokracja wielkich korporacji od Urzędów. Jeśli założymy, że biura firm prywatnych mogą działać efektywnie to urzędy też. Procesy są podobne i nic nie stoi na przeszkodzie oprócz "polityki kadrowej" żeby to zmienić. Brałem udział w "rewolucji informatycznej" w bankach i udało nam się. Mamy jeden z najnowocześniejszych systemów bankowych w świecie. Poszedłem do Urzędu i co? A no nic, tylko Bareja. Księgowe "przerabiają" w SAP'ie średnio 1.5 faktury dziennie per capita i jest ich 973. A informatyków niecałe 150 osób, marnie opłacanych zresztą. Dyrektorem Informatyki jest osoba bez żadnych merytorycznych kwalifikacji za to "z rodziny". Mam pisać dalej ? Urzędy działają tragicznie a będą działać jeszcze gorzej bo potrzeby rosną a "polityka kadrowa" nie ulegnie zmianie.
        • czarny_bird Re: Bareja na Wawel 11.11.10, 00:19
          Dyrektorem Informatyki jest osoba bez żadnych merytorycznych kwa
          > lifikacji za to "z rodziny".

          Pokaż mi informatyka z prawdziwego zdarzenia, który za te pieniądze, które może zaoferować mu urząd, pójdzie tam pracować, w sytuacji, gdy w każdej prywatnej firmie zarobi kilka razy więcej. W dzisiejszym świecie administracji główny problem to odpływ ludzi młodych, którym chciało się wdrażać różne rozwiązania systemowe mające na celu uczynienie administracji mniej skostniałej, do momentu, w którym zobaczyli kwotę pierwszej wypłaty. Poziom wynagrodzeń młodych ludzi w urzędzie jest żenujący. Póki każdy włodarz gminy, miasta itp., który nie chce narazić się swoim wyborcom, oszczędza na pensjach urzędników, póty przyczynia się do sytuacji, w której w urzędzie pozostaną mu ludzie bez ambicji i chęci doskonalenia swoich umiejętności, chęci rozwoju. Narzekajcie dalej
      • Gość: Gość Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.10, 15:32
        "W dodatku widzi, że wynagrodzenia w biznesie rosną, średnio 5-6 proc. każdego roku, w firmach prywatnych ludzie dostają podwyżki."

        Ha ha ha ha ha............ Widzi ? Chyba mu się wydaje...
        • Gość: zenek "..techniki pracy biurowej.." IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.10, 16:13
          znaczy kawka, herbatka, śniadanko, 15.00 na schodach. Oto technika :)
          • alienka20 Re: "..techniki pracy biurowej.." 10.11.10, 16:47
            Chyba ty. A swoją drogą pracownikowi przysługuje przerwa śniadaniowa. Głód/pragnienie/zmęczenie obniża wydajność, zwiększa ilość popełnianych błędów. Rozdrażniona z głodu po 5 godzinach pracy bym chyba na każdego klienta warczała, że zadaje głupie pytania. No chyba, że Ty nic nie jesz w pracy i hodujesz sobie wrzody na przyszłość. Good luck, jesteś na dobrej drodze. W urzędach czasem pracy jest tyle, że nie wiadomo, w co ręce włożyć, a czasem po prostu jest luz, bo petentów nie ma.
            • Gość: fafik Re: "..techniki pracy biurowej.." IP: *.tktelekom.pl 10.11.10, 17:10
              Rezerwy tkwią w organizacji pracy. Niestety kadra kierownicza pochodzi z negatywnego naboru (politycznego lub towarzyskiego). Nie zna się na zarządzaniu i robi dużo głupstw. A premie i nagrody dzielone są między znajomych.
      • Gość: anka Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.11.10, 17:44
        tak jak napisano jest u mnie w pracy w jednym z urzedow centralnych. ja znam 2 jezyki w tym angielski jak polski, mam studia wyzsze prawnicze, koncze skutecznie miesiecznie kilkadziesiat postepowan a staruchy siedzace w urzedzie x lat pisza dziennie jedno pismo, ktore jeszcze musze im poprawic, moze znaja rosyjski na tyle ile pamietaja po 20 latach od studiow, zarabiaja 6 tys i jeszcze zawalaja wszelkie terminy
      • kol.3 stek bzdur 10.11.10, 18:22
        W urzędach liczą się wyłączniekryteria polityczne.
        Rozczula mnie przekonanie o młodych znających języki i wykształconych. Dowcip sezonu. Jak się uczyli języka w liceum to uważają, że go znają. Pisma po angielsku ani w żadnym innym języku napisać poprawnie nie potrafią. Nie mówię o przetłumaczeniu czegokolwiek na żywo.
        W urzędach są młodzi z partii politycznych, zwykle pracują i studiują zaocznie na prywatnej uczelni. Jak się trafi czasem jakiś młody, wykształcony i nawet znający języki, to bez przynależności do partii żadnej kariery nie zrobi.
        • Gość: ws Re: stek bzdur IP: *.xdsl.centertel.pl 10.11.10, 19:25
          A w jakim przecietnym polskim urzędzie pisze się pisma w obcym języku?Dla przykładu: potrzebna była opinia o uczniu dla nowej szkoły we Francji-jak ktoś uważa że mógł ją wypisać nauczyciel po francusku to się myli- mógł napisać ale przetłumaczyć tłumacz przysięgły.A sprawa siedziby MEN przy ul.Gestapo- tłumaczyli przy użyciu Googla bo nie mieli pieniędzy na tłumacza.
          • kol.3 Re: stek bzdur 11.11.10, 07:04
            Pisma w językach obcych pisuje się w urzędach samorządowych i administracji rządowej, które to urzędy prowadzą współpracę z zagranicą.
        • Gość: angrusz1 Coraz częściej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 08:20
          i przy przyjmowaniu do pracy w instytucjach podległych samorządom są brane pod uwagę kryteria polityczne - oczywiście nieoficjalnie . Oficjalnie to kwalifikacje .

          W szkołach np .

          W sytuacji niżu demograficznego zwalnia się tych nauczycieli , którzy gdzieś zechcieli - nawet prywatnie - pokazać swoje poglądy polityczne .

          A już jeśli kandydowali z partii , komitetu przeciwnego do aktualnego wójta to nie pracują zwykle długo . Wystarczy tylko nie przedłużyć umowy o pracę .
          Bo ostatnio tylko umowy na czas określony dyrektorzy szkół podpisują .
      • Gość: gość Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: *.chello.pl 10.11.10, 18:24
        W Ursusie 5 miesiąc trwa wyznaczenie jednego miejsca parkingowego dla niepełnosprawnych na osiedlowym parkingu. Tak więc na każdym kroku widąć , jak większość urzędników pracuje. Skoro uważają , że zarabiają za mało to niech idą do prywatnej firmy, tam zobaczą jak się pracuje.
      • gdabski Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce 10.11.10, 18:25
        "Tam nikt nie ma poczucia, że musi się starać i z kimś konkurować, dlatego to wszystko wygląda w taki sposób i na razie nie ma widoków na to, żeby coś miało się zmienić."

        Nie tyle nikt, ile nie ci, którzy coś zmienić mogą.

        /Gdabski
      • ivrp od lat te same diagnozy i od lat nic się nie 10.11.10, 19:26
        zmienia, i tak się kulamy.
      • Gość: mas Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 20:45
        Ale na mnie oszczędzicie....1200 na rękę miesięcznie...Chamstwo i frustracja przez was przemawia i tyle...
        • Gość: sdx Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 21:29
          ja zarabiam 900 zł Złodzieje w tym kraju !
      • Gość: gfddssaa Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 22:45
        solidarni urzędnicy zniszczą każdego
      • rojberek Zapłacimy za oszczędności w budżetówce 10.11.10, 23:22
        Ciekawe skąd te informacje o rosnących zarobkach w przemyśle. Może w firmach państwowych, w firmach prywatnych pensje są już zamrożone od conajmniej roku/dwóch a nawet i czasami obniżone.
      • Gość: toto Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 00:09
        Cóż , artykuł to dobry głos w debacie Co zrobić z biurokracją:
        Pracuję w budownictwie, czasami prowadzę kompletowanie zezwoleń na
        realizację budynków - od WZetki do Użytkowania.

        Mój pogląd jest taki że urzędnik zawsze będzie narzekał, zawsze za duże
        pracy i zawsze za mało zarabia, ale: EFEKTYWNOŚĆ MA ZEROWĄ.
        JAK SIĘ PODZIELI MAŁY ZAROBEK PRZEZ ZEROWĄ EFEKTYWNOŚĆ ZAWSZE
        WYCHODZI ZA DUŻE WYNAGRODZENIE.

        Zawsze myślę że jak bym pracował tak jak pan urzędnik ( z taką efektywnościa załatwiania powierzanych mi zadań) to po 2 tygodniach bym z roboty wyleciał.

        W inwestycjach , przynajmniej w warszawie - dla urzędnika zawsze winni są: inwestor (zły, lepiej mu dokopać, zawsze czegoś chce, z reguły za dużo), prawo ( głupie przepisy uchwalane przez głupi sejm i głupi rząd, co ja na to poradzę takie realia), prawo i politycy ( cóż ja zrobię ze nie ma planów, że rada miasta ich nie uchwala), strony ( panie tyle protestów), projektanci (co oni za wnioski wymyślają, przecież to nie pasuje do naszej wizji miasta ( vide punkt - nie ma planów)).

        Rozgonił bym towarzystwo, hubę, pijawki.

        Artykuł jest o tyle dobry ze zastanawia się jak ich zmienić, ale w sumie to teoria.

        Młody urzędnik po 2 latach pracy staje się z reguły taki jak pozostałe kilkaset tysięcy
        pijawek.
        Mam takich znajomych.

        A kto za to płaci?

        Teraz zgadnijcie.

        Jaka część ceny za m2 mieszkania jest opłatą za
        ryzyko zawalenia się inwestycji z powodu błędów urzędnika i uznania pozwolenia na budowę za nieprawomocne oraz procedur urzędniczych która trwają dłużej niż projekt i budowa razem wzięte?

      • sverir Zapłacimy za oszczędności w budżetówce 11.11.10, 00:59
        Pan Ambrozik ma sporo racji, ale problemy z administracją (niekoniecznie z całą budżetówką), to nie tylko wynagrodzenia. Problem jest wręcz systemowy.

        1. System wynagradzania (już niech będzie od tego), który promuje lojalność, czyli po prostu wysokość wynagrodzenia zależy od stażu. Nie od kwalifikacji, nie od faktycznie wykonywanej pracy, tylko od wysługi lat. To zniechęca wykwalifikowanych pracowników (niekoniecznie młodych) od podjęcia pracy w urzędzie, bo w firmie prywatnej mogą dostać wyższe wynagrodzenie lub też podobne, ale na lepszych warunkach (np. prywatna opieka medyczna). No i możliwości podwyżek. W urzędach wysokość zarobków ogranicza ustawa i nawet najbardziej ludzki pan nie może jej przeskoczyć. Choćby chciał wypłacać nieoficjalnie, w formie dodatków, premii i nagród, jest ograniczony przepisami. W firmie prywatnej, mimo wszystko, jest tutaj większy luz.
        2. Struktura zatrudnienia. Nie wiem skąd przekonanie, że w administracji publicznej może pracować każdy, bez względu na wykształcenie. I nie chodzi mi o to, że inżynier nie może znać prawa a prawnik nie może znać się na zagadnieniach inżynieryjnych - choć im dłużej mam kontakt z urzędami, tym bardziej skłaniam się ku takiemu stanowisku. Nie wiem jednak dlaczego na stanowisku związanym - owszem - z budową dróg, ale bez bezpośredniego kontaktu choćby z wykonawcą, ma pracować inżynier, bez umiejętności praktycznego stosowania prawa. Połowa cudów, które się dzieją na publicznych inwestycjach, to nie chochliki i inne gremliny, tylko niekompetentny pracownik na stanowisku. Bo w urzędach myślą prosto: jak budowa drogi, to inżynier; a jak zarządzanie szkołą, to nauczyciel. Tyle, że często taka osoba, nawet jeżeli zna ustawę na pamięć, nie rozumie co tak naprawdę czyta. Zanim mnie ktoś zaatakuje i zarzuci jakąś niesprawiedliwość, znam to z autopsji.
        3. Brak możliwości awansu. Zmienia się jedynie kategoria zaszeregowania, a w większości urzędów struktura jest prosta: pracownik wykonawczy -> kierownik komórki niższego rzędu -> kierownik komórki wyższego rzędu -> szef wszystkich szefów (wójt, burmistrz, prezydent, minister). Nawet pomijając fakt, że z reguły wyższe stanowiska są mocno upolitycznione (czego nie należy mylić z upartyjnieniem) szeregowy urzędnik musi się pogodzić, że będzie nim do końca kariery politycznej. To także nie sprzyja motywacji.
        4. Systemowa niechęć do usprawniania pracy. Elektroniczny obieg dokumentów w większości urzędów (no, przynajmniej w tych, z którymi mam kontakt) polega na tym, że maila i owszem, chętnie, ale potem i tak jest drukowany. Jaki to problem? Ogromne przywiązanie urzędników, głównie starej daty, do pism. A to powoduje, że często załatwienie sprawy via e-mail, telefonicznie czy choćby faksem, graniczy z cudem. Nie raz i nie dwa zdarzało się, że urząd zawalił sprawę, bo czekał na 'oficjalne pismo', podczas gdy dostał stanowisko klienta (żeby nie powiedzieć petenta) w mailu. Ale albo nikt maila nie odczytał, albo czekał cierpliwie na pismo z podpisem i pieczątką. I nie mówię nawet o sformalizowanych procedurach, bo są takie, które wymagają załatwiania spraw drogą pisemną. Mowa także o tych, w których ustawodawca zostawił dużo luzu (jak na przykład informacja publiczna).
        5. Upolitycznienie polityki administracyjnej. Osoby, które naprawdę mogą coś zrobić, nie robią nic lub szukają sposób na zadowolenie elektoratu. Nawet kosztem faktycznej efektywności. Źle wygląda, gdy podnosi się urzędnikom pensje. Niezależnie od tego, że równocześnie zwalnia się tych nieefektywnych, niekompetentnych, niewykwalifikowanych. Preferuje się stworzenie dwóch stanowisk za niższe pieniądze niż jednego za wyższe. W jednostkowym przypadku koszt może być niewiele wyższy (ot dodatkowy komputer i dodatkowa licencja na oprogramowanie). Ale w skali urzędu to są dodatkowe setki tysięcy, czasami miliony złotych. Poza kosztami to także niesprawność samej procedury, nawet jeżeli jest prosta. Bo jeden urzędnik, owszem, zna przepisy prawa, ale nie umie ich stosować, bo nie zna meritum sprawy. Musi więc iść do drugiego urzędnika, który wprawdzie przepisów nie zna, ale doskonale orientuje się w zagadnieniu. A potem załatwienie najprostszej sprawy trwa dwa tygodnie, bo urzędnicy między sobą wysyłają maile (to też znam z autopsji).
        6. Dyktatura kierownictwa. W urzędach zwykle urzędnicy mają niewielkie pole do podejmowania decyzji, czasami jedynie ograniczeni są do roli opiniodawców, a nie faktycznie osób decyzyjnych. To może się sprawdzić w niewielkim urzędzie. Tam, gdzie w komórkach organizacyjnych pracuje kilkadziesiąt osób, nawet przy najlepszym i najbardziej sprawnym kierowniku, proces decyzyjny jest długi. Bo musi on podejmować decyzje za trzydzieści osób równocześnie, zanim podejmie decyzje musi się zapoznać ze sprawą (bo przecież decyzję 'firmuje' swoim nazwiskiem). I znów prosta sprawa leży dwa tygodnie, bo musi odczekać swoją kolejkę.
        7. Przepisy. Tak, stara bajka - przepisy co chwilę się zmieniają i urzędnicy nie nadążają z zapoznawaniem się z nimi. Pomijając dobre uzasadnienie dla własnej niekompetencji i lenistwa, w tym jednak coś jest. Przepisy to nie tylko zapis w ustawie czy rozporządzeniu, to przede wszystkim ich interpretacja. Oparta na doktrynie i orzecznictwie. Jeżeli prawo się zmienia, zanim powstanie tzw. ugruntowana opinia, to urzędnicy mają problem z podejmowaniem decyzji. Nawet nie chodzi o strach przed błędem (bo, wbrew pozorom, kary finansowe urzędników spotykają), tylko o zwyczajną niewiedzę jak te przepisy stosować. Z tym mają problemy doświadczeni prawnicy, a cóż dopiero niedoświadczeni i niekompetentni urzędnicy?
        8. Przepisy po raz 2. Zatrudnienie można zmniejszać, można zwiększać zarobki, ale to i tak nie pomoże, jeżeli ustawodawca będzie tworzył ciągle nowe przepisy, które dodają administracji publicznej obowiązków. W ujęciu nauki administracji, mamy w Polsce niemal państwo policyjne, w którym administracja sama stanowi przepisy, na które potem się powołuje (niech mi palce uschną, ale w takiej sytuacji należy dziękować narodowi za parlament). Rząd, czyli ministerstwa, to nic innego jak administracja, a administracja - poza ustawami - pracuje także na rozporządzeniach, tworzonych właśnie przez administrację. Parlament uchwala, że należy badać kurze jaja, ale czy naprawdę minister musi nakazać tworzenie rejestru badań i wprowadzać sześć kategorii kurzych jaj? Połowa rozporządzeń zajmuje sie właśnie tak idiotycznymi kwestiami, jak wzór różnych rejestrów i katalogów. Już pominę kwestię czy w ogóle te rejestry są potrzebne. Ale czasami rejestr, poza potrzebną treścią, zawiera masę śmieci, bez których Rzeczpospolita i tak by nie zginęła.

        Przerost zatrudnienia, który najbardziej razi, to efekt problemów w administracji, a nie jej przyczyna. Na pewno nie główna. Zwolnienie 10 czy 20% pracowników nie zlikwiduje problemu, tym bardziej, jeżeli jedynym kluczem będzie osiągnięcie odpowiedniego poziomu zatrudnienia.
        • kol.3 Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce 11.11.10, 07:16
          Ad 1. Totalna bzdura. W urzędach, ci którzy przychodzą, z marszu dostają więcej niż starzy pracownicy, chociaż ich kwalifikacje wcale nie są porażające.
          Przykład: Stary pracownik z 30 letnim stażem ma 3100 brutto czyli pensja podstawowa plus 20 proc. stażowego (wykształcenie wyższe). Nowy pracownik przychodzi, po roku dostaje 2900 (sama pensja podstawowa bo prawa do stażowego jeszcze nie nabył) Gołym okiem widać, że młody ma wyższą pensję podstawową niż stary i za chwilę go prześcignie. I jest to w urzędach norma.
          Oczywiście, z punktu widzenia młodych wilków, starzy powinni się wynieść zostawiając im dobrze płatne posady, najlepiej słabo obłożone pracą.
          • sverir Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce 11.11.10, 10:03
            > Ad 1. Totalna bzdura. W urzędach, ci którzy przychodzą, z marszu dostają więcej
            > niż starzy pracownicy, chociaż ich kwalifikacje wcale nie są porażające.

            Jak widać nie jest to totalna bzdura, jeżeli potwierdzasz potem to co napisałem.

            A przypomnę, że sobie pozwolę siebie zacytować:
            "System wynagradzania (już niech będzie od tego), który promuje lojalność, czyli po prostu wysokość wynagrodzenia zależy od stażu. Nie od kwalifikacji, nie od faktycznie wykonywanej pracy, tylko od wysługi lat."

            Jak można nazwać to totalną bzdurą, jeżeli na 'zaprzeczenie' podaje się przypadek, w którym nowy pracownik ma X PLN brutto, a potem będzie miał 1,2 X PLN brutto, gdzie jedynym warunkiem zmiany wynagrodzenia jest staż jego pracy? Jak można nazwać totalną bzdurą, jeżeli wg przykładu 1/5 pensji pracownika to 'premia' za staż? To jest dokładne potwierdzenie tego co piszę. W urzędach nie opłaca się być ambitnym. Opłaca sie być lojalnym, bo od tego zależy jego pensja, a nie od osobistego poświęcenia.

            > Przykład (...)

            Ale jeżeli już poruszamy się w przykładach, to ja podam inny: stary pracownik z 26 letnim stażem, ma 3500 brutto plus dodatek stażowy plus dodatek funkcyjny (główny specjalista). Wykształcenie wyższe, niekierunkowe, ogromne problemy ze zrozumieniem materii, którą się zajmuje. Nowy pracownik dostaje 2200 brutto, po roku 2700, po trzech latach podwyżka maksimum do 2900 brutto. Wykształcenie kierunkowe, kilkuletnia praktyka w przedmiocie, którym zajmuje się jego komórka (tyle, że w sektorze prywatnym). Gołym okiem widać, że młody jeszcze przez wiele lat nie prześcignie starego. I w urzędach, o których piszę, to norma. Różnią się jedynie kwoty.

            > Oczywiście, z punktu widzenia młodych wilków, starzy powinni się wynieść zostaw
            > iając im dobrze płatne posady, najlepiej słabo obłożone pracą.

            Współczuję młodych współpracowników zatem. W urzędach, z którymi ja mam kontakt (na gruncie zawodowym) starzy pracownicy robią wszystko, żeby to młodzi pracowali jak najwięcej.

            • kol.3 Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce 11.11.10, 12:14
              Piszesz, że ci z dłuższym stażem zarabiają więcej, a to wcale nieprawda. Podałam Ci przykład.
              Nowy pracownik po roku pracy dostał pensję niemal równą staremu pracownikowi, za chwilę zacznie mu procentować stażowe plus kolejne podwyżki i stary ze swoim wynagrodzeniem zostanie daleko w tyle.
              Starych się nie premiuje, nie szkoli, bo wiadomo, że nie uciekną, z uwagi na wiek, ale jak przychodzi do załatwienia trudniejszej sprawy, to mówi się ,kolego, pan z pana doświadczeniem to lepiej załatwi.
              • sverir Re: Zapłacimy za oszczędności w budżetówce 12.11.10, 08:04
                > Piszesz, że ci z dłuższym stażem zarabiają więcej, a to wcale nieprawda. Podałam Ci
                > przykład.

                Nie. Piszę, że staż wpływa na wysokość zarobków i Twój przykład to potwierdza. Nowy pracownik po roku dostaje podwyżkę, a wkrótce nabędzie uprawnienie do dodatku stażowego i będzie zarabiał jeszcze więcej. I wszystko zależy od stażu, a nie od wykazanych kompetencji. Naprawdę nie chodzi mi o wiek obecnie 'starych' i obecnie 'nowych' pracowników. Tylko o rozwiązanie systemowe.

      • dbs2004 typowa neoliberalna agitka 11.11.10, 07:14
        według której wszyscy mają stale ze wszystkimi wszędzie konkurować, dopóki takie teoryjki maja powodzenie dopóty stosunki pracy zostaną w Polsce najgorsze w Europie, chamstwo, pomiatanie podwładnymi, nerwówka, zła organizacja, przemęczenie.
        Jak człowiek czyta o "rozwiązaniach wypracowanych w prywatnym biznesie" w kontekście niepłacenia pensji, niepłacenia lub zanizania ZUS-u itp to nie wiadomo czy smiac się czy płakać.
      • Gość: .ekumeniczny Bardzo warto przeczytac @@@@@@@@@@@ IP: *.dsl.bell.ca 11.11.10, 07:45
        www.haaretz.com/jewish-world/fbi-arrests-17-for-defrauding-u-s-holocaust-fund-1.323840
        w iscie faszystowski sposob zablokowano z zemsty profil EKUMENICZNEGO az do 01/01/2011
        pod artykulami z nowym formatem forum
      • Gość: angrusz1 A czy autor nie bierze pod uwagę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 08:11
        Autor pisze :"A z drugiej strony mamy statystyki, z których wynika, że zarobki w administracji są średnio o 100-200 zł wyższe niż przeciętne wynagrodzenia u przedsiębiorców. I tak jedno przeczy drugiemu. "

        Czy autor nie bierze pod uwagę patologii jaka jest wśród przedsiębiorców, że zatrudniają pracowników na najniższą pensję a pod stołem płacą resztę .

        Stąd dane statystyczne pokazują te niższe pensje średnie " u przedsiębiorców " .

        W urzędzie to niemożliwe .
        • hooligan1414 patologia to wy, bando biurew i biurfonsów 11.11.10, 08:20
          A płacenie pod stołem to rozpaczliwa próba obrony organizmu (gospodarki) przed agresywnym atakiem zośliwego nowotworu (biurokracja). Nawet jesli praciwnik zarabia pod słołem, możesz być pewny, że na każdą złotówkke ucziciwie zarobił? znasz takie pojęcie? to obrona przez bandyckim systemem, który legitymizujecie. Do tego niesprawiedliwym i sprzecznym z logiką. Dlaczego więcej zarabiający ma płacić proporcjonalnie wyższą stawkę zdrowotną? przecież póxniejszy dostep do usług medycznych jest (przynajmniej teoretycznie) taki sam - równy. Tak samo musi czekać w kolejkach etc. No chyba że znajdzie dojście od zakreystii do pana dochtora - ale to już zupełnie inna para kaloszy. Poza tym nie badź taki cwany - autor artykułu był na tyle litościwy, że nie wziął pod uwage takiej patologii jak trzynastki, premie, bony i inne apanaże dla urzędasów
      • Gość: z budżetówki Zapłacimy za oszczędności w budżetówce IP: *.bielskobiala.vectranet.pl 11.11.10, 09:34
        Pracownik w budżetówce, który nie wchodzi w układy z kierownictwem lub nie jest krewnym ani znajomym nie może liczyć na większe pieniądze w ramach podwyżek lub nagród. Te bowiem są zarezerwowane dla wybranych, a innym mówi się, że jest ciężka sytuacja finansowa . Zwalnia się również w pierwszej kolejności osoby spoza ww grona,bo nie zwolni się żony, ojca ....lub znajomego, który pomoże coś załatwić prywatnie lub pracownika. W moim środowisku są osoby, które pracują właśnie za tych "wybranych" za niskie wynagrodzenie, a ich sytuacja rodzinna lub wiek nie pozwala w dzisiejszych czasach na podjęcie ryzyka na szukanie nowej pracy i pozostanie bez niej nawet na miesiąc. Dlatego pracują cicho i sumiennie, obserwując swoich przełożonych i stąd ich niezadowolenie i mała motywacja. Tego chyba nie da się zmienić bez zmiany mentalności pracodawców i całego społeczeństwa.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka