Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    cv i działalność w organizacjach studenckich

    IP: *.chello.pl 25.03.06, 11:53
    Byłem przekonany, że umieszczenie takich danych podwyższa ocenę aplikującego.
    Tymczasem ostatnio dowiedziałem się, że w jednej z dużych firm
    outsourcingowych jest zakaz zatrudniania osób z przeszłością w takich
    organizacjach !!!
    Są uznawane, za wysoce nielojalne i skłonne do sprzedaży tajemnic firmy.
    Wszystkie osoby zwolnione z tego powodu działały w samorządach studenckich.

    Przypadek ?


    Obserwuj wątek
      • Gość: Magda Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.06, 14:36
        Dla mnie to przypadek. Jak aplikowałam się do Philip Morrisa w Krakowie wzięli
        ode mnie nawet kopię referencji z takiej organizacji. I co ma wspólnego
        przynależność do takiej organizacji z nielojalnością czy skłonnością do
        sprzedaży tajemnic firmy? Pewnie ta agencja tym sobie tłumaczyła fakt, że
        przyjęli nielojalne i przekupne osoby na jakieś stanowisko, bo naprawdę nie
        widzę zbieżności akurat z przynależnością do jakiejś org w trakcie studiów. Co
        ma przynależność do organizacji typu non-profit czy pożytkju publicznego z
        finansowym zyskiem członka czy nielojalnością?
        • Gość: tomek80 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.chello.pl 25.03.06, 19:40
          Właśnie jestem po rozmowie z osobą pracującą w tej firmie. Stiwerdzili, że już
          na tym poziomie (samorządy studenckie, komisie stypendialne) rozwiją się
          kumoterstwo i łapownictwo, stypendia,przydział miejsc w akademikach.
          Moim zdaniem to lekka przesada ale zacząłem patrzeć na takie pomysły pod innym
          kątem.

          Pozdrawiam ISEC'owców.
          • Gość: Magda Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.06, 19:43
            Po prostu na dziwną firmę trafiłeś i tyle. Pozdrawiam!
            • Gość: tubu5000 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.06, 19:44
              pewnie zależy czy firma szuka cwaniaków-pewniaków czy fachowców
              • Gość: SGHhahaha Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: 80.72.40.* 29.03.06, 01:58
                ok. za dużo tu gadania bez przykładów. mam nadzieję, ze admin nie wykasuje go
                zbyt szybko (o co proszę), bo wzięty jest z archiwum. dedykuję go frysce:

                Gazeta Stołeczna nr 262, wydanie waw z dnia 09/11/1999 , str. 6
                [autor fot./rys] Fot./Rys. ZBIGNIEW KOŁACZEK
                [podpis] ADAM ROMER
                ROZMOWA FINANSE
                Jak to się robi w SGH
                SAMORZĄD studentów SZKOŁY GŁÓWNEJ HANDLOWEJ
                Czy w elitarnej uczelni grupa sprytnych studentów zmieniła samorząd w maszynkę
                do zarabiania pieniędzy?

                - Stanowicie elitę, która za kilka lat będzie rządzić w kraju. Zbudujecie nową
                Polskę - słyszą od pierwszego wykładu studenci Szkoły Głównej Handlowej.

                Największa polska uczelnia ekonomiczna ma nie tylko 14 tysięcy studentów,
                kilkanaście budynków w centrum Warszawy, ale i jeden z największych budżetów. W
                nim niebagatelną sumę przeznaczono na wspieranie życia studenckiego. Pieniądze
                dzieli samorząd.

                Sama szkoła daje do rozdysponowania ok. 200 tys. zł, a to tylko część tego, co
                przechodzi przez kasę Samorządu Studentów SGH. Przyznaje on również stypendia
                socjalne i bony obiadowe oraz miejsca w akademikach. Organizuje imprezy,
                wyjazdy wakacyjne i stypendialne. Członkowie samorządu w ten sposób zdobywają
                doświadczenie i kontakty, tak potrzebne w przyszłym życiu zawodowym. Uczą się
                też, jak zarabiać łatwo pieniądze.

                Głos za mydło
                Studentów SGH reprezentuje 27 przedstawicieli, którzy tworzą Zebranie Samorządu
                Studentów SGH. Po pięciu z każdego roku i dwóch reprezentantów studiów
                zaocznych. Do corocznych wyborów stają koalicje bądź pojedyncze osoby.
                Kandydatów jest zawsze znacznie więcej niż miejsc. A gdy już wprowadzą się do
                pokoju 2a, rzadko wyprowadzają się po roku. Rekordziści "wytrzymują" całe
                studia.

                - Od 6 lat wybory są zdominowane przez rozdawnictwo gadżetów reklamowych. Im
                więcej rozdasz, tym większa szansa, że cię wybiorą - opowiada Jacek Polkowski,
                były redaktor uczelnianego pisma "Magiel", a obecnie rzecznik prasowy SGH.

                Podobno zaczęło się od "afery mydlanej". W 1994 roku kilku kandydatów z
                pierwszego roku zdobyło sponsora. Dostali od niego partię pasty i mydła.
                Podczas kampanii "wymieniali" kostki i tubki na głosy. Wygrali.

                Przegrani zakwestionowali wyniki. Sprawa otarła się o uczelnianą komisję
                dyscyplinarną, hojny koncern tłumaczył się przed władzami szkoły. Ale wyborów,
                podczas których karierę w samorządzie rozpoczął Michał Wigurski, nie
                unieważniono. Wygrał pod hasłem "Czyste ręce i widelce".

                Organizator czy aferzysta?
                Wybory wygrywał przez ostatnie pięć lat.

                - Do dziś nie mam pewności, czy nie były one fałszowane. W styczniu 1998 roku,
                gdy wystartowaliśmy przeciwko niemu, kilka razy rozpadała się urna i wysypywały
                się głosy, a szefa komisji wyborczej mianował zawsze Wigurski - mówi Darek
                Jaworski, działacz NZS, znany na SGH jako zaciekły tropiciel "przekrętów"
                Wigurskiego.

                "Ogórek", bo tak nazywano Wigurskiego, był przewodniczącym samorządu i działał
                w Fundacji SGH. Miał niemal nieograniczone wpływy na uczelni. Do kampanii
                wyborczej angażował autorytet całego samorządu. Umiał załatwić pieniądze od
                sponsorów. Tego zawsze zazdrościli mu przeciwnicy.

                Jego zwolennicy przekonują, że jest świetnym organizatorem, ma dar
                przekonywania i negocjowania. Ich zdaniem to jest tajemnicą jego sukcesów.

                Rzeczywiście w latach 97/98 i 98/99 podczas wielogodzinnych posiedzeń udawało
                mu się przekonać oponentów i uzyskiwał niezbędne do wyboru na przewodniczącego
                samorządu 18 głosów. - Niektórych postraszył, innych kupował stanowiskami w
                samorządzie - ocenia Jaworski.

                Wigurski stał się popularny, gdy zaczął organizować wielkie imprezy dla
                studentów. Na początek były to otrzęsiny i połowinki w klubach SGH. Skończył na
                juwenaliach z budżetem ok. 400 tys. zł.

                Zdobywał sponsorów, dostawał dofinansowanie ze szkoły i zlecał organizację
                Fundacji SGH, gdzie od ponad półtora roku zasiada w zarządzie.

                - Nikt nie wie, ile sprzedawano biletów, na co wydano pieniądze - wylicza
                Jaworski. - Od trzech lat większość koncertów w SGH organizuje agencja Ja i Ty
                należąca do przyjaciół Wigurskiego. Nie było przetargu, wystarczyła decyzja
                przewodniczącego.

                - Nigdy nie przedstawiono rzetelnego rozliczenia walentynek i balu trzeciego
                roku z 1997 r. Wydatki i wpływy zbilansowano "na oko" - opowiada Łukasz
                Iniarski, wtedy szef komisji rewizyjnej samorządu i jeden z opozycjonistów
                Wigurskiego.

                Ponad rok temu Iniarski oskarżył Wigurskiego o kradzież i zgłosił sprawę na
                policję. Rzecz poszła o notatki z zebrania samorządu, które Wigurski utajnił, a
                Iniarski chciał ujawnić. - Przewodniczący samorządu wyrwał mi notatki. Gdy
                władze uczelni nie reagowały na moje pisma, poszedłem na policję - relacjonuje
                Iniarski. Sprawa została jednak z braku dowodów umorzona, jak i dwie inne
                dotyczące niegospodarności w samorządzie.

                Gwóźdź do trumny
                O dobre kontakty i poparcie samorządu dbają nawet pracownicy uczelni. Bywa ono
                nieocenione, np. podczas wyborów rektorskich.

                Na SGH rektora wybiera 200 elektorów. 50 z nich to studenci. Bez ich głosów
                zwycięstwo jest niezwykle trudne. W 1996 roku elektorzy studenccy przesądzili,
                że profesor Janina Jóźwiak została na drugą kadencję. Równocześnie samorząd
                studencki utrącił kandydatkę na prorektora ds. studenckich, twierdząc, że nie
                zostało to z nimi uzgodnione.

                W tym roku w maju trzech kandydatów zabiegało o studenckie głosy. Samorząd -
                instytucja reprezentująca ogół studiujących - powinien być bezstronny.
                Tymczasem poparł prof. Adama Nogę, przewodniczącego Rady Nadzorczej Fundacji
                SGH, przez którą samorząd przeprowadza finansowanie swoich imprez.

                - Profesor Adam Noga przekonał mnie wizjonerskimi pomysłami w programie
                wyborczym - tłumaczy obecny wiceprzewodniczący samorządu Leszek Stypułkowski.

                Wigurski był tak pewny swego, że przedłożył Uczelnianej Komisji Wyborczej
                uchwałę samorządu, która zmieniała sposób wybierania elektorów studenckich.
                Zamiast w wyborach bezpośrednich 50 elektorów miało wyznaczać... 27 członków
                samorządu. - To było oczywiste naruszenie statutu uczelni - mówi Jaworski.

                Na skutek błyskawicznej akcji innych komitetów wyborczych o szczegółach
                dowiedzieli się wszyscy studenci SGH. Wybory odbyły się wg starych zasad.
                Elektorzy prof. Nogi przepadli z kretesem, prócz czterech. Głosy 46 pozostałych
                pomogły zwyciężyć profesorowi Markowi Rockiemu.

                Nie on jeden
                Wigurski nie jest jedynym z samorządu, którego działalność budziła wątpliwości.
                Rok temu należący do opozycji Iniarski opisywał w uczelnianym
                miesięczniku "Magiel" bezradność wobec postępowania rządzących w samorządzie
                działaczy. Przegłosowali przyznanie sobie prawa do bonów obiadowych z puli
                Funduszu Pomocy Materialnej.

                - Płacenie działaczom samorządu to rozwiązanie, moim zdaniem, godne uwagi. Jest
                praktykowane na kilku innych uczelniach, np. w formie stypendiów - mówi
                Stypułkowski.

                - To może od razu rozpiszemy przetarg i zatrudnimy firmę z zewnątrz - ripostuje
                Iniarski.

                Podobne kontrowersje wśród studentów SGH budzi przyznawanie sobie przez
                samorządowców miejsc w akademikach czy ich wyjazdy na stypendia w ramach
                systemu Sokrates.

                Członek samorządu Tomasz Marczuk, obecny szef komisji rewizyjnej, odpowiadał
                przez lata za akademiki, ostatnio założył prywatną firmę, konkurenta dla
                samorządowej akcji "Mieszkanie dla studenta". Latem wykorzystywał oferty
                składane w biurze samorządu dla własnej firmy i za pośrednictwo pobierał opłaty
                od studentów.

                Również człowiek, który wciągnął Wigurskiego w działalność samorządową Andrzej
                Szejna, korzysta z dobrodziejstw bycia na szczycie. Szejna - były członek
                samorządu SGH i przewodniczący Parlamentu Studentów RP, obecnie wiceprezes
                Fundacji SGH - podczas zeszłorocznych wyborów lokalnych korzystał z
                pomieszczenia, środków fundacji i pomocy pracowników podczas własnej kampanii
                wyborczej. Do dziś wraz z żoną mieszka
                • Gość: fryśka Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.ists.pl / *.ists.pl 29.03.06, 02:35
                  dzieki za dedykacje. No i sgh ma problem ze swoim samorzadem a ja gadam sobie
                  na temat aiesecu.

                  samorzad to inna dzialka - u mnie w szkole tez z tym byl problem, ale samorzad
                  to samorzad, a nie organizacja non-profit.

                  Niemniej jednak kazda forme aktywnosci studenckiej uwazam za plus.
                • Gość: Writer Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.chello.pl 29.03.06, 14:09
                  Był sobie kiedyś miesięcznik "Na przekór" wydawany przez ZSP UW. Przestał być bo
                  ktoś przewalił kasę na swoje wybory do samorządu.
                  Myślę, że wszędzie są uczciwi ludzie, wszędzie też jest miejsce dla przekrętów.
                  Problem w tym, że ta uczciwa większość nie może szybko i skutecznie obciąć tych
                  robiących przewały.
                • Gość: Samorzad a CV Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: 5.6.2R1D* / 170.252.72.* 30.03.06, 10:43
                  Tak, to prawda. Tylko, ze to historia sprzed 7 lat. Ci ludzie juz dawno z
                  Samorzadu SGH zostali wycieci. Od 5 lat poza tym ze okazjonalnie ktos wykaze
                  sie niekompetencja, sa to ludzie ideowi, ktorzy traktuja swoja dzialalnosc
                  stricte w kategoriach non-profit.

                  Co ciekawe, dalsza czesc tej historii "glosow za mydlo" jest taka: Wigurski
                  zrobil "kariere" w SLD, zas Szejna zostal z listy SLD europarlamentarzysta. Co
                  ciekawie swiadczy zarowno o nich, jak i o SLD :).
                  • Gość: biedronka Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.06, 16:14
                    oj, widzę, że wiosna w pełni, optymizm dopisuje...
                    a rozgrywki w trakcie każdej kampanii wyborczej do SS na jesieni (kiełbasa
                    wyborcza już nikogo nie dziwi - gratisy, darmowe imprezy, po głupie cukierki w
                    dniu wyborów...)?
                    a skandaliczne zachowanie samorządu SGH podczas kampanii rektorskiej - próby
                    wygrywania jednych kandydatów przeciwko drugim, zajmowanie jednoznacznego
                    stanowiska zanim zagłosowali studenci, bezpardonowe forsowanie własnego
                    kandydata, co skończyło się tym, że studenci nie wykorzystali w pełni
                    przyznanych im miejsc?
                    a niejasne zasady przyznawania stypendiów, nieskończenie długie prace komisji
                    stypendialnej, podczas, gdy pieniądze leżą na koncie i procentują (na co idą
                    %?), nagminne sprzedawanie miejsc w akademikach, proces przyznawania stypendiów
                    socjalnych...
                    a, nie chce mi się nawet wszystkiego wymieniać.
                    Wigurskiego nie ma, ale zawsze znajdą się godni następcy - kolejni wieloletni
                    przewodniczący SS.
                    SS SGH zmienia ludzi - tak uważam. i sama nie zatrudniłabym nikogo, kto miałby z
                    nim coś wspólnego.
                    • Gość: Samorzad a CV NIE dla cukierkow :) .... IP: 5.6.2R1D* / 170.252.72.* 30.03.06, 16:42
                      > oj, widzę, że wiosna w pełni, optymizm dopisuje...
                      > a rozgrywki w trakcie każdej kampanii wyborczej do SS na jesieni (kiełbasa
                      > wyborcza już nikogo nie dziwi - gratisy, darmowe imprezy, po głupie cukierki w
                      > dniu wyborów...)?

                      Co zlego jest w gratisach, darmowych imprezach i cukierkach? Pieniadze na nie
                      pochodza ze skladki kandydatow (mowa o SGH, nie wiem jak gdzie indziej). Lepiej
                      niz w przypadku partii politycznych, ktore zeruja na budzecie panstwa.

                      > a skandaliczne zachowanie samorządu SGH podczas kampanii rektorskiej - próby
                      > wygrywania jednych kandydatów przeciwko drugim, zajmowanie jednoznacznego
                      > stanowiska zanim zagłosowali studenci, bezpardonowe forsowanie własnego
                      > kandydata, co skończyło się tym, że studenci nie wykorzystali w pełni
                      > przyznanych im miejsc?

                      Czy to, ze ktos jest czlonkiem samorzadu, zabrania mu popierania jednego z
                      kandydatow? Kazdy ma prawo zachecac do glosowania na kogo chce, obojetnie czy
                      jest z samorzadu, kola naukowego, czy cale dnie spedza w bibliotece.

                      To, ze studenci nie wykorzystali w pelni przyznanych miejsc, bylo wlasnie
                      spowodowane nagonka na kandydatow pochodzacych z samorzadu prowadzona przez
                      osoby zwiazane z pewnym srodowiskiem uczelni popierajacego innego kandydata.

                      Walka wyborcza byla bezpardonowa ze strony wszystkich 5 kandydatow na Rektora.
                      I dlatego wzbudzila tyle niezdrowych emocji.

                      > a niejasne zasady przyznawania stypendiów, nieskończenie długie prace komisji
                      > stypendialnej, podczas, gdy pieniądze leżą na koncie i procentują (na co idą
                      > %?), nagminne sprzedawanie miejsc w akademikach, proces przyznawania
                      stypendiów
                      > socjalnych...
                      > a, nie chce mi się nawet wszystkiego wymieniać.

                      % leza na koncie SGH i zasilaja budzet uczelni. Od najblizszego roku bedzie tez
                      zakazane zrzekanie sie miejsc w akademikach na rzecz innych osob.

                      > Wigurskiego nie ma, ale zawsze znajdą się godni następcy - kolejni wieloletni
                      > przewodniczący SS.

                      Wigurski zakonczyl "kariere" w samorzadzie 7 lat temu. 6 lat temu osoby z jego
                      otoczenia (z ktorych czesc faktycznie byla powaznie podejrzewana o
                      nieuczciwosc) zostaly z samorzadu usuniete. Od tej pory nie slyszalem o zadnych
                      przypadkach nieuczciwosci, choc niekompetencja, to fakt, sie zdarza.

                      > SS SGH zmienia ludzi - tak uważam. i sama nie zatrudniłabym nikogo, kto
                      miałby
                      > z
                      > nim coś wspólnego.

                      A ja nie chcialbym pracowac u osoby, ktora w zyciu kieruje sie stereotypami i
                      uprzedzeniami. Jak poznasz 3 czarnych o ktorych chodza plotki ze sa leniwi to
                      tez wiecej w zyciu czarnucha nie zatrudnisz?
                    • Gość: SGHihi Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 30.03.06, 17:19
                      Witam Kolezankę

                      DALSZA KORESPONDENCJA DOTYCZY SS I JEST SKIEROWANE GŁÓWNIE DO OWEJ KOLEZANKI
                      - BIEDRONKI ;)
                      Szoda że masz tak mgliste pojecie o tym co się naprawde dziejE w SS. Nie winię
                      Cię bo nie działasz/działałaś w SS -tylko zanim skrytykujesz, zastanów sie czy
                      rzeczywiście znasz fakty - nie pozory.

                      1. W pewnym stopniu zgodzę się że wybory mogłyby wygladać inaczej ale nikt nie
                      nazeka na kiełbasę wyborcza - kazdy z przyjemnością ją zje - glupi ten kto
                      głosuje tylko dlatego że dostał "kiełkbaskę", wybory rektorskie- tez kwestia
                      sporna - według mnie nie jest mozliwe jednoznacznie powiedzieć czy SS - osoby
                      które lepiej orientują się w tym kto jak sprawuje sie na stanowiskach Uczelni
                      bo z nimi mają najwięcej doczynieina- nie moga się wypowiedzieć i podzielić
                      swoimi opiniami. Statystyczni studenci 'nie-działacze' mogą powiedzieć pewnie
                      sporo o paniach z rektoratu ale nie o wyzszych władzach. Tu tez każdy mógł
                      zagłosowac jak chciał - nikt nikogo nie zmuszłą i nikomu nie proponował wyjazdu
                      na Teneryfe jak zagłosuje na kandydata proponowanego przez Zarząd SS. - to było
                      potrzbene tym studentom ktorzy nie mieli zielonego pojęcia o pretendujacych do
                      stanowiska Rektora. Nie wspomnę tu już o otwartych konsuitacjach pretendentów z
                      Orgainzacjami SGH- ine tylko z SS.

                      2. Przyznawanie stypendiów i stypeniów socjalnych jest tak jasne że nie widze
                      problemu by go zrozumiec - chyba że z góry ktoś chce sie doczepić do tego że
                      czasem 'pada deszcz'... To że sie nie wypłaca stypendiów na czas wynika tylko z
                      faktu że liczy się ważone średnie a zatem potrzebne sa oceny wszystkich
                      studentów -takze tych z przedłużonej sesji...
                      Miejsca z DS sa sprzedawane - to prawda al enie przez SS tylko przez osoby
                      które je dostaną,a wybrany osatnio na druga kadencję Przewodniczący (nie ten
                      obecny) który od poczaktu z tym walczyłto to czlowiek którego osobiście znam i
                      nie mam zludzeń co do jego szczerych intencji w co czasem rzeczywiscie trudno
                      jest uwierzyć - szczegółnie na takisch wysokich stanowiskach - ale znowu -
                      oceniac po faktach a nie pozorach i pomówieniach

                      Zgodzę się że SGH zmienia ludzi - to napewno ale kazde nowe otoczenie przeciez
                      człowieka zmienia - tak samo można powiedziec że liceum zmienia - to normalne -
                      jednych zmienia na lepsze, drugich na gorsze.

                      Odnocząc sie do tematu - działanie w organizacjach a przyjmowanie do pracy -
                      kazdy może sobie interpretować jak chce - ja osobiście uważma że jest to bardzo
                      dobra szansa do tegoby poznać dobrze na czym polega praca w grupie, organizacji
                      (firma to też organizacja) a przy okazji dowiedzieć sie czegos rpaktycznego ad
                      tematyki w której robimy - w SS akurat jest sporo dziedzin ale są jeszcze SKN-y
                      które zajmują sie jedną dziedziną.
          • Gość: tomek80 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.chello.pl 25.03.06, 19:48
            Jednak to głupie. Moja uczelnia bardzo dbała o czystość układów a oni jadą po
            wszystkich. ech
            • Gość: SGHahahaha Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: 80.72.40.* 28.03.06, 19:50
              u mnie na pierwszym roku (pare lat temu:))po uczelni chodziła historia
              nijakiego Michała Wigurskiego - gość podobno maksymalnie skorumpował samorząd
              studencki sgh. Opisywała to nawet na pierwszej stronie Gazeta Wyborcza.
              Dodatkowo na prywatnych kontach przetrzymywał pieniądze przeznaczone na
              stypendia. Wypłacał je później z półrocznym opóźnieniem. Oczywiście pół roku z
              kilkoma milionami na koncie (bo o takich kwotach mowa) pozwalało na bardzo
              klawe życie.
              Sam byłem członkem AIESECU ale moja kariera w tej organizacji skończyła się po
              miesiącu. Miesiąc przecierałem oczy ze zdziwienia co tam się wyprawia.
              Kolesiostwo, kolesiostwo i jeszcze raz kolesiostwo. Wyjazdy na stypendia to
              była jakaś farsa. Teraz miejsc jest sporo więc wiele osób moze się załapać, ale
              wówczas jeździły rodzynki. Oczywiscie rodzynki które akurat przyjaźniły sie z
              odpowiednimi "towarzyszami".
              Co się stało po miesiącu pobytu w AIESECU? Ano przy organizacji czegoś tam
              usłyszałem od ówczesnego, rok ode mnie starszego, przewodniczącego Sławomira H.
              z Rzeszowa, zajętego absolutnie niczym:
              "przynieś mi wodę"
              akurat szedłem do pokoju obok gdzie stała zgrzewka wiec wracajac wziałem jedna
              butelkę. ale zamiast "dziękuję" usłyszałem:
              "jak mam to wypić? najej do szklanki!".
              stanąłem jak wryty. na co Sławomir H., z Rzeszowa:
              "głuchy jesteś?" a ja na to "a je....ty?"
              to oczywiście oznaczało koniec kariery w sgh-owskim aiesecu za co Sławomirowi
              H., z Rzeszowa jestem dozgonnie wdzięczny. Nie wiem tylko czy są mu wdzięczni
              jego następcy, bo teraz pracując na kierowniczym stanowisku w jednym z
              koncernów fmcg, gdy widzę w cv AIESEC aplikacja ląduje w koszu na śmieci, a
              udział w jakiejkolwiek innej organizacji działa raczej in minus niz przynosi
              jakiekolwiek korzyści.
              Na studiach można robić naprawdę multum rzeczy dużo ciekawszych niż udzielanie
              się w organizacjach studenckich - mniej śliskich rzeczy.
              • Gość: tez SGHowiec Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.chello.pl 28.03.06, 21:01
                Przesadzasz. Owszem, o AIESECu chodza ploty, tak samo jak o niektorych SKNach ds. d**y Maryni, ale nie wszystko organizacje studenckie dzialają w ten sposob. Wywalanie czyjegos CV za to, że ktos robil cos wiecej niz tylko sie uczyl, to juz paranoja. Odgrywasz sie na obcych ludziach za przygode z wlasnej mlodosci...
                • Gość: SGHahahaha Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: 80.72.40.* 29.03.06, 01:39
                  i tu się nie zgadzam bo aiesec to system. to trochę tak jak fala w wojsku. są
                  koty i dziadki. w wojsku koty są gnębione (w aiesecu w pewien charkerystyczny
                  sposób traktowane)i gdy same stają się dziadkami tak samo gnębią nowe koty (w
                  aiesecu traktują, bądź co bądź podwładnych, w ten sam charakterystyczny sposób).
                  aiesec bardzo przypomina mi sld sprzed jakiś 5 lat. na fali rosnącego poparcia
                  ludzie masowo przyłączali się do ich zwolenników, a nawet wstępowali w ich
                  szeregi. aiesec miał taki okres w drugiej połowie lat 90-tych. tyle ze gdy
                  okazalo się ze sld to jedna wielka kupa ludzie się od nich odwrócili i zaczęli
                  się wypisywać. bo przynależność do sld zaczęto traktować jak obciach. ci którzy
                  mimo tego obciachu dalej wstępowali mieli albo klapki na oczach, albo swoich
                  kolesi w strukturach i wiedzieli ze ich towarzysze pociągną ich wkrótce do góry.
                  nie chcę wypowiadać się na temat innych organizacji, ale znam bardzo wiele
                  osób, które w czasie studiów udzielały się w aiesecu i wiem jak to wygląda.
                  ta, jak ją nazywa fryska post nizej kariera, to w rzeczywistości
                  przysłowiowe "lizanie się po ...tach" i ja czegos takiego u siebie tolerować
                  nie zamierzam.

                  skn-y to inna bajka. są te skostniałe, działające od stuleci, które w cv-kach
                  są tylko kolejną pustą linijką tekstu, ale są też fajne, oryginalne, tworzone
                  przez pasjonatów. rozmowa o działalności takich skn-ów to przyjemność i ich
                  twórcy mają duzego plusa.

                  co do "zasteby robiacych kariere aiesec alumni" to bzdura. nie znam nikogo
                  (NIKOGO) normalnego, 2-3 lata po sgh-hu, kto nie miałby dobrze płatnej,
                  perspektywicznej pracy. znam natomiast wielu, którzy nie będąc w żadnej
                  organizacji studenckiej zrobili fajne kariery.
                  grupa tych co należeła do aiesecu ma lepszy start??? buahaha bądz powazna
                  fresca. równie dobrze mozna powiedziec ze ci co grali w piłkarzyki w hadesie
                  mają lepszy start, albo ci co mieszkali na trzecim piętrze w sabinkach.
                  • frygija Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 29.03.06, 01:50
                    <<<grupa tych co należeła do aiesecu ma lepszy start??? buahaha bądz powazna
                    fresca. równie dobrze mozna powiedziec ze ci co grali w piłkarzyki w hadesie
                    mają lepszy start, albo ci co mieszkali na trzecim piętrze w sabinkach.
                    >>>>>

                    Jestem jak najbardziej powazna. Bo mieszkanie na trzecim pietrze w sabinkach
                    guzik cie wyroznia od innych i w zaden sposob cie nie rozwija (bez jakichs
                    imprezowych, zartow, ok?) a PRACA w aiesecu juz tak.

                    A w ogole to dla mnie jest bardzo niezrozumiale, ze aiesecowcow sie tak nie
                    lubi w polsce. prezna organizacja, z kontaktami ale zapieprzania od cholery i
                    to ze wyjedziesz sobie na konferencje od czasu do czasu to tez nie po to zeby w
                    ladnym miejscu gdzies u nas czy na swiecie zabytki zwiedzac.

                    Kompleksy jakies wobec nas macie czy jak??

                    Aha i ja bylam LC krakow btw, a nie LC sgh.

                    fryśka vel. frygija
                  • Gość: Jahuu Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.t-systems.com.pl 30.03.06, 14:25
                    masz rację SGHahahaha aiesec jest organizacja szkodliwie wplywajaca na umysly
                    mlodych szczawikow. ja zawsze instynktownie omijalem ich budy w budynku G.

                    kola naukowe, organizacje wolontarystyczne, inicjatywy studenckie, to cos co
                    bardzo rozwija. osoby ktore to robia maja lepszy start wlasnie dlatego, ze
                    szybciej staja sie dojrzale emocjonalnie, samodzielne.

                    co do pilkarzykow w hadesie i trzeciego pietra w sabinkach... hmmm. mimo iz dla
                    wielu ludzi brzmi to absurdalnie, nawet tego typu sutuacje moga prowadzic do
                    uzyskania ciekawej, dobrej pracy.

                    btw. nie przepracuj sie na tym dyrektorskim stanowisku ;-)
              • Gość: fryska Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.ists.pl / *.ists.pl 29.03.06, 00:54
                buahaha!

                widze, ze sie kariera w aiesecu nie udala :D no coz zdarza sie i to. dobrze, ze
                wyleciales stamtad szybko i siebie i nnych dluzej nie meczylec :)

                a opowiesci o cv z aiesec miedzy wierszami ladujacymi w koszu to mozna miedzy
                bajki wlozyc :) i zasteby robiacych kariere aiesec alumni sa tego przykladem :D

                • pmyrda Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 01.04.06, 02:30
                  Czy Twoje życie naprawdę kręci się tylko wokół KARIERY, PRACY, ZAPIEPRZANIA?

                  No cóż, takich też potrzeba, żeby inni mogli na konferencje pojechać po to, by
                  się czegoś ciekawego dowiedzieć, poznać interesujących ludzi i odpocząć...

                  Gość portalu: fryska napisał(a):

                  > buahaha!
                  >
                  > widze, ze sie kariera w aiesecu nie udala :D no coz zdarza sie i to. dobrze,
                  ze
                  >
                  > wyleciales stamtad szybko i siebie i nnych dluzej nie meczylec :)
                  >
                  > a opowiesci o cv z aiesec miedzy wierszami ladujacymi w koszu to mozna miedzy
                  > bajki wlozyc :) i zasteby robiacych kariere aiesec alumni sa tego
                  przykladem :D
                  >
              • Gość: Leelly Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 31.03.06, 13:54
                Zgadzam sie z Magdą, że nielojalność i skłonność do oszukiwania nie rodzi się
                poprzez działanie w organizacjach studenckich, w tym AIESEC. Jak wszędzie, na
                studia przychodzą różni ludzie i do organzacji trafiają różni ludzie. Jakby tak
                podchodzic do sprawy to żadna firma, organizacja, fundacja nie może sie
                pochwalic 100% lojalnoscią swoich członków, czyli co? Nikogo nie można
                zatrudniać, kto gdzieś już pracował? Działałam w AIESEC przez trzy lata,
                zajmując "ważne" stanowiska, nie stosując "kolesiostwa", nadal utrzymuję bliski
                kontakt i wiem jak taka organizacja może przyczynić się znacznie do rozwoju
                studenta...wszystko zależy jak TY wykorzystasz daną Ci szansę. Na Twoim
                miejscu "Gosciu SGH" nie chwalilabym sie AŻ miesięczną karierą w AIESECu bo
                znam 3 roczniki takich osob jak Ty i mam swoją opinię na ich temat (oczywiście
                są tacy którzy zrezygnowali z powaznych powodów i to rozumiem)...Widac zresztą
                po tym co piszesz, że nawet do końca nie wiesz co to jest AIESEC i czym sie
                zajmuje...nie wysyłamy ludzi na żadne stypendia tylko na praktyki i istnieje
                duża różnica pomiędzy tymi pojęciami. Jeśli chodzi o "incydent" jaki Cię
                spotkal to ciekawa jestem czy nie spotkales sie z brakiem kultury/chamstwem, bo
                tak należy nazwać zachowanie Slawomira H. w innych kręgach niz AIESEC. Jak juz
                pisalam wszędzie są różni ludzie, pytaniem jest tylko jaki procent jest
                tych "karierowiczow" i niewychowanych w danej organizacji/firmie. Jeśli chodzi
                zaś o odrzucanie CV ludzi którzy działali w jakiejś organizacji to niejeden HR
                złapałby się za głowę widząc Twoją glupotę...Rzeczywiście mało wiesz o tym jak
                organizacje rozwijają ludzi i oprócz 10% idiotów działa w nich 90% ludzi którzy
                naprawdę chcą coś zrobić, mają potencjał i nie dążą "po trupach do celu".
                Oczywiscie nie masz okazji się o tym przekonać bo nie dajesz szansy tym osobom
                się nawet zaprezentować na rozmowie kwalifikacyjnej skreślając ich od razu.
                Szkoda, bo zyskałbyś wielu wartościowych pracowników. Jak wszędzie są dobre i
                złe rzeczy w organizacjach studenckich, nie ma organizacji idealnych.
                Jednak dla mnie AIESEC to przede wszystkim wielu przyjaciół, wiele nowych
                umiejętności jakie zdobyłam, wrażeń, wspomnień i...po trzech latach mogę
                powiedzieć że nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia- to pokazał mi AIESEC.
              • Gość: Maciek do SGHhaha - członek AIESECu SGH IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 31.03.06, 15:03
                nie wiem kiedy przeżyłeś swoją (oj niezwykle długą-cały miesiąc) przygodę z
                AIESEC ale muszę Ci powiedzieć że będąc obecnie pierwszy rok w AIESEC nie mogę
                się zgodzić z niczym co piszesz na temat tej organizacji- (nie chcę tu
                umniejszać Twojego autorytetu ale jestem w organizacji 6 miesiecy i myślę że
                przeżyłem w niej więcej niż Ty)
                Czy w AIESEC jest kolesiostwo? Jeżeli grupę przyjaciół ktorzy spedzaja razem
                czas, wspolnie dzialaja i sobie pomagaja nazywasz kolesiostwem-to tak-masz
                absoultna racje-kolesiostwo jest tu pelne.
                To moze teraz co dal mi AIESEC. Otóż dał mi olbrzymie możliwosci rozwoju;
                konferencje, treningi a przede wszystkim poczucie ze czlowiek moze zmienic
                swiat jesli tylko bardzo chce. Sam tego jednak nie zrobi. Potrzebuje zespolu
                ludzi ktorzy wspolpracuja z nim i go wspieraja. Taki zespol moze zdzialac cuda.
                AIESEC nauczyl mnie jak budowac zespol, jak brac odpowiedzialnosc za swoje
                obowiazki, za innych ludzi.
                AIESEC pozwolil mi takze na rozszerzenie "sieci" przyjaciol - moi znajomi nie
                ograniczaja sie juz tylko do "chłopaków z podworka" ale ludzi z calego swiata z
                ktorymi mam staly kontakt. Wymiana pogladow, wspolne projekty i rozmowy-
                zwrocenie uwagi na to ze Polska, Warszawa to nie pepek swiata i ludzie gdzie
                indziej moga myslec zupelnie inaczej niz my. Dla mnie to bardzo cenne. Dla
                Ciebie nie?
                I naprawde myslisz ze robie to dla kariery? Dla zdobycia wpisu do CV? Nie badz
                smieszny. Mam to w d*pie jesli firma nie bedzie chciala mnie zatrudnic-zaloze
                wlasna bo dzieki AIESECowi wiem ze czlowiek moze zrobic wszystko jesli bardzo
                chce i zamiast narzekac na otaczajaca rzeczywistosc moze ja kreowac.
                Szkoda ze tak szybko odszedles z aiesec-naprawde wiele straciles
                pzdr
                Maciek
                • Gość: ex @er Re: do sghhaha - członek aiesecu sgh IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.06, 00:47
                  Z racji ze jestes swiezynką w AIESEC to tak naprawde malo jescze wiesz, mozna
                  jednak duzo wyczytac z twojego zbytniego optymizmu.
                  Poprostu dales sie zmanipulowa tym pieknym haslom w AIESECu typu IT`S UP TO
                  YOU, jestesmy po to by zmieniac swiat itd. byles moze na kilku konferencjach
                  gdzie zobaczyles piekne prezentacje multimedialne, piekne wartosci i hasla,
                  zaprezentowali wam kilka przykladow kim to sa dzisiaj @alumni, powiedzieli wam
                  o bylym prezydencie aiesec polska ktory zalozyl wlasną firmę a dzisiaj jest to
                  największy portal pracy...wiec piszesz ze "Mam to w d*pie jesli firma nie
                  bedzie chciala mnie zatrudnic-zaloze wlasna bo dzieki AIESECowi wiem ze
                  czlowiek moze zrobic wszystko jesli bardzo chce i zamiast narzekac na
                  otaczajaca rzeczywistosc moze ja kreowac"...typowe dla AIESECowca z klapkami na
                  oczach...dam ci mala rade: świat nie jest tak piękny jak ci powiedzieli w
                  AIESEC, niebierz wszystkiego do siebie co ci tam mowia, jak ci sie uda znalezc
                  pewien dystans do tego co tam sie dzieje to wyjdziesz dobrze i na AIESECu,
                  inaczej mozesz kiepsko skonczyc
          • quebec4 To prawda 28.03.06, 18:42
            Samorządy na uniwerkach są wylęgarnią kumoterstwa. Moja bliska znajoma bez
            znaków zażenowania przyznała się, że startuje w wyborach by być w komisji
            przydzielającej akademik (bo wtedy dostaje przydział automatycznie)... To jest
            przykre, ale na niektórych uniwerkach tak jest (przynajmniej na moim tak
            było...) :-(
          • mobbick ISEC? 28.03.06, 19:05
            ISEC? a co to?
            chyba AIESEC?
            • sh3yt3n Nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka 28.03.06, 20:51
              Hmmm... Muszę się z Wami nie w pełni zgodzić. Od 3 latach działam w Kole
              Naukowym (bądź co bądź organizacja studencka). Robimy sporo rzeczy - projekty,
              eventy, badania. Wszystko jest u nas jasne - pracujemy na zasadach partnerskich,
              chociaż jest zarząd itd. Nie ma u nas płaszczyzny dla przekrętów, kumoterstwa
              itp. Jest za to od cholery ciężkiej pracy (próbowaliście kiedyś opracować
              kilkaset ankiet jakościowych na osobę wieczorem na "rano" ?). A potem mi ktoś w
              HR "strasznie cudownej firmy" wywali moje CV do kosza tylko dlatego że coś
              robiłem na studiach? Że była to organizacja studencka? Żarty!

              Ale jest w tym co piszecie trochę prawdy - piszę to TYLKO w odniesieniu do
              jednego faktu - ostatnie wybory w Parlamencie Studentów RP. Szczegółów nie podam
              - kto był i się troszkę orientuje ten wie. Wszystko odbyło się zgodnie z
              zasadami. Ustalonymi.
            • Gość: biedronka Re: ISEC? IP: *.compower.pl 02.04.06, 17:36
              :)
          • Gość: fryska Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.ists.pl / *.ists.pl 29.03.06, 00:49
            <<<Pozdrawiam ISEC'owców.>>>

            uhhh aiesec'owcow? @'owcow? kiepski z ciebie aktywista byl jak juz nazwy
            organizacji nie pamietasz ;)
      • d.o.s.i.a Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 26.03.06, 18:58
        Nie wiem jak to jest w innych firmach, ale od siebie moge powiedziec tyle, ze
        nigdy, przenigdy nie zatrudnilabym osoby po jakiejkolwiek organizacji
        studenckiej, lub takiej, ktora udzielala sie w samorzadach, parlamentach
        studenckich itp.
        Za wiele sie naogladalam, za wiele nasluchalam. Wszyscy rowni ludzie, ktorzy
        zalapali sie do takich organizacji rezygnowali szybko, bo trudno bylo im
        pogodzic to co dzialo sie w takich organizacjach z ich swiatopogladem. Moja
        kolezanka zrezygnowala z pracy w komisji stypendialnej gdy zobaczyla kto, komu
        przyznaje stypendia...

        Wiem co sie dzieje na wyjazdach parlamentu studentow UW do Goldapii - wiem jaka
        kase przepijaja, przejadaja. Wiem w jakie uklady wchodza miedzy soba, aby
        wypromowac kogos w swojej strukturze.

        Wiem co sie dzialo na moim wydziale, gdy przychodzilo do przydzielania
        stypendiow i miejsc w akademikach. Kiedys nie dostalam akademika i poszlam do
        dziekanatu dowiedziec sie dlaczego. I nie dowiedzialam sie. Bo nie istnial
        zaden protokol z posiedzenia komisji, nie wiadomo bylo jakie kryteria przyjela
        komisja. Nic. Akademika nie dostalam chociaz wykazalam 400 zl miesiecznie na
        zycie (bo tyle mialam). Miejsce w akademiku musialam kupic.

        Wiem kto nalezal do ISECu i wiem jacy to byli studenci (z malymi wyjatkami). I
        wiem kto wyjechal na stypendia Sokratesa i ze byli to w wiekszosci ludzie z
        ISECu (z malymi wyjatkami).

        Moze generalizuje, moze istnieja ludzie, ktorzy zapisuja sie do tych
        organizacji z potrzeby serca, badz z niewiedzy. Jedno wiem na pewno. Osoba taka
        u mnie bylaby przegrana na starcie przy ubieganiu sie o prace.
        • Gość: Adam Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.koba.pl / *.koba.pl 26.03.06, 21:05
          To jest niestety prawda :/
          żenada na jakiej podstawie przyznaje się stypendia socjalne :/:/:/

          O swoich "kolegach" wolę nie mówić... przy zarobkach rodziców na poziomie którym
          połowa tutaj wytrzeszczyłaby oczy mają czelność przyznawać sobie 100zł
          socjalnego.. :/:/

          Szkoda gadać..... niestety.
          • kate128 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 27.03.06, 10:22
            Załóżmy że jest tak jak piszecie. Jeśli tak, to właśnie osoby z przeszłościa
            organizacyjną powinny być najlepszymi kandydatami do pracy! A wiecie dlaczego?
            Bo już nie mają złudzeń i znają życie.
            Wiedzą że liczy się tylko ten, kto jest w silniejszej grupie i ma lepszych
            kumpli. Wiedzą że trzeba się wzajemnie wspierać i pomagać osobom które im
            kiedyś pomogły. Mają tą świadomość, bo sprawdziły to na własnej skórze.

            A czymże innym jest firma, jeśli nie taką właśnie organizacją?
            - zawsze dla kolegów z pracy lub znajomych zrobi się więcej niż dla całej
            reszty nieznanych ludzi
            - wyjazdy o których wspomniała jedna z osób są czystą kopią tzw. wyjazdów
            integracyjnych w firmach - tam też jest sodoma i gomora
            - promowanie swoich występuje w firmach na każdym kroku - kto z was nie był
            pytany czy nie zna czasem godnego polecenia kandydata na jakieś stanowisko?

            Nie ma się co boczyć na "działaczy". To znacznie lepsi pracownicy niż chodzące
            z głową w chmurach kujony, które studia spędziły w bibliotece.
            • Gość: Adam Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.koba.pl / *.koba.pl 27.03.06, 13:00
              Teoretycznie masz rację.
              Ale można na to spojrzeć z drugiej strony.

              Skoro osoba taka oszukiwała już w organizacji studenckiej (a było to zarówno
              oszukiwanie studentów i samej uczelni) to jaka jets pewność że nie będze
              kantować w firmie??

              Dwa: skoro polegała na innych, nie na sobie, w rzeczywistości jest to mgr
              bezmózg, to jaką on wartość wniesie do firmy, skoro wszyscy mu pomagali na
              studiach a sama umie tylko kraść??
              • kate128 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 27.03.06, 14:08
                Pewnie będzie kantować w firmie, tylko nie w taki sposób jak sobie to
                wyobrażasz. Ja sądzę że taka osoba będzie gotowa nagiąć przepisy i zasady dla
                dobra firmy, tak jak to robiła na studiach dla dobra kolegów z organizacji.
                Chodzi o poczucie przynależności do grupy, której trzeba bronić i o którą
                trzeba dbać. Tego dbania taki student nauczył się w organizacji i taki nawyk
                przyniesie do firmy.

                Poleganie na innych w niektórych organizacjach jest nazywane pracą zespołową. I
                uwierz mi - to nie działa w jedną stronę. Jeśli polegam na innych, to muszę coś
                dawać z siebie, bo inaczej szybko zakończę karierę - czy to w samorządzie
                studenckim czy w firmie.
                • Gość: Dosia Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.nycmny.east.verizon.net 27.03.06, 15:39
                  Problem w tym, ze w normalnej firmie licza sie najpierw umiejetnosci, potem
                  umiejetnosci, potem ciezka praca, nastepnie ciezka praca, potem dobre kontakty
                  z pracownikami, a na ostatnim miejscu jest kombinatorstwo i zalatwiactwo.
                  • Gość: km Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.chello.pl 27.03.06, 15:41
                    Z tego co ja się orientuje, częso w organizacjach studenckich siedzą ludzie, którzy chcą po skończeniu edukacji zostać pracownikami naukowymi i w ten sposób wyrabiają sobie wejście do świata nauki:)
            • Gość: mg wawa HAHA IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 28.03.06, 18:35
              > Załóżmy że jest tak jak piszecie. Jeśli tak, to właśnie osoby z przeszłościa
              > organizacyjną powinny być najlepszymi kandydatami do pracy! A wiecie
              dlaczego?
              > Bo już nie mają złudzeń i znają życie.
              > Wiedzą że liczy się tylko ten, kto jest w silniejszej grupie i ma lepszych
              > kumpli.

              Napisz coś więcej, chętnie poczytam. Normalnie ośmieszasz się!
              • Gość: mg wawa kate128 ma 23 lata, więc jest na ok. 4 roku IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 28.03.06, 18:58
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24662&w=31915076&a=31915076
                Ciekawy jestem w jakiej organizacji studenckiej działa, że tak broni ich honoru.

                Kate, zastanów się jaki rodzaj ludzi pcha się do funkcji polegających na
                rozdzielaniu pieniędzy?
            • Gość: sohc Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.pl / *.pronets.pl 28.03.06, 19:38
              Myślisz, że ja o tym nie wiem??? Tylko jest jedno ale, ci ludzie z zasady są
              nielojalni i dla paru groszy sprzedadzą cię razem z tą twoją firmą, więc wolę
              mieć lojalnego kujona który ma swiadomość potrzeby układów. Kiedyś na Uczelni
              kandydowałem do parlamentu ( z głupia frant, bo namówili mnie koledzy) no i
              zagroziłem paru wyjadaczom którzy kilka lat trzęsli Uczelnią he he! poprostu
              miałem wiele osób lubiących mnie bezinteresownie, którzy zagłosowali na mnie i
              w 1-szej turze zbliżyłem się do "nich" co mogło im pokrzyżować plany w 2-giej
              turze. Przed 2-gą turą jeden z nich poprosił o rozmowę i próbował przekupić
              abym zrezygnował. Olałem go i na "złość" poszedlem dalej, oczywiście załapałem
              się i jeden z nich odpadł. Siedziałem tam i mialem polewkę z "pajaców" i
              śmiałem się z tego jak oni próbowali się na mnie "ześcić" za ich kumpla he he!!
              Siedziałem twardo do końca kadencji i bylem strasznie bezczelny na to jak oni
              próbowali mnie ignorować he he!! Oczywiście nie generalizuję to bo było tam
              kilka uczciwych osób z "powołnia" ale to było może 10% na 100%. To jest takie
              przedszkole dla "układziarzy", którzy nie traktują grupy jako celu tylko samych
              siebie. Ta ich "integracja" była tylko z nazwy i jeden drugiemu wbił by nóz w
              plecy za paczkę fajek lub bełta!! Takich c"F"aniczków nie chciał bym widzieć w
              firmie którą bym prowadził... No oczywiście nie generalizuję, bo nawet czlowiek
              będący w takich organizacjach może byc OK.. pZDR!!
              • Gość: SGHahahaha Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: 80.72.40.* 28.03.06, 19:59
                10% na 100%? nie znałem tego:)
                learning every fu..ing day!!!
              • Gość: kiziator Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.06, 20:28
                Bardzo dziwi mnie to, że przedewszystkim wypowiadają się tutaj ludzie którzy niemają żadnego udziału w organizacjach studenckich.
                No i nasuwa mi się myśl że w zasadzie "gówienko" wiedzą, bo cała ich wiedza na ten temat opiera się na studenckich plotkach, które biorą się z tego że jeden ma a drugi nie. "Bo jeden pojechał na wymiane bo się udziela w samorządzie, a ja nie pojechałem...pewnie przekręt jakiś i pewnie sobie stypendium sam przyznaje"... pomyślcie troche skąd się biorą takie plotki... z zazdrości.
                Jestem po studiach. 5 lat działałem w różnych organizacjach. Na początku lokalnie, potem szerzej. Widziałem różne rzeczy i wielu rzeczy sie nasłuchałem. Były tam i przekręty i karierowanie i promowanie, ale to w zasadzie były marginalne przypadki o których mówiła większość... Nigdy ale przenigdy nie porzuciłem swych idei pracy społecznej i robienia czegoś z niczego, tak samo jak moi towarzysze. Wiedziałem że to zaowocuje w przyszłości umiejętnościami praktycznymi w organizacji czegokolwiek, i to był jedyny mój cel. Starałem się szerzyć idee wśród kolegów młodszych. Z bardziej namacalnych to chyba darmowy wstęp na imprezki w klubach studenckich i gratis piwo na juwenaliach :)... Ale czy to dużo przy tym ile czasu temu wszystkiemu poświęciłem? mimo wszystko i tak "szaraki" robili mi za plecami.
                Pamiętajcie że negatywne plotki są najgłośniejsze... ale zawsze będą plotkami.
                Tu macie info z pierwszej ręki drodzy forumowicze
                pozdro dla ludzi dobrej woli
                • Gość: whatever Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.chello.pl 28.03.06, 21:09
                  Gość portalu: kiziator napisał(a):
                  > Bardzo dziwi mnie to, że przedewszystkim wypowiadają się tutaj ludzie którzy
                  > nie mają żadnego udziału w organizacjach studenckich.
                  > No i nasuwa mi się myśl że w zasadzie "gówienko" wiedzą, bo cała ich wiedza na
                  > ten temat opiera się na studenckich plotkach

                  Masz rację. Teraz mi się przypomniało jakie ploty chodziły o normalnych uczciwych osobach. To takie typowo polskie bagienko, "mnie się nie udaje, bo ONI kradną i kantują". Nie twierdzę że nie ma patologii, bo są i to też widziałem na studiach. Ale wrzucanie wszystkich organizacji do jednego wora świadczy czyimś ograniczeniu i niewiedzy... Dodam tylko że akurat teraz modnie jest doszukiwać się wszędzie układów, kolesiów itd, kwak kwak ;)
                • Gość: Ew Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.crowley.pl 28.03.06, 21:51

                  Zgadzam się w zupełności.
                  Ciekawe czy ktokolwiek z osób wypowiadających się negatywnie na temat samorządów
                  studenckich podjął by się pracy w takim wymiarze godzin – pracy całkowicie non
                  profit. Jeśli tak to myślę, że warto próbować. Każdy z was może przecież
                  wystartować w wyborach i udowodnić światu, że jest lepszy niż wszyscy ci
                  skorumpowani zapijaczeni i puszczalscy działacze.
                  Chciałabym zobaczyć jak zmieniacie cokolwiek, zamiast tylko krytykować działania
                  innych i obrzucać ich inwektywami. Ciekawa jestem też kto, gdyby nie samorządy
                  czy organizacje studenckie organizował by imprezy takie chociażby jak juwenalia,
                  na które podejrzewam przychodzicie chętnie, szczególnie jeśli wstęp na nie (za
                  sprawą starań samorządów właśnie) jest bezpłatny. Podejrzewam, że nikt z was.
                  Łatwiej jest przecież siedzieć i krytykować niż samemu coś zrobić nie?
                  • Gość: SGHahahaha Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: 80.72.40.* 29.03.06, 01:48
                    "pracy całkowicie non profit" ???????
                    buahahahaaha. dzieciaku w jakim ty świecie żyjesz. o wałkach NZSu i samorządu
                    można by się tu rozpisywać w niskończoność!
                    • Gość: Ew Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.crowley.pl 29.03.06, 19:47
                      Nie no jasne wszyscy robia wałki poza Tobą. Jesteś ostatnim sprawiedliwym co?
                      Naprawdę tak nieskazitelnej osobie proponuję naprawę moralna wszystkich tych
                      oragnizacji i zbawienie jej członków.
                    • Gość: SGHihi Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 30.03.06, 15:33
                      jestem/byłem w SS SGH i mam bardzo dobrych znajomych w NZSie - współrpaca
                      jest/była kwitnąća -nie wiem skąd złe opiniie - może z zamierzchłych lat..pzdr
                • Gość: fryska Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.ists.pl / *.ists.pl 29.03.06, 01:10
                  Zgadzam sie w zupelnosci - na studiach leniwi byli ale zazdrosc jednak zzera :)

                  I dzis jak piszesz gowienko wiedza jak wygladaja organizacje od srodka a
                  pieprza o niestworzonych rzeczach jak najeci ;))
              • Gość: Samorzad a CV Czyli tez dzialales w Samorzadzie :) IP: 5.6.2R1D* / 170.252.72.* 30.03.06, 10:51
                Czyli tez dzialales w Samorzadzie. Siebie tez bys wykluczyl "z zasady" ? :)
            • braat1 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 28.03.06, 21:49
              > Wiedzą że liczy się tylko ten, kto jest w silniejszej grupie i ma lepszych
              > kumpli. Wiedzą że trzeba się wzajemnie wspierać i pomagać osobom które im
              > kiedyś pomogły. Mają tą świadomość, bo sprawdziły to na własnej skórze.

              Hehehe
              Nizle kombinujesz, ale....
              Co rozumiesz pod pojeciem "pomagac osobom, ktore im kiedys pomogly"?? Moze
              prosta sytuacja:
              Jestem z Organizacji Studenckiej X, dostalem sie do pracy w firmie Y, moj
              kolega z Organizacji Studenckiej X pracuje w firmie Z. Tak sie sklada ze Y i Z
              sa z tej samej branzy. Kolega prosi mnie o jkaies tajne informacje i w
              ramach "pomagac osobom, ktore im kiedys pomogly" ja mu te dane udostepnie.
              Dlatego tez pracodawca woli zatrudnic osoby, ktore nie maja takich "dlugow
              wdziecznosci".

              A swoja droga, uogolnianie, ze wszyscy aktywni studeni bede sie latwo
              korumpowac/sprzedawac jest nie fair, bo na pewno duzej liczbie osob wyrzadza
              sie krzywde. Ale firmy wola dmuchac na zimne.
              • kate128 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 29.03.06, 14:50
                braat1 napisał:

                > > Wiedzą że liczy się tylko ten, kto jest w silniejszej grupie i ma lepszyc
                > h
                > > kumpli. Wiedzą że trzeba się wzajemnie wspierać i pomagać osobom które im
                >
                > > kiedyś pomogły. Mają tą świadomość, bo sprawdziły to na własnej skórze.
                >
                > Hehehe
                > Nizle kombinujesz, ale....
                > Co rozumiesz pod pojeciem "pomagac osobom, ktore im kiedys pomogly"?? Moze
                > prosta sytuacja:
                > Jestem z Organizacji Studenckiej X, dostalem sie do pracy w firmie Y, moj
                > kolega z Organizacji Studenckiej X pracuje w firmie Z. Tak sie sklada ze Y i
                Z
                > sa z tej samej branzy. Kolega prosi mnie o jkaies tajne informacje i w
                > ramach "pomagac osobom, ktore im kiedys pomogly" ja mu te dane udostepnie.
                > Dlatego tez pracodawca woli zatrudnic osoby, ktore nie maja takich "dlugow
                > wdziecznosci".
                >


                Gdyby firmy miały zatrudniać ludzi bez uwikłań, to musiałyby szukać wśród
                pustelników. Każdy ma rodzinę i znajomych. A tajne informacje może przekazać
                każdy, nie tylko działacz. "Działaczem" jest się nie tylko na studiach - to
                pewien sposób myślenia który się przenosi do innych organizacji. Ten sposób
                myślenia można streścić "moja organizacja jest najlepsza i będę jej bronił i o
                nią dbał bo jest moja". Człowiek który tak myśli nie wyda tajnych informacji
                osobie z konkurencyjnej firmy, bo ta firma nie jest jego. A on dba tylko o
                interesy swojej firmy (organizacji), więc nie będzie jej narażał na straty.
                • flickerz Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 01.04.06, 13:10
                  > Gdyby firmy miały zatrudniać ludzi bez uwikłań, to musiałyby szukać wśród
                  > pustelników. Każdy ma rodzinę i znajomych.

                  wlasnie o to chodzi
                  ludzie nie zyja w pustelniach tylko jestesmy zwierzeciem spolecznym.

                  tzw "umiejetnosci wspolzycia spolecznego" sprawdzane sa skutecznie w
                  przynaleznosci do roznych grup - tak samo organizacji studenckich jak i grup
                  towarzyskich (vide "trzecie pietro akademika Sabinki").

                  jak ktos nie umie wspolzyc spolecznie na studiach to nie bedzie umial w pracy.
                  indywidualisci-samotnicy tez sa potrzebni (nadaja sie np. na sedziow
                  niezawislych, niech nigdy z nikim nie gada tylko slucha, czyta ustawy i wydaje
                  wyrok), ale wlasnie umiejetnosc obcowania w spoleczenstwie jest ta najbardziej
                  pozadana.

                  a sprawa schematu:

                  > > Jestem z Organizacji Studenckiej X, dostalem sie do pracy w firmie Y, moj
                  >
                  > > kolega z Organizacji Studenckiej X pracuje w firmie Z. Tak sie sklada ze
                  > Y i
                  > Z
                  > > sa z tej samej branzy. Kolega prosi mnie o jkaies tajne informacje i w
                  > > ramach "pomagac osobom, ktore im kiedys pomogly" ja mu te dane udostepnie
                  > .

                  jest jasna. obaj BYLI w organizacji studenckiej X i teraz obaj naleza do innych
                  grup spolecznych (firma Y i Z). studia to przeszlosc. daja lepsza podstawe do
                  dialogu, ale lojalnosc wzgledem obecnego ukladu w ktory sie jest zaangazowanym
                  jest kluczowa. wrecz bym powiedzial, ze to sprawa honoru i moralnosci (etyki).

                  pozdrawiam wszystkich bylych i obecnych dzialaczy organizacji studenckich! do
                  kazdej nalezeli i beda nalezec wartosciowi ludzie.
            • Gość: woo Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.local / 212.180.147.* 29.03.06, 10:21
              do kate128
              Tak, sa kolesiami i kolesiostwo uprawiaja, ale czy to jest praca? Beda sie
              ustawiac, proowac, itd., tylko czy o to pracodawcy chodzi przy zatrudnianiu
              osobnika? A takie kujony wielokrotnie sa lepszymi kandydatami, bo nie
              zakombinuja, nie ukrada, sa uczciwi i .. efektywnie pracuja. pozdrawiam!

              p.s.
              nie jestem kujonem, nie bylem a AEISECu, radze sobie.
        • drzewo_snu Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 28.03.06, 18:29
          masz racje Dosiu, zgadzam sie z Toba calkowicie, co dowodzi tylko smutnej
          prawdy, ze taka sytuacja panuje na wszystkich wydzialach wszystkich
          uniwersytetow

          najgorsze jest to, ze wszyscy owi aktywisci i dzialacze od siedmiu bolesci,
          napychajacy sobie cv tonami organizowanych konferencji, spotkan i akcji
          zupelnie nie przejmuja sie faktem, ze ich ohydne, wybaczcie wulgaryzm,
          dupowlaztwo, karierowiczostwo, kumoterstwo i rozmaite przekrety rozmaitego
          kalibru sa doskonale znane tak studentom, jak i cialu profesorskiemu, do tego
          stopnia, ze nie mozna nawet tego nazwac tajemnica poliszynela - albowiem jest
          to po prostu aspekt powszechnie akceptowanej rzeczywistosci

          co gorsza wlasnie, w wiekszosci sa to przecietni zupelnie studenci, z ktorych
          po odjeciu logo danej organizacji, nie zostaloby nic - ani intelekt, ani
          zdolnosci organizacyjno - managerskie; nie sposob przeciez wyrobic sobie tego
          w miejscu, gdzie mozna podazac tylko jedna utarta sciezka kariery - tylnymi
          drzwiami i bez kolejki

          wole "szarych" studentow, ci zaradni, bez zludzen i przedsiebiorczy, maja
          okazje nabyc te i wiele innych cennych umiejetnosci przez 5 dlugich lat
          pozostawieni samym sobie w kazdym, nawet najmiejszym starciu z uczelniana
          rzeczywistoscia
          • Gość: fryska Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.ists.pl / *.ists.pl 29.03.06, 01:07
            Widze, ze szaraki sfrustrowane sa wybitnie, ze nie dane bylo im zasmakowac
            zycia w aiesecu :D A jest czego zazdroscic :)

            <<<co gorsza wlasnie, w wiekszosci sa to przecietni zupelnie studenci, z
            ktorych
            > po odjeciu logo danej organizacji, nie zostaloby nic - ani intelekt, ani
            > zdolnosci organizacyjno - managerskie; >>>>>>>>>>>>>>>>>>

            Przecietne studenty to szaraki wlasnie, ktore tylka nie chca ruszyc i w
            organizacji ciezko zapieprzac (bo ja wlasnie ciezko pracowalam, a nie
            dzialalam - to norma w aiesecu).

            <<<nie sposob przeciez wyrobic sobie tego
            > w miejscu, >>>>>>>>>>>>>>>>

            i tu sie srodze mylisz. w aiesecu wyrabiasz sobie te umiejetnosci i wiele
            innych. ciezka praca sobie te umiejetnosci wyrabiasz. masz mnostwo mozliwosci i
            mozesz z nich korzystac.
        • Gość: koko Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.fiber-lan.vnet.lk.85.194.51.67.stunet.se 28.03.06, 19:31
          d.o.s.i.a-ZGADZAM SIE W 100 % z twoim punktem widzenia.
        • Gość: -s- Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.cable.casema.nl 28.03.06, 19:39
          AIESEC'u jeśli już. Ale z resztą Twojej wypowiedzi się zgadzam. Wyjątkowa mafia.
        • Gość: fryska Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.ists.pl / *.ists.pl 29.03.06, 01:00
          po pierwsze - AIESEC. Po drugie, aiesecowcy to ludzie najlepiej przygotowani do
          pracy po studiach ze wszystkich studentow. Koniec kropka. A ci ktorzy sie boja
          nas zatrudniac (jednostki jakies) po prostu obawiaja sie nas bo jestesmy
          najlepsi! :D

          A, ze na stypendia wyjezdzaja aiesecowcy - zaslugujemy to jedziemy! A
          zaslugujemy bardziej niz gromadka niezorganizowanych dzieciakow ktorych jedynym
          wspomnieniem studenckich czasow bedzie szwendanie sie po knajpach
          • Gość: SGHahahaha Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: 80.72.40.* 29.03.06, 01:53
            fryska litości...
            • Gość: fryska Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.ists.pl / *.ists.pl 29.03.06, 02:39
              Wybacz, jestem lojalna i wazne jest dla mnie dobre imie organizacji, ktorej
              wiele zawdzieczam.

              Po studiach (zreszta i w ich trakcie tak bylo) bardziej czuje sie zwiazana z
              moim komitetem niz z uczelnia.

              @alumni
          • Gość: woo Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.local / 212.180.147.* 29.03.06, 10:26
            o panie! ze tacy ludzie po swiecie chodza. a w czym ty jestes lepsza ode mnie?
            chyba tym ze jestes kobieta..
          • abrakebabra1 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 29.03.06, 21:56
            a propos nie-NAJLEPSZOSCI aiesecowców: Ci najwieksi aktywisci z mojego LC AIESEC
            SGH teraz maja problemy z zaliczeniem egzaminow jezykowych, a przez to z
            magisterka etc. Co do najlepszosci to moglabys napisac co konkretnie wyroznia
            Cie sposrod dzialaczy innych organizacji / SKNow ze jestes najlepsza?

            Argument: wyjezdzamy bo nam sie nalezy nie jest zly. ALE po co w takiej sytaucji
            reklamowac AIESEC jako organizacje zaltwiajaca praktyki dla WSZYSTKICH studentów
            jesli sami AIESECowcy przyznaja sie do przyznawania wyjazdow w pierwszej
            kolejnosci sobie?
            #
            WYJASNIENIE: ja sam bylem rok czasu w AIESEC LC SGH i co nieco widzialem.
            Sprzecznosc na sprzecznosci. Ale PRy maja dobre :) sam sie dalem zlapac. Rok
            zycia zmarnowany, a nauczylem sie tylko ze uklady sie licza. Na szczescie
            dywersyfikowalem i oprocz AIESEC zaczepilem sie tez w CEMS Clubie, SKN,
            Samorzadzie i ZSP. Tak zobaczylem ze AIESEC-way to nie jest good-way i w innych
            organizacjach jest cala masa normalnych, niezakompleksionych ludzi ktorzy maja
            zdrowe poczucie proporcji i celu, dzialaja w organizacjach aby poznac ludzi,
            zintegrowac sie, zalatwic sobie wejsciowke na impreze, ALE nie kosztem nauki czy
            poddawania wlasnych wartosci.

            Mnie sie udalo, mysle ze wyciagnalem z organizacji to co najlepsze i nie mam
            zadnych dlugow wdziecznosci / dlugow w ogole. Nauczylem sie w organozacjach
            pracy w grupie i troche dyscypliny, a potem w czasie pracy w zarzadzie staralem
            sie wyplenic z naszej organizacji wszelkie przejawy kumoterstwa. I nie w stylu
            kwak-kwak :), ale naprawde,

            pozd
            • flickerz Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 01.04.06, 13:24
              > Co do najlepszosci to moglabys napisac co konkretnie wyroznia
              > Cie sposrod dzialaczy innych organizacji / SKNow ze jestes najlepsza?

              no, fryska cos tu demonizuje

              > WYJASNIENIE: ja sam bylem rok czasu w AIESEC LC SGH i co nieco widzialem.
              > Sprzecznosc na sprzecznosci. Ale PRy maja dobre :) sam sie dalem zlapac. Rok
              > zycia zmarnowany, a nauczylem sie tylko ze uklady sie licza. Na szczescie
              > dywersyfikowalem i oprocz AIESEC zaczepilem sie tez w CEMS Clubie, SKN,
              > Samorzadzie i ZSP.

              PYTANIE:
              wzgledem ktorej z tych organizacji jestes lojalny np. w sytuacji jesli
              konkuruja o zasoby?

              proponowana odpowiedz:
              wzgledem zadnej. lojalny wobec siebie. gratuluje dywersyfikacji.

              dlaczego w kilku byles?
              bo w kazej mozna cos zyskac dla siebie. a ile mozesz dac od siebie angazujac
              sie w kazda organizacje na max 1/4 mocy? pewnie niewiele.
              to moze zatrudnisz sie w 4 firmach na 1/4 etatu kazda. ciekawe czy pracodawca
              by to tolerowal. polecialbys na zbity pysk tak jak "zrezygnowales" z AIESECu.

              > Mnie sie udalo, mysle ze wyciagnalem z organizacji to co najlepsze i nie mam
              > zadnych dlugow wdziecznosci / dlugow w ogole.

              wyciagnales i nie masz dlugow? myslalem, ze dlugow sie nie ma jak sie oddaje.

              pozdrowienia dla wszystkich lojalnych dzialaczy organizacji - lepiej miec
              otwartych konkurentow niz ukrytych szpiegow
              • abrakebabra1 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 03.04.06, 01:29
                > PYTANIE:
                > wzgledem ktorej z tych organizacji jestes lojalny np. w sytuacji jesli
                > konkuruja o zasoby?

                Te 0rganizacje maja calkowity inny profil dzialania, wszystkie konkurowaly o
                inne zasoby. Wiec problemu nie bylo. Ponadto w kazdej bylem odpowiedzalny za co
                inengo, wiec konfliktu interesu nie bylo.




                >
                > wyciagnales i nie masz dlugow? myslalem, ze dlugow sie nie ma jak sie oddaje.

                swoje dlugi oddalem okresem ciezkiej pracy na rzecz kilku organizacji w czasie
                kiedy trzeba jeszcze sie uczyc i miec czas na inne czynnosci zyciowe... chociaz
                praca w organizacjach wiele Ci zastepuje: przynalzenosc do organizacji daje Ci
                odpowiedz na pytanie z kim sie bawisz, spedzasz sylwestra i inne imprezy, co
                robisz w weekendy, z kim sie uczysz etc, oczywiscie jesli tego chcesz.

                Proponuje nie zapominac o rozroznieniu miedzy zdrowa lojalnoscia dla organizacji
                a slepym posluszenstwem i pozwoleniu wejsc sobie na glowe i zgadzaniu sie na cos
                na cos czego w innych warunkach bys nie akceptowal.

                Zycze samych zdrowych krytykow zamiast jednego wewnetrznego agenta w organizacji
                ktory na krytyce Ciebie wyplywa naprzod tylko po to zeby wszystkie Twoje bledy
                powtarzac z jeszcze wiekszym brakiem tupetu (i nie odnosze sie tylko do PiS). pozd
        • Gość: Marek Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.orange.pl 29.03.06, 08:10
          W pełni popieram! A dla mnie iczy się wiedza i umiejętności, a działalność niech
          będzie jakimś hobby. Załóżmy, że mam firmę i muszę kogoś zarudnić, specjalistę
          od czegośtam. CO mnie obchodzi jakiś ajsek czy samorząd, muszę kandydata
          przetestować w realnej pracy, sprawdzi się, to go biorę. Tworzy sie jakieś
          fikcje, uczy się ludzi autoprezentacji i pisania CV, na studiach jedno wielkie
          kombinowanie i nic więcej. A później brak na rynku przykładowo zwykłego
          inżyniera, który potrafi zdiagnozować realny problem (np. technologiczny) i
          zaproponować jakieś rozwiązanie. A kandydat z "ciekawym" CV od razu zaczyna
          szukać w googlu gotowca. Popie...liło się wszystkim wełbach.
        • Gość: Jan z Czarnolasu Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 14:55
          A widziałaś niemiecką reklamę MediaMarkt o Polakach? Czy twierdzisz, że nasz naród to złodzieje? Czasem jest przykro gdy słyszy się "najazdy" na wszelakie organizacje bez ich znajomości i na podstawie "tamten powiedział, że kolega powiedział, że koleżanka widziała..." Nie można oceniać ogółu na podstawie jednostek...

          Pozdrawiam
      • b.u.s.h.y Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 28.03.06, 17:41
        Wcale się nie dziwię, to co się dzieje w organizacjach studenckich i
        parlamentach nadaje się pod obrady jakiejś komisji śledczej :)
        Defraudacje, kumoterstwo, politykierstwo... A najlepsze jest to, że oni są z
        tego dumni i wcale się nie wstydza tego co robią. Będą z nich nieźli politycy,
        na miarę obecnego sejmu.
        • Gość: mgrzywac Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 18:21
          Te posty i caly watek dowodza jak wszystko co dobre i majace dzialac dla
          benefitu calej spolecznosci akademickiej danej uczelni, promowac najlepszych i
          dawac szanse rozwoju jest wypaczone. Chyba nie ma ideai czy formy dzialalnosci
          organizacji ktore nie byly tak dramatycznie zdewiowane w porownaniu z innymi
          krajami.

          Rozumiem osobe rekrutujaca w firmie ktora byla insidererm organizacji
          studenckiej i wzwiazku z tym nie chce takiej osoby przyjmowac do pracy. Argument
          ze taka osoba juz wie jak swiat dzial jest demagogiczny.

          Istnieje jeszcze cos takiego jak ETYKA. CZy to wykonywania pracy czy
          studiowania. Ciekawy fakt w zeszlym roku do potencjalnych studentow Harvardu
          dotarl specjalny programik dzieki ktoremu mozna bylo sie wlamac do bazy
          rekrutacyjnej Harvardu i sprawdzic czy sie czlowiek dostac. SPrawa wyszla najaw.
          Wszyscy CI ktorzy takiego sprawdzenia przedterminowego dokonali automatycznie
          zostali nieprzyjeci do uczelni niezaleznie od wynikow.

          Ta sytuacja chyba daje pojecie jak daleko jesli chodzi o etyke w tym kraju jestesmy.

          Pozdrawiam.
          • psycholeszek Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 28.03.06, 19:44
            Nie w pełni mogę się zgodzić z autorami niektórych (większości postów)
            Sam działam w niewielkiej (20 członków, ok. 1500 złotych rocznego budżetu)
            organizacji studenckiej - może to ze względu na niewielką skalę dzialalności, a
            może ze względu na niszowy charakter organizacji (promujemy różne formy
            aktywności nauki języków obcych - np poprzez gry słowne) nie zdarzyło nam się
            wykorzystać środki niezgodnie z przeznaczeniem - wydaje mi się, że ten problem
            dotya uczelni z dużymi budżetami - biedne uczelnie i organizacje w nich będące
            nie mogą marnotrawić środków - bo to zagraża ich istnieniu.
            Nie mowię tu o samorządzie studenckim, ale o innych organizacjach i kołach
            naukowych.
          • Gość: dr0 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.qdnet.pl 28.03.06, 19:48
            Wszystko co jest tu napisane rysuje smutny obraz organizacji studenckich,
            jednak zbytnia generalizacja jest niesprawiedliwa. Tzn. może nie bede bronić
            samorządów, ale są inne organizacje studenckie do których ludzie idą bo chcą
            zrobić coś dla innych, a przy tym nauczyć się czegoś i czasem pobawić się (w
            gronie fajnych ludzi, za WŁASNE pieniądze). Myślę tu o pewnej organizacji
            studentów medycyny. Praca w niej (niejednokrotnie całkiem wymagająca) daje
            naprawde dużo satysfakcji. Jedyną "nagrodą" dla jej członków są dodatkowe
            punkty przy rekrutacji na wymianę naukową lub praktyki zagraniczne ale wszystko
            odbywa się wg. przejrzystych zasad. Mam nadzieję, że nie jest to wyjątek na
            skalę kraju.
            • Gość: whatever Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.chello.pl 28.03.06, 21:21
              > Wszystko co jest tu napisane rysuje smutny obraz organizacji studenckich,
              > jednak zbytnia generalizacja jest niesprawiedliwa

              Racja...
              Z resztą każdy wie że są organizacje i organizacje. Czym innym jest samorząd, AIESEC, NZS, ZSP, czym innym pozostałe organizacje, SKNy, redakcje gazet studenckich itd. Gdybym ja przyjmował do pracy zapytałbym na rozmowie czym dana osoba się zajmowała i tyle.

              Sam zajmowałem się pozyskiwaniem pieniędzy i nigdy kasy nie wykorzystaliśmy w innym, niewłaściwym celu. Raz miałem przypadek, że przyszedł koleś i zaproponował, że namówi swojego szefa na zasponsorowanie jednego z naszych projektów, pod warunkiem, że część kasy pójdzie do jego kieszeni. Oczywiście spławiliśmy go. Do całej tej zabawy raczej dołożyliśmy niż skorzystaliśmy finansowo, ale mimo wszystko nie żałuje. A na takich bezwydziałowych uczelniach jak SGH nie bardzo jest inna możliwość poznania się dobrze z ludźmi ;)
            • tomlekkat Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 28.03.06, 21:28
              Witam wszytskich - jestem bardzo zdziwiony tym co napisane jest powyżej. Sam
              bylem przewodniczacym samorzadu na jednej z akademii medycznych, teraz juz po
              studiach musze stwierdzic ze byla to naprawde ciezka i niewdzieczna praca.
              Czemu sie za to wzialem - po prostu mam chyba dusze spolecznika i zawsze
              podobala mi sie praca w organizacjach na rzecz innych i uwazalem to za dosyc
              dobre wykorzystanie czasu zamiast przesiadywanie z kumplami w barach czy tez
              spedzanie calych dni na jakis bezsensownych zajeciach typu gra na komputerze
              (oczywiście jedno i drugie tez robilem ale w bardziej rozsadnym zakresie) ale
              wracajac do tematu. Obiektywnie patrzac to jedyne profity jakie mialem to
              wyjazd na 5 konferencji w czasie 3 lat mojej pracy dla uczelni i to chyba
              wszystko. Bedac juz po studiach nikt mi nie zaproponował pracy na uczelni, nie
              zarobilem na samorządzie ani złotówki a wręcz nadwyrężałem swój wlasny portfel
              na rachunki za telefon komórkowy, dojazdy do rektoratów itp. Dla siebie jestem
              calkowicie czysty - te 5 konferencji bylo wedlug mnie zasluzona nagroda (na
              zasadzie spotkań i wymiany doswiadczen wsrod ludzi z innych akademii) co
              owocowało wielokrotnie w czasie zalatwiania spraw na mojej uczelni.
              Niestety mimo moich staran i tak stalem sie tematem pewnych plotek na zasadzie
              ile to ja pieniedzy na tym nie zarobilem czy tez na jakiej to katedrze mam
              zalatwiony etat.
              Ale tak nie jest - slyszalem o takich procederach na innych uczelniach
              szczegolnie tych wiekszych dysponujacych wielotysięcznymi budzetami. Bylem
              swiadkiem wyborow przewodniczącego PSRP i tam dopiero widzialem prawdziwa walke
              podobną do walki o wladze jak w sejmie ale tego nie komentuje.
              Wracajac do tematu - uwazam (nie ze wzgledu na moj wlasny udział w pracach
              samorządu) ze nie mozna wrzucac wszytskich do jednego worka. Dla mnie wiekszosc
              osob ktore poznalem w czasie wspolpracy z innymi samorzadami sa pelne zaufania
              i godne nasladowania a doswiadczenie w postaci umiejetnosci prowadzenia rozmow,
              konsultacji i mediacji z osobami ktore na uczelni stanowia prawo jest bezcenna
              umiejetnoscia ktora inni musza sie dopiero uczyc i w tym sensie powinny one
              stanowic wartosc dla firm.
              • braat1 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 28.03.06, 22:07
                Naszym problemem jest to ze zbyt czesto uogolniamy i dajemy wiare plotkom. Nie
                wiem jaki jest stosunek cwaniaczkow do uczciwych w organizacjach studenckich,
                ale patrzac na wypowiedzi na tym formu troche tych cwaniaczkow jest. Wiec
                mozliwe jest ze ktos w HR wpadl na pomysl, ze skoro nie potrzebujemy w firmie
                cwaniakow, a zdazaja sie cwaniacy w takich organizacjach, to nie przyjmujemy
                zadnych czlonkow organizacji studenckich (ew. patrzymy na nich podejrzliwie).
                • d.o.s.i.a Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 29.03.06, 02:37
                  Problem jest w tym, ze Ci cwaniaczkowie psuja opinie innym. Ale, pojawia sie
                  pytanie, dlaczego nikt tych cwaniaczkow nie rusza? Dlaczego "ta uczciwsza
                  czesc" spolecznikow pozwala na przekrety i po prostu nie pozbedzie sie
                  cwaniaczkow ze swych szeregow? Dopoki tego nie zrobicie, nie dziwcie sie, ze
                  ludzie tak, a nie inaczej postrzegaja dzialalnosc organizacji studenckich.
      • Gość: was I DOBRZE ! IP: *.petrus.com.pl 28.03.06, 21:14
        BO SAMORZADY STUDENCKIE to jest KUMATORSTWO ...
        w wiekszosci samarzad jest juz wybrany przed wyborami ...

        Osobiscie przyjmuje ludzie z kół naukowych i ew innych organizacji
        ale przeciez nie z AIESECU czy jak to cholerstwo sie nazywa ...
        wielcy mi mości Panowie i Panie / studenci wielkich kierunkow zarzadzania i
        ekonomiiii ... i tak powiem ! śmiech na sali


      • Gość: Mimi Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: 5.5R6D* / 213.86.213.* 28.03.06, 21:40
        Moim zdaniem przypadek - taka dzialalnosc moze swiadczyc jedynie pozytywnie o
        kandydacie i jego umiejenoscach. Zwykle ludzie bez zdolnosci organizacyjnych,
        przyodczych nie pchaja sie do studenckich organizacji a takie wlasnie cechy sa
        w cenie w dzisiejszym swiecie biznesu gdzie czesto nie wiedza a osobowosc ma
        wieksze znaczenie.
      • Gość: Pedro Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.autocom.pl 28.03.06, 21:43
        No ale koło naukowe to chyba nic złego ??
        • Gość: dobry duszek :) Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 21:57
          Wszystko zalezy co jest celem bycia w takiej organizacjii. Sam bylem
          organizatorem AIESECowskich Dni Kariery nawet dolozylem do tego z wlasnej
          kieszeni choc wiem ze AIESEC zarobil na tym sporo kasy. Ale dla mnie to nie
          bylo istotne bo ja robilem to dla siebie, dla zdobycia doswiadczenia w
          organizacji duzych wydarzen, dla zdobycia pewnosci siebie, dla nabycia
          umiejetnosci wspolpracy o nie zaluje tego bo byc moze zadna organizacja ni
          ejest idealna a AIESEC szczegolnie to jednak moje doswiadczenie procentuje. A
          co do pierwszej wypowiedzi to szanowny Philip Morris pewnie nie chce ludzi z
          taka przeszloscia bo to nei miejsce dla nich. Tam trzeba siedziec i ksiegowac a
          nie bawic sie w managerow bo takich zdolnosci nabywa sie czesto w
          organizacjach. Jest tylko niewiele firm ktore szukaja karierowiczow, wiekszosc
          szuka cichych myszek, ktore beda pracowac i nie beda sie odzywac.
          • patrykzabicki Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 28.03.06, 22:38
            Skoro organizacje są takimi siedliskami rozpusty i bezprawia, to państwo
            przewiduje określone sankcje za działania niezgodne z literą prawa.
            Szczególnie narażone są oczywiście samorządy studenckie.
            Jasne że patologie zdarzają się wszędzie, ale to tylko powinno mobilizowac do
            walki z nimi, a nie do kwękania jak jest źle.
            Własnie dlatego ludzie działają, aby coś zmienic.

            Niektórzy w czasie wolnym rozbijają się po knajpach inni zaś wolą przygotowac
            coś dla innych np konferencje. Wszystko zależy od priorytetów, jedni chcą
            napchać swój wizytownik. Inni zaś pragną zaznajomić możliwie szerokie grono
            ludzi z pewną ideą, z ich punktu widzenia atrakcyjną. Reszta jest pewnie gdzieś
            pośrodku. Wszyscy zaś coś robią, uczą się, poznają się, tworzą. Dla mnie to jest
            najważniejsze.
            A że musimy do interesu dopłacać, bo jakiś sponsor się nie wywiązał z umowy, to
            kwestie drugorzędne, liczy się efekt tysiąc ludzi czekających na kolejną edycję
            wydarzenia.

            Pozdrawiam
            Patryk

            "Ubi concordia, ibi victoria"
          • Gość: fryska Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.ists.pl / *.ists.pl 29.03.06, 01:14
            i w 100% sie zgadzam :D

            @alumni :D



        • Gość: RALF Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.orange.pl 28.03.06, 22:56
          Hej!
          Bylem 2 lata w samorzadzie w jednej z najwiekszych uczelni w Polsce.
          Tak, oplacało mi sie - moglem sie na rozmowie o prace pochwalic sie
          udokumentowana praca w grupie, klikoma szkoleniami i zrealizowanymi konkretnymi
          projektami.To cale profity.
          Czy sie oplaca? Moim zdaniem bardzo. Moi znajomi ktorzy juz skonczyli studia
          nie maja problemow z znalezieniem pracy, ja tez bardzo nie narzekam.
          I dotyczy to ludzi z kol, samorzadu czy organizacji. To po prostu doswiadczenie,
          ktorego na studiach nigdy za duzo.

          Ludzie z samorzadu maja super korzysci i sa nieuczciwi? Sory jelsi to taki
          kokosy to dlaczego prawie nikt nie zostaje dluzej niz 2 lata? Praca to luzik w
          porownaniu do samorzadu!!! - konczylem zajecia o 14-15, potem praca w
          samorzadzie do 21-22. Plus niektore weekendy. A prace koncze o 16.30 i mam wolne.

          Generalnie zapraszam do dzialania w samorzadzie, organizacjach, kolach. Poza
          naprawde sporym doswiaczeniem, daje kupe frajdy i mozliwosc poznania w dzialaniu
          swietnych ludzi (choc kiepskich czasem tez;). Zapraszam tez tych co mysla ze to
          super biznes i miejsce na uklady - niech sie sami przekonaja jak jest, a nie
          powtarzaja jakies mity.
          • Gość: citrix Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.diame.net / *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.06, 23:40
            Większość z Was organizacje studenckie utożsamia z samorządem lub AIESEC'iem. A
            większość tego typu organizacji to koła naukowe. Ja przez dłuższy czas byłem
            przewodniczącym i jednocześnie skarbnikiem koła. Ogólnie takie organizacje są
            biedne ale my dzięki znajomościom naszego opiekuna nie narzekaliśmy. Tak
            naprawdę nikt oprócz mnie nie wiedział ile mamy pieniędzy i mnie nie
            kontrolował dlatego mógłbym "przywłaszczyć" sobie coś. Ale ani ja ani nikt z
            mojego koła nawet by o czymś takim nie pomyślał. Może dlatego że to koło
            rachunkowości :) Nie wiem jak jest w samorządzie. Różne rzeczy się słyszy choć
            ja nikogo za rękę nie złapałem. Ale jednego jestem pewien bo znam środowisko
            SKN. Działalność w takiej organizacji to powinien być wielki plus dla
            absolwenta ponieważ tam naprawdę można nabyć wiele potrzebych POZYTYWNYCH
            umiejętności które przydają się w pracy zawodowej a skorumpowane samorządy
            tylko psują opinię tysiącom zdolnych, ambitnych ludzi których CV są na starcie
            eliminowane. Ja w swoim piszę o działalności w SKN i jestem z tego dumny.
            Pozdrawiam wszystkich studentów którym się chce robić coś więcej niż tylko
            studiować.
            • Gość: fryska Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.ists.pl / *.ists.pl 29.03.06, 01:18
              Taka lojalna jak wobec aiesec wobec mojego kola nie jestem (inna skala
              organizacji) ale moje 3letnie doswiadczenie w jednym z skn'ow bardzo pozytywnie
              wspominam... I nie moge sobie wyobrazic jak dzialalnosc w takiej czy innej
              organizacji moglaby nie byc plusem

              samorzad na mojej uczelni natomiast to juz zupelnia inna kwestia... ;)
      • Gość: YaBasta Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.03.06, 01:33
        To jest wzruszajace posluchajcie:
        "dokladalem nieraz z wlasnej kieszeni"
        "pracowalem do 21-22"
        "moglem wziasc pieniadze ale nigdy nie bralem"
        "chcialem dzialac na rzecz innych"
        Dziekuje wam... prawie sie poplakalem...
        Prawda jest taka ze samorzady to w wiekszosci jedna wielka sitwa zalosnych karierowiczow... wystarczy spojrzec na naszych politykow tez tak zaczynali.
        Nie rozumiem co to za idiotyczny ukladogenny pomysl zeby pieniadze rozdawali miedzy innymi zainteresowani tym.
        • frygija Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 29.03.06, 01:53
          <<<<<<<<<<Prawda jest taka ze samorzady to w wiekszosci jedna wielka sitwa
          zalosnych karierowiczow...>>>>>>>>>

          no i co wam to tak strasznie przeszkadza, ze niektorzy lubia byc na czele, a
          nie tam srodek i tyly zapelniac?! Na swiecie to jest norma, ze dziala sie
          spolecznie od malego, a u nas jakis nawyk chyba komunistyczny, ze wszyscy tak
          samo i po rowno...

        • flickerz Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 01.04.06, 13:37
          > wystarczy spojrzec na naszych politykow tez tak zaczynali.

          a ci co tak nie zaczynali biora zasilek i obwiniaja ONYCH za wlasne
          niepowodzenia
      • Gość: UJotowiec Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 04:12
        Witam,

        w ogole sie nie dziwie, sam bym do pracy nie przyjal kogos po "Karierze" w
        samorzadzie studenckim UJ, albo po "lolach naukowych" tamze. Bagno, kumoterstwo,
        prywata, uklady.

        Zygac sie chce.
        • Gość: woo Re: czy na tym wątku są jacyś studenci/absolwenci? IP: *.starcom.com.pl 29.03.06, 09:42
          Mam wrażenie, patrząc na sposób myślenia i ortografię ("UJowiec"
          piszący "żygać" - zgroza!), że widzę dyskusje co najwyżej uczniaków podstawówki
          mających o studiach i pracy pojęcie jak świnia o gwiazdach.

          Akurat szukam po raz kolejny w ciągu kilku lat nowego pracownika na stanowisko
          asystenckie, a potrzebuję pracowników samodzielnych i umiejących wyjść z
          inicjatywą - stąd dla mnie wszelka działalność na studiach poza samym
          studiowaniem to wielki plus, bo pokazuje że to ludzie którzy sami z siebie chcą
          zrobić coś więcej niż tylko przychodzić na wykłady.

          A że są wśród wszelkich działaczy nieuczciwi - wg. mnie w takiej samej
          proporcji, jak w całym społeczeństwie i tyle. Nie ma klucza wg. którego można
          na podstawie CV i krótkiej rozmowy kwalifikacyjnej zawyrokować o uczciwości
          kandydata. No, chyba że napisze to w CV :)
          • orchidee Re: czy na tym wątku są jacyś studenci/absolwenci 29.03.06, 13:32
            Tak sobie myślę.. Jeśli to co ogół pisze powyżej na temat samorządów i org.
            studenckich to prawda- to cała służba publiczna musiała być w samorządzie...
            Ludzie- opamiętajcie się. Co to za zbiorowa histeria?? Jednostkowy przypadek -
            a wy już robicie sensację i układacie ideologię do niczego. Równie dobrze można
            napisać, że do pracy nie przyjmują np. ludzi, którzy np. są ze wsi - dyskusja
            gotowa. Ja działałam w samorządzie, w kole naukowym, pisałam artykuły do gazet
            o zasięgu wojewódzkim, miałam kilka publikacji w pracach zbiorowych - i pracę
            dostałam dzięki "operatywności" w wieku 22 lat (studiując)- teraz mam 24.
            Jestem po zbyt popularnym kierunku na średniej uczelni. Umięjętności - to tylko
            się liczy. Szukanie przyczyn odrzucenia CV na siłę, dla usprawiedliwienia
            jest... no właśnie- chyba kończyć nie muszę. Ale Polak potrafi ze szczegółu
            zrobić aferę o zasięgu ogólnokrajowym- to przecież nasza cecha narodowa. Jest
            tu ktoś, kto nie narzeka???
      • Gość: lino Tomku, to zgloś się gdzieś, gdzie działalność... IP: 44,1.* / 193.193.181.* 29.03.06, 13:52
        ...studencka jest premiowana, na przykład tu:
        www3.ing.pl/1/u235/navi/37847
      • Gość: barbarakaroluk Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 29.03.06, 14:09
        Witam,

        co do organizacji studenckich, a scislej samorzadow - sama nie bylam czlonkiem
        takiego ale mialam okazje sie przygladac - i wydaje mi sie ze prawda lezy
        gdzies w srodku - sa tam ludzie ambitni i rzeczywiscie chcacy cos zrobic, i
        tacy ktorzy chca robic przekrety.....oczywiscie cie ktorzy chca cos
        zrobic/uczciwi sa zawsze 'tlamszeni' przez tych ktorzy wola latwe zycie i
        zrobienie paru przekretow.
        Uwazam ze nie powinno sie jednak wrzucac wszystkich do jednego worka - poniewaz
        czesto na studiach zdarza sie ze studenci oprocz studiowania ksiazek studiuja
        tez plotkowanie i maja zainteresowania zyciem innych a takze dosc zawistne
        nastawienie. Ja sama, tak jak juz napisalam, nie bylam w samorzadzie. Ale
        robilam inne rzeczy podczas studiow - po drugim roku wyjechalam jako au-pair do
        USA o ktorym moim koledzy studenci z zawiscia mowili 'zalatwila sobie
        wyjazd'.....bez komentarza pozostawie to. Poraz drugi wyjechalam na praktyke do
        Indii ktora sama zorganizowalam i oplacilam ( choc pomogli mi ja znalesc
        koledzy z organizacji nie majacej nic wspolnego z uczelnia) - aczkolwiek aby to
        osiagnac musialam spedzic dobre dwa tygodnie wysylajac e-maile , szukajac w
        Interneci itd itp, a poniej jak juz wstepnie znalazlam firme - spedzilam dobre
        kilka nocy nad napisaniem dla firmy raportu.....duzo duzo pracy + studia
        dzienne, zaoczne i praca popoludniami jako lektor.......zero zycia prywatnego,
        zadnych knajp czy spotkan przez jakies 3 lata. z domu wychodzilam o 7 a
        wracalam o 10 wieczorem, bez wolnych sobot i niedziel. Oczywiscie bez plotek na
        uczelni sie nie obylo - spie z kims, ktos mi zalatwia wszystko a ja
        daje 'd....y' itd itp. Zignorowalam. Potem kolejny wyjazd jako wolontariusz -
        zorganizowanu i oplacony za zaoszczedzone z pracy pieniadze. potem kolejna
        praktyka .....plotek mnostwo - choc urztowala mnie to ze je caly czas
        ignorowalam.
        Dzis (skonczylam studia w 2004) jestem na studiach doktoranckich za granica na
        ktore dostalam pelne stypendium....i ciagle slysze jak to 'ona ma
        szczescie'....i 'ciekawe jak sie jej udalo'......
        a ja przypominam sobie te nieprzespane noce, 3 lata ciezkiej pracy ( ktore
        pozniej odchorowalam ), zero zycia prywatnego...

        pozdrawiam i zycze duzo samozaparcia i wytrzymalosci.
        Baska
        • Gość: @ Koniu Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl 29.03.06, 23:29
          Hej, studiuje kierunek techniczny i dzialam w jednej z organizacji studenckich na mojej uczelni. Z powodu zaangazowania w to co robie ostatnio obserwuje sytuacje odwrotna, ludzie z ktorymi wczesniej mialem mniejszy kontakt teraz sami podchodza 'bez powodu' i zagaduja mnie. Moge zobaczyc pewien rodzaj zazdrosci szczegolnie widoczny gdy zaczyna sie gadka "jak sie tam dostales" a zwlaszcza "co z tego masz" i chociaz cale info jest dostepne na stronie WWW i ostatnio byla rekrutacja nikt sie tym wczesniej nie zainteresowal dopoki organizacja w ktorej dzialam nie zorganizowala duzego eventu na ktorym bylem widoczny! Zbyt duzo ludzi jest za bardzo zepsutych informacjami medialnymi aby uwierzyc ze ktos moze do czegos dojsc dzieki wlasnej pracy wsrod ludzi ktorych zaufanie zdobywa sie od pewnego czasu ale to 'ich' pryzmat wydarzen jest znieksztalcony i jedyne co mozemy robic to udowadniac wlasna praca o pozytywach tego co robimy.. OK, z mojej strony uwazam ze powinnas czesciej przebywac z ludzmi, zwiazac sie z jakas organizacja aby nawet po prostu odciazyc sama siebie i dostac jakis bilet od zycia, to tam sa ludzie ktorym po pewnym czasie bedziesz mogla zaufac.. to moj punkt widzenia, it's up to you!.. co zrobisz, z mojej strony zycze Ci takiego samozaparcia jakie jest widoczne w Twoim poscie i fajnie by bylo spotkac taka osobe jak Ty,
          Pozdrawiam
          Koniu :-)
          irotom@tlen.pl
      • Gość: rover Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.oysterinfo.com 29.03.06, 14:29
        w sumie sie nie dziwie. osoby udzielajace sie w takich organizacjach to albo
        niezbyt zdolni studenci, ktorzy tak chca nadrobic swoje braki, albo/i ludzie
        chorobliwie ambitni, zabijajacy sie dla dodatkowego punkciku w cv. oczywiscie
        sa wyjatki. jednak aktywistom ktorym dotychczas spotkalam, wroze smierc na
        zawal badz gleboka depresje zwiazana z niepowodzeniem zawodowym w niedalekiej
        przyszlosci.
        • Gość: @ Koniu Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl 29.03.06, 23:36
          Aha, czyli wszyscy ludzie 'nie udzielajacy sie w organizacjach' sa zdolnymi studentami.. i dlatego ludzie z takim pogladem nigdy nie beda w zadnej organizacji!.. i przyznaj szczerze, masz problemy z komunikacja z ludzmi, nie?! ;-)
          Pozdrawiam
          Koniu
          PS Walka o 'kolejne punciki w cv' nie interesuje mnie w takim stopniu jak myslenie o ludziach z takimi postawami jak Twoja. Dzieki ze jestes - stwarzasz usmiech na twarzach wielu ludzi czytajacych Twoj post ;-D)))
        • abrakebabra1 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 30.03.06, 00:34
          a ja mysle ze nie wszyscy aktywisci umra na zawal. Niektorym wychodzi to
          naturalnie, z potrzeby (niespokojnego?) ducha, a inni po prostu bardzo sie
          staraja cos (sobie?) udowodnic.

          Znam taki jeden przypadek, dziewczynka omamiona wizja dodatkowych punktow do
          rekrutacji na stypendium zagraniczne wypruwala sobie zyly przez 4 lata w kilku
          organizacjach studenckich na SGH (lacznie z AIESEC). Niestety po drodze chyba
          gdzies sie zatracila: mimo rowijajacej sie choroby - podobno wrzodow zoladka -
          nie przestawala napierac. Wszedzie wkolo siebie wietrzyla spiski, jatrzyla i
          starala sie za wszelka cene dojsc do najwyzszej wladzy w organizacjach, aby
          zapewnic sobie miejsce w rekrutacji (czy tylko?). Mila z wierzchu, prawdziwa
          k...a po bliszym poznaniu i rozmowie.

          Niestety po drodze zdazyla sobie zrobic mnostwo wrogow. Byla (razem se swoim
          chlopakiem) chamska, impertynencka, pomiatala ludzmi, ktorymi kierowala i nigdy
          nie zadala sobie trudu zeby docenic dzielo poprzednikow.

          W przeddzien wyborow do kolejnego zarzadu probowala na ostatnia chwile
          zorganizowac nowa liczbe czlonkow, ktorzy ja i jej chlopaka popra w glosowaniu;
          sprawiedliwosci stalo sie zadosc na wyborach; przegrala z kretesem. Ale na
          stypendium sie dostala. Tyle ze z wrzodami zaladka... a po zakonczonych wyborach
          klocila sie z kim popadnie o to, ze wybory byly nieprawidlowo przeprowadzone...

          to sie nazywa brak tupetu. Wracajac do tematu, mysle ze nie ma jednego typu
          'dzialacza'. To jest sprawa bardzo indywidualna i tylko indywidualne
          rozpatrywanie przypadkow ma sens. Oczywiscie jest przeciwko dyskwalifikowaniu
          'dzialaczy' po CV z gory.

          pozd
          student SGH (juz prawie byly)
      • Gość: Dosia Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.nycmny.east.verizon.net 29.03.06, 15:45
        Wniosek jaki wyplywa z tej dyskusji to to, ze wspominajac w CV o pracy w
        jakiejkolwiek organizacji studenckiej, dla wlasnego dobra, nalezy dokladnie
        opisac na czym ta praca polegala. Wtedy byc moze ktos nie wyrzuci takiego CV do
        kosza.
        • Gość: 111 Przewodniczaca samorządu SWSPiZ w Łodzi... IP: 85.219.140.* 29.03.06, 16:15
          ... została wywalona, bo zdefraudowała pieniądze. Liczą się tylko fakty.
          • Gość: Samorzad a CV Re: Przewodniczaca samorządu SWSPiZ w Łodzi... IP: 5.6.2R1D* / 170.252.72.* 30.03.06, 11:18
            Ok, zostala wywalona i slusznie.

            Wiadomo, ze zdarzaja sie w roznych samorzadach, organizacjach itp. "przekrety".
            Tyle, ze wiele osob z tych "szaraczkow" tez by chetnie zrobilo przekret, ale
            nie moga bo nie maja kontaktu z publicznymi pieniedzmi. Po prostu, albo ktos
            jest z natury uczciwy, albo nie.

            Po to sa wybory, zeby na osoby co robia przekrety nie glosowac. Problem w tym,
            ze spoleczenstwo nieraz szybko o ich przekretach zapomina (zarowno w "duzej"
            polityce jak i na uczelniach).

            Z moich obserwacji wynika, ze wiekszosc "dzialaczy" jest uczciwych i dzialaja
            non-profit. To, czy ktos jest uczciwy, wbrew pozorom mozna na rozmowie
            kwalifikacyjnej stwierdzic. Ale odrzucanie ich z gory to po prostu blad w
            sztuce HR. Tak jak odrzucanie np. osob zbyt mlodych albo czarnych. Trzeba na
            kazda osobe spojrzec indywidualnie, a nie przez pryzmat wlasnych uprzedzen.
            Zwlaszcza, ze na kazdej uczelni czy to AIESEC, czy Samorzad jest inny.

            Mam kolege, ktory na UW (o ktorego samorzadzie kraza rozne sluchy o korupcji)
            dziala w samorzadzie. I aktywnie walczy z "przekretami". Jego tez nalezy
            odrzucic, bo dzialal w samorzadzie??? Kazdy przekret bowiem przyciaga do
            samorzadow ludzi "antyprzekretowych", idealistow, gotowych altruistycznie
            walczyc o dobro organizacji. A takich ludzi potrzeba w firmie, a nie leni co
            tylko chodza na piwo.
            • Gość: kiziator Re: Przewodniczaca samorządu SWSPiZ w Łodzi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 19:34
              dobrze gada ! polejcie jej piwka :)

              Odrzucając pracownika ze względu na konkretny punkt w jego życiorysie, tylko ze względu na "podobno w samorządach..." albo opierając się na "towarzyskich" statystykach (bo takie oficjalne chyba nie istnieją) udowadnia się swój niski poziom wiedzy na temat rekrutacji pracownika... Wykwalifikowana osoba drudniąca się rekrutacją w firmie nie popełni takiego błędu. Przykład: Mój kolega z samorządu - wielka wiedza, specjalista w swojej dziedzinie- niezwykle lojalny i pracowity... Z niespotykaną osobowością lidera i zaangażowaniem. Został odrzucony na rozmowie... Poszedł do konkurencyjnej firmy... Tam był wykwalifikowany personel na rozmowach... firmie podskoczyły zyski o 15 % dzięki jego dobrym decyzją inwestycyjnym.... o mały włos by się chłopach nie zmarnował :)
      • Gość: mam dupę [...] IP: *.akk.net.pl 29.03.06, 16:13
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • Gość: biotech Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 16:30
        zgadzam się, nasz samorząd jest na tyle sprawny w swoich (nie)działaniach, tak
        się zamoaskował, że w ogóle go nie widać = mogą robić co chcą, nie reprezentują
        nawet garstki studentów z wydziału, do niczego się nie przydadzą, a 'kadra
        naukowa' i tak jak trzeba to im pupe liże - żenada :o/
        od kilku lat te same osoby w samorządzie, nie wiadomo kto to jest, nie wiadomo
        co robi, niewiadomo na co kasa idzie (tj. wiadomo), a jak trzeba wiecej to
        zawsze mozna jakies podanko napisac, ze cos sie organizuje...
        jako czlonek kola naukowego mialem okazje miec stycznosc z samorzadem,
        mianowicie na organizowanej przez nich imprezie mialem miec prezentacje,
        skonczylo sie na tym, ze ja i sluchacze po pol godzienie oczekiwania
        pocalowalismy klamke do sali, mimo ze dnia poprzedniego jeszcze potwierdzenie
        organizacji dostalem, na drugi dzien wywiesili szanownie informacje, ze
        wczorajsza moja (i innych) prezentacje odwolali...
        z innych moich informacji moge miec tylko taka opinie, ze samorzad sluzy do
        wyciagania (odbierania innym) kasy i organizacji rozmaitych poloficjalnych
        imprezek dla czlonkow samorzadu... z uznaniem i blogoslawienstwiem 'kadry
        naukowej'...
        • Gość: działacz Re: cv i działalność w organizacjach studenckich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 17:24
          ogólniki i wrzucanie wszystkich do jednego wora. Sam jestem członkiem AEGEE
          (Europejskie Forum Studentów). Ostatnio odbywaly sie wybory i odchodzący zarzad
          przedstawił sprawozdanie z działalności łacznie ze sprawozdaniem finasowym.
          Każdy mogł sobie zobaczyć ile na co poszło pieniędzy.
          poza tym po samej działalności organizacji widać, że jest prężna, aktywna a
          przy tym bardoz otwarta na nowych ludzi.
          a kase dostaje od sponsorów i z różnych fundacji, bo to co dostaje z naszej
          uczelni nie pokrywa nawet 10% budżetu projektów które robi w ciagu roku
      • yoric Dwie rzeczy 29.03.06, 17:07
        Co innego ocena człowieka w normalnych kontaktach międzyludzkich, gdzie takie
        uogólnienia byłyby bzdurą. A co innego ocena z perspektywy dużej firmy, która
        stwierdza, że jest jakaś statystyczna zależność i decyduje się wziąć ją pod uwagę.

        Przyznam, że byłem zaskoczony stwierdzeniem o niechęci pracodawców wobec
        studenckich aktywistów, ale po chwili zastanowienia właściwie nie zdziwiłbym
        się, gdyby tak faktycznie było. Brzmi to wiarygodnie. Zresztą znałem osobiście
        pewnego prezesa organizacji studenckiej i w sumie ten negatywny stereotyp
        pasował idealnie.

        Podkreślam, że tu nie chodzi o generalizację, czy deprecjonowanie tych
        porządnych 'działaczy'. Wystarczy tylko, żeby statystycznie było sporo tych
        przekręciarzy, żeby firmy stwierdziły, że takie ryzyko im się nie opłaca.
        pzdrv
      • verushka1 Re: cv i działalność w organizacjach studenckich 30.03.06, 09:47
        jedyny komentarz do takiej historii o ile nie jest wyssana z palca przez
        jakiegos szlachetnej krwi dziennikarza gazety typu fakt, to ze ta firma ma w
        HRach debila.

        dzialalnosc w organizacjach studenckich sama w sobie nie ma zadnego wplywu na
        twoja lojalnosc w stos do firmy natomiast koordynacja projektow czy udzial w
        nich moze podnosic twoje kompetencje i doswiadczenia etc. dzialalnosc w
        organizacjach studenckich swiadczy o wiekszej aktywnosci etc. moze lepiej w
        takim cv chwalic sie projektami niz samym czlonkostwem

        w tej firmie prawdopodobnie unikano osob z upolitycznionych organizacji
        studenckich

        > Są uznawane, za wysoce nielojalne i skłonne do sprzedaży tajemnic firmy.
        > Wszystkie osoby zwolnione z tego powodu działały w samorządach studenckich.
        >
        > Przypadek ?
      • Gość: Szef samorządu Przeczytaj koniecznie antydziałaczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.06, 22:51
        Jestem Przewodniczącym samorządu 3 najwiekszej uczelni w kraju i żalmi słychać
        takich bzdur, większość z was nawet nie wie co sie na codzień rob w samorządzie,
        na co idą środki i w jaki sposób sie je wydaje. Nie ukrywam że współpraca i
        reprezentowanie interesów 2 milionowego społeczeństwa studentów nie stwarza
        jakiś układów które potem procentują przy zdobyciu lepszej posady ale
        panietajcie ze praca w samorządzie jest jak starz w który moża sie dać poznać i
        sprawdzić przez potencjalnych pracodawców, wiec działajcie w organizacjach a
        narzekajcie że to przez nich macie ciężko prace dostać...bierność na studich
        sprawi że obudzicie się w ręką w nocniku.
        • Gość: ktos!!tam!! Re: Przeczytaj koniecznie antydziałaczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.06, 13:43
          calkowicie sie z godze z tym ze osoby ktore tutaj tak krytykuja org. nigdy
          nawet w nich nie byly i nie wiedza co sie w nich robi, a to co tu pisza jest
          oparte na zaslyszanych plotkach

          Ja osobiscie nigdy nie bylem w samorzadze wiec niebede sie znizal do poziomu
          czesci forumowiczow i sie niewypowiem o tym organie uczelnianym
          Chce natomiast powiedziec troche o SKNach i AIESECu bo mam tam spore
          doswiadczenie

          Zaczynajac moze od AIESEC, spedzilem tam ponad rok i przeszedlem kilka szczebli
          w hierarchii tej organizacji i nigdy nie spotkalem sie z zadnymi przekretami
          zwiazannymi z kasa władzą itd. Ludzie ktorzy mowia ze tam sie robi na lewo
          pieniazki nie maja zielonego pojecia o proceach zwiazanych z zarzadzaniem
          finansami w tej organizacji, niewiedza tez ze jest to chyba jedyna organizacja
          studencka ktora jest audytowana przez najwieksza na swiecie firme audytorsko-
          doradcza, nie bede juz laikom opowiadal jakim trzeba sprostac wymaganiom aby
          dostac taki audyt finansowy. Pozatym mozna tam sie nauczyc wielu pozytecznych
          rzeczy zwiazanych z obcowaniem z ludzmi itd, niestety mozna tez zatracic samego
          siebie jesli kots to traktuje zbyt powaznie i nie zachowa dystansu.
          Nie zamierzam bronic AIESEC`u bo sam z tamtad odszedlem, ale nie z powodow ze
          ktos robil przekrety tam. Poprostu niepodobal mi sie wyscig szczurow jaki ma
          tam miejsce, AIESECowcy maja tez inny duzy problem z samozajebistoscia co sie
          tutaj na forum juz objawilo(moim zdaniem z tad sie bierze krytyka tej
          organizacji), uwazaja sie za wielkich menedzerow, chodza z unoszonymi glowami a
          ludziom sie to niepodoba i w tak powstaje krytyka. Dodatkowo przez cala ta
          pogon za kariera w aiesecu zapominaja o uczelni i na koniec studiow nie maja
          wogole specjalistycznej wiedzy konczac z reka w nocniku (nie mowie tu o
          wszystkich, ale znam mnowstwo takich aiesec alumni). Rozumiem troche niechec
          pracodawcow do AIESEC, nikt nie lubi przemadrzalych studentow ktorzy mysla ze
          jak byli jakims prezydentem w AIESECu to odrazu powinno sie ich wsadzic do
          zarzadu firmy, bo oni sa juz do tego przygotowani. Ale jesli ktos odrazu
          wyrzuca aplikacje do kosza tylko dla tego ze osoba byla w AIESEC, nie
          zamieniwszy z nia ani slowa, to swiadczy tylko o ograniczonosci umyslowej tego
          czlowieka.

          Niewiem tez dlaczego dostaje sie kolom naukowowym, w wiekszosci przypadkow sa
          to grupy studentow ktore z budzetem tak jak ktos pisal ok 1500 zl rocznie
          probuja zrobic cos wiecej niz tylko chodzic na zajecia i chlac w pubach. Niech
          ktos mi powie jakie zle ceche mozna w sobie wyksztalcic pisanie publikacji i
          robienie projektow ktore wymagaja zastosowania specjalistucznej wiedzy?? Sam
          jestem prezesem SKNu i wiem jak to wyglada, a jak ktos mnie pyta o profity to
          szczerze odpowiadam ze sa i to jest oczywiste ze pracuje sie po to zeby cos z
          tego miec w przyszlosci, jezeli robimy jakis specjalistyczny projekt na
          potrzebe jakiejs firmy to logiczne ze sobie wyrabiamy opinie w tej firmie i nie
          ma co sie dziwic ze pozniej nas chca przyjac tam do pracy (jesli jednak ktos to
          nazywa kolesiostwem itd. to tylko pozazdroscic poziomu intelektualnego)

          Podsumowujac:
          Nie ulegajcie temu krytycyzmowi organizacji studenckich i robcie cos poza samym
          studiowaniem bo w taki sposob mozecie sie rozwinac, w kazdej organizacji
          studenckiej, rządowej, pozarządowej i w każdej firmie są źli ludzie, ale tylko
          poprzez działanie tych dobrych można z tym walczyć, ktos wkoncu musi zmieniac
          ten kraj. Jezeli natomiast ktos was nieprzyjmie do pracy tylko dlatego ze macie
          w cv SS, AIESEC, albo SKN, to moze nawet i dobrze bo szkoda waszego talentu
          zeby pracowac z kims tak ograniczonym
        • Gość: alumnus Re: Przeczytaj koniecznie antydziałaczu IP: 156.109.10.* 06.04.06, 23:42
          Skoro, jak wspominasz, wiekszosc studentow nie wie co robi samorzad, to jest to
          powazne zaniedbanie z jego strony. M.in. firmy, fundacje robia cos takiego co
          nazywa sie raporty roczne, sprawozdania z dzialalnosci, itp. W wiekszosci
          przypadkow dziala to calkiem dobrze jako narzedzie budowania zaufania.
      • Gość: Bob Re: Ciekawe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 16:23
        Wszyscy starający się wrzucać na organizacje studenckie to zwykli hipokryci. Ciekawe że skoro takie organizacje są do dupy to na imprazy przez nich organizowane przychodzi zawsze mnustwo ludzi .

        Proszę oto przykłady :

        - otrzęsiny robione przez samorząd
        - targi work&travel
        - pracodawca roku - aiesec
        - dni kariery - aiesec
        - liberate your miind - aiesec
        - boss - business center club & nzs


        Jakoś chętnie z tego wszystkiego korzystacie a jednak coś się wam nie podoba.
        Wszystkie targi firm , szkolenia itd są organizowane na uczelniach przez organizacje.

        Bardzo jestem ciekaw czy osoby wypowiadające się negatywnie zrobiły kiedykolwiek coś dla innych , a może są poprostu sku..synami którzy patrzą jedynie na swoją dupę. Dla sku..synów powiem tylko że tak jak wy traktujecie innych ludzi tak będą oni w was traktować. Spróbujcie zachorować, mieć wypadek itp. a nikt wam nie pomoże. Wtedy dopiero będe miał z was polewke.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka