Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm...

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.08, 12:41
    święta prawda, jako były "łącznik" uśmiałem się do łez - jest
    jeszcze jedna kategoria - DYREKTORY CHAMY - ludzie, którzy myślą, że
    nieźle zarabiają i mogą Cię mieć za nic. Oj jak ja bym takiego
    kiedyś spotkał, to ciekawy jestetem czy taki mądry jeden z drugim by
    byli.
    Obserwuj wątek
      • Gość: alka Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: 195.117.159.* 17.03.08, 13:10
        hahah, zgadza się!!
        powinna być teżkategoria "z wyższym wykształceniem" - na początku
        mówi, że ma wyższe wykształcenie i mam go nie traktować jak głupka,
        a za chwile nie umie napisać prostego pisma, tylko trzeba mu
        podyktować :D
        • marikaso Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze 17.03.08, 14:30
          no i sa jeszcze tacy, którzy wymieniaja kogo to oni nie znają i do kogo się
          poskarżą;)
          • Gość: Jacek Druga strona medalu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 16:37
            A ja nie pracuję na infolinii, tylko czasem jestem zmuszony skorzystać z niej. I
            bezgranicznie mnie wk...a, gdy jestem traktowany jako osobnik reprezentujący
            jeden z wymienionych w artykule przypadków. Niestety, infolinie zwykle potrafią
            tylko rozwiązywać wyimaginowane problemy "trudnych" klientów, natomiast zupełnie
            nie radzą sobie z problemami rzeczywistymi.
            • Gość: buzz Re: Druga strona medalu... IP: *.range86-144.btcentralplus.com 23.03.08, 18:40
              Okazjonalnie miałem okazję odpowiadać na pytania klientów w ramach pomocy między
              działami w firmie - gdy ludzie z call centre się pochorowali - i muszę przyznać,
              że to ciężki kawałek chleba.

              Z podziwem czytam jak niektórzy pracują tam 3 lata :/ Ja po 3 godzinach miałem
              serdecznie dość. Po co taki klient dzwoni, skoro i tak wie lepiej (choć w
              rzeczywistości g**no wie). I nawrzuca jeszcze przy okazji. Zdaje mi się, że
              niektórzy to po prostu dzwonią, bo nie mają nic innego do roboty i sfrustrowani
              tym faktem, że w życiu im nie wyszło wyżywają się na niewinnych ludziach przez
              telefon.

              Z drugiej strony wiele satysfakcji daje jak ktoś serdecznie i szczerze
              podziękuje ci za udzieloną pomoc... Wtedy ma się baterie naładowane na kolejnego
              frustrata :)

              Pozdrawiam wszystkich tych co siedzą po drugiej stronie słuchawki...
            • Gość: sylwia Re: Druga strona medalu... IP: *.e-wro.net.pl 23.03.08, 19:39
              pracownik infolinii nie jest niczemu winien - stara sie pomówc w
              miare swoich mozliwości
              a wszelkie skargi i reklamacje NAJLEPIEJ PISAĆ DO DYREKCJII , KTÓRA
              TO USTALA PROCEDURY , PRZEPISY ITP..... A NIE PRACOWNK INFOLINIIII
              CZYZ NIE TAK ?????????????????
              TROCHE POMYSLUNKU !!!!!!!!!!!!
            • Gość: Tomatto Re: Druga strona medalu... IP: 82.139.47.* 23.03.08, 21:41
              ...podziekuj za to swoim debilom poprzednikom.
              • Gość: Jacek Re: Druga strona medalu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 07:35
                Za co mam im dziękować? Ja płacę za usługę i mam prawo do uprzejmej i
                KOMPETENTNEJ pomocy technicznej. I o ile zadawanie się z debilami może powodować
                niedostatki jeśli chodzi o uprzejmość, to na pewno nie powinno powodować braków
                kompetencji. Po prostu ta niekompetencja istnieje OD ZAWSZE.
                • Gość: Miś Re: Druga strona medalu... IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 24.03.08, 10:39
                  Jacek napisał:
                  > Niestety, infolinie zwykle potrafią tylko rozwiązywać
                  > wyimaginowane problemy "trudnych" klientów, natomiast zupełnie
                  > nie radzą sobie z problemami rzeczywistymi.

                  To prawda. Artykuł wprawdzie wyjaśnia to - jeśli pracownicy tam
                  pracują krótko, to są niewiele bardziej kompetentni od klientów,
                  którzy do nich telefonują. Firmy często też ponoszą za to
                  odpowiedzialność - zmieniają np. software obsługujący klientów nie
                  informując pracowników call center, którzy nie potrafią odpowiedzieć
                  na pytania klientów.

                  Nie zatrudniałbym mężczyzn w call center - są oni bardziej
                  agresywni. Tracą łatwo cierpliwość i czasem obrażają klienta gdy nie
                  potrafią rozwiązać ich problemu. Mam tu na myśli Hindusów ale myślę,
                  że Polacy są podobni.
                  • Gość: w Re: Druga strona medalu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 12:05
                    nie zgadzam sie z Toba, pracuje na blekitnej lini tp, pracuje tam wielu mezczyzn
                    i czesto dziwie sie, ze sa oni spokojniejsi od kobiet
                    • Gość: darius86 Re: Druga strona medalu... IP: 212.160.172.* 10.04.08, 11:47
                      tez pracuję w tp (choć na nie BL) i potwierdzam, że to właśnie
                      mężczyźni są bardziej opanowani. nie widziałem jeszcze mężczyzny
                      płaczącego po rozmowie z klientem, a kabietę już nie raz.

                      w rozmowie telefonicznej każdy jest odważniejszy. infolinia to
                      naprawdę cięzki kawał chleba.
        • Gość: zcinek Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: *.range86-154.btcentralplus.com 17.03.08, 14:42
          Witam!
          Jest jeszcze druga strona medalu - ludzie probujacy zalatwic cos przez infolinie
          - ja sam mam takie watpliwe przygody regularnie - od listopada na telefonie
          spedzilem ok 16 godzin (!!!!!) dzwoniac do najwiekszej firmy telekomunikacyjnej
          w Wielkiej Brytanii...
          Firma nie ma juz biur - wszystkie sprawy zalatwia sie przez telefon, czekajac
          nierzadko 40, 50 minut na polaczenie (sic(k) !)

          Potem nastepuje wyprawa po roznych oddzialach i departamentach - a moj telefon
          przelaczany jest od call-centre w Szkocji, przez Anglie, Irlandie a na koniec i
          tak laduje w Indiach (zwiedzam swiat jednym slowem).
          Od razu zaznacze, ze dzwonie w konkretnych sprawach i zawsze rzeczowo wszystko
          wyjasniam, proszac o instalacje telefonu i internetu, ustanowienie polecenia
          zaplaty, przeniesienie linii (do nowego mieszkania). Zawsze wybieram odpowiedni
          numer, o ktory prosi mnie sekretarka podczas precyzowania tematu rozmowy, i i
          tak dziwnym trafen prawie zawsze osoba do ktorej sie dodzwaniam "nie moze mi
          pomoc" i musi mnie przelaczyc.
          I znowu czekanie... :)

          Przy czym mam wrazenie, ze osoby z roznych departamentow nie dziela sie
          informacjami ode mnie zebranymi, za kazdym razem musze powtarzac po co dzwonie,
          wyjasniac swoja sytuacje... koszmar!

          Do tego dochodzi porazajaca niekompetencja pracownikow, ktorzy nie tylko nie
          potrafia poradzic sobie z sytuacja w sprawie ktorej dzwonie, ale na przyklad nie
          potrafia rowniez zapisac imienia i nazwiska (ktore owszem moze byc
          skomplikowane, ale po to wlasnie podaje je litera po literze uzywajac dodatkowo
          imion zaczynajacych sie na ta litere) Po to tylko, zeby zamiast Marcina rachunek
          dostal niejaki Nargin ;)
          Nie byloby to najgorsze, gdyby istnial tylko Nargin.. Ale inny pracownik
          zanotowal moje imie poprawnie. Przez to mialem przez chwile dwa kontrakty.. i 2
          rachunki do zaplacenia :))

          Tak wiec proponuje pracownikom call centre zastanowic sie nie tylko nad swoja
          sytuacja i smutnym faktem, ze rzeczywiscie musza zmagac sie nierzadko z ludzmi
          niezrownowazonymi, lub po prostu niekulturalnymi (zeby nie uzyc mocniejszych slow)
          Zamiast tego mozna tez pomyslec nad jakoscia swojej pracy i faktem, ze czasem
          dzwoniacy ludzie sa sfrustrowani przez niekompetencje pracownikow i chaos
          panujacy w firmie ktorej sa klientami i ktorej placa ciezko zarobione pieniadze
          za uslugi ;)

          pozdrawiam! i zycze cierpliwosci
          Marcin vel Nargin
          • Gość: alka Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: 195.117.159.* 20.03.08, 16:41
            Tobie się może wydawać, że mówisz precyzyjnie czego chcesz, ale
            wcale nie musi tak być. MOja rada, jako byłęgo pracownika infolinii -
            pamiętajcie, że osoba po drugiej stronie to taki sam człowiek jak
            Ty, Twoi przyjaciele, rodzina itd. Konsultant chce Ci pomóc, tyko
            nie zaczynaj rozmowy od:
            - no w końcu się dodzwoniłem
            - dzwonię już setny raz
            - może w końcu trafiłem na osobę kompetentną
            - czy tam u was ktoś pracuje????
            - i znowu muszę powtarzać to samo
            - prosze mnie przełączyć od razu do kierownika - nie będę z panią
            rozmawiał (do nikogo nie mogę przełączyć, ale jak to wytłumaczyć??)
            - nie irytuj się, nie krzycz, nie obrażaj, nie groź, nie przeklinaj
            Konsultant naprawde może wiele, tylko trzeba go szanować i
            odpowiadać na pytania, choćby się wydawały głupie. I poza tym mogą
            go ograniczać różne głupie procedury, na które nie ma wpływu i
            czasami musi być tak jak mówi.

            • Gość: alka Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: 195.117.159.* 20.03.08, 16:45
              aha!! ważna sprawa: precyzyjne odpowiedzi na pytania! Jeśli jest
              pytanie, na które można odpowiedzieć "tak" lub "nie" to nie
              uzasadniajcie dlaczego "nie" albo "tak" (piekląc się do tego i
              zadając głupie pytania). Jeśli konsultant chce wiedzieć więcej to
              zapyta.
              pozdrawiam :)
              • jkpztorunia Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... 23.03.08, 19:18
                Gość portalu: alka napisał(a):

                > aha!! ważna sprawa: precyzyjne odpowiedzi na pytania! Jeśli jest
                > pytanie, na które można odpowiedzieć "tak" lub "nie" to nie
                > uzasadniajcie dlaczego "nie" albo "tak" (piekląc się do tego i
                > zadając głupie pytania). Jeśli konsultant chce wiedzieć więcej to
                > zapyta.
                > pozdrawiam :)
                No, pewnie. Jak konsultant spyta czy twój telefon spełnia normę
                CEO/1997/2-N/G/X to z całą pewnością będziesz wiedziała czy od
                powiedzieć TAK czy NIE! Zawsze może być "Nie wiem". No i Marcin
                chyba napisał jasno, że o chamstwie nie ma mowy. A i konsultanci
                mogliby pamiętać, że klient to taki sam człowiek jak oni a
                nie "głupi wsiok". No i rozumieć, że nie zawsze ich własna wiedza i
                jasność formułowania myśli jest na właściwym poziomie ;-). W końcu
                ta rotacja musi się odbijać na poziomie usługi. No i pamiętajcie, że
                klient który czekał na połączenie z konsultantem 40 minut nie jest
                zazwyczaj w szampańskim humorze.
                Zdarzyło mi się próbować dodzwonić się do infolinii przez trzy
                kolejne dni. Każdego dnia próbowałem 2 razy w odstępie kilku godzin
                i rezygnowałem po godzinnym oczekiwaniu. Po dodzwonieniu się sprawa
                została załatwiona w 5 minut (może mniej).
                • Gość: sylwia Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: *.e-wro.net.pl 23.03.08, 19:48
                  jęsli ludzie nie dzwoniliby z głupotami ( nr tel do sklepu , gdzie
                  dojść gdzies tam , itp.....) to nie byłoby problemu dodzwonić się ,
                  jak i również infolinie czynne są baaaardzo długo codziennie a jak
                  ludzie chca dzwonic tylko z telefonów słóżbowych z pracy TO KTO JEST
                  WINIEN???
                  SAMI JESTEŚCIE SOBIE WINNIIIIIIIIIIII
                  • pavia Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... 24.03.08, 11:10
                    Właśnie po to są infolinie: żeby dowiedzieć się jak długo sklep pracuje, jak
                    jest z transportem towaru itp.
                  • Gość: gregger Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: 91.197.89.* 24.03.08, 12:12
                    Tak, to prawidłowe rozumowanie. Bo przecież jeżeli karetka pogotowia nie
                    przyjeżdża na czas z powodu innej interwencji to sam sobie jestem winien.
                    Tak, to bardzo prawidłowe i niesłychanie logiczne rozumowanie.
            • Gość: zoofka Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 19:00
              dzięki alka :)
              pracuje na infolinii już 7 lat (bardzo lubię to co robię). Przez takie
              rozpoczęcie rozmowy od razu można znielubić rozmówcę.
              • Gość: alpepe Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: *.chello.pl 23.03.08, 20:38
                a ja myślałam, że tu chodzi o sprawy klienta, a nie o szukanie kolegów
            • Gość: sylwia Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: *.e-wro.net.pl 23.03.08, 19:43
              BRAWOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
              PIEKNE SŁOWA
              DZIEKUJĘ :)
              POZDRAWIAM SERDECZNIE
            • Gość: Jimi Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.03.08, 21:15
              Jak można nie zaczynać rozmowy od tekstu: > - no w końcu się
              dodzwoniłem" skoro się wisi na infolinii 40 minut?
              • Gość: SF Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 21:55
                Ty wisisz na linii 40 minut, ale nie jest to wina pracownika infolinii, który siedzi na tym telefonie cały dzień bez prawie żadnej przerwy i ma obowiązek wysłuchać dokładnie każdego, kto dodzwonił się wcześniej. No, chyba że wolisz, by po dwóch minutach rozmowa została przerwana, bo inne osoby czekają...

                Pracowałem swojego czasu na kasie i wiem, jakie komentarze ludzie potrafią wygłaszać po kilkunasto- lub kilkudziesięciominutowym postoju w kolejce. Tylko co kasjer w takiej sytuacji ma zrobić? Przecież stara się jak może, to na ogół nie jego wina, że utworzyła się taka kolejka. Niestety, niektórym tego się wytłumaczyć nie da.
                • Gość: Ula Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: *.chello.pl 24.03.08, 12:37
                  Jeśli chodzi o kasjerów to niestety nie masz racji. Tutaj w rachubę
                  wchodzi najzwyklejszy ludzki temperament, a niektórzy są niezwykle
                  ślamazarni. Widać to gołym okiem jeśli się obserwuje sąsiednie
                  kolejki do kasy, które "topnieją w oczach"
                  • Gość: cichy Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: 193.138.110.* 28.03.08, 18:29
                    prawo murphie`go - sasiednia kolejka jest ZAWSZE szybsza...
                    • maiwlys Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... 26.06.08, 12:24

                      Gość portalu: cichy napisał(a):

                      > prawo murphie`go - sasiednia kolejka jest ZAWSZE szybsza...

                      Oh, moje ulubione prawo :) najcześciej sobie tak tłumaczę.
              • Gość: melisa Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: *.centertel.pl 24.03.08, 08:45
                Przez rozpoczęcie rozmowy takim tekstem niczego nie załatwisz i nie
                przyspieszysz - a wręcz przeciwnie. Poza tym są ludzie, którzy na zdaniu "no, w
                końcu się dodzwoniłem" nie kończą - potrafią rozwodzić się nad tym, jak to
                kiepsko pracujecie, że tylko kawkę sobie parzycie zamiast odbierać telefony i w
                ogóle do czego to podobne, żeby taki gość, który tyle kasy zostawia u was musiał
                tyle czekać... A czas leci. Nie załatwiasz swojej sprawy, tylko głupio
                komentujesz - bo to i tak nic nie da, a inni czekają jeszcze dłużej niż ty. Więc
                przechodź do rzeczy i wtedy będzie krócej. Ale przecież tak się nie da - jaśnie
                wielmożny pan musi wypowiedzieć swoje zdanie i wylać swoje smutki, bo inaczej ta
                rozmowa będzie bez znaczenia.
            • viking2 Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... 24.03.08, 05:32
              Gość portalu: alka napisał(a):

              > Tobie się może wydawać, że mówisz precyzyjnie czego chcesz, ale
              > wcale nie musi tak być.

              To prawda, ze czesto tak nie jest, ale to dlatego, ze - moze mam takie parszywe
              szczescie - czesto trafiam na wolnomyslacych... Literowanie rzeczownikow
              wlasnych i nazwisk bywa dosc komiczne (by nie nazwac tego farsa). Za woda uzywam
              "alfabetu NATO" (czyli Alpha, Bravo, Charlie, Delta itd.) - i tez bywa roznie.
              Ale w Polsce jest jakos dziwacznie: mam w nazwisku litere N - literowalem,
              mowiac "N jak Natalia, jak Newada, jak nowina" - a i tak 3 czy 4 razy znalazlem
              M zamiast N. To co ta dziewczyna na sluchawce uslyszala? "M jak Matalia"? Co to
              jest Matalia? Istnieje takie imie?
              Zgadzam sie, niechze ona w koncu nie wie, co to jest Newada i jak sie to pisze,
              ale jesli nie wie co to sa "nowiny" i mysli, ze to na M, to jakim cudem dostala
              jakakolwiek prace?
            • Gość: gregger Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: 91.197.89.* 24.03.08, 12:08
              Trochę ci się pomyliło. To klient ma być szanowany, a nie sprzedawca. Jeśli
              klient nie szanuje sprzedawcy i traktuje go jak swojego niewolnika to znaczy
              jest jest chamem a na to nic nie poradzisz.
              Jeśli sprzedawca nie szanuje klienta to go straci, a wkrótce straci też swoją pracę.
              Mnie doświadczenie nauczyło, że łatwiej dochodzi się do porozumienia rzeczową
              odpowiedzią na obelgi niż wzajemnym obrzucaniem się epitetami.
          • Gość: badmotherfucker Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 23.03.08, 19:57
            nic dodać nic ująć, BT to burdel nie z tej planety, mam wrażenie, że kryterium na podstawie którego przyjmują tam ludzi do "obsługi" klienta jest orzeczenie o kompletnym kretinizmie...
            • xyzak Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... 23.03.08, 23:05
              Bardzo brakuje im ludzi do pracy a z powodu dużej rotacji tracą co bystrzejszych.

              Wiem, ponieważ pracowałem dla BT 3 lata temu przez wakacje.
          • Gość: bd3art Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: *.range86-166.btcentralplus.com 23.03.08, 21:02

            Rada dla Ciebie - naucz sie alfabetu fonetycznego (Alpha, Bravo,
            Charlie, Delta)
            Taki jest powszechnie uzywany na wyspach. Najczesciej ludzie z
            infolinii nie rozumieja Cie gdy zaczynasz spelowac M for Mark :-)

            Swoja droga BT call centre to straszny pain.

            • maly32 Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... 24.03.08, 01:49
              Jak nie rozumieja M for Mark to pewnie czas na szkole podstawowa?
              • viking2 Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... 26.03.08, 01:23
                maly32 napisała:

                > Jak nie rozumieja M for Mark to pewnie czas na szkole podstawowa?

                ...A moze dlatego, ze w fonetycznym NATO jest "M like Mike" (November, Oscar,
                Papa, Quebec, Romeo, Sierra, Tango itd...)
                • Gość: alke I chcesz mi powiedzieć IP: *.chello.pl 16.01.09, 13:37
                  że wszyscy brytyjczycy potrafią na pamięć fonetyczny alfabet NATO. LOL
          • Gość: rrr Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 12:11
            no tak, tylko,ze Ty jestes tylko klientem firmy, w ktorej jest taki chaos a oni
            musza tam pracowac!!! i co dzien probuja sobie radzic z tym chaosem, probuja go
            ogarnac by pomoc jakiemus klientowi, ale co oni moga???a w zamian wysluchuja
            tylko obelg, ze jest sie glupkiem, idiota bo sie nie potrafi pomoc, przeciez
            jakby mogli to pomogli by od reki!!!
          • Gość: Tier2 Re: Dzwoniacy na infolinie - umrzesz z nerwow.... IP: 201.234.80.* 26.06.08, 15:10
            zcinek no nie porownuj pracownikow Call Centre z Polski do Brytyjskich (a raczej Indyjskich). Wiem dokladnie w czym bol, sam mieszkam w UK od paru lat i widze, ze wiekszosc providerow internetu, operatorow komorkowych i innych firm ma swoje centra obslugi klienta zlokalizowane w Indiach. Mowie tutaj miedzy innymi o: BT, Virgin Media (tragedia totalna), Three Mobile, Orange, TalkTalk, CPW itd. Z nimi jest tak, ze tam pracuja ludzie z lapanki. Niezaleznie czy w dziale obslugi klienta, czy we wsparciu technicznym. To sa po prostu przypadkowi ludzie, ktorym kazano czytac skrypt z ekranu. Oni nie mysla, nie zastanawiaja sie ani przez chwile nad tym jak rozwiazac problem dzwoniacego Klienta, oni po prostu maja liste gotowych odpowiedzi i czytaja z ekranu. Jesli problem nie znajduje sie na ich z gory przygotowanej liscie to nie ma co liczyc na zalatwienie sprawy. Przechodzilem naprawde ciezkie rozmowy z pracownikami Virgin Media glownie. Po prostu zenada, tragedia i wszystko co najgorsze. Zawsze staram sie spokojnie wszystko wytlumaczyc, przedstawic problem jak najbardziej obrazowo, mimo to zawsze jak do nich dzwonie to sa problemy. Nawet najmniejszej pierdoly nie potrafia bezproblemowo rozwiazac.
            Z polskimi Call Centre mam zupelnie odmienne doswiadczenia. Zdarzylo mi sie pare razy bedac w Polsce dzwonic do wsparcia technicznego TP.S.A. Przyznam szczerze, ze za kazdym razem trafilem na osobe bardzo kompetentna, ktora naprawde wiedziala co robi i o czym mowi. Ostatnio w zwiazku z pewnym problemem, pare razy dzwonilem do wsparcia technicznego home.pl. Tutaj to samo, bardzo kompetentni i pomocni ludzie, do niczego przyczepic bym sie nie mogl. W Polsce jest nieco inaczej niz w Wielkiej Brytanii, wiec tak jak wspomnialem wczesniej, bylbym z dala od porownan.

            Pozdrawiam

            Mirek vel Merik :D
        • Gość: bufetowy Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.xdsl.is 23.03.08, 21:43
          pracowalem na sluchawce i powiem wam jedna sytuacje. dzwoni bab mowi ze ma 2
          fakultety z tego i tego i milion kursow itp, na to kumpel ze on to skonczyl
          zawodowke i serdecznie odpowiada I KTO DO KOGO DZWONI
          • Gość: Andy Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.chello.pl 24.03.08, 14:30
            możesz to jasniej napisać bo nic nie rozumiem :/
      • lukasz2983 Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. 17.03.08, 18:38
        Pracowalem przez ponad rok w call center i nie chce tam pracowac nigdy wiecej.
      • Gość: joanna Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.08, 10:34
        dokładnie wiem o czym mowa, pracowałam 2 lata na infolinii i
        mogłabym książke napisać o naszych klientach. Ludzi z cyklu: "czy
        pani wie kim ja jestem?" (zawsze miałam ochotę zapytać: "a co
        zapomniał pan?"), przecież ja wiem co to jest karta kredytowa, mam
        złotą, jutro już pani tu nie będzie pracowała, podam was do
        sądu/uwagi/super expressu. Nie sposób opisać wszystkich durnot.
        Najcześciej jednak mieliśmy niezły ubaw bo doszliśmy do wniosku, że
        lepiej się pośmiac niż denerwować. Następnym razem zanim zadzownisz
        na jakąś infolinię drogi kliencie jakos się do tej rozmowy przygotuj
        i pamiętaj, że ludzie którzy tam są chcą pomóc i nie zamierzają Cię
        okraść, oszukać i sponiewierać
        • Gość: Kali Do joanny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.08, 11:58
          To ciekawe, większość infolinii jest niekompetentna i jej zadaniem jest wciskanie bubli. Inaczej nie miały by racjii bytu, w tym celu zostały stwożone.
          • lukasz2983 Re: Do joanny 20.03.08, 21:57
            Bzdura. Zapewniam cie, ze ludzie pracujacy w call center w dzialach oblslugi klienta chca pomoc. Inna sprawa, ze przewaznie nie moga bo to pracownicy najnizszego szczebla wiec moge jedynie zgloszenie przyjac.
            • meduza7 Re: Do joanny 22.03.08, 16:12
              Ja wytrzymałam rok i tak źle nie było. Ale faktycznie najbardziej mnie wkurzali
              ci, co nie przeczytali umowy, a potem mieli pretensje.
              Nauczona doświadczeniem, odtąd sama wszystko czytam.
          • Gość: JA:) Re: Do joanny IP: *.tkdami.net 23.03.08, 19:50
            "To ciekawe, większość infolinii jest niekompetentna i jej zadaniem
            jest wciskanie bubli. Inaczej nie miały by racjii bytu, w tym celu
            zostały stwożone".To ciekawe, że osoba tak niekompetentna
            ortograficznie ja Ty wypowiada się o niekompetencji innych...myślę,
            że to Ty próbujesz jakieś buble forumowiczom wciskać.Pewnie
            zaliczasz się do 3 kategorii dzwoniących:)
            • Gość: Asik Re: Do joanny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 20:13
              Oj Asiu masz racje, praca na call center to praca pełna "przygód",
              pracowałam 8m-cy na call center najwiekszego teraz banku w Polsce-
              odeszłam ale nie załuje choć bywało różnie.
              ps. cały artykuł the best-święta prawda!!pozdrawiam
        • Gość: olo mis z telelinii IP: *.elpos.net 23.03.08, 20:07
          jeden gośc z teleinfolinio costam w Plusie rocbił se ze mnie jaja to
          wysłuchałem go i jego dowcipów i poprosiłem o imie i nazwisko -
          dokładne a potem napisałem skarge dadając od siebie bardzo wiele ale
          w taki sposób by było cięzko to zweryfikowac z taśmy:) ciekaw jestem
          czy nu było wesoło nadal. A sprawa była prosta jak drut plus
          naliczył mi karę za zerwanea umowe - której niebyło. Było z 20
          telefonów i wezwania od komornika, Na dzień dobyt mówiłem że sa
          złodziejami i oszutami , chą mnie okraśc i czekam aż z tym nagraniem
          pójdą do sadu. Potem przeniosłem wszystkie firmowe numery do Ery i
          rozpoczeła sie jazda w stylu : dzwoni telefon : mamy dla Pana
          Laptopa za zł, albo super ofertę albo costam.. choc przy każdej z 20
          rozmów zaznaczałem zaraz po wstepie o złodziejach że nie życze sobie
          ofert itp.
          Jezeli firma do kontaktów z klientem (wielolenim i sporym) deleguje
          misków z infolini co nic nie mogą poza: "prosze napisac pismo" to
          sami generuja nerwy i ... firma traci

          Ps nigdy nie oceniałem ludzi tylko firme PLUS GSM
      • pracownik_roku_2008 Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. 22.03.08, 22:20
        powinny być specjalnie przeznaczone linie do "opieprzania"
        • Gość: ania Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.chello.pl 23.03.08, 21:04
          tylko nikt nie chciałby na nich pracować.
        • Gość: xenon Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.chello.pl 23.03.08, 23:30
          Aby opieprzyć konsultanta wciśnij 6:)
          • maiwlys Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze 26.06.08, 12:35
            Gość portalu: xenon napisał(a):

            > Aby opieprzyć konsultanta wciśnij 6:)


            Podoba mi się ten pomysł na pracę :0 pod warunkiem, że nie
            musiałabym dyskutować z interesantem, tylko opieprzyłby konsultanta,
            ja bym podziękowała i juz :)
      • Gość: scin Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: 195.116.246.* 23.03.08, 00:29
        Call center to fajne doświadczenie. Żeby nie zwariować nie należy
        pracować w taki sposób dłużej niż rok. To jest czas absolutnie
        maksymalny.
        Moim ulubionym typem klientów byli WARSZAWIACY, oraz prawie
        AMERYKANIE, ewentualnie tacy, którzy mają rodzinę w USA i zawsze
        musieli wyrazic swe oburzenie i poinformowac konsultanta, że jak to
        sytuacja jest taka a nie inna, skoro oni dzwonią do/ze Stanów!

        Dyrektorzy i dziennikarze na porządku dziennym:)

        Najgorszy jest jednak typ klienta-idioty (obojga płci), który przez
        pól godzny nie potrafi zrozumieć tego, co przeciętnie inteligentny
        człowiek łapie w minutę. Z takiego nawet człowiek nie ma
        przyjemności subtelnego nabijania się, bo i tak nie łapie aluzji...

        I jeszcze typ "ile ja mam czekać?! przeciez ja za to płacę!
        Połączenie trwa ledwo 2 minuty, w czasie których konsultant nie
        dłubie w nosie tylko sprawdza w systemie, a infolinia jest
        naturalnie bezpłatna...


        Sama bywam klientką różnych infolinii od czasu do czasu, wiem jak
        postępować i tylko jedno mnie maksymalnie wkurza: niekompetencja. Po
        to człowiek dzwoni na infolinię, żeby się dowiedzieć. Sama starałam
        się zawsze człowiekowi pomóc, a niejednokrotnie spotykam się z
        rażącą niekompetencją i wręcz głupotą. Numerem 1. jest dla mnie
        infolinia Wizzair, gdzie na zadane pytanie, dosyc konkretne, 5
        konsultantów udziela sprzecznych informacji, z czego na prośbę o
        odpowiedz na piśmie wycofują się i "łączą" dalej albo wręcz
        rozłączają...
      • Gość: ciekawy Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. IP: *.dsl.bell.ca 23.03.08, 16:27
        szkoda,ze nie podano - gdzie takie infolinie sie w Polsce znajduja?
        • Gość: Elżbieta Kardas Infolinia DIALOG IP: 207.195.244.* 23.03.08, 21:07
          Najbardziej beznadziejną infolinią w Polsce jest infolinia
          firmy "Dialog" mieszcząca się we Wrocławiu.

          Dzwonię z prostym zgłoszeniem-nie mogę połączyć się z Interenetem-
          a cizia z informacji pyta mnie,jakiego koloru mam modem-biały
          czy czarny-po czym wciska kit,że mam w Windowsie 98 szukać pliku
          cfg.com
          (dla niewtajemniczonych-nie ma czegoś takiego w Windowsie 98).

          Rażący brak kompetencji,kpienie z klienta w żywe oczy-żeby paniusia
          łaskawie odebrała zgłoszenie musiałam czekać "zaledwie" 20 min.

          No cóż...są ludzie i betony.WSZYSTKIM,którzy chcą założyć telefon
          w "Dialogu"-ODRADZAM.Zaoszczędzicie sobie nerwów.
          • Gość: z Re: Infolinia DIALOG IP: *.pronet.lublin.pl 24.03.08, 11:00
            buahahaahaha . ty myslisz, ze Paniusia specjalnie czeka 20 minut zeby odebrac Twój telefon? ona odbiera telefony caly czas tylko ze ma kolejke klientow i dlatego czekasz; ale takie typki nigdy tego nie zroumieją
            • Gość: alka Re: Infolinia DIALOG IP: 195.117.159.* 26.03.08, 11:46
              Ludzie dzwoniący na infolinię nie zdają sobie sprawy jaki tam jest
              zapier.... telefony dzownią non stop: koniec rozmowy, 5 sekund i
              kolejny telefon. A dzwoniącym się wydaje, że konsultant własnie pije
              kawę albo piłuje paznokcie specjalnie po to, żeby ktoś czekał 20, 40
              min.
              Dzwoniący nie zdają sobie też sprawcy z tego, że z każdego
              nieodebranego telefonu konsultant jest rozliczany!!!! Przecież Ci
              konsultanci mają kierowników, dyrektorów, którzy kontrolują prace
              konsultantów na infolinii. Naprawde wydaje Wam się że konsultanci
              mogą się obijać i nie odebirać telefonów???
              podejrzewam, że taka pani narzekająca, że musi czekać 20 min na
              połączenie właśnie tak wykonuje swoją pracę i przez pryzmat swojej
              pracy ocenia innych.
          • Gość: ktosia Re: Infolinia DIALOG IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.08.08, 11:24
            Ty jesteś beton!
            • Gość: EK Re: Infolinia DIALOG IP: *.bielsko.dialog.net.pl 18.12.08, 12:24
              a Ty się dowartościowałaś??? Współczuję!
              • Gość: M. Re: Infolinia DIALOG IP: *.devs.futuro.pl 08.06.09, 15:10
                A może by tak Pani Szanowna usiadła na infolinii? ze 3 godzinki? i
                porozmawiala z takimi specjalistami jak Pani?? Po 1 to w 98 brakuje
                pliku do PPoE i trzeba go sobie pobrac z neta zeby stworzyc
                połączenie Szerokopasmowe:D więc zanim kogos Kobieto nastepnym razem
                obraźisz przejdż się na kurs informatyczny:D Duża Buxka Dla Ciebie
                Elżbieto K:D
      • Gość: rocznik1982 Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. IP: *.icpnet.pl 23.03.08, 16:35
        Tu jest opisana praca ludzi na infolinii, a co mają powiedzieć np tlemarketerzy,
        którzy dzwonią i próbują coś sprzedać? Np Panorama Firm... też można sie
        nasłuchać różnych wyzwisk, ale też można sympatycznie pogadać z klientami...
        Wiem, pracowałem w tym półtora roku.
        • Gość: maria_magdalena Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 16:59
          Ja jestem z natury optymistką, ale praca w call center zachwiala
          moja wiarę w dobrych ludzi(czyt. normalnych ludzi, którzy na twoja
          życzliwosc i chęc pomocy nie reagują stekiem obelg).
          Miałam "przyjemnośc" pracowac w niemieckim call center i choć nie
          kieruję się w życiu stereotypami(ach, te zarozumiałe, zimnokrwiste
          szwaby!) to często po kolejnym dniu pracy z radością wychodziłam na
          nasze polskie ulice, uśmiechałam się do naszych rodaków i byłam
          przeszczęsliwa, ze urodziłam sie w Polsce a nie kraju, w którym
          gotowi są podać Cię do sądu za to, ze śmiesz do nich dzwonić o 9.00
          rano w celu wyjaśnienia jakiejs drobnostki w dokumentach. Mimo
          wszystko mamy w Polsce mniejszy odsetek osób, które biorą życie tak
          strasznie serio.
      • Gość: marmara Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.brig.adsl.virgin.net 23.03.08, 16:45
        a mnie sie jeden koles ze szwajcarii przez telefon oswiadczyl :D a inny- niemiec tym razem, wraz ze zwrotem wadliwego towaru chcial mi parasol wysylac,bo akurat padalo :D
        ale grzyby tez sie zdarzaja :/
      • Gość: tpsa Na jakiej infolini pracujecie i jakie stawki macie IP: 212.160.172.* 23.03.08, 16:48
        Na jakiej infolini pracujecie i jakie stawki macie?

        TPsa neostrada 102102, stawki od 7,50 do 8.50
        • Gość: gruby brutto czy netto IP: *.telprojekt.pl 23.03.08, 18:33
          jak w temacie
        • Gość: m1 Mistrzostwo świata IP: *.elpos.net 23.03.08, 20:33
          MŚ to wytłumaczenie Pani z TP że niesłusznie obcieto "rozmowy
          wychodzące" bo choć jest róznica we wpłatach to wynika ona z korekty
          i jest na korzyśc klienta... sprawa ciągneła sie pół roku:) TPSA
          KING !!!
        • Gość: asd Re: Na jakiej infolini pracujecie i jakie stawki IP: 212.160.172.* 24.03.08, 14:33
          pozdro z Krakowa 102102 7,79
          • Gość: gość Re: Na jakiej infolini pracujecie i jakie stawki IP: *.218.148.68.telsat.wroc.pl 29.07.08, 23:22
            13,5 brutto, wrocław yeee
        • Gość: Andy Re: Na jakiej infolini pracujecie i jakie stawki IP: *.chello.pl 24.03.08, 14:37
          call center Cyfry+ 12zł/h po pół roku pracy. jest bardzo w porządku,
          bardzo mało ciężkich przypadków. może dlatego że C+ jest najdroższą
          platformą i jak już sie ktoś decyduje to wie czym jest coś takiego
          jak 'procedura'.
          • Gość: xxx Re: Na jakiej infolini pracujecie i jakie stawki IP: 193.138.110.* 28.03.08, 19:31
            17,25 / h
            niecaly rok
            ge money bank
          • Gość: Zapomnij Re: Na jakiej infolini pracujecie i jakie stawki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.08, 19:38
            12zł/h ma starszy specjalist w cyfrze, powiedz mi gdzie siedzisz bo w ciągu pół
            roku nikt u nas nie awansował na starszego..... Śmiech na sali.
            moło ciężkich przypadków, to dlaczego taka rotacja jest u nas?
            Ale się uśmiałam.
        • marcinwlo Re: Na jakiej infolini pracujecie i jakie stawki 01.08.08, 03:24
          Tylko, że zanim dojdziesz do 8,50 zapewne dawno będziesz tepsiarzem. Otrzymałem
          już czwartą miesięczną umowę na podstawową kwotę 7,48 brutto, więc widać jak
          często te podwyżki dają.
        • Gość: ona89 Re: Na jakiej infolini pracujecie i jakie stawki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.11, 17:44
          Dealler Support Orange *242 10, 50 netto
      • Gość: antek Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. IP: *.acn.waw.pl 23.03.08, 17:01
        ja tez sie wku#$%lem za oplate
        oplate za zaswiadczenie ,ktore trzeba przedstawic US w przypadku
        zmiany numeru rachunku(po zmianie wlascicela banku).Bank mi
        oczywiscie takowe bezplatnie przyslal,ale nie podajac danych
        adresowych mojej firmy,tylko adres korespondencyjny.
        Panienka w wieku,sadzac po glosie ,rubensowskim,ze smiechem w glosie
        stwierdzila ze za kolejne zaswiadczenie bede musial zaplacic 30
        zl.Poniewaz jestem jednym z idiotow opisananych w tym artykule
        stwierdzilem,ze jest to zlodziejstwo.To byla przedostatnia oplata za
        rachunek w tym banku.Jeszcze tego samego dnia wymowilem im umowe.
        Ale wg kryteriow opisanych w tym artykule jestem bezmozgim
        pieniaczem.
        I dobrze mi z tym
        • Gość: szkodnik Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.crowley.pl 23.03.08, 17:13

          ano jesteś bezmózgim pieniaczem, bo masz pretensje do panienki z infolinii,
          która cie tylko uprzejmie informuje o kosztach, jakie poniesiesz, ale zupełnie
          nie ona je ustaliła
          tak więc wcale się nie pomyliłeś w swojej opinii na własny temat
          • s0ber Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze 23.03.08, 17:17
            Gość portalu: szkodnik napisał(a):

            >
            > ano jesteś bezmózgim pieniaczem, bo masz pretensje do panienki z infolinii,
            > która cie tylko uprzejmie informuje o kosztach, jakie poniesiesz, ale zupełnie
            > nie ona je ustaliła
            > tak więc wcale się nie pomyliłeś w swojej opinii na własny temat

            Stąd się to właśnie bierze. Sam jeden z drugim czegoś nie dopilnują, wkurzą się,
            dobrze wiedząc, że to ich wina, bo nie zorientowali się co do warunków
            korzystania z usługi. No i potem trzeba się wyżyć na jakieś pani z infolinii, bo
            to przecież jej wina. Tak samo, jak paczka nie dojdzie w terminie, to trzeba
            opieprzyć kobietę w okienku. Tak, tak... to na pewno sprawi, że paczka
            teleportuje się wprost do rąk adresata i skutecznie obniży mu ciśnienie.
            • Gość: antek Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.acn.waw.pl 23.03.08, 20:23
              a nie wydaje sie wam,jeden z drugim,ze za wydanie POWTORNEGO
              ZASWIADCZENIA na skutek tego,ze pierwsze,bezplatne,ktore musialo byc
              wydane przez bank z powodow zaleznych tylko i wylacznie od banku
              (zmiana numeru bankowego mojego rachunku na skutek zmiany
              wlasciciela banku), na skutek niedopatrzenia/bledu/swiadomego
              dzialania bylo wystawione blednie,jest zlodziejstwem?
              No to gratuluje logiki i zycze glebokiego portfela.Na poczatek
              powinni z waszej glupoty skorzystac jacys dostawcy mediow.Najpierw
              powinni wam blednie wystawiac rachunki,a za sprostowanie ich zyczyc
              sobie 30 zlotych.
              Poza tym,nie widze ,gdzie w tekscie napisalem o jakimkolwiek
              opieprzaniu panienki z okienka.Sprawa byla zalatwiana
              telefonicznie,na pytanie kobiety(zadane jak zaznaczylem juz
              wczesniej z radosnym smiechem),czy zdaje sobie sprawe ,ze za wydanie
              zaswiadczenia zaplace 30 zlotych oswiadczylem,ze nie wyobrazam sobie
              dlaczego mialbym placic,skoro blad powstal z winy banku(czyli znow
              powtorze dla ww medrcow -pierwsze bezplatne zaswiadczenie zostalo
              wystawione blednie).Odpowiedz byla krotka i sprowadzala sie do
              skierowania do tabeli oplat.Na tym cala wymiana zdan sie
              zakonczyla.Nastepnego dnia zjawilem sie w banku z reklamacja,na
              ktora do dzis-tj przez ponad miesiac nie otrzymalem odpowiedzi,oraz
              z wymowieniem uslug.Bank przez,jeszcze raz napisze,zlodziejskie
              wyszarpanie 30 zlotych,stracil klienta,ktory zostawial u nich
              miesiecznie ok 150 zl w postaci oplat za przelewy i prowadzenie
              konta.
              Jesli naprawde uwazacie,ze tak powinno byc to jestescie jednak
              wyjatkowymi kretynami.Tym bardziej wyjatkowymi,ze sam fakt spotkania
              sie dwoch osob o identycznym poziomie intelektu jest niemal
              nieprawdopodobny.

              • gloggie Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze 24.03.08, 01:23
                Gość portalu: antek napisał(a):
                > bank [...] stracil klienta,ktory zostawial u nich miesiecznie ok 150
                > zl w postaci oplat za przelewy i prowadzenie konta.

                Raczej nie klienta, tylko ŁOSIA, który dał się na taką kwotę naciągnąć przez
                ładnych kilkanaście miesięcy...
                • Gość: antek Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.acn.waw.pl 24.03.08, 09:06
                  a tu juz musze sie zgodzic
                  z powodu lenistwa nie chcialo mi sie przenosic rachunku do innego
                  banku.Potrzebny byl implus,za ktory chyba nawet mojemu poprzedniemu
                  bankowi powinienem byc wdzieczny
                • Gość: buhaha Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.wro.vectranet.pl 26.03.08, 21:21
                  gdzie takie drogie banki funkcjonują?ktore pobieraja aż 150 zl
                  miesiecznie za prowadzenie konta i przelewy.I co za głupcy z nich
                  korzystajac.Życze powodzenia w znalezieniu bardziej korzystnej oferty
      • Gość: zdenerwowany Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. IP: *.chello.pl 23.03.08, 17:09
        banki wpolsce to złodzieje, kredyty i ich oprocentowanie...brak słów
        • s0ber Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze 23.03.08, 17:12
          Gość portalu: zdenerwowany napisał(a):

          > banki wpolsce to złodzieje, kredyty i ich oprocentowanie...brak słów

          Ale czy ktoś komuś broni dokładnie przeczytać umowę, czy ktoś zabrania wam pytać?
      • s0ber Zżera mnie ciekawość... 23.03.08, 17:11
        Ciekawy jestem mianowicie, skąd bierze się przeświadczenie, że ludzie pracujący
        na infoliniach są wszechmocni? Mam jednego znajomego, który pracuje w call
        center (że tak się wyrażę po staropolsku) w jednej z firm. I większość klientów
        myśli, że on może dosłownie wszystko. Oczywiście nie obywa się bez wyzwisk i
        gróźb. A przecież taki pracownik ma ograniczone możliwości. Poza tym, jeśli ma
        do czynienia z klientem, który wszystko wie lepiej, to po co w ogóle dzwoni?
        Cóż... kiedyś jeden z naszych pieśniarzy śpiewał tymi oto słowy:

        "Szkodzić można z głupoty lub ze złośliwości"

        I niech to będzie puentą mego postu.

        Pozdrawiam wszystkich pieniaczy.
        • Gość: A Re: Zżera mnie ciekawość... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.08, 19:28
          Racja, na infoliniach bankowych nie mają wglądu w rachunki klientów. Jeżeli ktos się nie zaloguje to osoba, zktórą rozmawia może tylko gdybać. A żeby móc się zalogowac, trzeba mieć jeszcze podpisaną specjalną umowę z bankiem, czego bardzo wielu klientów nie rozumie.
      • Gość: abc Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 17:25
        Najgorsze jest jak firmy w takiej infolinii puszczają reklamy, opis nowych usług
        etc, których trzeba wysłuchiwać. Dzwoniąc na infolinię z jakimś problemem
        człowiek jest zazwyczaj troszkę zirytowany, ale jak w tym momencie zmusza się go
        jeszcze do słuchania jakichś bzdur, to kiedy w końcu dociera do konsultanta to
        jest już permanentnie wk...
        • Gość: olo to jest racja IP: *.elpos.net 23.03.08, 20:20
          dzwonisz załatwic jakąś sprawe to musisz wysłuchac nowj atrakcyjnej
          oferty na kartę i innych pierdół... znakomita zozgrzewka zeby się
          wpienić... ci z infolinnii -zarządzający naprawdę mają problemy z
          myslśleniem, nawet jeśli reklama jest zamiast "zajetosci" to totalny
          bład
      • Gość: maciek Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. IP: *.chello.pl 23.03.08, 17:29
        Piszę tu jako kolejny przedstawiciel infolinii - w moim przypadku
        pomoc techniczna. Artykuł jak najnardziej przestawia prawdę, ale
        tylko z jednej strony niestety. W moim przypadku, jak już ktoś
        zadzwoni to przeważnie nie ma pojęcia o podstawach obsługi
        komputerów, bo gdyby miał to by sobie sam problem w 5 minut
        rozwiązał, a do tego ma pretensje. Oczywiście są też klienci
        dzwoniący z realnymi problemami, ale uwierzcie, że tych jest
        mniejszość. Po ponad 2 latach pracy "na telefonie" nauczyłem się
        jednego - nie ma sensu podchodzić do tej pracy emocjonalnie. Jestem
        osobą, która faktycznie chce klientowi pomóc i czasem staję na
        głowie, naginam procedury, ale jeśli klient od razu jest nastawiony
        na nie i jeśli po kilku próbach nie udaje się go zmusić do
        współpracy to momentalnie włącza mi się program ignorancji i wtedy
        mam chorą przyjemność irytowania takiego osobnika używając do tego
        jak najbardziej spokojnego i kulturalnego tonu głosu. Jako, że po
        tych paru latach pracy nadal jestem idealistą to naprawdę cieszę się
        jak usłyszę od klienta zwykłe ciepłe i prawdziwe dziękuję, lub gdy
        takowy klient po radach jakie dostał zadzwoni ponownie i nawet
        innemu konsultantowi przekaże jak to on jest zadowolony z pomocy.
        Niedawno nawet jeden z klientów w ramach podziękowania przysłał do
        firmy książkę dla mnie. Pamiętajcie, że często to jak zostaniecie
        obsłużeni zależy więc i od Waszej postawy podczas rozmowy.
        Na koniec podzielę zdanie napisane wyżej. Sam również jestem
        klientem i uzyskiwanie sprzecznych informacji od różnych konsulantów
        telefonicznych czy w biurach bezpośredniej obsługi doprowadza mnie
        do szału. Nigdy jednak nie wyżywam się na nich, tylko poprostu
        rezygnuję z usług firmy, którą reprezentują.
        Pozdrawiam i życzę aby na Waszej drodze stawali zawsze kompetentni
        pracownicy.
        Do zobaczenia "na linii" :)
        • Gość: sylwia Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.e-wro.net.pl 23.03.08, 20:04
          piekne słowa
          jestem tez pracownikie call center prawie 3 lata
          nie przypuszczałam ,że tak wielu ludzi komplikuje sobie zycie NA
          WŁASNE ŻYCZENIE !!! nie czytając umów ( z których zresztą jest czas
          aby zrezygnować ) , nie potrafia sie wysłowić , usiłują załatwic cos
          przez telefon mając problemy ze słuchem
          pr\ykładów moznaby mnożyć !!!!!!!!
          po co zadzwonic spokojnie z domu przygotowanym do rozmowy , mając
          odpowiednie dane czy dokumenty pod ręką SKORO MOŻNA ZADZWONIĆ W
          GODZINACH NAJWIĘKSZEGO SZCZYTU ( CZYLI Z PRACY ZE SŁUZBOWEGO
          TELEFONU ) NIE WIEDZĄC NIC W WYMAGACCCCCC ŻE HOHO
          KOLSUNTANT MA SZKLANA KULĘ HEHEHEHEHE I RENTGENA W OCZACH I JEST
          JASNOWIDZEM NO I TROCHE BOGIEM
          A NA PROŚBĘ O NAPISANIE PISMA , CZY REKLAMACJII KLIENT MA JEDNA
          ODPOWIEDŻ - NIE NIECHCE MI SIĘ ITP.....
          A CZEMU NIE !!!!!własnie takie pisma są bardzo cenne
          • Gość: s2 Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.elpos.net 23.03.08, 20:31
            racja sylwio - rozmówca powinien "przygotowac sie do rozmowy" a
            najlepiej sam sprawe załatwic i nie zawracac głowy w godzinach
            szczytu.
      • pavia Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. 23.03.08, 17:35
        Ja korzystam głównie z infolinii swojego banku i operatorów telefonicznych. Z
        reguły dzwonię w konkretnej sprawie i w miarę szybko (i bezproblemowo) wszystko
        jest załatwiane. I chwała im za to. Ale do pasji doprowadzają mnie takie
        propozycje "mimochodem", że skoro już dzwonię to promocja, a może nowa taryfa, a
        może nowa karta itp. Ja wiem, że to jest taka praca, ale na litość... jeśli będę
        miała potrzebę zmieniania czegokolwiek sama ich znajdę.
        • Gość: maik Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.acn.waw.pl 23.03.08, 18:09
          Tylko ,że znów tu to samo - to nie wina konsultanta infolinii,że Cie informuje o
          promocji itd. On to musi zrobić, bo taki ma prikaz z "góry". Zapewniam,że jakby
          nie musiał, to by jak najszybciej bez zbędnego gadania chciał tylko Twój problem
          zalatwić i do widzenia ;)

          Ja sam pracuje w call center firmy ubezpieczeniowej i ludzie tak się we znaki
          czasem potrafią dać, że szok.

          Najgorsi są ludzie, którzy chcą mieć na już, na teraz wszystko. Nie pojmują, że
          w firmie obsługującej setki tysięcy klientów, są określone procedury. Nie
          pojmują też ,że konsultant do którego dzwonią, nie ma możliwości latania po
          całym kilkupiętrowym biurze i załatwiania tylko tej jednej sprawy danego
          Klienta. A ludzie dzwoniacy czasem myślą, że jak
          nakrzyczą/naklną/naproszą/nabłagają się, to taki pracownik infolinii weźmie jego
          sprawę, papiery, pozanosi je samemu z biurka do biurka kolejnych działów i w ten
          sposób załatwi jego sprawę, która temu Klientowi jak i każdemu innemu wydaje się
          taka wyjątkowa:/

          Pozostali ludzie są w dużej mierze strasznie niekumaci, co oni w ogóle posiadają
          - dla mnie to jest straszne i tragicznie to świadczy o polakach, że płacą gdzieś
          kilkaset złotych miesięcznie i nie wiedzą nawet co to jest - czy ubezpieczenie,
          czy fundusz, czy ofe ! czy wyimaginowane niewiadomo co ...

          Albo totalne niezrozumienie pism do ludzi wysyłanych. To wręcz analfabetyzm. A
          potem słyszę "o jak Pan to powiedział, to już rozumiem" - podczas gdy ja mu na
          głos przeczytałem to co ma napisane.
          Hitem jest u nas też: "znów mi przysyłacie niekompletną korespondencję !! znów
          mi informacji o wartości nie przesłaliście !!
          -proszę Pana - informacja o wartości jest na stronie 4
          ....szuka...
          no nie ma strony 4 !!! mam tylko stronę 3 i 5 !macie mi dosłać!!
          - proszę Pana - ma Pan stronę 4 - wystarczy tylko odwrócić stronę 3 na drugą
          stronę..."
          i to nie są jednostkowe przypadki, ludzie naprawdę tak mają...

          Generalnie prośba do ludzi muszących załatwić coś na infolinii:

          - naprawdę spróbujcie zrozumieć pismo,które otrzymaliście - przeczytajcie je
          kilka razy i zróbcie tak jak informacja w piśmie brzmi - najczęściej naprawdę
          nie ma potrzeby dzwonić by usłyszeć to samo co w piśmie...
          -nie bądźcie niegrzeczni i niemili dla konsultanta - to wszystko (cokolwiek by
          to było) to nie jego wina - może to być wina głupich procedur, głupich decyzji
          innych ludzi, ale nie tego biednego konsultanta...
          -jak konsultant mówi ,że nie może czegoś zrobić, albo coś trzeba w taki a nie
          inny sposób załatwić, to tak właśnie jest - przyjmijcie to po prostu - nie
          żądajcie bez sensu połączenia z innym działem itd, bo zwyczajnie nie ma takiej
          możliwości.
          - nie irytujcie się jak was konsultant informuje o promocji itd - on musi to zrobić
          - nie traktujcie konsultanta jak wroga , nie wylewajcie swoich frustracji na
          niego - przecież Wasz problem to nie wina akurat tego człowieka.

          itd itd itd

          Poza tym wszystkim praca taka to mimo nerwów, także sporo śmiechu i wspaniali z
          reguły ludzie z którymi się w zespole pracuje. Przynajmniej u mnie callcenter to
          najbardziej zgrany i wesoły dział :)

          pzdr wszystkich pracujących na infoliniach ;)
          • Gość: alka Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: 195.117.159.* 26.03.08, 13:09
            też pracowałam na infilinii firmy ubezpieczeniowej. często dzwonili
            klienci, którzy dostali decyzję o odszkodowaniu. Jeszcze jej nie
            przeczytali a już mieli pełno pytań, a wszystko było w piśmie... a
            później się dziwi, że długo czeka na połączenie....
        • Gość: Majar Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.acn.waw.pl 24.03.08, 11:40
          Z kolei ja jestem zadowolony jezeli proponuja mi nowy produkt. Nie sledze
          przeciez non stop ich oferty i a przy okazji moge sie czegos ciekwego
          dowiedziec. Jest roznica pomiedzy osoba na ulicy, ktora wciska Ci ulotki a
          firma, ktora oferuje produkt "pod Ciebie".
          Dla scislosci - nie jestem zwiazany z zadnym CC :)
        • Gość: sss Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 12:54
          jakbys myslala to bys sie domyslila, ze oni MUSZA Tobie to proponowac, rozmowy
          sa nagrywane i oceniane- rowniez takie dla klientow "duperele" jak proponowanie
          jakies uslugi, pare zlych ocen za rozmowy i premia sobie leci, nie mowiac juz o
          pouczeniach od kierownika
      • Gość: carlos Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. IP: 84.38.160.* 23.03.08, 18:09
        szkoda ze nikt nie napisał jak często ludzie z infolini są głupsi od ameby...
        bardzo jednostronny tekst
      • Gość: Pracownik infolini Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 18:13
        Pracuje na infolini duzen znanej firmy zbranzy telekomunikacyjnej. I Wszystko jest prawda co tutaj ludzie pisza. Ignorancja niektorych ludzi mnie przerasta. Dzwonia, dra sie ze maja cos nie zaplacone, bo oni zaplacili.
        - Czy sprawdzila pani na wyciagu czy napewno pani zaplacila ?
        Nie sprawdzalam, ale napewno placilam.
        - Czy wplata byla na konto ktore jest na rachunku ?
        No zawsze na to samo konto place.
        Zero wspolpracy. Nie wspomne juz o obsludze komputera (wspolczuje ludziom z wsparcia neostraty 0800102102). 80 % problemow klienci sa sami sobie winni. Instaluja co popadnie i byle jak. Potem maja pretensje ze cos nie dziala. Kiedys zadzwonila kobieta, majac pretensje do mnie (zaplacila za fakture ktora byla podobna do tej ktora wystawia moj operator). Pyta sie mnie z ignorancja co ma zrobic. Krotka odpowiedz, pani jest ksiegowa i powinna pani zwracac uwage za co pani placi. Ta fakture nie wystawil moj operator - prosze na nia spojrzec. Pani odpowiedziala, ze jestem bezczelny.
        A ludzie dzwoniacy z instytucji rzadowych i powaznych firm jacy sa bezczelni i jakich slow uzywaja.....
        Rece opadaja. Jesli chodzi o regulaminy i cenniki to tez jest niezla jazda. Prawda jest taka, ze ludzie nie czytaja wogole tego co podpisuja. Po tym jak sie konczy promocja dzwonia i wyzywaja od złodzieji, ze cena sie zmienila. Wy oszusci i zlodzieje. Okradacie mnie. A czytal pan regulamin ? Promocja byla przez okres ( 3 lub 6 miesiecy). A ch...j mnie wasz regulamin obchodzi.
        Badz mily, a bedziesz milo obsluzony.
        Nie myla sie tylko umarli.
        Pracuje na infolini ponad 3 lata. I chyba mam juz cos z glowa, ze tak dlugo na niej pracuje.
        • pavia Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze 23.03.08, 18:38
          Gdyby wszyscy klienci byli mega rozgarnięci, to nie potrzebne byłyby wszelkie
          helpdeski i tego typu infolinie. Ja sama jestem ignorantką komputerową i
          musiałam odbyć długą rozmowę "krok po kroku" z panią od neostrady. I nikt od
          tego nie umarł... :-)
          Inna sprawa to kultura dzwoniących, czy raczej jej brak. Tu się z Tobą zgodzę.
          • Gość: JA:) Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.tkdami.net 23.03.08, 20:18
            Przyznaję, pracowałam na "błękitnej linii" w TPSA!Sama nie wiem, czy
            zaliczyć ten okres do moich życiowych porażek czy sukcesów...ale ja
            nie o tym! chciałam wspomnieć tylko o jednej Szanownej Dzwoniącej,
            która miała DO MNIE (na infolinii) pretensje,że korzystając z
            Neostrady kilka wirusów wtargnęło do Jej komputera i że jest to moja
            osobista wina(w jej przekonaniu JA i Firma, dla której pracowałam
            sami hodowaliśmy te straszliwe wirusy, po to tylko by Ją nimi
            zarazić)!!!!Pozdrawiam Panią Dzwoniąca i zyczę wszystkiego dobrego z
            okazji Świąt Wielkanocnych:)
        • Gość: ja Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.elpos.net 23.03.08, 20:28
          oczywiście.... duża firma tele-PLUS
          dzwonie że mam zaduzą fakturę ---1000 zł za dużo - niezgodnie z
          umową. Pani przeprasza i ok. Za 2 tygodnie przychodzi pismo z
          wezwaniem do zapłaty. Dzwonie .. pani mówi ze przeprasza bo
          w "systemie" (ważne słowo "system" juz ok i pismo wyrzucic.
          Wyrzucam. za 4 tygodnie przychodzi wezranie od windykatora. Dzwonie.
          pan tym razem próbuje sie ze mnie nabijac bo na poczatku poprosiłem
          o imie i nazwisko z kim rozmawiam. Wiec pósciłem wiazanke w stylu że
          sa złodziejami, chamami, burakami i ,..... i czekam na pozew o
          zniesławienie (pan straszył) na dodatek barzo prosze o zanotowanie w
          systemie (system:)) reklamacji i dyktuję ze sa złodziejami,
          nieudacznkami itp podaję imie zazwisko - głosno i wyraźnie....
          sprawa zostaje załatwioma.....
          dostaje po 2 dniach pismo z alnulowaniem błednie naliczonek kwoty.
          • Gość: alka Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: 195.117.159.* 26.03.08, 13:15
            i wydaje Ci się, że dlatego zostało anulowane, bo nawyzywałeś ludzi
            pracujących w tej firmie? i że poczta polska tak szybko dostarcza
            listy???
            HA HA HA -ale się uśmiałam :D
      • Gość: Kasia Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. IP: *.9494.pl 23.03.08, 18:19
        Ja pracuję na słuchawkach w informacji o produktach i usługach w Warszawie... I
        owszem, zgodzę się z opisanymi w artykule zdarzeniami... ale ja mogłabym
        opowiadać godzinami o ludzkiej głupocie, z którą się spotkałam pracując tu już
        ponad 3 lata. Najprostsze - dla ludzi naprawa danego urządzenia jest czymś
        zupełnie innym niż serwis tego urządzenia... Tak czy inaczej najlepsi są Ci,
        którzy nie wiedzą czego szukają a uważają, że operator infolinii powinien mieć
        dodatkową umiejętność jasnowidzenia...
      • Gość: jazer typ klienta, encyklopedia IP: *.mlyniec.gda.pl 23.03.08, 18:25
        Jako, że klientów jest niesamowita ilość, postanowiliśmy uporządkować wiedzę na
        temat przypadków dzwoniących w sprawie każdej. Miłego czytania.

        ENCYKLOPEDIA KLIENTA - typy osób dzwoniących do CC:



        I.Typy męskie.



        1. Młody Wioskowy czyli "oderwano mnie granatem od homonta".



        Ten typ klienta zazwyczaj zamieszkuje małe wsie, ew. nieduże mieściny.
        Rozmowę z konslutantem zaczyna od
        zwrotów : "...no, dioda mi mryga", "miałem tu zadzwonić z numerem" lub
        "no bo mi nie działa". Typ wyjątkowo niedokształcony, z reguły miał
        problemy z ukończeniem wszystkich klas szkoły podstawowej z racji konieczności
        wykonywania prac w polu, będac zaprzęgniętym do pługu lub prowadząc
        kombajn model "Bizon 1200". Jest to w 98 % przypadków chłopak w wieku 15-25 lat,
        wysoce nierozgarnięty, wiedza z zakresu informatyki jest mu tak obca jak
        śnieg mieszkańcowi Mozambiku. Ma problemy z tworzeniem zdań
        wielokrotniezłożonych jak i z poprawnym formułowaniem swoich myśli. Taki rodzaj
        (a raczej
        nieurodzaj)ludzki jest bardzo łatwy w "obsłudze" z racji możliwości
        wcisnięcia mu dowolnego kitu lub zasypania go obfitym gradem informacji (tak,
        kiedy usłyszy wypowiedź zawierającą więcej niż cztery zdania oraz w
        każdym z nich zawrzesz więcej niż 3 orzeczenia - wymięknie) a co za tym idzie
        - szczęśliwy koniec rozmowy.



        2. Dziecko Neostrady.



        Jest to młody chłopaczek w wieku od 10 (tak, tak) do 12-13 lat. Dzwoni z
        reguły w godzinach popołudniowych jak wróci z lekcji z ciężkim
        plecaczkiem i workiem na buty gdy zdiagnozuje brak internetu. O ogromie stresu i
        zdenerwowaniu wspominać chyba nie trzeba. Każdy kto ma kuzyna lub sąsiadów
        mających takiego małego cwaniaczka, wie jak sfrustrowany człowiek sie staje po
        dialogu z takim bachorem. Często co mniej kumaci rodzice każą Dziecku
        Neostrady załatwiać problemy z połączeniem internetowym za pośrednictwem 0
        800 102 102. Zamieszkuje każdy rodzaj aglomeracji miejskiej lub wiejskiej
        (jeśli wieś można nazwać aglomeracją :) .



        3. Yapiszon, fascynat nowinek.



        Typ klienta który zbytnio nie utrudnia życia konsultantom. Zamieszkuje
        miasta powyżej 50.000 mieszkańców,
        zazwyczaj stolice miast wojewódzkich jak Gdańsk, Wrocław, Warszawa,
        KRAKÓW. Z reguły ma jedną z droższych opcji Neostrady. Choć wysoka
        przepustowość łącza nie jest mu potrzebna to i tak ma "Neostradkę za dwie
        stówki", żeby pozostałe Yapiszony nie stwierdziły pogorszenia standardu jego
        życia. Udaje, że interesuje się sprawami powiązanymi z informatyką lecz na
        dłuższą metę początkujący konsultant jest w stanie zakasować go swoją
        niewiedzą/wiedzą. Najczęściej ze stoickim spokojem przyjmuje razy w
        postaci "trzy dni robocze" lub "monter jeszcze nie udzielił odpowiedzi" czy
        "technicy jeszcze nie odpowiedzieli". Jest typem wykształconym, w trakcie
        studiów lub po ich ukończeniu. Rozmowa z nim często zbacza na inne tory niż
        przewiduje to tematyka infolinii. Kawaler, bezdzietny.



        4. Gniewny czyli krótka rozprawa o złodziejstwie i konkurencji
        niedoskonałej.



        Cham, burak i prostak. Wachlarz jego przekleństw wacha się w zależności
        od jego pochodzenia (Ci miastowi naprawdę klną bardziej). W większości
        rozmowa rozpoczyna się w miarę spokojnie by po chwili liczba przekleństw
        mogla zacząć rosnąć w tempie schodzącej lawiny śnieżnej. Słowa których
        używa najczęściej to złodzieje, oszuści, skur*****y lub tym podobne
        wyrażenia powszechnie uważane za obraźliwe. Rozmowa z nim kończy się
        właściwie tak szybko jak zaczęła, chyba że jakiś zbyt ambitny konsultant
        będzie starał się takiego człowieka "ugłaskać". Bardziej doświadczeni
        doradcy zapominają o bzdurach jak POPO i stosują przycisk "REZYGNUJ". Miejsce
        występowania takiego indywidum : cała Polska jak długa i szeroka.



        5. Człowiek Pracy, czyli Ploretariusz pełną gębą.



        Klient niemalże doskonały. Ładnie przywita się z konsultantem po czym
        wyłoży problem z jakim się właśnie zetknął. Charakteryzuje go spokojny,
        nierzadko wesoły i żartobliwy ton. Jest pracownikiem sektora budowlanego
        lub pokrewnych (górnik, kafelkarz, hydraulik). Brak dostępu do internetu nie
        jest dla niego "końcem świata", światową pajęczynę traktuje jako
        ciekawostkę i chwilową odskocznię w wirtualną rzeczywistość której do końca
        nie jest w stanie pojąć. Nie wymaga od operatorów infolinii błazenad
        takich jak przepraszanie czy bycia przesadnie miłym. Każdą złą wiadomośc
        jaką usłyszy od konsultanta traktuje w kategoriach "tak musi najwidoczniej
        być" i dziekując za zajęcie się jego sprawą kończy rozmowę. Oby jak
        najwięcej takich rozmówców.



        6. ZBOWID, czyli kiedyś walczyłem z Niemcami a teraz z Neostradą.



        Emeryt żyjący w błędnym rzecz jasna przeświadczeniu, że maszyna
        licząca klasy PC jest tworem który gryzie lub wybucha. Do końca nie jest pewny
        po co mu właściwie komputer z dostępem do internetu. Usługę Neostrady
        zamawia zazwyczaj pod wpływem innych emerytowanych znajomych, którym to młode
        wnuczęta zachwalały jaka to "sieć" nie jest wspaniała. Innym powodem
        może być zbyt wysoka emerytura ale to temat na inną rozprawę. Jest to
        najgorszy interesant jakiego może obsługiwać doradca. ZBOWID-owi trzeba
        tłumaczyć wszystko kategoriami jak 5 letniemu dziecku, wskazane jest nadużywanie
        słów infantylnych, takich które zrozumie nawet osobnik w wieku lat sześciu
        (kwadracik, piłeczka, pałeczka, dwa klieknięcia to nie to samo co jedno,
        itd., itp. Wyjątkowo marudny, infolinię traktuje jako darmowy telefoniczny
        serwis komputerowy, żąda wyjaśniania mu kwestii których nawet nie umie
        rzeczowo operatorowu przedstawić.
        Lubi sobie ponarzekać i porozmawiać o sprawach z tematem infolinii
        niezwiązanych. Minimalny czas trwania rozmowy to 45 minut, po której to konsultant
        ma dosyć rozmów na dzień cały.



        7. Diodak.

        Pasjonat informatyki, informatyk z zawodu lub pracownik sektora IT. Jest to
        doskonały rozmówca dla każdego konsultanta. Obyty w temacie, bardzo dobrze
        zna się na komputerze. Zanim zadzwoni sam wszystko sprawdza i konsultantowi
        z reguły pozostaje tylko wysłanie zgłoszenia do służb technicznych. Gdy
        okazuje się, że ma problem z komputerem lub jakimś routerem z poza
        oferty, prosi o ewentualne wskazówki i sam doskonale ze wszystkim sobie radzi.
        Rozmowa nawet trwająca godzinę czasu powoduje wysoki wzrost hormonu
        szczęścia u doradcy.

        8. Kaznodzieja.

        Sytuacja wygląda mniej więcej w ten sposób. Klient miał w przeszłości
        problemy z poprawnym działaniem usługi (dla niewtajemniczonych nie chodzi
        tu o zakład fryzjerski czy e-mail) czyli zrywanie synchronizacji lub
        zaniżony transfer. Gdy technik wysłany w teren upora sie z usterką, Kaznodzieja
        "budzi się" po około tygodniu i wykonuje telefon na zero-osiemset. Operator
        po wnikliwym zbadaniu sprawy, stwierdza, że wszystko jest w jak najlepszym
        porządku i proponuje wykonanie telefonu w momencie gdy z usługą będzie
        problem. I teraz właśnie Kaznodzieja ma jedyną w swym życiu szansę aby dać
        upust swej frustracji. Zaczyna dość spokojnie, wdając się w mętne
        rozważania na temat jakości usług świadczonych przez firmę aby po chwili
        dokonać bardziej stanowczej ofensywy. Można się wtedy dowiedzieć między
        innymi, że wujek, ciotka, wnuczek nie omgli wysłać "emila", że wszyscy
        sąsiedzi sie skarżą na Neostradę i czy to w ogóle warto przedłużać
        umowę....potem mamy dokładny przegląd ISP którzy
        świadczą usługi w jego mieście po czym kończy wywód utwierdzając
        samego (bądz samą) siebie, że **** ani grosza już nie zapłaci.

        Jak widzimy, praca na infolinii jest nie tylko stresująca. ;-)
        • Gość: miki Re: typ klienta, encyklopedia IP: *.aster.pl 23.03.08, 18:32
          Zaskakujący u kogoś tak chcącego kogoś krytykowac jest twój wlasny
          ogrom niewiedzy i ilość błędów, np.:

          - CHomĄto a nie homonto
          - wielokrotnie złożonych a nie wielokrotniezłożonych

          i tak dalej, i tak dalej (zapewne więcej tego, tylko że mnie się już
          czytać nie chce)

          Dokształć się matole, albo nie próbuj pouczać innych
          • Gość: my Re: typ klienta, encyklopedia IP: *.icpnet.pl 23.03.08, 19:46
            nie mówiąc już o znakach interpunkcyjnych...
          • gloggie Re: typ klienta, encyklopedia 24.03.08, 01:54
            Gość portalu: miki napisał(a):
            > Dokształć się matole, albo nie próbuj pouczać innych

            Słowo czytane przez ż czy rz, oraz h czy ch brzmi tak samo. Jak nie masz innych uwag co do treści to sobie odpuść odpisywanie frustracie jeden.
          • Gość: www Re: typ klienta, encyklopedia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 13:13
            on nie pisal wypracowania ani dyktanda, tylko post na FORóM, nie jest tu istotna ort tylko tresc!!! a ta jest genialna
          • Gość: mm Re: typ klienta, encyklopedia IP: *.kuzniki.net 24.03.08, 13:16
            Nie uczyli w podstawówce, że przed 'albo' nie stawia się przecinków?
            A tak na marginesie, to do której z wymienionych kategorii należysz?
          • Gość: alka Re: typ klienta, encyklopedia IP: 195.117.159.* 26.03.08, 13:31
            kolejny typ klienta: inteligent, grunt to wytknąć błedy ortograficzne
        • Gość: Dublyn___ Re: typ klienta, encyklopedia IP: 85.134.218.* 23.03.08, 19:58
          Swietny komentarz :) Powinienes do gazety pisac a nie marnowac sie w Call centre;)
        • Gość: roman Z Twojej wypowiedzi wynikałoby, że najbardziej IP: *.chello.pl 16.01.09, 13:59
          pożądanym typem klienta infolini jest Człowiek Pracy, czyli Ploretariusz pełną gębą albo yapiszon. Pierwszemu można wcisnąć cokolwiek, drugi sam załatwia swoje problemy. Po co im infolinia?
      • Gość: sw Pracowalem na infolni w TP IP: *.19.165.1.osk.enformatic.pl 23.03.08, 18:33
        Klienci matoły kompletnie nie czytają umów a podpisują je , z kolei firma też
        nie do końca się wywiązuje z umowy, najgorszy los biednego konsultanta z CC
        ktory nie może prawie nic zrobić
        O tym mozna by ksiazke napisac::)
      • Gość: abe Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. IP: 82.160.131.* 23.03.08, 18:34
        Pracowałam na infolinii 8 miesięcy i uważam, że i tak za bardzo się
        tam zasiedziałam. Marne pieniądze za dudnienie w uszach i reagowanie
        na "gong" w słuchawce niczym nieszczęsny pies Pawłowa. Rzeczywiście,
        wiele zależy od kompetencji konsultanta, ale często bywa również
        tak, że to właśnie on staje się mięsem armatnim, a ludzie
        odpowiedzialni za usunięcie "awarii" (zakazane słowo nr 1)
        czy "problemu" (zakazane słowo nr 2)chowają się za jakże
        enigmatycznym słowem "system".I w imię właśnie takich modernizacji
        systemu konsultant dowiaduje się, że jest skończonym idiotą, bo
        wszyscy inteligentni ludzie wyjechali z Polski już dawno temu.
        Na poprawę humoru: serdecznie pozdrawiam pana, który kiedyś nie
        omieszkał mnie poinformować , że jest radnym, za chwilę będzie
        posłem, oprócz tego jest prawnikiem (i to nie byle jakim!!!) i zna
        takich ludzi, że nawet mi się w głowie nie mieści, bo właśnie dzięki
        tym znajomościom tylko jemu udało się we wsi asfalt położyć...
        • Gość: piekna Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.193.160.245.b.tvsat364.lodz.pl 23.03.08, 18:42
          pracuje na infolinii banku i tytul jest trafiony w 10-ke:-)
          ostatnio pan w czasie rozmowy powiedzial, ze doszla do niego nowa
          umowa o korzystaniu z rachunku nie chce sie mu jej czytac(!!!) wiec
          prosi zebym mu ja strascila....
          z takich klientow rodza sie przypadki opisane potem w gazetach.
          • nessie-jp Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze 23.03.08, 18:52
            > umowa o korzystaniu z rachunku nie chce sie mu jej czytac(!!!) wiec
            > prosi zebym mu ja strascila....

            A co w tym cię tak bulwersuje? Klient potraktował infolinię jako... źródło
            informacji! A pracownika infolinii
        • Gość: Bobi Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 18:53
          Oj, joj, joj... biedni konsultanci. Przy wszystkich racjach co do inteligencji
          (a raczej jej braku) i chamstwa klientów, to Państwo Konsultanci zastanówcie się
          dla jakich firm pracujecie. Cóż z tego, że chcecie pomóc kiedy pracujecie dla
          firm, którym daleko do prawidłowej obsługi klienta. Weźmy np. taką TP S.A..... itd.
          I jeszcze druga strona medalu. Baaaaaaaaardzo rzadko dzwonię na infolinie -
          staram się w inny sposób rozwiązać problem. Nie wiem tylko dlaczego
          "konsultanci" (nieważne, że mogą się nazywać sprzedawcami - dla mnie to jeden
          czort) dzwonią do mnie (baaaaardzo często) i koniecznie chcą coś mi sprzedać. I
          wtedy, po cierpliwym wysłuchaniu pana lub pani nie wystarczy powiedzieć
          "dziękuję, nie skorzystam z oferty". Pani lub pan chcą wiedzieć dlaczego "nie".
          Na prawdę trudno powstrzymać się wtedy, żeby nie wrzasnąć "a g....o to panią
          obchodzi!!!!!!!!!'
          • Gość: meesha Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: *.it-net.pl 23.03.08, 19:13

            > I wtedy, po cierpliwym wysłuchaniu pana lub pani nie wystarczy powiedzieć
            > "dziękuję, nie skorzystam z oferty". Pani lub pan chcą wiedzieć dlaczego "nie".
            > Na prawdę trudno powstrzymać się wtedy, żeby nie wrzasnąć "a g....o to panią
            > obchodzi!!!!!!!!!'
            A ja Cię mogę zapewnić, że akurat tą panią nic to nie obchodzi, ale taki ma
            obowiązek wymyślony przez przełożonych więc nie do niej pretensje. A pytanie
            jest po to, żeby sobie jakiś "derechtor" mógł zrobić zestawienie "odmowy
            skorzystania z oferty w podziale ze względu na powód". Zawsze to parę godzin
            "konstruktywnej" roboty...
        • Gość: chamstwo Re: Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze IP: 66.197.129.* 23.03.08, 19:06
          Praca na infolinii pokazuje jakie panuje chamstwo w Polsce.
          Jeden z klientów dzwoni i każe konsultantom wykonywać jego polecenia
          Że konsultant ma sie nie odzywać do chwili aż on nie skończy mówić , konsultant nie może go zawiesić na dłużej niż 45 sekund bo zgłosi na konsultanta skargę , od razu spisuje imię i nazwisko konsultanta a do tego wrzeszczy do słuchawki.
          Dziewczyna mało się nie popłakała gdy musiała go obsługiwać bo się bała że straci pracę , była cała czerwona i w nerwach.
          Takiego typa nazywamy mianem Generała co to wszystkim chce rozkazywac , moja przełożona mnie upomniała żebym nie krzyczał na klientów wiec nie radze mu żeby na mnie trafil bo go skrzycze nawet za utratę tej żenująco nisko opłacanej pracy. Obecnie zmieniam ją wiec wszystko mi jedno.
          Wkurza mnie najbardziej trzask odkładanej słuchawki na koniec rozmowy
      • Gość: SeeM Praca na infolinii - umrzesz z nerwów lub ze śm.. IP: *.spray.net.pl 23.03.08, 18:42
        Niestety jest jak w tytule - nie ma przed tym ucieczki. Po kilku miesiącach albo
        zostaję obrażoną na świat panią z okienka, albo totalna zlewka i udawanie, że
        trzyma się procedury. To naturalna, powiedziałbym, ewolucja. Na dłuższą metę
        angażowanie się powoduje tylko zmęczenie, stosunek włożonego wysiłku do efektów
        staje się zbyt duży.
        :
        Takie jest moje subiektywne wrażenie, jestem pewien że niektórzy dają sobie radę.
      • jkpztorunia A gdzie jeszcze jedna grupa klientów 23.03.08, 18:42
        Jest chyba jeszcze jedna grupa (mam nadzieję, że najliczniejsza :-))
        tych którzy dzwonią na infolinię żeby załatwić konkretną sprawę,
        grzeczni i bez nerwów. Zaczynają rozmowę od "Dzień dobry" i
        przedstawiają się, a kończą "Dziękuję. Do usłyszenia".
        A swoją drogą osobną grupę pracującą "na słuchawkach" stanowią
        telemarketerzy, którzy często nie wiedzą co sprzedają i próbują
        wcisnąć kit. I jeszcze mają pretensje, że człowiek do którego
        dzwonią z ofertą ma rację! Przoduje w tym TP SA ze swoimi nowymi,
        mniej korzystnymi ofertami.
        • damianbsc Re: A gdzie jeszcze jedna grupa klientów 23.03.08, 18:54
          ja proponuje zrobic tak chamskim klientom:
          Halo, halo, slu-am, dzien-bry, tu w czy- ge -moc, halo, lo, s - prze-ywa, alo,
          yszy,yszy pan, erywa
          W miejsce - i , robic pauze 1sek - zawsze dziala he he he
      • dr.verte ???? 23.03.08, 18:45
        A ile zarabia pracownik infolini? Wie ktoś?
        • Gość: Kasia Re: ???? IP: *.9494.pl 23.03.08, 18:48
          U mnie 10-13zł/godzinę.
          • Gość: gosc Re: ???? IP: *.toya.net.pl 24.03.08, 01:23
            w jednym z bankow operatorzy cc kk rok temu otrzymywali 910 zl, aktualnie 1150 zl na probnej. oczywiscie netto. kierownik dzialu - 1400 netto - juz na stalej.. [masa kasy (;]

            jesli chodzi o prace - wytrzymalam dokladnie rok.
            klienci bywaja rozni. przez pierwsze trzy mc oczywiscie operator bardzo sie przejmuje kazda rozmowa, ale pozniej przychodzi zobojetnienie, bo ile mozna wysluchiwac krzykow i zniewag..
            sprawa ma, tak jak niektorzy wspominali, dwie strony. jedna oczywiscie jest brak szacunku ze strony klienta, a z drugiej - brak [niestety] profesjonalizmu osob obslugujacych.
            sprawe znam od srodka, w ciagu roku przeszlam droge od szeregowego konsultanta do kierownika dzialu.
            nie wiem jak w innych instytucjach, ale w tej, w ktorej pracowalam kladziono glownie nacisk na czas polaczenia, czas oczekiwania etc. nie bylo jakichkolwiek premii - wiec pracownicy nie mieli motywacji do pracy.
            na rozmowy rekrutacyjne przychodza w duzej ilosci ludzie, ktorzy absolutnie nie nadaja sie do tej pracy, roznego rodzaju 'freaki', dla ktorych praca w call centre to ostatnia deska ratunku.

            skoro placa jest kiepska, to po co sie przemeczac, po co uczyc sie podstawowych regulacji, ktore sa podstawa pracy na infolinii, lepiej jest sie co chwile pytac kierownika, bo on wie :D
            hitem byla sytuacja, kiedy zrobilam niespodziewany test podwladnym z przepisow i tego, co klienci maja w umowach. na 21,5 pkt. zespol srednio zdobyl 12,5. pozostawiam to bez komentarza.
            kierownictwo oczywiscie nie jest bez winy, bo jesli konsultanci zglaszaja jakies sugestie, czy prosza o pilne zalatwienie spraw, zaznaczajac, ze cos jest priorytetowe - sa zupelnie ignorowani. sprawy albo leza i zarastaja kurzem albo sa zalatwiane zle i po lebkach.
            praca w cc [przynajmniej w tym banku, z ktorym mialam watpliwa przyjemnosc wspolpracowac] to nie tylko odbieranie polaczen przychodzacych - to takze robienie w tzw. miedzyczasie mnostwa papierkowej roboty, z ktora nie wyrabiaja sie inne dzialy.

            podsumowujac - nikomu nie polecam tej formy pracy, na pewno nie za takie pieniadze.
            klientom zycze wyrozumialosci - konsultanci to tez ludzie, czasami o niebo bardziej kompetentni niz pracownicy oddzialow.
            • wdeszczurosne Re: ???? 24.03.08, 22:42
              Fantastyczny watek, serio! :D
              Dawno sie tak nie ubawilam na forum.

              Co do pracownikow cc... Zdarzylo mi sie byc raz czy dwa razy
              klientka, ktora dzwoni i nie bardzo wie jak sie wyslowic, oraz jak
              sie zabrac do rzeczy. Mimo to konsultanci wykazali sie cierpliwoscia
              i poradzili sobie nawet z moim brakiem wiedzy.
              Z kolei mam pecha, gdy wiem w czym problem, wyjasniam, a konsultanci
              nie wiedza co z tym fantem zrobic.
              Najswiezszy przyklad:

              Centralwings.
              Dokonalam rezerwacji i przelewu w walucie euro na lot dla 2 osob.
              Dzwonie na 0800 ... (numer platny 35 gr/min)
              Po ok 20 minutach oczekiwania udaje mi sie polaczyc. Przedstawiam
              sie, podaje nr rezerwacji, nazwiska pasazerow, trase i termin
              rezerwowanego lotu, oraz mowie, ze mam potwierdzenie przelewu sprzed
              2 tygodni. Niestety nie otrzymalam do dzis potwierdzenia tej
              rezerwacji wiec nie wiem czy mam wykupiony ten lot czy nie.
              Dodam, ze juz pare dni wczesniej pisalam w tej sprawie maila, takze
              podajac wszelkie potrzebne informacje. Juz pomijam te pare
              nieudanych prob polaczenia sie, kiedy zrezygnowana mowilam
              sobie "dobra, sprobuje jutro".
              W efekcie dowiaduje sie od pani konsultantki, ze wplata nie zostala
              zaksiegowana. W komputerze widzi moja rezerwacje, ale pieniadze nie
              dotarly. Mi pieniadze z konta zeszly juz ok 2 tyg temu.

              W sumie nie wiem co mam zrobic dalej, a efekt rozmowy z konsultentem
              jest taki, jakbym pogadala sobie do swojego odbicia w lustrze.
              Takze nie pozostaje mi nic innego, jak dalej pisac im maile i czekac
              az ktos sie zainteresuje sprawa mej skromnej osoby. ;)

              Dodam, ze jeszcze nikogo nie wyzwalam, ale przyznaje, ze kiedy jest
              sie bezradnym, a wykonalo sie wszystko tak jak trzeba (czyli np
              przelew w terminie, doinformowanie sie u pani z banku czy mogl
              powstac jakis blad, potem podanie potrzebnych informacji aby
              konsultant mogl jakos pomoc) a w efekcie utracilo sie swoj czas,
              pieniadze za polaczenie, a byc moze przepadl mi bilet po nizszej
              cenie, za ktory zaplace pozniej wiecej nawet jak te pieniadze mi
              zwroca - no coz... czlowiek stara sie byc w takiej sytuacji
              cierpliwy i kulturalny. Ale gdy na koniec tego wszystkiego czuje sie
              brak jakiegokolwiek zaangazowania czy rzeczywistej checi pomocy ze
              strony konsultantow, milczenie lub zbywanie moich pytan (nie wazne z
              braku wiedzy czy mozliwosci konsultanta, to nie moj interes) wowczas
              nerwy moga puscic.
              Takze chyba troche rozumiem tych rozwrzeszczanych klientow. Po
              prostu nikt nie lubi byc bezradny i zdany laske osob po drugiej
              stronie linii. ;)
        • Gość: lomax Re: ???? IP: *.net 23.03.08, 19:01
          w irlandii od 20 do 25 tysiecy eur na rok, od tego odejmij 20% podatku i masz
          netto, przy czym z tych 20% zazwyczaj wiekszosci da sie odzyskac przy rozliczeniu.
        • Gość: M. Re: ???? IP: *.pronet.lublin.pl 25.03.08, 09:10
          11,50 brutto/h, obowiązkowo na stosowane bzdurne zdania: "Ja dla
          Pana/Pani", "Już pomagam" a na koniec "Rozumiem, że to wszystkie
          pytania do mnie", za nie stosowanie tych "sentencji" za każdym razem
          jest zmniejszana ocena miesięczna, i nie zawsze ma znaczenie czy
          udało ci się rozwiązać sprawę czy nie. Do oceny miesięcznej są brane
          pod uwagę opinie klientów, nikt specjalnie nie zastanawia się czy są
          tendencyjne czy obiektywne. Tak jest w ORANGE
        • Gość: bubulubu Re: ???? IP: *.wro.vectranet.pl 26.03.08, 17:38
          haha kokosów nie ma ja pracuje na 3/4 etatu na info w jednym z
          najbardziej agresywnie reklamujacych sie banków,mam stanowisko
          starszego kosultanta i zarabiam 1100 zł+premia ok 300zł.cud
          miód.pozdr
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka