Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Korporacje a sekty religijne: podobienstwa

    IP: *.114.36.179.plusnet.thn-ag3.dyn.plus.net 09.07.08, 12:54
    Widzicie jakies zbieznosci miedzy "kultura" korporacyjna a sektami ? Zwlaszcza
    w firmach wywodzacych sie z USA. Np. kult charyzmatycznego ojca zalozyciela
    sekty/firmy, sekta/firma twoim drugim (albo i pierwszym) domem, bezwzgledne
    posluszenstwo wobec wewnetrznych zasad, sprowadzenie czlonka sekty/firmy do
    roli srubki w machinie...itd.
    Obserwuj wątek
      • krytykantka07 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 09.07.08, 17:21
        Nie ma żadnej różnicy. Korporacje i sekty ( w tym KK ) to
        organizacje i ich kultura to kultura organizacyjna. Zresztą wejdź na
        forum Religia ;)
        • Gość: dvt Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.114.36.179.plusnet.thn-ag3.dyn.plus.net 09.07.08, 19:19
          Nie chce wlazic na tematy stricte religijne tu...wiem, co masz na mysli :)
          Zainteresowala mnie tematyka tzw. "sekt ekonomicznych" ale, o ironio, wiekszosc
          informacji na ten temat w necie znajduje sie na stronach firmowanych przez
          Kosciol wlasnie.

          Nie mieszkam juz w Polsce i ciekawam, czy nadal tam dzialaja "firmy" ktore
          wysylaja ludzi na miasto celem sprzedawania rozmaitego badziewia, pracuje sie od
          7 rano, wieczorem meeting, sa trenerzy a kto najwiecej sprzeda ten ma dzwonka i
          w ogole 'juice'. Kojarzycie te klimaty ? Ja raz sprobowalam i ucieklam po
          tygodniu bo nie moglam zniesc tej sekciarskiej atmosfery, spiewania jakichs
          debilnych piosenek, szczekania na komende a nade wszystko sprzedawania kaset czy
          tez plyt CD "The best of 80's" - oczywiscie z nieoryginalnymi wykonaniami :)

          Bylam jakis czas temu na interview, pracodawca z USA, no i przypomnialy mi sie
          jako zywo wszystkie te dzwonki, choc nikt tam nie spiewal ani nie szczekal, ale
          smrodek ten sam.
          • Gość: MarekS Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.08, 13:27
            Mały błąd myślowy. Sektę, korporacje i KK, łączy obecność jakiejś tam kultury i struktury organizacyjnej i pewna łatwość wejścia do takiej struktury. Ale już procedury wyjścia są zupełnie inne. Z sekty nie dałabyś drapaka po tygodniu, Oni by już o Ciebie odpowiednio zadbali. Nie mówiąc już po roku czy kilku latach. Z korporacji, też tak łatwo nie odejść, zwłaszcza z dnia na dzień. Z tej "sekty" jak to nazywacie KK, odejść możesz w każdej chwili. To już nie czasy, jak przed Vaticanum II, kiedy presja społeczna niszczyła każdego, kto odchodził z KK.
            • Gość: lucyfer Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.08, 17:10
              Widzę, że się znasz na sektach "z sekty nie dałbyś drapaka po tygodniu" - a niby dlaczego? Bo co? Ludzie zrzeszają się wokół innych ludzi czy jakiś ideii, bo chcą a nie ze strachu. Znam kilku klasycznych sekciarzy i nikt ich w tych sektach nie trzyma na siłę ani za ich opuszczenie nie grozi żadna kara. Słyszę w twojej wypowiedzi kościelną propagandę, a niczego bardziej nie znoszę od hipokryzji, szczególnie franciszkanów, którzy sami będąc sektą mienią się specjalistami od zwalczania sekt.
              Przepracowałem wiele lat w różnych międzynarodowych korporacjach i stopień z-sekcenia tych firm zależy w głównej mierze od branży - zalecam ludziom zdrowym na umyśle obchodzenie szerokim łukiem firm ubezpieczeniowych o amerykańskiej prowiniencji - zwłaszcza sprzedających tzw. ubezpieczenia na życie. To konkretne bagno, a ich modus operandi opiera się na hohsztaplerkce i wyzysku agentów, którym na "dzień dobry" wyprano mózgi. Wszelkie akwizycje, sprzedaże "usług finansowych" amwaye, oriflamy itp. itd. działają tak samo, jak kościół katolicki - obiecują wielka nagrodę, tyle że w życiu pozagrobowym. W życiu doczesnym każą podobnie jak KK wykonywać dziwne rytuały, umartwiać się, być w ciągłej gotowości, przedkładać wartości firmy nad wszyskio inne. I oczywiscie mozna odejśc z takich firm z dnia na dzień - co juz takie łatwe w kościele katolickim nie jest. Jeśli ktoś nie wierzy, że łatwe nie jest to niech wystąpi do proboszcza o apostazje, czyli wykreślenie z ewidencji kościelnej.
              • Gość: JolaS Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.08, 20:58
                Gość portalu: lucyfer napisał(a):

                > ... zalecam ludziom zdrowym na umyśle obchodzenie szerokim łukiem
                > firm ubezpieczeniowych o amerykańskiej prowiniencji - zwłaszcza
                > sprzedających tzw. ubezpieczenia na życie. ... Wszelkie akwizycje,
                > sprzedaże "usług finansowych" amwaye, oriflamy itp. itd. działają
                > tak samo, jak kościół katolicki - obiecują wielka nagrodę, tyle że
                > w życiu pozagrobowym. W życiu doczesnym każą podobnie jak KK
                > wykonywać dziwne rytuały, umartwiać się, być w ciągłej gotowości,
                > przedkładać wartości firmy nad wszyskio inne. ...

                Bredzisz jak potłuczony - jestem konsultantką Oriflame i zapewniam
                cię, że ta firma w niczym nie przypomina KK. Nie obiecuje mi żadnych
                korzyści pozagrobowych, a jedynie bardzo wymierne profity w życiu
                doczesnym; nie każe też mi sie umartwiać, ani wykonywać dziwnych
                rytuałów. Co do gotowości - pracuje kiedy chcę, jesli nie chcę,
                najwyżej mniej zarobię. W każdej chwili moge zrezygnować, bez
                jakiejkolwiek deklaracji - po prostu przestaję zamawiać i już.
                • drinkit Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 14.07.08, 16:49
                  Gość portalu: JolaS napisał(a):


                  > Bredzisz jak potłuczony - jestem konsultantką Oriflame i zapewniam
                  > cię, że ta firma w niczym nie przypomina KK

                  Zartujesz? W pewnym momencie mialam romans z Oriflame - ichniejsze
                  zasady, fanatyzm konsultantow, szkolenia i pranie mózgu sprawiły ze
                  wystrzelilam jak z procy. Szaleństwo.
              • Gość: Ola Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.adsl.inetia.pl 12.07.08, 23:24
                Gość portalu: lucyfer napisał(a):

                Wszelkie akwizycje, sprzedaże "usług finansow
                > ych" amwaye, oriflamy itp.
                nie wiem jak jest w Amwayu ale z Oriflame przegiąłeś i to na maxa.
          • Gość: nola9 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.gprs.plus.pl 10.07.08, 20:57
            Haha perfumeria na S.... to jest sekta, wewnetrzne zasady sa swiete,
            najwazniejsza jest firma, jej koncept! wykonac co do sekundy, wazniejsze od
            zycia prywatnego, od zdrowia od wszystkiego, hasla, slogany, walka na smierc i
            zycie o wyniki, nie ma nic wazniejszego niz osiaganie celow, bezwzgledne
            posluszenstwo, lacznie z pytaniem sie czy mozna isc siku....itp itd
          • Gość: ciekawy Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: 217.96.127.* 27.05.09, 09:05
            tak przy okazji - nie mieszkasz już w Polsce a łączysz się przez iPlusa ? ;)
        • antykret_live Re: Korporacje a sekty religijne 14.07.08, 12:03
          Chyba nie rozumiesz znaczenia słowa "sekta". W KK jest prawie 1
          miliard ludzi, więc to nie jest żadna sekta, tylko jedna z
          największych religii mnoteistycznych.
      • Gość: j23 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.adsl.inetia.pl 09.07.08, 20:14
        $ tzw. "misja firmy" - każda korporacja ma takie zaklęcia, bo "oczywiście" ich
        celem wcale nie jest zysk i wzrost wartości akcji dla ich posiadaczy,
        $ wciskanie owej "misji" w głowy pracowników; nie są oni bowiem zwykłą siłą
        najemną, ale "misjonarzami", dzięki czemu mają wrażenie, że robią coś ważnego i
        nie są zwykłymi cyborgami,
        $ "integracja" itp. pierdoły, jesteśmy jak rodzina itd.,
        $ "centrala" - czyli guru,
        $ nieomylne wytyczne centrali - czyli rób i nie dyskutuj, nawet jeżeli na zdrowy
        rozum coś jest nie halo,
        $ nagrody za bycie wzorowym korpopracownika,
        $ jednoczesny brak zaufania do korpopracownika,
        $ nie zadawaj trudnych pytań,
        $ wewnętrzny język korpokołchozu, mający utrwalić przekonanie, że jest się
        ważnym elementem czegoś wyjątkowego - częste zbędne wtrącenia z języka
        angielskiego np. "czardżować",
        $ spojrzenie globalne bez wnikania co jest ważne lokalnie, tj. wciskamy pod
        każdą szerokością geograficzną to samo;
        $ czapkowanie radzie starszych itd.





        przyciąganie głównie młodych ludzi - "praca w młodym kreatywnym zespole",
        - zagospodarowanie wolnego czasu - karnety do fitness klubu itd.,
        - kompleksowa opieka - siedź długo w pracy a my zajmiemy się twoim dzieckiem w
        korporacyjnym przedszkolu; wynajmiemy nawet człowieka, który załatwi za ciebie
        sprawy na mieście itd.
        • Gość: dvt Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.114.36.179.plusnet.thn-ag3.dyn.plus.net 09.07.08, 21:33
          Misja, haha. Lazilam wczoraj po butikach i co drugi mial w oknie wystawowym taka
          tabliczke z 'mission' firmy. Praca w takiej firmie to moze byc mission impossible :)

          Czy ja sie myle czy cala ta sekciarska otoczka przyszla z Ameryki ?
      • Gość: qqq` Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.adsl.inetia.pl 10.07.08, 13:12
        Brawo, drogi Watsonie...
      • Gość: ppp Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.adsl.inetia.pl 10.07.08, 13:34
        Jest jedna istotna różnica.
        Sekty religijne obracają się wokół spraw duchowych, absolutu itd. Inna sprawa,
        że w większości przypadków nawet guru nie wierzy w to co mówi.
        Człowiek korporacji obraca się wokół np. past do zębów, podpasek, kosmetyków,
        produktów finansowych itd. To jest dopiero wyczyn - czymś takim omotać ludzi :)
        Nie należy jednak popadać w przesadyzm. Korporacje są bardzo dużymi podmiotami i
        czymś takim nie da się zarządzać bez procedur. Niektóre dysponują budżetami
        większymi niż budżety państw i zatrudniają setki tysięcy pracowników. Stąd ich
        totalitarne zapędy.
        • Gość: dvt Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.114.36.179.plusnet.thn-ag3.dyn.plus.net 10.07.08, 13:42
          Ale przeciez wiele sekt jak i organizacji religjnych robi niezly biznes, z
          scjentologia na czele. Widzial ktos biednego guru ? Co za roznica, czy krecimy
          sie wokol jakichs wydumanych idei, czy wokol podpasek, ktore mnie osobiscie sa o
          wiele bardziej potrzebne niz owe idee :)
        • Gość: aasa Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.08, 02:02
          a skąd to wiesz? Prowadziłeś jakies badania, he?
      • Gość: magister Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.08, 15:14
        Polecam lekturę publikacji amerykańskiego socjologa Davida Arnotta
        (Corporate cults). Stworzył test (cult test), który bada, czy
        organizację noszą znamiona charakterystyczne dla sekt. W Polsce też
        mamy jego odpowiednik, a na UW prowadzone są badania na ten temat i
        jest juz kilka publikacji na ten temat. Bardzo zajmujace zresztą
        • fowl Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 06.08.08, 19:38
          Witam!
          pilnie poszukuję książki Arnotta 'Corporate Cults..'. Gdzie mogę ją kupić,
          wypożyczyć?
          dziękuję za informacje.
          • Gość: sabna Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.zone8.bethere.co.uk 27.05.09, 14:26
            www.amazon.com/Corporate-Cults-Insidious-All-Consuming-Organization/dp/0814404936
      • Gość: bet Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.de.ibm.com 10.07.08, 15:17
        to wszystko sa plotki i pomowienia! korporacje sa fajne i nie dzialaja wogole
        dla pieniedzy:-)
      • horatio_valor Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 10.07.08, 16:57
        Są pewne podobieństwa, ale różnic jest więcej.

        Przede wszystkim cel. Sekta działa z pobudek ideowych, choćby
        dziwacznych. Działalność ekonomiczna jest odchyleniem od normy.
        Analogicznie korporacja: zasadnicznym celem działalności jest zysk,
        działalność typu ideologicznego jest aberracją.

        Łączą je pewne metody kontroli podwładnych, choć oczywiście tylko w
        niewielkim stopniu.

        Różne są bariery wejścia/wyjścia. Do korporacji trudno się dostać,
        łatwo wyjść, z sektą odwrotnie (w odróżnieniu od czyichś twierdzeń
        wyżej, z KK wyjść nie można - można bezkarnie przestać chodzić do
        kościoła, nie brać udziału w ceremoniach itd., ale nie ma czegoś
        takiego jak dobrowolne opuszczenie Kościoła, odwołanie chrztu itp.)
        • Gość: bawa Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.toya.net.pl 10.07.08, 17:19
          oczywiscie ze mozna "wypisac" sie z kk -apostazja

          pl.wikipedia.org/wiki/Apostazja
        • Gość: lucyfer Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.08, 17:59
          >Sekta działa z pobudek ideowych, choćby dziwacznych. Działalność ekonomiczna jest odchyleniem od normy. Analogicznie korporacja: zasadnicznym celem działalności jest zysk, działalność typu ideologicznego jest aberracją<
          Celem działalności korporacji nie jest zysk - on jest WARUNKIEM istnienia korporacji, nie celem. Celem może byc na przykład "dostarczanie ludziom najlepszych czipsów" czy "najbardziej funkcjonalnego oprogramowania". Podobnie jest z sektami - zysk jest warunkiem ich istnienia, a celem zazwyczaj "wyzwolenie ludzkości", "wymycie grzechów", czy inne takie ogólnie rzecz biorąc idee nadwartościowe.

          >Łączą je pewne metody kontroli podwładnych, choć oczywiście tylko w
          niewielkim stopniu.<
          W niewielkim stopniu? Jestem innego zdania: w bardzo dużym stopniu. Pracownicy korporacji pracują latami za grosze mamieni nadzieją na awans, do ich głów pompowane są nieustanie dyrdymały o wielkości firmy i ich wyjątkowości, o przynależności, o mądrości zarzadu, prezesów. Konkurencja to wrogowie, obcy. Nagradza się donosicielstwo, zostawanie po godzinach za darmo i promuje pijaństwo - jak za ruskiego cara.

          >Różne są bariery wejścia/wyjścia. Do korporacji trudno się dostać,
          łatwo wyjść<
          A słyszałes może o "strumieniu kandydatów"? Na koncepcji strumienia kandydatów i nieustajacej rekrutacji bazują wszystkie chyba firmy ubezpieczeniowe, amwaye, oriflamy i tym podobne networkingi. Wierz mi na słowo: do takich firm bardzo łatwo się dostać.
          Wogóle kryterium "łatwo sie dostać v/s trudno opuścić" uważam za nieoperacyjne. Z każdej pracy łatwo wylecieć, gdy nie jest się lepszym od innych. A dostać się do korporacji wielka sztuką nie jest - zwłaszcza jeśli jest to kolejna korporacja typu "multinational".
          • horatio_valor Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 11.07.08, 10:43
            > Celem może byc na przykład "dostarczanie ludziom najlepszych
            > czipsów" czy "najbardziej funkcjonalnego oprogramowania".

            Nie, to nie jest cel. To jest oficjalnie formułowana misja, przekaz
            PR-owy, bądź inaczej - to, co firma chce, żeby społeczeństwo o niej
            myślało. Krótko mówiąc ściema. Proponowałbym raczej w to nie
            wierzyć ;)

            Prosty test: jeśliby te rzeczy były realnym celem, korporacja nie
            miałaby nic przeciwko temu, żeby w imię dostarczania ludziom
            najlepszych czipsów mogła działać bez zysku, po kosztach, albo np.
            prowadzić inną działalność dochodową, np. spekulacje gruntami, a
            czipsy rozdawać na ulicach albo dzieciom w przedszkolach.

            Firmy dobrze wiedzą, że ich towar nie jest ani najlepszy, ani często
            nawet dobry, wszystkie te "misje" są propagandową próbą zamaskowania
            sytuacji zasadniczej orientacji na zysk, ponieważ generalnie
            organizacje nienastawione na zysk są lepiej potrzegane przez
            społeczeństwo niż organizacje zarobkowe.

            Nie, celem działania korporacji jest zysk, a kontrola pracowników
            może być najwyżej tego wynaturzoną pochodną.

            A z sektami jak? Nie każda sekta działa dla zysku. Są zgromadzenia
            typu religijno-ideologicznego w ogóle nie oparte na zysku, żyjące
            maksymalnie autarkicznie w miejscu oddzielonym od świata
            zewnętrznego. Zapewne znajdą się na świecie sekty, których prymarnym
            celem założenia było czerpanie zysków, ale myślę, że to przypadki
            incydentalne. Raczej bywało tak, że szefostwo danej sekty nagle
            zauważało, że wszystkie pomysły ideologiczne to lipa, a można z tego
            nieźle żyć.

            Poza tym nie tylko zysk materialny może być pobudką zakładania sekt -
            również takie rzeczy jak absolutna kontrola podwładnych,
            świadczenia seksualne z ich strony, posługi, możliwość zostania
            uwielbianym przez jakąś grupę mistrzem duchowym itp.

            Utożsamianie działalności sekt z nastawieniem na zysk jest
            upraszczaniem i spłaszczaniem tego złożonego zagadnienia.

            > Pracownicy korporacji pracują latami za grosze mamieni nadzieją na
            > awans,

            Nie pracują za grosze. Za grosze w tym kraju pracują ludzie w
            sektorze państwowym, w prywatnym raczej zarabiają powyżej średniej.
            Niekiedy nawet grubo. Nie oszukujmy się: motywacją do pracy w
            korporacji jest kasa, a nie dyrdymały o przynależności do wspaniałej
            organizacji itp.

            Wiele firm ma ustalone ścieżki kariery i możliwości awansu
            wewnętrznego, a firmy wolą swoich - wolą awansować sprawdzonego
            pracownika niż brać z rynku nowego na wyższe stanowisko. To
            powoduje, że nadzieje na awans wcale nie są fikcyjne.

            > do ich głów pomp owane są nieustanie dyrdymały o wielkości
            > firmy i ich wyjątkowości

            Ludzie nie są debilami, nikt normalny sobie takich bajeczek nie daje
            wcisnąć. We wszystkich firmach, z którymi się spotkałem, dominowały
            raczej mocno negatywne opinie o własnej firmie i przewadze
            konkurencji. To po prostu wynika ze znajomości firmy od wewnątrz.

            > o mądrości zarzadu, prezesów.

            Nigdy nie słyszałem opowieści o mądrości prezesów. Najczęściej
            członkowie zarządu są w powszechnej opinii pracowników uważani za
            szkodliwych idiotów, w najlepszym wypadku za wąskich specjalistów
            ograniczonych do swojej działki.

            > zostawanie po godzinach za darmo

            Gdzież to nagradza się za nadgodziny?!

            A wymaganie nadgodzin jest powszechne, przy tym bardziej
            niekontrolowane w mniejszych firmach. A znam korporację, w której
            godzinę po ustawowym końcu pracy wyłączane są zamki dotykowe przy
            wszystkich przejściach, wskutek czego możesz tylko iść do wyjścia,
            ale przemieszczanie się po budynku (czyli normalną pracę) to
            praktycznie uniemożliwia.

            > i promuje pijaństwo - jak za ruskiego cara.

            To już ciekawe. A słyszałeś o tym, że w dużych firmach asystentki
            prezesów mają obowiązek mieć w biurku sprawny alkomat i jeśli jest
            podejrzenie, że ktoś przyszedł do pracy pijany, to jest sprawdzany i
            leci dyscyplinarnie?

            > A słyszałes może o "strumieniu kandydatów"? Na koncepcji
            > rumienia kandydatów i nieustajacej rekrutacji bazują wszystkie
            > chyba firmy ubezpieczeniowe, amwaye, oriflamy i tym podobne
            > networkingi.

            Network marketing to jeszcze nie korporacje. To trochę inny
            przypadek. Tam istotnie w interesie każdego członka drabinki jest,
            by jak najwięcej ludzi w to weszło. Tam istotnie robi się coś w
            rodzaju prania mózgu i szkoleń psychologicznych.

            > Wierz mi na słowo: do takich firm bardzo ł
            > atwo się dostać.

            Byłem za młodu w jednej takiej firmie i kiedy przestało mnie to
            bawić, po prostu powiedziałem sponsorowi organizacyjnemu, że kończę
            zabawę i jakoś nikt mi prania mózgu nie robił ani na tortury nie
            kierował.

            > Z każdej pracy łatwo wylecieć, gdy nie jest się lepszym od innych.

            I tu się mylisz. Korporacja ma często to do siebie, że jeśli już
            przyjmie kogoś, to traktuje jak "swojego" i nie czyni mu krzywdy. W
            każdej bodaj większej firmie są przykłady takich, co od lat nic nie
            robią, za to świetnie umieją lawirować w firmowych układzikach i
            dają sobie radę. Poza tym akurat polskie prawo mocno utrudnia
            wyrzucenie pracownika.

            Pewnie, że są i takie firmy, gdzie narzucona jest ostra konkurencja
            i wyścig szczurów - najsłabsi wylatują. Ale póki na rynku jest
            koniunktura i pieniążki lecą bez wysiłku, w korporacjach bywa miło i
            leniwie.

            > A dostać się do korporacji wielka sztuką nie jest - zwłaszcza
            > jeśli jest to kolejna korporacja typu "multinational".

            Otóż właśnie takie firmy stawiają bariery. Wykształcenie,
            doświadczenie na podobnym stanowisku, portfolio, wykaz udanych
            projektów, przebyte kursy, języki itp. Jeśli myślisz, że osoba z
            wykształceniem średnim, bez języków, doświadczenia ani żadnych
            szczególnych umiejętności zostanie przyjęta z otwartymi ramionami w
            międzynarodowej koporacji na stanowisko choćby młodszego
            specjalisty, to jesteś w delikatnym błędzie. Korporacja nie jest
            taka głupia - owszem, wyzyskuje ludzi, ale żeby wyzyskać, pracownik
            musi mieć umiejętności korporacji potrzebne, inaczej jest
            bezużyteczny.

            Sekta przyjmie każdego z definicji, chyba że stawia jakieś warunki -
            np. ortodoksyjny judaizm jest zamknięty dla nie-Żydów.
      • Gość: log Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.nat.tvk.wroc.pl 10.07.08, 17:41
        Korporacje często ustalają reguły postępowania, które można za sekciarskie
        uznać. Ja pracowałam kiedyś w takiej, która nie pozwalała nam pracować w piątek
        od 16 (za to w niedzielę, i owszem), do picia kazała przynosić tylko wodę (bo
        herbata jest nieczysta) itp. Dodam bardzo niedyskretnie, że owa firma znajduje
        się w Gdyni i chyba wszyscy stamtąd wiedzą, o kogo chodzi.
        • Gość: quincy Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.08, 02:01
          a to dobre. Mozesz napisac czym zajmuje sie ta firma? Chyba, ze to
          firma "Ryska" z Gdyni ;)
        • sorl2 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 03.04.09, 19:15
          herbata zostawia osad w kubkach i to cała "nieczystość" :)
        • Gość: Anonse Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.chello.pl 27.05.09, 09:06
          O Anonsach pewnie piszesz. Kłopot w tym, że tam firma i sekta to to
          samo. Cała firma założona została i sfinansowana przez Adwentystów
          Dnia Siódmego - oni nią zarządzają. A ponieważ sami są fanatykami,
          wszyscy inni muszą się podporządkować. Domyślam się, żę kanapki z
          szynką też do pracy przynieść nie mogłaś.
          To równie paskudne co religia w szkołach, gdzie wszyscy muszą
          zaczynać dzień od Ojcze Nasz.
      • Gość: rudy102 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.08, 22:22
        Pewna Znana Firma (w skrócie: PZF) zwabiła mnie niegdyś ogłoszeniem, że szuka
        menedżerów sprzedaży. Odbyłem rozmowę kwalifikacyjną i zaproszono mnie na
        szkolenie. Pierwszego dnia tegoż szkolenia dowiedziałem się, że nie od razu
        zostaje się menedżerem sprzedaży (o ile w ogóle ;)), przedtem trzeba samemu
        sprzedawać produkty PZF (które są drogie jak cholera i które rzadko kto kupuje),
        łażąc od mieszkania do mieszkania i robiąc prezentacje. Klientów trzeba sobie
        poszukać samemu. Podczas szkolenia Pan Prowadzący (w skrócie: PP) zaczął nas
        wprowadzać w arkana prezentacji - każdy po kolei musiał przećwiczyć pewne scenki
        i nieważne, czy robił to jak zawodowy aktor, czy jąkał się, mówił za cicho lub
        monotonnie jak baba zapowiadająca pociągi na dworcu - słyszał od PP, że idzie mu
        świetnie i w ogóle jest genialny.
        Na koniec podpisywało się umowę, i gdy delikwent właśnie składał na tej umowie
        swój cenny autograf, słyszał od PP: "Może pan (i) być dumna, jest pan(i)
        pracownikiem(cą) PZF!"
        Po tym wszystkim postanowiłem, że moja noga więcej na terenie siedziby PZF nie
        postanie, w którym to postanowieniu trwam niezłomnie do dzisiaj. BLEEEE!!!
        • sorl2 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 03.04.09, 19:20
          dlaczego ktoś startując na stanowisko menadżera sprzedaży jest
          niezadowolony z fakty, że ma sprzedawać?

          Zauważyłam, że menadżer zwykle ma jakieś ukryte myśli dotyczące
          pracy, którą ma teoretycznie nadzorować. A zwykle sprowadza się to do
          lenistwa, lub chamstwa przy kradzieżach w grupie zbudowanej jako
          piramida zarobkowa.


      • Gość: maax Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.08, 08:35
        Bo koścoły ( a wtym katolicki) to czyste sekty . Te którym udało się
        już zawładnąć już duszami i przede wszystkim KASĄ wiernych i
        PAŃSTWA !!!!
        • Gość: gość Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.eranet.pl 11.07.08, 09:18
          Korporacja=sekta. I jeszcze gorzej: to przekleństwo cywilizacji. Te wszystkie
          multilewel zwłaszcza. Na sztandarach piękne hasła, a w głowach wyłącznie zysk,
          po trupach, krętactwem, oszustwem i czym tylko się da. Jest taka książka
          "Korporacja", warto przeczytać.
          • Gość: dvt Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.113.24.104.plusnet.pte-ag1.dyn.plus.net 11.07.08, 13:00
            Moze niewlasciwie sformulowalam watek bo z korporacjami - poza interview do Bank
            of America - nie mialam do czynienia, z network marketing zas tak, niemniej
            odczucia moje po interview byly wlasnie takie, ze to jakies skrzyzowanie
            przedszkola (cale open plan office w balonikach, haslach motywujacych, zdjeciach
            liderow, zalozeniach ideologicznych firmy) z pralnia mozgu, a kazdy kto do nas
            przemawial krztusil sie niemal wyrzucajac z predkoscia karabinu maszynowego
            pochwaly na temat owej pralni. Przypomnialo mi to "prezentacje" Herbalife, na
            ktorej bylam lata temu. Postanowilam omijac takie miejsca szerokim lukiem. Nie
            cierpie balonikow.
            • Gość: Joanna Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.chello.pl 14.07.08, 22:52
              Moze niewlasciwie sformulowalam watek bo z korporacjami - poza
              interview do Ban
              > k
              > of America - nie mialam do czynienia,

              Dziecko - to ty po 1 interview z BOA tak sie madrzysz? Wiekszosc
              moich znajomych z firmy pracowala tam na studiach :) BOA zatrudnia
              glownie studentow albo nawet ludzi z high school. lol

              Jak chcesz sie tak madrzyc to idz to b. ambitnej korporacji i pokaz
              co jestes warta :) Wierz mi nikt do dobrych korporacji nie idzie z
              milosci do nich - wiekszosci chodzi o kase i o to doswiadczenie na
              resume od ktorego pozniej przez b. wiele lat bedziesz odcinac
              kupony.
              • dvt Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 09.09.08, 20:00
                Madrze sie, bo obserwuje ludzi tam pracujacych i jak to na nich wplywa.

                A BOA ... szkoda gadac, te open plan, dziesiatki boxow obwieszonych balonami,
                wstegami i zdjeciami teamleaderow. Skrzyzowanie mini przedszkola z oltarzykami.
                Firma po prostu wykorzystuje ludzkie sklonnosci do kultu tego czy tamtego, do
                podlaczania sie pod jakas "misje", firmowe "przykazania", w celu osiagniecia
                zysku.
                • sorl2 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 03.04.09, 19:35
                  dvt napisała:

                  > Madrze sie, bo obserwuje ludzi tam pracujacych i jak to na nich
                  wplywa.
                  >
                  > A BOA ... szkoda gadac, te open plan, dziesiatki boxow obwieszonych
                  balonami,
                  > wstegami i zdjeciami teamleaderow. Skrzyzowanie mini przedszkola z
                  oltarzykami.
                  > Firma po prostu wykorzystuje ludzkie sklonnosci do kultu tego czy
                  tamtego, do
                  > podlaczania sie pod jakas "misje", firmowe "przykazania", w celu
                  osiagniecia
                  > zysku.


                  1.To nie jest kwestia skłonności do oddawania hołdu kultowi. Ale jest
                  w człowieku potrzeba poczucia, że cząstka pracy jaką wkłada w proces
                  produkcji czy świadczenia usług przyczynia się do czegoś
                  wartościowego w sensie społecznym., że np to nie jest produkcja Coca-
                  Coli trującego, uzależniającego napoju, tylko np czystej, źródlanej,
                  zdrowej wody.
                  2. Wiadomo, że do pracy ludzie przychodzą po zarobki. Więc jeśli w
                  tym miejscu piszemy o kulcie i jakiś pokracznych misjach to pewnie
                  jest to zwykłe okradania zatrudnionych.
              • Gość: Słoneczko Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.09, 10:58
                Że co niby "odcinać"?
                Po pracy w korporacji osiadłem w administracji państwowej. Pieniądze mniejsze
                ale wiem że żyję. Normalna praca na normalnych zasadach. Przekonałem się że
                istnieje kodeks pracy, etyka, że do wydajnej pracy nie trzeba raportów,
                wykresów, cotygodniowych meetingów i tablicy z nazwiskami wybranymi przez
                managera. Nic, ale to nic z doświadczeń nabytych w korporacji nie przydało mi
                się w obecnej pracy. Generalnie doświadczenie z korporacji może się przydać
                jedynie w ... innej korporacji, natomiast praca "dla rządu" otwiera przed
                pracownikiem wiele dróg. Znajomi którzy przechodzili "w drugą stronę" byli
                przyjmowani przez korporację od zaraz z otwartymi ramionami. Na wyższe
                stanowiska i z lepszą kasą.
                Czasami jestem obecny przy procesie rekrutacji i widzę jak ludzie eksponują na
                rozmowach fakt pracy w korporacji jako swój wielki atut. Często niestety jedyny.
                Najlepsza jest wtedy reakcja kandydata na wymowne milczenie prowadzącego rozmowę
                lub uwagę że my nie jesteśmy "utargetowani" na sprzedaż za wszelką cenę a liczy
                się wiedza. ;)
                • Gość: kowianeczka Słoneczko, zauważ IP: 212.191.172.* 02.06.09, 01:34
                  Słoneczko, tylko zauważ, że przewaga korporacji nad państwowymi posadkami polega na tym, że do tych pierwszych rekrutują w miarę uczciwie, a do tych drugich przyjmują tylko rodzinę po znajomości. O ustawianych konkursach w sektorze publicznym krążą legendy...
          • Gość: horatio_valor Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.08, 13:03
            horatio_valor napisał:
            >Ludzie nie są debilami, nikt normalny sobie takich bajeczek nie daje wcisnąć.
            We wszystkich firmach, z którymi się spotkałem, dominowały raczej mocno
            negatywne opinie o własnej firmie i przewadze konkurencji. To po prostu wynika
            ze znajomości firmy od wewnątrz. W każdej bodaj większej firmie są przykłady
            takich, co od lat nic nie robią, za to świetnie umieją lawirować w firmowych
            układzikach i dają sobie radę.

            I to jest kluczowa różnica między sektą a la korporacja a sektą religijną. Do
            "korposekt" idą konformiści (widać to już na studiach) lub osoby, które chcą w
            miarę szybko zarobić spore pieniądze, zrealizować za nie swój cel i dać po kilku
            latach nogę. Są też wyjątkowi fachowcy, którzy mogą pozwolić sobie na pewną
            niezależność ze względu na wartość jaką stanowią dla firmy.
            Do sekt z pewnością nie idą konformiści, ale tzw. ludzie poszukujący i niestety
            jednocześnie podatni na manipulację.
            Do sieci idą natomiast konformiści podatni na manipulację.
            Wielu moich znajomych pracuje w korpo (nie sieci). W większości przypadków
            decyduje dobre wynagrodzenie. Wielu z nich ma świadomość, że uczestniczy w
            czymś, co kojarzy się ze światem rodem z książki Orwella. Są też jednak i tacy,
            którym to pasuje - głównie osoby, które specjalnie nie zastanawiają się nad tym
            co dzieje się świecie.
            • Gość: ac/dc Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.08, 13:05
              horatio_valor - Przepraszam wkleił mi się twój nick w pole, gdzie powinienem
              wpisać swój. Kopiowałem go przy cytowaniu. Chwilowe zaćmienie umysłu.
            • horatio_valor Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 14.07.08, 09:47
              Tak! Masz rację.

              Dodam tylko jedno.

              Myślę, że do sekt - oprócz "poszukujących" - idą również ludzie
              rozbici życiowo, z poczuciem braku sensu życia, celu i przesłania,
              samotni i niedowartościowani. W sekcie otrzymują zrozumienie,
              akceptację i miłość, spotykają podobnych do siebie, nie muszą z
              nikim rywalizować.

              Tak mi się wydaje, bo z sektami nie mam doświadczeń, ale sądzę, że
              takie są motywacje tych, którzy tam przychodzą i którym wbrew
              pozorom nie zawsze jest tam źle.
              • sorl2 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 03.04.09, 19:47
                horatio_valor napisał:

                > Tak! Masz rację.
                >
                > Dodam tylko jedno.
                >
                > Myślę, że do sekt - oprócz "poszukujących" - idą również ludzie
                > rozbici życiowo, z poczuciem braku sensu życia, celu i przesłania,
                > samotni i niedowartościowani. W sekcie otrzymują zrozumienie,
                > akceptację i miłość, spotykają podobnych do siebie, nie muszą z
                > nikim rywalizować.
                >
                > Tak mi się wydaje, bo z sektami nie mam doświadczeń, ale sądzę, że
                > takie są motywacje tych, którzy tam przychodzą i którym wbrew
                > pozorom nie zawsze jest tam źle.

                Przecież korporacyjne sekciarstwo w dużej mierze opiera się na
                rywalizacji, na dodatkowej gratyfikacji finansowej na tym tle. I nie
                tylko,bo są też jakieś awanse- niby, że jakaś kariera.

                W sumie w dużej mierze zahacza to o motywowanie pracowników i w
                efekcie nie wiadomo jak to robić. Bo ludzie mają różne skłonności
                indywidualne, popełniają różne błędy, czasem wyróżniają się poprzez nachalny PR, lub wyróżniają w ten sposób negatywnie współpracownika-
                konkurenta do gratyfikacji finansowych.

          • sorl2 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 03.04.09, 19:05
            Faktycznie to "nastawienie na wynik, dochodowość" rozwija krętactwa i
            oszustwa. A w głowach wyłącznie WYZYSK.

            Korporacje można nazwać przekleństwem cywilizacji dnia dzisiejszego.
            Po trupach zbudowaliśmy piramidę dla faraona. Czasem gorsze niż
            mafia, bo trudniej odczytać intencje- zresztą tu jest największe pole
            do popisu dla manipulanta.


        • sorl2 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 03.04.09, 19:22
          no co ty? na tace nie dałam chyba od kilkunastu lat i jakoś nikt mnie
          nie wyklął:)
      • agulha Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 12.07.08, 01:03
        Są różne korporacje. Ja pracuję w sporej i to amerykańskiej, i tych straszliwych
        zjawisk nie ma. Fakt - to nie ma nic wspólnego ze sprzedażą ani marketingiem.
        Firma ma jakąś tam swoję wizję i misję, podobną jak inne firmy w branży, bo
        zdaje się każda firma mieć musi, jak np. logo. Nadgodzin nikt nie wymusza,
        czasami, żeby wykonać swoje zadanie, zostaje się dłużej i potem to zapisuje i
        odbiera (ten czas). Za długo zostać się nie da, bo alarm się uzbraja. Wewnętrzne
        zasady? Oczywiście są procedury firmowe i jesteśmy gorąco namawiani, żeby się do
        nich stosować. Chyba każda firma/instytucja, zwłaszcza większa, jakieś procedury
        ma? To samo co do uwagi o "śrubce". Pani w okienku na poczcie czy konduktor w
        pociągu ekspresowym też mogą uznać się za śrubkę w machinie...
      • Gość: maga Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.eranet.pl 12.07.08, 12:07
        Parę miesięcy temu zerwałam się z korpa, po 3 letniej służbie.
        Przygotowywałam się do tego mentalnie przez parę ładnych miesięcy,
        nawet nie z braku innej pracy, ale z jakiegoś poczucia lojalności,
        zależności. W końcu odważyłam się. Przez parę miesięcy wyrzuty
        sumienia, lekkie poczucie zdrady. Sporo tematów do przepracowania.
        Już jestem wolna.
        • Gość: Helena Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.08, 10:59
          Maga, miałam dokładnie tak samo... poczucie zdrady korpo i
          przygotowywanie sie do odejscia podczas bezsennych ze stresu nocy,
          moje byłe korpo kojarzyło mi sie nieodmiennie z sektą, na szczęście
          też już zaliczam sie do wolnych :D
      • portobello_belle Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 13.07.08, 11:37
        Ja pracuje w amerykańskiej korporacji i nie zauważyłam oznak 'zsekcenia'. Wiecie, tak wielkie organizacje muszą miec określone pewne standardy i zasady, bo inaczej by sie w nich zrobił wielki burdel. Ja szefa szefów na oczy nie widziałam i na sto procent nigdy w życiu nie zobaczę, w moim dziale atmosfera jest super, fajni ludzie i fajna praca. Od czasu do czasu przychodzą do mnie na mejla biuletyny z zaktualizowanymi wersjami 'global mission' czy takie tam, ale to ma charakter czysto informacyjny, ja 'wyznawac' firmy w zaden sposób nie muszę, a przecież korporacja musi miec te 'goals', żeby walczyc z konkurencją i utrzymywac pozycję na rynku.

        Szczerze powiedziawszy znacznie lepiej się czuję w korporacji niż jak pracowałam w malutkiej prywatnej firemce, w której musiałam załatwiac różne dziwaczne zachcianki szefa ( nic zdrożnego, zapewniam ;), jego prywatne sprawy, byc w ciągłej gotowosci i znosic jego humory, jak było trzeba to sprzątac w biurze (bo kto sprzątnie, przecież nie on...), a to wszystko za malutką pensję (bo w firmie jednego człowieka liczy się tylko ON, to na jego pensję ja pracuję), zero świadczeń.
        Korporacja zapewnia mi prywatne ubezpieczenie, dopłaca do funduszu emerytalnego, płaci baaardzo godziwie i co regularnie daje podwyżki. Zrobiłam już z 10 kursów finansowych, przygotowanych przez firmę. A bycie 'trybikiem'? Mi to akurat zupełnie nie przeszkadza, nie mam ambicji na Konrada z Dziadów, z resztą mam wrażenie, że to taki slogan, który bezmyslni ludzie bez własnego zdania powtarzają jak mantrę, kiedy przyjdzie im wymienic wady korporacji. Każdy jest trybikiem, czy w małej firmie czy dużej. Nawet jak jest się super project managerem, to też jest się trybem, trochę większym, ale zawsze. Ja zajmuję się małym wycinkiem pewnego fascynującego procesu, z biegiem czasu dostrzegam rezultaty mojej pracy z całkiem innej perspektywy, widzę, że wchodzą one w skład niesamowitej, bardzo złożonej całosci jaką jest obsługa funduszu inwestycyjnego od chwili jego powstania, przez cały burzliwy żywot aż do zamknięcia...
        Nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną, nigdzie wcześniej nie nauczyłam się tyle co tutaj.
        A do autora/ki wątku: Czy nie chodziło Ci raczej o firmy zajmujące się stricte akwizycją czy też innym 'marketingiem'? Bo mówiąc 'korporacje' a pisząc o sprzedawaniu kołder po domach chyba za dużo się wrzuca do jednego wora....
        • Gość: dvt Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.113.24.104.plusnet.pte-ag1.dyn.plus.net 13.07.08, 12:54
          Chodzilo mi o jedno i drugie, jako ze znam pewnego nomen omen project managera i
          jego poswiecenie dla projektu zaczyna mnie troche przerazac, zastanawiam sie czy
          on nie zaprzedal duszy korporacyjnemu diablu :) tudziez chcialam sie dowiedziec
          czy network marketing z ktorym sie zetknelam osobiscie ma sie w Polsce kwitnaco
          (sadzac po wyczynach SaveMax, ma sie dobrze). Tu mozna postawic kolejne pytanie:
          czy miedzy korporacjami takimi jak twoja a firemkami wciskajacymi koldry po
          domach jest jakas analogia ? Moze niejedna korporacja zaczynala od wciskania
          pie..ludziom w podobny sposob. W miare jak sie rozrastala, zmieniala nieco
          metodyke dzialania, ale podstawowe zalozenia pozostaly niezmienione. To tylko
          moje gdybanie - nie siedze w tym, obserwuje z boku i pytam o zdanie tych, ktorzy
          sami maja jakies doswiadczenia. A co do pracy dla firmy pt. JA i tylko ja, czyli
          jednoosobowej firemki, zgadzam sie, slepy zaulek, nie ma na co awansowac (bo na
          co, na jego miejsce?), harowa graniaczaca z panszczyzna na pensje owego
          osobnika...Szkoda gadac.
          • Gość: ... Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.uw.lublin.pl 14.07.08, 18:59
            co ty nie powiesz?
        • Gość: Misia Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: 217.153.76.* 16.07.08, 10:13
          portobello_belle napisała:

          > Ja pracuje w amerykańskiej korporacji i nie zauważyłam
          oznak 'zsekcenia'.

          A ja przeczytałam twojego posta i niestety widzę u ciebie pierwsze,
          acz wyraźne symptomy zarażenia.
          • skory1 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 16.07.08, 12:23
            Gość portalu: Misia napisał(a):

            > A ja przeczytałam twojego posta i niestety widzę u ciebie pierwsze,
            > acz wyraźne symptomy zarażenia.

            Jakoś mam wątpliwości, czy jesteś psychologiem-specjalistą? Prędzej uwierzę, że
            go UDAJESZ. ;) Leczysz w ten sposób jakieś kompleksy? ;)
            Wedle zasady - "najlepszy sposób na wszystkie bole - kiedy komuś dopie..." ;)))))
            • Gość: Misia Skory nie bij mnie IP: 217.153.76.* 16.07.08, 13:21
              Ja nikomu nie chce dopier.. ale kiedy osoba, która najpierw gorąco
              zapewnia że jej firma jest "ludzka", a potem wali tekst, cytuję:
              "Ja zajmuję się małym wycinkiem pewnego fascynującego procesu, z
              biegiem czasu dostrzegam rezultaty mojej pracy z całkiem innej
              perspektywy, widzę, że wchodzą one w skład niesamowitej, bardzo
              złożonej całosci jaką jest obsługa funduszu inwestycyjnego od chwili
              jego powstania, przez cały burzliwy żywot aż do zamknięcia...", to
              wybacz ale widzę już że osoba ta zatraciła dystans, wystarczy ten
              ekstatyczny sposób opowiadania o swojej pracy by to dostrzec.
              • skory1 Re: Skory nie bij mnie 16.07.08, 20:31
                Gość portalu: Misia napisał(a):

                > widzę już że osoba ta zatraciła dystans, wystarczy ten
                > ekstatyczny sposób opowiadania o swojej pracy by to dostrzec.

                Po pierwsze - to twoja prywatna opinia a nie jedyna słuszna prawda. Więc owej
                OPINII nikomu nie narzucaj.
                Po drugie - nigdy niczym się nie ekscytowałaś? ;)
                • baba67 amway 16.07.08, 21:06
                  Jakies 10 lat temu kiedy ta firma rozpoczela w Polsce swa ofensywe zauwazylam
                  jej wplyw na dwojke moich milych i dotychczas normalnych przyjaciol. Po 2
                  spotkaniach zrobili sie jacys..dziwni-koniecznie chcieli mnie wciagnac do sieci
                  sprzedazy choc mialam juz inny, satysfakcjonujacy mnie finansowo sposb
                  dorabianie i w te wieeeelkie pieniadze obiecywane przez Amwaya.
                  Przyjaciele niestety nie przyjmowali do wiadomosci mojej odmowy i przez kilka
                  miesiecy przy kazdej okazji w mniej lub bardziej subtelny sposob namawiali mnie
                  do przystapienia do owej zyly zlota.
                  I wlasnie ten upor mnie zastanowil.
                  • skory1 Re: amway 17.07.08, 13:19
                    baba67 napisała:

                    > zrobili sie jacys..dziwni

                    Dziwni to nie znaczy - źli, nie?
                    Po prostu inni.

                    > Przyjaciele niestety nie przyjmowali do wiadomosci mojej odmowy

                    Cóż, ich błąd, widocznie im nie wyjaśniono wyraźnie, by tego NIE robili.

                    > I wlasnie ten upor mnie zastanowil.

                    Może powinnaś zadać im pytanie - DLACZEGO im tak na tym zależy? Na pewno by ci
                    wyjaśnili.
              • portobello_belle Re: Skory nie bij mnie 19.07.08, 19:09
                Gość portalu: Misia napisał(a):

                > Ja nikomu nie chce dopier.. ale kiedy osoba, która najpierw gorąco
                > zapewnia że jej firma jest "ludzka", a potem wali tekst, cytuję:
                > "Ja zajmuję się małym wycinkiem pewnego fascynującego procesu, z
                > biegiem czasu dostrzegam rezultaty mojej pracy z całkiem innej
                > perspektywy, widzę, że wchodzą one w skład niesamowitej, bardzo
                > złożonej całosci jaką jest obsługa funduszu inwestycyjnego od chwili
                > jego powstania, przez cały burzliwy żywot aż do zamknięcia...", to
                > wybacz ale widzę już że osoba ta zatraciła dystans, wystarczy ten
                > ekstatyczny sposób opowiadania o swojej pracy by to dostrzec.

                No może faktycznie zabrzmiało to wszystko nieco pompatycznie, ale po prostu bardzo swoją prace lubię. Czyżbyś uwazała, ze tylko ludzie z wypranym mózgiem mogą zadowoleni ze swej pracy? Dlaczego nie możesz uwierzyc, ze może mi się rzeczywiscie tak podobac? Cóż, może w polskim raju pojęcie 'fajnej pracy, do której się idzie z przyjemnością' nie istnieje, zapewniam Cię jednak, że tu gdzie jestem jest ono w powszechnym użyciu :]
                Poza tym, co jest złego w fakcie, że interesuję się tym co robię?
                Zapewniam, że nikt mnie nie zmusił do wygłaszania tego typu opinii. Byc może z biegiem czasu przestanie mi się tak podobac, dopadnie mnie rutyna... nie wiem. Póki co jest fajnie i tyle. I naprawdę nie mam poczucia, ze firma czegoś ode mnie wymaga. Ja poswięcam swój czas i umiejętnosci, oni mnie odpowiednio wynagradzają. No strings attached, żadnych 'przymusowych' wyjazdów integracyjnych, żadnych ideologicznych zebrań, nic z tych rzeczy.
              • sorl2 Re: Skory nie bij mnie 03.04.09, 20:00
                Gość portalu: Misia napisał(a):

                > Ja nikomu nie chce dopier.. ale kiedy osoba, która najpierw gorąco
                > zapewnia że jej firma jest "ludzka", a potem wali tekst, cytuję:
                > "Ja zajmuję się małym wycinkiem pewnego fascynującego procesu, z
                > biegiem czasu dostrzegam rezultaty mojej pracy z całkiem innej
                > perspektywy, widzę, że wchodzą one w skład niesamowitej, bardzo
                > złożonej całosci jaką jest obsługa funduszu inwestycyjnego od
                chwili
                > jego powstania, przez cały burzliwy żywot aż do zamknięcia...", to
                > wybacz ale widzę już że osoba ta zatraciła dystans, wystarczy ten
                > ekstatyczny sposób opowiadania o swojej pracy by to dostrzec.


                Jeśli uznamy, że ludzie są z natury ułomni to określenie "ludzka
                firma" zyskuje nowy wymiar. Faktycznie w pracy zajmujemy się tylko
                wycinkiem procesu, dostrzegamy też rezultat całego procesu- w końcu
                to działalność biznesowa. Dystans zyskujemy gdy potrafimy
                przeanalizować różne tory myślowe, różne reakcje na cały proces, też
                na analizowanie zjawiska w czasie.
                Czy proces jest korzystny czy nie? Czy jest potrzebny czy nie?
                Burzliwy żywot gatunku ludzkiego:)
        • nadinka_nadinka Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 16.07.08, 18:20
          portobello_belle napisała:



          > Korporacja zapewnia mi prywatne ubezpieczenie, dopłaca do funduszu emerytalnego
          > , płaci baaardzo godziwie i co regularnie daje podwyżki. Zrobiłam już z 10 kurs
          > ów finansowych, przygotowanych przez firmę.

          Ja mam to samo w małej prywatnej firmie :-)
      • Gość: MFW Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.08, 10:54
        Pierwsze skojarzenie - Amway. Konferencje, owacje na stojąco chociaż koleś
        pieprzył trzy po trzy nie wiadomo o czym...
        • Gość: korba Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.08, 14:38
          Kiedyś pewien menago ze znanego koncernu (środki chemiczne, kosmetyki itd.)
          opowiadał w tv o rekrutacji do firmy. Wymachiwał przy tym rękami jak poparzony -
          pewnie dopiero, co wrócił ze szkolenia "mowa ciała". Wyglądało to żałośnie a
          gość tak po 40-tce.
        • skory1 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 16.07.08, 12:19
          Gość portalu: MFW napisał(a):

          > Pierwsze skojarzenie - Amway. Konferencje, owacje na stojąco
          > chociaż koleś
          > pieprzył trzy po trzy nie wiadomo o czym...

          Powiedz raczej, że TY nie rozumiałeś o czym on mówi. ;)
      • mocz_konia Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 16.07.08, 01:22
        oczywiscie, ze idze ... te dwie chore organizacje pochodza z tego samego pnia
        dominacji ...
      • Gość: akaasa Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.08, 02:04
        ale debilna dyskusja, oparta na zasadzie " moja koleżanka
        powiedziała, kiedyś słyszałem, pracowałam kiedys w XX". Ludzie, to
        sa same uogólnienia, bez podstaw żadnych, dyskusja na poziomie
        jakiegoś pudla.
        chciałabym zauważyc, ze pod względem procentowym, sekty (nowe ruchy
        religijne) popełniają mniej przestępstw niż kościół katolicki. A to,
        że zasady organizacyjne do firmy sa pododbne, to nie jest zadne
        odkrycie.
        • Gość: dvt Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.112.1.128.plusnet.ptn-ag1.dyn.plus.net 16.07.08, 11:27
          To rzuc konkretami. Masz jakies w zanadrzu ? na "tak" lub "nie" ?
        • sorl2 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 03.04.09, 20:06
          Gość portalu: akaasa napisał(a):

          > ale debilna dyskusja, oparta na zasadzie " moja koleżanka
          > powiedziała, kiedyś słyszałem, pracowałam kiedys w XX". Ludzie, to
          > sa same uogólnienia, bez podstaw żadnych, dyskusja na poziomie
          > jakiegoś pudla.
          > chciałabym zauważyc, ze pod względem procentowym, sekty (nowe ruchy
          > religijne) popełniają mniej przestępstw niż kościół katolicki. A
          to,
          > że zasady organizacyjne do firmy sa pododbne, to nie jest zadne
          > odkrycie.

          Chodzi ci o ludzi wyznania katolickiego popełniających przestępstwa,
          w porównaniu do mało liczebnych grup ludzi o charakterze sekciarskim?
      • pomocnik.freuda Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 19.07.08, 03:51
        Według mnie korporacja przypomina bardziej organizację wojskową niż sektę. Ale jeśli już koniecznie musiałbym szukać duchowych odnośników, to korporacja kojarzy mi się raczej z dużym kościołem, który co prawda wydaje parafiom derektywy, ustala kanon wiary, ale mimo to lokalny proboszcz i tak ma wiele do powiedzenia. Osobowość proboszcza często decyduje o tym, jak wygląda "życie parafialne".
        • Gość: korporacjonista Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.aster.pl 03.09.08, 19:33
          Nie wszystkie korporacje maja wszystkie cechy sekty,ale osobiscie
          przerabialam dwie spelniajace jryteria prania mozgow.To dziala
          szczcegolnie na mlodszych pracownikow,zaraz po studiach i bez
          rodziny.Szkolenia typu -trzymamy sie za rece w kolku i spiewamy "We
          are the champions" "our company....is the best".WYmyslanie hasel
          deprecjonujacych konkurencje,niszczenie fizyczne wyrobow
          konkurencji,ukladanie balwochwalczych hasel slawiacych produkty
          korporacji.Kazdy po kolei na srodku kolka wychwalal i spiewal(
          wszyscy to byli ludzie po studiach),reszta bije brawa.
          Wielu naprawde w to wierze ,ze konkurencja jest be ,a my cacy.
          • Gość: aaaa Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.08, 00:11
            Dlatego Bóg przekazał nam Dekalog.

            Przykazanie I:
            "Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
            Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie."

            Przykazanie II:
            "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie
            wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!
            Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój
            Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego
            i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.
            Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i
            przestrzegają moich przykazań."

            Bawcie się dalej w kult misji firmy...

          • dvt Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 09.09.08, 20:03
            A, spiewanie w kregu, pamietam to. Co za idiotyzm. A byl "dzwonek" i "juice" ?
      • Gość: Gosc Firma Sitel w W-wie robila pranie mozgu, zmuszano IP: 82.113.121.* 02.04.09, 17:53
        nas do imprez integracyjnych, zebran, szkolen na temat rozwoju firmy. Nalezalo
        sie bezwzglednie podporzadkowac. Osoby niepokorne wywalano. Bardzo niechetnie
        patrzono na osoby majace rodziny. Jak kobieta miala dziecko i sie do tego
        przyznala to byla "spalona". Najwazniejsza byla firma i jej nalezalo
        podporzadkowac swoj dzien. Czulem sie tam wlasnie jak taki maly trybik w wielkim
        kolchozie. Na szczescie juz tam nie pracuje.
        P.S. Zalozylismy forum bylych i obecnych pracownikow Sitela. Poczytajcie co tam
        sie dzieje. Podaje link:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=140&w=66629404
      • sorl2 Re: Korporacje a sekty religijne: podobienstwa 03.04.09, 18:53
        Gość portalu: dvt napisał(a):

        > Widzicie jakies zbieznosci miedzy "kultura" korporacyjna a sektami
        ? Zwlaszcza
        > w firmach wywodzacych sie z USA. Np. kult charyzmatycznego ojca
        zalozyciela
        > sekty/firmy, sekta/firma twoim drugim (albo i pierwszym) domem,
        bezwzgledne
        > posluszenstwo wobec wewnetrznych zasad, sprowadzenie czlonka
        sekty/firmy do
        > roli srubki w machinie...itd.


        Moim zdaniem podobieństwo toksycznej firmy/korporacji do sekty odnosi
        się do stosowania manipulacji, odnoszenia do bardzo różnych dziedzin,
        ale przede wszystkim do wynagrodzenia za prace. To jest bardzo
        podobne do piramid wynagradzania. Też zadłużania ludzi.

        Zresztą sekty religijne też mogą mieć uzasadnienie w swoim istnieniu
        w korzyściach materialnych, np jakimś poczuciem bezpieczeństwa
        związanym z byciem w grupie. Też odnoszą się porostu manipulowaniem w
        dostępie do przyjaciół- jako formą kary.




    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka