to moze wszystkie sprawy po kolei:
1. LEKARZ I ALERGIA: jak juz wspomnialam, uczulenie na razie dalo spokoj. ale
testy nic nie wykazaly...

szkoda, ale i tak wydalam na nie polowe tego co
tu bym musiala

dostalam dobry specyfik do kapieli. leczniczy plyn, ktory
idealnie nawilza skore, a jak sie w tym wykapalam to juz nast dnia prawie nie
bylo sladow po uczuleniu

no, pewnie i inne leki robia swoje
2. SPEKANIA: w koncu wyszly

tez jak wspomnialam juz jest poprawa. szwagier
sie postaral, potem juz mi tak nie wyszlo ladnie, ale wlasnie przed chwila
potraktowalam tym bitum obrazek i... jestem zadowolona

teraz schnie, wiec
wieczorem zeskanuje i pokaze galerii

))
przy okazji wyjazu dostalam od rodzinki duzo roznych ladnych farbek, wiec w
koncu moge sobie spokojnie kombinowac z serwetkami /choc obawiam sie, ze na
kolorze to bitum nie zda egzaminu, bo na zlotej farbce jest super!/
no i nawet kupilam maly kuferek w tym moim rodzinnym miescie, za 9,90zl, z
surowego drewna/brzoza/ i choc mial jakies "upiekszenie" to szybko sie go
pozbylam i juz jest w trakcie przerabiania

)) pokaze jak pozycze aparat
3. WCZORAJ A DZIS - nie moglam wczoraj nadrobic zaleglosci na forum, bo....
w poniedzialek do mnie zadzwonili i zaprosili na rozmowe w spr pracy. a jako,
ze szukali ze znajomoscia rosyjskiego a ja uczylam sie 8 lat.... tylko, ze nie
pamietam kiedy ostatnio mialam stycznosc z tym jezykiem

a wiec musialam
przejrzec slownik i ksiazke, by co nieco przypomniec.
a rozmowa poszla nawet ok, ale... w sumie chyba nie chce tam wracac

((((((((((((
BO:
I TU BEDZIE MOJ WIELKI, WIELKI SMUTEK

((((((
zaczelo sie bardzo niefortunnie, przy wejsciu do budynku /kurde, kazdy wie jak
sie wchodzi, nie? ze drzwi sie otwiera.../ otworzylam drzwi a one m tak
przywalily po lapce

(( na szczescie lewej...
zdjelam rekawiczke, palec jak bania, siny, krew tryska... aaaaa

((( skora
zdarta... aaaa.... boooolllliiii....
to juz prawie trzy godz po tym zdarzeniu - ciagle boli

mam nadzieje, ze nie
zlamany

na rozmowie siedzialam gadalam po rosyjsku ale mialam ochote jak najszybciej
wyjsc
oczywiscie powiedzialam, ze drzwi mi reke przyciely, no co uslyszalam, ze
tak... bo system jest zepsuty i zamiast "zwalniac" zamykanie, to te
masyyyywwwwnnnneee drzwi wala z calej pary! ale pracownicy wiedza, wiec szybko
uciekaja . a moze by jakas kartke tam na nich przyczepic???? czy musi komus
reke wylamac???????
poprosilam o plaster, bo husteczka nie zdala egzaminu, ale nie mieli apteczki

moglam pojsc do budynku obok /ta sama firma/ "moze tam ktos bedzie mial,
albo w samochodzie" - nie poszlam, na szczescie niedaleko pracuje maz, mieli
apteczke w pracy.
kurcze dziewczyny jestem zalamana, tak mnie ciagle boli, no i wiadomo -
sprawne raczki sa nam niezbedne...

((((((
a ja juz mam materialy na kartki swiateczne, po niedz mialam pani zaniesc "w
komis" a tu cienko widze...
och...