Dodaj do ulubionych

nadzieja...

04.01.07, 13:37
Wypalenie zawodowe,proszę znaleźć inną pracę itd.Kiedy ja poza moim zawodem
umiem tylko decoupagować.Czy z tego można wyżyć?
Obserwuj wątek
    • baszalotta Re: nadzieja... 04.01.07, 14:43
      niech zgadnę... nauczycielka?
      smile
    • mamoon1 Re: nadzieja... 04.01.07, 16:19
      To zależy ile Ci na wyżycie potrzeba+podatki+Zusy itp.
      • jatka1 Re: nadzieja... 04.01.07, 18:43
        Tak nauczycielkasmilePotrzeba niewiele 1600 złotych?Tyle nie zarabiam w szkolesad
        • ka-jo Re: nadzieja... 04.01.07, 18:55
          Nie ma co się zastanawiać - ja żyję z tego, co lubię robić już ponad rok i mam
          zamiar jeszcze się rozwinąćsmile Też wcześniej uczyłam, ale to już na szczęście
          tylko wspomnienie smile A czy uda Ci sie utrzymać? Na początku nie będzie łątwo,
          ale później na pewno lepiej niż w szkole. Jeśli będziesz miała ochotę jeszcze
          pogadać, to zapraszam na gazetowego @ smilesmile Pozdrawiam.
          • jatka1 Re: nadzieja... 06.01.07, 14:12
            Bardzo dziękuję za nadzieję!!!!!!!!!
        • rudaa2 Re: nadzieja... 05.01.07, 00:57
          Ja też nauczycielką byłam,teraz dłubię "zręczne dzieła".Wypalenie dopadło mnie
          po 18 latach pracy.Uszy do góry!Napisz na gazetowego może coś wymyślimy.
          • laka1 Re: nadzieja... 05.01.07, 07:51
            jedno pytanie: macie własne rodziny ? Mnie przeraża fakt że nie wyżywię swoich
            pociech z rękodzieła. Pozdrawiam. K.
            • ka-jo Re: nadzieja... 05.01.07, 20:54
              Ja mam smile i się utrzymujemy smile)))
              • mamoon1 Re: nadzieja... 05.01.07, 23:03
                Podziwiam i zazdroszczę!
                • jatka1 Re: nadzieja... 06.01.07, 14:19
                  Jak to dobrze że anioły to też ludzie
    • vivictoria Re: nadzieja... 06.01.07, 18:36
      TERAZ umiesz tylko dekupażować, ale przecież można nauczyć się i czegoś innego!
      Z pewnością Ci pomożemy! Ja się zgłaszam - umiem sporo i chętnie się
      podzielę. smile Zobacz jasną stronę swojej sytuacji! smile
      • baszalotta Re: nadzieja... 06.01.07, 20:54
        vivictoria, podziel się i ze mną smile

        rudaa2- czy ja też mogę napisać na gazetowego...?
        • vivictoria Re: nadzieja... 06.01.07, 21:08
          Jasne, ale lepiej na orange'owy smile))) choc staram się zaglądać często na
          gazetowego też. smile
        • rudaa2 Re: nadzieja... 06.01.07, 21:44
          baszalotta napisała:

          > vivictoria, podziel się i ze mną smile
          >
          > rudaa2- czy ja też mogę napisać na gazetowego...?
          jasne,pisz...czekam
    • rumia2 Re: nadzieja... 07.01.07, 11:35
      też mam taki dylemat i podobne obawy...czy próbować coś, ja z kolei umiem tylko
      anioły....straszny ze mnie tchórz...ale jak czytam Wasze opinie...napiszcie coś
      jeszcze, podnieście na duchu, dodajcie nadzieji
      • vivictoria Re: nadzieja... 07.01.07, 11:46
        To jest życie: uczymy się począwszy od chwili narodzin, dopóki się uczymy -
        żyjemy. A życie to ciągłe zmiany! Kto wie o tym, kto siebie lubi, ma sukcesy
        zapewnione! Po pierwsze odrzucić lęk i zrobic pierwszy krok, nie myśleć "to się
        nie uda"!!! Nie myśleć "ja nie potrafię"! Skąd możemy wiedzieć, kiedy nie
        próbujemy?!
        To forum powstało, by byśmy sobie nawzajem pomagali? Ja mam duże i bogate
        doświadczenia, ale także się ciągle ucze.
        I nie wolno bać się porażki: bez tego nie ma prawdziwych sukcesów. Trzeba je
        wpisać w nasz plan życiowy.
    • rumia2 Re: nadzieja... 07.01.07, 12:05
      TO WSZYSTKO PRAWDA- DZIĘKUJĘ ZA SZYBKI ODZEW !!!!!
      • r0sie Re: nadzieja... 07.01.07, 14:52
        Ja tez mialam krotki epizod nauczycielski w swojej bujnej 'karierze' zawodowej.
        Teraz stawiam na rekodzielo.
        Mysle, ze jak ktos potrafi utrzymac sie z glodowej pensji nauczycielskiej to i
        na poczatku z rekodziela tez da rade.
    • annqaa Re: nadzieja... 08.01.07, 11:14
      czy ja rowniez moge dosiegnac rady?
      pozdrawiam
    • ka-jo jatka1 odbierz pocztę:) 09.01.07, 00:54
      Jak w temacie smile Czekam na wiadomość.
    • baszalotta Re: nadzieja... 09.01.07, 12:21
      napisałam na gazetowy.
      • jatka1 Re: nadzieja... 09.01.07, 16:04
        przepraszam , ale kilka dni mnie nie było. Zabieram się za pocztę
        • mikolajek10 Re: nadzieja... 09.01.07, 17:41
          napisałam na adres gazetowy
          • paula29 Re: nadzieja... 09.01.07, 23:15
            czy ja tez jakies takie wsparcie moge otrzymac mailem ?
            moze nie jestem nauczycielką, ale w innych zawodach tez pojawia sie syndrom
            wypalenia
            • oliffka5 Re: nadzieja... 10.01.07, 04:59
              ka-jo pozwoliłam sobie napisać do Ciebie. Będę wdzięczna za odpowiedźsmile
              Pozdrawiam
              Wypalona hihi
    • jatka1 Re: nadzieja... 10.01.07, 07:21
      to jest coś niesamowitego!Nie zdeawałam sobie sprawy,że wkładam kij w
      wmrowisko.Obwiniałam się,że to moja wina i inni tak nie mają.Każdy meil
      przynosi otuchę i pomaga.Jesli to jest problem globalny to coś trzeba wymyśleć.
    • laka1 Re: nadzieja... 10.01.07, 07:40
      słuchajcie, a może by tak na forum, bo mailami to utrudnienie. Z chęcią
      dowiedziałabym się jak zaradzić temu bólowi pracy zawodowej (mimo, że do tej
      pory bardzo ją lubiłam). Dziewczyny, które zaradziły temu problemowi, piszcie
      jak dałyście temu rade. Pozdrawiam. wink) K.
      • jatka1 Re: nadzieja... 10.01.07, 09:15
        Narazie nie dałam rady.Jestem na etapie słuchania i radzenia sięsmile
    • r0sie Re: nadzieja... 10.01.07, 11:15
      rzeczywiscie watek zrobil sie ciekawy
      smile
    • vivictoria Re: nadzieja... 10.01.07, 17:48
      Nie wiem, czy wypada to mówić, ale pomogłam paru osobom stanąć na nogi z własną
      dzialnością - w miarę wolnego czasu mogę udzielać indywidualnych porad.
      Jedno jest pewne: na wszystko jest sposób!!!
    • bpaczek Re: nadzieja... 10.01.07, 17:50
      Miałam wątpliwą przyjemność prowadzić (he, he - to była propozycja nie do
      odrzucenia) własną działalność. Niby na umowie o stałą współpracę, niby z
      zabezpieczeniem ZUS-ów i co? i g... Rzuciłam to w cholerę, nie z powodu
      papierków, to da się przeskoczyć, ale KOSZTÓW. ZUS plus obowiązkowe opłaty
      ok.800zł mies. podatek od tego co zostanie, a jaka pewność, że sprzedam w
      miesiącu tyle rzeczy żeby dochód wyniósł 2000zł i w ręce zostało ok.1000zł - co
      też rewelacyjną sumą nie jest. A gdyby chcieć założyć własny sklep, koszty
      rosną horrendalnie. Nie mając żadnej pewności zbytu taki biznes to jak pętla na
      szyję. Tylko co w zamian? Można na początku sprzedawać własne wyroby jak
      hobbysta-majsterkowicz, np. na allegro czy w galeriach internetowych. Trzeba to
      będzie uwzględnić w PIT i płacić podatek, ale odpada cała reszta. Niestety w
      takim układzie nie ma ubezpieczenia, do lekarza tylko prywatnie, nie ma stażu
      do emerytury itp. W sumie i tak źle, i tak niedobrze.
      Trochę pesymistycznie to nakreśliłam, bo mam niezbyt miłe doświadczenia. Jeżeli
      ktoś chciałby dowiedzieć się więcej szczegółów, żeby porównać z własną
      sytuacją, to zapraszam do pisania na maila gazetowego. Pozdrawiam.
      • ciaachoo Re: nadzieja... 10.01.07, 17:59
        Jakby to bylo cudownie,utrzymywac sie ze swojej pasjii,robic co sie kocha i
        jeszcze zarabiac pieniazki.Sledze watek uwaznie,bo tez juz stracilam nadzieje,ze
        cokolwiek potrafie sprzedac,z decu dopiero zaczynam,u mnie przede wszystkim
        szydelko.Pare razy cos tam sprzedalam,ale nigdy to nie bylo az tak
        satysfakcjonujace,wiec stracilam resztki nadziei.Viktoria jestem pelna podziwu
        dla Twojego optymizmu,pisalam do Ciebie na poczte,ale nie wiem czy @ doszedl

        pozdrawiam
        • vivictoria Re: nadzieja... 10.01.07, 18:11
          Doszedł, obszernie odpisałam! I napiszę wiecej!
          Jedno jest pewne: nie na jednej recepty dla wszystkich, szczególnie dla
          parających się rękodziełem, są jedynie ogólne zasady, bez których zrozumienia
          jest trudno.
          • jatka1 Re: nadzieja... 10.01.07, 18:52
            Vivi.Wtwojej galerii jest niskie oprocentowanie prawda? powiedz jak pomogłaś
            tym osobom.To bardzo cenne!
            • vivictoria Re: nadzieja... 11.01.07, 15:12
              Tak w galerii jest niska marża, obnizymy ją wkrótce, a już teraz często
              stosujemy indywidualne obniżki. Galeria w części "sprzedażowej" z założenia nie
              jest komercyjna dla właścicieli.
              Jedna z osób (decoupage), której pomogłam współpracuje ze stolarnią, a ich
              meble sprzedają się wyłącznie na eksport. Druga robi swetry w Italii smile
              Każdy potrzebuje spojrzenia najpierw na siebie samego, na swoje możliwości, na
              możliwość ciągłego uczenia się, a drugi krok to baczne spojrzenie wokół, by
              znaleźć własne miejce. Czasem pomocna jest życzliwa osoba, ale decyzje mus
              podejmować samodzielnie.

              I nigdy nie mówcie "to niemożliwe"!!! Wszystko, co jest dla ludzi, jst dla nas!
              • jatka1 Re: nadzieja... 11.01.07, 19:51
                Jesteś wielką i mądrą kobietą.Dobrze mieć w tobie przyjacielasmile
                • vivictoria Re: nadzieja... 11.01.07, 20:19
                  Właśnie dla takich słów się żyje! Dzięki! Reszta jest tylko doczepionym
                  dodatkiem, niestety potrzebujemy pieniędzy, taki jest świat, ale to nie jest
                  sens życia!
                  • rumia2 Re: nadzieja... 13.01.07, 17:11
                    vivictoria -napisz i do mnie- proszę!
                    • jagaa12 Re: nadzieja... 13.01.07, 18:21
                      Może mnie też ktoś mądry poradzi...
    • vivictoria Re: nadzieja... 14.01.07, 12:37
      Odezwe się dziś!
    • barwnymotyl Re: nadzieja... 14.01.07, 22:56
      Witam!
      No cóż jednym się w życiu udaje ,inni szukają cały czas tej drogi...
      I do takich osób właśnie należę i wiem jakie to jest trudne ?
      Właśnie nadzieja,ale na co? kiedy człowiek zastanawia się co może zrobić?zdając
      sobie sprawę ,że tak naprawdę niewiele ,bo wiedza nie taka ,brak umiejętności
      oraz środków tych ,które pozwolą coś robić?
      Podziwiam Was Panie ,które tętnicie życiem ,energią i stać Was na wsparcie
      takich jak ja.
      Pozdrawiam
    • aloopa Re: nadzieja... 15.01.07, 09:27
      To może i ja mogę liczyć na jakieś wsparcie, pomysł?
      Ala
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka