atk2001
15.11.07, 22:53
no nie mogę po prostu... czy coś chce mi udowodnić, że w meczu Ania kontra
dekupażowanie przegram z kretesem??? ale do rzeczy...
była sobie wydekupażowana szkatułka. podobała mi się przeogromnie, cackałam
się z nią od tygodnia, przecierki robiłam, patynowałam, nakładałam przeróżne
farbki (niekoniecznie w tej kolejności). cmoktałam ze szczęścia, że taka cudna
mi wychodzi. no i....
zaczęłam lakierować (flugger satynowy akrylowy wykopany już w kosmos).
nałożyłam kilka warstw przez kilka dni. dawałam skur... odsapnąć, żeby mi
dobrze wysychał. no i dzisiaj kładę kolejną warstwę, a on w grudy jakieś mi
się zbił, mgłą piękną pokrył całą pracę, no po prostu MASAKRA!!!! i jeszcze
obździaniec zmyć się nie daje! ani zdrapać papierem ściernym. farba już mi
zeszła w kilku miejscach, a ten potwór trzyma!
co ja mam zrobić?!?! tak mi się ta cholerna skrzyneczka podobała, nie chcę jej
do kosza wywalić, a nie wiem, jak ratować to guano.
auuuuuuuuuuuuuuuuu