Dodaj do ulubionych

Studia bez kursów??? Niemożliwe

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 14:18
W tym roku zdawalam na 4 kierunki na uw: dziennikarstwo, filologia polska,
mish, filologia angielska. I powiem szczerze, ze poziom egzaminow mnie
przerosl parokrotnie. Brakowalo mi paru punktów, czasem nawet pół, ale w
sumie to watpie czy sie dostane gdziekolwiek na studia panstwowe. Mysle, ze
problem tkwi w tym, ze uczniowie wynosza z liceum bardzo mizerna wiedze,
ktora musza podbudowac kursami przygotowawczymi. Bo po samym liceum jest
naprawde ciezko sie dostac gdziekolwiek. Naprawde.
Obserwuj wątek
    • klymenystra Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 04.07.04, 14:23
      niepotrzebnie generalizujesz. jesli tylko masz testy z poprzednich lat i
      wymagania, jestes w stanie sama sie przygotowac. nikt z moich znajomch ani ja
      nie chodzilismy na kursy i wiekszosc sie nie dostala, a reszta po prostu olala
      przygotowanie. to oczywsite, ze w liecum wszystkiego nie naucza, ale z tym sie
      trzeba pogodzic.
    • Gość: breaker Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 14:40
      Zgadzam sie z Toba. Ja tez zdawalem na pare kierunków i nigdzie sie nie
      dostalem. Za to moi kumple, ktorzy duzo gorzej uczyli sie ode mnie w liceum, a
      chodzili na kursy, dostali sie na kilka kierunkow. Moim zdaniem te 4 lata w
      liceum to strata czasu...
      • Gość: Puella Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.07.04, 15:39
        Dla mnie nauka w liceum języków to była strata czasu. Ale uczyłam się sama (nie
        chodziłam na żadne kursy) i dostałam sie w tym roku na anglistyke, romanistykę
        i lingwistykę stosowaną na UW. Czyli mozna
      • jsq Re: Studia bez kursów??? Możliwe. 11.08.04, 00:52
        Zależy od liceum po prostu... ode mnie z klasy praktycznie wszyscy się
        podostawali na całkiem niezłe uniwerki (głównie UJ, UW, UMCS, UKSW). Kilka osób
        chodziło na kursy, lecz równie szybko z nich rezygnowali (tak na marginesie: z
        ich znajomych z kursów niewiele osób się dostało). Bez korepetycji ciężko
        byłoby dostać się mojej koleżance na medycynę, ale po klasie humanistycznej nie
        ma się co dziwić. Jeśli chodzi o kursy, polecam intensywne w czerwcu jak już
        się mniej więcej wszystko ma powtórzone. Wcześniej nie ma sensu.

        PS Jeśli chodzi o mnie nie chodziłem na żadne kursy. Przyznam się że na UW na
        prawo zabrakło mi 3 punktów, ale jestem już studentem UJ ;-) Chociaż moje
        przygotowania nie były zbyt intensywne, bo w ostatniej chwili rozmyśliłem się
        ze studiów, które już miałem zaklepane i miałem nie zdawać egzaminów - zrobiłem
        sobie wakacje już w maju. Pozdrowienia dla wszystkich.
    • tak_zwany Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 04.07.04, 15:39
      Strasznie generalizujecie i opieracie się wyłącznie na własnych doświaczeniach,
      nie odnosząc się do szerszego kontekstu. Kursy są po to, aby pomóc dostać się na
      studia. I pomagają, gdyż taka jest ich rola. Jednak, moim zdaniem, nie są ani
      warunkiem koniecznym, ani wystarczającym aby dostać się na studia. Ażeby
      określić ich wpływ na szanse dostania się na studia, trzeba by przede wszystkim
      sprawdzić, jak kształtuje się rozkład procentowy osób uczęszczających i nie
      uczęszczających na kursy przygotowawcze. Dodatkowo, analizując to trzeba by
      uwzględnić (i wyłączyć) inne zmienne - zamożność (nie da się ukryć, że osoby z
      kapitałem ekonomicznym, nawet mniej zdolne w sensie "czystej" inteligencji mają
      większe szanse dostać się na studia), a także np. oceny z liceum, jego renomę
      itp, czy w końcu jakoś mierzoną inteligencję... (taka analiza jest praktycznie
      niemożliwa do przeprowadzenia, więc nie da się ustalić siły wpływu kursów na
      szanse dostania się na studia). Najprawdopodobniej po takiej analizie okazałoby
      się, iż wpływ kursów, aczkolwiek istniejący, nie jest wcale taki wielki.

      Jak tak lubicie własne przykłady, to dodam, że 2 lata temu zdawałem na trzy
      kierunki: Socjologię, ISNS i Historię (wszystko UW). Nie uczęszczałem na żadne
      kursy. O moim liceum niewele dobrego mogę powiedzieć (aczkolwiek na historię
      narzekać nie mogę - czegoś z pewnością się nauczyłem). Dostałem się na dzienne
      we wszystkich trzech przypadkach. Czyli jednak można. Oczywiście to jednostkowy
      przypadek, który nie obala żadnej tezy.

      Narzekacie na liceum, iż nie przygotowało Was. To błędne myślenie - sami
      kształtujecie swój los, nie należy więc liczyć, że "gdzieś mnie powinni
      nauczyć", tylko samemu wziąć się do roboty. Od Was i tylko od Was zależy, czy
      dostaniecie się na wymarzone studia. Kursy mogą Wam pomóc, ale wiedzę, jaką tam
      przekazują, można zdobyć we własnym zakresie (jest to bardziej czasochłonne i
      wymaga większego wysiłku, ale właśnie dlatego płaci się za kursy - trade off).
      Zamiast narzekać, trzeba dać trochę z siebie...
      • jsq Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 11.08.04, 01:02
        Każdy może się dostać, to fakt. Ale dobre liceum pomaga. Jak nas przyzwyczaili
        do tego, że po kilku nocach wkuwania dowiadywaliśmy się że nie znamy podstaw i
        moglibyśmy poświęcić pięć minut na naukę (podkreślam: nie jesteśmy
        niedorozwinięci), egzaminy nie były aż tak trudne. Jak ktoś nie ma dużego
        samozaparcia to ciężko się samemu zmobilizować. Mi by się w każdym razie nie
        chciało, a tak przynajmniej musiałem (nie powiem, że zawsze się z tego
        cieszyłem, ale co zrobić ;-)
        • tak_zwany Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 11.08.04, 01:09
          Stary, to Ty odgrzebałeś tego trupa (wątek, znaczy się). To chyba moje początki
          na tym forum... Chociaż nie, zaczynałem od wkurzania kandydatów na socjologię...
          • jsq Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 11.08.04, 12:59
            to chyba symboliczne forum ;-) wlasnie wczoraj zalozylem sobie konto i zaczynam
            szalec na klawiaturze.
          • Gość: Richelieu* Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: 195.117.90.* 11.08.04, 13:06
            e, Tak_Zwany. 1,5 miesiąca dopiero jesteś? a mnie się zdaje cała wieczność
            hihihi
            • tak_zwany Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 11.08.04, 14:59
              Szczerze mówiąc słabo pamiętam... Może piasłem jeszcze w czasie sesji, aby nie
              zwariować? To możliwe. Natomiast szaleć zacząłem dopiero po sesji... (tzn.
              zwariowałem już dawno, ale chodzi mi o ukazywanie tego tutaj)
    • Gość: Aga Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: 81.15.254.* 04.07.04, 15:57
      Nie zgadzam się. Dostałam się na dwa kierunki UW (socjologia i filologia
      polska) bez kursów. Co więcej - na ten drugi kierunek zdawałam dwa lata po
      ukończeniu liceum, ale - jak się okazało - masę rzeczy pamiętałam. Na kursy nie
      chodziłam. Moi znajomi, studiujący na róznych obleganych kierunkach UW - też.
      Jak widać - kursy nie są konieczne, dobre licuem też pewnie nie - jak człowiek
      się zawezmie, to sam też się świetnie przygotuje.
    • Gość: devil Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 16:40
      Oczywiście, że możliwe. Dostałam się 3 lata temu na SGH, a rok temu na
      socjologię na UW. Jak zobaczyłam ceny kursów to roześmiałam się i popukałam w
      czoło. Skończyłam beznadziejne liceum, ale wystarczyło spore oczytanie i
      zainteresowanie bieżącymi wydarzeniami + to co mówili poprzednicy- wnikliwe
      zapoznanie się z wymaganiami na dany kierunek. Często podane są
      podręczniki,które egzaminatorzy uznają za przydatne do nauki do egzaminu.Moja
      przyjaciółka wydała ciężkie pieniądze na kursy, korepetycje, a do tego chodziła
      do jednego z najlepszych warszawskich liceów i na wymarzone prawo na UW się nie
      dostała. Pozdrawiam
      • tak_zwany Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 04.07.04, 17:01
        Hmmm, jakiś zlot socjologów w tym wątku...:-)

    • Gość: Tawananna Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.04, 16:50
      Przede wszystkim - jeśli Ci brakowało paru punktów albo pół (a przeszłaś cały
      proces rekrutacji), złóż odwołanie. Są osoby, które dostały się na parę
      kierunków, sporo miejsc zwolni się.

      A co do głównego tematu - nie zgadzam się. Nie wiem, czy aby dostać się na
      studia wystarcza wiedza wyniesiona z liceum - szczerze mówiąc, wątpię, na
      filologii polskiej, dziennikarstwie i MISH sprawdzają wiedzę ogólną, oczytanie
      itd., zaś poziom angielskiego na f. angielskiej jest dużo wyższy niż w LO - ale
      nie wierzę, że potrzeba kursów przygotowawczych. Miałam podobny komplet
      kierunków co Ty, z tym, że zdawałam na UAM - na MISH, filologię polską,
      filologię klasyczną z polską, na angielski do KJO. Dostałam się na wszystkie, a
      nie chodziłam na żadne kursy. Znam osoby, którym kursy wiele pomogły, znam
      takie, które nawet mimo uczęszczania na nie, nie dostały się - jak już ktoś
      napisał, nie można generalizować.
      • Gość: Ciekavsky Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.legnet.optimedia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.04, 17:20
        Chcąc wtrącić swoje 3 grosze musze zgodzić się z moja drogą i mądrą
        przedmówczynia Tawaną Aną i przyznać,że kursy faktycznie to często strata czasu
        i pieniędzy,najlepiej przygotowywać się samemu,wiem to z własnego
        doświadczenia.ale żeby nie generalizować-może i na niektore kierunki
        rzeczywiscie takie kursy sie przydadza,ale raczej nie na kierunki
        humanistyczne.Tutaj wiedze zbiera sie latami,przez wlasne
        zainteresowwania,czytanie ksiazek,prasy,obcowanie z kultura,tego na kursach się
        nie zrobi,a jest to bardzo potrzebne na egzaminach wstępnych.Co do LO.Sam
        chodziłem do beznadziejnego liceum,gdzie poziom zarowno przedmiotow jak i
        jezykow obcych byl zenujaco niski i wszystko co mialem zrobic nadrabialem
        sam.Sa jednak licea-widze po moich kolegach-studentach,szczegolnie licea w
        duzych miastach,,choc i nie tylko,gdzie poziom byl wysoki,ciekawe
        profile,wiecej godzin i mniejsze grupy jezykowe i oni do przygotowania sie do
        egzaminow mieli mniej,duzo robili w kolach zainteresowan,ja takiej mozliwosci
        nie mialem.Tak wiec zarowno co do liceum jak i kursow nie mozna wydac
        jednoznacznej oceny.Wiadome jest tylko jedno-przygotowywac i tak i tak sie
        trzeba i tu moja rada-moze czasem warto zastanowic sie co czlowieka naprawde
        interesuje i zlozyc papiery na jeden kierunek i solidnie sie przygotowac niz
        skladac na 3 i kalkulowac a noz sie uda gdzies upchnac.Takie stawianie sprawy
        jest moim zdaniem bledne i z doswiadczenia wiem ze warto zaryzykowac,postawic
        wszystko na jedna karte i byc tam gdzie sie chcialo byc i studiowac a nie gdzie
        sie uda.Pozdrawiam wszystkich przyszlych srtudentow i zycze szczescia przy
        wynikach :-)
        • Gość: leelee Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 18:13
          aha jasne. to ciekawa jestem czemu tak duzo osob odpada(no bo skoro jest po15na
          miejsce to musza odpasc).widze ze tu sasme geniusze!ja nie chodzilam na kursy
          tylko na korepetycje, bo jakbym sie tylko w szkole uczyla angielskiego to
          umialabym policzyc do10i tyle! uwazam,ze LO bylo 4zmarnowanymi latami,bo
          aktualnie nie pamietam prawie nic,a i tak na nic by mi sie to nie przydalo!a
          chodzilam do jednego z najlepszych liceow w warszawie!

          samemu czlowiek nie jest sie w stanie przygotowac do examinow!co z tego ze masz
          zagadnienia?tewgo sie nie wykujesz jak na sprawdzian! w przypadku moim i
          wszystkich moich znajomych jest tak samo-wiedze i dostanie sie na uczelnie
          ZAWDZIECZAMY KURSOM I KOREPETYCJOM. nie wierze nikomu kto mowik,ze po LO bez
          korkow dostaje sie na milion dziennych kierunkow!
          • tak_zwany Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe!!!!!!! 04.07.04, 19:02
            Leelee, Twoja wiara w to, czy dostałem się bez kursów, czy nie, jest ostatnią
            rzeczą, która mnie obchodzi... Tylko ciekawe, po co ja i reszta mielibyśmy
            kłamać...

            Liceum nie ma za zadanie przygotować Cię do egzaminu, tylko dać kompetencję
            kulturową, ogólną umiejętność fukcjonowania w rzeczywistości kulturowej. Czy
            się z tego zadania dobrze wywiązuje? Z pewnością nie. Nie zmienia to jednak
            faktu, że bez tych "czterech zmarnowanych lat" nie pomogły by Ci żadne kursy...

            Poruszyłaś ważny problem - kwestię języków obcych w liceach. To z pewnością
            jedna z najsłabszych stron polskiego szkolnictwa na poziomie średnim. Niestety
            poziom języków w większości szkół jest żałosny - wynika często z braku
            odpowiedniej kadry pedagogicznej. A to z kolei z kiepskich płac... Znamy to
            zgadnienie bardzo dobrze... Prawda jest taka, że języka w liceum nauczyć się
            nie sposób - tu zgodzę się, że potrzebne są kursy. Jednakże sami często,
            poprzez nasze podejście na zajęciach, tracimy tę marną, ale zawsze szanse na
            jego doskonalenie. Kto z Was, uczciwie, może powiedzieć, że wykazywał
            odpowiednie zaanagżowanie na lekcjach języka w liceum i pomimo tego nic z nich
            skorzystał?

            Zauważam u Ciebie podejście pod tytułem "wykuć się do sprawdzianu". Tak ujmując
            sprawę, nigdy nie będziesz przygotowana do jakiegokolwiek egzaminu na studia.
            Co więcej, takie ujmowanie w liceum do większości przedmiotów ("zakuć,
            zaliczyć, zapomnieć") ma swoje konsekwencje w postaci braku wykształcania wielu
            umiejętności, przydatnych później np. na studiach. Przykład z mojego życia: w
            liceum miałem prawdziwie "masakrującą" fizykę. Większość ludzi, aby przejść do
            następnej klasy, uczyła się zadań na pamięć. Ja starałem się zrozumieć, o co w
            przedmiocie chodzi - dziś nie pamiętam z fizyki praktycznie nic (wzory,
            teorie), ale umiejętności analityczego podchodzenia do zadań pozostały i
            przydały się na studiach. Podobnie w historii nie chodzi o to, aby wryć na
            pamięć daty wszystkich bitew czy wydarzeń, ale rozumieć procesy, które do nich
            doprowadziły. Gdy ma się to, uczenie do egzaminów wstępnych (gdzie wszystkich
            tych encyklopedycznych bzdur wymagają) jest o wiele łatwiejsze, niż rycie.

            Ja opieram się na własnych, a także moich znajomych doświadczeniach, które
            wskazują, iż można dostać się na studia bez kursów. Zwracam jednak uwagę, iż
            dotyczy to przede wszystkim kierunków "humanistycznych", bądź "nie-ścisłych" -
            socjologii, ISNS historii, politologii, MISHu, stos. międzynarodowych,
            dziennikarstwa, prawa. Być może inaczej wygląda to w przypadku kierunków
            ścisłych - jednak wydaje mi się, że jeżeli ktoś posiada "ścisły" sposób
            myślenia i biegłość w rozwiązywaniu zadań (którą musi wypracować we własnym
            zakresie) to nie powinien mieć problemu dostać się tak, gdzie chce. Kursy (mam
            tu na myśli typowy kurs przygotowawczy, prowadzony przez dany wydział czy
            instytut) mogą pomóc zapoznać się z typowymi zadaniami na dany kierunek, ew.
            nauczyć algorytmów rozwiązywania zadań, lecz w bardzo ograniczonym stopniu
            pomogą zrozumieć sam problem matematyczny czy fizyczny. Natomiast kursy z
            historii czy WOS to dla mnie rzecz dziwna - po co mam chodzić i słuchać
            wykładów, skoro o tym wszystkim mogę przeczytać w książce? Trzeba tylko
            chcieć...

            Na koniec trzeba pamiętać, że istnieją ludzie, którym nawet kursy nie pomogą.
            Ale przyczyny tego to zupełnie inna historia, nie mam na myśli tylko
            inteligencji...
            • Gość: Wet. Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 19:25
              Moim skromnym zdaniem nieważnej jakie kursy są po prostu do d....
              Sama chodziłam na kursy i mam w sumie 2 porównania.Chodziłam rok temu na kurs
              kiedy świeżo po maturze zdawałam na studia i w tym roku chodziłam rówież aby
              utrwalić swoją wiedzę.Myślę że jak Ci bardzo zależy na studiach to idź do
              jakiejś pracy a codziennie poświęć około 2-3 godzin na naukę.Jeśli zaczęłabyś
              teraz się uczyć to Twoje szanse byłyby nieporównywalne.
              Moim zdaniem kasę lepiej jest wydać na korki bo na kursach jest za dużo osób i
              tak naprawdę można z nich wynieść mało wiadomośći.
              • Gość: kosmit Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe!!!!!!! IP: *.icpnet.pl 04.07.04, 19:37
                Dokładnie tak. Ja nie chodziłem na zadne kursy i dostałem się na medycynę, po
                prostu ostro przysiadłem przez rok, przeliczyłem prawie 5 tysięcy testów,
                zawsze czytałem teorię, potem starałem się rozwiązać testy z książką pod ręką,
                aż w końcu udawało mi się bez książek. Można się przygotować samemu, ale trzeba
                w to włożyć sporo pracy.
            • Gość: silver Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 19:32
              Zgadzam sie po trochu z tak_zwanym i leelee.
              1)tak zwany-co studiujesz?bo moim zdaniem wypowiadasz sie tak ladnie,ze
              obstawiam polonistyke:) powaznie, zero ironii:)
              2)na korepetycjach, czy kursach zostaniesz ukierunkowany na co zwrocic uwage.
              Ja zdawalam na AM i po klasie humanistycznej byloby mi ciezko uczyc sie bez
              niczyjej pomocy
              3)ludzie mysla,ze korepetycje mozna pobierac tylko z matematyki czy
              angielskiego.tez tak myslalam do momentu kiedy nie poszlam na korepetycje z
              biologii.dopiero tam sie dowiedzialam,ze w podrecznikach roji sie od bledow i
              nieistotnych rzeczy
              4)prawda-latwo krytykowac liceum, kiedy i tak i tak sie nie uwazalo na
              lekcjach.ale u mnie bylo tak,ze angielski przez4lata mialam
              beznadziejny.przerobilismy polowe podrecznika i tyle.wiec nie maialam cos ei
              starac. co innego z francuskim. nauczylam sie bardzo duzo. ale nawet zdajac na
              romanistyke nie odwazylabym sie chyba pracowac sama tj bez pomocy korepetytora.
              pozdrawiam
              • tak_zwany Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe!!!!!!! 04.07.04, 20:51
                1) Bardzo dziękuję, ja jakoś nie zauważyłem:-) A studiuję socjologię na UW -
                jak wcześniej gdzieś wspominałem.
                2) AM to bardzo specyficzna sprawa... Znam co prawda ludzi, którzy dostali się
                tam bez kursów, ale powiedzmy, że nie są nawet ponadprzeciętni... Kurs z
                pewnością ukierunkowuje, ale czy nie można uzyskać tego samego efektu wnikliwie
                studiując testy z poprzednich lat, jak to zrobił kosmit? (Swoją drogą gratuluję
                Ci - ciężka praca dała jak widać efekty). Teraz czekam na wyniki znajomej,
                zdającej na AM - równolegle studiując przygotowywała się do egzaminów bez
                kursów i wiem, jaki wysiłek musiała w to włożyć...
                3) Tu się nie wypowiadam, gdyż się nie znam:-)
                4) Nic dodać, nic ująć...

                Znajomość języków to oddzielna kategoria - niektórzy potrafią nauczyć się
                języka samemu, większość jednak potrzebuje kursów i tu nic się nie da zrobić...

          • tawananna Re: Studia bez kursów? A jednak możliwe! 04.07.04, 19:40
            Leelee - my nie mówimy o korepetycjach, na które chodzi ogromna część uczniów,
            tylko o kursach przygotowawczych - a to ogromna różnica. Ja uczyłam się
            angielskiego prywatnie przez całe liceum i prawie całą podstawówkę (w której
            angielskiego zresztą nie było). Ale nie uważam, żeby liceum to były zmarnowane
            lata. Nie wiem, czy uczyłaś się na pamięć, nie wiem, co to za "jedno z
            najlepszych liceum w Warszawie", ale ja pamiętam z LO naprawdę wiele, a przede
            wszystkim - mam solidne podstawy, pewną wiedzę ogólną. Nie wyobrażam sobie,
            żeby można było podjąć studia bez tego. Do samych egzaminów wstępnych uczyłam
            się za to bez niczyjej pomocy, może dlatego, że to kierunki humanistyczne.
            Przejrzałam testy na polonistykę z poprzedniego roku, zagadnienia do egzaminu,
            poszukałam informacji na te tematy, które wydawały mi się niewystarczająco
            znane... wymyślałam tematy na MISH, wybierałam lektury... naprawdę nie uważam,
            żeby kurs przygotowawczy był potrzebny po to, by dostać się na studia. Może w
            wypadku kierunków ścisłych - tu nie mam doświadczeń, ale w humanistyce, jak
            napisał tak_zwany, zamiast siedzieć na kursie można poczytać sobie książkę...
            • mjb84 Re: Studia bez kursów? A jednak możliwe! 04.07.04, 21:16
              Na kierunki scisle rowniez niepotrzebne. Najwazniejsza wedlug mnie jest
              systematyczna i solidna praca, szczegolnie w przypadku przedmiotow scislych,
              gdzie przyswajanie nowego materialu z reguly wymaga opanowania wczesniejszych
              zagadnien. Kursy nie moga uczyc od podstaw (bo za malo czasu), polegaja one
              najczesciej na powtarzaniu, ale to rownie dobrze mozna gratisowo zrobic samemu
              w domu :).
              Inna sprawa jest, ze egzaminy z przedmiotow scislych raczej rzadko wykraczaja
              poza program licealny (choc pewnie zalezy to od liceum...); konkurencja z
              reguly jest mniejsza, a dobre opanowanie np. fizyki wymaga chyba jednak troche
              wiecej wysilku niz np. geografii (hehe, pewnie sia zaraz gromy humanistow
              posypia :).
              • tak_zwany Re: Studia bez kursów? A jednak możliwe! 04.07.04, 21:39
                Ode mnie, humanisty, gromów nie będzie, gdyż zgadzam się z Tobą - wysiłek, jaki
                trzeba włożyć w dobre opanowanie zdolności i zdobycie wiedzy z zakresu
                przedmiotów ścisłych (matematyka, fizyka) jest dużo większy niż w przypadku np.
                historii. A co do kursów na kierunki ścisłe - cóż, też tak myślę, aczkolwiek
                moi koledzy na kursach na politechnikę dowiedzieli się kilku rzeczy, których w
                liceum nie było...
              • tawananna Re: Studia bez kursów? A jednak możliwe! 04.07.04, 21:53
                a dobre opanowanie np. fizyki wymaga chyba jednak troche
                > wiecej wysilku niz np. geografii (hehe, pewnie sia zaraz gromy humanistow
                > posypia :).

                No, geografia to baaaardzo humanistyczny przedmiot ;).

                Gromów na Ciebie nie posypię, ale będę polemizowała - mimo, że jestem
                humanistką, nauka historii przychodziła mi trudniej niż matematyki, fizyki czy
                geografii (szkoda, że z biologią i chemią już tak nie było :)).
                • klymenystra Re: Studia bez kursów? A jednak możliwe! 05.07.04, 08:49
                  ottttoooz to :)))
                  poza tym- u mnie na kierunek bardzo humanistyczny wymagali wiedzy ponad
                  licealnej- i to sporo- a kursow przygotowawczych nie bylo :) i prsyjeli 63
                  osoby na 60 miejsc :)
                • Gość: Richelieu* Re: Studia bez kursów? A jednak możliwe! IP: 217.98.107.* 05.07.04, 13:19
                  Geografia jest takiego rodzaju przedmiotem jaki chce aby była. Że przyrodnicza
                  i społeczna to ogólnie wiadomo. Że ścisła też mo9żna by przekonać. Jednak
                  nedawno urzędników przekonywałam, że geografia to kierunek humanistyczny i..
                  udało mi się. A co, geografia behawioralna i humanistyczna kwitnie

                  co do wysiłku. Wysiłek w przypadku fozyki pojawia się nie dlatego, że fizyka
                  trudna jest, ale, że w codzinnej rzeczywistości przeciętny uczeń nie jest w
                  stanie sam odszukać fizyki. Mimo, że Niżyńki od lat propaguje fizykę w kuchni
                  na przykład nadal jest ona tejamniczym dziadostwem przed którym klękajcie
                  narody. Sterotyp geografii zaś jest mocno podróżniczy, mocno łatwy, miły i
                  przyjemny. No, wierzący w stereotypy nawet gdy mają faktyczne dane to idioci,
                  jednak ogólna fama, równie idiotyczna się niesie.
                  Dokładnie tam samo, że na prawo kiedyś, a dziś na te bardzo popularne kierunki
                  nie sposób zdać bez kursów. Jeśli ma się swoje głębokie przekonanie, że jeśli
                  na kurs nie pójdę to nie zdam, to pewnie delikwent nie zda

                  Zawsze ogólna opinia większy wpływ ma niż rzeczywistość. Nie tylko na
                  maturzystów, ale i na mądrcyh zdawało by się ludzi.
    • el_presidente666 Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 04.07.04, 21:46
      można się dostać bez kursów, można się dostać nie ucząc się w ogóle, i to na
      oblegane wydziały, więc - jak już przedmówcy zauważyli - nie generalizujmy :)
      • tak_zwany Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 04.07.04, 21:52
        Dostać się na odlegany wydział bez uczenia? Oj, można, coś o tym wiem;-). Rzecz
        jasna mam na myśli dostanie się zupełnie uczciwe...
        • tawananna Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 04.07.04, 21:55
          Jeśli na oblegany kierunek jest rozmowa, dużą rolę odgrywa wygadanie,
          oczytanie, inteligencja, wiedza ogólna, dobre wrażenie, umiejętność prezentacji
          posiadanej wiedzy. Przy odrobinie szczęścia może wystarczyć :)
          • Gość: toxic Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 22:05
            Dobra dobra. Nie wierze, ze mozna dostac sie na oblegany kierunek bez solidnego
            przylozenia sie... Chyba, ze:
            a) macie cholerne szczescie- idzcie zagrac w totka ;)
            b) mieliscie pomoce naukowe w postaci sciagawek, badz obrytego kolegi
            c) tylko gadacie, ze nic sie nie uczyliscie, a tak naprawde to kuliscie az sie
            kurzylo
            d) jestescie dziecmi rektora/dziekana na danej uczelni ;) badz macie znajomosci
            e) jestescie geniuszami
            Wybor nalezy do Was. Badzmy dorosli i nie wierzmy w bajki. Atakujecie ludzi, ze
            generalizujA. A co Wy robicie???
            • tawananna Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 04.07.04, 22:17
              Nie, ja nie generalizuję. Ja tylko mówię, że można dostać się bez solidnego
              przygotowania. Podobnie, jak można dostać się z solidnym przygotowaniem,
              zdobytym jednak na własną rękę, bez kursów przygotowawczych. Nie mówię
              natomiast, że nauka czy kursy szkodzą ;) - wręcz przeciwnie, lepiej iść
              przygotowanym niż nie :). Ja uczyłam się, choć, szczerze mówiąc, pod kątem
              samych studiów (matury zresztą też) niezbyt wiele, ze zdziwieniem stwierdzam,
              że byłam dość systematyczna (ze zdziwieniem, bo zawsze myślałam, że moją wadą
              jest brak systematyczności). Przed wstępnymi stwierdziłam po prostu, że nie
              bardzo jest się czego uczyć - przecież w ciągu miesiąca czy tygodnia nie
              nadrobiłabym zaległości z całego liceum. W wypadku kierunków humanistycznych
              dużą rolę odgrywa wiedza ogólna i oczytanie. Aaa, i nie miałam pomocy naukowych
              w postaci ściągawek czy kolegi, nie jestem dzieckiem rektora, dziekana ani
              innej szychy, nie jestem geniuszem (a szkoda:)). I nigdy nie kułam - zwykle po
              prostu szukałam. W bajki nie wierzę :). A szczęście może miałam - kierunki, na
              które startowałam, nie były tak oblegane jak psychologia czy iberystyka - ale
              na mój dziwny gust już nic nie poradzę ;).

              Jeszcze jedno, co do tego generalizowania - jeśli podajemy własne, konkretne
              przykłady, to świadczy to właśnie o jednostkowym podejściu do problemu.
            • el_presidente666 Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 04.07.04, 22:20
              Gość portalu: toxic napisał(a):

              > a) macie cholerne szczescie- idzcie zagrac w totka ;)

              heh, raczej nie... już NIE przewidziałem wyniku dzisiejszego meczu :/

              > b) mieliscie pomoce naukowe w postaci sciagawek, badz obrytego kolegi

              nie miałem

              > c) tylko gadacie, ze nic sie nie uczyliscie, a tak naprawde to kuliscie az sie
              > kurzylo

              nie, ja nie z tych

              > d) jestescie dziecmi rektora/dziekana na danej uczelni ;) badz macie znajomosci

              ani z tych

              > e) jestescie geniuszami

              chciałbym :)

              > A co Wy robicie???

              ja tylko napisałem, że można się dostać bez. nie twierdzę, że to sposób dla
              wszystkich. jak ktoś dopiero zaczyna studia (a nie II kierunek, jak ja) to
              pewnie jednak powinien podejść poważniej i się przygotować. no nie wiem, sami
              decydujcie :)
        • el_presidente666 Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 04.07.04, 21:58
          tak_zwany napisał:

          > Rzecz jasna mam na myśli dostanie się zupełnie uczciwe...

          ja oczywiście też. i też mówię na podst. własnych doświadczeń :)

          pozdrawiam
          • Gość: toxic Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 22:26
            Chodzi mi glownie o to, ze poruszony tu przez kolezanke temat wzbudzil wiele
            kontrowersji. Rad (madrych) udzielaja osoby, ktore moim zdaniem nie patrza
            realnie na zaistniala na rynku absolwentow sytuacje, ktora jest niewatpliwie
            trudna. Mysla tylko z perspektywy: patrzcie jaki ja jestem madry dostalem sie
            na 3 kierunki z tzw. palcem w d... jesli macie w ten sposob pocieszac
            zalamanych niekiedy ludzi to powodzenia, ale na pewno nie zyskacie przez to
            przyjaciol.
            • el_presidente666 Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 04.07.04, 22:45
              nie wiem za barzzo ossosichozzi, ale rozumiem że to do mnie, więc tylko powtórzę
              o czym była moja wypowiedź. Manianka napisała:

              "Studia bez kursów??? Niemożliwe"

              a my (koleżanka Tawananna i ja) się z tą tezą nie zgodziliśmy. bo trzeba unikać
              generalizacji.

              nie miałem zamiaru nikogo urazić ani tym bardziej się popisywać, bo niby po co
              miałbym to robić. przykro mi jeśli ktoś poczuł się urażony :/

              ale, z drugiej strony, nie starałem się też kogokolwiek pocieszać, bo nie o tym
              jest ten wątek.

              pozdrawiam.
            • tak_zwany Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 04.07.04, 22:47
              toxic:

              Wiesz co? Nie lubię, jak mi się wkłada w usta słowa, których nie
              wypowiedziałem, czy intecje, którymi się nie kieruję. Nie było moim zamiarem
              ani nikogo pocieszać, ani dołować. Przyjaciół też tu nie szukam, dlatego piszę
              co myślę, i opisuję jak jest. Temat dotyczył niemożności dostania się na studia
              bez kursów - bardzo mocna teza, którą staram się obalić. W konkretym celu - aby
              Ci, którzy zrozumieją i przyjmą moją argumentację mieli większe szanse dostania
              się na wymarzone studia, bez niepotrzebnego marnowania pieniędzy. Gdyby to był
              temat: "nie dostałem się na studia, chyba się powieszę" inne treści bym tu
              umieszczał. Jednak temat dotyczył przede wszystkim kursów i o nich mówię.
              Odpowiadając na Twoje wcześniejsze pytanie: dostałem się na socjologię bez
              specjalnego przygotowywania się prawdopodobnie dzięki temu, iż "od zawsze"
              interesowałem się historią, nie traktowałem jej jako przedmiotu "do wrycia".
              Pomógł mi też niewątpliwie fakt, iż czytałem gazety, oglądałem dzienniki i
              zawsze starałem się być zorientowanym w tym, co się dzieje na świecie. Zdaję
              sobie sprawę, iż nie każdy "siedzi" w przedmiocie, z którego musi zdać egzamin,
              aby dostać się na wymarzone studia. Dlatego zamiast ponoć niezbędnych kursów
              postuluję systematyczną, ale nie przesadnie intensywną naukę "swojego(ich)"
              przedmiotu(ów). Proponuję podejście inne, niż traktowanie potrzebnej nam wiedzy
              jak przeszkodę, czy utrudnienie. Sugeruję, iż na wielu egzaminach wstępnych
              przydatna jest bardzej niż klasyczne "wrycie" umiejętność myślenia kategoriami
              problemów, jakie stawia dany obszar wiedzy. Nie wszystkim to się podoba, nie
              wszyscy to potrafią. Jednakże generalna konkluzja mojego sposobu myślenia jest
              taka, iż lepiej jest polegać na własnych działaniach samodoskonalących, niż na
              kursach, które mogą pomóc, ale nie muszą.

              Czy możesz sprecyzować stwierdzenie, iż "rad udzielają osoby, które moim
              zdaniem nie patrzą realnie na zaistniałą na rynku absolwentów sytuację"? Co to
              znaczy "patrzeć realnie"?
              • Gość: toxic Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 22:58
                do tak zwany
                Rozumiem to, iz chcesz podkreslic swą elokwencje poslugujac sie kwiecistym
                jezykiem, ktorego celem jest udowodnienie totalnej abnegacji czytelnikow Twoich
                postow...

                A tak na powaznie. Mysle, ze bardzo czesto zdarza sie, ze osoby, ktore nie
                dostaja sie na studia panstwowe, to ludzie, ktorzy zdali matury bardzo
                dobrze/celujaco, mieli bardzo dobre swiadectwa maturalne, a teraz zostaja z
                przyslowiowa reka w nocniku. Byc moze Manianka chciala pocieszenia z ust
                kolegow, bo nie dostala sie na zadne studia (wspolczuje). Wymadrzanie sie jest
                latwe i wymienianie na co ja sie dostalem, czy bylo latwo, czy trudno. W Polsce
                sa teraz tysiace zdolnych ludzi, ktorzy nie wiedza co dalej robic ze swoim
                zyciem. Wiem, bo sama to przerabialam pare lat temu. To forum nie moze sluzyc
                do totalnego zdolowania innych. Badzmy ludzmi, a nie przechwalajacymi sie
                osobnikami, ktore walcza o swoj, okreslony przez Darwina, byt. Gratuluje
                wszystkim zdolnym, elokwentnym ludziom, ktorym na tyle poszczescilo sie w
                zyciu, ze dostali sie na wymarzone studia bez zajrzenia do ksiazki. Jestescie
                wielcy!!
                • tawananna Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 04.07.04, 23:17
                  > Rozumiem to, iz chcesz podkreslic swą elokwencje poslugujac sie kwiecistym
                  > jezykiem, ktorego celem jest udowodnienie totalnej abnegacji czytelnikow
                  Twoich postow...
                  Pierwszy raz słyszę, żeby ktoś czepiał się zbyt kwiecistego języka :). Tak
                  zwany - pozdrowienia, dawno mi się tak miło żadnych postów nie czytało :).

                  Mysle, ze bardzo czesto zdarza sie, ze osoby, ktore nie
                  > dostaja sie na studia panstwowe, to ludzie, ktorzy zdali matury bardzo
                  > dobrze/celujaco, mieli bardzo dobre swiadectwa maturalne, a teraz zostaja z
                  > przyslowiowa reka w nocniku.
                  Zgadzam się z tym. I, o ile mnie pamięć nie myli, nikt tego wyżej nie negował.

                  > Byc moze Manianka chciala pocieszenia z ust
                  > kolegow, bo nie dostala sie na zadne studia (wspolczuje).
                  Forum dyskusyjne to forum dyskusyjne. Jeśli czyjś post sprowokował nas do
                  dyskusji, mówi się trudno. Powinniśmy byli napisać: "Tak, masz rację, zapisz
                  się na jakiś kurs przygotowawczy, za rok będzie OK"? Nie zgadzam się z tym, że
                  kursy przygotowawcze są konieczne - i stąd całe moje wywody.

                  > Wymadrzanie sie jest
                  > latwe i wymienianie na co ja sie dostalem, czy bylo latwo, czy trudno.
                  Nie wymądrzałam się. I nie uważam, żeby wymądrzali się tu inni.

                  To forum nie moze sluzyc
                  > do totalnego zdolowania innych.
                  Tak. Bardzo dołuję innych pisząc, że warto złożyć odwołanie, a poza tym - że
                  można uczyć się samodzielnie. Przeprasam wszystkich zdołowanych.

                  Gratuluje
                  > wszystkim zdolnym, elokwentnym ludziom, ktorym na tyle poszczescilo sie w
                  > zyciu, ze dostali sie na wymarzone studia bez zajrzenia do ksiazki.
                  Taaaak, na polonistykę dostałabym się na pewno bez zajrzenia do książki...
                  Proszę, nie wmawiaj mi, że gdzieś napisałam, że nie zaglądam do książek, a na
                  studia dostaję się dzięki "zdolności" i "elokwencji". Zdolność i elokwencja bez
                  wiedzy ogólnej i oczytania nie zdziałają nic... z pustego i Salomon nie naleje.
                  Moje posty miały jedynie dwa cele:
                  - stwierdzenie, że kursy przygotowawcze nie są konieczne, by dostać się na
                  studia
                  - pokazanie, że są różne przypadki i że trudno generalizować (czyli np. kursy
                  są przydatne, ale nie gwarantują dostania się)
                • tak_zwany Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 04.07.04, 23:30
                  Znowu przypisujesz mi intencje, których nie mam. O co Ci chodzi z tym
                  "kwiecistym językiem" Jak mam pisać, żeby nie "udowadniać totalnej abnegacji"
                  czytelników moich postów? Monosylabicznie? Piszę tak, aby do moich konkretych
                  tez można się było odnieść i je skrytykować. Ty zamiast tego próbujesz narzucić
                  mi kierowanie się jakimś dziwnym i obcym mi sposobem myślenia. Jeszcze raz
                  powtarzam: dyskusja, która się tu toczy dotyczy szans na dostanie się na studia
                  bez kursów przygotowawczych. Swoimi postami próbuje pokazać, iż główna teza jest
                  nieprawdziwa. Dla zilustrowania tego przytoczyłem swój przypadek, tak jak to
                  zrobili inni. Pisząc spodziewałem się, że ktoś zareaguje tak jak Ty i dlatego
                  opatrzyłem to komentarzem "jeśli tak lubicie przykłady...". Przepraszam, że się
                  dostałem, czy mam z tego powodu siedzieć cicho, założyć zgrzebny wór i twierdzć,
                  że "bez kursów ani rusz"? To co piszę ma określony cel - pokazanie pewnego
                  podejścia do problemu przygotowywania się do egzaminów.

                  Nie wiem, co Manianka myślała, kiedy tworzyła ten temat. Może chciała się
                  wyżalić, a może miała na celu rozpętanie tej dyskusji. Ja potraktowałem topic
                  poprzez pryzmat tytułowego stwierdzenia - i do tego odnoszą się treści, które tu
                  umieszczam. Gdyby chodziło o pocieszanie, nie odzywałbym się - nie jestem w tym
                  dobry a i ze mną nie jest najlepiej. Nie wiem, czy to co tu piszę dołuje innych.
                  Jeżeli tak, to przepraszam, ale nie mam na to wpływu. Moim celem jest opisywanie
                  rzeczywistości, a nie dołowanie kogokolwiek. Nie mam wpływu na to, jak ktoś
                  psychicznie odbiera moje posty. Nie rozumiem więc, o co Ci chodzi - zapewne masz
                  rację co do absolwentów, ale czy to ma być powód, aby nie opisywać
                  rzeczywistości, czy dyskutować o niej?
                • el_presidente666 Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 05.07.04, 00:10
                  Toxic: ale teraz to Ty jednak troszeczkę wyluzuj, bo w pierwszej części Twój
                  wywód to samo gdybanie ("być może"; "chyba"; "myślę, że", etc. - po co to, takie
                  zdania są w ogóle nieinformatywne), a w drugiej - jakiś manifest polityczny w
                  stylu leppera ("tysiące młodych ludzi.. cośtam").

                  gdy ktoś jest naprawdę zdolny to wie co robić i sobie poradzi. jak na razie nie
                  odezwał się tu żaden "zdołowany student".

                  a jeśli piszesz, że:

                  > Wiem, bo sama to przerabialam pare lat temu.

                  to znaczy, że studia masz już za sobą, co w szczególności nie uprawnia Cię do
                  wygłaszania opinii typu:

                  > To forum nie moze sluzyc do [...]

                  przypomnę to jest forum Studia, gdzie - jak nazwa wskazuje - studenci i
                  kandydaci dyskutują o studiach. nasza dyskusja mieści się w tych ramach, a Twoje
                  dywagacje już nie bardzo. wszyscy są uprzejmi i nikt nikogo nie obraża, więc
                  może starajmy się zachować dobrą atmosferę, zwłaszcza że jest lato, trawa
                  zielona, słońce za oknem świeci (no może akurat nie o tej porze :) ale jest
                  wiele lepszych rzeczy do roboty niż spory o to czy hipotetyczny czytelnik tego
                  forum mógł czy nie mógł poczuć się obrażony takim czy innym postawieniem sprawy.

                  pozdrawiam.
            • tawananna Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 04.07.04, 22:56
              > Rad (madrych) udzielaja osoby, ktore moim zdaniem nie patrza
              > realnie na zaistniala na rynku absolwentow sytuacje, ktora jest niewatpliwie
              > trudna. Mysla tylko z perspektywy: patrzcie jaki ja jestem madry dostalem sie
              > na 3 kierunki z tzw. palcem w d... jesli macie w ten sposob pocieszac
              > zalamanych niekiedy ludzi to powodzenia, ale na pewno nie zyskacie przez to
              > przyjaciol.
              Po pierwsze, dostałam się na 4 ;P. Po drugie, jutro mam wstępne i spore szanse,
              że po ogłoszeniu wynikó będę załamana. Po trzecie, zamiast pocieszać, dałam
              konkretne rady, w tym wypadku złożenie odwołania, o czym nie wspomniał nikt
              inny - a do sukcesu brakowało przecież tylko pół punktu! Po czwarte, jeśli
              uważasz, że piszę tu na forum tylko po to, by zakomunikować, jaka to jestem
              genialna, skoro dostałam się na ileś kierunków, grubo się mylisz. Napisałam o
              sobie tylko dlatego, żeby pokazać, że kurs przygotowawczy nie jest potrzebny do
              tego, by znaleźć się na liście przyjętych. I nie dostałam się "z tzw. palcem w
              d..." - do, że nie chodziłam na kurs i nie kułam na ostatnią chwilę nie znaczy,
              że przez całe liceum olewała naukę.

              I wierz mi, patrzę realnie... Właśnie dlatego staram się nie generalizować i
              pokazywać, że są różne osoby i różne przypadki, o czym wielokrotnie
              wspominałam. Mam kolegę, który dostał się na polonistykę i kursy bardzo mu
              pomogły - dowiedział się, jak się przygotować do egzaminów, jakie książki warto
              przeczytać, na co zwracać uwagę na rozmowie itd. Ale znam też osoby, które
              chodziły na dokładnie te same kursy i nie dostały się. I ludzi, którzy dostali
              się, chociaż nie byli na żadnych kursach. Powtórzę jeszcze raz - nie
              generalizujmy! A cały wątek, z mojej strony przynajmniej, sprowadza się do
              tego, że zamiast płakać za nieodbytymi kursami, trzeba działać - najpierw pisać
              odwołanie, a w razie niepowodzenia - zabrać się do nauki. Bo nie ma nic
              gorszego, niż siąść i płakać, złorzecząc na dawne liceum. Liceum zmienić się
              już nie da. Nie po maturze.
              • Gość: kajka Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe IP: *.net 05.07.04, 14:37
                Zalezy jakie kursy,na jaki kierunek i kto na nie chodzi.
                • tak_zwany Re: Studia bez kursów - jak najbardziej możliwe 05.07.04, 14:39
                  Lapidarne i trafne ujęcie całej dyskusji...:-)
    • Gość: gagus Studia bez kursów??? Oczywiście, że MOŻLIWE IP: *.autocom.pl 05.07.04, 14:44
      jak najbardziej możliwe... jestem tego dowodem! Nie chodziłam na żadne kursy i
      dostałam się! Dodam jeszcze, że nie chodziłam też na żadne korepetycje i za
      bardzo do egzaminów się nie przygotowywałam. Po maturze zrobiłam tylko testy z
      zeszłego roku i tyle. Ponadto dodam, że nie chodziłam do najlepszego LO, a
      zwykłego i nie miałam najlepszych ocen, choć raczej dobre.
      • Gość: ttt Re: Studia bez kursów??? Oczywiście, że MOŻLIWE IP: *.wola.net.pl / 217.96.45.* 05.07.04, 15:19
        no to masz cholerne szczęscie chociaż oczywiście nie podważam twojej
        inteligencji:)
        • tak_zwany Re: Studia bez kursów??? Oczywiście, że MOŻLIWE 05.07.04, 15:26
          Szczęściu trzeba pomagać, a ja nie uważam kursów, za najlepszy sposób...
          • Gość: silver Re: Studia bez kursów??? Oczywiście, że MOŻLIWE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 15:31
            a i chcialam jeszzce powiedziec, ze w ogole to zalezy od kazdego indywidualnie.
            ja np lubie najbardziej uczyc sie sama.z wykladow niezbyt kozystam.

            mam kolezanki, ktore spotykaja sie co weekend i ucza sie w grupach5
            osobowych.ja tak niepotrafie.

            inni lubia ksiazki gdzie fakty sa niemalze wypunktowane, natomiast inni lubia
            kiedy cos jest przedstawione przy pomocy barwnego jezyka, tak ze na stronie
            textu jest tylko 5linijek do zapamietania.

            tak wiec-dla jednego kursy to pomylka, dla innych zbawienia
            • tak_zwany Re: Studia bez kursów??? Oczywiście, że MOŻLIWE 05.07.04, 15:39
              Można i tak. Ja jednak wierzę w samokształcenie.
        • Gość: silver Toxic-brawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 15:28
          chcialbym sie powiedziec 2rzeczy:
          1. ciekawa jestem gdzie zdawala ta osoba, ktora zrobila tylko 1test z zeszlego
          roku i sie dostala
          2. ktos wspominal,ze mozna sie dostac na oblegane uczelnie bez przygotowania.
          no jasne, mozna.musisz miec bardzo duuuuuzo szczescia, tylko jest jedna
          kwestia:ciekawa jestem jaks ie na tych studiach osoba utrzyma, bo wiedza na
          egzamin jest podstawa do podjecia wiekszosci studiow!
          • Gość: gagus Re: Toxic-brawo IP: *.autocom.pl 05.07.04, 16:01
            zdawałam na finanse i bankowośc na AE w Krakowie...
            i chciałam zauważyć, że testy na AE w tym roku byly analogiczne do tych z
            zeszłego... te same typy zadań, zastosowanie tych samych wzorów itd. Poza tym
            przerobilam pare testów z zeszłego roku, bo na AE zawsze jest więcej egzaminów,
            ale całe przygotowanie zajęło mi dwa popołudnia... A poza tym przedmioty
            egzaminacyjne zdawałm na maturze, więc je umiałam skoro maturę zdałam.
            • Gość: gagus Re: Toxic-brawo IP: *.autocom.pl 05.07.04, 16:03
              sprawdziłam, że tych testów było po 6 z każdego przedmiotu, ale ja zrobiłam po
              4 bo na więcej nie starczyło mi siły ani czasu.
    • vicca3 Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 05.07.04, 15:48
      Oczywiście, że można się dostać na studia bez uczęszczania na kursy.Ja nie
      należę co prawda do tych, którzy sami przygotowywali się do egzaminów szczerze
      mówiąc nie żałuję że przez kilka miesięcy każde sobotnie przedpołudnie
      poświęcałam na naukę wos-u i historii, ale na moim kierunku (socjologia;)jest
      spora grupa ludzi, którzy dali sobie radę bez kursów, więc wszystko jest
      możliwe:)a tak na marginesie tego typu zajcia nie dają żadnej gwarancji, od
      czasu do czasu trzeba przysiąść do książek, przejrzeć notatki,zrobić testy z
      lat poprzednich (niestety nie każdy wydział je udostępnia) , bo bez tego raczej
      trudno znaleźć się na liście przyjętych ( na szczęście nie warto liczyć;)
      • Gość: leelee Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 16:44
        tak czytam i czytam i dochodze do wniosku,ze niektorzy sa tak denni,ze nie
        wierze ze sie gdziekolwiek dostali!dwa popoludnia na nauke do egzaminu.a ilu
        buylo kandydatow?0,005 na miejsce? to zmarnowales/as 2popoludnia
        • tawananna Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 05.07.04, 18:55
          > tak czytam i czytam i dochodze do wniosku,ze niektorzy sa tak denni,ze nie
          > wierze ze sie gdziekolwiek dostali!

          Wskaż, o kim mówisz...

          dwa popoludnia na nauke do egzaminu.a ilu
          > buylo kandydatow?0,005 na miejsce?

          W moim wypadku co prawda nie 10 czy 20, ale i nie 0,005... I naprawdę nie
          miałam potrzeby uczyć się dłużej - tydzień czy kilka to wystarczająco dużo, by
          zrobić sobie powtórkę. Ze wszystkich egzaminów na studiach do tej pory tylko do
          jednego uczyłam się dłużej niż dwa dni... (co nie znaczy, że siadałam do nauki
          bez żadnej wiedzy...)
          • Gość: leelee Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 19:04
            a co studiujesz?
            • Gość: Tawananna Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.04, 19:34
              MISH na UAM. Z filologią polską jako kierunkiem wiodącym (+ inne przedmioty).
              • Gość: leelee Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 21:51
                naprawde masz inne przedmioty?!wow!no na moje studia trzeba bylo wlozyc
                zdecydowanie wiecej pracy
                • Gość: Tawananna Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.04, 23:36
                  > naprawde masz inne przedmioty?!wow!
                  To miała być ironia? Przepraszam... nie wyłapuję takich subtelności... :/

                  no na moje studia trzeba bylo wlozyc
                  > zdecydowanie wiecej pracy
                  Z ciekawości - jakie?
                  • Gość: toxic Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 00:02
                    Przygladam sie Waszej dyskusji i powiem szczerze, ze smiech mnie ogarnia, gdy
                    obserwuje wywody niektorych osob. Zdaja sie byc strasznie pewni siebie, co nie
                    do konca poplaca. Ludzie, troche wiecej pokory!!!
                    • tak_zwany Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 06.07.04, 00:06
                      Panie, panie!!! (no chyba że jesteś Pani) Może byś w końcu napisał(a) coś
                      konkretnego? Może tak, bezpośrednio, komu trzeba pokory i dlaczego? (czy już
                      nie jest kwieciście, czy jeszcze za bardzo?)
                  • Gość: toxic Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 00:12
                    Do el_presidente666

                    To forum, jak sam/a zauwazyles/las jest po to, aby wyrazac swoje opinie. Ja
                    nikogo nie obrazam, tylko dosadnie wypowiadam swoje zdanie. Moze nie wszyscy
                    maja odwage to zrobic. Forum jest dla wszystkich, nie tylko aktualnych
                    studentow, badz przyszlych studentow. Fakt, ze stresy egzaminacyjne na studia
                    mialam pare lat temu, nie znaczy, ze nie moge wypowiedziec sie na dany temat. A
                    Twoje stwierdznie, ze, tu o ile pozwolisz zacytuje Twoja wypowiedz skierowana
                    pod moim adresem:
                    "studia masz już za sobą, co w szczególności nie uprawnia Cię do
                    wygłaszania opinii"
                    wydaje mi sie byc totalnie nie na miejscu. Jesli nie podobaja Ci sie moje
                    opinie, nie musisz sie z nimi zgadzac, ale nie mozesz zabronic mi ujawniania
                    ich na forum. Pozdrawiam
                    • tawananna Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 06.07.04, 18:56
                      > To forum, jak sam/a zauwazyles/las jest po to, aby wyrazac swoje opinie. Ja
                      > nikogo nie obrazam, tylko dosadnie wypowiadam swoje zdanie.

                      Ja też wyraziłam swoje zdanie. I zostałam oskarżona, że dołuję innych i w ogóle
                      moje posty są zupełnie nie na miejscu :/...
                      • Gość: toxic Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 20:19
                        Przepraszam Tawanno, ale moj ostatni post nie byl skierowany do Ciebie...
                        • Gość: Tawananna Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.04, 00:51
                          Wiem. Ale skoro piszesz, że każdy ma prawo wyrażać swoje poglądy itd., to
                          chciałam przypomnieć, że jeszcze niedawno dałeś mi do zrozumienia, że moja
                          wypowiedź jest nie na miejscu...
                    • el_presidente666 toxic, 06.07.04, 20:31
                      > Twoje stwierdznie, ze, tu o ile pozwolisz zacytuje Twoja wypowiedz skierowana
                      > pod moim adresem:
                      > "studia masz już za sobą, co w szczególności nie uprawnia Cię do
                      > wygłaszania opinii"
                      > wydaje mi sie byc totalnie nie na miejscu.

                      -----

                      wyrwałaś moją wypowiedź z kontekstu, napisałem dokładnie tak:

                      -----

                      to znaczy, że studia masz już za sobą, co w szczególności nie uprawnia Cię do
                      wygłaszania opinii typu:

                      > To forum nie moze sluzyc do [...]

                      -----

                      chodzi mi konkretnie o to, że:

                      gdyby przyszedł na to forum ktoś kto się nie dostał na studia w tym roku, pomimo
                      że się uczył - mógłby się przyczepić do niektórych wypowiedzi tutaj (w tym
                      moich). zrozumiałbym - stres poegzaminacyjny, itd.

                      ale jeśli czepia się ktoś, bez obrazy, pod trzydziechę, kto egzaminy ma już
                      dawno za sobą... i poucza, że nie powinno się czegoś mówić, bo *teoretycznie*
                      ktoś się może poczuć obrażony... a wreszcie potem wygłasza ex cathedra
                      stwierdzenia do czego nie jest to forum - *to* mi się nie podoba - i swoje
                      zdanie podtrzymuję.

                      mam nadzieję że teraz już sobie wyjaśniliśmy i możemy przejść do spraw bieżących :)
        • Gość: gagus Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.autocom.pl 05.07.04, 20:05
          kandydatów było 6,7 na miejsce
    • Gość: kaiko Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 19:05
      nie chodzilem na żadne kursy przygotowawcze. nie wydałem nawet grosza na korepetycje. uczylem sie sam w domu i dostalem sie na informatyke na wydziale mat i inf UJ
      • Gość: gaja Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 14:49
        hmm, a ja odpowiem tak: chodziłam na kursy przygotowawcze na UW, przez cały
        drugi semestr IV klasy. Na studia sie nie dostałam, a zeby było ciekawiej,
        najgozej poszly mi egzaminy z tych przedmiotów, których uczyłam sie właśnie na
        kursie. Z czego to wynikało? Kursy byly kiepsko przygotowane (ale nie
        merytorycznie) tzn. po odsiedzeniu 5 godzin wychodzilo sie strasznie znużonym,
        zmęczonym itd. gdyż kurs był tylko i wyłącznie w formie wykładów, z których po
        zrobieniu kilkustronicowej notatki nic nie pozostawalo w głowie. Aby taki kurs
        mógł dac jakikolwiek efekt - należało po prostu samemu sie uczyć w domu, czytać
        notatki, wałkować testy itd. sam kurs - dal mi jedynie pewne wskazówki z jakich
        książek warto sie uczyc, na co zwracać szczególną uwagę itd.
        Ale wszystko sprowadza sie do tego, ze zaden najlepszy kurs ani korepetycje nie
        zastąpią samodzielnej nauki!!!No chyba ze ktos jest geniuszem który zapamiętuje
        wszystko dokładnie po wysłuchaniu wykładu/przeczytaniu raz rozdzialu w książce,
        w takim razie gratuluję.
        Ja gdybym posiadała taką wiedzę wcześniej, byc moze dostalabym sie na studia.
        A tak to roczek przerwy....
        • Gość: jojo Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.04, 21:50
          CZy moge sie dowiedziec jakie kursy sa najlepsze jesli idzie sie na
          politechnike?
    • ninusia6 Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 07.08.04, 12:58
      Hej.. ja moge powiedzieć ze chodziłam na kursy przygotowawcze byly one
      ogranizowane przes uniwerek, uczęszczalam na historie i WOS... i dostałam sie
      na socjologie. Jednak kursy daly mi duzo pewnosci z calkiem innej strony, fakt
      wyklady byly dosc nudne i potwornie meczace, odbywaly sie w weekendy jednak
      daly mi przedewszystkim komfort co chodzi o konstrukcje testów, nawet same
      oswojenie sie z gmachem uniwerku, poznalam wielu ciekawych i sympatycznych
      ludzi z ktorymi pozniej mialam przyjemnosc pisac ten gezamin, a widok znajomej
      twarzy kilka lawek odemnie tez dawal pewnien komfort.. mysle ze kursy to
      przedewszystkim przygotowanie psychiczne do egzaminow a pozniej studiowania, z
      notatek zapisanych na wykladach niewiele sie uczylam najwazniejsze byly ksiazki
      i to nie jednego autora... tak wiec zachecam przyszlorocznych maturzystow do
      zapisywania sie :)
    • psyche84 Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 09.08.04, 09:26
      Ja dostalam sie w tamtym roku na prawo na UW i tez na zadne kursy nie
      uczeszczalam...Malo tego, nawet na fakultety z historii nie chodzilam, gdyz
      mialam na pienku z nauczycielem...;)
    • Gość: ania Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 15:31
      hehehe ja w tym roku zdawałam do Kolegium Języka Biznesu w Katowicach,
      chodzilam na kurs przygotowawczy, na korki i duzo uczylam sie w domu....a na
      egzaminie nie bylo nic z tego co sie uczylam.Nie wierze w kursy....tylko w
      lapowki
    • facecja Re: Studia bez kursów??? Niemożliwe 17.09.04, 17:13
      wybrałaś dość popularne kierunki, nie wiem, ile osób było na 1 miejsce np. na
      dziennikarswie czy na anglistyce, ale obstawiam, że ponad 10 - nie mylę się?

      mówiąc obrazowo: musisz pokonać 9 osób, musisz na ich tle się jakoś wykazać,
      żeby komisja od razu Cię dostrzegła i zdecydowała przyjąć

      zakładasz przy tym, że licea w tym kraju, albo np. w Twoim województwie byłyby
      na tym samym, idealnie równym poziomie, każde z nich wymagałoby sporo od ucznia
      i każda z tych 10 osób byłaby idealnie przygotowana do egzaminu - a przyjęta
      może być tylko 1, tak wiec musi się wykazać wiedzą zdobytą poza liceum. Tutaj
      kłania się praca samodzielna, zainteresowania, tym bardziej w kontekście tych
      kierunków, na które zdawałaś: jesli interesuje Cię dziennikarstwo, to jeśli
      lekkości pióra nie nabrałaś przez 4 licealne lata, to tym bardziej nie
      nabierzesz jej na kursach, podobnie z językiem obcym czy ogólnie pojętą wiedzą
      humanistyczną.

      podsumowując: zgadzam się częściowo z Tobą - samo liceum nie przygotowuje Cię
      do studiów, owszem zdarzają się wspaniali nauczyciele, ale powiedzmy sobie
      szczerze ile z nas miało na świadectwie zupełnie niezasłużone 4 czy 5.
      Natomiast nie zgodzę się, że tak niezbędne są kursy - dużo bardziej przydatne -
      oczywiscie jeśli chodzi o nauki humanistyczne - są wcześniej nabyta wiedza,
      umiejętnosć uczenia się itp. Sama znam przypadki odób, które chodziły na kursy
      przygotowawcze - nie jakieśtam organizowane przez szkoły prywatne, tylko te
      organizowane przez wydział - i się nie dostały i mówiły, że masa ich znajomych
      z kursów też się nie dostała. A byli pewni, że za te 400 zł. kuipą sobie
      miejsce na studiach.
    • facecja c.d. 17.09.04, 17:25
      aha - jeśli do przyjęcia zabrakło Ci prau punktów, to to wcale nie oznacza, że
      byłaś za słabo przygotowana, że masz niekompletną wiedzę - to oznacza tylko i
      wyłącznie, że Ci się nie poszczęściło - bo np. 2 razy strzeliłas niecelenie, a
      ktoś kto Cię wyprzedził na liście strzelał 5 razy - i za każdym razem celnie
    • Gość: Ligia Re: Studia bez kursów??? Możliwe :-) IP: *.mosar.pl / *.mosar.pl 17.09.04, 17:25
      Chodziłam na kurs przygotowujący do egzaminu na prawo ;d Może by mi coś dał,
      ale zdawałam na UG ;-) Natomiast zdałam na psychologię bez żadnych kursów, co
      więcej, moja koleżanka zdała również, ona chodziła na kurs, była pierwsza na
      liśćie (z 3 osobami), ale żadna inna osoba z jej grupy się nie dostała. A
      kolejna moja koleżanka zdobyła 13 punktów mniej niż ja, mimo, że na kurs
      uczęszczała. Kursy to wyciąganie pieniędzy- jeśli tylko ma się materiały z lat
      ubiegłych i podręczniki to wystarczy samemu troszkę się pouczyć ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka