Dodaj do ulubionych

Politechnika Gdanska, "Z tej matni..." - WNIOSKI

IP: 209.234.157.* 11.11.02, 00:18
Po raz kolejny wiele zarzutow pojawilo sie pod
adresem studentow, osob protestujacych przeciwko
choremu sytemowi na PG, a takze autorce artykulu.
Chcialbym odniesc sie do niektorych z nich.

1. "Studenci sie nie ucza"

Studenci sa rozni - to jest oczywiste. Studiuje
Informatyke na ETI. U nas nie da sie nie uczyc.
Zdarzaja sie farciarze, ktorzy niewiele robia,
przechodza przez kolejne egzaminy, maja duzo
szczescia, ale rzeczywistosc wyglada tak, ze
zdecydowana wiekszosc studentow (pierwszych lat) to
wraki psychiczne i fizyczne. Wystarczy spojrzec na
ludzi z ETI - zaniedbani, podkrazone oczy,
przemeczeni i zestresowani. Uogolniam, oczywiscie,
ale jezeli ktos mowi, ze studenci ETI sie nie ucza,
to albo nie zna naszego srodowiska albo nigdy nie
studiowal na ETI albo skonczyl studia xx lat temu i
nie wie, co sie teraz wyprawia.

Na naszym wydziale sa ludzie, ktorzy pomimo tego, ze
ciezko pracuja nie sa w stanie sobie poradzic z
niektorymi przedmiotami. I jezeli czytam teksty, w
ktorych ktos pisze, ze studenci sie nie ucza, to
nasuwa mi sie pytanie - jak to sie dzieje, ze
przyjmuje sie na PG ludzi, ktorzy maja problemy z
nauka??? Kazdy rozsadnie myslacy czlowiek zada sobie
to samo pytanie. No jezeli przyjmuje sie kandydata,
ktory w Pcinie Dolnym mial same szostki a egzaminy sa
dla niego bariera nie do przebicia, to mamy juz
przyczyne czesci problemow!

Wladze Politechniki Gdanskiej, tworzac bledny system
selekcji, sa winne temu wszystkiemu.
- od 4 lat przyjmuje sie na nasz kierunek coraz
wiecej studentow (od 140 do ponad 200 teraz)
- liberalizuje sie zasady usuwania mniej zdolnych
sluchaczy (mozliwosc powtarzania I semestru... za
pieniadze oczywiscie; zwiekszenie z 1 do 2
przedmiotow nie zaliczonych na I sem, po ktorych nie
usuwa sie takiego delikwenta z uczelni itd.)
Po co sie to robi? Ano po to, zeby WYLUDZAC pozniej
pieniadze. Zamiast zaostrzyc zasady zaliczania I sem.
czy I roku, to wciaga sie ludzi na dalsze semestry po
to, zeby zainkasowac gotowke za repety. To ma krotkie
nogi, bo wiadomo, ze trzeba polowe studentow
wyrzucic, gdyz nie ma miejsc w labolatoriach. Robione
jest to z premedytacja. To nie wina studenta, ze
pomimo tego, iz uczy sie on intensywnie, nie jest w
stanie zdac egzaminow. To wina uczelni, ze takiego
czlowieka przyjeto na PG i dano mu nadzieje na
mozliwosc ukonczenia cenionego kierunku. Pozniej robi
sie "zautomatyzowana" czystke. Tylko dlaczego tak
pozno? Pieniazki...
Tak wiec pan Rektor i spolka zamiast narzekac na
studentow powinni sie zastanowic, gdzie lezy
przyczyna tego stanu! Tyle ze pan rektor jest
intelektualnie ograniczony, bo jego wyobraznia
sprowadza sie jedynie do umiejetnosci policzenia
jakiegos skomplikowanego zadania, lecz wyciagnac
wlasciwe wnioski z ZYCIA juz nie potrafi. Ale za to
kalendarz ma... I kto tu jest infantylny...

2. "Studenci nie maja podstawowej wiedzy z niektorych
przedmiotow"

No pewnie, bo jesli zmagaja sie z jakas absurdalna
kobyla, ktora nie jest nikomu do niczego potrzebna,
jesli prowadzacy zamiast wykladac bredzi
niezrozumiale przy tablicy, ksiazek brakuje w
bibliotece, to pozniej trudno sie dziwic, ze ludzie
oblewaja. KTO JEST ODPOWIEDZIALNY ZA TO, ZE POLOWA
STUDENTOW NIE ZALICZA JAKIEGOS PRZEDMIOTU? Odpowiedz
jest prosta - WYKLADOWCA. Bo ktoz inny ma za zadanie
przekazanie wiedzy? Sprzataczka? Wsrod studentow jest
troche lewusow - to jest oczywiste, ale na naszym
wydziale jest to znikoma liczba. Ci ludzie potrafia
imprezowac, bawic sie, pic alkohol, ale to nie
znaczy, ze oni sie nie ucza.

Na Informatyce mialem w wiekszosci oceny dobre, b.
dobre i celujace z przedmiotow dotyczacych
programowania i o malo nie wylecialem przez
idiotyczne kobyly, ktore z informatyka nie maja nic
wspolnego. A jak sprawa wygladala z Kamilem P.? 3
lata go meczyl pan dr Czeslaw S. z TOiS. Przedmioty,
ktore sa najmniej wazne z punktu widzenia informatyka
sa najwiekszymi kobylami na naszym kierunku, a z
kolei sprawdzanie wiedzy z programowania wyglada tak,
ze polowa studentow Informatyki nie potrafi
programowac! Chyba sie komus pomieszalo w glowie w
okreslaniu gradacji waznosci przedmiotow! To jest
jednoczesnie smieszne i zalosne.

Jeszcze kilka slow o wykladowcach. Trudno sie czegos
nauczyc, jesli pan Witold M. - szef jednej z katedr
pyta sie na laborce do czego sluzy funkcja printf() w
jezyku C a sam uczy bzdur. Komedia! I taki czlowiek
pozniej oblewa studentow, nie znajac podstaw
programowania! Po co sie utrzymuje tych
postPRLowskich nieudacznikow?? Chcecie dazyc do
Europy a kazecie nam sie uczyc bzdur, zawalacie nas
masa bezmyslnej teorii a pozniej macie do nas
pretensje, ze nie dajemy rady i jeden student z
drugim przychodzi na egzamin z TOiS i nie ma pojecia
nawet o podstawach tego przedmiotu.

Wykladowcy, doktoranci twierdza, ze w wiekszosci
studenci sa glupi, dziecinni, maja slaba wiedze,
przeszkadzaja na wykladach itd. Jezeli ktos z Panstwa
tak twierdzi, to zapraszam na wyklad prowadzony przez
dr hab. inz. Jerzego Kaczmarka. Tylko zanim
wejdziecie do sali by zobaczyc, jak jest prowadzony
wyklad przez tego czlowieka, to ukloncie sie do pasa
przed nim i powitajcie go z wszelkimi honorami, bo za
chwile okaze sie, jakimi to WY jestescie miernotami
(zwracam sie do tych madrali, co obwiniaja studentow
o wszystko). Pan dr Kaczmarek prowadzi wyklad
DOSKONALE. Studenci wala do niego tlumami, z
zainteresowaniem przysluchuja sie wykladom. Jak to
sie dzieje, ze nie ma studenta, ktory narzekalby na
ten przedmiot i prowadzacego? Dzieje sie tak, bo p.
dr nie jest zakompleksionym PRLowskim profesorkiem,
ktory oklada nas zbedna teoria. Wyklada on z pasja i
robi to umiejetnie. Facet interesuje sie technikami
wykladania - tak aby studenci czegos sie nauczyli.
Czy wiecie Panstwo, ze wykladowca, o ktorym pisze
robi co roku ankiete i pyta sie studenow o ocene jego
osoby i wykladu (tak bylo w zeszlym roku)?? UCZCIE
SIE doktoranci i inni mierni nauczyciele jak nalezy
postepowac! Nie ma osoby, ktora nie szanowalaby pana
Kaczmarka! Szczerze doradzam udanie sie na jego
wyklad - chocby z ciekawosci. Ale jak znam zycie, to
i tak zaden "wielki" profesor nie pofatyguje sie i
nie sprobuje cos zmienic w sobie. I przez nastepne 10
lat ze 30%-50% studentow bedzie oblewac takie
genialne przedmioty jak Analiza matematyczna, Teoria
Obwodow i Sygnalow, Zlozonosc Obliczeniowa Algorytmow
itd. itd. itd. Po prostu rzygac sie chce, jak sie
widzi jak sa prowadzone zajecia z tych przedmiotow i
czego nas sie (nie)uczy.

ZMIENCIE WRESZCIE PROGRAM STUDIOW!

3. "System punktowy jest dobry"

Jest swietny, tylko po co on jest? Tylko dlatego ze w
Unii Europejskiej cos takiego funkcjonuje? No i co z
tego? Mamy przyjmowac kazda bzdure z UE? Kiedys
gonilismy Zwiazek Radziecki a teraz gonimy Unie
Europejska. Skonczymy tak samo. Trzeba MYSLEC, jak
sie cos przyjmuje z zachodu. To ze w UE stworzono
ustawe o wchodzeniu na drabine lub prostowaniu
bananow, to nie oznacza, ze w Polsce rowniez ma cos
takiego funkcjonowac.
Byc moze sytem punktowy ma jakies plusy. Nie
zglebialem tego tematu. Ale widze, ze u nas system
punktowy jest po to, by WYCIAGAC OD STUDENTOW
PIENIADZE. I tyle.

4. "Komisja majaca za zadanie zbadanie przyczyn
tragedii na PG stwierdzila..."

Komisja byla rewelacyjna... Tak jak i wnioski. Mozna
je sobie wsadzic w... nos. Gdyby ktorys z tych
ciemniakow we wladzach uczelni pomyslal, to zrobilby
anonimowa ankiete i mialby wszystkie problemy. A tak
wzieli jakas bande lizusow uczelnianych, ktorzy
pewnie z wielka checia uprawialiby seks oralny
(delikatnie to formulujac) z profesorem dla zdobycia
sympatii i wnioski sa takie, ze wyniki prac komisji
tchna cyrkowym komizmem. Jak pierwszy raz
przeczytalem te brednie, to myslalem ze spadne z
krzesla... R
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka