mam dosyc

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 19:11
Jestem teraz na czwartych z kolei studiach - pierwsze rzucilam gdy zorientowalam sie ze jednak
wolalabym byc gdzie indziej, potem niepowodzenie na egzaminie wstepnym i znow rok
przesiedzialam na nieodpowiednich studiach. Obiecalam sobie ze kolejna zmiana bedzie
ostatnia, przeciez chce studiowac to co mnie interesuje... ale znow problemy, glownie natury
psychologicznej, deprecha, znow decyzna by skonczyc studia zanim one wykoncza mnie.
Nie wytrzymalam dlugo. Swiadomosc ze mialabym skonczyc edukacje na szkole sredniej, ja taka
"madra i zdolna"... i znow optymistycznie sadzilam ze tym razem musi sie udac... Jestem w czasie
odejscia nr 4... i mam dosc. Powinnam niedlugo konczyc studia a ja ledwo je zaczelam. Chcialabym
byc gdzie indziej, byc kims innym a jednak nie moge bo MUSZE je skonczyc. Nie moge po raz kolejny
zawiesc rodzicow. Zreszta co robic jesli nie studiowanie. Chyba jestem tu, gdzie nie o konca
chcialabym byc, bo nie mam alternatywy, pomyslu na zycie. Mowi sie by isc za marzeniami - a jesli ja
nie mam juz marzen? Mam dosyc tego wszystkiego a nie widze wyjscia...
Po co pisze to... sama nie wiem...
    • glossa Re: mam dosyc 26.04.03, 21:18
      > Nie wytrzymalam dlugo. Swiadomosc ze mialabym skonczyc edukacje na szkole sredniej, ja taka "madra i zdolna"... i znow optymistycznie sadzilam ze tym razem musi sie udac..

      Czy to Twoja świadomosc czy swiadomosc Twoich rodzicow?

      > Chcialabym byc gdzie indziej, byc kims innym a jednak nie moge bo MUSZE je skonczyc.

      Musisz, czy rozkazano Ci?

      > Nie moge po raz kolejny zawiesc rodzicow. Zreszta co robic jesli nie studiowanie.

      No wlasnie....Robic mozna bardzo duzo. Swiat na spelnianiu niespelnionych marzen rodzicow sie nie konczy...

      Posluchaj,zrob sobie przerwe. Nie zaczynaj kolejnych studiow bo i tak je rzucisz, jezeli tak naprawde nie wiesz, co chcesz w zyciu robic. A poza tym, po skonczeniu studiow bedziesz musiala sie czyms zajac, bo na nich Twoje zycie sie nie konczy. Zatem: stop.

      Rok - pracy? a moze proba odszukania siebie? Jedno powiem Ci szczerze: posluchaj rady profesjonalisty, nie niespelnionych rodzicow/cioc/babc etc., tylko profesjonalisty, ktory pomoze Ci wybrac kierunek, w ktorym masz podazac. Nie jest zle, bo masz cel, tylko nie wiesz jak go zrealizowac, zgubilas sie po prostu. Nikt, powtarzam, NIKT nie kaze Ci skonczyc studiow jak najszybciej, bo inni juz koncza etc. To Twoje studia, Twoje plany, Twoje zycie!
      • forward Re: mam dosyc 26.04.03, 23:25
        Jeżeli masz możliwości i rodzice jeszcze chcą na ciebie łożyć to studiuj jak
        najdłużej i zmieniaj kierunki. Może znajdziesz coś dla siebie i nie sugeruj się
        wiekiem.
        Czasem warto iść do dobrego psychologa, może to problem stresu, a może nie
        potrafisz odkryć w sobie jakiś zdolności które na pewno masz i których sobie
        nie uświadamiasz. Musisz lepiej poznać samą siebie.
        Powodzenia.




        Forward
      • Gość: Kacha Re: mam dosyc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 22:16
        > Czy to Twoja świadomosc czy swiadomosc Twoich rodzicow?

        Moja, jak powtarza moja mama - to moje zycie i powinnam robic to co sama uznam za stosowne. Sama czuje potrzebe
        studiowania bo... nie wiem, czulabym sie gorsza, glupsza, zabyt glupia by zaliczyc pare lat studiow? Mialam kiedys
        ambicje skonczyc nie tylko studia ale moze i doktorat. Wiem, ze nie jest to ponad moje mozliwosci, przynajmniej te
        "intelektualne" (choc jednoczesnie mam przerazajaco niska samoocene, to dziwne uwazac sie za intelegentna osobe
        a jednoczesnie uwazajac ze kazdy ma mnie za idiotne i zupelna plycizne intelektualna). Wyznaje zasade ze nic nie
        jest zbyt trudne by nauczyc sie tego, zrozumienie to kwestia czasu i motywacji (przynajmniej w wiekszosci
        przypadkow ;))

        > > Chcialabym byc gdzie indziej, byc kims innym a jednak nie moge bo MUSZE je
        > skonczyc.
        >
        > Musisz, czy rozkazano Ci?

        Nie, a jednoczesnie... czuje jednak psychiczny przymus. Po dziennych, przyszla pora na zaoczne potem na
        eksternistyczne studia, wiec odplatne. Decyzja by skonczyc moje beznadziejne proby bylaby jednoczesnie
        wyrzuceniem paru tysiecy w bloto. I choc moglabym oczywiscie powiedziec stop... nie moge sobie na to pozwolic.
        Ogolnie masz racje - przyczyna moich rozterek sa rodzice ale chca dla mnie jak najlepiej, nie moglabym ich zawiesc
        wlasnie dlatego.

        > No wlasnie....Robic mozna bardzo duzo. Swiat na spelnianiu niespelnionych marze
        > n rodzicow sie nie konczy...

        Jezeli nie potrafie wytrzymac nawet roku na studiach. Kazda chwila jest dla mnie ogromnym stresem, zalatwienie
        czagokolwiek w sekretariacie, prosty telefon jest prawie ponad moje sily. Samoocena przygruntowa, fobia spoleczna,
        nawet chodzenia po ulicy jest juz dla mnie stresem. Kwalifikuje sie jedynie do gruntownej przebudowy
        psychologicznej.

        > Rok - pracy? a moze proba odszukania siebie? Jedno powiem Ci szczerze: poslucha
        > j rady profesjonalisty, nie niespelnionych rodzicow/cioc/babc etc., tylko profe
        > sjonalisty, ktory pomoze Ci wybrac kierunek, w ktorym masz podazac. Nie jest zl
        > e, bo masz cel, tylko nie wiesz jak go zrealizowac, zgubilas sie po prostu. Nik
        > t, powtarzam, NIKT nie kaze Ci skonczyc studiow jak najszybciej, bo inni juz ko
        > ncza etc. To Twoje studia, Twoje plany, Twoje zycie!

        Cel?... Ostatnio moim "celem" jest skonczyc te nedzna egzystencje jak najszybciej. Nie znaczy to ze planuje cos
        konkretnego, to raczej nadzieja ze milosierny los zelse mi "zejscie" we snie,wypadek, smiertelna chorobe itd. Brzmi to
        idiotycznie i zalosnie, oczywiscie. Czytajac sama siebie zdaje sobie sprawe jak niedorzecznie brzmia moje slowa a
        jednoczenie... chyba juz dawno przekroczylam granice realnosci, racjonalnosci. Mam wrazenie ze zyje we snie, z
        dnia na dzien, nie planujac, nie zastanawiajac sie co zrobic z reszta mojego zycia.
        Zycie jest piekne, mogloby byc piekne... ale mam wrazenie ze nie dla mnie. Do niczego w zyciu nie dojde, nie bede
        nigdy dosc odwazna by robic to co chcialabym... zreszta nie pamietalabym chyba juz swoich marzen. Zgubilam je w
        czasie wedrowki po rowni pochylej w odmenty nedzy i rozpaczy (jazke "patetycznie" to zabrzmialo)
        Nie mam dosc motywacji by zyc, nie mam odwagi by zmienic moje zycie, nie mam pomyslu jak uciec od siebie. Studia
        nie sa zrodlem raczej objawem problemow. Nie wiem jzu co mam robic. Moze nie robic nic i czekac...
    • Gość: k Re: mam dosyc IP: *.kabaty.2a.pl 27.04.03, 10:17
      Jeśli masz gdziekolwiek skończone 3 lata studiów, możesz pójść na 2-ltenie
      uzupełniające magisterskie. Wtedy to już "tylko" 2 lata, czyli po roku już
      zostaje tylko rok, czyli nie warto odchodzić
      pzdr, k
Pełna wersja