Gość: kacha
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
26.04.03, 19:11
Jestem teraz na czwartych z kolei studiach - pierwsze rzucilam gdy zorientowalam sie ze jednak
wolalabym byc gdzie indziej, potem niepowodzenie na egzaminie wstepnym i znow rok
przesiedzialam na nieodpowiednich studiach. Obiecalam sobie ze kolejna zmiana bedzie
ostatnia, przeciez chce studiowac to co mnie interesuje... ale znow problemy, glownie natury
psychologicznej, deprecha, znow decyzna by skonczyc studia zanim one wykoncza mnie.
Nie wytrzymalam dlugo. Swiadomosc ze mialabym skonczyc edukacje na szkole sredniej, ja taka
"madra i zdolna"... i znow optymistycznie sadzilam ze tym razem musi sie udac... Jestem w czasie
odejscia nr 4... i mam dosc. Powinnam niedlugo konczyc studia a ja ledwo je zaczelam. Chcialabym
byc gdzie indziej, byc kims innym a jednak nie moge bo MUSZE je skonczyc. Nie moge po raz kolejny
zawiesc rodzicow. Zreszta co robic jesli nie studiowanie. Chyba jestem tu, gdzie nie o konca
chcialabym byc, bo nie mam alternatywy, pomyslu na zycie. Mowi sie by isc za marzeniami - a jesli ja
nie mam juz marzen? Mam dosyc tego wszystkiego a nie widze wyjscia...
Po co pisze to... sama nie wiem...