Gość: Ewa33
IP: *.centertel.pl
15.11.07, 23:47
Witam Was Forumowicze,
w życiu nie pisałam nic na żadnym forum, więc nie wiem jak się w tym
temacie poruszać, ale nie o tym chciałam pisać. Mam taki dylem, mam
33 lata, w tym roku rozpoczęłam studia zaoczne-kierunek ekonomia.
Takie czasy, że trzeba się dalej kształcić bo inaczej można stracić
pracę. Zakład pracy zapłacił mi za I semestr. Wszysto niby cudownie,
że ktoś dał mi możliwość nauki za darmo. Na początku bardzo się
ucieszyłam, to było moje marzenie-magister. Ale w tej chwili jestem
tak załamana ze nie wiem co ze sobą począć, dlatego że matematyka
dla mnie to ciągi chińskich znaczków, zupełny głąb jestem, mimo że
poszłam na korepetycje. Być może jest to za długa przerwa w nauce.
Materiału tyle, że nie wiadomo kiedy i jak się tego uczyć. Praca,
dom, dzieci, gary. Nie wyrabiam! Ogarnia mnie strach, panika i
jestem przerażona, nie wiem jak to nazwać nawet i chcę zrezygnować.
Z drugiej zaś strony będzie wstyd jak się poddam. Pomóżcie proszę i
powiedzcie jak to było w waszym przypadku, kiedy ktoś z Was miał np.
dłuższą przerwę po liceum, może to tylko tak z początku wszystko
wygląda a później jest lepiej. Co robić?